Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 3 maja 2019, 19:52

Patryk ma rok i 24 dni
Wczoraj zrobiliśmy grilla pogoda była w miarę ok dziś już gorzej zimno i pochmurno ☹️
Jutro ważny dzień mój syn kończy 5 lat jak ten czas ucieka jakie duże mam dziecko 💖😍.Nie będę pisała wszystkiego co pamiętam bo taki wpis był rok temu. Napiszę po krotce że dokładnie 5 lat temu leżała w szpitalu po terminie i czekałam na poród i to właśnie dnia 3.05 2014 rozpoczęły się skurcze o tej porze już były mocne ale nie dające żadnego postępu. Bolało mnie wszystko i plecy i brzuch cała miednica,potem odejście wód i mega bolesne skurcze oj ten poród był najgorszy 2 okres porodu z komplikacjami😞a potem pojawił się on nasz synek którego zobaczyłam rano. Po urodzeniu łożyska na salę porodowa wszedł mój tata ubrany w robocze ubranie akurat miał tej nocy dyżur jak to fajnie się ułożyło miałam blisko męża o tatę 💖nigdy tego nie zapomnę mimo ogromnego bólu

To juz jutro, moj mały wielki dzień...
🤞🤞✊✊

Postanowilam ze testowac nie bede na dniach przyjdzie @franca wredota czuje to szyjka na dole szkoda marnowac testu

Jaki ten cykl mam popierdzielony.
6 dc poczułam ból jajników lekki bo niestety nie odczuwam już mocnych zrobiłam test ovu blisko pozytywu, 7 dc blisko pozytywu dziś tak samo. Co do cholery czy pęcherzyk się zatrzymała czy co .. . A może torbiel z poprzedniego cyklu. Jakoś do gina nie chce mi się iść. Ja do 16 dc nie pojawi się mocny kolor biorę luteinę i tyle. Te cykle mnie szokują po odstawieniu antyków. 6 dc śluz zaczynał robić się młody, teraz kremowy o co tu chodzi.
Wczoraj byłam na Aku, babka zrobiła wywiad po czym 20 min leżałam na brzuchu i 20 na plecach. Do tego na zaparcia też mi wbiły igły i efekty wczoraj i dziś byłam w kibelku.
Do tego kazsja mi zrobić biorezonans w kierunku robali i odczulenie ba białko jaja.
I dala mi namiary na ośrodek.
Ale cos mi tu śmierdzi. Czy to nie jest polecanie tym bardziej że kazała zadzwonić i powołać się na nią. Może razem współpracują.
Na robale w zeszłym roku się odrobaczywialam. I nic robali z hali mi nie leciały. Podobna metodę miał syn siostry tylko u niego robaczki z jajem wychodziły.
Nie wiem czy można się odczulic na jakiś składnik i czy to dobre jest

Na mojego mega dola mam 3 niezawodne sposoby
1. Upic sie aby sie nie wyladowywac na mezu
2. W ostatecznosci wyladowanie na mezu a potem seks na zgode.
3. Sprzatanie mycie okien dywanow przestawianie mebli albo czegokolwiek
Jest jeszcze jeden sposob zakupy shoping no ale nie zawsze finanse pozwalaja
1 i 2 odpada meza nie ma w okolicy wiec i klotnia i seks jest nie mozliwy. 1 odpada z powodu siedzenia w pracy chyba ze po robocie... przemysle opcje...
3 opcja zrobiona umyte okno zmienilam troche w pokoju wywalilam ten okropny dywan wlozylam mniejszy dywanik ecrie w swojej garderobie oczywiscie maz zapytal czy nie moglam.zaczekac- nie nie moglam bo roznosilo mnie od srodka mialam wybuchnac ? Teraz jest ok czekam cierpliwie na ta france...

