anemic Wielkie chcenie ... 12 marca 2018, 19:26

Poemat pochwalny nt. miłości do państwa swego.

Dostałam dzisiaj kase z zusu. Patrzę sobie, a tam rozliczenie tylko za okres 2-23.02 ( do 2.02 byłam jeszcze pod opieka pracodawcy) ale czemu do 23? Dzwonię do ZUSu i pytam. A tam się dowiaduję, że nie wpłynęło l4 od pracodawcy. Dzwonię do pracy, a tam się dowiaduję, że "na pewno" dostarczyli.
W związku, że nie wiedziałam jaki czas ma pracodawca na przekazanie l4 do zusu, D. zadzwonił do swojej księgowej. I pracodawca ma....30 dni na dostarczenie l4. I kurwa chuj, Czyli ja muszę w ciągu 7 dni dostarczyć do pracodawcy, a pracodawca może przez 30 dni trzymać je w szafce. No i oczywiście ja sama nie mogę do zusu tego l4 dostarczać.
Czyli mnie zus może w każdej chwili skontrolować, na l4 w sumie nie wolno mi nic, zawsze mogą mnie wezwać. Pracodawca po 33 dniach przestaje mnie mieć na utrzymaniu, ale l4 może przetrzymywać 30 dni.
Ja chodzę do lekarza prywatnie, in vitro zapłaciłam prywatnie, badania robię prywatnie, będę rodzić w państwowym szpitalu, ale "wykupuję" położną...prywatnie.

Ach. Pracodawca (szefowa kobieta) powiedziała mi jeszcze, że jak ja poinformowałam, że planuję ciążę mogli mnie zwolnić bo "w takim kraju zyjemy"...i chuj.
Mogłam się nie przenosić z "państwówki" dla "paru" złotych więcej u "prywaciarza". Kurwa.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 12 marca 2018, 20:36

Ktoś stosował dietę dr Dąbrowskiej?

Sheis 2 niepowodzenia 12 marca 2018, 20:40

32 tydzien (31t3d)

Dzisiejsza wizyta mnie rozbila. Wrocilam do domu godzine temu i czuje taki natlok myśli i strachu. Szyjka skrocila sie z 4 do 1,5cm od ostatniej wizyty, czyli przez 2 tygodnie. Ostatnio byla miekka, dr kazal duzo lezec, a ja to zbagatelizowalam. Wczoraj jeszcze bylam.na.dlugim spacerze. Te bole brzucha jak na.okres i twardnienie widocznie byly zlym sygnałem, a ja to.zbagatelizowalam, myslalam ze to normalne. Teraz sie.boje.

Na jutro rano mam skierowanie do szpitala. Bede leżeć i dostane sterydy na rozwoj pluc. Jezu jak.ja sie boje, ze urodze. Dr mowi ze bede lezec do swiat, a potem na krotka przepustke i sie zobaczy. Mam.nadzieje ze wytrzymam do swiat. Czy ktoras z Was sie orientuje jak dlugo mozna wytrzymac na 1,5cm szyjce???

Jutro kolejny ważny dzień dla nas. Rozpoczynamy kurs, przygotujemy się na przyjęcie naszego DZIECKA. Przygotujemy się na powiększenie naszej rodziny - nareszcie. Wiem że długa droga nas jeszcze czeka ale się cieszę a przy tym czuję się spokojna i podekscytowana. Uczucia jak przed transferem - duże nadzieje, ciekawość, radość. Bardzo dużo pozytywnej energii. Skoro jutro "transfer" to przed nami wspaniały okres "ciąży" i wyczekiwania na nasze MALEŃSTWO, które już niedługo mam nadzieję pojawi się w naszym życiu...

Z pozostałych ciekawostek, nie możemy znaleźć kupca na nasze mieszkanie. Jest trochę nerwów z tego powodu. Czas nas goni, bylibyśmy bardzo nie pocieszeni tracąc szansę na posiadanie mieszkania które znaleźliśmy. No cóż nie wszystkie marzenia się spełniają...

-18 dc-
Jutro AMH. Jaram się jak mały Dyzio. I boję się. I jaram. I boję. I jaram..
Szkoda, że ponoć na wyniki trzeba długo czekać. Przecież ja zawału dostanę, bo dziennie będę wchodzić na stronkę z wynikami. Aaaa, jak to życie uczy cierpliwości!!!!!
***
Dziś mam pierwszy dzień działającego detektora i już mnie wkurza. 6 punktów mi naliczył. Tylko dlatego, że mam sraczku i baloniasty brzuch, jestem zmęczona i nerwowa. A to tylko dlatego, że tak na mnie sałatka zadziałała i miałam ciężki dzień w pracy. Powinna być opcja, żeby go ukryć! Ja nie umiem nie patrzeć..

