[11 dni pozostało...]
NIEDZIELA
Wczoraj zrobiłam test owulacyjny - wyszedł dodatni! Ale nie tak jak zwykle ze ledwo widoczna druga kreseczka tylko tym razem druga kreska była równa z kontrolną i to na dwóch testach! :) bardzo się cieszę bo licze że może owulacja będzie lepszej jakości? :) wiem że to pewnie nie ma wpływu na siebie no ale moze... :) kto tam wie :)
Wczoraj u znajomych byliśmy. Prawie same małżeństwa. Każdy mniej więcej na podobnym etapie - kupowania mieszkań, brania kredytu, ew. remontu :) na szczęście nikomu dziecko się nie urodziło, nikt nie był w ciąży, wiec nie było rozmów na ten temat co mnie bardzo ucieszyło :) także przyjemnie spędzony czas :)
Ostatnio myślałam o świętach. Już prawie październik. Do świat zostały dokładnie 3 miesiące. Nie wiem czy dam radę psychicznie odpowiadać na pytania "kiedy dzieci". Odkad jestesmy po slubie to ciągle na każdych świętach pada to samo pytanie wiec w tym roku na bank będzie ta sama sytuacja. W tym roku o tyle przykra że bardzo chce, duzo czasu minelo i nie wychodzi :( w zeszłym roku jakiś dzielnie to zniosłam ale wtedy to było dopiero pół roku starań, robiłam badania. Byłam świadoma że to może chwilę potrwać, moim koleżankom udawało się dopiero po kilku miesiącach, wiec nie bylo takiej paniki... a teraz... 3,5 roku po ślubie... w grudniu będzie półtora roku starań... wiem że jeszcze dużo czasu zostało ale juz mnie ten temat przytłacza jak o nim tylko pomyśle... z rodziny tylko nieliczni wiedza ze sie staramy (tylko moje rodzeństwo i jedna kuzynka)... i juz sie boje tych zyczen, pytan i dobrych rad pt ze nie ma na co czekac, zea juz starzy jesteśmy... albo jak powiemy prawde to hasel ze trzeba wyluzowac :(
Chyba że pojadę z grubej rury i powiem że nie możemy mieć dzieci i wszystkim zamknę usta... nie wiem... mam jeszcze trochę czasu na myślenie... zobaczymy :) wiem, panikuje i wybiegam za bardzo w przyszlosc... ale taka juz jestem... dobrze ze mąż twardo stąpa po ziemi :)

7t 2d

Wczoraj przeżyłam mały stres.
Zachciało nam się serduszkowania, wcześniej unikalismy bo się trochę bałam. Ale w końcu mówią, że seks w ciąży niczemu nie grozi. No to spontanicznie wyszło. Tym bardziej, że teraz moje odczucia są dużo bardziej nasilone i jak tu nie skorzystac;)
Zaraz po, poszłam do wc a tam krew, ciemnoczerwona no dość sporo. I panika. Ale postanowiłam sprawdzić skąd to krwawienie i się powiedzmy "zbadalam" i poczułam na ścianie pochwy pieczenie, a szyjka macicy jest bardzo nisko i zamknięta na 4 spusty, dotykając szyjki też czułam lekkie pieczenie, a więc to krwawienie to efekt mocnego podrażnienia. Przypomniałam sobie jak gin mi mówił, że szyjka macicy jest bardzo ukrwiona. Uznałam więc, że to efekt przerwania ciągłości tkanek. Plamilam tak do wieczora. Potem przeszło i już jest ok. Najadlam się trochę stresu, no bo co by to było, gdyby jednak krwawienie nie ustąpiło:/ i przez seks coś mogłoby się stać, mam też obawy co do pieszczenia piersi, boję się że oksytocyna się zacznie wydzielac.
To plamienie tak mnie zestresowalo, że nie wiem kiedy znów spróbuje się kochać. Chyba po 12tyg:p masakra.
Dziewczyny, czy wy też tak macie?

