04.07.2018
W końcu dustałam się na wizytę do tego lekarza co mnie zostawił po HSG, ponoć jest dobry. Jak mi pomoże na ten męczący ból po prawe stronie to mu wybaczę.
Boli mnie cały prawy bok... nie wiem to to jajnik, czy jajowód, czy pachwina... a może biodro promieniuje.... no już głupieje, ale boli od tego hsg i łącze to z tym. Do tego naczytałam się, że przed tym badaniem powinno się mieć zrobione jakieś wyniki chociażby na czystość pochwy, ode mnie nie wymagano nic i nic nie miałam zrobione. Podobno jak się ma jakąś bakterię to wtłoczy się ją dalej i wtedy można sobie tylko zaszkodzić.

Lekarz spóźnił się 2,5 h. Dobrze, że spotkałam fajną babeczkę w poczekalni to nam czas zleciał na gadaniu o głupotach (mam nadzieję, że u niej wszystko ok) :)

Pomacał, posprawdzał, dał czopki przeciwbólowe. Nic nie wiem. Spróbuje jeszcze do niego iść za jakiś czas.

07.07.2018
Wczoraj na noc i dzisiaj rano wzięłam te czopki przeciwbólowe, diclofenac... o matko... jaki ból mnie dzisiaj dorwał... myślałam, że zejdę normalnie!!

Czopków już nie biorę, to chyba od nich.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 11:01

09.07.2018
Wizyta w klinice we Wrocławiu, rządowy program diagnozy niepłodności na NFZ

Wizyta na 10.30. Najpóźniej koło 11.30 powinniśmy wyjechać w drogę powrotną żeby mąż zdążył do pracy. Ja wzięłam urlop. Przez telefon Pani mówiła, że to pierwsze spotkanie to tylko parę minut. Wyjechaliśmy 2 godziny prędzej i zdążyliśmy na styk. Żadnej tabliczki informującej gdzie się udać, nic... W końcu zadzwoniłam i wyszła po nas miła Pani z laboratorium. Zaprowadziła nas to gabineciku, świeżo po remoncie, klima chodzi, czuć zapach farby i nowości, meble puste, na niektórych jeszcze folia. Przychodzi Pani dr, daje papiery do wypełnienia i mówi, że zaraz wróci. Papiery: regulamin wzięcia udziału w projekcie, zgody, duperele. Wypełniamy w 5 min. Pani doktor wraca po godzinie 12. Już wiem, że poradnia działa do 12 więc albo nas spławią albo zaraz sama powiem, że wracamy bo już chłop ma problem z pracą bo się spóźni.
Rozmowa: kilka zdań o tym jak się oddaje nasienie. Jeśli mielibyśmy jakieś badania to już tego nie zrobią więc nie przyznaje się, że mam cokolwiek, mówię tylko o HSG no bo jak cierpię z tego powodu to uznaję że muszę powiedzieć. Pani informuje mnie, że w takim razie już na HSG liczyć nie mogę. Idę z nią założyć kartę pacjenta i mam iść na drugi koniec kliniki na badanie do pokoju patologii ciąży. Dochodzę minutkę po niej, drzwi zamknięte. Myślę pewnie kogoś bada i czekam. Na wprost gabinet z ginekologią dziecięcą. W kolejce czeka jakieś 15 dziewczynek. Tam ktoś przyjmuje. Czekam 15 min i w końcu przy wymianie pacjentek w tym dziecięcym zauważam moją lekarkę. 40 min czekałam aż mama z dziewczynką wyjdą. Wbijam do gabinetu. Badanie w 6dc. No nic mi Pani pomóc nie może bo jeszcze nic nie widać. Mówię jej o bólu i o nieszczęsnych czopkach. Przepisuje receptę na inne czopki (niestety takie drogie, że czekam na wypłatę żeby kupić). Proszę o skierowanie na badania, mówi tylko o progesteronie w 21 dc. Pytam czy inne hormony też badają, odpowiada, że tak. To proszę o skierowanie na inne od razu, mówię jej, że 2 godziny tu jechałam i nie bardzo opłaca mi się jechać i brać wolne żeby 1 hormon zrobić. Pani mówi, że najlepiej jak badania zrobię sama prywatnie. Super świetnie. Tego właśnie się spodziewałam po leczeniu. Dostałam propozycję monitoringu cyklu. Oczywiście tylko w pon i czw od 9-12. Myślę sobie, a nic, wezmę wolne czy coś albo mnie z roboty wyleją ale przyjadę, niech mnie sprawdzą. Wychodzę z gabinetu, mało mnie nie pobiły matki z dziećmi bo weszłam bez kolejki. Lekarka musiała interweniować, tłumaczyć, że działa w dwóch poradniach. Idę ustalać termin monitoringu... no w lipcu ta Pani ma tydzień wolnego, w sierpniu tez... no we wrześniu to ja akurat mam wesele w okolicach dni płodnych więc alkohol itd... odpada. Najbliższy monitoring może w październiku.
Wracając do czekania w nowiuśkim pokoiku. Na nowiuśkim biurku leżało pismo z NFZ z prośbą o przesłanie do 10.07 zostawienia leczonych pacjentów... no w końcu program działa od 2016 roku a jak telefonicznie się zapisywałam to dopiero uruchomili zapisy od 02.07.2018 i mają już 3 pary! Wow, rewelacja! Już wiem czemu Pani zależało żebyśmy przyszli jeszcze 9-tego. Czas oczekiwania umilali nam przychodzący lekarze i pielęgniarki podziwiające na co to poszła kaska z funduszu... ale fajna ta klima itd! Na drzwiach jest napisane: poradnia andrologiczna. Pytam pielęgniarki czy Pani dr to androlog. Nie, ginekolog a na drzwiach tak mają bo to laboratorium nowiusieńkie obsługuje właśnie męskie badania nasienia. No Pani sama przyznaje, że skoro dostali kasę na program niepłodności to tak powinno być napisane na drzwiach no ale cóż...
Ogólnie to wyjechaliśmy stamtąd koło 14... oczywiście bez niczego. No może oprócz zdruzgotanych nadziei, nerwów związanych ze spóźnieniem męża to pracy i mandatu bo oczywiście przekroczyliśmy czas parkowania o całe 5 min.