38 tydzień

Byłam wczoraj u lekarza - na szczęście wszystko w porządku. Dzidzia rośnie - wkrótce dojdzie do 3 kg. Szyjka się skraca, rozwarcie 1 cm... finał już blisko :) Z minusów - waga - znów 2 kg na plusie - w sumie jest już 14 kg! Mi już jest coraz częściej ciężko... u lekarza cała się spociłam kiedy zakładałam rajtuzy, buty itd. Za dużo zginania się. Puchnę - dłonie w nocy okrutnie bolą. Co więcej coraz częściej pojawiają się skurcze - w pierwszej w ogóle ich nie miałam. Teraz są nieregularne - wczoraj trwały niemal półtorej godziny. Zaczynam obawiać się porodu - nawet bardziej niż przy pierwszej ciąży. Po prostu za gładko mi ta ciąża idzie, więc teraz myślę cały czas o komplikacjach. Wiem - nie powinnam. Z wyprawkowych newsów - mamy wszystko, prócz wózka i fotelika... nadal czekam na pojawienie się joie mytrax signature... choć po cichu oglądam jeszcze używane joolz i bugaboo. No i mój faworyt designu - quinny moodd...

Marudaruda Największe pragnienie. 13 marca 2018, 18:53

W niedzielę negatyw, dzisiaj negatyw... Nie mam złudzeń.

Nie da się nie nakręcać...

Nie da się cieszyć tym co się ma...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 13 marca 2018, 08:59

23tyg+4dni

Poleciałam wczoraj do gina. Lekarka zbadała mnie i powiedziała, ze nie widzi jakiejś ‘mocnej’ infekcji, ale jakie tam dziwne upławy są. Dała mi lek (jednorazowa dawka w takiej wielkiej ‘strzykawce’ do aplikacji dopochwowej – okropieństwo!) i pobrała wymaz. Ale cieszę się, że poszłam, bo inaczej bym się zadręczała. Szyjka mocna, to zawsze mnie cieszy, tyle dziewczyn ma problemy w tym obszarze.

Dni mijają powoli i leniwie, ale jestem bardzo rozluźniona, to dobrze. Czekam na wiosnę; chcę już nosić trampki i więcej spacerować. Nie mam w domu wagi i zastanawiam się czy może kupić? Bo wydaje mi się, że mało tyję ;o)

inaa Mama,Tata i ...? 15 marca 2018, 09:18

Kolejny pepino kolejna kreseczka... jade po inne testy bo jakoś nie wierze zeby mogło się udać...

Sheis 2 niepowodzenia 13 marca 2018, 16:01

32 tydzień (31t4d)

Leze juz w szpitalu. Zbadal mnie lekarz i niespodzianka. Szyjka wedlug niego i usg dopochwowego ma 32mm. Nie moglam uwierzyc. Czy to mozliwe zeby przez noc sie wydluzyla z 1,5cm do 3cm? Zostawiono mnie w szpitalu, mialam ktg, dostalan luteine i leze. Zobaczymy, co powie moj dr na wieczornym obchodzie, moze jeszcze raz mi ja zmierza dzis lub jutro. Ale jestem o wiele spokojniejsza, wrecz ta wiadomosc mnie uskrzydlila. Bede lezec do.konca ciazy, ale.mam nadzieje ze w domu, jesli szyjka bedzie miala wciaz te 3 cm.

Ta noc byla straszna, ciagle sie budzilam, a rano szlam jak na.sciecie, myslalam ze urodze w najblizszych dniach, balam sie i nie moglam.uwierzyc jak to mozliwe, ze wszystko sie tak spieprzylo. Oby te 3 cm zostaly.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 13 marca 2018, 17:10

Kolejny wpis dzis, bo znow lekka (ekhm... nazwijmy to lekka) panika. Wczoraj wieczorem aplikowalam ten lek a dzis caly dzien COŚ sie ze mnie leje. Mokro i mokro, co chwila zmiana wkladki, raz musialam przebrac majtki, w koncu zalozylam podpaske. Na 99% to przez ten lek, uplawy sa bezbarwne, wlasciwie to woda. Ale juz schizuje, ze to wody plodowe, przekopuje internet i zamartwiam sie po calosci :-( jesli jutro dalej bedzie lecialo to pojde do apteki po testy Clearblue - maja postac wkladki higienicznej, ktora zabarwia sie na niebiesko jesli ph jest zasadowe (wody plodowe)... Ile stresu człowiek sie naje w ciąży...

