24 dc
Ovufriend dziś mi pokazało że owulacje miałam jednak 21 dc, a nie 17. Ogólnie to mam dziś zły dzień, wszystko mnie wkurza. Boli mnie brzuch i piersi jak na @. Czuję że i tym razem nic z tego nie będzie. Przestaje się nakręcać i robić sobie nadzieję, poczekam aż A. się zbada. Dwie pierwsze ciążę zaszłam bez problemu, powiem więcej, to były wpadki, nawet nie wiedziałam kiedy, a już było. Dlaczego i tym razem nie może tak być? Boże jaki to jest stres o niczym innym nie myślę tylko o tym jak bardzo chcę mieć dziecko.
7+1 18% ciazy za nami 
Co do plamien. Dzis byly kremowe. A dokladnie takiego koloru jak moja tabletka
a wiec mysle ze z rana to ona tak wyplywa. 
Synek odwieziony do przedszkola. Noc nie przespana. A dzis mam zamiar w koncu pozadnie w domu posprzatac.
najwyzszy czas sie za to zabbrac! 
Nawet dobrze sie dzis czuje. Nic nie boli. I taki wewnetrzny spokuj mam. Bedzie dobrze! 
Dzisiejsza fotka
miala byc 10+0 tc a zrobilam taka pomiedzy
jakos tak jakby minimalnie sie piwiekszyl.. Za duzo jem chyba 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6c4a3e48acf3.jpg
A tu porownanie. Po lewej 5+0 po prawej7+1 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f9be27e6fbe3.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2016, 20:21
10t0d
Za mną kolejne usg i dalej serduszko bije:) jestem pszeszczęśliwa i o wiele spokojniejsza. Jeśli chodzi o samopoczucie to jest coraz lepiej, aczkolwiek teraz mdłości dopadają mnie głównie wieczorem, ale powoli powoli jest lepiej. Jestem często głodna i te uczucie sprawia, że źle się czuję dlatego co chwile coś jem. Waga wręcz poszła w dół o 1kg....hmmm nie wiem czemu;p
Prenatalne mam 13 marca i po prenatalnych to już w ogóle pełen luz będzie:) Jak to jest z tym tętnem? Czy wyższe może zwiastować dziewczynkę?
A to moje dzieciątko:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/938f7836f672.jpg
Wczorajszy dzień obfitował w masę wydarzeń staraniowych. Zrobiliśmy sobie dzień w Warszawie. Była akupunktura. Korzystałam już wielokrotnie, więc jestem przyzwyczajona. Teraz konkretnie pod kątem starań. Mój Mężuś bał się, że będzie miał igły wbijane bezpośrednio w swoją męskość. Nie szło mu przetłumaczyć, że to tak nie działa. Babce od igieł udało mu się go uspokoić. I teraz nawet sam pyta, jak często ma tam chodzić. Zbierał się do tego jakieś pół roku.
Byliśmy na wizycie kwalifikacyjnej z programu dofinansowania in vitro z województwa mazowieckiego. Hm. Babka na rejestracji od razu od nas chciała 200 zł za wizytę, szybkie sprostowanie, ż my z dofinansowania, więc raczej 18 zł "ah, ok, ok, to zapłata po wizycie". Po dłuższej chwili oczekiwania, przenoszenia się między jedną recepcją a drugą, stwierdzeniu przez Mężusia, że raczej tu nie zostaniemy, bo to hurtownia i "czuję ten beton", zostaliśmy zaproszeni do gabinetu lekarskiego. I wizyta wyglądała jednak inaczej, niż standardowe wizyty pod in vitro. Czyli weryfikacja mojego AMH, ostatnie badanie nasienia. Przeliczyła parametry, wyszło, że może nas zakwalifikować z czynnika męskiego. Dalsze pytanie było o naszą udokumentowaną historię leczenia - mamy datę 2 listopada 2018 r. i tu stwierdzenie, że możemy podejść, ale dopiero w listopadzie - "Ależ my właśnie chcemy w listopadzie, październik