Poziomka6 Wieczne czekanie 4 maja 2019, 18:17

Dowiedziałam się, że moja sąsiadka która skończyła 40 lat niedługo rodzi. Myślałam, że nie będziemy jedynymi na osiedlu bez dziecka, ale jednak nie. Zostaliśmy tylko my: dziwaki bez dzieci. Nie rozumiem jakim cudem ona może mieć dzieci, a ja dużo młodsza jednak nie.

18+0

19 tydzień a tym samym witaj 5 miesiacu 😍
Dzisiaj w prezencie tata dostal kopniaka,Pola czula pod rączką plywanie a ja odważniejsze ruchy i krzywy brzuch 😀
Rano polezelismy,pozniej pojechaliśmy na zakupy male (olaboga ile ludu!),udało mi sie kupić dwie czapeczki dla Olusia. Później tescie i o 15 w końcu dom. Jutro odpoczywamy w końcu 😉

Tydzień zapowiada się w rozjazdach,bo we wtorek mam badania,w środe dentysta no i w piątek wizyta w końcu 😍🤗

Ja rosnę,brzuszek coraz wiekszy a na wadze ok.1kg.na plusie.

Pola ostatnio usypia bliżej 20 mimo aktywnych dni. Od wczoraj siedzi w swoim pokoiku bo w końcu skonczyliśmy mały remont :) na lato malowanie i odkładamy na nowo pieniazki na pokoik Poli.

12 cs 4dc
Mamy wyniki ponownych badań nasienia. Wszystko się poprawiło 😍 😍😍
Po 3 mc intensywnych supli, odstawieniu alko i zdrowej diecie: morfologia 5proc (była 2proc), liczba 91mln (była 66), koncentracja 24.5 (była 13), ruch postępowy 29% (dalej trochę poniżej normy która wynosi 32, ale to drobnostka), HBA 89%, DFI 11%, SORP 1.20 (norma <1.38). Czekamy na posiewy i MAR test.
Jestem taka szczęśliwa, że wykluczyliśmy najgorsze-czyli problemy z genetyką.
Pytanie co dalej, wygląda na to, że oboje na dziś jesteśmy zdrowi. Nie wiem, czy poszerzać o coś diagnostykę.. chyba do końca roku po prostu zostawiamy wszystko i w styczniu ewentualnie podejmiemy dalsze kroki.

Ps. Oczywiście kolejny monitoring cyklu zrobię bo jestem już zapisana


EDIT: wynik MAR test: przeciwciała IgG 0% (myślę że to wynik idealny akurat)
Wyników. Posiewów dalej brak- alab ma totalne opóźnienie. Miał być w 10 dni roboczych, dziś 16 dzień i nic.. ciekawe czy chociaż na maila odpiszą..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2020, 15:40

NIEDZIELA
Coś dla duszy i ciała - zafundowałam moim biednym paznokciom manicure japoński, może odżyją :) ślicznie się świecą zakochany.gif

Jutro wyniki wymazu bakteriologicznego. Ważą się losy najbliższej laparoskopii. No i zobaczymy co ciekawego tym razem przyniesie życie...

20dc
Dzisiaj miałam powtórzone cytologie, mam nadzieję, że leczenie przyniesie skutki pewnie za tydzień najwcześniej będą wyniki... Ostatnio równo po tygodniu miałam telefon od lekarza.
Umówiłam się również na usg na wtorek na 15.15 to będzie 23dc, zobaczy doktor jak moje jajniki czy wszystko ok, przed in vitro.

Czekam niecierpliwie, a raczej na brak telefonu, w razie czego sama zadzwonię za 1.5 tyg w sprawie wyników cytologii. Bo może brak telefonu to będzie dobry objaw.
I jedno zmartwienie mniej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 06:30

W sobotę miałam ponownie USG.
W 17dc mój pęcherzyk osiągnął wartość 27mm. Wstępna diagnoza: problemy z pękającymi pęcherzykami.