14+5 tc
My znów leżymy :( i tak zostanie pewnie do około 20 tygodnia.
To miejsce,gdzie przykleja się kosmówka jest bardzo blisko ujścia do kanału szyjki macicy i mój ruch powoduje,że takie rzeczy się dzieją jak dzisiejsze krwawienie rano. Kosmówka jest już ok,ale w miejscu niedoklejenia znów zrobił się krwiak. I tak w kółko macieju.
Nie pomogła w tej całej sytuacji też biegunka po antybiotyku.
Żyć nie umierać. Ale o rzyganiu tęczą z radości nie ma mowy.
Taką cenę płacimy za udane in vitro dwudniowego zarodka.
No,ale zapłacimy,co tam :) Mała jest cudowna. Kopie mnie nóżkami tam,gdzie ją czuję,a nadmienię,że nie są to takie subtelne smyrnięcia,jakie pamiętam z ciąży z Synkiem. Jak tylko lekarka przyłożyła głowicę usg,to Fikotka zamachała nóżką,wywinęła koziołka,włożyła kciuk do buzi i spojrzała prosto na nas :)
Widzę ją co kilka dni na usg,ale biorąc pod uwagę okoliczności,to wolałabym nie oglądać,a mieć świadomość,że nic jej nie zagraża.
Jestem uziemiona,a mam jeszcze Synka. Mąż z pracy do pracy i znikąd pomocy. Jak my to ogarniemy? Najgorsze,że musimy przerwać rehabilitację sensoryczną Młodego,a tyle dobrego z niej wynosił. Pół roku czekaliśmy na nią i na tego akurat terapeutę.
No,ale póki macica nie podniesie się nieco wyżej nic nie ulegnie zmianie.
Leżymy prawie plackiem. Zawsze się tego obawiałam. Przez nadmiar progesteronu nie skupiam się na filmach i książkach.
Byle do 9 miesiąca ;)
A tyle miałam planów...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2018, 18:56

inaa Mama,Tata i ...? 13 marca 2018, 17:36

nadal nic... mordeczka z mężem już ok.

nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,
nadal nic,


5dc.
Wczoraj moja znajoma dodała zdjęcie swojej córki z okazji 8miesiąca. Taka refleksja mnie naszła, że zaczęliśmy się starać w podobnym czasie co ona. Zaszła w pierwszym cyklu. Już się pogodziłam, że młodą mamą nie będę tak jak sobie zawsze chciałam.

Po za tym ja biorę aromek, mąż zaczął steryd. We wtorek idę na monitoring, zobaczymy czy coś hoduje.

I z super newsów złapał mnie wczoraj skurcz między żebrami. Do pracy się już nie dotoczyłam... Dziś dosłownie się dotoczyłam, ale boli nadal. Taka ironia losu, bo złapało mnie 15minut po tych jak pochwaliłam się mężowi za swój bezbolesny okres ;)

Marudaruda Największe pragnienie. 13 marca 2018, 23:37

"Nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa… I którego nic nie spotyka."...

***

Wizyta u ginekologa.
Denerwowałam się przed:(

Wszystko ok. Aleee....
3msc NIE ZACHODZIĆ W CIĄŻE. masakra :(
Marzec, kwiecień, maj na stracenie. :( :( :(
Jest mi źle :(

-19 dc-
(kolor odzwierciedlający mój nastrój)

Ja chyba kortyzol zamiast progesteronu sobie zbadam. Czy co tam innego, co związane ze stresem. Po prostu bucham złością! Tak mnie wszyscy wkurzają, że niech się cieszą, że nie drapię po oczach. PMS do potęgi n-tej. W pracy ledwo się trzymam, żeby nie być opryskliwa, wkurzają mnie harmonogramy, które robi kadrowa, kumpela z biurka obok nigdy nie była aż tak wnerwiająca, a generalnie potrafi być MEGA wnerwiająca bo WIECZNIE gada o jednym. O kursantkach nie wspomnę, bo akurat jeszcze kurs organizujemy (nienawidzę ich), a mąż.. mój biedny mąż.. Dzięki Bogu ma opryszczkę i mam pretekst, żeby się odczepił. Wkurza mnie jego oddech, jego grzywka, to że głośno mówi, że nie otrzepuje nóg jak wchodzi do łóżka, że nie budzi go szajba kota o 4 rano, że brudzi pastą kubek na szczoteczki, że wszędzie zostawia włosy chyba z rąk i brody, że wiecznie gotuje ryż, że wiecznie zalewa kuchenkę, że drze się jak gra w Fifę, że używa niewłaściwych słów i miliony, na prawdę miliony innych.
Nawet OF się mnie przestraszył i za nerwowość dał mi 4 punkty, a nie standardowe 2 :D Muszę odnaleźć swój zen. Może wyniki mi w tym pomogą? :) Please, please, please, będę grzeczna.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2018, 09:09

