Wizyta 
Późno ale całkiem na temat 
A to taka mała kruszynka 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f96dfd28a28d.jpg
Wiek prawidłowy. Serduszko bije 134 u/min. Wielkość tego małego człowieka to 7,2 mm
kupa szczęścia.
Doktor powiedział że mogę biegać, ćwiczyć
tylko mniej intensywnie 
Wszystko jest w porządku 
Wizyta następna 28 września
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 07:00
28t 4d
Hej dziewczyny !
Byliśmy wczoraj na usg, Mała waży ok 1 kg i wygląda na to, że wszystko jest w porządku 
Niestety nie udało się zrobić lepszego zdjęcia (na ustach i obok buzi leży pępowina), ale Malutka jest zdrowa i wszystko wygląda dobrze - uraczyła nas pięknym ziewaniem oraz wkładaniem kciuka do buzi 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2f63ae298f5.png
Wczoraj obudzilam sie z bolem krzyza i gdy poszlam do lazienki zobaczylam krew. Przyznam, ze sie lekko przestraszylam, bo krwawienie mialo sie pojawic po odstawieniu progynovie. Zadzwonilam do pielegniarek i one mnie uspokoily, ze jest ok, ze to dobrze. Im wiecej tym lepiej! No to ja sie pytam dlaczego nikt mi nie powiedzial, ze krwawienie moze wystapic podczas brania a nie po zakonczeniu tylko. No ale po sprawie! Dzisiejsza wizyta przebiegla sprawnie, doktorek powiedzial, ze wszystko wyglada dobrze i zaczynamy stymulacje od poniedzialku. Koniec z tabletkami czas na zastrzyki. Od poniedzialku jeden wieczorem a potem od piatku dochodzi kolejny rano! Czekam na meza az wroci z pracy zeby mu oznajmic, ze znowu mnie bedzie kluc i tym razem dawki sa 4 razy wieksze, wiec pewnie mordka mi sie bedzie wykrzywiac podczas aplikacji
Kolejna wizyta 24 lutego. Pielegniarka powiedziala mi, ze jak wszystko pojdzie dobrze to za trzy tygodnie bedzie pozamiatane i bede sie modlic o pozytywny wynik!
Dzisiaj 10t6d,jutro rozpoczynamy 12 tydzień. Brzuch mam już powiększony, mimo że nie przytyłam przez ostatnie 3,5 tygodnia.
Dzieć mierzy już cale 4 cm, totalnie zaskoczył matkę swoim rozwojem. Dzisiaj był grzeczny i dał się zmierzyć, pewnie dlatego że tata był obok i patrzył. Wygląda teraz o tak:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a7c3a8f9d127.jpg
Ze spraw społecznych - ludzie są dziwni. Jedna koleżanka aż sapnęła z przerażenia gdy powiedziałam jej przez telefon ile przytyłam, "no to teraz już jesteś naprawdę duża!". Dzięki kochana, tego potrzebowałam. Druga znajoma pomyliła ciążę z musztrą i jak w wojsku brała mnie na spytki jaki lekarz jakie badanie a czemu teraz a czemu nie teraz a idź do innego a poszłaś a czemu nie poszłaś a ja się tak martwię a ty nie informujesz mnie 15 razy w tygodniu nic nie doceniasz z tego jesteś niewdzięczna i jak możesz itd itp. Dochodziło do tego że bałam się odebrać od niej telefonu bo konczyło się moim wkurwem albo bezradnym tłumaczeniem że tym razem ośmieliłam się użyć własnego mózgu do nadzorowania mojej ciąży. I właśnie, przypomniałam jej że to MOJA ciąża i potrzebuję przede wszystkim spokoju. I się wzięła obraziła. I noe dzwoni. Jak fajnie...
Dla potomności, zapamiętania i nauczenia się w końcu.
