18 cs, 13dc, czy po owu zaraz sie okaże..
Pisze z kolejki do gina. Czuje,ze moge zaśpiewać "moj jest ten kawalek podlogi".. albo przynajmniej powinni mi wyrobic karte stalego klienta.
W maju HSG, jajowody drożne. Moj opis badania - nic strasznego, chwilowe skurcze jak na okres. W 17 cyklu bylo 5 pecherzykow, pękły 3... dla odprawienia czarow kupilam skarpetki dla dzieci.. 2 pary, jak dla blizniakow i w sumie przez caly cykl byly pod poduszka, M nic nie wie.. teraz wyladowaly na dnie szuflady.. lekarz byl "caly w strachu, ze beda trojaczki, a tu okres. Ale bardzo dziwny okres.. 2 dni krwawienia, a nie 7 i mego ból.. az zrobilam test 3dc, bo to krotkie krwawienie bylo dziwne. No ale jest 18cs.. juz pełnoletni, nic tylko sie wódki napić..
Jesfem w tym momencie na takim etapie,ze mi wszystko jedno. Wczorajsza kłótnia z M dodatkowo wprowadzila taki nastrój...
O ho! Wzywają do lekarza...
6tydz 4dz
Jak na razie z objawow to oprocz powiekszonych piersi (juz musialam kupic nowy stanik), lekkie mdlosci i przez to niechec do jedzenia a zwlaszcza slodyczy. To akurat bardzo mnie cieszy bo jestem slodyczozerca. No i zmeczenie i sennosc, nigdy nie lubilam popoludniowych drzemek a teraz jak wracam z pracy to kolacja i 1,5-2 godz snu. Przyplatala tez mi sie jakas infekcja grzybicza, podobno to bardzo czeste, ale w aptece nic mi nie dali, wiec ide dzisiaj do lekarza (GP). Zobaczymy co mi da a jak nie bede zadowolona to przeloze wizyte u gina z przyszlego tygodnia na ten. Oprocz tego mam jeszcze prolemy z twarza, LZS, przestalam uzywac masci sterydowych jak sie dowiedzialam o ciazy i reakcja ze zdwojona sila, nigdy tak zle nie wygladalam. GP dala mi masc na 7 dni (w poprzednia sobote), ale po odstawieniu wszystko wrocilo. Zobaczymy co mi da.
Zajebiste odebrałam wyniki z laboratorium. Gdybym nie miała tych wcześniejszych to chyba bym miała załamka ale o ile nie mam raka to chyba ktoś mnie tu w chuja robi.
Wyniki:
TSH mniej niż 0,05 [norma 0,5-4,0]
FT3 15,6 [norma 4,0-8,3]
FT4 38,9 [norma 10,6-19,4]
anty TPO 70 [norma poniżej 8]
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2018, 12:30
Szczerze to nie wiem co się ze mną dzieje jestem w 15 DC a piersi bolą mnie tak jak w drugiej ciąży nawet przed okresem mnie tak nigdy nie bolą
I do tego sutki tak bolą że się ich dotknąć nie da dokładnie tak jak w drugiej ciąży
Wczoraj jeszcze podczas kąpieli sprawdziłam sobie szyjkę i skoro jestem w 15 DC powinnam być w trakcie dni płodnych i szyjka powinna być otwarta a była bardzo wysoko ledwo ja dosięgnąć mogłam i była szczelnie zamknięta
W ciąży nie jestem bo przecież okres miałam chociaż mi się ten okres nie podobał mało krwi bylo i bez skrzepów
Chyba jestem w ciąży urojonej..
Dzisiaj dostałam namacalny dowód na to, że mój Mąż przeżywa to wszystko bardziej niż ja.
Jeden z "kolegów" założył dzisiaj koszulkę z napisem "Super tata". Ja nawet nie zwróciłam uwagi, bo generalnie mało z nim rozmawiam i nie przyglądam mu się. Ale mój Mąż widział... To niby zwykła koszulka, ale Mąż chodził dzisiaj cały struty i wkurzony.
Nie wiedziałam o co mu chodzi, dopiero w samochodzie, gdy wracaliśmy do domu otworzył się przede mną. On to tak mocno przeżywa, tak bardzo chciałby żebym była w ciąży.
A ja? Wróciłam do domu, zamknęłam się w łazience i rozpłakałam...
