15+6
Wow,jutro zaczynamy 17 tydzień! Ale mi ten czas przelatuje..
A ja już po kolejnej wizycie 
Jak dr usłyszał o bólach to od razu fotel, szyjka długa,twarda,zamknięta. Na leżance usg: jest noseczek ,rączka pod główką, później pomachał i jest 5 paluszków
stópki, nóżki, serduszko (153) wszystko jest super. Łozysko również
luteine i magnez mam brać cały czas, dostałam znowu badania na mocz i morfologię a na niskie ciśnienie mogę ćwiczyć dla ciężarnych coś
lekarz zadowolony, że szczupła jestem bo wszystko przez brzuch idealnie widać
za 2-3 tyg. powinnam już czuć ruchy 
kolejna wizyta 10 maja- Sunshine proszę w wolnej chwili o wpisanie 
No iii... mamy oficjalnie SYNKA ALEKSANDRA
były nóżki i pomiędzy jajeczka - święcimy w sobotę hihi 
Pola szczęśliwa podsumowała " no w końcu masz w brzuszku braciszka
"
a dzisiaj wkręciła siostrę o!
od wczoraj mowi tak: mama ja powiem ze dziewczynka i powiem prima aprilis. No ok,niech jej bedzie 😀teraz siedzimy i mowi" mamo moge powiedzieć ciotce ze bedzie dziewczynka?" Moja sis tak podjarana,drze sie do nas "haa! Wygadala sie ,bedzie dziewczynka",sms do chlopaka od razu,Polka ja przekonuje ze to prawda-my sikamy😂 i ona ja wypytuje- ale nie brat? Na prawdę dziewczynka? Polka mowi,ze no na prawde a my lejemy. I nagle Polka "a prima aprilis,jest chlopczyk" no to ona nie uwierzyla bo to nie prima i sie smieje ze jaja sobie Polka robi 😜 i w koncu Polka w smiech,sis patrzy na nas i pyta "to co w koncu bo juz A. napisalam"😂 a my ze chlopak 😂😂 ale tak nakrecila ze szok😂 dziadkowie lykna ta dziewczynke jak nic😂😂
ah ten mój bystrzak
ja bym na to nie wpadła :p
Jutro lecimy święcić pokarmy, jedziemy na cmentarz. Pogoda piękna,więc mam zamiar ćwiczyć. Dzisiaj posprzątaliśmy (nawet ja pomagałam
) i mamy wolne
w niedzielę jesteśmy u rodziców,teściów i babci, w poniedziałek odpoczywamy. We wtorek T. wraca do pracy na 4 dni i urlopik
i w pon Ikea, wtorek uro T. aaaaaa lubie jak się dzieje 
Pola wczoraj i dzisiaj wyszalana na dworze to i wieczorem pada. Opaliło ją już słoneczko 
Mi wraca coraz większy apetyt 
No sieeemaaaa 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d66036554335.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2019, 20:33
Na chwilę obecną jesteśmy KPI. Emilka póki co odmawia piersi. Nie radzi sobie ze ssaniem, bo ranka pod językiem najwyraźniej ją boli. Próbuje chwytać, ale płacze przy tym i nie mam serca jej męczyć. Chirurg twierdzi, że to minie, ale może utrzymywać się nawet do miesiąca. Podobno miał przypadek takiego dziecka, które po tym czasie wróciło do piersi. No nie wiem. Godzę się już z myślą, że laktator będzie moim bliskim "przyjacielem". Póki co robię wszystko, żeby utrzymać produkcję. Ściągam co 2-3 h w dzień i w nocy, do tego robię godzinny power pumping dwa razy dziennie. Już się mocno doedukowałam w temacie. Staram się doszukiwać plusów całej sytuacji: wiem, ile mała je, bardzo ładnie przybiera na wadze, karmienie idzie szybko, odciąganie też średnio trwa 15 min. Najgorsze jest dbanie o cały sprzęt. Mycie i wyparzanie jest najbardziej upierdliwe. Ręce mam zjechane jak zawodowa praczka. Zdecydowanie trzeba mieć duży zapas butelek i optymalnie dwa laktatory. Przeraża mnie też ograniczona mobilność. Jakoś trudno mi jest sobie wyobrazić odciąganie na spacerze, ale może i do tego idzie się jakoś przyzwyczaić. Oczywiście będę walczyć, żeby Emi wróciła do piersi, ale jeśli się nie uda, to włosów z głowy rwać nie będę. Mam fajną położną środowiskową, która utwierdza mnie w przekonaniu, że do wszystkiego trzeba podchodzić zdroworozsądkowo i czasami odpuścić. Nawet jeżeli podcięcie wędzidełka nie poprawi jakości ssania, to na pewno w przyszłości wspomoże rozwój mowy i pozwoli zapobiec wadom wymowy, a więc wszystko dla większego dobra!