Zleciła mi domięśniowy zastrzyk Ovitrelle (serio nie wiedziałam że takie cholerstwo kosztuje aż 180zł!)
Powiedziała że możemy próbować współżyć około 24h po zastrzyku, nie mniej może się okazać że ciałko żółte które było w tym pęcherzyku jest przestarzałe. Z mężem próbowaliśmy - seksu nigdy nie za dużo :P
Sprawdziłam też następnego dnia test owulacyjny, i ewidentnie wyszedł pozytywny (po cichy zakładam sobie że ta owulacja wystąpiła, i trzymam kciuki aby ciałko żółte dało radę :P )

Ten cykl, traktowałyśmy, z Panią Doktor, bardziej jako sprawdzenie czy pęcherzyki pękają, czy wszystko jest ok.
Diagnoza jest więc od kolejnego cyklu obserwujemy pęcherzyki na USG i spróbujemy wstrzelić się w czasie z zastrzykiem. Naturze trzeba czasem trochę dopomóc, tak?

Ehh te starania odbierają cały romantyzm :(

22dc

Po cytologii czuje się dobrze, choć jak pielegniarka mi pobierala material, to później zaczelam dyskomfort odczuwać, czasami kłucie... Wieczorem po prysznicu poczułam cos... Pani musiala wziernikiem jednorazowym "uszczypnąć mnie" z wierzchu jak wsadzila wziernik i przekrecala wrr... czasami mnie swędzi, gdzie chce się palca wsadzić i podrapać, nie kiedy odczuwam malutki ból, oby się zagoiło.

Od jakiegoś czasu jestem rozdrazniona, w domu za bardzo nie chce temu się poddac, aby maz nie potzrebnie się denerwowal.
Od kiedy po poronieniu wrocilam do pracy chyba od tamtej pory zbiera mi się wszystko. Sytuacja z babcia i jej zespołem otępiennym mi nie pomaga, i przed dzień wielkanocy w pracy moja frustracje pokazałam w pracy.
Tak tak, wiem nie powinnam, ale tez nie krzyczałam, tylko mowilam, czemu to albo tamto nie zrobione itd....
Kilka dni po wielkanocy, kierowniczka zapytala się mnie czemu nie było zrobionego porządku przy "nabiale",( dodam ze kolezanka miała, oraz wiedzialaze ma to zrobić) a kiedy odpowiedziałam ze sama tego wszystkiego nie mogłabym zrobić, ze zostałam na sklepie sama jak palec, oczywiście poszlo dalej.
jedna z koleżanek powiedziała, ze zla bylamz powodu, zabrania wolnego dnia, co było nie prawda, bo się zgodziłam mieć na rano, aby popołudnie mieć wolne. I ze nie wie co mowi, bo nie jest ona pępkiem swiata ani ja zebym obrazala się.
A tylko temu to powiedziała bo mowi, ze nie odzywam się do nikogo, ale odezwałam się przed dzień wielkanocy i powiedziałam dla jednej koleżanki co mi nie gralo i wielka afera.
Wiec pytałam się jak mowie to zle, jak nie mowie tez nei dobrze.

