No i poszło, wynik ok 18. Mam złe przeczucia...
25dc coś zaczyna się rozkręcać. Czyżby to @ ale nie za wcześnie? Dzisiaj zero bólu jedynie od czasu do czasu taki skurcz w dole brzucha. Chyba kolejny cykl właśnie poszedł na straty... Ale i tak się nie poddam (chyba)
Wydaje mi się, że wczoraj była owulacja... Wieczorem dopadł mnie ból prawego jajnika, dość intensywny i dzisiaj jajniki siedzą cicho...
było od razu jak pojawił się ból i dzień wcześniej również więc jeśli to było ovu to powinniśmy trafić z działaniami w odpowiednim czasie. Teraz już pozostaje nam tylko to co najgorsze... Czekanie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 11:50
27dc
No i 29lat pykło jak jeden dzień.. i ten czas tak leci jak przez palce.. dzisiaj miałam testować, ale w pezencie urodzinowym dostałam taaaki spadek temp, że nie ma co się łudzić i jeszcze bardziej katować jedną kreską. dzisiaj 12dpo i z temp 37.03 spadło na 36.71 więc wiadomo czym to się jutro skończy 
Płakać mi się chce.. zawsze to samo przed @.. mam ochotę krzyczeć.. Więc zakładam dzisiaj rękawice i idę wyżyć się na worku treningowym.. takie świetne urodziny.. mam nadzieję, że wasz dzień jest znacznie weselszy..
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 11:32
No to chyba święta spędzimy sami. Pochajalam się wczoraj z teściową bo zaczęła znowu pić. Nie mam pojęcia już jak pomóc tej kobiecie, a gdy wyciągam rękę do pomocy to jestem najgorsza bo przecież ona twierdzi że alkoholiczka nie jest i że to ja z niej robię alkoholika. Mój mąż z bratem już dawno temat olali twierdząc że skoro sama nie będzie chciała przestać pić to oni jej nie pomogą bo jak? Najgorsze jest to że mamy tam zamieszkać w przyszłym roku na dole(oni są na górze). Nie mam siły już walczyć z nią i jej chorobą.
Lekarz potwierdził nadczynność.W połowie stycznia muszę zrobić badania na przeciwciała żeby wykluczyć hashimoto i Gravsa Basedova. Biorę propranol i thyrozol.Lekarz na razie kazał odpuścić sobie starania o dzidzie :(pewnie nawet by sie nie udało. W styczniu kolejna wizyta ,zobaczymy.
Kochane moje, denerwowałam się cały dzień od momentu oddania krwi, ale niepotrzebnie.
Beta 1183,00

Dziękuję Wam za wszystkie kciuki i ciepłe słowa!! 
Potem napiszę więcej, teraz trochę latają mi ręce 
Sądny dzien. Em ryczy i ryczy, krzyczy i krzyczy. Coraz mniejsze wrażenie to na mnie robi...
u nas dziwny dzien. takiego nie bylo jeszcze.
dzis bylam u mnie w pracy, bo trzeba bylo odebrac zalegly prezent Oli od Mikolaja (moja firma bawi sie w przyjecia dla dzieci, ale nie poszlysmy zeby sie przed szczepionka nie zarazila niczym) no i karta podarunkowa dla mnie. wizyta sama w sobie bardzo udana. Ola zaciekawiona wszystkim dookola. dekoracje swiateczne pochlaniala wzrokiem. nie plakala, ale tez nie byla tym radosnym dzieckiem jakim jest na codzien. byla bardziej zdystansowana, obserwowala ludzi i nie chciala sie spoufalac. a ja nie zachecalam. jesli czuje sie niepewnie, to zawsze moze skryc sie w moich ramionach. 