Patryk ma rok,tydzień i 3 dni
Dziś wielka sobota,piękna pogoda oby się jak najdłużej utrzymała.Patryk nadal raczkuje czekamy z niecierpliwością na te jego pierwsze kroki,zębów jeszcze nie ma,staram się tym jakoś nie martwić w maju mamy planową hospitalizacje porobia badania i zobaczymy co dalej.Póki co nie choruje:-)Oby tak już zostało jak dobrze jest być mamą.Czasem myślę że jeszcze kiedyś moglibyśmy zacząć starania.Póki co musimy poczekać mój stan zdrowia na to nie pozwala czeka mnie dłuższe leczenie i sporo badań.Teraz jestem na etapie czekania na leki.Trochę się boje tego leczenia tego jak będę się czuć po tych lekach i czy się wylecze.
Ciąża zakończona 20 kwietnia 2019
Właśnie chwilowo skończyłam beczeć...
Kolejna IUI się nie odbędzie. Jestem zła i ryczę jak bóbr! Mam dość tej posranej kliniki.
Dzisiaj byłam na wizycie w 4 dc i powinnam zacząć stymulację. Oczywiście przed wizytą miałam do wykonanai badania: LH, progesteron, estadiol. Bez nich na wizytę nawet nie chciano mnie umówić. Badania zrobiłam w innym laboratorium u nie w mieście w 2dc. Wchodzę do gabinetu i pani doktor pyta z czym przyszłam. Mówię że to wizyta po nieudanej IUI, a ona się mnie pyta czego ja oczekuje. No to mówię, że chcemy następną IUI od razu ale już się na recepcji podpytałam o system pracy na majówkę i wychodzi, że nic z tego nie wyjdzie... a teraz wyjaśniam o co chodzi:
Gdyby ten cykl jakiś cudem był identyczny jak poprzedni to IUI wypadła by mi 30.04, a że zaczynam stymulację o jeden dzień później możliwe, że owu też by się przesunęła na 15 dc czyli 01.05.
29,30.04 w klinice nie ma już żadnych terminów na wizytę. 01 i 03.05 nieczynne a 02.05 i 04.05 klinika owszem otwarta ale bez żadnego lekarza!
Tragedia!
Tak więc Pani doktor potwierdziła, że to nie ma sensu, powiedziała, że moge pojeść clo i spróbować naturalnie ale szanse są nikłe. No dzięki! Chciałam receptę na zastrzyk ale powiedziała, że to dopiero na następnej wizycie ale ona może być za kilka dni.... no po ch*j???? Ja się pytam??? Umówiłam się na za tydzień... znowu pojadę 100 km, zatankuję auto, wydam na wizytę 150 zł żeby dostać zakichaną receptę. Tak jak dziś dostałąm info, że niepotrzebnie się fatygowałam. Dodam, że badania, któe ponoć były tak niezbędne nawet nie zainteresowały Pani doktor, powiedziała, że niepotrzebnie robiłam. Pewnie dlatego, że badania są konieczne tylko wtedy jak trzeba je zrobić u nich w laboratorium żeby ściągnąć hajs, a wynik? nie jest ważny.
