15dc
1cs
No i wczoraj test owulacyjny pozytywny ! Kreseczka praktycznie taka sama jak kontrolna. Zrobię jeszcze jeden dziś żeby zobaczyć czy hormon już spadł 
Dziś odczuwam też intensywniej prawy jajnik . Jeszcze nie boli ale jakby dawał znać gdzie jest raz na jakiś czas 
było przedwczoraj i będzie dziś
Mam nadzieję że jak nie było wczoraj to i tak wystarczy.
Chyba co dwa dni jest optymalnie co ? 
Aj, już bym chciała wiedzieć czy się udało czy nie
Jeszcze będę
ale chciała bym wiedzieć 
Jestem bardziej niecierpliwa niż myślałam. Ale to chyba z radości 
Byle do przodu !

Poszłam dzisiaj do ginekolożki z Luxmed, w którym mam pakiet pracowniczy. Okazało się, że mogę zrobić w ramach pakietu badania przed drożnością, czyli chlamydię, mykoplasmę, ureoplasmę, a więc ponad 200 zł zaoszczędzone!
Cieszę się, bo poprzednie badania przeterminowały się przez moją opieszałość, a właściwie tchórzostwo, bo boję się tego badania. No ale teraz już została drożność i bardziej szczegółowe badania M. Jeśli wszystko będzie ok, to chyba znaczy, że ja za bardzo chcę i wszystko w mojej psychice siedzi.
Nadchodzi miły weekend, przyjeżdzają znajomi, którym będziemy pokazywać nasz piękny Krakow.
Dla Was też miłego, oby słonecznego weekendu!
30 dc
Teścior negatywny... pozostaje tylko czekać na @
4 dc / 14 cs
Niestety nie udało się
. W dniu w którym dostałam @ dostałam info ze zmarł mój dziadek
więc dzień do d***
. Miał 93 lata więc piękny wiek ale tak czy inaczej z dziadków miałam już tylko Jego
.
W 2 dc poszłam zrobić badania: FSH, LH i testosteron.
FSH 6,47 U/l
LH 4,33 mlU/ml
Testosteron 0,43 ng/ml
Czyli wszystko w normie. Wychodzi na to że nadal problem męski jest jedyną przeszkodą. W listopadzie wizyta u nowego gin i mam nadzieję ze skieruje mnie na drożność.
W tym cyklu wracam do mierzenia temperatury ale chyba tylko w tym cyklu będę mierzyć bo bez tego kontrolowania czuje się dużo lepiej. Wracam do temperatur z tego względu ze w listopadzie mam wizytę u nowego gin i chce jak najwięcej informacji mu przekazać
.
Plus jeden jest ze dostałam @, będę mogła wyleczyć antybiotykiem ten mój żołądek
. Od dziś zaczynam 10 dniowa kuracje antybiitykiem
akurat do owulki :p.
A i 10 listopada mąż jeszcze raz bada nasienie tym razem z posiewem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2017, 10:18
17 dc 8 cykl
Witajcie kochane :*
Po wczorajszej rozmowie z lekarzem rodzinnym jest mi jakoś lepiej
nie zignorowała tego co powiedziałam o ewentualnej depresji tylko stanęła na wysokości zadania 
Powiem Wam, że jestem od wczoraj bardzo rozdrazniona, zloszcza mnie nawet najmniejsze rzeczy i trzymają do wieczora
idzie oszalec...
Teraz walczę z porządkami
juz połowa domu za mną
druga połowa czeka na zregerenowanie sił 
Co do cyklu to mam ogromną nadzieję, że temperatura pójdzie do góry i będzie to świadczyć o wspaniałym działaniu Inofemu 
Uciekam dalej sprzątać 
Miłego dnia kochane :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2017, 11:01
Mam większość wyników badań.
Testosteron wyższy niż zwykle, 2 krotnie przekracza górną normę. Dhso4 lekko podwyższone.
Za to wskaźnik HOMA IR poniżej 1 (coś około 0,78) więc teoretycznie insulinooproności nie mam.