Wczoraj robiłam badania krwi, na część wyników jeszcze czekam. Ale jest już morfologia, mocz i glukoza. Glukoza wyszła 94. Jak na mnie to bardzo dobry wynik, tym bardziej że od miesiąca nie jem słodyczy,cukier biały zastąpiłam kokosowym i to płaską łyżeczka. Nie jem slodzonych jogurtów i staram się jeść pełnoziarniste produkty. Nie zawsze bo czasem wolę pszenną bułkę ale i tak duży krok do przodu.
Tak czy siak i tak za duży wynik, bo mój gin powiedział mi, że jeśli będzie powyżej 91 to mam zrobić test obciążenia glukoza, więc i tak mnie to czeka. Ehm:/ na piątek wzięłam wolne, to zrobię.
W moczu wyczytałam też że mam pojedyncze bakterie i liczne nablonki płaskie i niski ciężar właściwy, więc pewnie mój gin stwierdzi jakas infekcje i przepisze jakiś furagin czy coś.Tak myślę. Ten z medicoveru pewnie nawet tego nie zauważy. Ciekawe:p Ten ciężar właściwy mnie nie martwi, bo dużo piłam. A mocz był pobrany o 4 rano bo tak się obudziłam na siku:/ po 5h od ostatniej toalety. Uznałam, że o 7 jak zbiorę próbkę to już nie będzie poranny mocz.
Czekam na resztę badań różyczki,toxo itd.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 23 września 2018, 09:45

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/815e66071d17.jpg
Ostatnie tchnienie lata...

Wczoraj impreza rodzinna... Pytania takie jak zwykle..
Mam tego serdecznie dość ze ktoś gada ze bd mieli same córki... ile razy można powtarzać ze narazie sie badamy bo cos jest nie tak... wrrr...

Jutro wizyta u mojej ginekolog...
Nie wiem czego się spodziewać...

Zupełnie mi się nie chce o tym myśleć... Mam coś innego w główce :D

Szukam jakieś fajnego hotelu na nasz wypad :D
i jakiegoś sexi ciuszka :D
Niech mąż będzie zadowolony tak na maxa :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2018, 15:20

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 23 września 2018, 19:48

10 /11 doba upłynęła pod postacią karmienia małej. Mogłam ją trzymać w ramionach, przebrać.

Jest cudowna, taka malutka, bezbronna.
Nati jeździł z nami przez weekend do niej, oczywiście był na dole na poczekalni. Ale non stop pytał o małą.

Ja po cc czuje się świetnie. Nic nie boli, nie ma w sumie czasu.
Waga w trzeciej dobie po cc 64 kg czyli tyle ile przed ciążą, a dzisiaj jeszcze dwa mniej. Brzuch jest a raczej wałeczek nad szyciem. Więc trzeba nad tym popracować.

Trudno. Czasem jest trudno, zwłaszcza wtedy, gdy gorzej przychodzi po tym, gdy przez chwilę było lepiej.
Śniło mi się dziś, że Cię straciłam, tak definitywnie, nieodwracalnie. Staram się być przy Tobie. A Ty czasem jesteś, a czasem jesteś tak daleko. Mówisz, że nie zrozumiem, nie zrozumiem, nie zrozumiem.

Teraz ja się budzę o czwartej nad ranem - słucham, sprawdzam. Nie wiem. Trudne to jest. Myślę - co robić, skąd brać siły?

Myślę też o Jasiu. Jakie do niego emocje docierają. Przykro mi, że przybywa w trudnym momencie. Bardzo bym chciała by czuł się otulony ciepłym kocykiem - chciany, potrzebny, kochany.

Przeczytałam wiele różnych historii porodów. Nie stresuję się porodem, mam w tym temacie duży spokój i wiarę w to, że będzie dobrze. Może za dużą wiarę / za duży spokój? Nie biorę na przykład cesarki pod uwagę. Tzn. biorę na poziomie racjonalnym - że tak też może się zdarzyć. Ale... na poziomie przeczuć, nastawienia - czuję (chcę?) by było podobnie jak z Witkiem. Nieraz próbuję, ale nie potrafię przypomnieć sobie bólu porodowego. Oczywiście był - to pamiętam dobrze, jak zaciskałam ręcę i mówiłam minie mknie minie... Jak 'cierpiałam' przy wstępnym ktg na izbie - to wszystko jest - ale na poziomie faktów. Bólu nie pamiętam, nie czuję - jakby ktoś do moich wspomnień podłączył znieczulenie ;)

Historie porodowe wciągnęły mnie na tyle, że teraz czytam książkę 'Mundra' - rozmowy z położnymi. Ciekawa książka choć nie tak magiczna jak książka Kalyty. W moich kategoriach - książkę Kalyty chcę mieć na półce 'na odległość ręki'. Mundrą przeczytam... ale bez żalu do biblioteki oddam.

Dziś zaplanowałam spokojniejszy dzień - porządki domowe. Odpalenie nowego komputera - wreszcie po ponad roku (?) się zmobilizowałam do kupienia nowego.

