6t0d
Ten tydzień był bardzo dobry.
Odpoczęliśmy, wyjechaliśmy na kilka dni na mały relaks do hotelu ze SPA. Korzystałam z basenów i z zabiegów SPA na twarz, na ciało się bałam. Lekarz zabronił mi korzystać z saun i jacuzzi.
Od czwartku męczą mnie mdłości, wczoraj pierwszy raz wymiotowałam. Nie mam ochoty na wiele dań. Żyłabym na bułkach, wędlinie i zupach (ale nie wszystkich, najlepiej na rosole, pomidorowej, pieczarkowej i kalafiorowej).
W piątek (5t5d) byłam u ginekologa. Generalnie wszystko raczej jest ok (to ja się doszukuję problemów), a naszemu dzieciątku biło już serduszko 
Jestem zachwycona nawet nie samym lekarzem (chociaż jest świetny) a jego aparatem do USG 
Jutro do pracy. Nie wiem jak dam radę, zwłaszcza, że jestem bardzo senna. Ale wiem, że już niedługo
Będę kombinować, żeby jak najczęściej jeździć samochodem.
W sierpniu lecimy na wakacje - mamy zgodę lekarza na ten moment 
Czy istnieje odpowiedni wiek,odpowiednia pora na dziecko?
Od wizyty u Pana Doktora minęło już trochę czasu ale jego słowa dźwięczą mi w uszach niczym głośny alarm.Próbuję się zrelaksować,nie myśleć o tym ale nie potrafię.Chwilami popadam chyba w jakąś paranoję,najchętniej cały czas bym czytała,rozmawiała z moim A. na ten temat.Nie dziwię się że on ma już dość tematu "dziecko". Jednak ja jak na razie nie umiem się pozbierać i wrócić do normalności.
Przed odstawieniem tabletek i wizycie u lekarza dość pobieżnie rozmawialiśmy na temat dzieci.Wiedzieliśmy że chcemy je mieć ale ten temat schodził na dalszy plan przez problemy finansowe.
Chcieliśmy najpierw ustabilizować sytuacje by zapewnić dobry start naszym dzieciom i wziąć ślub.
Jednak ostatnie wydarzenia całkowicie zmieniły moje priorytety i myślenie.Szkoda że tylko moje.
Mój A. oczywiście w jakiś sposób przejął się informacją o tym że będę miała problemy z zajściem w ciąże ale nie zmienił zdania w pewnych kwestiach.
Dziś podczas spaceru wyznał mi że to nie jest jeszcze odpowiednia pora na dziecko,że nadal nasza sytuacja finansowa nie jest wystarczająco dobra.Czuję że on mnie nie rozumie.Chcę żeby decyzja o dziecku była naszą wspólną,nie chce wywierać na nim presji.
Wczoraj mój Mąż był główną atrakcją dla mojego Chrześniaka. To jego ulubiony Wujek. Patrzyłam jak się bawią, jak się przytulają, jak mój Mąż tłumaczył mu, że w pewnych sytuacjach musi się słuchać i że jego zachowanie nosi za sobą konsekwencje. Serce mi się rwało... Wiem, że byłby świetnym ojcem. Pragnie dziecka całym sobą. A im bardziej On chce, tym bardziej ja mam wyrzuty sumienia i czuję, że coraz bardziej nie chcę tych starań. Czasem nawet myślę, że powinien poznać kobietę, która zajdzie z nim w ciążę. Zrozumiałabym to.
Ja mam dość leków, wizyt, stresu, plamień i rozczarowań. Naturalnie i przez inseminację się nie uda. Jeżeli doktor nie zrobi mi żadnego zabiegu i nie sprawdzi co dzieje się w środku to ja nie widzę sensu starań i pilnowania owulacji. Bo jest co miesiąc, tak samo jak okres.
Czas płynie tak szybko. Brakuje mi go na roztkliwianie się nad każdym szczegółem. 11 tygodni, a ja nie robię zdjęć brzuszka, który już rośnie, nie pamiętam o tym by się ważyć, na szybko umawiam badania, nikomu nie chwalę się ciążą, jem w pośpiechu w korporacyjnej stołówce... Ciąża w pracy jest inna niż ta spędzona na spokojnie. Bardzo żałuję, ze tym razem nie mogę jeszcze sobie pozwolić na odpoczynek i na dbanie tylko i wyłącznie o moją małą iskierkę. Powinnam zacząć przygotowywać Przemka do narodzin maluszka, ale dni płyną w tak wariackim tempie, że zupełnie zapominam o ciąży. Nie tak powinno być...