ale ja o dziwnosci dzis. przewaznie w nocy mamy dwa karmienia ok 1 i ok 5 po 120 ml. a potem ok 7-8 gdy wstanie dostaje 90 ml przed sniadaniem. potem idziemy jesc "prawdziwe ludzkie" sniadanie. dzis nie bylo czasu, bo wizyta w pracy. chcialam jej podac mleko. ona nie chciala. wyprowadzilam psa. znowu podanie mleka..o na wypila moze 20 ml. mowie no trudno. chcialam nakarmic przed wizyta w pracy, zeby na spokojnie bez karmienia. no ale trudno. w pracy wypila moze z 10 ml. w drodze powrtonej uciela komara w samochodzie. wiec sadzilam, ze po przeniesieniu z fotelika na lozko bedzie chciala zjesc chocby przez sen. znowu nic..... brzuszek ja nie bolal. kupe zrobila. troche totalnie rozumiem tego odmawiania mleka dzis. az zaczelam sie martwic, ze dziecko glodne. uparowalam zgodnie z planem dnia brokula, marchewke i indyka. i to zjadla nawet w calkiej sporej ilosci..... popila woda..... mleka po nie chciala (czesto dopycham ja mlekiem po stalych posilkach). mysle sobie no trudno.... wazne, ze zjadla chociaz stale w jakiejkolwiek ilosci. i tym sposobem dochodze do dziwnosci i obawy. czyzby dziecko mi sie odstawialo od mleka? troche za wczesnie. jeszcze nie je stalych w takich ilosciach, zebym jej chocby jedno mleko odstawila. dlatego sie zmartwilam. a moze ma po prostu taki dzien. a moze to jakis skok... no nic bedziemy sie obserwowac. ciekawa jestem co z tego wyniknie. teraz w koncu odpadla na drzemke, moge posprzatac po sniadaniu. bo przez ta wizyte i wyprowadzanie psa jestem w plecy z ogarnieciem rzeczywistosci 
ps. znacie jakies fajne proste ciasta swiateczne? ja co roku pieklam pierniki, ale w tym mi sie nie chce. chce od przyszlego razem z Ola piec pierniki, ale w tym roku odpuszczam. ;p
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 15:11
<1,2
Kurtyna.
USG - ok. Brzuszek tylko lekko zagazowany.
Dzisiaj w ciągu dnia nakarmiła się sama tylko raz
O 10.00 zjadła na spiocha po drzemce i później jadła o... 13.30 (samodzielnie), później przed wyjazdem do lekarza - kilka łyków, u lekarza kilka łyków, po lekarzu kilka łyków. Zasneła jedząc kilka łyków. O 19. wybudziłam ją i zjadła całą pierś na spiocha. Od dzisiejszej nocy piszę godz nocnych karmień. Na razie nie szaleję (tzn już o mało nie oszalałam ze zmartwienia, przy zmysłach trzyma mnie tylko opanowany D.), będę ją karmić na śpiocha skoro się nie da inaczej, a jeżeli się ten stan będzie utrzymywał to po świętach pojde do lekarza. Choć może i tak pójdę żeby mi ja zwazyla.
Mężuś właśnie wyszedł od androloga i zanim wróci do domu, to minie z 1,5 h, niemniej to najlepiej wydane 350 zł w zakresie leczenia niepłodności!!!!!! Chyba pierwszy lekarz, któremu potrafimy zaufać w 100%.
Siedział w gabinecie ponad 30 minut. Zbadał go organoleptycznie, analizował badania. Krótka rozmowa:
Lekarz: No przebadany to jest Pan świetnie! Kto Pana tak kierował?
Mężuś: Żona.
Lekarz: <wielkie oczy>
Lekarz: A ma wykształcenie medyczne?
Mężuś: Nie i nigdy nie chciała mieć.
Lekarz: Ale poważnie, żona Panu to kazała robić?
Mężuś: No tak. Żaden lekarz, u którego byłem nie zlecał mi żadnych badań poza badaniem nasienia i posiewem, ale z krwi nikt, poza Żoną, mi tego nie zlecał.
Dumna jestem z siebie. I jednocześnie mam absolutnie uzasadnione prawo do powiedzenia na wizytach lekarskich (jakichkolwiek specjalności) "mam wątpliwość Panie Doktorze". Mam je...ną, uzasadnioną wątpliwość czy czynisz dobrze i czy czynisz wszystko, co w Twojej mocy. Było nie olewać chemii w ostatniej klasie, zdać maturę z chemii i śmignąć tą medycynę. Ale leniwcowi się nie chciało przyłożyć do chemii... Eh. Wszystko jeszcze przede mną 
Dał mu leki na odblokowanie produkcji testosteronu i jednocześnie obniżenie FSH. Nie wiem co z przeciwciałami przeciwplemnikowymi, nie zdążyłam go zapytać przez telefon. Za trzy tygodnie ma zrobić badanie hormonów, za 4 tygodnie znowu na wizytę. We wtorek Mężuś ma zadzwonić do przychodni i powiedzieć, co zostało mu zlecone przez naprodoktorka, gdyż w trakcie wizyty nie pamiętał. I wtedy Lekarz podejmie decyzję, czy brać razem z tymi odblokami czy nie. Do tego Żona ma zakaz upiększania Mężusia, czyt. brak balsamów i mazideł innych, bo zawierają szkodliwe substancje oraz Żona ma zakaz wykorzystywania Mężusia do prac męskich, czyt. zakaz malowania płotów dziwnymi środkami - czyli ogólnie uwaga na chemię. Pytałam, czy w związku z tym, że ja też mam unikać chemii zatrudnimy Panią do Sprzątania. Mężuś na to "wielcy ludzie żyją w brudzie"
nie sprzątamy w takim razie.