W weekend mieliśmy imprezę - 60. urodziny mojej Mamy. Dobry weekend, miła impreza. Wit potrzebował chwili, żeby się oswoić, ale jak już się rozbrykał... ho ho ho... tańczył, brykał, imprezę rozkręcał, wodzirejował na całego. Do 23 mniej więcej... aż w końcu siadł na kanapie i powiedział, że chce iść spać ;) Mój mały mądry stworek ;)

Powrót do Wawy spokojny, zabraliśmy bratową, dobra rozmowa w aucie.
// Kupiłam w zeszłym tygodniu grę Pytaki - może nam pomoże? Za mało rozmawiamy ze sobą. Więcej, a wciąż za mało.

Witaj kolejny dniu. Bądź dobry dla mnie, a ja będę dla Ciebie. 24.09 Za miesiąc Wit kończy 3 lata!!!



15 DC
Hej, co u nas? A dobrze. Szybko dni lecą, Bartuś zdrowo rośnie, fika sobie plecy-brzuch-plecy :) coraz więcej umie. Ładnie je. Przyjechałam na kilka dni do moich rodziców, ale już mnie mama wczoraj wkurzyła... bo mały jest za chudy, nie ma tzw ciałka (fałdek) żebym mu tłuściejsze zupy gotowała...ja jestem taka że się wolę nie odzywać, ale już mnie ruszyło i powiedziałam że mu daję tak jak na jego wiek powinnam, i że waży ok, a byliśmy na szczepieniu i pani doktor powiedziała że ładnie rośnie i jest zdrowy. Jest na 50 centylu więc nie jest nie wiadomo jak chudy! Jest długi bo już 74 jest takie aby aby ;)
Ona by najchętniej chciała żebym pchała w niego nie wiadomo ile. A ja mu gotuję zupki z mięskiem chudym, dosypuję kaszy manny łyżeczkę, dodaję oliwę z oliwek.To oczywiście że masło powinnam dawać a nie wymysły... ehh aby do czwartku i do domku.

15 DC
Hej, co u nas? A dobrze. Szybko dni lecą, Bartuś zdrowo rośnie, fika sobie plecy-brzuch-plecy :) coraz więcej umie. Ładnie je. Przyjechałam na kilka dni do moich rodziców, ale już mnie mama wczoraj wkurzyła... bo mały jest za chudy, nie ma tzw ciałka (fałdek) żebym mu tłuściejsze zupy gotowała...ja jestem taka że się wolę nie odzywać, ale już mnie ruszyło i powiedziałam że mu daję tak jak na jego wiek powinnam, i że waży ok, a byliśmy na szczepieniu i pani doktor powiedziała że ładnie rośnie i jest zdrowy. Jest na 50 centylu więc nie jest nie wiadomo jak chudy! Jest długi bo już 74 jest takie aby aby ;)
Ona by najchętniej chciała żebym pchała w niego nie wiadomo ile. A ja mu gotuję zupki z mięskiem chudym, dosypuję kaszy manny łyżeczkę, dodaję oliwę z oliwek.To oczywiście że masło powinnam dawać a nie wymysły... ehh aby do czwartku i do domku.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 września 2018, 09:56

Dzieki dziewczyny za dobre slowa. Szczegolnie rozbawilo mnie okreslenie "laktoterrorystka". Hehe. Ja mam ten problem, ze jestem jak mlody pelikan (określenie męża): lykam wszstko, co powie zwlaszcza jakis autorytet. W tym przypadku hafija. Zamiast ufac instynktowi. No nic, do stycznia kp a potem sie zobaczy. Zamowilam książkę "bobas lubi wybór", wglebie sie troszke w blw i tam chyba tez jest coś o odstawianiu cyca.
Co do figury: nie narzekam az tak bardzo ale jednak +5kg wciaz jest. Zrobie i wrzucę Wam jakąś fotkę gdzie widac moj still-pregnant-belly. W szafie mam niestety sporo spódnic wąskich/z wysokim stanem i chyba już nic z nich nie bedzie... Wydaje mi się, ze kształt bioder zmienil mi sie nieodwracalnie... No i strasznie duzo jem! Masakra normalnie!
Emil cwiczy krecenie glowa. Lezy na plecach i macha glowa w lewo i w prawo. Przyda mu sie przy obracaniu sie;-)

19 dc, 16 cs
W tym miesiącu nie podjęliśmy starań w dni płodne. Po prostu nie było ochoty, chemii między nami.
A dziś śnił mi się pozytywny test ciążowy. Nie można inaczej jak tylko wziąć to za dobrą wróżbę. U czubków kiedyś wyląduję :)

Komputer ruszył. Porządki się robią, wolno, ale się robią.