Wole z moimi myślami sama się bic, ale jak widać żadna sytuacja ze mna w glownej robi to nic dobrego. Nie wiem co myslec. Oprocz tego ze po poronieniu, myslalam ze mi nic nie jest, rodzina oprócz mojej siostry najmłodszej do tej pory nie wie. Ale chyba dopóki szczęścia nei zaznam, czuje ze będzie we mnie to siedziało, i będę roszczeniowa.
Staram się być silna, mam męża, który jest ze mną, choć czuje się winny, ze przez niego jest to wszystko. Ale ja nie zwalam na niego nic co by moglo go w jakiś sposób dotknąć. Musimy walczyc. Mam tylko nadzieje, ze moja frustracja, zlosc nie eskaluje w nic czego mogę zalowac.
Ale mysle, ze dopóki nie zajde w ciaze- zdrową, to będę blakała i bila się z myślami. Tyle mi na glowe wchodzi, opieka czesciowa nad babcia, sytuacja z rodzeństwem ( brat zeni się 8 czerwca - oczywiście nie jestem zaproszona, lecz musze w jakiś sposób kombinować aby na te kilka godzin babcia się zajac), może m nie to wszystko przerasta?
Bo nikt nie robi tyle co ja kolo babci, pomoc mamie nad jej opieka, ze jeszcze trochę a wybuchnę placzem, i wszystko wszystkim zarzucę/ wyrzucę/ powiem cos co nie chce aby wyszlo na swiatlo dzienne.
Ide ubierać się i będę jechać bo musze przed 8 mame wypuscic po leki dla babci i dla ojca, aby w recepcji zostawila żeby lekarka wypisala oraz na zakupy aby wyszla…. ahh. A ok 13 powrot z powrotem aby leki wykupila. I takie me szczęście, gdy mam wolne, to nie mam wolnego dla siebie. :( Jestem zmeczona byciem tym kolem ratunkowym, i jedyna która nie ma własnej rodziny :(
Ostatnio rozmawiałam z ciocią (córka mojej babci), i doszlysmy do wniosku, że jak babci zabraknie, moje rodzeństwo będzie ją oplakiwalo itd... No rozumiem że siostra starsza nie mieszka w mieście ani najmłodsza siostra~ ona mieszka w ogóle na końcu drugiej strony polski ponad 800km stąd... Ale 2 z młodszego rodzeństwa mieszka w tym samym mieście, w sumie maja gdzieś babcie, mówiąc że nie mają czasu, mają swoje życie, muszą zakupy zrobić itd. Choć po drodze im było zająć na chwilę i z babcią posiedzieć, a tylko kiedyś przyjeżdżali po pieniądze i później nie pokazywali się, czasami dopiero przy kolejnej emeryturze.
I z ciocią doszlysmy, że oplakiwac będą ale nie wiem czy babcie jako osobę czy portfel, bo są egoistycznymi materialistom i nie widzą nic więcej niż swojego czubka nosa.
Takie to przykre, bo wiedzą jaka jest sytuacja, coraz ciężej opiekować się nią, bo ona wręcz cofnela się w rozwoju, trzeba ją traktować jak dziecko które nauczyło się ledwo chodzić, a już ucieka. Nic nie dociera do babci z nowych informacji, a i tak uważa młodsze rodzeństwo wręcz za święte krowy 😐. Nie można niczego złego powiedzieć, bo powie że kłamie, że bzdury gadam, albo każe mi się wynosić, co kilka lat temu doszło do takiej kłótni, że kazała mi się wynosić z jej domu.
Przykre to jest, że nie widzi ludzi, którzy nic nie chcą w zamian, oprócz spokoju sumienia. Bo ja, kiedy już mojej babci nie będzie na tym świecie, będę wiedziała, że zrobiłam tyle na ile mi czas i siły starczyło. I będąc 2~3 razy w tygodniu u niej w pewien sposób jestem z nią i wiem że kiedyś to może być ostatni raz kiedy ja widzę.
Tak jak ona nas wychowała, ja wiem, że ojciec był surowy dla mnie i starszej siostry, ale mamy~ ja mam wartości rodzinne i wiem że są dla mnie ważne, mam wpojone rzeczy, którymi się kieruje, ale rodzeństwo (dwójka z trójki) młodsze które było wręcz trzymane babcinej spódnicy, które było w dorosłym życiu później za babcie uważane za słabe, bo oni wynajmują itd i potrzebują pieniędzy, bo jak to tak... Ale jak z siostra starsza wynajmowalysmy to nic nie bralysmy, a oni niczym słabe szczeniaki, które nie przetrwają w naturze, wymagają więcej niż powinni, w sumie za Nic!
I tacy ludzie, idioci, zebrać, materialisci, niedojrzali do współżycia z innymi, caluja sobie dupy nawzajem, a ja pełna empatii, współczucia, zamknęłam się w sobie, i nie odslaniam się, bo boję się że lawina łez mnie przytloczy. I jak mój mąż mówi później po kątach płaczę, aby mnie nikt nie widział, bo jestem uważana za rodzeństwo ta co się kłóci z wszystkimi. A emocjonalnie jestem wrakiem człowieka, który chce aby pomogli, bo ciężko jest 1 czy 2 osobom na zmianę pomoc babci, zakupy zrobić itd.
Wiem że jestem inna niż rodzeństwo, każdy ma inny charakter, ja chyba jako jedyna, nie wiem czy to zalety czy wady, posiadam duuzo empatii, współczucia, emocjonalnie podchodzę do spraw, mówię prawdę, nawet za cenę jaką już zapłaciłam. Ale taka jestem, mogę trzymać język za zębami przy nie których, ale i tak zawsze z siostrą najmłodsza która mieszka 800km stąd mówię prawie wszystko, komuś trzeba się wyglądać, abym nie pękła. Czasami moim dwóm przyjaciołom coś powiem, ale nie za dużo bo by się ppgubily choć 4 rodzeństwa znają chociaż z widzenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 08:51

