PJUR Starania o pierwsze Bobo 9 marca 2019, 09:17

Co tu się stało z tą temperaturą? Czy możliwe, że z racji infekcji gardła organizm walczy i obniża temperaturę? Owu miałam mieć w ciągu 36h od czwartku wieczór. Doradzcie coś...

18 dc.
Odpoczęłam w tym cyklu psychicznie. Odpuściłam starania, myślenie w kółko o jednym, doszukiwanie się objawów. Pomogła w tym wszystkim ta powtórka badania nasienia, nie mam już złudzeń, czeka nas in vitro. Pogodziłam się z tym, zaczęłam myśleć optymistycznie, że nie ważne jakim sposobem i ile ten sposób będzie kosztował, ważne żeby się udało.

Póki co, wczoraj miałam jednodniowe plamienie, które już zwiastuje miesiączkę, boli mnie brzuch i kręgosłup, i szczerze? Mam to gdzieś. W końcu! 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2021, 15:48

Moje ukochane, żywe dziecko jutro kończy ROK! ❤ kiedy to zleciało? 🤷‍♀️ kocham tego Szkraba najbardziej na świecie ❤ jest naprawdę cudownym,grzecznym chłopcem, który odmienił nasz świat, dzięki niemu wydostaliśmy się ze szpon ciemnego zmroku, który spychał nas na dno.
Dzisiaj nie żałuję żadnej łzy bólu, żadnych wydanych pieniędzy,żadnego zrobionego zastrzyku i tego, że podjęłam ciężką decyzję o leku eksperymentalnym (nikt nie gwarantował, że się uda, a nawet jeśli to czy mały będzie zdrowy). Dzisiaj nie żałuję tego, że musiałam przygotować najbliższych na to,że mogę nie przeżyć porodu. Dzisiaj jestem szczęśliwa. Dzisiaj mogę napisać, tak jak pisałam wcześniej,lecz zmienić delikatnie końcówki.. przegrałam wiele bitew, ale wygrałam wojnę. ZWYCIĘŻYŁAM!
Sto lat mój Promyczku! Rośnij zdrowo i bądź szczęśliwy. Całą resztą zajmiemy się my. Twoi rodzice ❤

17 dni do laparoskopii

Niech ten czas leci szybciej błagam. Na szczęście jeszcze tylko dwa tygodnie pracy i duużo wolnego.
W poniedziałek umówiłam nas na wizytę przed zabiegiem, wezmę ostatnie wyniki badań, z których jak zwykle wynika, że jestem super zdrowa.
@ nadal nie przyszedł! jestem na luteinie i póki co udało sie przesunąc jej termin o 4 dni, byle jeszcze 4 dni do 6, i mam nadzieję, że nadejdzie najdalej do 10 marca, wtedy będzie idealnie do zabiegu.

Nie muszę chyba pisać jak bardzo bym chciała, żeby ta operacja coś dała! Coś w postaci pozytywnego testu ciążowego najlepiej. Z drugiej strony wiem, że może się okazać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i dalej będziemy stali w tym samym miejscu. Wtedy chyba się załamię. No cóż. Zbliża się ciężki czas. No i za dwa tygodnie urodziny -28.

Okresu brak, ale na betę nie poszłam... Jakoś brak czasu no i nie wierzę w ciążę. Czekam. Co u nas? Jutro idę na warsztaty dobrego snu dziecka. Drogie, ale tonacy brzytwy się chwyta. Ostatniej nocy Kamis budził się osiem razy... Jestem padnięta. Kamil w ciągu dnia jest grzeczny. Śpi raz dziennie, ale około 1-2h. Jest już ogromnie ciekawy świata... Na nic nie ma czasu hehehe. Od rana porusza się niczym marines po całym mieszkaniu, non stop ćwiczy wstawanie... Ładnie bawi się przy stoliczku i takiej wieży do wrzucania piłeczek. Umie długo wstawać, powoli chodzi przy meblach. Gada, piszczy... W domu jest głośno i wesoło. Interesuje się najczęściej wrzucaniem do pudełka zabawek. A mówiłam, że skończył 11 mcy? . Duży facet, co! W pon idę podpisać umowę ze żłobkiem i zaczynamy adaptację. W pon mamy także neurologa i rehabilitację. Dostaliśmy skierowanie gdy jeszcze nie siedział... Nie wiem czy teraz jest jakiś powod, ale nie chce nic przegapić. Kamcio rozwija się w normie, ale jakby nieco wolniej od rówieśników. Oczywiście martwię się jak każda mama ☺️.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2019, 17:33