odpuszczamy" - a no to ok. Dalej, spytała o to czy miałam 6 cykli stymulowanych. Poza tym, że w tym okresie, gdy padła propozycja stymulacji, mój Mąż miał 4 plemniki i stymulację uznaliśmy za bezzasadną (we własnym gronie), to wtedy prowadzący lekarz w karcie odnotował "Aromek". I miałam ten aromek brać 3 miesiące, przychodzić na monitoringi, a potem była kolejna wizyta "Aromek" i monitoringi w następnych cyklach. Cóż. To nie jest dowód 6 cykli stymulowanych. Ten dowód to w każdym miesiącu wpis "Aromek"/"Clo" czy coś takiego, ale miesiąc w miesiąc. Lekarka stwierdziła, że ona też tak robi, ale tą dokumentację weryfikują urzędnicy, więc oni muszą mieć czarno na białym. Z zaświadczeniem immunologa się zapoznała, o mutacjach z krwią porozmawiała, wypytała o acard i heparynę. Stwierdziła, że muszę zrobić aktualne TSH. Do tego powiedziała, że "zgodnie z prawem Mąż musi posiadać kwalifikację do in vitro, tzn. zaświadczenie, że procedura in vitro może być u niego wykonywana." Seriously? Spotkał się ktoś z czymś takim? Przeszukaliśmy potem w naszej stałej klinice historię leczenia Mężusia i nic takiego nie było. W każdym razie lekarka stwierdziła, że jak nie odszukamy tego dokumentu, to ich androlodzy wydają coś takiego od ręki, oczywiście to nie wchodzi w pakiet programu i jest dodatkowo płatne.
Nie odpowiedziała mi na pytanie, jakim protokołem bym szła, ani jakie leki bym przyjmowała (dla mnie jest to istotne, bo akurat w moim własnym odczuciu dobrze zareagowałam, no i mam też jeszcze zapas tych leków). Powiedziała, że nie możemy zapłodnić więcej niż 6 komórek, bo nie mam odpowiedniego wieku, czynnik męski nie jest taki straszny i mamy TYLKO jedno nieudane in vitro za sobą. Powiedzieliśmy więc, że w takim przypadku chcemy przeprowadzić lekką stymulację, żeby uzyskać około 6-8 komórek, bo nie chcemy ich mrozić, bo komórki gorzej niż zarodki znoszą mrożenie i jest z nich znacznie mniejszy odsetek ciąż. Powiedziała, że nie ma takiej możliwości, bo optimum to 15 komórek, a wtedy zastosujemy Oo-sight, co jest oczywiście dodatkowo płatne, ale pozwoli nam wybrać te najlepsze komórki, a jeśli z tych 15 będzie zdrowych więcej niż 6, to będziemy mrozić tylko te dobre. Oczywiście koszt mrożenia nie jest z dofinansowania. Oo-sight to takie urządzenie, które sprawdza czy komórka jajowa jest w środku prawidłowo zbudowana, bo na oko może wyglądać ok, ale w środku może mieć nieprawidłowości. Poza tym kilka razy pytała, czy czytaliśmy program i czy znamy ustawę o in vitro. No oboje jesteśmy prawnikami z zawodu, ale zajmujemy się całkiem innymi gałęziami prawa i przyznam szczerze - nie znam jej na blachę. No i powiedziała, że w programie jest ICSI, ale u nas ICSI nie pomoże, że tu trzeba zastosować IMSI albo PICSI i do tego Fertile Chip. Co oczywiście jest dodatkowo płatne, ale bez tego nasze ivf się nie uda. Ale póki co nie wiadomo, czy będzie można dopłacać za takie ekstra usługi, czy też będzie to wykluczone. Dała nam listę badań wirusologicznych. Z dofinansowaniem są chyba w cenie 7 zł za sztukę (jeśli dobrze pamiętam).
Nie zaprosiła mnie na fotel. I tu byłam rozczarowana. Zawsze jak idę do gina pierwszy raz, zawsze mnie ogląda i robi usg. A ta nawet się nie odezwała na ten temat.
