Wyżaliłam się, trochę mi lżej...
Ciąża zakończona 30 września 2017
Ciąża rozpoczęta 21 września 2016
3 cykl, 33dc
U ludzie ludzie ludzie ludzie ludzie
Widzę druga kreskę
Sikne jutro
Sikne pojutrze
I jak cos zapisze się do lekarza
O matko, zestresowałam się !!!!!!
Wlasnie zrobilam pierwszy zastrzyk cleaxanr. Zrobilo mi sie po nim slabo, ale musze dac rade. Jestem w 6 tyg., a wedlug lelarza w.8 liczac od okresu. Wczoraj bylo serduszko. Ulzylo mi. Ale wiem ze te najbliŻsze 3 tyg sa decyujace, dwa razy poronilam w 8 tyg. Zobaczymy czy te zastrzyki i leki pomoga. Jakby nie bylo to takie zapobieganie w ciemno. Bo zadnego powodu mpiche poronien nie zdiagnozowano. Mam malego dola dzisiaj. Rano wymiotowalam i w sumie to mnie to cieszy bo w poprzEdnich ciazach nie mialam wymiotow. Zobaczymy, co dalej. Aaa, na zdjeciu z USG widac zarodek i coś dziwnego, taka mala kulkę obok, wielkosci polowy zarodka, martwi mnie to i nie wiem co to a zobaczylam to dopiero po wizycie. Lekarz nic na ten temat mi nie mowil. Ciagle mi tozaprzata mysli.
Miałam dużo obaw idąc na tą rozmowę. Odpowiedzieli nam na kilka pytań które miałam. Rozwiali kilka wątpliwości. Jesteśmy zadowoleni z rozmowy. Wspaniali z nich ludzie i mają świetną rodzinę. Następnego dnia zadzwoniłam do Ośrodka Adopcyjnego by umówić się na rozmowę. Idziemy w najbliższą środę.
Nowy etap rozpoczęty, bez planowania...
45 Cykl Starań
1 dzień Cyklu



Po raz ostatni poszliśmy do kliniki na podsumowanie próby. Dr był przemiły, nie ma medycznych przeciwwskazań dla nas do posiadania dziecka. Medycyna jest jednak bezradna w naszym przypadku. Nie wyklucza on jednak że będziemy mieli kiedyś swoje dziecko. Nie trafiliśmy do tej pory na odpowiednią komórkę i plemnika. Niepowodzenia nasze to wina tylko i wyłącznie zarodków, są za słabe. Dużo pozytywnej energii nam przekazał. Możemy próbować dalej tylko czy nie będzie to ponad nasze siły? Kiedyś trzeba powiedzieć KONIEC...
17 dc
Jest:) wczoraj wieczorem test był jeszcze negatywny,ale dziś rano druga, tłusta krecha pojawiła się praktycznie od razu. Czuję, że owulacja będzie dzisiaj, czyli jednak i w tym miesiącu wszystko się zgadza co do dnia. Mam swojego męża na cały weekend dla siebie,więc działamy i wykorzystujemy ten czas na całego.
Dzisiaj pogoda, okoliczności sprzyjają i czuję się pozytywnie. Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby ten cykl okazał się szczęśliwym, reszta zależy od Boga.
Miłej soboty Dziewczyny.
11t5d ciąży
Ostatnie dni spędziłam praktycznie poza domem,przedwczoraj byłam na usg,ogólnie z dzieckiem wszystko dobrze,trochę gorzej jest z łożyskiem którego dolny biegun znajduję się przy wewnętrznym ujściu szyjki macicy w związku z tym mam oczywiście unikać wysiłku fizycznego,zakaz sexu,dźwigania...Pocieszające jest to że jest duża szansa że łożysko pójdzie ładnie do góry i problemu już nie będzie i na to po cichu liczę.Wczoraj zaś byłam na wizycie u lekarza od chorób zakaźnych w poniedziałek muszę jechać na pobranie krwi mam zlecone specjalistyczne badanie czas oczekiwania na wynik to miesiąc czasu.Są dwie opcje albo wyjdą tylko przeciwciała i wtedy już nie będę musiała nic z tym robić albo wyjdzie wirus wtedy czeka mnie leczenie.