Czemu mnie to spotyka 4 in vitro 4 ciążę jedno dziecko;(
Wyniki dzisiejszej bety 28ng/ ml spadek:( 2 dni temu było 44 ng/ml

23 tc (22t0d)
Hej!
Dziś zaczynam już 23 tc. Jeju jak czas leci! Nie pisałam parę dni bo nie było mnie w domu. Pojechałam do dziadków z synem, byli też moi rodzice. Potrzebowałam takiej zmiany otoczenia,. Pobycia z kimś innym niż mój uroczy synalek :) Wróciłam spokojniejsza, z lepszym podejściem do siebie, dziecka i całego otoczenia. Mimo że wszystkie 4 noce mały budził się w nocy, jednak obce miejsce zrobiło swoje, chociaż nie płakał, ale kwękał, kręcił się w łóżeczku albo gadał i w efekcie spał ze mną. No ale i tak było warto :) W dzień miałam chwile dla siebie, bo dziadkowie się nim zajmowali więc fajny czas. Super sprawa, polecam! :)
Ja czuję się dobrze, synek nr 2 w brzuszku fika sobie w najlepsze. Czy to dzień czy nocka on ciągle się kręci :D Serio mało jest chwil że się nie rusza. Ale w sumie to dobrze.
A nie napisałam jak USG połówkowe. Otóż wszystko dobrze, syn pozostaje synem, z usg waga ok 470 gr i jest o tydz większy niż wynika to z OM więc szykuje się kolejne duże dziecko :)
Wszystkie narządy i pomiary są ok więc zdrowy się zapowiada :)
Dziś robiłam badania krwi a w czwartek mam wizytę u swojej ginki z wynikami. Nie wiem czy będzie robiła USG, w sumie co się zmieniło po 2 tyg? No ale ona sama zdecyduje. Pewnie da mi skierowanie na krzywą cukrową. Kolejna wizyta już będzie w czerwcu. Umówiłam się na 7 czerwca ale właśnie sobie przypomniałam że mamy 7 czerwca właśnie wesele :D ciążowy budyń z mózgu :D i przełożę na czerwca hehe.
Bartuś ma się świetnie, zaczyna już biegać, jest uroczy. Znowu zaczął mi ładnie jeść, może i to przez te dolne czwórki tak nie chciał ciepłego jedzenia? No ale cieszę się że je. Coraz więcej mówi, od trzech dni mówi "mama" tak słodko :) wcześniej kilka razy mówił mama ale raczej nie tak często i dużo. Po za tym jest baba, tata, agaga, agata, i piszczy ! :) Jak śpi to jest błoga cisza.
Przeszliśmy na jedną drzemkę w ciągu dnia jest koło 11 i trwa ok 2 godz. Zasypia sam koło 20 i śpi do 6-7 rano także jest dobrze. Nadal daję mu mm dwa razy dziennie, rano i na sen. Po za mm je wszystko to co i ja wiadomo oprócz słodyczy :)
Zaczęliśmy budowę domu :)