Z mężem jest dobrze, kochamy się, a to najważniejsze.
Czas płynie tak szybko. Brakuje mi go na roztkliwianie się nad każdym szczegółem. 11 tygodni, a ja nie robię zdjęć brzuszka, który już rośnie, nie pamiętam o tym by się ważyć, na szybko umawiam badania, nikomu nie chwalę się ciążą, jem w pośpiechu w korporacyjnej stołówce... Ciąża w pracy jest inna niż ta spędzona na spokojnie. Bardzo żałuję, ze tym razem nie mogę jeszcze sobie pozwolić na odpoczynek i na dbanie tylko i wyłącznie o moją małą iskierkę. Powinnam zacząć przygotowywać Przemka do narodzin maluszka, ale dni płyną w tak wariackim tempie, że zupełnie zapominam o ciąży. Nie tak powinno być...
Z mężem jest dobrze, kochamy się, a to najważniejsze.
Moje wyniki TSH 2018: (zaznaczam, że nigdy nie brałam żadnych leków na tarczycę)
Styczeń:
TSH 2,9
Luty:
TSH 1,72 (norma 0,27-4,2);
ft3 6,39 [norma 3,10 -6,8]
ft4 1,46 (norma 0,93-1,7)
Marzec:
TSH 2,36
ft3 5,97
ft4 1,32
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2018, 14:26
dzisiaj mija 5DPO. ciągle mam nadzieję, lecz jednak lęk mnie opuszcza. czuję że kolejny cykl będzie rozczarowaniem.
wokół mnie każdy znajomy, sąsiad, szwagierka mają już swoje maleństwo. źle się czuje, nie umiem się cieszyć ich szczęściem. jestem poprostu zazdrosna i nie umiem sobie z tym poradzić.
czas się dłuży a ja już chciałabym mieć swoją fasolkę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2018, 13:44
Kolejna koleżanka z pracy w ciąży.
I ta cholerna zazdrość....
4t1d
Wyjechaliśmy do Grudziądza na kilka dni. Mąż co chwilę mi dziękuje, że powiedziałam mu w taki sposób. Że dzięki tej nowinie ten weekend jest taki niesamowity. Dziś pojechaliśmy do Sopotu. Dopiero przed chwilą udało nam się znaleźć wolny pokój, już myślałam, że czeka nas noc w aucie. Nie byłoby to zbyt komfortowe bo cały czas latam siku
Dziś, jeszcze w Grudziądzu zrobiłam betę. 432,4 mIU/ml. Wszystko w normie ale ja i tak się oczywiście lekko martwię bo poprzedni przyrost wynosił 211%, a teraz spadł do 118%. Jak ja będę tak wszystko analizować to już całkiem siwa się zrobię
Wy mialyscie stały przyrost czy zmieniał się w czasie?
Pozdrawiam Was gorąco z plaży w Sopocie 
11 tc (10t+6d)
USG 12tc (11t+1d)
Jutro wchodzimy w 12 tydzień według 1 USG. Maluszek ostatnio okazał się większy o 2 dni. Ale liczę tak jak na początku 
Czujemy się coraz lepiej. Mdłości już tylko sporadyczne. Teraz męczy mnie bezsenność 
W środe jadę na Pappę a za tydzień prenetalne. Staram się nie stresować ale ciężko 
Czas szybko leci. Dopiero co zobaczyłam 2 kreski a tu zaraz 2 trymestr. Byle do lutego 
No i kochamy tego małego szkraba najbardziej na świecie.
Czas wielkich nadziei. 8 dpo, w głowie powoli kiełkuje myśl, że może... że tym razem...
To idealny moment, idealna chwila, by stało się rzeczywistością. Tak bardzo tego potrzebuję...
Potrzebuję tego dziecka, egoistycznie (i niech lecą gromy na głowę, co mi tam).
Chcę być mamą i chcę by mój facet został ojcem, bo zasługuje na to. Jest cudownym człowiekiem, wspaniałym wujkiem dla wszystkich maluchów w rodzinie, które go uwielbiają...
Miałam się nie nakręcać, olać temat, pójść na żywioł... ale serca nie wyciszę...
Maleństwo, przyjdź!
20 dc
Zaraz cos mnie trafi. Kolezanka z pracy, ktora ostatnio wrocila po macierzynskiego mozliwe ze znow jest w ciazy.