Mężuś się czuje zaopiekowany. Wreszcie. A ja spokojna. Tak, jak nie byłam od kilku miesięcy. Lecą mi łzy szczęścia po policzkach. Takie dobre łzy. Trafił w dobre ręce. Warto było poświęcić kilka godzin w internecie na znalezienie tego Lekarza. Poza tym powiedział, że świetnie, że AZF jest dobry (bo dziś przyszły wyniki, tańczyłam ze szczęścia, jak je odebrałam i rozrywałam w biegu koperty), ale warto zrobić kariotypy. I jeszcze powiedział, że w jego ocenie w chwili obecnej brak jest wskazań do wspomagania rozrodu, bo wyregulowanie hormonów pomoże. Gdyby nie pomogło, to już ma w głowie dwie inne ścieżki leczenia dla Mężusia.
A ja dziś byłam kupić karnet na ścianę wspinaczkową. Od pierwszego tygodnia lutego zamierzam tam chodzić 2 razy w tygodniu.
Mam dziś jeden ze szczęśliwszych dni w swoim życiu i chciałabym Wam rozesłać tą dobrą energię. Siuuuuup i idzie po łączach do Wszystkich Staraczek i Wszystkich Brzuchatek 
Lekarz miał opóźnienie wiec moja wizyta za 180 zł trwała minutę. Szybka informacja idę mnie: mam gravesa, na Metizol 5mg tsh 12, od trzech tyg jestem bez leków i znowu 0,15. Lekarz zobaczył wynik. Powiedział, że mam nawrot nadczynnosci (eureka). Wytyczne: Metizol pół tabletki dziennie czyli 2,5mg.
Pytanie odę mnie: czy to normalne, że mam uczucie kłucia w szyi? Odp.: Tak
Pytanie ode mnie 2: czy to, że garsciami wypadają mi włosy to tez normalne? Odp.: tak, odrosną jak skończy się huśtawka hormonalna.
No i tyle. W sumie nie wiem czego się spodziewałam ale wyszłam jakaś taka zmieszana, jakbym nic nie wyniosła z tej wizyty. Jakby się mnie chociaż zapytał czy mam jakieś objawy, czy może dał mi nadzieje, że idę w dobrym kierunku... a tu nic
mówię mu w między czasie, że mąż bierze witaminy i działamy ale dalej nic. A on do mnie: A Pani chce zajsc w ciaze? No mówię: tak. I nic... nie pociągnął tematu. Nie pamiętał, że dopiero co dał mi zielone światło i kazał robić dziecko.
Moze to ten przedświąteczny pośpiech. Tyle, że mnie to sporo kosztuje, a lekarze to myślą, że pacjenci to chyba pracują tylko po to żeby mieć na wizyty u nich. Bo ktoś musi dwa dni zasuwać żeby w minutę oddać
jakoś mi przykro 
Lekarz kazał przyjść za 3 miesiące i wcześniej się nie wybieram. Oczywiście zrobię badania ale jakby coś (mam nadzieje, że nic) to będę do Noego dzwonic. No sorry ale nie stać mnie żeby tak latać do niego po informacje, której sama sobie mogę udzielić po spojrzeniu na moje wyniki. Myśle, że wyniki powtórzę za 3 tygodnie i zobaczymy cóż tego będzie
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 21:13
Zapomnialam jeszcze napisac o pomysle, który sciagnelam od blogerki Basi Szmydt. Akcja polega na tym, by co roku na swieta kupic/zrobic dzieciowi jedna bombke/ozdobę choinkowa. Jakas fajna. I podpisac malym markerem, z ktorego to roku. I tak co roczek. A kiedys zabierze je na wlasna choinke. W tym roku nie mialam gdzie i kiedy kupic bomby wiec poprosilam moja mame. Em ma wiec pamiatke ze swoich pierwszych swiat.