Witamina D3 w dolnej normie, mimo że przyjmują się z 3(!) źródeł. Chyba kupią sobie lek vigantolettnen. Bo dawki 2000-3000 j.m mnie nie ruszają.
Cholesterol, kwas moczowy - ok wszystko w normach. Nawet prolaktyna, mimo że prosto z marszu weszłam na pobranie krwi.
Czekam na wynik 17-oh progesteronu i usg jajników w poniedziałek.
Czytam wpisy obecnie już matek na bellybest friend i część z nich żałuje, że mają dzieci.
Słucham ludzi mających dzieci i chyba są zawiedzeni (chyba, że mieli nierealne oczekiwania albo sa po prostu zmęczeni).
W książkach które czytam (a wypożyczam je losowo) często pojawia się wątek niepłodności/problemów z poczęciem.
Np. bohateriowie książki "MY" stracili nowo narodzoną córkę, odseparowali się od znajomych bo wszyscy toneli w pieluchach, a oni latali na cmentarz zamiast na spacerki. Potem doczekali się syna.
W sadze "jabłoniowy sad" są 4 siostry: jedna ma tendencję do wpadek a druga nie może mieć dzieci. Emocje opisane jak u nas, staraczek. Tak, jakby autorzy książek znali problem. Może on jest bardziej powszechny niż nam się wydaje?
Pokazali też drugą perspektywę: tak, jak są kobiety wyczekujące 2 kresek, tak są kobiety modlące się o miesiączkę, panicznie niechcące kolejnej ciąży, zmęczone macierzyństwem z brakiem wsparcia, często z nieodpowiednim partnerem lub kobiety samotne, bez stabilnych związków.
Trzeba to sobie na prawdę solidnie w głowie poukładać, aby nie zwariować.
Bo czy przypadkiem nie jest tak, że my zazdrościmy dzieciatym, a oni nam?
Wysypiam się, maluję, czeszę, regularnie myję, chodzę do pracy, godnie zarabiam, rozwijam, ćwiczę, uczę nowych rzeczy, klienci mnie doceniają, moje wykłady się podobają (co mnie zaskakuje - dostałam dzisiaj telefon w tej sprawie), mam dobrego męża, który mnie kocha i ja jego, jest nam fajnie i nigdy się z nim nie nudzę, zawsze umie mnie rozbawić; dom w drodze (myślę o płatkach śniegu które będę obserwować z salonu, kominku, niepodległości w kuchni). Więc generalnie nie mam powodów do narzekania.
Jak tylko nauczę się nie mielić w głowie pewnych rzeczy, to będzie super.
Nie mam wpływu = nie mielę. Nie nakręcam się, nie stresuję.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2017, 12:02
Dzisiaj dzwonila Pani embriolog i powiedziala ze wszystkie zarodeczki sie rozwijaja zaplodnili 6
w poniedzialek transfer dwoch blastek
.. mam nadzieje ze ta moja lekka niedoczynnosc tarczycy spowodowana stymulacja nie skresli moich planow..
Wczoraj 33dc, 17dpo.
Zrobiłam betę dla świętego spokoju
Wynik 1491
Byłam też zrobić badania immunologiczne od prof. Jerzak i zamówiłam testy DNA, które kazała zrobić.
