Anuśla Musisz dać życiu szansę 28 września 2018, 18:05

Beta 1.2. Chyba jeszcze żadna nas tak nie dobila, M. miał łzy w oczach. Mimo wcześniejszego dola mieliśmy nadzieję, bo wczoraj cały dzień bolała mnie głowa i mdlilo. No i mialam straszny skurcz macicy w sobotę. Wylam z bolu, lekarz powiedział, że to mogło być zagniezdzenie. No i byla ta nadzieja. Nienawidze tego momentu sprawdzania wyniku. I ten dół jakby cały świat runął. Już wiem, że nie dzwigne w tej chwili in vitro. Moze za rok, 2 lata. Teraz jeszcze dla spokoju sumienia podejdziemy do 4 IUI. Zrobie też testy nk i allo mlr i umowie sie do immunologa. I na tym koniec klinik. W poniedziałek skladam tez wypowiedzenie, a w październiku zaczynam podyplomowke. Powtarzam sobie, że kiedy Bóg zamyka jedne drzwi, otwiera inne i trzeba je odnalezc. Tak to właśnie było kiedy dowiedziałam się o zdradzie mojego byłego. Świat runął a 3 miesiace później poznałam mojego męża i rok później byłam juz zareczona. M. powiedział, że jest mu smutno głównie ze wzgledu na mnie, jak patrzy jak sie staram i jak płacze. Od 2 lat odmawiamy sobie a to wyjscia do filharmonii, a to nowego ciucha. Kase zawsze trzeba trzymać na badania i wizyty. Podziwiam dziewczyny, które walcza o dziecko 5, 10lat. Mnie 2 wykonczyly. Pewnie wrócę do walki, ale po dluzszej przerwie. Jeszcze tylko jedna IUI

h_anulka czekając na kolejny cud.. 28 września 2018, 20:53

Pierwszy cykl ze stymulacją..
Od dzisiaj lametta i Acard 75mg, od 4dc. Encorton 10mg rano do śniadania.. Za tydzień wizyta z podglądem..
Ciekawe czy coś z tego wyjdzie..

Wczoraj byłam u mojej ginekolog...
Niezbyt miłe wieści...
Pecherzyk nie rośnie... Od poniedziałku nic się nie zmieniło :(
We wtorek znowu jadę do niej zobaczyc...
Nic z tego cyklu nie będzie :(

Ale też byłam u Pani dietetyk xD
Super babka hehe tez sie starala kilka lat o maluszka wiec swoja heh
Dieta bedzie w piątek a po 3 tygodniach mam do niej wrócić xD
Mam nadzieje ze efekty jakies beda xD
Sama jestem ciekawa co mi za diete zastosuje przy tym IO xD

dzabuch moja terapia 28 września 2018, 23:47

No dobra piszę tutaj choć nie przeniosło mi wszystkich wpisów z kidz. Nie mogę tam być. Trafia mnie szlag a u nas dzieje się bardzo dużo. Milion zmian.
Wrzesień rozpoczyna choroba. Zapalenie ucha w połączeniu z przedszkolem to raczej słabe połączenie.
Po antybiotyku w tą środę na nowo przedszkole i duży płacz tęsknota za rodzicami a jednocześnie rozdarcie gdyż przedszkole jest fajne, są koledzy i ciocia.
No właśnie ciocia, jaka nam się cudowna kobieta trafiła, kocha dzieci, uwielbia jest cudowna i Bartuś ją uwielbia no anioł! Zapytany dlaczego płacze skoro tak lubi przedszkole odpowiada że tęskni za mamą i tatą, bo komu nie jest ciężko przy rozstaniach.
Tak się cieszę z powrotu na belly, że potraciłam wszystkie wątki. Obiecuję się poprawić i powoli opisać co i jak. Pożegnanie że smoczkiem, pieluchą i kilka innych wakacyjnych przygód. Pozdrawiam brzuchatki i mamusie i wszystkie z was ! Dobrze być w domku! Dzięki Lentilko!


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2018, 23:49

Jest mi dzisiaj bardzo smutno, nie ciekawa sytuacja w pracy, ciąża miała być dla mnie nie tylko upragnionym spełnieniem rodziny, ale również ucieczką z pracy. Dziś 29dc i początek @ biel wizira na teście było tylko formalnością w oczach łzy i w sercu ból.

Jutro bedzie wiadome czy moja siostra na 100% jest w ciazy.... nie wiem jak zareaguje jesli tak. Obawiam sie mojego sztucznego uśmiechu...