Śluz i szyjka.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/506a4fb59b09.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8573658db5e4.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2b772756edb3.png
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2016, 20:52
Kilka zdjęć z pleneru z chrztu 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cc6134bddbca.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6ef0bcf01446.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/951acea4bae8.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/aa88c3709ce6.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e003f8afdb56.jpg
👩30👱31
Razem od 16 lat❤
👰♀️🤵 3 lata
Synek (26.07.2019) 👶👨👩👦
Starania o rodzeństwo od 11.2021🍀❤
Oj ten test 14 to było nic. Haha. Podobno owulka wychodzi mi zawsze między 15 a 17 dniem cyklu.
Dzisiaj 17dc. I dziś w końcu zobaczyłam pozytyw. Sikałam i sikałam na te testy myślałam, że cały zapas zużyje a nie doczekam się pozytywu. Wczorajszy był póki co najciemniejszy ale trochę brakowało. Dziewczyny uprzedzały, że przy testach z amazonu, allegro bądź innego ebaya może tak być i to już należy uznać za pozytyw. Ale w moim przypadku wyszło coś takiego:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2100d801a1f3.jpg
Więc odnotowałam zielony + na wykresie i przy okazji złapałam małża przed nocką na małe
Teraz pozostaje tylko czekać. Chyba wstąpiła we mnie nowa nadzieja. Coś w tym stylu.
Co z tego będzie? To się okaże...
Tak bym chciała zobaczyć w końcu moje dwie kreski... Ostatnio czytam bardzo dużo pamiętników różnych dziewcząt, na różnych etapach... Bardzo wiele z nich kontynuuje swoje historie na fioletowych kartkach
Chyba troszkę ogarnia człowieka w takiej chwili zazdrość. Oczywiście bardzo się cieszę ich szczęściem, zwłaszcza gdy podczytuje jak wiele trudnych momentów przeszły, jak wiele razy miały pod górkę... Jakimi wyrzeczeniami okraszone jest ich szczęście...
Ale nie powiem są takie chwile gdy chciałabym szukać wózka, łóżeczka... kupować znów body w najmniejszych rozmiarach... To musi być takie ekscytujące... to radosne oczekiwanie na cud życia...

Yh. Rozmarzyłam się. 
Ale wiem, że niedługo nam wszystkim się uda. I będziemy to przeżywać
Wierzę w to! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 21:02
4 miesiąc ciąży:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3f1a9a1987bb.jpg
Moje testy owu 9, 10 i 11dpo - dają nadzieje, ciemnieją
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fa40667754f0.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 14:08
Finał eksperymentu testów owu:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/74a707667c9f.jpg
Tak wychodziły w cyklu nieudanym.
19+0 tc 
dawno nie pisałam, u nas wszytsko ok, mdłosci i wymioty przeszły, za to pojawiły się zaparcia 
Synek waży juz 222 g a 17.10 mamy prenatalne połówkowe 
a tak sobie powoli rośniemy 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/42499b516333.jpg
Cześć i czolem!
Wszystko po wizycie ok. Termin porodu 5 dni do przodu bo gigant z tego naszego dziecia:) ma 5,9 cm serducho 161/min i na 80% jest DZIEWCZYNKĄ!!!
wiedziałam!
zobaczymy czy nic sie nie zmieni do następnego razu:)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cb0b356f993b.jpg
Oto nasza Laura:)
Smutny dzień. Bardzo smutny 
NIe pamiętam, czy pisałam tutaj o teściu - ma nowotwór jelita, leczy się ale nadal nie poprawy po chemioterapii. Siostrzenica, bardzo mi bliska powiedziała - a raczej napisała coś takiego, że uderzyło mnie to w samo serce. Dotknęła mojego najczulszego punktu, tematu mojego poronienia - normalnie o tym rozmawiam, nie mam z tym problemu ale tak to przedstawiła, że wiecie co - przez jej słowa poczułam się winna i wyczułam, że ona też chciała, żeby tak właśnie to odebrała
zabolało, nie wiedziałam, że z powodu kilku słów tak bardzo mogę cierpieć. Przepłakałam pół dnia..