Podsumowując pieprze te ich wszystkie badania i tych lekarzy.
Za badania zapłacę sama a czy znajdę lekarza, który chociaż na nie spojrzy nie wiem...
Na tą chwilę nie mam już wolnego więc i tak się nie zbadam i nic nie sprawdzę.

Najgorsze jest to poczucie bezradności... chciałoby się spotkać lekarza któremu życie się odda w jego ręce... moje życie i upragnionego dziecka... a tu taki pech :(

Pani doktor była miła, pani laborantka też. obie to pewnie super babki... pewnie są dobrymi ludźmi, dobrymi lekarzami... może ten cały system jest po prosto do dupy i tyle i dlatego ciągle zostaję odprawiona z kwitkiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 11:14

W końcu będę pisać na bieżąco :)Wczoraj wieczorem i dzisiaj wzięłam nowy przeciwbólowy czopek, jest na zapalenie śluzówki macicy i zapalenie przydatków, uparcie wierzę, że musi mi pomóc i w końcu pozbędę się bólu. Trochę jest mi niedobrze ale to pewnie jedzenie albo właśnie te leki... tragedii nie ma :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 11:53

Pinka. Piąty transfer 12 lipca 2018, 16:15

8dc

Czekanie na ciaze mnie zabija, moja glowa i mysli rozbijaja sie na drobne czasteczki. Co jest nie tak? Dlaczego sie nie udaje od dwoch lat? Nie mam zdiagnozowanej zadnej choroby,wyniki hormonow byly ok. Moze powinnam je powtorzyc?

Zaczynam myslec o in vitro...czy to takie pojscie na "łatwizne"? Czy wtedy bede miec pewnosc ze zajde w ciaze? Oczywiscie ze nie..

;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 16:16

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 12 lipca 2018, 11:34

22dc7dpo. Test zrobiony i oczywiście negatywny jak zawsze. Wiem ze za szybko ale co ja mogę na to poradzić jak ja bym już chciała ujrzeć dwie kreseczki. Już niedługo czas zrobić inseminacje bo takie starania nie przynoszą rezultatów. Nie wiem co jest . Ludzie maja gorsze wyniki i maja dzidzie a my tacy po środku jesteśmy i nic nie wychodzi . Po hycosy test niby do 6 miesięcy jest największa szansa zajść w ciąże wiec już połowa minęła . Coraz mniej szans na to ze nam wyjdzie. Martwię się ta inseminacja bo często trzeba chodzić do lekarza a ja pracuje i na dniówki i na nocki po 12 godzin i nie wiem jak to da rade pogodzić :-( . Dziwnie boli mnie brzuch jak na małpę ale nie wiem czy to w głowie mi się nic nie porobiło. Jak czegoś bardzo pragniesz to twój organizm wszystkie objawy ci pokazuje. Jutro cały dom ludzi wiec nie dam rady zrobić testu Haha to dopiero pojutrze . Te testy są najzwyklejsze z amazona bo jak bym miała kupować te drogie to by mi wypłaty nie starczyło . Teraz zamówiłam trochę lepszej jakości chociaż mam nadzieje ze już nie będą potrzebne. Maja przyjść w dniu moich urodzin i w tym dniu powinnam dostać wredote. Ale będzie rozpacz jak prezent na urodziny będzie małpa . Już współczuje mojemu :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 12:01