Patt1002 Czekamy na Aniołka 2 listopada 2020, 10:37

Miliony myśli jak układać sobie teraz życie, a czas i tak weryfikuje wszystko po swojemu.
Lęk, strach, nasze negatywne wyobrażenia paraliżują czasem nasze działania.
Myślę, że właśnie to jest najgorsza strona oczekiwania na ten wymarzony telefon.
Robimy w głowie bilans zysków i strat... Zastanawiamy się czy warto coś rozpoczynać, kiedy za chwilę może zadzwonić telefon i wszystko będzie trzeba przerwać (i bardzo dobrze!). Tylko cóż robić? Czekać w życiowej stagnacji na telefon, który nie wiadomo kiedy może zadzwonić? Mam wiele myśli w swojej głowie, są rzeczy, których trochę chcę, ale bardzo się boję i jak jasna cholera pragnę tego telefonu... Jak jasna cholera pragnę by nasz świat wywrócił się do góry nogami, by zmieniły się nasze priorytety, przyzwyczajenia... Wiecie co jest najgorszym minusem rodzicielstwa adopcyjnego? Czas... I wcale nie chodzi mi o to, że czeka się długo... Chodzi mi o to, że ten czas nie jest określony. Rodzice biologiczni mają 9 miesięcy na przygotowanie. Jeśli się starają o dziecko, to już dodatkowo wiedzą jak planować sobie życie, jeśli nawet ciąża jest dla nich niespodzianką to wiedzą za jaki czas będzie dziecko. Wiedzą co kupić, bo mniej więcej mogą określić jakie będzie duże. Wiedzą z czego już zrezygnować, czego się nie podejmować... My nie wiemy nic... Nie wiem czy będę miała jedno czy więcej dzieci. Nie wiem czy będzie to niemowlę, bobas czy małe dziecko, nie wiem do samego końca czy będzie to chłopiec, czy dziewczynka... A najgorsze jest to, że nie wiem czy pojawi się za miesiąc, rok, czy kilka lat... To jest naprawdę trudne tak totalnie nie znać dnia ani godziny... Wszystko w człowieku rwie się do tego, by coś już przygotować, by kupić najpotrzebniejsze chociaż rzeczy... By móc skupić się na tym by odłożyć pieniądze na konkretne cele. Tylko robiąc za dużo od razu możemy dostać nieźle po dupie... Nie możemy się nastawiać, by nie zwariować. To trochę jak przy staraniach, kiedy każda para nastawia się na to, że w tym cyklu się uda, że do jakiegoś roku się uda itd. Nikt z nas nie chce przechodzić przez to po raz kolejny... Tym bardziej w czasie kiedy pogodziliśmy się z tym wszystkim i obraliśmy dla nas piękną drogę.
Przepraszam, że ten post będzie taki minusowy, ale myślę, że te minusy adopcji są bardzo istotne.
Wiecie co jeszcze jest przykre? Kiedy zachodzi się w ciążę, w pracy mamy okres chroniony, idziemy na chorobowe, na urlop macierzyński, mamy jakąś szansę by do tej pracy wrócić (wiem, że po tym czasie często nie ma już powrotu, ale jednak jakaś szansa jest). Jeśli chodzi o adopcję nic nas nie chroni. Wiecie ile kobiet straciło pracę, kiedy poinformowały swoich pracodawców, ze chcą adoptować dziecko, że będą miały przez jakiś czas szkolenia raz w tygodniu, że nie wiedzą kiedy pójdą na urlop macierzyński... NIC NAS NIE CHRONI. Wiecie, że znam też przypadki, w których to mężczyźni tracą pracę? Oni nie idą na urlop macierzyński... Wręcz dla pracodawców powinien być to znak, że ten pracownik będzie się starał, bo będzie miał rodzinę, którą musi utrzymać... Ale niestety przez krótki czas będzie musiał raz w tygodniu kończyć szybciej, brać urlop... NIC NAS NIE CHARONI... Ja osobiście jestem tym zirytowana... Mam wrażenie, że Rząd zajmuje się tylko tym, by im było dobrze, by oni mieli pełne portfele, a jeśli chodzi o obywateli to czasem coś dają tylko po to by wygrywać kolejne i kolejne wybory.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2020, 10:42

