Diagnozujemy Emka.
We wtorek mamy wizytę u androloga, urologa Dr Pawła Plicha w Krakowie.
Kompletujemy wyniki badań, hormony już mamy, a w poniedziałek dostaniemy wyniki posiewu nasienia.
Dzwoniłam do mojego ginekologa i dajemy sobie spokój z cyklami stymulowanymi dopóki nie wyjaśnimy sytuacji z Mężem.
Wróciłam do tabletek antykoncepcyjnych... Bez nich za bardzo odczuwa wahania nastroju, a w obecnej sytuacji muszę tego unikać, ponieważ muszę wspierać Męża i moje rozklejanie się niczemu nie pomoże...


(SHBG) 15,6 nmol/l 17,3 — 65,8
(DHEA-S) 557,9 μg/dl 34,5 — 568,9
Androstendion 2,74 ng/ml 0,50 — 3,50
Progesteron ­ 0,362 ng/ml 0,050 — 0,149
(FSH) 1,4 mIU/ml 1,5 — 12,4
Estradiol 30,86 pg/ml 7,63 — 42,60
(LH) 0,1 mIU/ml 1,7 - 8,6 mIU/ml
Testosteron 3,87 ng/ml 2,41 — 8,27
Inhibina B 164 ng/ml. 120 - 400 ng/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2019, 15:47

Krew na betę oddana… dzis rano test mi wyszedł negatywny.. także ktorys mnie oszukuje… jak człowiek stary tak głupi, jeszcze sobie testami funduje armagedon emocjonalny… ojj dzis będzie odświeżanie…

A tak poza tym to zaczęliśmy adaptacje w żłobku… idzie nam ch*** wiedziałam ze mój Syn będzie płakał, ale nie spodziewałam się, ze po 40 minutach w żłobku sam jak był (Panie się poddały).. pochorowal się, zaczął mi się znowu budzić w nocy, wrzeszczy, a tak już było spokojnie…. Także problem jest… sam żłobek mi tez nie pasuje… także No zobaczymy.. twardy orzech do zgryzienia..

6 dc (5 dzień stymulacji)
Zadzwonił lekarz, od niedzieli (9 dc) mam brać Menopur, pierwsze usg dopiero w pon (10 dc), dziwne to.. zastanawiam się czy mimo wszystko nie iść kontrolnie na usg, chociaż lekarz mowił, że to bez sensu, bo będzie za wcześnie, już nic nie wiem 🤔 tak ogólnie, czuję się lepiej ale nadal jestem senna i rozkojarzona (może to hormony a może pora roku), najchętniej zakopałabym się pod kołdrę, zasnęła i obudziła po transferze, a najlepiej to na początku drugiego trymestru hihi 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2019, 16:35

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 28 września 2019, 08:57

Wczoraj jeszcze miesiączka nie chciała przyjść więc kładłam się pełna nadziei, że jestem w ciąży. Rano chciałam wykonać test i nie zdążyłam. Małpa przyszła. Jedziemy za chwilę z mężem do invicty na badania...

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 3 października 2019, 21:30

URODZIŁAM !!! 27.09.2019 o godz. 14:33 na świecie powitaliśmy Olusia <3 3260 gram i 54 cm.szczęścia <3