Nie daje już rady być silna, tak strasznie boję się wyników kariotypów i fragmentacji. Boje się że cos wyjdzie, a przecież przecież z genami nie wygram...
Hej kochane. W ndz po południu nas wyrzucili i jesteśmy w domu. Dni mijają jak w amoku. Jestem zmęczona; czasem nie potrafię sklecić sensownego zdania. Maluch w sumie grzeczny i mąż pomaga ale przydałaby mi się doba tylko dla siebie, aby... się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Szczerze? Nie sądzilam, że będzie aż tak ciężko...
Wpis z cyklu, jak mój Mężuś czeka na potomka.
Nauczyłam się zaplatać sobie nowy rodzaj warkocza i się chwalę, że ojeja, już umiem i świetnie wychodzi i jest czymś nowym. Mężuś na to: "Liczę, że wkrótce też będę musiał się tego nauczyć, a także innych, dziwnych, nieznanych mi fryzur dla dziewczynek". Po krótkiej, pełnej ponownego zakochania w Mężusiu chwili, odpowiedziałam mu, że liczę na to, że szybko to ogarnie i będzie miał nowy powód do narzekania, że musi to robić, i w ogóle, kto to wymyślił, żeby dziewczynkom wiązać warkoczyki, skoro można nosić włosy rozpuszczone. Znam Mężusia, ponarzekać sobie czasem lubi. W żartach. Gdy narzeka na poważnie, to znaczy, że robi się słabo.
Jest całą moją siłą i wolą walki.
Dzwoniłam do labo. Panie po podaniu mojego peselu od razu wiedziały o co chodzi. powiedziały, że jak pracują 30 lat to tak złych wyników w tą stronę na nadczynność nigdy nie widziały... zaczęły pytać o leki na tarczycę itd... mówię, że jestem zdrowa jak koń, w marcu wyniki super itd. Kazały przyjechać na powtórkę badań, byłam, krew upuścili, czekam do 18 na wynik. Na miejscu powiedziały mi, że takie wyniki świadczą o nowotworze i jeśli dzisiejsze będą podobne to mam uprzeć się na szpital u lekarza. Czekamy....
38+0
39 tydzień ciąży, jesteśmy donoszeni od tygodnia ale póki co żadnych objawów wskazujących na to że wkrótce zacznie się coś dziać. W brzuchu nie dość że mam małego leniuszka to pewnie jeszcze uparciucha który wystawi nas na próbę- zebrał najlepsze cechy po rodzicach 
Końcówki ciąży na tych upałach zdecydowanie nie polecam. Czuję się jak mały słonik i jeszcze rok temu nie sądziłam że to powiem ale powoli mam dość tego stanu. Synu wyłaź w końcu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2018, 13:55
7t6d
Byłam rano pobierać krew i jestem w szoku, bo nie było żadnej kolejki. Weszłam od razu, doskonale 
Mam pierwsze wyniki, póki co tarczycy, które robiłam prywatnie w innym laboratorium.
Moje TSH niestety jakoś szałowo nie spadło.
Poprzedni wynik 3,14, a dziś 2,97. A dawka leku była dość mocno podniesiona. Z 50/75 na 75/100, coś czuję, że od następnej wizyty będzie setka leciała codziennie. Ale z plusów poprawił mi się stosunek ft3 do ft4. Reszta wyników powinna być już w pt, góra pon. Jakoś tak stresuje się nimi... sama nie wiem czemu.
Czuję się jakby mi ktoś łopatą przez głowę przeleciał. Z dnia na dzień mam wrażenie, że poranki są coraz gorsze. Choć nie ma co narzekać zbytnio. Wiem, że bywa zdecydowanie gorzej.
Progesteron 17,8 w 21 dc
Dziewczyny mam wyniki.
Prgresteron 18.05 norma 1.83-18.00
Prolaktyna 28.6 norma 4.8-23.3
Co myslicie? Powinnam brac bromka na zbicie prolaktyny?
31 DC, 20 dzień po 2 IUI
Bardzo dawno mnie tu nie było, bo bardzo dużo się działo przez ostatni czas. Szczerze mówiąc nie miałam totalnie głowy, żeby tu zaglądać i pisać. Jednak stworzyłam ten pamiętnik, żeby wyrzucać z siebie wszystkie negatywne emocje. Moja darmowa psychoterapia. Mam nadzieję, że i tym razem pomoże i poczuję się za chwilę o kilka kilogramów lżejsza!