Wczoraj bardzo miło spędzilam dzień wybrałam sie na siłownie pocwiczylam trochena rowerku troche na orbitreku potem byla sauna a na koniec maseczka w domu no ekstra . Planuje sobie kupic buty do biegania wczoraj troche ogladalam ale matkoo bylo tyle ludzi w sklwpach ze odpuscilam wszelkie zakupy.... nie lubie... co do samego podejscia do staran bardzo pomogla mi modlitwa od okolo miesiaca dziennie rano odmawiam rozaniec i zauwazylam diametralna roznice w moim zachowaniu i podejsciu fakt byly dni kiedy nie moglam odmowic ale staram sie bo skoro cos pomaga to trzeba to robic. Postanowilam rowniez sie oczyscic i tak na poczatku pilam herbatki oczyszczajace ale nie byl to dobry pomysl myslalam ze na poczatku mleko mnie uczula olazalo sie ze te herbatki i zawarta w nich pokrzywa niestety nie wszystko jest dla wszystkich mnie bardzo wysypalo po prawej stronie szyi i czulam sie wlasnie na szyi opuchnieta poza tym dziwne uczucie w gardle odstawilam i juz wiem ze ziola O. Sroki tez nie byly dla mnie a jakiegos czasu je pilam to ze innym pomagaja nie znaczy ze Tobie pomoga a moga zaszkodzic. Natomiast spirulina jak najbardziej mi pomaga tylko swinstwo nie dobre. Do innych metod oczyszczania zastosowalam saune ;) z czego chce sie oczyscic otoz z toksyn nie tylko srodowisko wplywa na nas ale rowniez to co jemy a ja duzo jadlam lekow nawet nie chce wiedziec czy jakies spustoszenie zrobilo to w moim organizmie . Na telefonie mam zainstalowana aplikacje zdrowe zakupy ale jak zaczelam skanowac kody kopara mi opadla bo nie znalazlam produktu ktory bylby na 100 zdrowy guma guar benzoesan sodu cukry proste tak kochani wszystkie takie substancje znajdziecie w szyneczkach serkach a nawet dzemie przeskanowalam tez bio dzem zeby nie bylo no i roznil sie tym ze mial troszke mniej cukrow prostych ale dalej byly konserwanty i po ostatniej rozmowie z rodzina i moim wujkiem sie przerazilam bo dzisiejsze czasy nastawione sa na zarabianie kasy nie patrza czy truja tym samym ludzi i to juz nie chodzi o starania ale o zdrowie swoje i najblizszych o choroby nowotworowe i autoimmunologiczne...

Mishigami00 Czekam na mały cud! 6 marca 2019, 13:00

25dc zaczynam świrować i wkurzam się na siebie, że świruje!

Dzisiaj spadek tempki o co chodzi?? Dzisiaj zero jakichkolwiek objawów nic mnie nie boli cud nad cudami :P
Chyba zatestuję w piątek, bo nie wytrzymam... Zastanawiam się czy nie iść na betę w piątek to będę wtedy wiedziała na czym stoję.
Ale chyba tego najbardziej się boję. Boję się pójść zrobić badania i dowiedzieć się, że sorry nie wyszło.
Boję się rozczarowania, żalu i smutku.

Na prawdę nie wiem co mam zrobić w następnym cyklu? Jem te witaminki i inne pierdoły a i tak nic z tego pewnie nie wyjdzie :(

Nie chce się nakręcać, że się może udało, ale nakręcanie się, że i tak nie wyszło też źle na mnie działa! O zgrozo!