A było to tak ( będzie długi cały tydzień):
W czwartek rano zjawiłam się na IP,gdzie spotkałam koleżankę. Samo przyjęcie trwało 3h. Na fotelu okazało się,że mam 1.5-2 cm. rozwarcia i 1.5cm. szyjki :O no słabo. Na usg Olo miał 2900g, w ogóle zasłabłam przy igle i na usg :P lekarz się śmiał,że gdzie ja do porodu z tym plus cholestaza,cukrzyca,tarczyca.. :P Ale dobra,poszłam na górę,dostałam salę, wenflon ( przebita żyła,siniaka zobaczyłam dopiero w domu), dwie kroplówki "na wzmocnienie" ,zaraz ktg,obiad i wielkie zamieszanie. Napisałam lekarzowi,że już jestem to napisał ,że wie :) Moi po kinie bardzo zadowoleni przyjechali na chwilę. Oczywiście polożna niezadowolona bo Pola na łóżku , kazała zejść, Pola już smutna, spadła z tego łóżka zestresowana,ja jej nie złapałam,nabiła guza :( inna poprosiła T.,że nie przychodzi sie tu z dzieckiem poniżej 7 r.ż. i w ogóle wąty. Pola płakała,ale się zebrali i pojechali na kasztany. Moje serce pękło już wtedy,ale Pola się zabawiła,wrócili na obiadek to zjadła i było ok. W międzyczasie przyszedł do mnie mój lekarz ,powiedział,że weźmie mnie na badanie i podłączy kroplówkę dzisiaj. Ulga!
Popołudniu Pola miała kryzys przez moją mamę,dzwoniła,płakała długo :( udało się przekupić prezentem który wcześniej przygotowałam. Była już szczęśliwa,mimo że na zdjęciach widziałam smutne oczka.
Popołudniu lekarz mnie zawołał na badanie. On stwierdził 3 cm. rozwarcia i zdziwiony był,że tamtemu mało wyszło. Obiecał podłączyć próbną kroplówkę. Chciał brać na lewatywe i porodówkę,ale jednak szyjka za twarda była. Dostałam więc kroplówkę,ktg. Pojawiały się skurcze, dość bolesne,ale tylko 40%, po kroplówce tylko kilka. Cieszyłam się z każdego :P na sali okrzyknięto mnie,że jestem nienormalna bo chcę skurcze i rodzić,ale ja już byłam zdesperowana. Jedna z nas poszła rodzić a druga była moją kolezanką ze szkoły. Lekarz znowu przyszedł zapytać jak tam i jakby coś się działo to mam zgłaszać. Zła poszłam o 20:00 na schody a później padłam spać z mega bólem głowy i zęba.

Kolejny dzień. Rano obchód , była moja była dr :P wszystkie poszłyśmy na badanie. Sytuacja dziwna,dr bardzo służbowa,ale znowu rozwarcie 3 cm. i szyjka 1cm. Dr pyta czy chcę rodzić "oczywiście,jak najszybciej". Decyzja lewatywa i na porodówkę,mam się pakować. WOW! Szybkie siusiu a tu odchodzi czop. Torba spakowana i od razu na salę. Odprowadziła mnie moja położna, przyjęła Daria. Wytłumaczyła co i jak,rozgościła i poszłyśmy do łazienki. Tam miałam godzinę dla siebie,prysznic itp. Szybko zleciało, miałam tel.przy sobie ale skurczy brak. Na sali podłączone ktg i kroplówka. Nadal cisza. Przebito mi pęcherz, podkręcono oxy i czekałam siedząc na tel z bólem głowy i zęba:P zamiar był urodzić do 15,bo położna stawiała,że mąż nie zdąży dojechać. Z racji,że już wiedziałam,że dzisiaj rodzę to Pola była u teściów z T., mc donaldzie i później z moją mamą.
Zaczęły się skurcze. Od razu regularne co 2-4 minuty. W pewnej chwili czułam parcie,zapytalam czy to możliwe . Badanie a tu 4 cm. rozwarcia. Zdecydowałam,że chcę wstać i pójdę siku. Chwila tam i wracamy na salę. Postanowiłam stać przy barierkach, kochana położna była cały czas obok,podkładała podkłady na lecące wody, między skurczami kołysała biodrami, a w trakcie oddychała ze mną. Proponowała piłkę i gaz. Akcja sie rozkręciła bo było 5-6 cm. Postanowiłam wrócić na fotel,ale przy pierwszym skurczu zrezygnowałam,ból był bardzo silny i nie dałam rady. Pomogła mi bym klęczała i wtedy już było 8 cm. Zaraz bedziemy przeć. Ja już czułam parcie ,ale jeszcze skurcz-dwa miałam czekać. Chciałam być nacięta, już to wiedziałam bo Olek zaczął wychodzić,zaczęłam przeć ale między skurczem wróciłam na fotel bo tylko tam mogła mnie przeciąc chcociaż juz była gotowa to zrobić na klęcząco . Udało się,zleciało się kilka osób, przemy . Byłam bardzo spięta,bolało a ja nagle nie wiedziałam jak się prze! Pomogły mi wszystkie,oddychały ze mną a ja zostałam nacięta i po dwóch pchnieciach wyszedł Oluś <3 totalny amok,pokazano mi,że to syn i położono na mnie a w tym czasie dwa parcia i wyszło łożysko. Byłam zmęczona,cała się trzęsłam ale i płakałam ze szczęścia. Oluś byl śliczny. Miał czarne włoski,nosek w kropeczki ale i sine nóżki miał. Na starcie obsikał dwa razy położne :P Później go wzięli na badanie,mierzenie itp. a do mnie przyszedł lekarz na szycie,bardzo fajny ,szybko i sprawnie to zrobił a ja cała się trzęsłam. Misio obsikał jeszcze ze 4 razy lekarki :P Potem zostal oddany mi i wszyscy wyszli. W trakcie miała być pilna cesarka i połowa uciekła a teraz byłam sam na sam z misiem <3
Cudowne chwile,zdjęcia, wiadomości.. położna zrobiła namk zdjęcia, bardzo jej dziękowałam za pomoc i cierpliwość. Kochana <3
Cały poród trwał 1.5h, zostałam okrzyknięta nastepnego dnia rekordzistką na oddziale :P no i T. nie zdążył. Czekał na nas już na dole gdzie zwieźli mnie i Olka na salę. Od razu na łóżko . Było super- misio załapał od razu cyca,został zaszczepiony,ogarniety a ja nie czułam bólu krocza tylko bardziej macice. T. pomógł mi sie ogarnąć i pojechał do Poli która jak się okazało czekała na tate,bo to nagły szok ze zniknęłam ja a później on. Ale jak wrócił to było już ok. My zostalismy na sali z kolejna znajomą ze szkoły i inną dziewczyną. Olek był najbardziej rozkrzyczany na sali ale pierwszą noc przespał 22-6! druga doba to lekki kryzys bo płakał (stawiam na głód) i dostał butlę bo nawet położna go nie uspokoiła i mi dała. Zrobił 4 kupy,obsikał mnie 2 razy- chwile wesołe, cudowne!