Podczas kiedy ja sie staram dwa lata o dziecko to ona zdarzyla urodzic i juz zajsc w ciaze z drugim? Dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe? Dlaczego inni bezproblemowo moga miec dzieci, a ja musze sie badac, stymulowac itd ;(.
Wczoraj wizyta. Wszystko w porządku. 20 tygodni już za nami. Ufff...połowa. Jestem szczęśliwa.
10.08.2018
Patryk ma 4 miesiące
Tydzień 18
Patryk ma 4 miesiące i 1 dzień (124dni)
wpis będzie o dniu wczorajszym
Byliśmy w przychodni na kontroli,synkowi przyplątała się pleśniawka,na szczęście już jej nie było ale smarować buziaka mam do środy żeby się znów nie pojawiła.Dostaliśmy też zielone światło na szczepienie.Na pierwszy ogień poszedł Rotarix ostatnia dawka synek nie chętnie przyjął szczepionke pewnie kojarzyło mu się ze smarowaniem buzi gorzkim lekiem bleeee.Póżniej były dwa ukłucia w nóżkę popłakał tylko chwilkę.Dostaliśmy też skierowanie na morfologię w celu skontrolowania tego czy ma jeszcze anemię(oby nie)Lekarka zaleciła zwiększyć dawkę wit D ze względu na wolno zrastające się ciemiączko.Z wagą jest trochę lepiej waży 5800g.Następna wizyta 26.09.Około godz 17 u Patryka pojawiła się temperatura 38,5
Wczoraj przyszły paczki z allegro zamówiłam biały piasek i roślinki dla rybek,ile z tym wszystkim było roboty wylać wodę umyć akwarium wyłożyć substrat,przepłukać porządnie podłoże,zasadzić rośliny wlać wodę umyć i załączyć pompkę i grzałkę uzdatnić wodę i wpuścić rybki.Wszystko bardzo ładnie wyszło:-)
Dziś rano już tak ślicznie nie było roślinki powyrywane pływały sobie po powierzchni wody,tyle szkód porobiły a ja tak się napracowałam.Muszę dokupić jeszcze parę sadzonek tym razem wybiorę gotowe rośliny w koszyczkach i jakieś bardziej odporne na uszkodzenia np anubiasy
Po kilkudniowych upałach przyszło nareszcie ochłodzenie w nocy trochę popadało rano też,lubię taką pogodę jest czym oddychać.
Kilka osób mówiło mi że już mogę rozszerzać dietę synka niby tak ma już skończone 4 miesiące ale szczerze to nie jestem jakoś do tego przekonana,czuję że to jeszcze nie czas.poczekam jeszcze.W miedzy czasie będę się rozglądać po słoiczkowym świecie,sporo się na pewno zmieniło od tego jak ostatnio kupowałam taką żywność.Jestem ciekawa czyb Patryk też będzie tak ładnie jadł jak Damian.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2018, 12:51
35+5
Odkryłam, że na sen dobrze działa prasowanie, choćby kilku rzeczy. Jak się wyśpię, to czuję się całkiem ok a kiedy zarwę noc... no to masakra. Gdyby przyszło mi rodzić w takim stanie chyba bym siadła i płakała.
Obrzęków póki co brak - zdarzyło mi się ostatni raz u dłoni, kiedy mieliśmy w sobotę gości (do godz 2.) Miało to być ostatnie takie spotkanie towarzyskie przed porodem, bo takie posiadówy już nie dla mnie.
Póki co strach i panika sobie odpuściły, czuję większy spokój albo brzydko mówiąc mam trochę wywalone. Albo przychodzi już gotowość. Pewnie jakieś hormony mną sterują 
Zastanawiam się, czy mam już wszystko dla młodej. Dziś zamówiłam jeszcze szumisia z funkcją sensor - ale nie tego wyglądającego jak szkaradne zombie, tylko nieco mniejszego - główkę z nóżkami.
Kołderki nie zamawiam, póki co mam rożek. Myślę też nad dokupieniem śpiworka lub otulacza, tak na zapas gdyby mi zasikała ten co jest.
Torba do szpitala spakowana na 98% (brakuje mi tam jeszcze kubka i jakiejś ścierki jak zalecali na szkole rodzenia). Co do rzeczy do porodu to nie wiem, czy pakować to w osobny plecak (rzeczy dla męża, jakaś koszula dla mnie i ręcznik, plus lekkostrawny prowiant)?