10 dpo. Temperatura bez szału. Test negatywny. Nie wiem, dlaczego zawracałam sobie głowę testem przy takim wykresie. To znaczy, wiem oczywiście - nadzieja umiera ostatnia. Niemniej muszę się pogodzić z faktem, że to jeszcze nie ten cykl. Może następny... Jutro jadę na wakacje z przyjaciółką, która ma synka tylko dwa dni starszego niż Adaś, razem byłyśmy na macierzyńskim. Jest w 4 miesiącu ciąży. Ja też chcę :( A zamiast tego będę miała okres nad morzem i przynajmniej kolejny miesiąc czekania. Dzisiaj jest mi z tym wszystkim źle.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 lipca 2018, 13:08

40tyg+6dni

Byłam dziś u mojej lekarki. Szyja twarda i zamknięta i wysoka. Więc jutro stawiam się w szpitalu i chyba tam zostanę. Wkurza mnie taka jakaś ‘niepewność’ wokół tego tematu. Gadanie w stylu ‘no już tydzień po terminie, można by iść do szpitala, ale z drugiej strony wg usg z początku ciąży, to jeszcze można by dać sobie tydzień’. Albo to, że jak byłam w poniedziałek na IP to się mnie pytali, czy chcę zostać. No kurde, wolałabym, żeby ktoś mi powiedział ‘ostro’: ‘idziesz do szpitala’ i koniec. Bo ja za bardzo nie wiem, kto ma podjąć tą decyzję… W każdym razie zabieram jutro wszystkie manatki i chyba rano się stawię na oddziale. Boję się jak cholera tego pobytu w szpitalu. Jutro się weekend zaczyna i boję się (nie wiem czy słusznie?), że przez weekend w ogóle się mną tam nie zainteresują i tak będę gnić… Ok, byłam gotowa na pobyt w szpitalu związany z porodem, ale myślałam, że poniosą mnie emocje i adrenalina, jak już zacznie się akcja, ale takie szpitalowanie się na zimno jakoś mnie przeraża. Muszę jeszcze dziś iść dokupić sobie jakieś przekąski, bo z nerwów mi się jeść chce… No i jak cholera boję się indukcji :o( Lekarka dziś powiedziała, że z tak ciasnym/zaciśniętym kroczem, to ona słabo widzi ten poród. I że mam prosić o nacięcie, bo bez tego się nie obędzie. Koszmar jakiś…

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 lipca 2018, 14:27

Bonus na dziś, moje fotki ;o) w kolejności: 11+4, 29+4 (połowa odkąd zaczęłam uwieczniać brzuch), i dziś (czyli 40+6).

Do śmiechu: pamiętam, jak już wtedy, w tym 11stym tygodniu jojczyłam, że brzuch mi odstaje (już mi ciasno było w obciślejszych ciuchach), haha, co mam teraz powiedzieć?

Dziś byłam z moim m na badaniach w klinice.mial robione fragmentację dna i rozszerzone badanie nasienia oby wyniki po leczeniu się poprawiły.
Jutro wspólną wizyta u doktora M w klinice

Po wizycie u lekarza. Jest ok. Mimo, że wszyscy znawcy wkoło straszą niskim brzuchem. Młoda waży 2700 kg :o dla mnie to zdziwko bo 2 tyg.temu było 1700 i wydawało mi się mało. Lekarz mówi, że błąd pomiaru może wynosić plus minus 500 g. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi rodzić kolosa!
Poza tym kończę prasowanie, sprzątam na raty (bo dom duzy) i biorę się za lekturę "Będzie bolało Adama Kaya. I chyba zacznę korzystać z netflixa w ramach opierdzirlania się przed porodem. Choć nie ukrywam, że mnie nosi i mało na tyłku i siedzę.