W sobotę była Pola,totalnie zakochana w bracie-całowała,głaskała,tuliła,chciała na rączki. Byłam taka dumna i szczęsliwa <3 w niedzielę było to samo,pokazywała mamie Olusia, w ogóle była bardzo dzielna a kinowa bajka tak jej sie spodobała,że zabawy było tyle że nie miała czasu myślec o mnie :) w niedziele też dostała prezent - początkowo byłam w szoku bo niezbyt jej przypadł bo się czegoś wystraszyła,ale zaraz stal się hitem :) bawiła się z ciotkom, T. i super <3
Wieczorem Oluś miał badanie słuchu ,ale coś w jednym uszku nie wyszło i już się bałam,że nie wyjdziemy przez to do domu.. ale udało sie,w poniedziałek moi przyjechali po nas z prezentami- łańcuszek z zawieszką,kwiaty,gryzak i grzechotka <3 zajrzała na chwilę nawet Kasia z przepysznymi fit ciastkami dla diabetyków i gratulacjami :)
Zajechaliśmy jeszcze po mleko na czarną godzinę i do domku <3
Oluś spał grzecznie,pił cyca. Pola bawiła się i nadrabiałyśmy czas,opowiadała co się działo i jakie ma nowe zabawy :) Pierwsza noc to był płacz wieczorem do 2 aż dostał butlę i spał do rana. W dzień przesypia ładnie. Kolejna nocka pobudki na mleko, taka średnia, dzisiaj nieprzespana,ból brzuszka i nie spała też Pola. Olek puścił bąka i dopiero o 5 wszyscy usnęliśmy. Nie robi prawie kupek,dzisiaj kilka pierdków. Dzisiaj Olek odsypiał z przerwami co 3h na cyca i kąpiel po 17. Pierwsza i druga z płaczem bo po wybudzeniu ,ale ten błogi stan po na jego mince bezcenny <3 zobaczymy dzisiejszą noc po przespanym dniu.. o 19 była jeszcze położna i na powitanie poszła piękna kupa :P ale też dzisiaj się super karmimy więc oby do przodu. Dzisiaj po 6 dniach odpadł też nam pepuszek;)
Jutro jedziemy na ściaganie szwów i do urzedu. Zobaczymy jak nam pójdzie :)