Boże dopomóż!




Dzisiaj popołudniu transfer
Dzwonili przed chwilą z kliniki i czar prysł...mamy 2 zarodki. Jest jeszcze trzeci, ale on jest do obserwacji bo jest gorszej jakości. Trochę jestem rozczarowana ale z drugiej strony liczyłam się z tym, że niemożliwe żeby było ich więcej niż 3 :(. Lekarz mówił, że z 6 zapłodnionych komórek będą 2-3 zarodki, ale ja ciągle żyłam nadzieją, że u nas będzie inaczej, że nasze robaczki dadzą radę....ale no trudno, cieszę się z tych 2 (a może 3). Jeden dzisiaj transferujemy, drugi mrozimy a trzeci...nie wiadomo, czy przetrwa :(. Trochę mnie to smuci, bo każdy z nich uważałam już za nasze dzieci :(. Teraz najważniejsze żeby się ten jeden zagnieździł na 9 miesięcy :).

anemic Wielkie chcenie ... 12 marca 2019, 12:14

Trzeci tydzień nocek jak z koszmarów. Przy czym teraz już w opcji: usypianie 17.30-23.00 na mamusi, nawet jeżeli odłoże ją do łóżeczka żeby zjeść czy się wykąpać to wybudza się za chwilę. Tata nie pomaga- ryczy jakby ją darli ze skóry. No i śpi przy piersi. Smoczkuje ją do upadłego. Ok. 23 udaje mi się ją odłożyć do łóżeczka i później różnie. Dzisiaj np. wybudziła się o 2.20 podjadła, trzemneła 5 min przy piersi, wybudziła się i nie spała, śpiewała, ok.4 ryk, noszenie. O 5 wylądowała w łóżeczku, obudziła się 6.16. Wszystko mnie boli od spania/leżenia z nią. Powoli przyzywczajam się do mocno ogranczonej ilości snu.
Dni są ogólnie fajne, pokochała książki, zarówno takie twarde, jak i baśnie, które czytamy- umie nawet 20 min słuchać.
Już z dobry tydzień odwraca się z brzuszka na plecy. Nie ma opcji żeby zostawić ją na łóżku bo dzieją się cuda. Oczywiście na piankach się nie odwraca, tylko wrzeszczy... Wczoraj stwierdziłam, trudno, powrzeszcz i odwróc się - rozbeczała się jak odwroty nie przyniosły efektu. nananna tresowana mama
Rozszerzanie diety super. Wczoraj umemlała taki duzy kawałek batata az wpadłam w panike, a ona go po prostu wypluła :D
Ząb się nie przebił- zaczynam wątpić że on tam na serio jest. Ale- ślini się, robi bańki ze sliny, pluje. Smoczkuje pierś, pcha wszystko do buzi. Katar- ale niespływający, nic nie dociągam, tylko jakby zapchany nos. Od dzisiaj biegunka. Chwilo trwaj.
Poszukiwania spacerówki cd i pytanie. Zależy nam na obracanym fotelu, najchętniej rączce.Znalazłam cybexa- z odwraxaną rączką, tylko nie ma tego pałąka zabezpieczającego z przodu, tylko pasy- czy ten pałąk jest przydatny dla dziecka?
Ospy brak- dzisiaj 10 dzień od kontaktu z zakażoną :D Każda kropka budzi u mnie małą panikę. Podobno zaraża się dwa dni przed i po wystąpieniu kropek. Dzisiaj pojawił się post u pana tabletki- i jak wypowiadają się mamy - kp wcale nie chroni, młodsze dzieci dostają, po przejściu ospy zaleca się odroczenie szczepienia od 2-6 msc (różnie lekarze zalecają), ponieważ jest bardzo osłabiona odporność.
Kupujemy termomixa- mielibyśmy go już dzisiaj, ale znajomy dzwonił, że w kwietniu wchodzi najnowszy model i na niego się zdecydujemy.
Już Haneczka stęka. To poużywałam internetów.

Zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że wyprała gondolkę po moim bracie i że będzie idealna do spania dla wnuczki przynajmniej przez rok, czy półtorej. Zresztą cały wózek jest niezły...