Zapytałam ją jak możemy poprawić jeszcze jakość naszych komórek przed ivf. Stwierdziła, że jeśli chodzi o mężczyzn, to ich androlodzy zabronili im zajmować się pacjentami męskimi, a jeśli chodzi o mnie, to ja tego nie mam możliwości zrobić, gdyż ja się z nimi urodziłam, ja ich nie produkuję i nie ma takiej opcji. Tu w mojej głowie wył już alarm pt.: "Udaje, że nie chce iść schematem, a idzie schematem", i pojawiła się w mojej głowie myśl "Te, laska, nie znasz chyba kilku historii z ovufriend. No."
A i jeszcze powiedziała, że osoby w moim wieku powinny mieć 2-letnią historię leczenia, także powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy zakwalifikowani z czynnika męskiego. Oooo losie, no skaczę po prostu z radości pod sufit, że mogę stać się beneficjentem tak lukratywnego programu, który przecież w ogóle mnie nie obciąża psychicznie i w zasadzie nawet należę do swoistego stowarzyszenia hobbistycznych staraczek. Oczywista oczywistość.
Potem wyszliśmy od niej, poszliśmy do koordynatora ds. dofinansowania. Tam dostaliśmy dokumenty do podpisania i tyle.
Jak już podpisaliśmy dokumenty, to ubieraliśmy się w biegu i jechaliśmy do Fertiny. Fertina to nasza nowa klinika, do której nas umówiłam, żeby zobaczyć, co nam mogą zaproponować, bo są tańsi od naszej stałej, no i gdybyśmy nie zostali zakwalifikowani do programu dofinansowania.
W tej klinice pierwszy raz odkąd leczymy się na niepłodność zostało mi zmierzone ciśnienie i zostałam zważona. Pani doktor bardzo szczegółowo nam opowiadała o różnych rzeczach, m.in. dowiedziałam się (nie pytałam, miała potok słowny), jak możliwa jest ciąża z jajnika, który nie ma jajowodu. Ano, jajowód jest hemotaktyczny (jeśli dobrze zapamiętałam) i on przysuwa się do tego jajnika, z którego ma być owulacja i wychwytuje uwolnione jajeczko
no sprytne, nie powiem! Stwierdziła, że oczywiście lepiej mieć 2 jajowody niż 1, ale to tak jak z nerkami, z jedną też da radę żyć. Chce mnie puścić protokołem z antykami. Powód tego jest super ważny: "Owszem pięknie Pani zareagowała na podane leczenie, ale ja uważam, że w długim protokole uzyskujemy lepsze wyniki". Zbadała mnie, przepisała mi leki na infekcję, nie podobał jej się obraz na usg. Był to 18 dc, według niej widoczne było na usg "cystyczne ciałko żółte". Nie jest to powód do zmartwień. Ah, i jeszcze powiedziałam jej, że w zakresie infekcji zrobiłam posiew bakteriologiczny i w kierunku grzybów z pochwy. Na co ona mówi: "Ale po co? Bakterie w pochwie są zawsze!" - "No tak, ale mogą być te złe, a wtedy robią antybiotykogram i wiadomo, co zadziała, a co nie.". Hm. Ogólne wrażenie - ok, tylko Mężuś stwierdził, że nie czuje chemii, więc odpadamy.
A na koniec rundka do naszej lekarz prowadzącej. Zapytała o samopoczucie, zaproponowała nam warsztaty psychologiczne dla par, pogadałyśmy o tym, że leki byłyby te same tylko w mniejszych dawkach. Rozmawiała o intralipidzie - ale uważają to za bezsensowne rozwiązanie. Powiedziałam jej, że w moim przypadku oczywiście, bo ja mam spoko komórki NK, a intralipid ma je obniżyć, u mnie nie ma czego obniżać, bo mam je poniżej normy (immunolaski - proszę nie zazdrościć, mam inne problemy immunologiczne). Ale za to, co z atosibanem, który tak bardzo chciałam ostatnio - a to mam się odezwać w poniedziałek - a to ok. I tak stwierdziła, że jak będziemy podawać, to w dniu punkcji. Na relanium wyraziła zgodę. Będę chodzić tak wyczilowana, że chyba będę po prostu całe dnie spać!