Olek to zupełne przeciwieństwo Poli. Uspokaja go smoczek,szumiś i kołysanki Poli. Śpi i je, krzyczy jak jest głodny lub boli brzuszek. Odpływa zaraz przy cycku,ale po odłożeniu zasypia sam. Dzisiaj oboje zasnęi po 20 min.razem na łóżku ze mna <3
Pola jest cudowna. Pomaga mi,opiekuje się Olkiem , troszkę sie boi jego płaczu głośnego tylko. Nie mogę narzekać,bo w ogóle nie jest zazdrosna a ja mam czas dla niej,codziennie chodzimy po bułki razem, bawimy sie, jemy smakołyki :)
Ja latam jak szalona, już po porodzie się kąpałam chociaż kazały czekać do następnego dnia :P czuję się super,kocham ten stan,kocham moje dzieci i macierzyństwo <3 już tesknię za brzuszkiem i kopniaczkami..

Jutro Oluś kończy tydzień.. bardzo szybki,piękny tydzień <3 korzystam z każdej z tych chwil wspólnych..
A teraz kończę i ide spać, bo noc przed nami :)

Ps. Dobry lekarz i położna to połowa sukcesu. Trafiłam idealnie.
Napisałam po dobie lekarzowi,że jesteśmy już razem to gratulował i cieszył się :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2019, 21:41

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 28 września 2019, 10:09

Specjalnie nie puszczałam przez tydzień do żłobka żeby się czasem nie rozchorował na roczek - miał lejący katar. To mnie zaczęło rozkładać i zaraził się ode mnie. Ja angina on migdałki, mąż na wyjeździe służbowym. Wrócil na weekend dzięki czemu mogłam dziś spać w innym pokoju sama. Dobrze bo miałam dziś apogeum, trzy razy się przebierałam bo przemaczalam piżamę. Dreszcze i poty na zmianę. A jak mnie dreszcze wzięły to spałam w polarowych spodniach,szlafroku frotte, dwóch kocach, dwóch kołdrach i czapce wełnianej. I jeszcze bym coś zarzuciła ale nie było już co. Od poniedziałku znowu coś ma w pracy i go nie będzie po 12 do 14 godzin. Jestem wykończona.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2019, 10:12

Czy to sie nigdy nie zmieni? Czy nie może już byc wszystko dobrze? Czułam sie naprawde dobrze. Bez mdłości, wymiotów, jedynie lekkie zawroty głowy. Dzisiaj sie bardzo nasiliły. Poszłam do pracy jedynie na godzine. Dłużej nie dałam rady. Chwile po 12 poszlam do toalety a na papierze krew... zawał serca na miejscu ale próbowałam sie ogarnąć. Po 3 minutach jak poszlam po raz drugi sprawdzić wkładka już cała czerwona. Krwawilam... mocno, żywą krwią... Zadzwoniłam po mamę, w miedzy czasie usilowalam zapakowac torbe na wszelki wypadek. To co wtedy czułam... nie da sie tego opisać. Strach ogromny, poczucie beznadziei i pustka... mialam zostac podwójna mama a teraz nie wiadomo czy wogole nia zostane. Straszne emocje... dotarłam na IP chwile trwalo zanim mnie przyjęli. Nie moglam opanowac łez, drżenia całego ciała. W koncu lekarz zabrał mnie na USG. Najdluzsze minuty w moim życiu. Na szczęście maluszki żyją. Mam krwiaka. Więc nic nie jest w tej chwili pewne. Nadal wszystko moze sie zdarzyc. Stan zagrozenia poronieniem. Wrocilam z nowym arsenalem lekow do domu i leżę. Tak poki co bedzie wyglądało moje życie... ale dla tych dwóch okruszkow zrobie co bedzie trzeba. Jutro po południu mam termin wizyty u lekarza ktory ma prowadzic ciążę. Mam nadzieje ze mnie zbada i bedzie dobrze. Krwawienie póki co sie zmniejszyło. Oby ustapilo calkowicie.

Bardzo Was proszę trzymajcie kciuki zeby wszystko bylo juz dobrze.