No więc tak:
- mamy do moich rodziców ponad 300 km. Wiadomo, że będziemy przyjeżdżać na kilka dni co najmniej, a nie na niedzielny obiadek, więc zakładałam z góry, że Malutka będzie tam miała od razu swoje łóżeczko (opcji kilka: 1) zamówimy przez Net nowe; 2) dziadkowie kupią nowe; 3) dziadkowie złożą moje/brata stare łóżeczko drewniane - najmniej bym chciała ale jeszcze by uszło oczywiście z nowym materacykiem)
- ale kłaść spać niemowlę na całą noc do gondoli i to uwaga! - gondoli, która ma 25 lat, leżała w piwnicach, strychach i Bóg jeden wie co po niej łaziło... jak pomyślę o tych wszystkich mikrobach, to... Aaaaa!!!!
- przede wszystkim długie spanie w gondoli nie jest zdrowe i nie jest ona przeznaczona do nocnego spania. Inaczej, to po co by były w ogóle niemowlęce łóżeczka, skoro każde niemowlę ma gondolkę? Nie wspominając już, że dziecko po ok 6mc wyrasta z gondoli...
- przecież my i tak przywieziemy własny wózek z własną gondolką - na pewno nie będę chodzić z Małą na spacer w wózku z ery Prekambru :P (nawet obstawiam, że kupimy docelowo drugi wózek by tam był na miejscu, bo my będziemy przyjeżdżać pociągiem i tak by było najłatwiej)

Moi rodzice poza tą akcją z 25-letnią gondolą to się w ogóle nie interesują tym, jak idą nasze przygotowania. My zawsze bez wsparcia rodziny wszystko sobie sami ogarniamy. Chyba do tego przywykliśmy i dzięki temu czujemy się też niezależni i nie mamy żadnych długów wdzięczności.
Ja nie mam też pretensji do rodziców, że nie dokładają się do wyprawki (przynajmniej na razie tak to wygląda) chociaż czasami jest mi przykro, jak słucham historii innych dziewczyn jak im mamy pomagają, doradzają jak widzę w sklepach dziadków wybierających wózki, ubranka, albo jak sprzedawca mówi do mnie - pani wybierze to co się pani podoba, dziadkowie się na pewno do wózka dorzucą...
Moi rodzice nie są krezusami, ale znam ich sytuację finansową, więc wolałabym już żeby nic nie robili zamiast proponować mi 25-letnią gondolę.

Oczywiście doceniam to, że mama myśli już o wnuczce, że włożyła czas i starania by wyprać/wyczyścić tą gondolę po moim bracie (ciekawe czy wszystkie mikroby się wyniosły i jak ona ją czyściła). Mama na prawdę się cieszyła mówiąc o tej gondolce i planując, że ją będziemy też wynosić na taras itd. Nie potrafiłam się jej przez tel. sprzeciwić, ale już mi było przykro, że jej trud był raczej niepotrzebny.

Jedno wiem, że o wygodę i bezpieczeństwo Malutkiej będę walczyć jak lwica i na pewno postawię na swoim i będzie miała własne łóżeczko <3 ;)

Boję się tylko nieporozumień, awantury i obrażania, bo też znam naturę rodziców - oni zawsze wszystko wiedzą najlepiej (ech, nauczyciele) Znowu usłyszę, że jestem rozkapryszona, niewdzięczna, młoda, wykształcona i z dużego miasta...Nie wiem jeszcze jak to dyplomatycznie ugryźć.
Najbliższe spotkanie już za tydzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2019, 15:55

anemic Wielkie chcenie ... 10 kwietnia 2019, 20:43

O wszystkie swietosci dajcie mi cierpliwości...

Dostałam wczoraj telefon z przychodni na Karowej, że mam złe wyniki obciążenia glukozą.