Pierwsza próba IUI zakończyła się niepowodzeniem. Za to mój organizm tym razem nie zareagował dobrze na hormony. Od momentu zastrzyków z Gonalu zaczęły znowu wypadać włosy garściami. Tydzień po IUI dopadło mnie przeziębienie, z którym poradziłam sobie jak zwykle w 4 dni. Niestety po dwóch tygodniach (po drugim IUI) wróciło ze zdwojoną siłą. Gorączka, zimno na pół twarzy, brak głosu... no totalna infekcja wirusowa, która trwała 1,5 tygodnia ! No i moje ciało igra sobie ze mną. W poprzednim cyklu 3 dni przed okresem nawiedził mnie bardzo bardzo obfity płodny śluz (!!!???), który oczywiście dał nadzieję na powodzenie. No ale przyszła równo po 14 dniach @. Nie rozpaczałam, w końcu w pierwszej próbie mało komu się udaje.
Z nową siłą podeszłam do kolejnego cyklu, zastrzyki z Gonalu zaczęłam 27 czerwca i tym razem dawki miały być trochę inne. Najpierw dwa razy 75 a potem 5 razy 50. 4 lipca wizyta kontrolna i oglądanie jajeczek. Dwa piękne wychodowałam i tym razem z prawego jajowodu. Lekarz stwierdził, że zrobimy laboratyjny test owulacyjny. Bo jak dla niego to zaraz będzie owu. No i test wyszedł pozytywny, więc jutro powrót i iui. Tym razem bez Ovitrellu. Więc rano przyjechaliśmy do szpitala zostawić żołnierzy, a potem Luby musiał wracać na bardzo ważne spotkanie, którego w ostatniej chwili nie dało się już przełożyć. Pierwszy raz podeszłam do IUI sama, wyniki nasienia jak zwykle przezarąbiste. 5 lipca w 11 dniu cyklu nastąpiło IUI. 9 dnia cyklu różowe jednorazowe plamienie na papierze w trakcie sikania. Następnego dnia ta sama historia, tylko tym razem jasny brąz śluzu tylko raz rano. Od tego czasu nic...
No właśnie a dzisiaj 31 dzień cyklu, 20 dzień po IUI i okresu brak. Testy ciążowe (sikańce) też negatywne. Dodam, że staramy się od ponad 3 lat i nigdy nie miałam cyklu dłuższego niż 28 dni. W poniedziałek konsultowałam z lekarzem mój problem, a on kazał czekać (ciągle na wszystko mam czekać !!!!) do czwartku, powtórzyć test ciążowy i przyjechać na wizytę. Dodam, że naprawdę ze wględu na tą infekcję zaraz po IUI byłam pewna, że się nie uda w tym cyklu zajść w ciążę. Ale nie sądziłam, że nie uda się też dostać okresu... A najlepsze jest to, że nie wierzę w tą ciążę. Oznak ciążowych mam za to mnóstwo, oprócz pozytywnego testu ciążowego ...Hahahah ! Temperatura cały czas podwyższona na 37, piersi bardzo bolesne, spuchnięte z wypuchłymi sutkami na całą pierś, no i kłucie w miednicy. Dokładnie takie objawy miałam w pierwszej ciąży na początku. Natomiast teraz nie jestem w ciąży, a okresu też nie ma.
Na szczęście jutro jadę do lekarza i może rozwiąże się największa zagadka mojego życia. Wkurza mnie to, że tutaj nie mogę iść zrobić prywatnie bety! Choć czy to możliwe, że tyle testów ciążowych nie wykryło by ciąży tyle czasu po iui? Na bank nie !
No i przez to wszystko co się dzieje jestem totalnie rozje... psychicznie! Naprawdę ryczę co 15 minut ! Jak mam być silna, kiedy ciągle coś jest nie tak?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2018, 09:00
22 dc 5 dpo
Byłam dzisiaj prywatnie na badaniach, takich ogólnych, to co mnie najbardziej interesuje: prolaktyna, progesteron, tsh, glukoza i insulina.
I znów prolaktyna podwyższona:/ no i jak zwykle cukier.