Krycha Potrzeba pisania 27 września 2019, 21:21

Cykle robia sie coraz krotsze. Wczoraj przeszywajacy bol podbrzusza przytlumiony nospa i ibupromem zwienczylo czarne plamienie. Dzis bol promieniuje na krzyz i zoladek. Nie moge jesc, bo od razu laduje w toalecie, jelita bardzo bolesnie wykonuja swoja prace. Ilosc krwi jest przerazajaca, doslownie leje sie jasnoczerwonym strumieniem od nocy dzis caly dzien. To bardzo oslabia, jest mi niedobrze. Pies wyczul moja niemoc i zamiast patrzec wspolczujaco w oczy, postanowil zakwestionowac moje przywodztwo. Normalna rzecz w naturze, gdy samica alfa slabnie, rzady przejmuje natepne zwierze w hierarchii. Rociu niestety przeliczyl sie z silami, zamach stanu mu nie wyszedl i skonczyl na banicji w swoim lozeczku.
Od jutra mam dwutygodniowy urlop. Chce jechac nad morze, chocby na jedna noc. Obiecalam psu w wakacje, nie bylo nam dane, moze teraz to nadrobimy. Ogolnie czuje sie przepaskudnie, do tego snil mi sie tata. Sponiewieralo mi to psychike, zaczynam szukac sensu i znaczenia tego snu. Nie wiem, po co to robie, sen to tylko sen, choc w moim przypadku z tymi snami bywalo roznie. Dawniej miewalam tzw. "prorocze", widywalam urywki przyszlosci. Tym razem chodzilo chyba raczej o przeszlosc albo to jakas symbolika. Meczy mnie to. Musze zadzwonic do brata.

2 dc. Znowu...
Od kilku dni mam problem z zaśnięciem. Kładę się do łóżka i kręcę się po 2-3 godz. Masakra jakaś. Jestem zmęczona i rozdrażniona. Myślałam, że już poprawił się mój stan psychiczny, widocznie to tak szybko nie działa. Chyba kupię te leki, na które dostałam receptę. Pani doktor powiedziała, że pół tabletki już mi pomoże zasnąć. Potrzebuję tego, wyspać się.
Smutno mi, miałam taki piękny wykres. Jeszcze nigdy temperatura taka wysoka była. Codziennie rano mąż pytał i co ile dziś jest, a ja głupia miałam nadzieję w sercu że to już, że tym razem się udało. Dziś rzeczywistość przywitała mnie bólem brzucha. Jak co miesiąc. Ile jeszcze siły w nas jest do walki... Nie wiem.
Może jednak trzeba sobie odpuścić.
Odebrałam cytologie, mam 2 grupę. Stan zapalny. Mam nadzerke i to już od kilku ładnych lat. Żaden lekarz tego nie rusza. Nie wiem czemu, a może to jest jednak przyczyną naszych niepowodzeń? Pokaże te wyniki tej lekarce z invicty, może ona coś z tym zrobi.

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 30 września 2019, 13:07

Czekamynadzidzie Czy gdy mieliście problem z nasieniem to zauważyłaś, że nie wypływało, że było gęstsze niż zazwyczaj? czy nie było tego widać gołym okiem?


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2019, 13:08

Dzisiaj miałam wizytę. USG potwierdziło ciążę, słyszałam nawet bicie serduszek :)

ZOSTANIEMY RODZICAMI BLIŹNIĄT!!!!:d

W końcu po 4 latach walki mamy sukces, podwójny sukces:)

Chyba nigdy nie byliśmy tak szczęśliwi ...

24+6
My juz po wizycie :) z uwagi na podwyzszone aptt lekarz kazal odstawic heparyne i byc tylko na acardzie, a za dwa tygodnie powtorzyc badanie i sprawdzic glukoze. Trochę mnie przerazilo to odstawienie heparyny, bo jednak biore ja od poczatku. No ale skoro lekarz kazal to wie co robic.
Mala wazy juz 734g. Niestety na usg za duzo nie zobaczyłam, lekarz chyba ze wsgledu na duze opoznienie czasowe jakos nie za bardzo sie wczul zeby nam cos pokazać. Zmierzyl glowke brzuszek nóżki, wszysyko idealnie. Bardzoo nas to cieszy. Kolejna wizyta 18 wrzesnia( mialo byc października 😁, ja w tej ciąży czuje się jakbym byla na jakims haju, ale to przez te stresy) wiec zaczynam kolejne niecerpliwe odliczanie.
Zapomniałam dodać że oczywiście nie obyło się bez dodatkowych wrażeń.. bo po tym nieszczęsnym antybiotyku dostałam jakiś swędzeń tam na dole. Więc lekarz znowu przepisał jakieś globulki.. jak to mówią " jak nie urok to przemarsz wojsk"...
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2019, 12:41