- na czczo – 5,3
- po 1 godzinie – 6,2
- po 2 godzinach – 4,9

Ja się nie znam, ale tak mi się wydaje, że nie są one takie złe jak zabrzmiało to w ustach pielęgniarki. Ten 1 na czczo jest w górnych granicach (do 5,5 chyba, bo nie mam skali stosowanej w przychodni), ale bez przesady. To by się zgadzało z wynikiem sprzed miesiąca, gdy na czczo glukoza wyszła mi 96 (norma do 99), a doktorek tylko stwierdził, że słodka ze mnie dziewczyna :P
Reszta wydaje mi się nie najgorsza. Ale, może faktycznie w ciąży są większe obostrzenia(?).

Pani przez telefon z marszu skierowała mnie do poradni diabetologicznej dla ciężarnych na Karowej z podejrzeniem cukrzycy ciążowej. Termin dopiero na 2 sierpnia - czeka mnie cały dzień pobytu, więc chyba trzeba będzie wziąć urlop. A na razie mam stosować się do zaleceń dietetycznych, które mają na stronie Internetowej szpitala.
Oczywiście muszę sobie załatwić skierowanie od lekarza rodzinnego do tej poradni. Jakby nie mogli mnie tam skierować w ramach jednej placówki. Ech ta biurokracja.

Taaa, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po powrocie do domu wczoraj, to sałatka z majonezem, a na deser zimny sernik urodzinowy męża (oczywiście z proszku, bo ja jestem takim samym piekarzem jak i górnikiem) :P
Wiem, wiem, nie było to zbyt rozsądne, ale musiała się trochę zbuntować :P
Oczywiście, jeżeli trzeba będzie, to ja dla Małego Ludka będę sam jarmuż jadła i brokuły plus ciemny chleb, którego niestety nie lubię :|
Dzisiaj sobie jeszcze pofolgowałam, bo kupiłam drożdżówkę w piekarni, ale od jutra na prawdę ograniczę węglowodany i produkty z wysokim IG.

W pracy koleżanki planują wyjazd na szkolenie w połowie października. Na razie powiedziałam, że nie mogę, bo mam inne plany. Dziwnie na mnie popatrzyły - chyba jakaś głupia jestem, że na fajne szkolenie do Kraka nie chcę jechać! - no ba, po prostu planuję już w tym czasie zwolnienie lekarskie, ale nie zamierzam robić coming out przed piątkowymi badaniami.

Jeszcze 3 dni do spotkania na usg :) <3

PONIEDZIAŁEK
I po owulacji <3 <3 <3

anemic Wielkie chcenie ... 2 marca 2019, 19:41

Haneczka przeszła dzisiaj samą siebie. Miesiąć umawiałam się z przyjaciółkami, bo to ciągle coś. Z resztą spotkanie było ustalone pod nas- bo po drzemce, nie za późno itd.
Rano ogarnęłam dom, zakupy, drzemki itd. Wyszykowałam się (udało mi się przypomnieć jak to się robi). I zaczęło się- przed 12 nie zjadła. Darła się, szarpała nic. Zasnela w samochodzie. Przyjechałyśmy do przyjaciółki spoko, popatrzyła, wydawała się zaciekawiona. Przyjechały pozostałe przyjaciółki i HAnka w ryk. Tak ryczała, że po 20 min pojechałyśmy do domu. W domu uspokoiła się dopiero po drzemce.
Próbowałam ją nakarmić u przyjaciółki, ale tyle ciekawych rzeczy było, że nie mogła się skupić.
W końcu w domu też nie chciała zjeść, dopiero przed samą drzemką zjadła i padła. Ale nie dało się jej odłożyć, obudziła się po 30 min zjadła drugą pierś i długo leżała jeszcze w tej pozycji i patrzyła na mnie. Nigdy tego nie robi- po zjedzeniu od razu się odrywa i wścieka, że jest w pozycji leżącej. I pomyślałam, że wyczuła, że się wkurzyłam. Boże co ze mnie za matka.

Ef, te 12 dni było jeszcze na wyłącznym KP, do tego nie było żadnych objawów brzuszkowych. A soki zacznę podawać dopiero jak skończy rok. JAbuszko szykujemy na jutro.