Mąż też zrobił się dziwnie milczący i nieobecny - wiadomo, martwi się tatą, ale nie wiem czy nie chodzi też o zbliżającą się rocznicę naszej straty (3.11.2014 - już 2 lata) i o dzień jutrzejszy -
DZIEŃ DZIECKA UTRACONEGO - dobrze, że jest taki dzień, bo trzeba o tym mówić!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/bc4fa8146858.jpg
KOHAMY CIĘ ANIOŁKU
ZAWSZE BĘDZIEMY O TOBIE PAMIĘTAĆ...
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/bc3b33616dc3.jpg
Śpię, śpię, czuję wilgoć, biegiem do łazienki, Chryste leci, zaraz kapnie, CO TO??? Ufff, to tylko śluz, i luteina. Mogę wracać spać. Przekręcam się z boku na bok, idę sprawdzić raz jeszcze, koniec spania.
Schemat powtarza się systematycznie. Nawet jeśli uda mi się przespać większość nocy i nic nie czuję to i tak wstrzymuję oddech gdy sprawdzam.
Boję się, cholernie. Kilka dni spokoju a ja nasłuchuję wypatruję co będzie następne. Niech ten marzec nadchodzi.
Zgaga, refluks i wymioty pełną parą, prawie po każdym posiłku wymiotuję. Jeśli nie zaraz po to w przeciągu najbliższych 2 godzin na pewno. Męczące. Całe życie kręci się wokół żołądka i mdłości.
Poza tym jest dobrze. Na weekend dom pełen gości, rodzice byli, mama tyle pyszności nagotowała a ja tego jeść nie mogę
próbuję po troszkę, ale na widok surówki, mojej ulubionej, w żołądku mnie ściska.
Trudno, jakoś dam radę. Za 4 dni 5 miesiąc.
Mój brzuchol nic sobie nie robi z problemów żołądkowych, rośnie swoim tempem. Dowód na zdjęciu poniżej.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6c4006527719.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 09:39
Wczoraj wzięłam urlop, by odwiedzić swoją ginekolog. Uważam to za zmarnowany dzień, bo zadziałała całkowita spychologia. "Ginekologicznie nic tu Pani nie powiem, jest ok, to endokrynolog musi.."
Szkoda, że za każdym razem kiedy szukałam endokrynologa, szłam na pierwszą, czy nawet drugą wizytę, to i tak kończyło się na "powinna się Pani skonsultować z ginekologiem, na tym polu trzeba działać".
Plan jest taki, że 28 lutego odwiedzę ginekologa ze specjalizacją endokrynologiczną. Może w ten sposób, w końcu, dostanę odpowiedzi na pytania.
Może w końcu dowiem się, kiedy dostanę miesiączkę.
Może w końcu będą one regularne, albo za chwilę nie będzie ich wcale, na te piękne 9 miesięcy.
Może...
1dc.