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 3 października 2019, 09:01

8 września nowy cykl, nowa nadzieja.....
13 września pojechaliśmy do kliniki na darmową wizytę podsumowującą procedurę. Dr zaproponowała transfer na cyklu naturalnym. Tego dnia był 6 DC. Od 14 DC zaczynam robić testy owulacyjne gdy pęcherzyk będzie miał 16-18 mm mam przyjechać na wizytę.
Zrobiłam u siebie USG w 14 DC pęcherzyk 14 mm powtórzyłam USG w 16 DC pęcherzyk miał już 18 mm, endometrium 8.3 mm. Zadzwoniłam do dr i kazała przyjechać następnego dnia.
Wizyta odbyła się 24.09 endometrium 9.1 mm natomiast pęcherzyk 21,3 mm dostałam tego dnia ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka i rozpiskę leków. Transfer umówiony na 01.10😃😃😃😃😃

Byłam dziś w klinice u gina w sprawie listopadowego ivf.
Pokazałam mu wyniki badan. Stwierdził że wszystko ok. Zrobił mi USG choć to była tylko wizyta. Jestem po ovu żadnych torbieli Endo 9,5 km
Stwierdził że do ivf nie powinno się podchodzić w tych okresach bo wiadomo wiele Tera infekcji przeziębień itd. stwierdziłam że mi to nie grozi, mając takie NK, to katastrofa musiałaby być abym była chora.
Lekarz oznajmił mi że mamy 2. Wyjścia podchodzimy do ivf już teraz z tym że transfer może mi robić ktoś inny. Albo czekać do grudnia i w styczniu rozpocząć procedurę.
Bo ma go nie być od połowy października do końca listopada robi jakieś szkolenie.
Długo myślal co robić. Też stwierdził że pośpiech to zły doradca
A czekania to 3 cykle.
Stwierdzilam że nie będę się spieszyć czekałam tyle to 2 miesiące mnie nie zbawi.
Widocznie tak musi być.
Czekam.na zlecenia immuno 2 cykle odpoczynku i pod koniec grudnia działamy. Mam się zjawić między 18-22 dc w klinice.
I jak mówię nie planuj nic bo życie wszystko weryfikuje 😁
No nic na siłę. Myślę że lepiej poczekać niż iść na łeb i szyję, za szybkie decyzje tez są złe. Myślę że dobrze zrobiłam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2019, 13:50

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 28 września 2019, 16:26

Chyba just ostatecznie powinnam przyjac do wniosku, ze nie bedzie szczesliwego zakonczenia w tym cycklu. Do tego od zaczelo bolec mnie gardlo i tak sie czuje jakby mnie przeziebienie bralo. Tego akurat nie potrzebuje, bo za tydzien lece do Polski, zeby sie od wszystkiego uwolnic!!!! nie chce myslec o ciazy, testach, in vitro, o tym ze moj maz musi szukac pracy i ze wszystkie nasze plany beda przelozone w czasie.
Ostatnio troche zastanawia mnie dlugosc moje fazy lutealnej. W ostatnim cyklcu (inseminacja) dostalam okres 12 dnia po insteminacji. Czy to nie jest aby za krotko? Wczesniej jakos na to nie zwracalam uwagi, ale moze moglybyscie mi cos doradzic? Moze jakies badanie musze wykonac, zaczac brac jakie tabletki. Bede wdzieczna za wszelakie wskazowki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2019, 17:09

Co tutaj robię? Pomyślałam, że fajnie będzie przelać swoje myśli na... pamiętnik, a po jakimś czasie do nich wrócić. Wiadomo, że czas sprawia, że zapominamy o wielu sprawach, emocjach.. Niektóre łagodnieją, inne pozostają wymazane z pamięci. Przynajmniej ja mam taką tendencję - szybko przestaję myśleć o smutnych przeżyciach przekształcając towarzyszące emocje w działania. Oczywiście w sercu ból pozostaje, ale.. wola walki jest większa.

