No i przyszła miesiączka... Godzinę po moich wczorajszych żalach.
Także już zaczęłam brać tabletki i liczę że majówka będzie początkiem stymulacji. Czuję ogromną ekscytację i wielką nadzieję.
Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i mam cichą nadzieję na sukces 
10dc
Dziwne to wszystko
Śluz trochę rozciągliwy, ale wciąż jednak bardziej wodnisty i mało przezroczysty, szyjka miękka i otwarta, jak na owulację. Testy dalej negatywnie, na monitorze nie ma nawet cienia paprotek (a wcześniej były takie jakby niewielkie w 7-8dc, ale wtedy nie było objawów w postaci śluzu i otwartej szyjki). Według kalendarzyka powinnam mieć owulację max 12 dzień, owszem zdarzyły mi się cykle 30-31 dni, ale jednak większość jest krótka 24-26 dni. Temperatura 36,53, czyli wczorajszy skok był przez zapalenie dziąsła.
Dziąsło dalej boli, chociaż trochę mniej, zobaczymy, co powie dentysta.
Ale jestem z siebie mega dumna, udało mi się poćwiczyć z Chodakowską wczoraj i we wtorek
Bardzo straciłam formę przez te kilka miesięcy bez ćwiczeń. Planuję ćwiczyć co 2 dzień, do tego od 2 tygodni nie jem słodyczy. Ponoć dieta wpływa na płodność, a w mojej jest zdecydowanie za dużo cukru i za mało warzyw. Postaram się to zmienić.
Cały czas walczę z wątpliwościami co do wizyty w klinice. Zastanawiam się, że może powinnam dać sobie szansę przy zmianie trybu życia, dieta, ćwiczenia i może płodność magicznie wróci? Nie, nie, NIE! To są kolejne wymówki i odwlekanie wizyty w klinice, bo najzwyczajniej w świecie się jej boję. Boję się bolesnych badań, boję się zastrzyków, boję się obcych ludzi wkładających różne medyczne instrumenty w najbardziej intymne części mojego ciała, kiedy zwykłe wizyty kontrolne u ginekologa są dla mnie stresem. Ale decyzja już podjęta i nie zmienię jej choćby wszystko we mnie krzyczało "uciekaj, nie rób sobie tego". Jaką byłabym matką, gdybym nie była skłonna do najmniejszych poświęceń? Nie chcę być jak moja matka, która uciekła od niemowlaka, bo wychowanie dziecka ją przerosło. Wiem, że nie chciała dziecka, że w tamtych czasach nie mówiło się o depresji poporodowej, ale miała potem 20 lat życia, żeby to naprawić, a jednak nigdy nie wyciągnęła do mnie ręki.
Wybrałam chyba klinikę, po przejrzeniu miliona opinii i wpisów na forum spróbuję leczenia w klinice Invicta w Warszawie.
No to u mnie w ostatnim czasie sporo się działo. Mąż dostał tzw 13-tke i zaproponował że pojedziemy do łodzi na zakupy. Bo tak naprawdę od 3 lat nie wymienialiśmy ciuchów.
Jak o 8.30 wyjechaliśmy to o 22 byliśmy w domu. Zachowywaliśmy się jak nastolatki. Ja to wogole przebierałam wybierałam ciuszki. Kupiłam sobie buty adidasy , kurtkę na wyjazd w góry, cieniutka kurtkę, nie chciałam jej ale mąż mnie namówił. Do tego kurtkę nie skóra nie coś innego. A śliczna jest, spodenki. Szukam jeszcze kurtki z jeansu krótkiej mierzyłam jedną ale za szczupła była. I chciałabym koszulkę ale jestem wybredna więc czekam. Mąż kupił spodnie, 2 pary butów - bo trafiła się okazja. Koszulę i kurtkę z jeansu ale fajny nietypowy kolor. Wydaliśmy kupę kasę, zaszalelismy. Zawsze kasą szła na lekarzy leki itd.... i powiem że jestem mega zadowolona.
Byłam też u kosmetyczki bo nam strasznie łamliwe paznokcie i widzę poprawę. Wzięłam się za siebie.
Jedynie to nie mogę schudnąć, w zeszłym roku miałam niedowagę ważyłam 52 kg , to przytyłam do 56 kg , po antykach mam 57 kg i za żadne skarby waga nie chce iść w dół. Nie jem słodyczy to powinno się ruszyć a tu nic. Jak tak będzie to będę na kiślu jak kiedyś.
Mój z 87 schudł na 83 już mu powiedziałam aby ważył 80 choć powinien 76 kg prawidłowo. Ale wiem że w tym wieku trudno o dobre wyniki. Gdybyśmy byli po 20 oczekiwałabym cudu.