Jeśli w ogóle pojadę za tydzień do kliniki to chyba będzie to moja ostatnia wizyta. Mam ich serdecznie dość! Naciągacze zasrani!
12cs 15dc
Lekarz na monitoringu dziś potwierdził, że oba jajeczka pękły. Cudowna wiadomość 😍 jaram się jak głupia.. martwię się tlyko jak zniosę okres-oj poleja się łzy.. Ale nie myślę o tym, nie wiem skąd mam w sobie poczucie że to właśnie nasz szczęśliwy cykl. Nadzieja matką głupich, ale warto choć chwilę nią pooddychać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2020, 14:00
Chyba nigdy nie pogodzę się z tym, że innym ciąże zdarzają się przy pierwszym cyklu albo w ciągu kilku pierwszych miesięcy.
Czuję taki żal do natury, że mój organizm nie akceptuje nasienia a ciążę traktuje jako wroga.
Dziś lecą pierwsze łzy po tylu latach przerwy... Łzy niesprawiedliwości i, tak, zazdrości.
,, Pani Skorek, ciąża wszystko leczy. Uda się naturalnie następnym razem " - słyszałam od dnia porodu. W moim przypadku niczego nie uleczyła. Przechodzę całą ścieżkę od początku...
Chciałabym czuć frajdę z seksu, a nie kojarzyć go jedynie z prokreacją. Chciałabym , aby był zabawą, przyjemnością, a nie traktować go zadaniowo.
Sterydy już pomału rozwalają mój organizm na nowo i może już też na psychikę?
Czuję, że muszę sobie pozwolić na łzy i rozżalenie, bo inaczej zostanę zjedzona od wewnątrz.
Dziś postanowiłam zrobić porządek z ciuchami weszłam na strych popatrzeć co jest w tych workach.Wyjęłam trochę letnich ubrań znalazłam kilka rzeczy na 86 cm ale tych jeszcze nie znosiłam bo na Patryka są jeszcze sporo za duże,na ta chwile nosi ubranka na 68/74cm.Trafiłam tez na worek ubranek po Patryku jakie one maleńkie,mimo że mój synek jest mały to patrząc na te ciuszki widać ile on już urósł 
Po w miarę posegregowanych ciuszkach postanowiłam wyjść trochę na podwórko razem z Patryczkiem i łapać wiosenne promienie słońca:-)Jak jest w okół nas pięknie trawa zielona drzewa ładnie kwitną
Poradziłam Patryka na trawie a ten siedzi i ogląda się do okoła :-)Juz nie mogę się doczekać jak będzie po tej trawie biegać,jak będzie się bawić razem z rodzeństwem 
I tak sobie pomyślałam że jeszcze ktoś mógłby być z nami
póki co zostanie to w sferze marzeń.Może kiedyś przeczytam ten wpis i powiem nie jesteś już myślą a człowiekiem którego kochamy ponad wszystko 
Nasz największy skarb! 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/14dd53aaeda4.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e77f0aa0df02.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/92a1698d98a9.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9419a867b53d.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a79e36112f42.jpg
To kilka zdjęć z naszej weekendowej sesji, musiałam je tu wstawić!
12tc
Dziewczyny, stresuje sie. Po co ja czytam te internety? Pisza,ze moze tak sie zdarzyc ze jeden blizniak jest chory a drugi zdrowy. Czekam z niecierpliwoscia na badania prenatalne.
Prosze niech wszystko bedzie dobrze
.