Kilka szybkich myśli zasłyszanych

* Na dziecko nigdy nie ma dobrego momentu.
Albo... na dziecko zawsze jest dobry moment.

* Mózg poprzez złe sny wyrzuca złe rzeczy na zewnątrz.

* Nie chcę zrozumieć. Chcę być. Mam nadzieję, że nadal chcę.

Furiatka Third time is a charme 24 września 2018, 14:13

Dzisiaj od rana hocki klocki z badaniami prenatalnymi. Dostałam skierowanie na nfz z uwagi na wiek. 35 lat kończę dopiero w styczniu, ale niby spoko. Dzisiaj w klinice okazało się, że jednak nie spoko, bo jestem kilka miesięcy za młoda. Jedna z kobiet była o tyle miła, że załatwiła mi szybko wizytę u gina, żeby zobaczył co da się zrobić. Koleś okazał się jednym wielkim bucem. Daje mu kartę ciąży, a on mnie pyta, czy aby nie biochemiczna... Potem zaczyna oglądać wyniki i mnie z góry na dół diagnozuje, w ogóle przy tym na mnie nie patrząc. Strzelał diagnozami jak z rękawa po 3 minutach rozmowy i nic ponadto. Zrobił usg, podczas którego praktycznie nic nie powiedział, poza tym że tworzy się przodujace łożysko. Oczywiście nic więcej się nie uzewnetrznil na ten temat, tylko ze takie po prostu jest i zeby uważać na skurcze i prowadzić oszczędny tryb życia. Już się boję czytać w internecie, co to może oznaczać. Ostatecznie skierowanie dał. Wkurwia mnie takie podejście lekarzy, zwłaszcza kolesi, którzy nie rozumieją, jak potrafi przejmować się kobieta w ciąży, zwlaszcza taka, która o tę ciążę długo walczyła. Zero empatii. Nie pójdziesz prywatnie, to potraktują cię jak ostatnie barachlo, co im czas zabiera. Brak słów.

Beta spadła do 1,2... Także tego. Czekam na sobotnią @.

Marlena Szukając motyla. 24 września 2018, 15:04

Według usg 40+6, om 40+2.

Ogólnie coś się Ani zbytnio nie śpieszy na spotkanie z nami i zaczynam się stresować całą sytuacją. Według usg jesteśmy już tydzień po terminie, termin z om minął w sobotę. A tu cisza.
Czasem coś zakuje, brzuch stawia się ale tak bezboleśnie. A ja martwię się że przepływy mogą być nie takie, albo że łożysko przestanie dawać radę. Jutro wizyta u gina to zobaczymy co powie. Ogólnie dziś po pracy Łukasz ma mi kupić herbatę z liści malin - przy Milenie na drugi dzień od picia były skurcze. Swoją drogą ciekawe czy to zasługa herbaty.

Całą ciążę miałam w miarę lekką i bezproblemową i podchodziłam do wszystkiego na spokojnie ale teraz boje się strasznie. Boję się nie tyle bólu bo to będę musiała znieść i nie mam wyjścia a poród Mileny wspominam tak raczej na spokojnie i bez traumy. Boje się komplikacji, że małej może się coś stać. I jak to wszystko zniesie Milena. Teraz już jak chce wyjść do drugiego pokoju to ta leci za mną, pewnie to moja wina bo ciągle jej tłumaczę że już niedługo będę musiała jechać do szpitala. Ale chyba lepiej jej tłumaczyć niż nagle zostawić bez wyjaśnienia.

W ogóle to od września Milenka chodzi do przedszkola, choć teraz z tygodniową przerwą na ropne zapalenie ucha. Jutro wraca z powrotem do przedszkola po tygodniowej przerwie. Ciekawe jak to będzie, czy zaczniemy znów od zera czyli od płaczu czy będzie dzielna jak przez ostatnie parę dni przed przymusową przerwą.

