Nie odważyłam się jeszcze zrobić testu, żeby się nie rozczarować...
Do tego brzuchol boli coraz częściej i mocniej, czyli pewnie okres tuż za rogiem...
Ehh no nic, czekam cierpliwie dalej 
Cieszę się, że tu jestem
Podnosi na duchu czytanie historii, które kończą się szczęśliwie.
Dzieci lubię od zawsze, i od zawsze wiedziałam, że chciałabym być mamą. Ale teraz kiedy jest to takie realne czuję... przerażenie. Nie tyle macierzyństwa, co ciąży i porodu bardzo się obawiam. A z drugiej strony znam już chyba wszystkie sklepy internetowe z ubrankami i akcesoriami dla niemowlaków... pokręcone to wszystko 
W sob wpadli tesciowie. Przywiezli nam walowe na caly tydzien (mniam) i wzieli malego na spacer a maz i ja wyskoczylismy po kilka rzeczy do obi, mediamarktu i ikea (po sliniako-fartuszek dla Emila). Bylo extra wyrwac sie na chwile! W pt jedziemy do nich na weekend. Pojde sobie na manicure, bo moje pazury wolaja HELP HELP a ja nie potrafie im pomoc (czytaj: nie mam czasu). Jestem zombie. Mam problemy z pamiecia, nie ogarniam co ludzie do mnie mowia, nie kojarze faktow, boje sie prowadzic samochod. To z niewyspania. Znajoma poradzila skorzystac z webinarium/konsultacji twojadobranocka.pl (podobno extra), ale przy azs to chyba nie ma sensu. Nie zauwazylam objawow brzuszkowych jakis wiekszych. Fakt, ze jak wczoraj sie 'awanturowal' w nocy, to w pewnym momencie puscil kilka baczkow i poszla rzadka kupka, ale to chyba ze stresu. bo akurat wczoraj tylko moje mleko pil (kaszki nie chcial, bo tesciowie byli i byl zbyt zajarany, a kasza jaglana i cukinia na obiad pogardzil). Ogolnie ma slaby humorek i zle wyglada (czerwone powieki, czerwone pod oczkami, szramy na policzkach). Dzis znow sciagalam mleko do kapieli. Dam temu jeszcze kilka dni. Jak nie pomoze wracam do krochmalu/siemienia lnianego.
Ciąża zakończona 20 stycznia 2019
Najgorsza noc. Placz. Jak jeszcze nigdy. Dzis nie zyje. Pelnia? Śladów infekcji nie widzę. Zębów tez nie widac.
39dc w koncu I niestety jest @. Jestem, wiec upierdliwa I nadwrazliwa dzisiaj.
Postanowenia noworoczne powoli realizuje, zrobilam dziecia albumy, bylismy na basenie w tamtym tygodniu, mielismy isc rowniez dzisiaj, ale nie moglam juz, zapisalam sie na cytologie. Juz mielismy rezerwowac bilety na Majorke, ale czekamy, bo moze zajde w ciaze, wiec nie bedzie bezpiecznie leciec samolotem wtedy, czekamy.
35t6d
Jutro wejdziemy w 37 tydzień. Jesteśmy coraz bliżej bezpieczej granicy. Ciekawe jak wygląda waga małego. Pojutrze idziemy do lekarza, ale tego na NFZ, więc zero zaufania w cokolwiek powie. Mój prywatny ma teraz urlop i umówił mnie dopiero na 29 lutego, więc wtedy już bedzie 38 tydzień (37+2).
Ciekawe jak potoczą się nasze losy...
Adaś się okropnie rozpycha. Boli, można spokojnie wyczuć gdzie ma ma kolano. Nigdy nie byłam fanką tych nagłych bijatyk po wnętrznościach. Ale niech siedzi. Póki nie będzie gotowy i zdrowy.
23dc
Co sie dzieje z ovu? Co to za zmiany wygladu? Nie podoba mi sie..
Wynikow kariotypow nadal nie ma
. Nasze in vitro znow sie przesuwa 
. W pon mam wizyte w klinice chcialam isc z wynikami i rozpoczac stymulacje (nie wiem ktory protokół). Wszystko mielismy ustalic. Nie wiem co robić...chyba bez sensu isc na wizyte bez kompletu badan.
NIEDZIELA
Będzie króciutko, nie mam weny ostatnio.