Moje życie to sinusoida. Zalewa mnie fala optymizmu a potem znów jest dół. W samym tym pamietniku jest tyle skrajnych uczuć i wpisów, że można by pomyśleć że jakaś wariatka ze mnie. No pewnie tak. Miałam cudowny tydzień, mimo że dowiedziałam się w ostatnim czasie o tak wielu ciazach to sama postanowilam zmienić swoje życie i podążać za swoja pasja i znalezieniem wymarzonej pracy. Ale już kłody sypia mi sie pod nogi. Już koleżanki pytaja jak sobie damy rade skoro bede na poczatku bardzo mało zarabiac, mąż nie chce żebym dorabiala udzielajac korepetycji w obcych mieszkaniach. No tak, nikt nie wierzy w to, że może mi sie udac. Na fali ostatniej pozytywnej energii zadzwoniłam do żony kuzyna z gratulacjami. Jest w drugiej ciszy o która starali sie 1,5 roku. Jestem z żona kuzyna bardzo blisko, jak przyjaciółki. I uslyszalam od niej:"wiesz, myślałam że się nie odzywasz bo jest Ci przykro". Zmrozilo mnie i pytam "czemu". Ona na to:"no bo my już drugie dziecko a wy sie tyle staracie". Omg poczułam sie jakbym dostała w twarz. Powiedzialam że my od dawna sie nie staramy ze wzgledu na to ze szukam pracy w zawodzie. W sumie to prawda. Tym bardziej, że od mojego wypadku faktycznie sie nie staramy. Teraz jak jestem w domu na święta to jakos temat niepłodności znów nie daje mi żyć. W rodzinie wszyscy w ciąży, mama pokazuje mi zdjęcia wnuczki cioci. Przy święceniu koszyczkow same rodziny z dziećmi i tylko modlilam się żeby nie spotkać przyjaciółki w zaawansowanej ciazy. Czujemy sie jak trendowaci. No i chuj. Jakoś trzeba żyć.
Patryk ma rok,tydzień i 4dni
Wielkanoc
W święta miałam nic nie robić chodzi oczywiście o porządki mój synek trochę te plany pozmienial od rana musiałam zrobić pranie.Patryk z samego rana wymiotuje znów się coś przyplatalo a wczoraj chwalilam ze dziecko jest zdrowe no to mam.Wczoraj wieczorem wymioty miał Damian :-(chyba coś wisi w powietrzu. Zobaczymy co będzie w jak nie będzie poprawy to pojedziemy na dyżur. mieliśmy jechać do kościoła i nie pojedziemy.tzn ja i dzieci nie,mój mąż tak.
Zjedliśmy obiad i mąż pojechał a ja z dziećmi zostałam w domu.Patryk wypił herbatkę i poszedł spać niech nabiera sił.Już niedlugo wizyta u kardiologa której się boje większość tych szmerow okazuje się niewinnych ale i tak się boje ze coś tam znajdą:-(Czemu nie daje mi to spokoju chciałabym być bardziej na luzie ale nie potrafię...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2019, 13:56
ZDROWYCH, RADOSNYCH, SPOKOJNYCH I RODZINNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY WAM ŻYCZĘ
Dziewczyny. Bylam u lekarza. Dostalam skierowanie na histeroskopie. na prawym jajnku torbiel krwotoczna cialka zoltego- powinna sie sama wchlonac mam przyjsc na kontrole za jakis czas. powiedzial, zeby plamienie traktowac jako okres. z tym ze bylam u niego we wtorek, a dzisiaj dostalam okresu... jakbym potraktowala tamto jako okres to by tamten cykl trwal 13 dni. we wtorek endo bylo grubosci 3.2 mm... nie wiem co jest, ale uznam, ze okres mam dopiero dzisiaj.
duzo stresow. mama dostala w poniedzialek naglego ataku jaskry. miala miec dzisiaj operacje na oczy, ale po kontroli odroczyli na za 2 tyg.
z uwagi na bole stronilam od wspolzycia. maz sie troche gniewal.
ciekawe, bo testy robilam w dniu plamienia, moze znowu byla biochemiczna? moze tamto plamienie to bylo implantacyjne? a moze torbiel produkowala progesteron i dlatego takie opoznienie miesiaczki?