Dziś jeszcze wizyta u endo (ostatnia przed porodem) - dostanę hydrokortyzon na poród i zalecenia jak odstawiać te świńskie sterydy po porodzie. Moja wątroba się ucieszy. Mam nadzieję, że minie mi również ciążowy budyń mózgu.
W ogóle to oprócz piersi powiększyły mi się sutki. I coś już z nich leci - póki co wygląda jak bezbarwna ciecz.
Dzisiaj już drugi raz złapał mnie mega ból... brzucha na dole i pleców... a może nerek, no już sama nie wiem. Złapało, że nie mogłam się ruszyć, trzymało parę minut i zaczęło puszczać... piję i piję i sikam non stop. O dziwo mam wrażenie, że ten ból kłujący co myślałam, że to jajnik tak jakby trochę mniej teraz... za to zaczyna mocniej boleć coś innego. No kurde jak stara babka jakaś a na usg jeszcze tak długo muszę czekać
25+3(26tc)
Rosnę i rosnę 26 tygodni za mną, coraz bliżej końca malutkimi kroczkami. Szczerze to już chciałabym być po wszystkim - łatwo się mówi wiem, ale tyle się dzieje teraz wokół mnie, dzieci tyle się rodzi i co się napatrze, naprzytulam to już pragnę mieć małego przy sobie, szczególnie bardzo gdy czuje jego ruchy, gdy widzę jak brzuch mi faluje i gdy odpowiada na moje zaczepki. Wczoraj na świat przyszedł mój brat Staś A tydzień temu zostałam ciocia - urodziła moja przyrodnia siostra. Nie myślę o porodzie o bólu o strachu tylko o tym że będę mama, że mały będzie obok, że czekają nas piękne chwile rodzinne pełne miłości. Moje dolegliwości trochę ustapily więc mogę na nowo cieszyć się z ciazy, mimo tego że na dworze skwar i nie da się wyjść z domu. No w końcu mamy lato
buziaki
Na szczęście moje samopoczucie psychiczne jak i fizycznie znacznie się poprawiło.Postanowiłam że muszę trochę wyluzować bo zwariuje.
Dzięki temu poprawiła się też moja relacja z A. Nie krzyczymy już na siebie tylko rozmawiamy.Jest tak jak powinno być w zdrowym związku.
Zaczęłam nową pracę- jestem nianią i opiekuję się teraz 3 letnim chłopcem.Wcześniej przez 14 miesięcy zajmowałam się 1,5 roczną dziewczynką która przy mnie rosła,mogłam obserwować jak uczy się nowych rzeczy i zmienia.To były wspaniałe miesiące.Teraz przy chłopcu jest zupełnie inaczej - 3 latek ma już swoje przyzwyczajenia,wykształcony charakter i swoje zdanie.Czuję że praca z nim to będzie nowa,fantastyczna przygoda.
Mamy skończone 11tyg, za półtora kończymy 3 miesiące 
Mały jak zaśnie 22-23 to śpi do 5.30-6.00 czyli ponad 7h, następnie do jakiejś 7-8.00,wiec wrecz rewelacyjnie
ja z kolei budzę się w nocy między 2-4 z bólem piersi,bo mało mi nie eksploduje ta jedna,ktora mam go karmić...W ciągu dnia Filipek zalicza sporo drzemek,ale raczej max 1h. To bardzo miła odmiana,bo Córcią miala odwrotnie-spala w dzień,a w nocy zaliczala drzemki 1-2h.
Synek jest uroczy! Siostra pomaga przy nim sama z siebie,zakochana w nim jest.Dziadkowie również. Niestety moja Mama złamała rękę i mieszka z nami,bo biedna nic nie zrobi,takze dwa najbliższe miesiące mamy "pełną chatę" :)jest wesoło ! 
Gondola dalej przeszkadza Filipkowi,za to w foteliku samochodowym może iść na spacer...Najchetniej Mały byłby non stop na rękach.Krzyz wysiada normalnie przy tych 7kg szczęścia
mamy nowe umiejętności chwytania zabawek i wkładania ich do buzi.Gaworzymy,ze hej!
łapiemy swoje stópki, główke trzymamy już sztywno,tylko jesteśmy nyguskiem,bo rzadko chce nam się ćwiczyć na brzuszku-wolimy zjadać dłoń z głową na boku
tyle z wieści na froncie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.