5t7d
Miałam dzisiaj sen, że poroniłam. Co się dzieje w mojej głowie? Pobiegłam więc z rana na bete. I tak wiem, że miałam już nie robić ;) Z głową się nie wygra. Betahcg z dzisiaj to 11923,00 mIU/ml, ciągle w normie, choć regularnie przyrost spada. Co chyba jest normalne.... Ponoć od 1200 przyrost może spaść do podwojenia w ciągu 72 godzin, zamiast 48. USG już w sobotę... muszę dać radę i nie zwariować do tego czasu. Generalnie to nie jest tak, że tylko siedzę i się zadręczam. To mnie nachodzi falami ;) Kupiłam sobie segregator "Jestem w ciąży" od mamaginekolog. Nie mogę się doczekać aż przyjdzie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2018, 15:47

Biene Ku dwóm kreskom 13 lipca 2018, 11:40

Czwartkowa kontrola wykazała pęcherzyk o średnicy 18 mm. Dzielny pęcherzyk :) rośnie tak jak literatura "nakazuje". Poza tym pojawił się już rozciągliwy płodny śluz. Termin kolejnej kontroli i prawdopodobnie inseminacji wyznaczony na sobotę. Oj będzie weekend pełen wrażeń :)

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 12 lipca 2018, 18:17

27 tc
Tak, tak kochane to już 27 tc. Czas biegnie nieubłaganie. Razem z mężem doszliśmy do porozumienia co do imienia. Synek będzie Łukaszem ;). Tak po za tym musiałam zmienić lekarza bo poprzedni totalnie mnie olewał i moją cukrzycę a także nie poinformował mnie, że szpital w którym pracuje nie przyjmie mnie do porodu z powodu cukrzycy. Teraz chodze do fajnego lekarza, który wszystko tłumaczy i pokazuje na usg. Wizyta trwa u niego 30-40 minut a nie 10.

W 25tc Łukasz ważył 647g, był ułożony pośladkowo ale gin kazał się tym nie przejmować. Poród będę miała już 38tc(37t1d) z powodu mojej cukrzycy, także z październikowej mamy stanę się wrześniową. Mam nadzieję, że synek zechce wyjść sn a nie dzięki cc. Wiadomo poród będzie wywoływany ;). Ruchliwy z niego chłopak, uwielbia kopać mnie czasami nawet dość boleśnie. Kolejna wizytę mamy 20 lipca nie mogę doczekać się żeby zobaczyć co słychać u naszego małego smyka ;).

Powoli zaczęłam też prać ubranka po synku i układać je w szafce ;). Wpadłam w szał zakupowy. Kupuję nowe ubranka. Zamówiłam też kokon o którym marzyłam już od dawna.

Obecnie walczę z bólem gardła :/ ale jakoś trzeba to przeżyć ;).
Pozdrawiam Was serdecznie ;). Buziaki ;)

stayaway W oczekiwaniu... 12 lipca 2018, 22:18

6dc
21cs

Już było dobrze. W sumie sama sobie dziś się dziwie, ze było mi tym razem aż tak ciężko. W końcu miesiąc jak każdy inny, prawda? A jednak z każdym kolejnym boli coraz bardziej. Na początku jest „na lajcie”. Po około 4 cyklach zaczęłam się martwić. Po 6 poszłam pierwszy raz do doktora. Każdy kolejny dziwi i martwi coraz bardziej i bardziej. Aż w końcu jesteś pewna, ze coś jest nie tak.
My to dzisiaj odkryliśmy. U nas jest to czynnik męski.
Morfologia jest... zła. Bardzo zła. Jest tragiczna. Właściwie to szanse na naturalne poczęcie są równe 0. Nawet inseminacja nie wiem czy miałaby sens. In vitro? Duza szansa, ze dziecko urodzi się z jakaś wada genetyczna.
A wiec: mamy 98% nieprawidłowych plemników, z czego 94% ma nieprawidłowa budowe główki, 42% nieprawidłowe wstawki. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie maja prawidłowe witki.
Niby są te 2%, ale.. co to jest? Może liczyłabym właśnie na nie, ale i tak nie maja szans dotrzeć gdzie trzeba, bo wszystkie parametry związane z ruchem plemników są poniżej normy, a i ilość nie jest oszałamiająca.
Muszę wspierać teraz mojego Męża. Sama jestem w tragicznym stanie psychicznym, ale wiem jak on bardzo teraz mnie potrzebuje. Dostał strzał prosto w serce, a oprócz tego oczywiście w ego. Nie wiem jak damy radę... nie mam żadnego pomysłu na ten moment. Po prostu jestem zablokowana na ten moment. Nawet nie płacze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2018, 23:00