Nachodzą mnie też straszne myśli. Czasem gdy myślę że przecież zaraz urodzę i będą znowu pieluchy i nieprzespane noce to zadaje sobie pytanie "na co nam to było?". Przecież mieliśmy już teraz w miarę fajną sytuację. Dwulatka która nie nosi pieluch, nie używa smoczka, przesypia całe noce, wszystko powie. A tu nagle znowu noworodek - nieprzespane noce, kolki, brak czasu na prysznic, brudne nieuczesane włosy związane w szybki kok. I mniej czasu dla Mileny, boje się że robię jej wielką krzywdę dając jej siostrę. Wiem że to pewnie tylko moje obawy, że jak zobaczę Anię to już nie będę tak myśleć. Wiem że wiele kobiet po stracie czytając mój pamiętnik zdenerwuje się czytając to co piszę, ja też bym się zdenerwowała te 4 lata temu... Myślę że to lęk przed nieznanym, ale może ktoś mnie pocieszy że też miał takie odczucia? I żeby nie było, ja bardzo cieszę się że mam Anię, że zaraz będę mogła ją przytulić, niesamowicie czekam na nasze spotkanie. Tylko się zwyczajnie, po ludzku boję.

PannaNikt! Mój miesiąc starań 24 września 2018, 16:20

Czyżby cykl bezowulacyjny?!
c049e37dd733a77fb4e16384fcee4364.png

Jestem po wizycie u mojej ginekolog xD

Insulinoopornosc...
Przepisala tabletki...
Kazala isc do dietetyka i diabetologa...
Bo tabletki i dieta daje 100% xD

Zrobila usg...
Pecherzyk jest jeden w prawym jajniku... Drugi jajnik zaciemniony nie ma pecherzykow... Martwila sie tym spóźniony m ostatnio okresem... Zobaczymy co bd w nastepnym miesiacu...

W czwartek kazala przyjechac i sprawdzimy jajniki znowu...

Jak to powiedziała... Jeszcze trochę czasu nam zejdzie ale ze wszystkim sobie poradzimy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2018, 18:39

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 24 września 2018, 16:49

Na monitoringu jedne wielkie zero :( Ginekolog niestety inny, bo czekając w kolejce godzinę, weszłam w końcu i okazało się, że moja będzie dopiero za 3h. Poprosiłam go, by zrobił mi to USG i nic nie widział. Żałuję, że do tego doszło, bo gdy przyszło do zapłaty pytam ile, a on "a ile pani zawsze płaciła?", mówię że nie nie wiem, bo to pierwszy monitoringi i w tym momencie wyciągałam 100 zł portfela. Zauważył to i mówi "to będzie 100 zł". Co za kutas. Że im nie wstyd. Ostatni raz patrzyłam na jego twarz, i nie omieszkam o tym wspomnieć swojej gin, niech wie z jakim kutasem pracuje. Nawet nie wiedziałam, że ich jest tam dwoje, myślałam że to tylko jej prywatny gabinet.
Mam przyjść za 4 dni na ponowne badanie, bo może pęcherzy się jeszcze nie rozwinął. Objawów na owulację typu temperatura, śluz, miękka szyjka macicy, czy pozytywne testy - również nie mam, może to jeszcze nie czas. W zeszłym miesiącu jednak były podobne objawy. No może temperatura mnie zaciekawiła, bo do tej pory miewałam 36,3 a teraz 36,5 ale rewelacji nie ma. Czekam 27,0 przynajmniej. Nie znam się na tych akurat lekach, ale jeśli 50 mg clo okazałoby się za małą dawką, czy nie byłoby tak, że pęcherzyk jakiś tam jest ale mały? I wtedy trzeba dawkę zwiększyć. A nie tak, że nie ma kompletnie nic? Ostatnia nadzieja w czwartek.
Niestety endometrium 5,7 mm. Niezbyt dobrze, ale to sama wiem, gin mi nic nie powiedział. Mimo brania estrofemu :( Czy ten lek też trzeba zwiększyć? A może jako, że jestem jeszcze przed owulacją jest to prawidłowe, dopiero wraz ze wzrostem pęcherzyka wszystko się zwiększa? Muszę jeszcze o tym poczytać... Oby, oby, oby :(