Mężuś pokazał jej ostatnie parametry nasienia, od razu powiedziała, że to prawdopodobnie kwestia tej infekcji, ale że zastosujemy leczenie, które nie obniży parametrów nasienia. Przepisała dostinex, który się skończył, wybrała antybiotyk, lek przecwigrzybiczy i probiotyk. Zabrała mnie na fotel, a na usg stwierdziła, że jest widoczne całkiem ładne ciałko żółte. "Ale ładne pani doktor, czy takie słabawe?" - "Bardzo ładne!" - "Pytam, bo się nie znam" - "Jest ładne i endometrium też całkiem ładne". No i bądź tu mądry i pisz wiersze. Ehhh. Najważniejsze z tej wizyty: zapładniamy wszystkie pobrane i zamrożone odmrażamy i też zapładniamy. Kończąc powiedzieliśmy jej o dofinansowaniu i że jeszcze nie wiemy, czy zostaniemy czy nie, bo z uwagi na nią chcielibyśmy zostać, ale pieniądze też są istotne. Powiedziała, że nasza klinika walczy z urzędnikami i wysyłają jakieś pisma, więc może coś się uda wskórać. No i powiedziała, że jak się zdecydujemy na rozstanie, to ona poprosi o info czy się udało. Kobieto, ja przecież u Ciebie ciążę będę prowadzić, więc nawet jak gdzie indziej zrobię, to i tak dziecina płci żeńskiej ma na drugie imię tak jak Ty. Co by poniekąd kontynuować rodzinną tradycję, gdyż sama otrzymałam imię po położnej, która pomagała Mojej Cudnej Czasem Wkurzającej Mamie wydać mnie na świat 
Zapytaliśmy też o to, czy można negocjować stawki. Powiedziała, że nie wie, że nie wie nawet, ile kosztuje cała procedura i nie chce wiedzieć, ale jak chcemy coś ponegocjować, to żeby się kontaktować z Panią Prezes albo z główną księgową.
Ufff. A potem krótka pogawędka z Mężusiem po całym dniu w samochodzie. Chwila odsapu, no i co, ja do domu, on do pracy.
Dużo do przemyślenia, dobrze, że odpuszczamy jeszcze jeden cykl. Psychicznie świetnie to robi, no i nie musimy na szybciora podejmować decyzji. Może i zrosty się odnowią, może i szczepionki nie będą długo działać. W chwili obecnej - trudno.
16 dc
Weekend czas zaczac! 
U mnie szyciowo. Dzisiaj byłam poprawiać spódnice, a jutro bluzkę. To co mi się udało uszyc:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f4fa4815f2de.jpg
Czyli kolejny zestaw do pracy. Teraz będę czaila się na jakiś płaszczyk. Mam nawet jeden wykrojony, tylko muszę znaleźć jutro material. Chcialabym coś w kratę. Uwielbiam w szycia ta niepowtarzalność kroju i materiałów. Mam już wymarzony płaszcz w głowie! Tylko teraz problem ze stojaka i czy robić kaptur, bo dwa lata temu szylam z kapturem. Teraz może stojaka? Tylko wtedy czapka to mus. No nic, czas mam do jutra 
W temacie staran stoimy. Laparoskopie dopiero zrobimy może w styczniu. Jakoś mi się nie spieszy. Za miesiąc powtórka badań. To już niedługo. Odliczam dni do wizyty. Jestem już 16 dc a ja nie miałam owulacji, nie wiem co się dzieje. Te cykle coraz dłuższe, coraz dłużej muszę czekać. Zawsze coś.
Wieczorami biegamy, teraz jest super czas, bo nie jest mrozno, ale zimno i przyjemnie się biega. Człowiek się nie męczy aż tak bardzo. Biegamy po 5 km tak jak kiedyś, nawet szybko wróciliśmy do formy.
14 tydzień (13t5d) piątek
Wyciągnęłam dziś detektor tętna płodu. W tamtym tygodniu nie usłyszałam serduszka choć szukałam dwukrotnie za to byłam pewna, że słysze dzidzię, bo ochoczo kopała w głowicę
Dziś nawet długo nie musiałam szukać. W końcu usłyszałam bicie serduszka, (w końcu, bo to dopiero drugi raz od kiedy mam detektor). Teraz czym dzidzia większa tym będzie łatwiej
To jest tak cudowny dzwięk, że mogłabym go słuchać godzinami.