Pinka. Piąty transfer 10 maja 2019, 16:19

7tc

U nas nie moze byc normalnie. Na usg dowiedzielismy sie, ze jest to ciaza bliźniacza jednojajowa (z jednego zarodka!!!) Jednoowodniowa bardzo duzego ryzyka. Zarodek podzielil sie po podaniu do macicy.
Dzieci sa w jednym worku owodniowym z jedny zrodlem pozywienia czyli lozyskiem. Istnieje duze zagrozenie zaplatania pepowiny lub podkradania sobie jedzenia. Taki przypadek zdarza sie w 1% ciaz bliźniaczych. Boje sie okropnie. Nie mowiac o szoku jaki przezylismy. Ciaza blizniacza??!! Przy podaniu 1 zarodka?

Jade wlasnie na na konsultacje z genetykiem. Dowiemy sie jakie badania mozna wykonac i spr czy z blizniakami jest wszystko ok.

PONIEDZIAŁEK
Dziewczyny nowa fryzurka już była :) z miesiąc temu ;) może nawet trochę dłużej - już mi włosy zaczynają odrastać (swoją drogą strasznie mi szybko rosną, nie to co paznokcie)

Są wyniki wymazów :) niespodzianka -> wszystkich wymazów !!! :) nic nie wyszło, idę na laparoskopię za 2 tygodnie! teraz musze o siebie dbać, żeby się nie rozchorować i żadnej gorączki nie złapać :) jeszcze się zorientowałam, że w tym tygodniu muszę te badania dla anestezjologa zrobić... UPS... robią się zaległości.

Mam postanowienie - ograniczam słodycze. Nie wiem czy uda mi się całkiem je wyeliminować z diety... ale spróbujemy małymi kroczkami. Dziś byłam w sklepie - i nie kupiłam NIC słodkiego a mnie kusiło nieziemsko. Zamiast tego wzięłam sok marchwiowy świeżo wyciskany :) także zdrowo :) może dzięki temu moja cera się trochę poprawi, bo aktualnie jestem przed okresem i wyglądam jak truskawka... nawet cieżko to czymkolwiek zatuszować :( eh...

Ale ogólnie bardzo się cieszę, że ruszy wreszcie coś do przodu. Nie wiem jak bym była w stanie przeżyć jeszcze kolejne miesiące zwłoki... chociaż nie wiadomo co mnie czeka po tej laparo tak naprawdę. Oby było dobrze.

Minęło 9 miesięcy.
Wczoraj dostałam okres, i to bezbolesny (!) a Mała samodzielnie usiadła! Miała z tego taki ubaw, piszczała na głos i przebierała nogami. Siadła z pozycji czworaczej, przesuwając się do tyłu i tak manewrowała, że w końcu siadła i z każdym razem szło coraz szybciej. Siedzi w miarę prosto, ale nie idealnie. Potrzebuje wzmocnić plecy, co ponoć nastąpi podczas raczkowania.