Dziękujemy za słowa pocieszenia <3

Mamy dobre i złe wiadomości :

Wspaniała : w brzusiu siedzi Córeczka <3 Zdrowa i bardzo wiercąca się !

A teraz lista złych:
Nerka boli ale mniej.
Mam kamienie w woreczku żółciowym.
W szpitalu czymś się zaraziłam i chyba mam grypę.
Dodatkowo pojawiły się problemy z ciśnieniem jest bardzo niskie a za to wysoki puls. Wiąże się to z tym ze najczęściej wieczorami dostaje drgawek i trzęsę się z zimna, pocę i jestem okropnie osłabiona.

Jedyne co trzyma mnie i dodaje siły to moja Malutka Kochana Córeczka <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2018, 18:17

I sesja kursu - organizacyjnie, ciekawie trochę strasznie.

Kurs potrwa 10 tygodni, spotkania raz w tygodniu we wtorki. Już od razu odpada nam wtorek po świętach i 01 maja. Po 6 sesji wizyta w domu. 10 sesja to spotkanie z "ciekawymi" ludźmi np. pani dyrektor ośrodka adopcyjnego,, dyrektor domu dziecka, dyrektor placówki wychowawczej, rodzina adopcyjna z małym dzieckiem i rodzina z dużym dzieckiem, osoba od której odbiera się dzieci. Po kursie kolejna rozmowa z nami i wstępna decyzja pań pedagog o nas i nasza decyzja czy idziemy dalej. jeśli obie strony są na tak to ostateczną decyzję kwalifikującą nas na rodziców adopcyjnych podejmuje komisja złożona z pracowników OA. Wszystko zakończy się do końca czerwca. Zajęcia prowadzą dwie panie pedagog. Jest nas 8 par wszyscy w podobnym wieku (uff nie jesteśmy najstarsi). Każda sesja ma być o czymś innym, będziemy omawiać np. potrzeby materialne, emocjonalne, zdrowotne, bytowe dziecka, problemy które mogą się pojawić itp. (dokładnie dowiemy się na poszczególnych sesjach o czym na pewno napiszę). Wczoraj rozmawialiśmy o rodzajach adopcji czym się różnią od siebie. Jakie cechy powinniśmy mieć jako rodzice adopcyjni. Na co powinniśmy się przygotować, z jakimi problemami się spotkamy. Adopcja to decyzja na całe życie, bardzo bardzo trudna. Dziecko to nie rzecz nie można oddać lub sprzedać na allegro jak nam się znudzi albo nie będzie pasować. Są to rzeczy oczywiste ale trochę to wszystko przerażające. Dostaniemy materiały szkoleniowe, publikacje do poczytania. mamy też prace domową. Na początek mamy napisać co wiemy i umiemy zrobić przy dziecku oraz słabe nasze strony i braki w wiedzy. Było ciekawie, chcemy jeszcze :-)

8t3d

Byłam dzisiaj u mojego gina. Fasola ma już 1,99cm. Tętno 172 (dość spore chyba). Miałam pierwszy raz USG przez powłoki brzuszne.
Euthyrox jak przypuszczałam mam zwiększyć do 100 codziennie. 23 sierpnia mam badania prenatalne w INVICTA. Biorą 280zł za USG, a za Pappa 187zł. Nie wiem czy to mało, czy dużo. Chyba dość przeciętnie.
Wszystkie wyniki z badań pierwszego trymestru ok.
Muszę bardziej zadbać o dietę i zdecydowanie częściej bywać na basenie... Od września chce się zapisać na zajęcia dla kobiet w ciąży, ale można się zapisać dopiero od 2 trymestru. Brakuje mi siłowni co tu dużo mówić. Ale psycha mi nie pozwoli na nią pójść- bo ja jestem z tych dźwigających ciężary, a nie cardio. No trudno, po porodzie wrócę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2018, 18:15

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)