Dziś zorganizowaliśmy roczek Kamila. Nie wszystko jednak poszło tak jakby chciała. Po pierwsze brakowało drugiej babci. Nie przyjechała. Wiem, że 400 km to daleka droga (zwłaszcza dla osób bez auta i prawo jazdy), ale ... mimo wszystko mogła załatwić sobie jakiś transport. Wnuka widziała tak naprawdę dwa razy... Raz, pierwszy jak do niej sami przyjechaliśmy i raz na chrzciny. To dla mnie smutne. Zadzwoniliśmy z mężem do niej - ale nawet nie spytała ani o Kamila ani o Patryka. Po prostu mówiła o pogodzie i gdzie spędza święta (u teściów jej najstarszego syna)... Babcia roku normalnie... Po drugie nie dojechała chrzestna. Jej córka się rozchorowała i nie dała rady... Pech... W sumie byli więc moi rodzice, mój brat z żoną i chrzestny. Tyle. Kamil dostał kasę, kasę na fotelik samochodowy i tęczę z Grimmsa (od ojca chrzestnego - średnią, ale jest dość mała...). Był torcik, balony... Wiem - za dużo narzekam. A więc było miło na tarasie, pogoda super dopisała, mały był zachwycony. Tort mu bardzo smakował - to znaczy biszkopty którymi torcik był obłożony. Wszystko było w tonacji niebiesko, srebrnej. Ślicznie było. Miał body z wielką jedynką i swoim imieniem. Mój śliczny synek... Następne urodzinki będą już w nowy domku
Strasznie się cieszę, choć oczywiście jestem pełna obaw 
Co jeszcze? KAmil mówi mama, baba, dada (znaczy daj mi). Super się rozwija. Kocham go starsznie
34dc
Nie lubie Swiat Wielkanocnych..siedzi sie przy stole caly dzien, nudy. Na szczescidw tym roku te swieta sa dla mnie wesole dzieki naszemu 4ab
. Nie patrze z zazdroscia na rodziny z dziecmi. Wczoraj nawet dopuscilam sie marzen odnosnie dziecka..gdy juz z nami bedzie.
Boje sie jednak tak marzyc, boje sie tez cieszyc i nawet wypowiadac w myslach to ze jestem w ciazy. Tak zeby nie zapeszyc, zeby tylko sie nic nie stalo. Ten strach bedzie mi towarzyszyc chyba do porodu.
16+1
Święta 
W świąteczny poranek byliśmy u rodziców na śniadanie gdzie zostało ogłoszone, kto mieszka w brzuszku . Była radość, choć mama się domyślała bo kiedyś przypadkiem z czymś wypaliłam i wygadałam się 
Na drugie śniadanie i obiad jechaliśmy do teściów, którzy również się cieszyli- w końcu pierwsza parka w rodzinie hihi.
Popołudniu wizyta u babci i konkretna wyżerka haha, babcia zdziwiona,że synuś ale zadowolona. A na wejściu specjalnie dla mnie zrobiła sałatkę z fetą - nie powiem,miłe bardzo 
Dzień baaardzo szalony i męczący ale fajny
pod wieczór przyjechała młodzież na górę więc T. poszedł z nimi na ryby i na górę a ja w końcu odpoczywam
Pola usnęła, troszkę dzisiaj słodkiego pojadła ,po dworze poganiała i kichała przed snem- oby to tylko alergia!
Od teściów przywieźliśmy torbę ciuszków po Poli, tych najmniejszych. Co prawda prawie wszystko w różu,ale znalazłam uniwersalny śpiworek do sprzedaży i białe futerko misia,idealnie nam się przyda 
Teraz oby zdrówka i w poniedziałek ikea 
Oj dzisiaj mnie wydeło porządnie haha 
Nadal u tesciow. Meza coś rozłożyło. Wkurzylam się, ze zawsze coś "przeszkadza mu mi pomagac". A dzis w nocy wylądował w szpitalu. B wysoka goraczka, cos mu zeszło na płuca...