Do terminu @ pozostało jakies ok 4 dni. Bardzo w tym cyklu boli mnie podbrzusze na zmianę z jajnikami. Prym tutaj ewidentnie wiedzie jajnik prawy. Dziś rano znów mocno dawał o sobie znać... Strasznie się martwię, że to dlatego, że rozwija sie endometrioza i właśnie zajmuje mi jajniki i każdy miesiąc zwłoki działa na moją niekorzyść i powoduje większą niepłodność. Taaaak. Patrzcie jak łatwo można sobie takie rzeczy wkręcić, wcale nie mając jeszcze diagnozy w tym kierunku
we wtorek idę pogadać z moją ginką na temat laparoskopii i leczeniu po.
PS. też nie mogę się przyzwyczaić do nowego pamiętnika. Nic w nim nie widzę 
No i przyszła wyczekiwana w tym cyklu @... Ale tak bolesnej to jeszcze nigdy w życiu nie miałam... Mąż już chciał jechać na pogotowie, na szczęście przeszło samo.
Jutro Aromek.
Dziewczyny, moja ciąża zakończyła się szczęśliwie, ale nie bez dramy i przygód, 21 września o godz 20:10 cięciem cesarskim. Na świat przyszedł nasz synek - Jerzyk, 10 pkt , 3000g, 54cm , drobinka nasza kochana 
Wszystko zadziało się mega szybko. Do szpitala trafiłam 20 września, po kontroli masy płody ,gdzie moja gin stwierdziła, że trochę podrósł, ale spadła mi ilość wód płodowych do wartości granicznych - z AFI 10 do 5. zostałam więc przyjeta na obserwację. Wszyskie parametry dobrostanu płodu były w normie. Przed nami była owa sobota, 21 wrzesnia, gdzie modlilismy się cały wrzesień, żeby to nie wtedy sie urodził, bo wybitnie nie pasowało! Mąż miał dyżur w mieście oddalonym o 50km, który w razie W ciężko było mu oddać, moja mama była na jakimś balu uczelni 300km od domu, także...czułam , że jesli bym rodziła w sobotę, mogę zostać sama, a miał być poród rodzinny! W sobotę wszystko było ok, wieczorem dr zbadał mnie po 19 i powiedział, że ilosc wód w ciągu doby spadła do 2-2,5 i że jego zdaniem, nie ważne już że to ciąża po IVF, on kończyłby tą ciążę, skończone jest 39tyg. nie ma co czekać, tym bardziej, że było podejrzenie, że płód już nie przybiera, i on kończyłby to cięciem...powiedział, że wód jest maleńko w dolnym lewym kwadrancie brzucha, a reszta pusto, pępowiuna wokół dziecka, bez wód, i poród naturalny daje spore prawdopodobieństwo niedotlenienia...
Byłam w szkou, mega nastawiona na poród SN... popłakałam się, ustalilismy, że cc o 9 rano w niedzielę, on zostanie po dyżurze.
Po chwili przyszedł, i powiedział, że przemyślał i dzwonił do mjej gin, i że on się mało czego boi, a przy takiej resorpcji wód boi się mnie zostawić na noc i pozwolić iść spać.
Umówilismy sie, że cc za 2 h żeby mąż zdążył się zmienić i dojechać.
Po 5 min przychodzi ( była 19:30) i mówi, że jednak czekac nie może, bo szykują się kolejne 2 cc , bo kobity rodzą i im nie idzie, i musi mnie wziąć jako pierwszą, cięcie o 20...
Ja w szoku, zła, bo u mnie nic się nie działo na pilnie, a z organizacji pracy wziął mnie od razu...popłakałam się, dzwonię do M, że ma przyjechać, bo o 20 mnie tną... stres. pielęgniarka nade mną stoi i pogania, że mam kończyć te telefony bo ona mnie musi do CC przygotować!
Ale byłam wściekła. W szpitalu dużo osób mnie znało, była moja jedna z ulubionych połoznych, trzymała mnie za rękę i uspokajałą, odpowiadała za mnie na pytania wywiadu innej polożnej, dziękuję jej za to.
Była też anestezjolog, której nie znoszę, starsza kobita, kłuła mnie w kręgosłup 5 razy, nie zrobiło mi się ciepło w nogi, mogłam nimi długo ruszac, czułam, jak lekarze szczypią mnie pęsetami , sprawdzając czy nie czuję - czułam!