Jak dobrze pójdzie może uda mi się do niedzieli obejrzeć do końca serial, jak zakładałam. Byłby to mój rekord. Podczas brania antyków wymyśliłam że obejrzę telke i skończę ja w dniu skończenia ostatniej tabletki. Ale ostatnim czasem wolno mi szło. Ale w 2 dni rekord 9 odcinków. Zobaczymy czy się uda.
Byłam też z kocurkiem u lekarza na odrobaczywienie. Ale mój kocioł jak zawsze histeryk zobaczył że kobitka wzięła pipetę z płynem na szyjemy zaczął niemiłosiernie wrzeszczeć drapać itd. nawet mnie zadrapał. Ale się udało. Za 2 miechy odepchlenie go czeka a potem szczepienia oj będzie ciężko. Odkąd zachorował na serce jako.kociak nie lubi lekarzy. Ale cieszy mnie to że przeżył te 4 lata. W kwietniu będzie miał 5 lat, i waga tez ładna bo 5,5 kg a gruby nie jest tylko wielki.
Mój kochany słodziak. Cieszę się że przeżył i jest ze mną. Choć jest bardzo kapryśny. Uwielbiam kiedy z nami śpi
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2019, 11:50
12+5
Udało się! W końcu! Tak, udało się zająć w ciążę, ale nareszcie też udało mi się przejść na fioletową stronę! Miałam problem z ovu, jednak po ingerencji obsługi portalu ostatecznie się udało.
Mam tyle do nadrobienia.. 
W końcu to już 13 tydzień. Najwieksze ryzyko poronienia minęło. Co nie wiąże sie ze zmniejszeniem moich zmartwień, ale też coraz bardziej się cieszę. I jak tak na spokojnie sobie czasami pomyślę, to nadal to do mnie nie dociera, że zostanę mamą!
i to właśnie w najmniej spodziewanym momencie! 
Tak bardzo już tęsknię za moim Malenstwem- ostatnie usg mieliśmy 15 lutego czyli dokładnie miesiąc temu. W pon idę w końcu na prenatalne. Załapałam się na darmowy program "Zdrowa mama i dziecko" (w Katowicach w Gyncentrum- może komuś pomogę w przy okazj). Będę miała usg genetyczne oraz testy Pappa i stężenie białka b-hcg. Czytałam o lekarzu, który będzie mi wykonywał badanie- na 32 opinie na znanylekarz ma wszystkie pozytywne, tak więc i ja jestem pozytywnie nastawiona
. Mam nadzieję, że wszystko w porządku z Kruszynką. No i mamy nadzieję z M, że może poznamy już płeć 
Poza tym - jestem książkowym przykładem - jak się skończył 12 tydzień tak odeszły moje mdłości, nie zasypiam już o 18 i nie budzę się o 12 w wolny dzień 
Waga nadal stoi w miejscu, ale brzuszek jakby już delikatnie się zaokrąglił. Widać to zwłaszcza wieczorami
.
Podsumowując- czekam na Ciebie moja dziecinko. Cieszę się, że mogliśmy dac Ci to życie. A jakże Ty uszczesliwilas nas! Tatuś już teraz daje więcej buziaczkow brzuszkowi niż mamusi:) Rośnij zdrowo, kochamy Cię najmocniej 
W poniedziałek zdam relację jak moj Robaczek z nami współpracował i ile urósł przez ten miesiąc:)
Ciąża rozpoczęta 21 grudnia 2018
4t4d
Dzisiaj dzwonili z kliniki potwierdzić ciąże, umówić wizytę serduszkową oraz ustalić co dalej z progesteronem. Jej jaka to była pozytywna rozmowa! W związku z moim urlopem, wizyta serduszkowa zamiast 1 kwietnia odbędzie się 3 kwietnia ! Dobrze, że od następnego piątku mam urlop i szybciej czas zleci.
Od dzisiaj mogę też zmniejszać dawkę progesteronu, aż do całkowitego odstawienia. Bardzo się cieszę, bo to dość niekomfortowe jest. A poza tym czuje, że jestem tam bardzo podrażniona od aplikacji i boję się stanu zapalnego.
10+6
Według belly mija największe zagrożenie 😍😍😍 
A jutro zaczynamy 12 tydzień 
Wczoraj czułam się źle. Sennie, zmęczona, mdłości. Dziwne. Rano zrobiłam test, wyszedł negatywny. Dziś zaczynamy weekend na wyjeździe z rodziną z akcji "POLSKA zobacz więcej", więc mając wiedzę z wyniku testu będę spokojniejsza 
9 dzień cyklu..
Pojawiło się trochę śluzu bezbarwnego..dzisiaj robimy sobie przerwę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2019, 21:00
36+3
Bożu... niby 4tyg do terminu a mój brzuszkowy alien ma 3200g!