Ciąża rozpoczęta 18 września 2017
betaHCG:
33dc, 17dpo, 4t4d - 1491 mIU/ml
37dc, 21dpo, 5t1d - 7469 mIU/ml
39dc, 23dpo, 5t3d - 17822 mIU/ml
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2017, 18:09
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
4 cykl starań o drugie szczęście 
No to dzisiaj konczy się 4 dzień cyklu
co czuję? boje się, smutno mi a jednak gdzieś w moim sercu tli się nadzieja że kiedyś się uda, że przyjdzie taki dzień gdzie zobaczę dwie kreseczki na teście... sumiennie w tym cyklu po miesięcznej przerwie zaczełam pić zioła ojca sroki, wierzę w ich działanie właśnie pijąc te zioła udało mi się zajść w pierwszą ciążę z syneczkiem i z pomocą Boga oczywiście. Daję sobie czas do grudnia jak się nie uda pora na badania i wizytę u mojego ginekologa tzw.obserwację cyklu. Wszyscy mówią nie nakręcaj się może w tym leży prawda, jak sobie przypomnę gdy zaszłam w pierwszą ciążę nie miałam czasu siedzieć na necie, czytać porad i for, chodziłam do pracy,mieliśmy akurat przeprowadzkę, miałam co robić. Wyciszyłam głowę ale jak to zrobić teraz gdy siedzę w domu z synkiem malutkim i gdy on śpi a ja ogarnę wszystko znów wracam na forum czytam, czyyytaaam i jeszcze raz czytam
co tylko się da, i wymyślam sobie nowe problemy z zajściem :> w tym miesiącu i w kolejnych powierzam się ziołką wierzę mocno w ich działanie
piła któraś z dziewczyn? a może którejś pomogły albo słyszała o nich???
Przydałoby się coś w końcu napisać. Nasz groszek został nazwany przeze mnie Tośką (ku rozpaczy R.
i ma już 4 cm!
Według belly zaczynamy dzisiaj 12tc! Staram się na nic nie narzekać, ale Tośka daje mi się we znaki i mam nadzieję, że drugi trymestr przyniesie ulgę. Dzisiaj pierwszy raz od naprawdę dłuższego czasu nie wymiotowałam, ale mimo to cały czas mnie naciąga. Cieszę się jednak, bo zaczęłam coś w końcu jeść. Ciężko z tym było i moja waga spadła do 43,8
Ale dajemy radę
Całe szczęście, że mogę całymi dniami leżeć na kanapie, bo nie wiem jak dałabym radę funkcjonować. Muszę być w pobliżu kibelka, bo nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie paw. Albo pawie...
Ślub musieliśmy przesunąć i zostanę żoną mojego R. już w styczniu!
Mieliśmy do wyboru albo zrobić wcześniej (termin porodu mam na połowę maja, a termin ślubu od 1,5 roku ustalony na 9.06) albo jak Tośka już się urodzi, ale nie chcieliśmy robić jak będzie malutka, więc musielibyśmy czekać z dwa, trzy lata i podejrzewam, że byśmy olali sprawę 
Chcieliśmy utrzymać ciąże w tajemnicy, ale jak to w rodzinie R. bywa wieści szybko się niosą. I tak ciotka R. rozmawiała z kobietą u której mamy katering i ta mimochodem jej powiedziała, że mamy imprezę w styczniu, więc ciotka dodała dwa do dwóch. Całe szczęście nikomu nie powiedziała, ale...
R. powiedział kilku kolegom, bo musiał mieć wymówkę, żeby nie jechać do Opola na dyskotekę... i ktoś się wygadał, choć zapewniali, że nic nie powiedzą (podejrzewam, że to "laska" jednego z nich, bo koleguje się z żoną kuzyna R.) i takim oto sposobem wiedzą już wszyscy, bo jak żona kuzyna wie, to oczywiście musiała głupia pipa obdzwonić całą rodzinę
Jakby nie przyszło jej kuźwa do głowy, że skoro nic nie mówiliśmy, to może nie chcemy, żeby wszyscy już wiedzieli!
Kolejna nowina... okazało się, że moja siostra również jej w ciązy i to tylko o 3 tygodnie młodszej niż nasza Tośka
Rodzice narzekali, że wnuków nie mogą się doczekać, więc mają 
3.11 idziemy na prenatalne i już zaczynam się trochę stresować!
my po urlopie na Helu.
dopisala nam piekna pogoda na dlugie spacery, grzybobranie i swiety spokoj 
wypoczeci wrocilismy do miasta.
oczekuje teraz na komplet badan 31.10 pelna obaw jak kazda pewnie.... oby dzidzius byl zdrowy.
a czuje sie w miare ok, mdlosci zniknely prawie calkowicie. wstret na niektore zapachy pozostal jeszcze, a sennosc czasem dobija. ale idziemy do przodu.
w srode rozpoczynamy 12 tydzien (10ty od zaplodnienia).
milego dnia :*
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Dawno nic nie pisalam, ale nie ma sie czym pochwalic. 4 iui za nami, nieudane... podjelismy decyzje o ivf. Wizyta juz za nami. Krotki protokol z antagonista. Od 16 dc zaczynam brac leki. A 22 dc mamy wizytę startowa.