Dzis mamy kolejna rocznice... wczoraj bylismy w kinie, dzis J szykuje kolacje przy swiecach. Postaram sie nie myslec oo innych rzeczach... tylko o nas... choc to trudne jest.

Dzis mam termin @ wyznaczony przez of. Nie czuje sie na okres wiec blizsza jestprzepowiednia flo- ze w poniedziałek to nastapi. Zatem czekam cierpliwie... choc staram sie z usmiechem to przyjac to... z jednej strony jest co raz ciezej, z drugiej zas latwiej mi jest sie godzic z mysla o kolejnej miesiaczce. Chyba musze zaakceptowac to co jest nam dane, a w zasadzie nie jest nam dane...

Zadanie na kolejne dni- nauczyc sie zyc z bólem.

Edit.
Mama mojego jest bardzo pro kosciol. Najpierw slub później dziecko. Mimo iz samej zdazylo jej sie odwrotnie.... o naszych problemach nie wie. Poszlismy w odwiedziny. Jakiez piekne powitanie otrzymalam- zachodz zachodz (w sensie zebym do domu weszla), zachodz ale nie w ciąże hehe.
......no ku@@wa ubawilam sie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2018, 17:00

8 tyg 2 dni... najgorszy dzień w moim życiu....
Serduszko nie bije... Nie bije ;((
Zatrzymał się na 6,5 tyg...
Szłam pełna optymizmu do gin chociaż się balam... ale usg potwierdziło moje obawy... nie widziałam serca ani doktor... to krwawienie co miałam po współżyciu się nałożyło. Nie wiem co mogło być przyczyną.... Ale wg usg umarło wcześniej o 2 dni. O ile to jest wiarygodne obliczenie i dr nie machnął się o mm. Boję się że to przez współżycie ... moze tez i przeziebienie...
Nie ważne... po prostu rycze...
Mam skierowanie do szpitala. Nie wiem czy czekać czy iść od razu czy czekać aż się wywoła... to prawie1.5 tyg jak aniołek poszedł do nieba...

Nie umiem się pozbierać. Dlaczego ja... Dlaczego;((

Edit. Pojawiają się jakieś śladowe ilości krwi. Mam nadzieję że samo pójdzie. Boję się lyzeczkowania. Dzwoniłam na izbę przyjęć powiedzieli, że jak już to mam przyjść w pon. na czczo. Więc i tak do pon muszę czekać.
Mąż musi wziąć wolne jak coś.A Jak samo pójdzie to co wtedy? Jak iść do pracy... wziąć l4 na szybko u pierwszego lepszego lekarza? Nie mogę pracować, nie teraz. Za duży ból psychiczny.
Mąz chce mnie wyciągnąć do kina żebym nie myślała i nie płakała... Ale nie umiem się skupić na niczym innym.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2018, 17:05

20 DC, 4 DPO.

Hej, uśpiłam właśnie małego i mam chwilę więc piszę :) mam nadzieję że dzieć mi nie wywinie numeru jak wczoraj i obudzi się koło 19 na kąpiel :) wczoraj padł po 17 i spał jak kamień, o 21 na śpiocha nakarmiłam i się chciał bawić :D ale po 22 poszedł spać. także nie było źle.
Dziewczyny, chyba wpadliśmy!
Niby <3 było 4 dni przed skokiem, i 1 dzień po skoku no ale od kilku dni mam na czole temp powyżej 37, gdzie zawsze mam 36,6 a nie jestem chora, latam sikam ciągle, i jestem senna, ciągle bym spała. No ale jeszcze min 10 dni trzeba czekać. Zobaczymy. Prawdę mówiąc wolałabym jeszcze poczekać no ale jak Bóg da teraz to będę skakać z radości :)
Dziś znowu Stawałam na wagę i po 2 tyg wszystko bez zmian jedynie biodra -0,5 cm. Teraz robię test. Przez tydzień na kolację tylko maślanka lub kefir. Zero słodyczy i trening codziennie. I zobaczymy efekty po 7 dniach. Dziś dzień pierwszy. Nie zjadłam nic słodkiego bo nie mam :D Właśnie piję maślankę, o dziwo smakuje mi! No i będę ćwiczyć :)
Nie mam nic do stracenia, po za kg! :D

Przyszła @. Zupełnie bezboleśnie i po cichutku. Tym razem była wyczekiwana i nie spowodowała rozczarowania. Naprawdę się cieszę, że przyszła :).
W poniedziałek zadzwonię do kliniki żeby umówić się na badanie :)

A tymczasem wracam do szydełkowania :). Zrobiłam szalik na zamówienie i mogę już powoli kończyć obrus na prezent dla teściowej.