Ciąża rozpoczęta 29 sierpnia 2017
24tc (23t3d)
Piękny weekend - słoneczko świeci, aż chce się żyć 
Dziś zaczął się już październik, jesień w pełni a ja coraz bardziej rosnę i uświadamiam sobie, że jak już jesień się skończy to będę oczekiwać na narodziny mojej Córeczki 
W piątek widziałam się z moimi przyjaciółkami, dostałam też sporą paczkę ubranek dla Małej
Wczoraj uprałam połowę, dziś suszy się na dworze druga połowa 


A jutro wizyta u lekarza po kolejne zwolnienie 
26dc - 8dpt (zaczyna być produkowane Hcg)
Przeżywam koszmar, z którego chciałabym się jak najszybciej obudzić, ale się nie da. In vitro to tylko "dodatek" w tym przypadku. Każdy dzień to potworny stres, zupełny brak apetytu od iluś dni. Niedobrze mi jest gdy mam się zmusić choć do kęsa połówki kanapki. Po 3 gryzach, gdzie prawie wymiotuje zostawiam na później. Zmuszam się tylko dlatego, że wiem, iż niektórych tabletek nie mogę przyjmować na czczo. Do tej pory wchodziły mi jeszcze soki i banan. Teraz mam już problem nawet z nimi. Dziwne jednak, że co jakiś czas czuję pustkę w żołądku, burczenie, a mimo to jedzenie nadal wydaje mi się obrzydliwe. Cokolwiek bym spróbowała. Eh.
Po wczorajszym znacznym spadku temperatury, dzisiaj znowu skoczyła do góry na 36.85. Udało mi się w końcu z wyczerpania przespać większą część nocy, więc wygląda na obiektywną. Wcześniej miałam skoki nawet do 37.19, było mi gorąco jakbym miała gorączkę (o 3:30 pokazywało nawet 37.34), ale to prawdopodobnie był efekt bezsennych nocy, kiedy to krzątałam się po domu. Zresztą przy takiej suplementacji progesteronem, mierzenie temperatury i tak się chyba mija z celem, bo progesteron będzie ją zaburzać... Do tego mój cykl jest ponoć sztuczny, a wtedy też każą się nie przyglądać temperaturze. Jutro rano prawdopodobnie zrobię próbnego sikacza (jeszcze się waham). Jeśli wyjdzie pozytywny - powinno poprawić mi humor, m. również. Jeśli (tfu tfu tfu!) nic nie pokaże - będę po prostu czekać na betę i zapewne łudzić się, że to jeszcze za wcześnie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2017, 21:32
36 dc 7 cykl
9 dpo
Witajcie kochane :*
Rano pojawił się brązowy śluz na majtkach
Czyli @ powoli będzie się rozkręcać 
Wczoraj w końcu zobaczyłam się z M
jak ja za Nim tęskniłam 
Temperatura dalej jest wysoko, a czuję się okropnie wszystko mnie boli i kompletnie nic mi się 
Ale niestety posprzątać trzeb, parę spraw do załatwienia mam 
Więc zmykam kochane a Wam życzę pięknego i słonecznego dnia :*
...
5 minut temu skończyłam rozmawiać z mamą i siostrą przez telefon. Cieszyłam się i czekałam na tę rozmowę. Przez pierwsze 20 minut było naprawdę miło. Ja opowiadałam co u mnie, jaką mamy tu pogodę, co gotuję, mama mi się zrewanżowała tym samym. Ot spokojna rozmowa, ploteczki. W pewnym momencie moja mama zaczyna:
- wiesz w tygodniu spotkałam K (jest to siostra X, o której już pisałam. Miała ślub w sierpniu, teraz jest w 6tc, ogólnie kilka lat brała tabletki anty., dopiero co je odstawiła)no i K się śmiała, że X powiedziała na rodzinnym spotkaniu, że wie dokładnie kiedy poczęła dzidzię z mężem.
Słucham tego i niedowierzam... Ale nie z powodu S czy tego co powiedziała K, ale z tego, że moja mama mi to powiedziała. Dobrze wie o moim niedawnym poronieniu. Zamilkłam. Nie chciałam się rozpłakać. Po czym mama się chyba zorientowała, że nie powinna mi była tego mówić. Zmieniła temat. Zaczyna mówić o cioci i jej córce, która ma 5 miesięcznego syna. Następny temat? Jej koleżanka z pracy karmi wnuczki ziemniakami z masłem.
Nie sądzę żeby chciała zrobić mi na złość. Nie jest z takich ludzi. Poza tym wiem, że mnie kocha i zrobiłaby dla mnie wszystko. Ale... ale chyba czas najwyższy powiedzieć, że jest to dla mnie wrażliwy temat, że owszem może mi powiedzieć, co u 5 misięcznego synka kuzynki, ale naprawdę oszczędnie w słowach.