Bez pytania o zdanie podano mi znieczulenie krótkie dożylne... Nie pamiętam momentu wydobycia dziecka, nie słyszałam pierwszego krzyku. Jak przez mgłę amiętam, jak pokazano mi go do twarzy i pozwolono pocałować. Ale nie są to wyraźne wspomnienia ;(
Do tego moja gin , która była przy cięciu powiedziała, że byłam przytomna ale chyba nieświadoma , bo wypaplałam wszystko na sali o in vitro, łącznie z tym ile mamy jeszcze zarodków... a miała być dyskrecja..no cóż
naćpali mnie... eh...
Na szczęście jak wróciłam na salę, to mąż juz był i kangurował małego, spóźnił się niecałe 10 min, akurat jak małego obrobili i zbadali, dostał go po paru min na klatkę, a zaraz dali go mnie i tak spędził na mnie całą noc 
Także przygoda, niepotrzebne nerwy i stres, bo nie działo się nic pilnego...no ale trudno.
Ważne, że wszyscy zdrowi, dzieciaczek wczoraj skończył 3 tyg i jest cudowny 
Zaraz się ubieramy i idziemy na spacer i na wybory. 
a zeby historia była ciekawsza, bo słuzba zdrowia też musi mieć zawsze pod górke...
po 5 dniach zatrzymały mi się odchody...na szczęście bez infekcji. tydzień nic mi nie leciało, miaalm zabieg łyżeczkowania tydzień temu, doba w szpitalu, drenw szyjce...po 3 dniach znowu nic mi nie laciało. eh, ale juz nie ruszali tego, obserwacja, kontrola za 3 tyg w razie bólu , gorączki, szybciej.
A na dokładkę.... Zrobiło mi się po ciąży tyłozgięcie macicy, i to bardzo mocne.
Przed ciążą na milion procent miałam normalnie. Takie kwiatki... ciekawe, czy się cofnie...choć nie wygląda na to..
Dziękuję, że byłyście ze mną i byłyście dla mnie super wsparciem, 3mam kciuki za Was dziewczyny i w wolnej (haha) chwili będe czytac i Was dopingować.
Buziaki !
O reny. Jeśli ktoś z adminów czyta pamiętniki... Mi to nowe nie działa!! Ani skomentować, ani przeczytać komentarze... Zarówno jak na telefonie jak i na komputerze. Było dobrze, po co psuć? I jakoś słabo czytelnie się zrobiło ;/
[13 dzień cyklu] Mój mąż jest zapisany na zabieg żylaków powrózka nasiennego, jak się okazało na obu jądrach. Po minie lekarza zapisującego go na oddział, gdy oglądał wyniki nasienie mogę mniemać że to właśnie może być nasza przyczyna problemów z zajściem w ciążę. Lekarze nie wypowiadają się nigdy jednoznacznie (bynajmniej przy mnie) na temat tego jak faktycznie złe są te wyniki i jak bardzo nas ograniczają a ja sama nie potrafię ich zinterpretować. Niemniej jeżeli to ma pomóc i jeżeli wydaje mi się że mój stan płodności znacząco się polepszył to chyba naprawdę jest szansa?!
Ale w tym momencie nie myślę za daleko do przodu, zabieg jest już lada chwila bo za 1,5 tygodnia i na razie to najbardziej mnie stresuje, cały ten jego pobyt w szpitalu, jak się po tym wszystkim będzie czuł, ile potrwa rekonwalescencja i czy to faktycznie coś zmieni. Trochę szkoda bo do tego nałożyło się jeszcze badanie nasienie przed którym trzeba zachować wstrzemięźliwość seksualną a to wypada dokładnie w moją owulację! Kolejny cykl stracony!
Staram się jednak o tym w ten sposób nie myśleć, staramy się na tyle na ile możemy a jak się nie uda to będą inne cykle. Zresztą ja też muszę jeszcze popracować nad dietą i wynikami. Mam jeszcze parę kilo do zrzucenia mojej nadwagi. Także to na pewno nie będzie bezczynny czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2019, 08:59
Od wczoraj próbuje dodać wpis i ciągle mi go skraca. Zostaje tylko pierwsze zdanie...
Mam nadzieję że teraz już pójdzie dobrze.
Trudne rozmowy za mną, wiedziałam że nie będzie łatwo ale nie sądziłam że Mąż aż tak będzie to przeżywał. W momencie, w którym z oczu popłynęły mu łzy, serce pękło mi na milion kawałków i płakaliśmy sobie razem, ale to był bardzo oczyszczający płacz. Potem poszło z górki, decyzje podjęte, kasa zorganizowana i tym sposobem jestem już umówiona na pierwszą wizytę w klinice 1 marca.
Nowy rok, nowe rozdanie, nowe szanse i nowe nadzieje.