Nowinki nowinki...

Po konsultacji z dwoma lekarzami, obydwoje kazali mi w 5dniu "cyklu" zacząć brać CLO.
5 dni akurat plamiłam - nie była to miesiączka taka jak zazwyczaj ale trwała dokładnie tyle co miesiączka i na tej podstawie kazali zacząć brać CLO.

Zobaczymy co z tego urośnie. W piątek idę na usg monitoringu owulacji żeby zobaczyć czy coś udało się wyhodować.

A taka dziwna miesiączka mogła mieć swoją przyczynę w torbieli, która się wchłonęła.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 września 2018, 19:39

Marti, czytam ksiazke "bobas lubi wybor" i tam tez pisza, ze dzieci na kp sa bardziej otwarte na nowe smaki, bo mm zawsze smakuje tak samo, a mleko matki zmienia smak w zależności od tego, co matka zje! Ja traktuje to tak: matka karmiaca moze jesc wszystko-ok. Zdrowy, dorosly czlowiek tez może jesc wszystko. I to jest ok-w teorii. Bo jesli komus nie służą np buraki, to ich unika. Nie zabija go ale pogarszaja samopoczucie. A jesli matka karmiaca widzi, ze dziecku nie sluzy np kapusta, to tez jej unika. I tyle.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2018, 19:39

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 30 września 2018, 08:27

zaczynamy trójeczkowy pamiętnik strachów.

od początku:
31 sierpnia (piątek) zaczął się bieżący cykl. cykle mam krótkie, 24-26 dni
ovu (niepotwierdzona temperaturą, a tylko szyjką i ogólnymi odczuciami) była między 12 a 14 września (13-15 dc) (środa-piątek), obstawiałam środę, ale teraz po czasie nie wykluczam, że mogła być nieco później. w sobotę szyjka twarda i zamknięta, więc już wtedy napewno nie.
23 września (niedziela) test ciążowy negatywny (24 dc przy cyklach 24-26, 11 dni po domniemanej owulacji)
24 września (poniedziałek, 25 dc, 12 dpo) plamienie krwiste, jak zwykle przed okresem. no i spoko, wszystko w normie, oczekiwanie na @
25 września (wtorek, 26 dc, 13 dpo) plamienie ustało. piersi miękkie i zupełnie nie takie, jak pamiętam z ciąż. nawet nie takie, jak zwykle w f. lutealnej. poprostu przedokresowe. czekam i jestem zła, bo zapisałam się do gina na przegląd po roku bezskutecznych starań (pierwszy to była niespodzianka :), ale byłam bardzo młoda i bardzo płodna. drugi przyszedł do nas w 4 cyklu intensywnych starań z termometrem i testami ovu).
26 września (środa, 27 dc, 14 dpo) - znów plamienie. znów nadzieja, że okres przyjdzie i skończy się przed terminem wizyty u gina.
27 września (czwartek, 28 dc, 15 dpo) - robię test. to najlepszy wywoływacz @. zawsze tak było: test, jedna kreska, tego samego dnia @. nastawiam się na ten scenariusz, bo i ciało mówi, że ten cykl nie jest ciążowy. miękkie "puste" piersi to najważniejszy dla mnie objaw. na teście dwie kreski, testowa słabiutka, ale widoczna, nie trzeba się wpatrywać. drugi test (po południu) tak samo.
29 września (sobota, 30 dc, 17 dpo) beta hcg 72,5, progesteron 14,8 ng/ml. piersi nadal bylejakie. test ciążowy sikaniec, który miał być na pamiątkę do pudełka, bardzo słaby, słabszy, niż dwa poprzednie.

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 30 września 2018, 08:39

wiem, że co ma być, to będzie, ale nie podobają mi się te wyniki. jestem przeciwna podtrzymywaniu bardzo wczesnej ciąży, z resztą musi być co podtrzymywać.

najbardziej martwi mnie ten sikaniec, bo po 2 dniach powinien ciemnieć, nie blednąć. pociesza mnie myśl, że to inna firma, chociaż apteczny, czułość 10, więc nie powinno chyba być TAK słabo.
z młodszym synem mierzyłam temperaturę i wtedy zagnieżdżenie (spadek temperatury) było 11 dpo, cień cienia wyszedł dwa dni później, a ładna krecha ciemniejsza od kontrolnej była 18 dpo.

beta też mi się nie podoba. oczekiwałam wartości trzycyfrowej w tym dpo. nie wiem, czy uda mi się powtórzyć betę. chyba nie, bo w przyszłym tygodniu będę sama z dziećmi, a z maluchem na pobranie przecież nie pójdę.