Bylam pewna ze tego chce, ze jestem gotowa, a w tej chwili jestem przerażona. Niby wiem co nas czeka, a to tak naprawdde droga w nieznane. Chce mi sie plakac, bo niby liczylam sie z tym, ze jest takie ryzyko, ze dojdziemy do tego etapu, ale gdzieś w glebi wierzylam ze uda sie nam ot tak, bez wysiłku, albo cudem - przypadkiem. Mialam mimo wszystko nadzieje, ze dr powie na wizycie: jeszcze za wczesnie na ivf, jeszcze macie czas, to na pewno blokada psychiczna (to probuja nam wmowic znajomi), ale nie, nic takiego nie powiedzial, za to zaczal wyciaga starte dokumentów ktore musimy podpisac.
Nie jestem az tak silna jak myslalam. Chcialabym uciec na koniec swiata, zapomniec o tym wszystkim, zaczac cale zycie od nowa, bez tych wszystkich problemow, ktore mam teraz.
Genetyka ok, rezerwa już też.
O co chodzi.. Płakać mi się chce.
Byłam u Dr. Ch. i on jest przeciwny kolejnej inseminacji, no może nie przeciwny ale twierdzi, że nie ma sensu.
Proponuje kolejne in vitro, ponownie z embrioglue, ale dodalibyśmy lek przeciwskurczowy.
Ja jestem zmęczona hormonami.
Nie po to mam tą dietę oczyszczającą aby teraz wszystko zmarnować i 'zaśmiecić' sobie organizm.
Co prawda do inseminacji również potrzebne są hormony, ale nie tak silne.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2017, 12:17
24 dc
Małpy nie ma 🤷 przestałam plamić i przestał boleć mnie brzuch. Byłam dzisiaj na wizycie u gin, wszystko jest ok, nie ma żadnych torbieli i mam zielone światło na przygotowanie do transferu od 2 dc. Teraz tylko czekać na 🐒😁😂 kolejna wizyta około 10 dc (rozpisalam sobie oczywiście kiedy to może wypaść w zależności od 1 dc bo święta mogą trochę namieszać a to ,,tylko,, 3 dni wyjęte z pracy kliniki). Okazuje się że muszę jeszcze ogarnąć test na covid w poniedziałek razem z mężem i później chyba 1 dzień przed transferem, więc wypadałoby zrobić wlew z intralipidu 2 dni przed bo nie pogodzę chyba tego w jeden dzień 🙄 chociaż chyba wolałabym zrobić intralipid 1 dzień przed crio, ale to też nie jest zależne ode mnie tylko od położnej w klinice 150 km ode mnie (jest chyba 2 dni w tygodniu). I znowu czekanie, czekanie, czekanie i próba spięcia wszystkiego do kupy. To się w końcu musi udać i zakończyć ciążą 🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2021, 10:15
Niestety wczoraj wyladowalam w szpitalu .. podraznienie otrzewnej i lekka hiperka i pewnie zarodki trzeba bd zamrozic i przelozyc transfer za miesiac ehh zawsze pod gorke 
Postanowiłam trochę odpuścić. Mniej przykładam sie do mierzenia temperatury, na nowo pogodzić się muszę z tym, że dziecka nie będzie. Taki plan zarysowała psycholo- nie będziemy żywić marzeń ale stworzymy najgorszy scenariusz. To chyba jedyne, co wyniosłam ze spotkań z nią. Dalej łykam kwas, B6 i B12, tran. Dużo wody, warzyw dalej. Ale...coś w środku pękło.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.