Do tego jak coś zrzuci, to woła "bach". Chętnie woła tata, mama dalej tylko jak chce spać. Pewnie to jeszcze nie rozumne, chociaż rozumie, jak mówię: powiedz baba i powtarza, powiedz tata i też powtarza. Mama rzadko powtórzy. No i bach i "be". Pełźnie do ławy, wie, że kiedyś uderzyła się w nogę i mówi "bach, bach".
Nauczyła się "plumkać" językiem. Lubi jeść sama. Ma patent, chwyta pomidora/warzywa/pieczywo w piąstki i wyciska do buzi przez szczelinę pomiedzy kciukiem a resztą palców. Chodzi za rurą od odkurzacza centralnego. Interesuje się też gniazdkiem od odkurzacza i chce obgryzać schody.

Poza tym. Poobserwowałam trochę inne dzieci, starsze i uważam, że z niemowlakiem, nawet mobilnym to jeszcze nie jest tak przerąbane. Ruchliwi chłopcy, w wieku przedszkolnym to dopiero meksyk. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, szybko naciskają zabawki, zwłaszcza te grające, hałasują, wyrywają zabawki Małej, a kiedy dla bezpieczeństwa włożyłam ją do kojca, w sekundzie znaleźli się nad nią i zaczeli nad głowa wrzucać zabawki. To nie na moje nerwy.
Zastanawiam się, czy tu faktycznie słodycze + elektronika nie pobudza nadmiernie dzieci, bo rozumiem, ruchliwość itp. ale jest chyba jakaś granica między nadpobudliwością, a zdrowym zachowaniem.

Nie mogę uwierzyć, że zobaczyłam 2 piękne kreski :) Moje kochane kreseczki... Jeśli chcecie możecie je ujrzeć tutaj: https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/dd1efc7c099fc59e68c89a106fd7b602.jpg
Już nie mogę się doczekać kiedy oznajmię to mężowi, ale mam dylemat bo nie wiem czy już powiedzieć czy poczekać do 31 grudnia-ma urodziny więc może lepiej mu wręczyć taki prezent? Jak myślicie? Chyba tak zrobię, bo czekałam na specjalną okazję-miał to być prezent gwiazdkowy, ale będzie urodzinowy... W przyszłym tygodniu wybiorę się do ginekologa, może już zobaczy co trzeba? Wg Belly jestem w 5 tyg ciąży-licząc od ostatniego okresu.
Podczas dzielenia się opłatkiem życzyłam mężowi zdrowego dzidziusia :) Heh, ciągle po podgaduję, że tak mnie wzdęło na święta, że pewnie przytyję, bo tyle jem a on mówi, że gdybym miała duży brzuszek to by się cieszył :D
Teraz jest jeszcze czas takiego oczekiwania, żeby sprawdzić czy ciąża faktycznie jest, czy wszystko jest ok,chciałabym zrobić betę, ale się boję :) Muszę być cierpliwa.

Dawno nic nie napisałam, co nie znaczy, że mnie tu nie było, regularnie czytałam wasze historie. Przez ostatnie 2 miesiące przestałam zadręczać się tym tematem, doszukiwać się na siłę jakichkolwiek objawów kolejnej urojonej ciąży. Oczywiście nie ucieknę od tego całkowicie ale czekając na naszą pierwszą wizytę w klinice leczenia niepłodności postanowiłam zrobić coś dla siebie. Kocham sport i zdrowe odżywianie i to było moje główne zajęcie w wolnym czasie. Zapisałam się na siłownie, chodzę na różne kursy fitness i to dla mnie najlepsza terapia. W piątek idziemy do lekarza - wiem co powie, zapewne będzie przystawał przy swoim i nalegał na usunięcie jajowodów, powoli już się z tym pogodziłam bo najwyraźniej i tak nie pełnią swojej funkcji. Pod koniec maja kolejna wizyta w innej klinice i wtedy zdecydujemy przy której zostajemy. Czasem zastanawiam się jaki scenariusz napisało dla mnie życie i jak dla mnie skończy się ta historia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 18:15

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)