Patryk ma rok, tydzień i 5 dni
Lany poniedziałek
W nocy mieliśmy jedna pobódkę dostał mleko i poszedł spać dalej.Rano juz lepiej wymiotów juz nie ma gorączki tez,za to już dwie luźne kupy były,pozatym humor mu dopisuje gada sobie w łóżeczku szkoda tylko że ja nic z tego nie rozumiem.Mam nadzieje ze nie będę musiała za długo czekać żeby sobie podyskutować ze swoim dzieckiem tak żebym mogła zrozumieć jego słowa.
Na dworze trochę chłodniej niż ostatnio mimo że słońce świeci.Jutro juz normalny dzień chłopaki idą do przedszkola a mąż do pracy i znów zostane sama z Patryczkiem w domu.Z jednej strony ok mogę odpocząć Patryk pozwala mi na to a z drugiej strony nie lubię takiej pustki.Mieszkając w mieście mogłabym gdzieś sobie wyjść choćby na plac zabaw a tu żeby iść na plac zabaw trzeba pokonać parę km. No to trochę ponarzekalam.
8dc
4 dni temu zaczęłam leczenie Albothylem, oczywiście 3 kapsułki na noc poszły, są niczym mały pocisk, muszę korzystać z podpasek bo tak cieknie. Jeszcze 3 kapsułki zostały, a potem inne leki dopochwowo biorę... I na początku maja będę miała znowu cytologie powtarzana. Oby wyszło wszystko ok.
Ogólnie psychika chyba już mi siada, albo przez leki, które biorę bo ramię mnie bolało, a raczej kość co noc. Każde podnoszenie ręki odczuwalam jakbym lamala sobie ramię. Więc lekarka wypisała mi na zapalenie mięśni leki. Mam nadzieję, że pomoże w innym wypadku może to coś innego. Aż się boję. Na razie bólu nie odczuwam, zobaczymy za jakieś 2 tyg.
Lekarka alergolog moja wypisała mi na odporność lek, cały czas katar, a zaraz będę miała alergie. Mam brać podjezykowo ISMIGEN przez 10 dni po 1 tabletce i tak 3 miesiące, a jesienią powtórka, chyba że będę w ciąży, bo efekty uboczne nie są znane.
W pracy przed świętami nerwowo, wszystko na mojej głowie i w sob dużo uwagi zwracałam na koleżankę, aż doszło do eskalacji, młoda zaczęła mówić że wszystkiego się czepiam, ale denerwowala mnie ze ona tylko na jednym stanowisku gdzie była pomocą i zamiast na inne stanowisko iść i też tam pomoc to na jednym stała, z dziewczyną choć nie była tam potrzebna i nie było klientów, a ja musiałam za to klientami na kasie i na sklepie zajmować się towarem.
Także jak koleżanka mówiła że się czepiam od kilku dni wszystkiego, aż mnie poniosło i powiedziałam, że żadna gowniara nie będzie się tak do mnie odzywać. Jestem 10 czy 11 lat starsza od niej.
Nie wiem czy już mnie tak frustruję sytuacja, czy może to że ja zapierdalam a ktoś obija się chowając gdzieś i migajac się roboty.
Ale też mam dość widząc jak ludzie rozmawiają, a ja naginam bo nie mam czasu na nic. A one na pogaduszki przyszły. A wiadomo jak coś źle to do mnie będzie kierowniczka czepiała się, bo ja się zajmowałam całym sklepem, oprócz jednego stanowiska.
I wychodzi ze ja jestem tą zła, bo próbowałam aby było wszystko w jak najlepszym porządku, lecz ja jedna sama wszystkiego nie zrobię.
Ostatnio bardziej złośliwa jestem, ale może temu że zawsze trzymała język za zębami, a teraz mam dość robienia za kogoś. Bo ja też jestem zmęczona, i jako jedyna urlopu nie dostałam w lutym czy marcu. A mam zaległych 9 dni z tamtego roku. Kierowniczka uznała że będąc na zwolnieniu przy poronieniu odpoczelam.!!!
Masakra. A kiedy będzie chciała wysłać mnie na urlop powiem jej ze chce koniec maja iść ooo i ciekawe co powie wtedy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2019, 10:16
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.