Cyknęłam sobie też dziś rano zdjęcie brzuszka. Nie ma się czym jeszcze chwalić ale, że zaczyna być coś widać to wklejam 
Zdjęcie mało nadaje się do upublicznienia, no ale cóż moje pierwsze - historyczne. Na dniach cyknę ładniejsze - czytaj z czystszym lustrem i lepszą scenerią
to wkleję
Brzuszek już po pierwszym posiłku jest dwa razy większy, a wieczorami to nawet 3 razy większy.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ba757679ae49.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2017, 22:05
23 t + 2 d
Do wizyty: 24 dni
Zosia kopie, bardzo. Teraz daje akurat koncert po szyjce macicy, skacze jak szalona
choć jeszcze mnie nie budzi w nocy swoimi kopami to i tak podejrzewam, że wtedy najbardziej szaleje, bo rano czasem mam tak skopany brzuch od środka, że czuję jakbym właśnie skończyła robić brzuszki.
Śniło mi się dziś, że rodziłam. W sumie to był tak ekspresowy poród, że przyszłam na izbę i gin podczas badania już widział dziecko w połowie na świecie. I co najlepiej z tego snu zapamiętałam? Że byłam mega zadowolona, bo mnie nie nacinali
nic a nic no i byłam taka dumna, że mi się udało tak urodzić, że mogę usiąść, że nie mam szwów na kroczu
mam nadzieję, że w rzeczywistości też tak będzie.
W niedzielę dostaliśmy dwa duże pudła i jeden wór 120 l ubranek dla dziecka (w rozmiarze od 56 do 78, albo i jeszcze większe, muszę poprzeglądać i zobaczyć, co ewentualnie jeszcze dokupić). Oczywiście nie mam weny dziś, więc wszystko leży upchnięte w szafie na kupce, boję się tą szafę otwierać, żeby mnie nie przygniotło
mam jeszcze trochę czasu, ale myślę że do 30 tygodnia się wyrobię powolutku, tak, żeby ostatnie tygodnie spędzić w spokoju na oczekiwaniu na godzinę zero 
A to my wczoraj 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/593483fe4409.jpg
21+5
Czy tylko mi się wydaje,że ubranka dla chłopców są brzydsze niż dla dziewczynek? i ogólnie mniejszy wybór ?
Z rana miałam paskudny humor, w sumie jak wczoraj...
Już wyobrażałam sobie jak siedzę zamulona cały dzień pod kocem i zastanawiam się co zjeść na obiad, bo to jedyna atrakcja dnia przecież.
Wkurzyłam się , poszłam ogarnąć ryj, włożyłam przyciasne już dawno spodnie i polazłam w centrum mojej mieściny . Grunt że pepco i rossmann jest 
Kupiłam dwa body i jeden kaftanik. Chuj tam ,że rozmiar 80 ,a planowałam 62 . Myślałam że może rozmiarówka jest inna czy co, bo wszystko zaczynało się od 80. W dupie tam... też się przyda.
W sumie nic nie wpadło mi w oko. Kupiłam aby poprawić sobie humor i tak też się stało 
Na wadze jakoś 3,5 kg więcej . Najwięcej ,bo 2 kg przybyło mi w marcu.. kwiecień i reszta miesięcy pewnie będzie podobna, jak nie więcej , bo zaczynam mieć problemy z podjadaniem słodyczy,rzecz jasna.
Codziennie obiecuję sobie ,że to ostatni raz,że od jutra koniec ze słodyczami 
Coraz częściej łapie mnie stres związany z opieką nad dzieckiem.
Zastanawiam się jak to będzie w szpitalu. Urodzę i co? ja zaczynam się opiekować dzieckiem ? Ja ubieram, przewijam itp? przy tych wszystkich matkach lampiących się na mnie i moją nieporadność? Już widzę jak nie wiem co robić...
Ja nawet trzymać noworodka nie potrafię ,eh 
Wierzę w to,że mnie olśni.. że będę wiedziała co robić, bo nawet zwierzęta to potrafią .