Aktualny cel to tydzień i 4dni do porodu żeby o nas w gazetach nie pisali że takie wielkie dziecię wyszło
z resztą nic miłego rodzić SN takiego kloca 
Poza tym ja już jestem wykończona tą ciążą. Ciężko mi się ruszać, spać już niewygodnie, mdłości męczą strasznie przez cały dzień, ubrać skarpetki to wyczyn nie tylko przez brzucho ale stopy mam tak spuchnięte nawet po nocy że skarpetki ledwo wchodzą 
Ciśnienie w normie tzn w domu bo jak dziś u gin przed wizytą położna mierzyła to wywaliło 170/85 - no ale kawałek do przychodni szłam i jeszcze schody a po wysiłku to raczej nic dziwnego.
Póki co od ostatniej miesiączki do dziś przytyłam 4kg... więc tak naprawdę to dziecko+wody+łożysko
10 dc, monitoring:
Jajeczko 1,7 cm, endometrium I fazy: 7,8 mm. Śluz obecny. Nawet na zewnątrz. W poprzednim miesiącu takie endo miałam w 12 dc po pęknięciu jajeczka wielkości około 2 cm. W tym cyklu rzeczy, które zmieniłam to ilość i start przyjmowania leków wykrztuśnych (śluz), start picia soku z aloesu od 1 dc (śluz) i garść płatków migdałów od 6 dc codziennie (endo). I jest lepiej 
A z ciekawych faktów, wartych zapamiętania: podczas wczorajszej współpracy serduszkowej wyszła nam taka fajna, zupełnie nowa i przyjemna pozycja, że wow. Strasznie byłam i jestem z nas dumna i nie wiem, czy to zasługa jogi, czy w ogóle mojego powrotu do regularnego wysiłku fizycznego. Nie wiem, polecam szczerze 
20t+3d (21tc)
Czuję się wyjątkowo.
Spojrzenia ludzi na widoczny już brzuszek, uśmiechy, pierwsze "nastepnym razem zapraszamy bez kolejki" ..
Kopniaki Malutkiej już tak bardzo oczywiste, nie dające się pomylić z czymkolwiek innym. To coś absolutnie nieziemskiego, uwielbiam kłaść się w spokoju wieczorem, kłaść ręce na brzuchu i chwilę obserwować ją uważniej 
Kompletuję wyprawkę, zakupione już ubranka potrafię przeglądać kilka razy dziennie, składać, komponować zestawy ... Jestem taka szczęśliwa że nawet akceptuję ból pleców 
Drogi Pamiętniczku. 
Właśnie dziś jest ostatni dzień @ która powróciła do mnie po lekach i 8 miesięcznej nieobecności. (raz na jakiś czas na tak długo mnie opuszcza) Według kalendarzyka Ovu starania możemy zacząć od 20 lutego, podczas urlopu w Pl, jak powiedział mój M będziemy płodzić na ojczyźnie. 


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2015, 18:11
Dzień Mamy '23
Rok temu byłam pewna, że tegoroczny Dzień Mamy będzie też moim świętem. Nie chcę się rozpisywać jak trudny to dla mnie dzień, bo staram się dziś na tym nie skupiać. Doceniam dziś to, że mam przy sobie swoją Mamę ❤️
Chcę się z Wami podzielić mailem, jaki otrzymałam od dziewczyn z Akademii Płodności. Poruszył mnie bardzo.
"Cześć, tu Ania i Zosia.
“Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy”.
– Haruki Murakami, Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland
Wiemy, że znasz ten ból, choć większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak bolesny może być Dzień Matki dla osób zmagających się z niepłodnością.
Widzimy Cię i czujemy cierpienie rozrywanego co miesiąc serca.
Nie zdradzimy Ci „recepty na niepłodność”, chociaż tak bardzo chciałybyśmy mieć tą jedną i najskuteczniejszą.
To, co możemy dziś zrobić, to być tu z Tobą i wysłuchać, kiedy zdecydujesz się odpowiedzieć na tego maila.
Chcemy również przesłać Ci te kilka słów, które mamy nadzieję, że rozpalą malutką iskrę w sercu, na tej najtrudniejszej drodze, przez którą przyszło Ci się przeprawić.
*************************
Czuję szybsze bicie serca, jakby miało przyjść mi za chwilę weryfikować deadline w mojej głowie.
Czy będę w ciąży, czy będą Mamą?
Może za rok ten dzień wypełni ciepłem moje serce?
Moja codzienność to smak pragnienia.
Niewidzialny ciężar, który przygniata duszę tak mocno…
„Słaba, ale udźwignie”.