Tak samo jest i tym razem. Sporo przeszliśmy z mężem w temacie starania o potomstwo. Tak naprawdę to jesteśmy razem od 6 lat i nigdy się nie zabezpieczaliśmy - dlaczego? Po pierwsze miałam hiperprolaktynemię spowodowaną gruczolakiem, która przez wytwarzanie wysokiego hormonu prolaktyna skutecznie uniemożliwiała zajście w ciążę.. Później, bo wyrównaniu jej poziomu, byliśmy gotowi na dziecko, na wspólne budowanie rodziny... Niestety do tego momentu nie było nam to dane.

Gdy usłyszeliśmy, że jedyną opcją dla nas jest IVF bardzo to przeżyliśmy. Z drugiej strony jednak chyba jakoś czuliśmy to wewnętrznie.. "Podśmiechujemy się", że gdybyśmy byli zdrowi, mielibyśmy już conajmniej trójkę dzieci. I bylibyśmy szczęśliwi.

Za nami pełna procedura IVF i 3 nieudane transfery. Zarodki ewidentnie nie chciały ze mną zostać - jak skomentował doktor prowadzący. Lub był z nimi problem - jednak 3 z nich uhodowaliśmy do blastocysty i 1 do moruli więc nie mogły być wszystkie tak słabe...?

Pod koniec sierpnia przeżyliśmy cb. 7dpt wartość bety wynosiła 17... 9dpt było to 15, a 11dpt już tylko 3 :(... Pamiętam doskonale nasze łzy szczęścia po pierwszym badaniu - pierwszy raz w życiu pozytywna beta! oraz łzy smutku i rozżalenia po następnych..

Kolejny krok to wizyta u immunologa i pogłębienie badań. Łódź i doc. Paśnik czekają. Tak naprawdę chyba w jego diagnozie pokładam całe nadzieje.. Musi być coś nie tak! W dodatku mam chorobę autoimmunologiczną - wg mojego prowadzącego nie ma to wpływu, ale czy na pewno? Immunologia to taka skomplikowana dziedzina medycyny.. Tak dużo jeszcze nie wiemy, tak dużo badamy. Moja choroba - łuszczyca dopiero od całkiem niedawna została uznawana za chorobę autoimmuno - więc o czym tu mowa? Wizytę mamy na koniec października - już w tym miesiącu. Do tego czasu muszę wykonać kilka podstawowych badań, jak ANA, ASA, ocena cytokin i współczynnika Th1/Th2... Mam już KIRy, subpopulacje limfocytów, panel chorób genetycznych, poziom pierwiastków z krwi.

Czekamy...

Wierzę, że nasze marzenie się spełni... A wtedy może mój pamiętnik komuś pomoże? Tak samo, jak mi pomogły Wasze pamiętniki tutaj i wpisy par po przejściach, którym się udało❤️.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2019, 21:04

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 20 października 2014, 21:14

Dzień 43.

uff pierwszy zjazd za nami! Było ciężko,ale dałyśmy radę :) no to jesteśmy teraz studentki x2 :)
dobrze,że są wykładowcy z którymi można się dogadać :)

no i dzisiaj już dzień wizyty!
Otóż tak, malutka ułożona główką w dół, więc nie dała sobie zdjęcia zrobić :P
ale wszystko jest dobrze, serduszko,łożysko,płyn, no i malutka :) waży 492 g, więc prawie już pół kilograma :) dzisiaj leżała w pozycji męża, z nóżką pod pupą,ale raczej nic tam nie zwisało między nogami :P
no i dostałam kolejne badania iiii glukozę!! nie wiem jak ją zrobię...
wizyta 10.11 :)

a oto my przed wizytą:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ea6cda20e13c.jpg
:)


Polcia moja <3 <3

Ona-na-na Zmutowana (może kiedyś) mama 28 września 2019, 22:13

Wrzesień już prawie za nami. Nie wiem czy to pogoda, czy lekarstwa, czy może jedno i drugie. W dzień mam wybuchy gorąca i mam wrażenie że pocę się jak świniak... 🐷 Czuję się cały czas senna. W dzień muszę zrobić sobie przynajmniej godzinną drzemkę. Bez drzemki funkcjonuję jak zombie, oczy same mi się zamykają.