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7cd3c2cdd17e.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2017, 14:54
Ciąża rozpoczęta... nie wiem dokładnie kiedy
Dopiero usg odpowie mi mniej więcej i muszę poczekać. 
Normalnie nadal nie dowierzam!
Dawno dawno nie pisałam, ponieważ of zablokował mi pamiętnik i nie mogłam dodawać wpisów. Stwierdziłam, że napiszę do nich o odblokowanie dopiero jak się uda. Jeśli się uda. I tak, tym sposobem jestem tu teraz.
Tysiące sprzecznych myśli mam w głowie, ale głęboko wierzę, że nie wrócę tu prędzej niż w styczniu przyszłego roku, gdy GROSZKO-FASOLKA będzie już na świecie 
A jeszcze co do tego jak to się stało, że wiem:
31 marca miałam wizytę u gin, dalej nie miałam @ od lutego, powiedziała że widzi zacienione miejsce ale to jeszcze nie pęcherzyk i że robimy test- ale z moczu bo na wyniki z krwi musiałabym czekać tydzień- lab do którego wysyłają jest aż 70km stąd. No i czekałam cała w nerwach i wgl, ale nic, test negatywny a ja wysokie ciśnienie i przykaz obserwacji przez tydzień do kontroli to dobierze leki. W każdym razie został mi jeden test z poprzedniego- lutowego cyklu. No i w niedzielę postanowiłam sprawdzić. Nie minęło 40 sekund a tam już dwie krechy... Oczywiście zanim zaczęłam w 100% świętować mąż obiecał że pojedzie do apteki całodobowej i kupi jeszcze dwa na wszelki wypadek. Drugi zrobiłam o 14 a ostatni- choć już w sumie nie musiałam w poniedziałek rano.
A tutaj na pamiątkę:
poranny niedzielny:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/61bcb2e0a4dc.jpg
a tu popołudniowy (ten dolny) i poniedziałek rano (górny)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/213d27dbb3bc.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2017, 08:56
No i po majówce
byliśmy na domku nad jeziorem pod Kościerzyną
pogoda na szczęście dopisała i były spacerki po lesie i wokół jeziora i grillowanko na tarasie
trochę się odstresowałam po tym wszystkim po tej akcji z IUI po tym jak lekarz mi powiedział że muszę się zaszczepić na różyczkę i odczekać z kolejna próbą do końca lipca. dla osoby walczącej o ciążę 4 lata był to kolejny dramat ale wiem ze ta przerwa jest w dobrej wierze i dla dobra mojego i dziecka i muszę to przetrwać.
Rodzinne imprezy (śluby, i chrzciny) i majówka sprawiły że wyluzowałam się na maxa..bo mój organizm i cykl zwariował bo @ dostałam 24 kwietnia a śluz płodny i to w ogromnej ilości pojawił się już w 7 dniu cyklu 2 dni po @. Seks był celowo zaraz po @ żeby nie było dziedzica no ale teraz nie wiem jak to będzie...całkiem możliwe ze ovu nie było tak szybko no ale licho wie.. pozostaje czekać. a na fotce poniżej obraz tego jak to wygląda.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/93fa2e1d6971.jpg
Jutro pisze do ginekologa smsa z obecnym wynikiem tsh 1,89 ostatnio jak w listopadzie badałam było 1,3, nie wiem czy to na tyle wzrosło żeby tłumaczyło moje pogorszone samopoczucie. 9 maja mam wizytę u rodzinnej lekarki niech zleci ogólne badania bo juz prawie rok nie miałam robionych. napisze tez ginowi o tym ze mam objawy owulacyjne 2 dni po @
Ciąża rozpoczęta 11 kwietnia 2017
Nie wiem jak to się skończy.
Jestem świadoma, że ktoś może nic na tych zdjęciach nie zauważyć, ale jak był jeszcze wilgotny pasek, to było widać różową, bardzo lekką kreskę.
Jest jakieś wgniecenie na pasku, zaraz koło kreski, ale to było już jak go wyjęłam z opakowania.