Spodobała jej się pozycja siedząca (przy karmieniu) i jojczy żeby ją sadzac (podciąga się, z pozycji karmienia od razu się ciągnie). Litości. Tłumaczę jej żeby zaczęła sama siadać to jej pozwolę- ale jak grochem o ścianę.

Uwielbia wsysać musy. Ale podaję jej też gotowaną cukinię i dzisiaj batata. Cukinii bała się dotknąć, ale jak się udało to włożyła do buzi i nawet chwilę memlała, batata tylko rozdziabdziala.
Dzisiaj była kupa.

Jeżyku bardzo polecam ci diody- spróbujcie, wydaje się to skomplikowane ale nie jest takie. A jak czytam o Waszych umiejętnościach to wydaje mi się,żę Kubuś jednak szybciej nabywa nowych umiejętności niż HAnka.

A może i wkleję fotkę jak to ogarnę- bo kiedyś już coś chciałam wkleić ale jakoś mi nie wychodzi :D

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 marca 2019, 19:48

Dzieki za mile slowa. To jakis cud, cala ta sytuacja. Boje sie marzyc, ze w koncu cos u nas podzialalo i znalezlismy swoja sciezke walki z chorobą. Ba! Boje sie zjesc cokolwiek, aby nie poszkodzilo. Dzis jadlam pizze bez sera (co to za pizza ja sie pytam? Jakas lipna hehe). Emil dzis nieziemski. Nie drapal sie od razu po wlozeniu do wanienki (przy kapieli) (bo przy azs kazdy kawalek golej skóry "zacheca do drapania"), nie darl sie gdy go namaszczalam po kapieli (zwykle go piecze skora i krzyczy jak diabeł po swieconej wodzie), teraz sie slodko kokosi w lozeczku ale nie wydrapuje kolein na glowce. Ot, gada sobie i wierci sie. Trze juz oczka ze zmeczenia ale nie glowe. SZOK!!!!!!!!!!

Wstałam dzisiaj rano z bolącym gardłem. Czuję się "niewyraźnie", a termometr pod pachą wskazuje 36,44 C. Wspaniale...
Nie wiem jak przy takiej pogodzie się mogłam przeziębić. Zresztą, za swoje samopoczucie obarczam nie tyle powietrze, co tą cholerną dietę cukrzycową. Staram się. No na prawdę się staram jej przestrzegać, ale przez to czuję się wiecznie głodna i osłabiona.

Wczoraj zjadłam na drugie śniadanie trzy kromki chrupkiego pieczywa z wędliną serkiem i ogórkiem ( ful wypas :P ), a po jakiejś pół godzinie poczułam, że umieram. Było mi niedobrze, kręciło mi się w głowie itp. Trwało to chwilę, aż w końcu stwierdziłam, że chyba po prostu brak mi cukru, więc zjadłam jabłko i dwa ciasteczka Belviita i... cud - poczułam się znowu bardzo dobrze.
Wiem, że moje wyniki glukozy na czczo wkroczyły minimalnie w stan cukrzycy ciążowej, ale mam nadzieję, że 1 sierpnia w poradni diabetologicznej pomogą mi rozwiązać ten problem, bo tak się nie da żyć :|
Jem posiłki/przekąski średnio co dwie godziny, a chodzę głodna i przez to źle się czuję. Stąd też pewnie moje osłabienie organizmu i teraz początki przeziębienia.
Rano wypiłam herbatkę z cytryną, teraz w pracy kolejną (nawet z miodem ;) ), wypłukałam gardło szałwią i jest nieźle, ale strasznie się boję, żeby to się nie rozhulało bardziej. Mały Ludek na pewno nie będzie zadowolony ze złego samopoczucia mamy :|