Ja nie wiem co ja mam z ta prolaktyną, ale jak mi endo zleciła badanie kontrolne prolaktyny to wyszła w normie, ale te badania co wychodziły w normie były robione w 1 fazie cyklu, a te co źle w drugiej. Teraz mój wynik to 24,33 przy normie 23,30. Niby nie wiele, ale jednak... Pamiętałam, żeby dzień wcześniej nie robić żadnych ćwiczeń, nie obżerać się ani nic co by mogło zafałszować ten wynik. Ani nawet się nie stresowałam. No i nie wiem ... napisałam do mojej Endo. Aplikacja Medicover umożliwia zadawanie pytań lekarzom i dość sprawnie odpowiadają.
Co do glukozy to wiem, że muszę zacząć odżywiać się zupełnie inaczej niż do tej pory i wprowadzić ćwiczenia... tak ... łatwo powiedzieć, ale nie potrafię wprowadzać żadnej diety, a juz najbardziej zrezygnować z tluszczy, cukru, lodów ...
Progesteron - ładny: 17,12 co znaczy, że owulacja była. Temperatura też zresztą na to wskazuje.
TSH -ładne : 1,9 - uff
Insulina - 7,8 - tez ponoć w normie.
Ponadto zadzwoniłam do Gyncentrum zapytać o wyniki AMH, wit D, i wymazy z mycoplasma, ureaplasma itd.
Babeczka powiedziała mi, że już są, więc poprosiłam ją o wysłanie mi ich mailem, bo przy pierwszej wizycie wypisywałam formularz wyrażając zgodę na wysyłanie wyników mailowo. No i czekam...
i nie mogę się doczekać, pewnie dopiero jutro mi je wyślą.
Jesteśmy w trakcie IUI a raczej już po niej . 18 lipiec 2018 podeszliśmy do zabiegu. Sama nie wiem co o tym myśleć. Mąż bierze profertil już3 opakowania. Nasienie średnie, między czasie zapalenie prostaty i mieliśmy 2 miesiące przerwy w staraniach . Potem Grecja pod koniec czerwca ale nic nam ona nie przyniosła.. niby wyniki już są ok. Ze mną wszystko dobrze . Nie wkem czemu się nie udaje...
Spałam... spalam w nocy
Tysiąc myśli na minutę męczyło mnie przez chwilę ale zaraz zasnęłam i przespałam całą noc jak dziecko
Myślałam, że będzie gorzej. Dla spokoju ducha, że to wariactwo to nie ciąża zrobiłam sikańca (dziś 9 dpo) i oczywiście bielutki.
32 DC 21 dzień po IUI
Test po raz kolejny biały, bialutki! 10:20 jadę do lekarza i wszystko się wyjaśni, choć nadzieji nie mam!
Mam wyniki:
Wymaz:
W preparacie barwionym metodą Grama wykonanym z wymazu pobranego do podłoża transportowego stwierdza się:
komórki nabłonka płaskiego : 2-4 wpw
leukocyty : 2-4 wpw
Lactobacillus spp : 2-4 wpw
ziarenkowce G(+) : 5-30 wpw
blastospory : brak w preparacie
Wyhodowano florę fizjologiczną pochwy. Grzybów nie wyhodowano.
Chlamydia - negatywny
ureaplasma - negatywny
mycoplasma - negatywny
AMH 4.53 ng/ml (norma Kobiety: wiek 30 - 34 : 0,711 - 7,59)
Vitamin D -40.62 ng/ml ( 30 - 50 ng/ml)
Amh mam takie samo jak miałam 4 lata temu. Tylko wtedy wynik 4,5 niby był poza norma... a teraz widzę tu jakieś szerokie widełki, jakoś nie rozumiem czemu to się tak zmienia)
Co do wymazu - nie umiem zinterpretować tego wyniku, nie wiem czy to dobrze, że tak są jakieś leukocyty, ziarenkowce? Czy to duzo, czy malo? Nie wiem.
EDIT. Udało mi się zapisać na jutro do Provity, Dr. Marta Paliga. Opinie ma spoko, a termin akurat się zwolnił. Chciałam do innego lekarza, ale terminy mieli na listopad:/ podobno bardzo dobry specjalista. No ale zobaczymy najpierw u tej babeczki. Niech coś się zacznie dziać...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2018, 20:39
Kolejny krok. Jakoś tak przykro... MOja prolaktyna po obciążeniu jest straszna... Nic... trzeba działać...
Czekamy.... czekamy aż do soboty na test.
Dziś trochę zaczął mnie pobolewać brzuch tak jakby miesiączkowo ale trochę inaczej. Nawet sama nie wiem jak to opisać. Z samego rana straciłam cały dobry humor jak tylko ból się pojawił.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.