Każdego dnia zmierzam do Ciebie, a w kieszeni niosę strach, że może nigdy.
Nie tak wyobrażałam sobie tę drogę.
Ale jakaś część mnie wierzy, że kiedyś mój świt stanie się Twoim świtem.
Moje niebo będzie Twoim niebem.
Jesteś tam, dlatego niosę ten ciężar i strach.
Dla Ciebie walczę, do Ciebie idę.
Jesteś, inaczej by mnie tu nie było.
Wspinam się, podążam, wymykam myślom, że może nigdy.
Całą sobą, z duszą i ciałem zmierzam, po ten niedbały bukiet stokrotek, który kiedyś przyniesiesz mi w swoich małych rączkach.
*************************

Wierzymy, że kiedyś dostaniesz swój najpiękniejszy bukiet.
Tego dnia szczególnie mocno otulamy Twoje stęsknione i wciąż czekające serce.
Ania i Zosia"
Dużo siły moje kochane staraczki ❤️ Jeszcze będzie pięknie✨️
31 DC czy raczej 4t2d ciąży
Dalej w to nie wierzę, cieszę się jak diabli, ale troszkę boję. Póki co z ciążowych dolegliwości doskwiera mi zmęczenie i mega senność oraz bolesny biust. Sama nie wiem, czy to ciąża czy to ten progesteron, który jeszcze biorę, ale usypiam wszędzie. W piątek będą dzwonić z kliniki zapytać się jaki wynik testu i umówić na pierwszą wizytę serduszkową oraz na pierwszą wizytę do ginekologa, który będzie prowadził moją ciążę. Uspokoja mnie fakt, że mam plan wizyt w ciąży oraz fakt iż mój ginekolog jest specjalistą od powikłanych ciąż. Proszę o dalsze trzymanie kciuków, żeby serduszko się pojawiło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2019, 13:41
W środę rozmawiałam z moją panią doktor. Jednak bedziemy podchodzić do transferu w kolejnym cyklu. Zmniejszyła mi doktorka dawki leków i do dzieła. W piątek dostałam okres. Dawno już mnie tak nie bolało. Wczoraj (drugi dzień cyklu) zaczęłam brać leki. No i jakby tego było mało mój pęcherz postanowił pokazać że jest. No wiec oprócz hormonów łykam furaginę, piję herbatę z żurawiny, wit c i ogromne ilości wody.
W poniedziałek lecę do Anglii do M. Pierwotnie miałam być u niego do świąt, ale w związku z kolejnym transferem muszę stawić się w przychodni w 11dc. Więc 26 marca wizyta w przychodni. Tego samego dnia przylecę do Polski. Myslałam że będę mogła się zatrzymać u przyjaciółki ale okazało się że jej mąż czuje się skrępowany jak tam jestem. Chociaż już od ponad pół roku tam nie byłam 😔 trochę przykro... ale jego dom więc ma prawo decydować kogo zaprasza.
Wizytę mam o 16.50, później muszę pędzić na autobus na 19 do Rzeszowa. I dalej kombinować jak o 12 w nocy dostać się do domu. (Mieszkam 65km od Rzeszowa).
Jakoś muszę to zorganizować....
4dc
Dzosiaj ide na trampliny i urodziny odpuszczam szkołe. Czasami zastanawiam sie czy ten moj tryb zycia jest do konca zdrowy praca szkola silownia dom duzo tego
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2019, 07:21
goska03 moja waga z dziś to 81,7 kg. 2 stycznia miałam 79,5 kg więc plus 2,2 kg. dla porównania z synkiem na starcie miałam 72,6 kg a w 15 tc już 76,6 kg czyli plus 4 kg. 
dziękuję dziewczyny za wsparcie :*
18 dc ... owulacja wykryta prawdopodobnie na 15 dc.
Ale czuję, że ovulka uciekła. Testy wskazywały na zbliżającą sę ovu, ale nie nastąpiła druga mocna krecha, tylko została jedna kontrolna - czyli pewnie uciekła.
Uciekła przez złość, rozczarowanie, bezsilność, poddanie się ... Miałam chwilowe załamanie się, wszystko idzie przecież nie tak, wiecznie coś pod górkę, dzieci wszędzie, kobitki z brzuszkami wszędzie, reklamy z maluchami wszędzie ... Idzie oszaleć!
Ale pasujemy, nie naciskam, dalej będę prowadzić kalendarz - to mi nie zaszkodzi - ale przestaję fiksować.
Ważniejsza jest dla mnie miłość Męża i dobre relacje niż rozczarowania, naciski, smutek, żal, pretensja ...
Cieszmy się tym co mamy, bo nigdy nie wiemy kiedy możemy to stracić ...
Miłego dnia! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.