Dziś byliśmy znowu w klinice z wynikiem amh lekarz nic nie powiedział że zawyżony tylko ucieszył się że nie za niski i że będzie dofinansowanie leków
Zrobił mi USG by sprawdzić jak ta przeklęta torbiel się ma i jest dobrze torbiel się zmniejszyła i jest w trakcie wchłaniania
Zrobiłam resztę badań do invitro potrzebnych muszę tylko grupę krwi odszukać bo z młodym jak byłam w ciąży miałam robiona mąż musi odszukac swoją i by było na tyle badań potem jakieś dla anastezjologa są potrzebne ale one są ważne tylko dwa tygodnie więc jeszcze nie robię spróbuję wysepic choć część od rodzinnego
I teraz z niecierpliwością czekam na @ ma przyjść w niedzielę mam nadzieję że albo przyjdZie wcześniej albo dzień później bo mam 1 dnia cyklu zrobić progesteron i od niego zależy czy będzie stymulacja jeszcze w grudniu
Leki już wykupione mam z refundacja dałam za nie uwaga .. niecałe 350 zł
Zjadlo mi fragment wspis
Tak więc leki już mam wykupione i jeslizbafam progesteron będzie dobry lekarz zdecyduje że zaczynamy to zaczynamy
Dostałam rozpiskę stymulacji tak więc dostałam
1 DC mensidorm 150
2dc mensidorm 150
3dc mensidorm 150
4dc mensidorm 150
5dc mensidorm 150
6 DC cetrotide 025+mensidorm 150
7 DC cetrotide 0,25+ podglądanie USG
Reszta rozpiski będzie po USG
Tak więc czekam z niecierpliwością na małpę
Jeżeli nie zrobię progesteronu 1 DC bo cholera przyjdzie w święta to przekładamy wszystko na za miesiąc a ja bym chciała już
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 22:01
Przeplakalam caly dzien.. najgorsze urodziny ever! Nawet trening mi nie pomogl.. jeszcze te zyczenia...kazdy mi zyczyl zeby "w koncu udalo sie miec dzidzie".. Kur.. nie moglam tego sluchac.. w Swieta bedzie za pewne to samo.. zeby to bylo takie proste! ot tak miec dzidzie.. chociaz jak ostatnio patrze, to wysyp dobry w grudniu ciezarnych.. dobrze niech chociaz inni sie ciesza.. ja moze zostalam pwowlana do innych celow..jakich? jeszcze nie wiem.. typowy PMS mam.. niech to sie konczy.. nie wiem jak bedzie wygladal moj kolejny cykl... nie wiem czy bede mierzyc temperature itp.. czy to ma jakikolwiek sens.. Napije sie w weekend, moze na smutno, moze na wesolo.. nie wiem.. Ale zrobie to, musze sie zresetowac chyba, bo czacha paruje.. Jeszcze te Swieta jakos tu przezyc I nie zwariowac..
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2018, 23:34
Mój pierwszy wpis na fioletowej stronie
. Nie wierzyłam, że kiedyś tutaj zawitam
.
Wczorajszy dzień okazał się jednym z najszczęśliwszych w naszym życiu - po zrobieniu badań krwi okazało się, że w moim brzuchu ktoś zamieszkał
. Ktoś wyczekiwany od ponad dwóch lat
. Beta hcg nie pozostawiła watpliwosci: 1183 - 5 tydzień ciąży.
Poszłam od razu do lekarza, widać pęcherzyk w macicy
. Na razie jest malutki, ale doktor mówił że odpowiada 5 tygodniowi
.
Mam zapisany Duphaston, kwas foliowy i witaminki dla pierwszego trymestru
. Mam dobrze się odżywiać, dużo odpoczywać i nie stresować się
.
Nasz najpiękniejszy prezent na Święta

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2018, 07:50
Ciąża rozpoczęta 17 listopada 2018
Beta HCG 1183
widać pęcherzyk w macicy
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2018, 07:50
Dobra chyba jestem znowu w grze.. Dzisiaj temperatura znowu 37.. Hmm.. Wczoraj przy tym spadku lekkie plamienie, dzisiaj czysto póki co.. No zobaczymy..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.