Czas chyba przestać udawać, że wszystko jest dobrze i na pytania "kiedy dzidzia" zacząć odpowiadać, że nie każdemu jest dane zajście w ciąże kiedy chce...
Czuję ogromny smutek, żal i przerażenie. Przerażenie przez to, że do poradni mogę pójść dopiero pod koniec stycznia. Tyle jeszcze zostało czasu, tyle miesięcy. Po ponad rocznym staraniu mogę śmiało stwierdzić, że coś jest nie tak. Trzeba poprosic o prawdziwą i fachową pomoc. A nie tylko myśleć o tym, że jeszcze jest czas, że jak ma przyjść to przyjdzie...
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Niech nareszcie @ nadejdzie. Mam dość czekania... popadam w depresje! Cały czas myślę o dziecku. Nie wiem czy to przez pogode, jesien czy co... ale tak bardzo chce mieć dziecko. Koleżanka która wyszła rok temu za mąż z moim kumplem jest w ciąży w 5 mkiesiącu podajże. Moja przyjaciółka też zaczęła starania. Na ulicy kobiety w ciąży, w pracy tak samo je widuję. Prześladują mnie ! A ja powoli frustruje się i popadam w jakąś depresję. Już nawet nie myślę o tym, że może nie nadejdzie, bo jednak test robiłam 11 dni po inseminacji i chce zacząć od nowa ! I czekam ... czekam... nawet nie będę brala luteiny bo bez sensu, może wreszcie dostanę @ jak przestanę ją brać.
Od dzisiaj miałam zacząć brać kosmiczną dawkę progesteronu. 3x1 duphaston i 2x2 luteina. Podobno są jakieś nowe publikacje, które mówią, że stwierdza się większą liczbę ciąż, przy tak dużych dawkach progesteronu. Nie wiem co to miałoby wspólnego. Może to i prawda. Nie znam się. Nie wnikam.
Jednak nie wzięłam tych leków. Dlaczego? Główny powód jest taki, że po pozytywnym teście ciążowym musiałabym brać właśnie takie dawki progesteronu. A ja nie chcę takiej ciąży. Nie chcę być tak nafaszerowana progesteronem jak kurczak antybiotykami. Nie chcę tego fundować sobie, nie chcę tego fundować dziecku. Gdybym była dzieckiem nie chciałabym mieszkać w takim domu pełnym chemii. Rozumiem, że istnieją sytuacje, kiedy trzeba brać tyle leków, i gdybym miała złe wyniki brałbym je. Ale brać 7 tabletek dla samego brania? Bez sensu. Nic na siłę.
Domyślam się, że takie dawki progesteronu mają zapobiec wczesnemu poronieniu, takiemu, o którym kobieta nie wie, że była w ciąży i roni w terminie spodziewanej miesiączki. Nie wiedząc nawet, że w ciąży była. Jednak instynkt mi podpowiada, że u mnie nie ma takiego problemu. Problemem jest u mnie samo zapłodnienie, do którego po prostu nie dochodzi. I to argument nr 2 przeciwko braniu leków. Dzisiaj, w 3 dpo, jeśli nie doszło do zapłodnienia, komórka jajowa już obumarła.
Argument nr 3, chcę iść "czysta" do kliniki leczenia niepłodności. Żebym nie musiała czekać na robienie jakichś badań, bo organizm będzie się musiał oczyścić z hormonu. Że może pani doktor prowadząca z kliniki będzie miała inny plan naprawczy mnie. Chcę pójść tam z czystą kartą.
I znowu to samo.. Pojechal w delegacje tym razem podobno na 3 tyg ! Rozumiecie to !? Ja sama przez 3 tygodnie ?
nie wyobrazam sobie tego. Dobrze ze mam MAMUSIE 3 km ode mnie.. Dzisiaj sie poplakalam jak jechal. I juz postanowilismy ze jesli bedzie mial po nowym roku tez delegacje to bedzie szukal innej pracy. Chyba ze beda na miejscu to ok. Kupilismy mieszkanie po to by mieszkac w dwojke no i oczywiscie nnasze wymarzone dzieciatko a tak naprawde mieszkam sama a P. Przyjezdza jak do hotelu.. Nie chce tak zyc. Uciekam do pracy.. ;(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.