Takie dwa swiaty mam w tym miesiacu. Jeden to ten z diagnozą Oligoasthenozoospermia. Ten, w ktorym nie ma dla nas szans na ciaze naturalną. Ten, w ktorym musimy sie liczyc z kazdym dniem, z kazdym posilkiem, gdzie liczyc musimy wszystkie tabletki i odliczać do co najmniej grudnia- wtedy najwczesniej bedzie poprawa...
Drugi swiat to ten bardziej optymistyczny, w ktorym znowu zauwazam objawy ciąży. Wczoraj byl 7 dpo i mialam dosc duzy spadek temperatury, poczym dzis podskoczyla na nowo. Co w tym widze? Ty juz wiesz...bo przeciez przeczytalas juz w "internetach" wszystkie wczesne objawy ciąży. Wiec wiesz...to moze byc zagniezdzenie.
Wczoraj, kiedy to bylo to moje "zagniezdzenie" kolo 10 rano dostalam taki skurcz...jajników? Macicy? Od rana przyczepila sie do mnie biegunka ( ha! To tez moze byc objaw zagniezdzenia. Przeciez ogladnelas juz setki ciazowych cykli i dalo sie to zauwazyc, ze w ten dzien dziewczyny mialy z tym problem). Reszte dnia przespalam. Wieczorem strasznie swedzialy mnie sutki. Do tego stopnia, ze nie moglam sie ich dodrapac haha. W koncu scisnelam jednego i..polecialo mleko! No to sie usmialismy. Chyba mi laktacja wraca xD Bubek nie je juz cycusia od marca. Cos sie pokrecilo. :)

Reasumujac dzisiejszy dzien. Dalej trzyma nas optymizm. Prowadze zycie w dwoch swiatach. W tym urojonej ciazy i tym realnym gdzie walczyc o nasionka musimy z calych sil! :)
...do prychiatry chyba musze isc xD

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 3 października 2018, 10:56

No cóż, @ przyszła niespodziewanie w 19 dc., więc rozpoczynam dziś pierwsza dawkę letrozolu. Lametta 3-8 dc., potem wchodzi clo 6-10. Dziwi mnie tylko, że nie zapisała jak wcześniej estrofemu, ale czytałam, że lek ten powoduje zahamowanie owulacji. Jeśli wcześniej brałam go 5-9 dc. może dlatego ten cykl okazał się bezowulacyjny? Myślałam, że przepisany jest tylko po to, by chronić endometrium, że nie ma tak poważnych skutków ubocznych.. W tym cyklu zobaczymy jak endometrium poradzi sobie bez niego, ale może dzięki temu będzie owulacja. A właśnie dziwiłam się, że ani jednego znaku owu nie było i już chyba wiem dlaczego. Zwariować można od tego myślenia i kombinowania. Wczoraj spędziłam dosłownie cały dzień na laptopie czytając forum i zastanawiając się nad lekami. Jak się oderwałam tak głowa rozbolała i zamuł złapał. Na szczęście kochając się w ogóle o tym nie myślę, nie zastanawiam się "oby dziś wyszło", "tylko niech się dobrze wstrzeli" :p Jest to jeden z tych momentów, gdy nie myślę, że "staramy się o dziecko" tylko po prostu kochamy się, bo mamy ochotę. A mówią, że głowa równie ważna, jak zdrowie. Jedyne, czego chcę uniknąć to właśnie traktowania seksu mechanicznie. Rozumiem, że życie różnie się układa, że niekiedy mąż wyjeżdża w delegację i trzeba seks zwyczajnie zaplanować jak wyjście do kina, ale o ile mamy możliwość, nie przekształcajmy tych spraw w narzędzie do produkcji dzieci. Cieszmy się seksem, bliskością, kochajmy się namiętnie, powoli, nie dążmy byle szybciej do orgazmu (byle szybciej jego orgazm...kobiety nie tak ważny, ważny efekt...), zróbmy sobie z tego frajdę. A nóż, dzidzia poczęta w tych wspaniałych chwilach pełnych miłości będzie szczęśliwsza :)

Dodatkowe suple i leki:
- olej z wiesiołka,
- omega,
- metformina 1500 mg,
- witaminy z grupy B,
- Inofem (mio-inozytol + kwas foliowy 2x saszetka),
- mięta 2x dziennie,
- cynamon do herbatki 1x dziennie,
- dieta z niskim IG,
- siemię lniane,
- cyclodynon.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2018, 10:57

Koralik Ech 24 września 2018, 21:40

Jak to się wszystko ciągnie... Badania wreszcie zrobione, zaświadczenie wystawione. Wizyta w Poznaniu u dr S. umówiona na 15.10.2018, bo wyniki badań będą dopiero po miesiącu. A mi już się nie chce czekać. Ile jeszcze? I czego się dowiem w trakcie rozmowy z lekarzem? Interesuje mnie, kiedy mogę wreszcie podejść do transferu. Kiedy to wreszcie będzie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)