Teraz pozostaje nam tylko ruch, zdrowe życie, łykanie witaminek i ostre zaciskanie pasa w celu zgromadzenia jak największej ilości gotówki... No i najważniejsze: zaklinanie rzeczywistości w nadziei na spektakularny sukces. Oby tak się właśnie stało...
8tc (7t0d)
Hej dzis juz 8tc start! Dni leca szybko. Za 4 dni wizyta
licze widziec sliczne serduszko 
U nas ok. Ja na zupkach -1.8 kg w tydzien! I mialam grzechy i zjadlam raz czekolade albo normalny obiad a waga w dol. Bede dalej tak probowac zeby waga jeszcze ciut zeszla
Synek spi. Niestety na rekach. Usypianie samemu nie idzie poki co konczy sie na placzu i ogolnym rozzaleniu i wtedy musze dlugo go uspokajac. Ale probuje na siedzaco go usypiac i sie udalo. Zawsze to lzej niz na nogach.
Ja sie ogolnie czuje dobrze. W sob mnie korzonki dopadly ale juz powoli puszcza. A ze nie moge niczym smarowac to musi samo przejsc. Dam rade
8t4d
Czekania ciąg dalszy, jak na razie to od czasu do czasu dziwnie brzuch boli... Krzyż ale nie za mocno., choć czuje lekki ból nawet po przebudzeniu. Zmęczenie, jakbym pół nocy nie spała.
W pracy kierowniczka wróciła z urlopu i pytała, jak się czuje... A mi w myślach klebi się odpowiedź "a jak mam się k.... Czuć?" no masakra... Powiedziałam tylko że muszę czekać... Jak samo nie przyjdzie to do szpitala w przyszłym tyg. I tyle... Nie będę się rozdrabniacz zwłaszcza że swoją zmianę zaczynałam...
W czw przez tel mówiłam koleżance, że może powiedzieć dziewczynom ale pod warunkiem że nie będzie mnie nikt pytał o to w czasie pracy., bo to dla mnie niezbyt komfortowa sytuacja i wolałabym skupić się na robocie a nie myśleć w kółko o tym samym...
Także krótko zwięźle powiedziałam zdanie, że czekam, jak nie to będę miała zabieg w przyszłym tyg.
Nikt więcej nie pytał się mnie o nic... A kierowniczka oczywiście musiała zawołać i zapytać się... Pff
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2019, 17:42
9t6d
I stało się ! Niespodzianka
Mimo długich starań o pierwsze dziecko i zapewnień lekarzy, że naturalnie się "NA PEWNO" nie uda udalo się w pierwszym cyklu z owulacją ! Owulację miałam ok. 40 dnia cyklu. W sumie poszliśmy na żywioł jednego wieczoru, a następnego zobaczyłam śluz płodny i czułam owulację. Dokumenty w pracy podpisane do powrotu, załatwiliśmy żłobek ( już odwołany) a tutaj taka historia ! Jestem aktualnie na zaległym urlopie wypoczynkowym (jeszcze z 2015 roku), ale jeśli będzie dziś wszystko obrze, to wezmę zwolnienie, bo jednak więcej urlopu przyda mi się z dwójką dzieci, a aktualnie pracować nie mogę.
Dziś o 16:30 kolejna wizyta. Mam mieć założoną kartę ciąży, ale raczej bez usg, bo ostatnio miałam co tydzień-dwa tygodnie z racji plamień. Mam nadzieję, że jendak podejrzy choćby serduszko, bo bardzo mnie to uspokaja.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2019, 11:42
Ciąża zakończona 21 stycznia 2019
Rozszerzanie diety idzie nam delikatnie mówiąc do d... Moje dziecko znowu dostało wysypki. Już wiem, że oprócz mleka nie może jeść truskawek, wołowiny (z cielęciną nie będę nawet próbować), kaszy ryżowej, banana i śliwki. Czeka nas też wizyta u neurologa, bo Mały zaczął się mocno odginać w łuk jak leży na pleckach, do tego dziwnie odgina główkę w jedną stronę. Czasem mam wrażenie, że robi tak bo może go ta wysypka swędzi, ale już sama nie wiem. No i jest dosyć apatyczny w stosunku do mnie, nie uśmiecha się, nie bawi się ze mną, buszuje na macie, ale jest nieswój. Strasznie się o niego martwię 
Tak jak podejrzewałam beta <0,10, po sikany ach negatywnych miałam czas na przyzwyczajenie najbardziej żal mi męża bo on był pewny że się udało i aktualnie jest w szoku
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.