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 30 września 2018, 08:45

wrażenia z ciała:
bolące/drapiące gardło
pryszcze w dziwnych miejscach (w uchu i na powiece)
krótki sen nocny
sporo energii
zerowe libido
miękkie, niepowiększone piersi
odbijanie i zgaga

cóż, mało ciążowe te objawy...

ja wiem, że "każda ciąża jest inna", ale u jednej kobiety raczej podobnych reakcji organizmu w reakcji na podobny bodziec. a u mnie reakcja organizmu teraz jest ZUPEŁNIE inna, niż w poprzednich ciążach.

Ciągle czekam... I nic, plamienie znów ustalo. To pewnie przez tą konska dawka progesteronu nie mogę oczyścić się sama. Wczoraj rano jeszcze brałam 200mg, nie wiem jak dlugo może organizm utrzymywać prog. we krwi. Ale chyba nie tak od razu spadnie. Strasznie naprawdę strasznie się boję zabiegu. Wolałabym już farmakologicznie żeby wywołali. Nie wiem ile to potrwa. Do szpitala jutro rano. Chociaż już chciałam nawet dziś, ale jest niedziela i tak nic nie zrobia... W niedzielę nawet l4 nie dostanę.
Psychicznie jest mi coraz gorzej,czuje się jakby mi ktoś wyrwał serce. Mąz tego tak nie odczuwa, jest normalny, stara się mnie wspierać ale jest z tym pogodzony, dziwi mnie jak tak można po prostu się z tym pogodzić od razu.
Mężczyźni to inaczej przeżywają chyba... oni nie są w naszej skórze, nie muszą znosić tych zabiegów. Znacznie prościej patrzy się na to z boku... eh:( wspiera mnie ale czuje, że nie przeżywa tego co ja, to chyba trochę boli bardziej.

Dziś mieliśmy jechać do teściów i ogłosić, że jestem w ciąży... jednak w tym wypadku napisałam mamie mojego męża, że nie przyjedziemy, powiedziałam jej co się stało. Tak jej... Nie mojej mamie. Naprawdę ciężko mi jest zadzwonić do mojej mamy bo mam z nią słaby kontakt. Więcej wsparcia dostaje od własnej teściowej niż od własnej mamy, która tylko potrafi opowiadać o sobie i jej problemach zdrowotnych bez względu na to co nam i moim siostrom się dzieje. Boję się, że powiem jej że noszę w sobie martwe dziecko A ona powie mi: dasz radę, mnie też boli dziś kolano i reka... :( tak, taka jest mija mama, z pretensjami do całego świata czemu się nią nie interesujemy, bo przecież boli ja ręka. A o nas nigdy nie pyta.

Eh, zabiera mi ktoś czastke mnie, kruszy serce z każdą godzina większą pustkę czuje. Boję się zostawać sama,jak mąż pójdzie do pracy. Jak dostanę wolne to chyba pojadę do siostry, żeby nie być sama.

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 30 września 2018, 09:08

napiszę to.
gdy jakiś strach się wypowie wprost, można się z nim zmierzyć, przeanalizować wszystkie możliwości i strach oswoić (nie pokonać - to nie możliwe). ale trzeba wykonać ten pierwszy krok. no to siup.

boję się, że moją ciążą cieszyłam się przez trzy dni (od pierwszego testu do wyników bety i ostatniego testu).

pozytywy:
po roku udało nam się, zaszłam w ciążę, znaczy, że to możliwe.
dziecko akurat teraz to byłaby rewolucja (miesiąc wcześniej lub miesiąc później byłoby łatwiej).
25% wczesnych ciąż nie kończy się urodzeniem malucha - statystyka i tyle.
jeśli miałabym wybierać między wczesną stratą a późniejszą - wolę ten pierwszy wariant.
natura wie, co robi, tak jesteśmy zaprogramowani, że płody z wadami genetycznymi lub rozwojowymi bardzo często po prostu przestają się rozwijać (uważam, że to dobrze i warto słuchać natury).
mam wsparcie w mężu.
mamy jeszcze jakieś dwa lata starań przed sobą. niektórym ten czas wystarcza na urodzenie 2 dzieci, więc nawet jeśli ta ciąża się nie utrzyma, wciąż mamy szansę na kolejną.