Bu Bu 13 lipca 2018, 00:00

06.2012
pobyt w szpitalu, przyczyna: pęknięta torbiel jajnika
rozpoczęcie diagnostyki, stwierdzenie PCOS, insulinooporność, niedoczyność tarczycy, paciorkowiec,
przestajemy się zabezpieczać :)
06.2014
bromergon, metformax, luteina, wit. D
08.2015
pobyt w szpitalu, przyczyna: pęknięta torbiel jajnika
06.2016
zmiana lekarza, HSG - jajowody drożne, tyłozgięcie, odstawienie dotychczasowych leków, stymulacja + monitoring
12.2016
ciąża w 4 cyklu stymulowanym - clostilbegyt + duphaston, 10tc [*] Amelia
09.2017
puste jajo płodowe w naturalnym cyklu
01.2018
start Provita - dr Paliga, badania męża, wymazy, hormony - brak jednoznacznej przyczyny niepowodzeń, leki: wit. D, magnez B6 forte, kwas foliowy, bromergon, letrox 25
05.2018
laparoskopia + histeroskopia, endometrioza II
06.2018
stymulacja clostilbegyt + ovitrelle + duphaston ... :(
07.2018
stymulacja clostilbegyt + encorton + ovitrelle + duphaston ... ?


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 13:35

10-13 dni zostało do owulacji. Dobrze ze to jeszcze nie ten czas bo mam podły humor. Zero motywacji, ciągle kłótnie z mężem nie pomagają. Szukam wakacji w terminie kiedy moja kumpela chce panieńskie. Świetnie... czuję że jestem w ciemnej dupie.
Na dodatek myślałam że ceny chociaż trochę spadną z uwagi na last minute, a teraz za last minute all inclusive musielibyśmy zapłacić prawie 2000 zł... Wszystko jest nie tak. Nic się nie układa :-(

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 13 lipca 2018, 06:16

Wczoraj przeżyłam okropna noc. Poszłam do łazienki po 23 bo na papierze żywa krew. Jak zobaczyłam ta krew aż mnie sparalizowalo 
Od razu wzięłam dokumentację ciążowa i pojechałam na ip. Dobrze że na dyżurze był mój doktor. Z dzieckiem wszystko dobrze. Szyjka twarda i zamknięta, 35mm. Krwawienie znikło. Mam do soboty zostać na obserwacji. Gin twierdzi że to mogła być wina acardu lub też z badań coś wyjdzie. Obecnie czekam na wyniki i obchód. Okropnie się wczoraj bałam.

Śniło mi się dziś, że szykowałam się na pogrzeb swojego nienarodzonego dziecka...


Najogólniej śmierć dziecka interpretowana jest przez Księgę Snów jako zwiastun czasu smutku i zmartwień. Tak negatywny sen to znak czasu, w którym osoba śniąca utraci nadzieję oraz zostanie dotknięta przez ogromne rozczarowanie. Jest to więc bardzo konkretny i negatywny zwiastun.
Dramatyczne sny, w których umiera dziecko to zwykle koszmary, które są tak zwanymi snami wyzwalającymi. Wskazują na irracjonalne lęki i obawy dotyczące naszych dzieci lub spraw, którymi się zajmujemy. Psychika próbuje się wyzwolić z negatywnej emocji poprzez sen.

Bardzo często śmierć dziecka śni się również osobom, które starają się o dziecko lub kobietom w ciąży. Dla takich osób wizja śmierci dziecka jest przerażająca i często traktują ją jako zły zwiastun – znak tego, iż nie uda się począć potomka lub problemów z porodem. Dobra wiadomość dla tych osób i kobiet jest taka, iż sen o śmierci dziecka wynika z długiego rozmyślania nad swoją sytuacją oraz lęku przed porodem.

Bardzo często oprócz śmieci małych dzieci w snach pojawiają się dzieci nienarodzone. Senna wizja o śmierci dziecka nienarodzonego to również dość konkretne ostrzeżenie, ponieważ zwiastuje niepowodzenie w ważnej sprawie, której osoba śniąca poświęciła bardzo dużo czasu i energii.
Po zapoznaniu się z interpretacją tego snu osoby te powinny więc ostrożniej podejmować przyszłe decyzje, bo być może takie podejście uchroni ich od niepowodzenia.


Nie żebym wierzyła, ale w zasadzie coś w tym jest...

6t1d
Pierwsze odruchy wymiotne z rana zasługują na zapisanie tej daty w pamiętniku ;) o masakra, na szczęście póki co nie skończyło się pawiem. Obym nie była tym typem kobiety co wymiotuje od rana do nocy. Ale w razie co zniosę to, byleby ciąża rozwijała się prawidłowo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 08:38

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)