Test był robiony w 27dc z wieczornego moczu. Dzisiaj w 28dc zrobiłam rano 3 i każdy był biały. Poleciałam na betę, ale niestety 0,100 i progesteron 4,39.
Trzeba chyba się pogodzić, że to jeszcze nie teraz...
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/670ba70cae40.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f24598d188e0.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/81c78cb7c59b.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5957a028e5c.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/4afb20e02e1b.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2017, 12:27
7t2d *(wg usg 6t6d)
Przedstawiam Wam Dziewczyny mojego Ufoludka, który póki co przypomina bliżej nie określoną materię- coś w stylu plamki

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/77277deaf920.jpg
A więc tak:
wg usg to 6t6d- moje Maleństwo ma 0,92 cm (9,2mm wydaje się całkiem konkretny
) i pięknie pika mu serduszko. Tzn nie słyszałam i ginka nie mierzyła ale powiedziała, że jest akcja serca i wszystko w jak najlepszym porządku
Jestem taaaaka szczęśliwa
Tak bardzo się bałam! eh. Oddałam też dziś 3! fiolki krwi- przebadają mnie na wszystkie możliwe sposoby coś czuję
i siusiu, więc za dwa tygodnie niecałe konrola i ewentualna zmiana dawki carbimazolu.
24 maja znów się wizytujemy 
A poza tym z rzeczy mniej pozytywnych- zaraziłam się od małego przeziębieniem. Nie mogę zatamować powodzi z nosa- sama woda- nic gęstego. Jest koszmarnie. Zaraz uciekam spać bo coś czuję, że oszaleję- albo odpadnie mi już i tak wielki i czerwony nochal 
Teoretycznie jestem dużo spokojniejsza- praktycznie? To chyba nigdy nie mija. Nadal mam w sobie wielki lęk, ale wierzę, że na następnej wizycie czekają na nas równie wspaniałe informacje. I modlę się o to codziennie. 
Panie Boże czuwaj nad nami 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/63baf9752a73.jpg
Jak widac Wskaźnik HOMA-IR 2.15 nie wiele powyżej 2 ale jednak jest i insulina po 2 godzinach wzrosla ponad 5 krotnie..tez nie wiele ponad 5 ale jest. wg mojej oceny i oceny osob z grup sa jakies poczatki insulinopornosci..musze na siebie bardziej uwazać. unikac produktow z wysokim IG. ape pora na moje żale...
ŻALE MADZIULKI: heh czy tylko nikt poza mną i wami nie widzi u mnie początków insulinoopornosci?? nawet mój maż?? Darek tylko mówi ze za duzo siedzę przy TV i nic nie robie?? a moi rodzice rozmawiali niby z super diabetologiem zresztą członkiem rodziny o tych wynikach i on powiedział że tak naprawdę dokładnie pod kątem insulinopornosci bada się w 3 czy 4 miejscach w Polsce i niby w wyjątkowych przypadkach i niby dopiero w tedy jak jest cukrzyca typu drugiego a te wyniki mam zajebiste i nie mam tyle czytać w necie i ze daleko mi do cukrzycy i insulinopornosci....nie wiem co o tym myśleć aaa i ze insulinopoprnosc maja otyli ludzie... wyśmiałam to ale do rodzicow nie dociera....i maz mi gada ze mam tyle nie czytac po necie i nie szukac co roz nowych badaniach tylko sie wziasc za siebie za ruch i za zdrowe jedzenie...rodzinna lekarka tez mnie napewno wysmieje ze zrobilam na wlasna reke i ze wyniki sa ok...brak mi juz sil....i oparcia w rodzinie...o tyle dobrze ze kumpela ktora od zawsze choruje na cukrzyce idzie za tydz w srode do swojej diabetolog sama zaoferowała ze pokaze moje wyniki ale jak i ona powie ze to jakies wymysly ze wskaznik Homa i te inne to jakies wymysly to ja juz nie wiem..jedna kumpela na forum pisała miże ona na moim miescu zaczela brac metformine ale jak widać mi to przepisze?? skoro jestem zdrowa jak ryba?? a jak mowie ze wszyscy na forum i na grupach o insulinoopornosci pisza mi ze mam poczatki tej choroby to mowia mi...ale to nie lekarze...Edek (ten diabetolog rodzinny) mowil ze nic Ci nie jest...to mi sie plakac chce...Darek rano obrazony wyszedl...a mnie sie plakac chce..