negatywy:
strata zawsze odbija się na psychice.
wiek robi swoje i już nie zachodzę w ciążę tak po prostu, w ciągu kilku cykli, potrzebny był na to cały rok.
mamy jeszcze jakieś dwa lata starań przed sobą. nie jest to bardzo dużo czasu biorąc pod uwagę obecny czas starań (wykluczam w 100% ciążę po 40. jestem dzieckiem "starej matki" i nie chcę tego robić moim dzieciom.

wypisałam moje strachy. jest mi lepiej. znalazłam więcej pozytywów niż negatywów.

będę żyć :)

Czas leczy rany, na pewno trochę goi. Ten tydzień zleciał szybko z powodu pracy, w piątek padłam na nos. Żadnych nadgodzin w listopadzie!!! Kilka złotych więcej nie jest tego warte.

W tym tygodniu czekam na: rocznicę ślubu!

#będziemy rodzicami: na ten tydzień przesunięte składania dokumentów. Napisałam życiorys, dużo mi nie zajęło ale może nie jestem aż taka ciekawa wewnętrznie... Przeczytałam kolejną książkę, tytuł Dom Malowany czy jakoś tak. Trochę po łebkach ale mniej dołujące wrażenie na mnie zrobiła niż Wieża z Klocków. Były problemy ale do opanowania - takie wnioski.
Październik - zaczynam przygodę z DHEA 25 mg. I próbuję się nie denerwować, olać wszystko i spokój, spokój.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2018, 11:46

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 30 września 2018, 10:44

Dzisiejsza noc spokojna. 3 karmienia (w tym jedno o 6.30 wiec to juz nie noc, ale potem wzielam malego do lozka i spalismy do 8.30!!!). Bez zadnych bączkow i bolu brzuszka... Tak wiec zglupiec mozna.
Wczoraj byla rocznica mojej ostatniej @ hahaha. Sorry, nie da sie zapomniec tej daty, bo przez całą ciaze musialam ja recytowac co chwila.
Marti, tak mnie ost wzielo na spacerze, ze niedawno byla rocznica Twojego testu z 2 kreskami. Rok temu... I tez bylam wtedy na urlopie u mojej mamy. To byl chyba wrzesien, nie? Matko, jak to zlecialo! Dopiero byly testy i ostatnie @, a teraz miauczace dzieciory pod pachą! Z calego serca życzę wszystkim staraczkom, zeby im sie udalo. Frufru, zwlaszcza Tobie!
Musze dokonac waznego wpisu nt drugiego dziecka, bo poruszyl mnie wpis u Marti o rodzenstwie dla Oli. Ale to na spokojnie.
Czytam ksiazke o blw, bo wczesniej tylko mniej-wiecej wiedzialam co to jest i... Marti, liczę, ze przetrzesz szlaki... Obawiam sie, ze wszystko wyglada cudnie na papierze tylko. Co mnie zniecheca? Dzieci na blw dluzej siedza na cycu... Widzicie, ciagle ten cyc i cyc. Bede jeczec ale zapewne bede to ciagnac... Eh.
Emil zwja sie w kłębek i jako taki klebuszek obraca sie na bok. Na prawy oczywiscie, bo to jego dominujaca strona. Dzis go zwaze. Ciekawe ile utyl :o)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2018, 11:46

Rodzinnie - budujemy, budujemy. (Od?)budowujemy?

Czytelniczo - jestem w trakcie czytania książki Mundra - rozmowy z położnymi. Jak ja się cieszę, że żyję w obecnych czasach, kiedy tak wiele się już zmieniło. W stanie wiedzy, w stosunku do pacjenta.

No to w prezencie urodzinowym dostałam umowę ale tylko na rok. Myślałam że w końcu dadzą na czas nieokreślony ale jednak nie. Coś czuję że może dadzą za rok kolejna i potem podziękują, aby nie dawać na czas nieokreślony. Ale najważniejsze że przez rok kasą będzie.

Mój za to chce powalczyć o kasę jak mu nie dadzą podwyżki to odchodzi i szuka innej, teraz kiedy dostałam umowę będzie ryzykować.

Mam nadzieję że jakoś to wszystko się ułoży. Choć ostatnio męczy mnie jesienna depresja.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)