Muszę się przyznać, że w 20dc z ciekawości zrobiłam test aby sprawdzić czy Ovitrelle jeszcze mnie trzyma. Był cień cienia. Dziś na teście było widać czystą biel Vizira. Teraz mam 100% pewność, że kolejne testy nie będą zafałszowane.

Tęsknię za mężem, nie widzieliśmy się od zeszłej niedzieli. Już jutro wraca z delegacji. Nie mogę się doczekać aż wtule się w jego ramiona!

(22dc)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2019, 22:14

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 29 września 2019, 12:42

Od wczoraj siedzę i ryczę :( martwią mnie wyniki męża. Nachodzą mnie myśli: a co jeśli nam się nie uda? czy zostaniemy kiedyś rodzicami? Mój mąż byłby wspaniałym ojcem. dzieci wprost go uwielbiają. serce mi pęka jak pomyślę, że być może nie będzie nam dane mieć dzieci :( nigdy nie brałam pod uwagę możliwości, że przyczyna naszych niepowodzeń może leżeć w nasieniu męża. Wizytę u androloga mamy 16 października. Zwariuję do tego czasu :( widzę, że wyniki też go podłamały, a mnie wręcz złamały. Stara się mnie pocieszać, uspokajać... czemu nas to spotkało?

liczba plemników w 1 ml 25,63, wartość referencyjna powyżej 15
liczba plemników ejakulacie 78,89 mln wart. ref powyżej 39 mln
plemniki o szybkim ruchu 10%
suma plemników o ruchu postępowym 21% wartość ref. powyżej 32% :(((((((((((((
plemniki o ruchu niepostępowym 7%
plemniki nieruchome 72%
plemniki o szybkim ruchu postępowym 2,56
plemniki o wolnym ruchu postępowym 2,82
plemniki o ruchu niepostępowym 1,79
plemniki nieruchome 18,45
średnia prędkość przeciętnego toru 22,4 wartość ref powyżej 23,1
średnia prędkość ruchu postępowego 14,9 wart. ref. powyżej 16,4
prostoliniowość 63,9%, wart. ref powyżej 66,4
liniowość ruchu 39,7%, wart. ref. 44,1
plemniki żywe 58%
plemniki martwe 42%

czas upłynnienie *, wartość ref. do 60 min
sposób upłynnienia enzymatyczne, wartość referencyjna samoistnie :(((((((((((((((((((
wydzielina szarobiała
zapach swoisty
objętość ejakulatu 3 ml/ powyżej 1,5
odczyn ph 8/ powyżej 7,2
liczba komórek okrąglych 3,8 / poniżej 5


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2019, 12:43

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 29 września 2019, 07:28

5t1d ❤️

To już prawie dwa tygodnie jak o Tobie wiemy 🙂
Ten czas mi leci tak szybko. Jeszcze chyba do końca do mnie to nie dociera. Tyle szczęścia pod sercem...
W piątek beta 2.363 - ładnie rośnie. Byliśmy też u dr P. w Łodzi na konsultacji wyników allo i kir. Lekarz wspaniały i widać, że to jego praca z powołania. Zlecił mi brać codziennie accofil po 1/4 ampułki i po każdej ampulce robić morfologie, żeby sprawdzić poziom leukocytów. Wiem że może by się udało bez tego accofilu, ale nie chcę ryzykować, to zbyt ważne, żeby to olać .... Nie będę tego brała długo, bo już jest 6 TC a mam brać max do 8, zobaczymy co lekarz powie. Metę mam odstawić do 12 tc, to samo heparyna. Zostanie mi tylko acard do 34 tc. Na samą myśl odstawienia czegokolwiek się stresuje, ale trzeba będzie przez to przejść. Poza tym jutro mam nadzieję USG 😍 beta powinna mieć wartość ok 6-7 tyś, więc kropeczka napewno będzie widoczna 😍

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)