Wiem, że robię się monotonna i pewnie kiedyś jak będę czytać ten pamiętnik, to popukam się w głowę, ale kurczę, mój brzuszek nadal bawi się w tajną misję. Koleżanka z pokoju (jedyna, która wie o ciąży) stwierdziła wczoraj, że raczej wyglądam na ciążę spożywczą :P Ha-ha-ha bardzo śmieszne, ale no na prawdę 13t.3d., a ja nadal noszę wszystkie spodnie. Fakt, że dla bezpieczeństwa (coby Ludka nie gnieść) zapinam je na gumkę do włosów, a nie na guziki, ale jednak nadal nie mam potrzeby zakupu ciuchów ciążowych, a tak bym już chciała ;)

Za tydzień w końcu wizyta i w końcu usg - nie mogę się doczekać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2019, 09:16

Już marzec... Czas leci jak oszalały! Dzień po dniu, tak bardzo szybko. Kiedyś tak nie leciało, kiedyś się dłużyło niemiłosiernie..
Podobno bociany już są ;)
Szef mi ostatnio w żartach powiedział, żebym uważała, bo bociany, że coś przyniosą...
Kuzynce się śniło, że jestem w ciąży.
Kumpela wczoraj do mnie pisała, że też się jej śniło, że jestem w ciąży.
SERIO?? Wszędzie jest ten temat, to pragnienie jest coraz silniejsze.. a ciąży brak...
A jeszcze mi się smutno zrobiło, bo była u mnie ostatnio klientka, która jest w ciąży i spytałam na kiedy termin, to powiedziała, że już nie jest, że w jednym tygodniu badania super a na drugi tydzień okazało się, że martwy płód... Dlaczego? Przecież to Maleństwo niczemu nie zawiniło a zmarło zanim się urodziło.. to wszystko takie niesprawiedliwe, straszne!
Ale kobitka swoje przetrawiła i stara się dalej.. jejku ile to trzeba mieć siły w sobie.. by się nie załamać, nie poddać..

Na prawdę świat jest skomplikowany.

37t4d
GBS+, niby tak czułam, że mi wyjdzie dodatni, ale mimo wszystko wolałabym go nie mieć... W weekend trasa na porodówkę ogarnięta. I całe szczęście, bo z godzinę jej szukaliśmy taki rozgardiasz remontowy panuje.
Jesteśmy gotowi. Ernest możesz wychodzić ;)
A to my na końcówce. Czekam na koniec. Chce już zrzucić te prawie 20kg co dowaliłam haha ;) Wraz z końcówką ciąży poczułam potrzebę zmian w wyglądzie. Przefarbowałam się z blondu na brąz, skróciłam włosy i zrobiłam grzywkę (fotki jeszcze przed podcięciem). Może coś w tym jest, że na przełomowe sytuacje w życiu kobiety reagują potrzebą zmiany w wyglądzie ;)
Czy boję się porodu? Bardzo często słyszę te pytanie- nie. Nie mam żadnych doświadczeń w tym temacie, nie wiem jak mój organizm sobie poradzi z porodem i po co mam to przeżywać. Jeżeli poród przebiegnie tak jak cała ciąża będzie genialnie ;)

Według czwartkowego USG nie jest już taki wielki jak to wyszło na poprzednim. Ma niby około 3kg +/-450g. Ale na te szacunki patrzę bardzo mocno przez przymknięte oczy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2019, 15:00

To tak dla Was od mojej kumpeli, z cyklu ZŁOTE PORADY:
"Nie myśl o tym to zajdziesz" ↯↯↯

P.S. koleżanka zaszła w 1 cyklu ;] nie myśli dalej hihi


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 15:35

Jest data !!!
1 kwietnia - prima aprilis - mój pierwszy transfer ;)
Byłam dziś na kontroli - endometrium ładne - możemy zaczynać. Od jutra wdrażamy Luteinę (progesteron).
Muszę przyznać, że świadomość tego, iż dziś poznam datę transferu spowodowała już przypływ emocji, budziłam się na kilka godzin przed budzikiem- co będzie dalej !!!
Wyznaczono mi już dni weryfikacji - klinika praktykuje w 3-6-9 dpt, mnie wypadły:
- 1 weryfikacja - 4 kwietnia - 3dpt
- 2 weryfikacja - 6 kwietnia - 5dpt
- 3 weryfikacja - 11 kwietnia - 10dpt

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)