M. zrobił dzisiaj badanie nasienia.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a55b393e767c.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3aa486f10857.jpg
Chyba nie jest bardzo źle...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 23:40
Jak wyglądał mój poród. W piatek o godzinie 20 trafiłam na IP z powodu regularnych skurczy. Przyjęto mnie na porodówke i czekaliśmy na poród. O 4 rano w sobote skurcze dotąd regularne zaczęły się wyciszyć i w końcu ustały. Rano na obchodzie profesor który miał akurat dyżur postanowił podać oksytocyne. Po pierwszej dawce zaczęły sie skurcze, rozwarcie zaczęło postępować ale na ktg wyszlo ze tetno dziecka spada przy skurczach. Po długich godzinach obserwacji ktg i minimalnej czynnosci skurczowej postanowiono podac mi oksytocyne jeszcze raz z zastrzeżeniem ze jesli tylko tetno spadnie to jedziemy na cięcie. No i oczywiście po kilku skurczach tetno znow zaczelo spadać wiec momentalnie zabrano mnie na blok i po ok 20 minutach Mały zaczął płakać. Ja oczywiście też
Okazalo sie ze był cały owinięty pepowina. Przyłożyli mi go takiego brudnego do buzi. Płakał, ale gdy tylko powiedziałam mu ze go kocham to sie uspokoil. Pocalowalam go i mi.go zabrali. Od wczoraj jesteśmy prawie cały czas razem. Wojtuś jest kochany. Szybko załapał jak ssać pierś wiec teraz dokarmiam go tylko dlatego że mam mało mleka jeszcze. Bardzo ładnie śpi i w ogóle jest najcudowniejszym chlopcem na świecie. Ja po cesarce czuje średnio po cesarce, ale z kazdym dniem lepiej. Jutro albo w środę wyjdziemy do domu 
A tutaj Wojtuś 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6a8be47a76ab.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2016, 12:33
20t4d
Małgosia dokazuje na całego, od kilku dni to już nie jest łaskotanie tylko spore kopniaki. Nawet udało mi się męża przekonać żeby położył mi rękę na brzuchu, oczywiście Gosia stwierdziła że wtedy kopać nie będzie
Z tym kładzeniem czy dotykaniem to trochę śmieszne, trochę słodkie, a trochę przesadzone. W szpitalu nastraszono J że nie wolno masować brzucha bo to wywołuje skurcze, że najlepiej wcale tego brzucha nie dotykać. Więc nie dotyka, a mi go szkoda, bo chciałabym żeby poczuł jak mi brzuch faluje 
Ustawiony do pionu sprawuje się poprawnie, nawet bardzo. Oby tak dalej.
Pomalutku zaczynamy pierwsze zakupy. Pokój prawie już urządzony, chcę jeszcze tylko lampę zmienić, później zostanie tylko łóżeczko. Ma je kupić babcia - moja mama, ale przesądna bestia nie zrobi tego wcześniej niż 3 tygodnie przed planowanym porodem. Super, tym bardziej że ja raczej tego terminu porodu nie doczekam w dwupaku. Ech te przesądy ciążowe...
Na forum OF zaprzyjaźniłam się z kilkoma dziewczynami, szczególnie z jedną, która szczęśliwie urodziła córeczkę w maju. Pięknie się składa bo jej córeczka wyrosła już z wielu rzeczy i ona chce się tego pozbyć, mam więc możliwość zaopatrzenia się w prawie kompletną wyprawkę dla niemowlaka. Bardzo, bardzo się cieszę 
Ze spraw przyziemnych - zabójczy katar minął, tzn. zmienił postać i teraz codziennie do południa mnie męczy. W sumie to spoko, pół dnia mam spokoju. Chrapię jak stary marynarz, szkoda mi mojego męża jak tak próbuje spać przy mnie... Przeziębiłam sobie ucho, ale walczę z nim dzielnie, mam nadzieję na szybką wygraną. I ciśnienie. Tak, ciśnienie, przebrzydłe, paskudne, podstępne. 2 dni książkowe, idealne wręcz, po to by trzeciego dnia znów wzrosnąć powyżej 130/80 pomimo brania leków. I tak cyklicznie, kilka dni spokoju, 2 dni strachu, i w kółko. Bardzo uważam, dużo odpoczywam, a mimo to czasami w nocy czuję jak serce mi wali jakby wyskoczyć chciało... Za tydzień mam echo serca, nie biorę pod uwagę żadnych anomalii. Tego co mam mi wystarczy. Kostki u nóg raz się pokazują, raz nikną, nie nadążam za nimi.
Za 4 dni spotkanie rodzinne z kuzynkami których nasze życie średnio interesowało ostatnio. Nie wiedzą o ciąży. Już się śmieję na myśl o reakcji... 
Ciążowy brzuszek - update.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cb86a154422b.jpg
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.