Wczorajszy dzień.... 10.07... WOW!!! Niesamowite jest zobaczyć swojego malutkiego pięknego okruszka 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f415dd3e7c34.jpg
Dopadło mnie przeziębienie po sobotnim weselu. Klima na maxa i wyszło jak zawsze. Ale daje rade 
Wczoraj od 16 spałam jak suseł
przebudziłam się o 20 na dawke leków i mó ulubiony zastrzyk
zjadłam zupke pomidorową mniam mniam 
Pobudka o 6 rano. Mąż obudził mnie bo myślał, że mam zrobić zastrzyk z fraxi też rano. Kochany jest ❤
Objawy: brak!!! Brzuszek nie boli (zapewne od relanium 
Okruszku walcz dalej!!!❤
Mało ostatnio pisałam bo mało mnie było na forum. starałam się nie myśleć o mojej 3 mies przerwie i zajmowałam głowę czym innym. Od 11-22 czerwca bylismy w tatrach na urlopie, widoki bajkowe.
Poniżej kilka fotek 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a947811fbf37.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/777c504ddcc2.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e241fe1d02ee.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/45ad85b75967.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/795fe0cdcba6.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ff0ab0d6282f.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/22e0b52c914b.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/14a693ac5843.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ea308513582e.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/496a984db214.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a260d36314ff.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2436bdc2871b.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d25395601ea8.jpg
No o w tym cyklu wznowiliśmy starania. dziś 11 dc i zobaczymy co z tego wyniknie. jeśli jak zwykle nic to koniec lipca mamy pierwsze podejścia do IUI.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2017, 11:21
Byłam dziś na badaniu krwi zrobiłam sobie betę by zobaczyć czy spada i tarczycę
Mam nadzieję że beta już całkowicie spadła wczoraj minęły dwa tygodnie od podania mi tabletek i poronienie cały czas jeszcze brudzenie na brązowo
Chciałabym by to się skończyło by organizm już się zorientował że trzeba uruchomić znów owulację i chciałabym być już po pierwszej @ chociaż jak brudzenie jeszcze to pewnie szybko nie przyjdzie
Chciałabym być znów w ciąży tylko zdrowej tym razem to moje marzenie
By pozostawić ślad po aniołku kupiłam sobie srebrna zawieszkę aniołka i cały czas ja teraz noszę na bransoletce razem z czterolistna koniczynka,chociaż nic ani nikt nie sprawi bym zapomniała o moim Aniołku w niebie.
Oto moja zawieszka;
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1a0ab5288df7.jpg
14t3d
Zdecydowanie muszę częściej pisać, bo aż sama się na siebie złoszczę, że tyle mi się tego zbiera później. 
Czas leci, drugi trymestr już hula, a my dziś zaliczyliśmy kolejną wizytę.
Maluszek pięknie rośnie, ma nóżki i rączki ze wszystkimi paluszkami, serduszko bije jak dzwon a między nogami dyndają jajeczka
Tak się dziś ułożył, że właściwie nie ma wątpliwości- będzie Michał
No chyba, żeby jakmiś cudem nam się odwidziało
Nie wiem ile waży ani ile mierzy bo lekarka właściwie badała tylko przepływy- na maluszka spojrzała dodatkowo, na moment.
Następna wizyta 24lipca. To będzie ostatnia wizyta przed połówkowymi, jakoś 18t. 
A ja jestem chora. Już normalnie nie mam siły. A do tego dopadł mnie taki ogromny ból mięśni, że całą noc w ogóle nie spałam. Od łokci do nadgarstków. Prawdopodobnie mam za mało magnezu- więc zalecenie przyjmować magnez. No to przyjmuję, nie ma co. Byle tylko pomogło, bo się wykończę. A na przeziębienie klasycznie- nic. Czosnek, woda morska do nosa, paracetamol na temperaturę i inhalacje. Czy pomoże, zobaczymy. Eh. Oby 
Kupiłam dzisiaj pierwsze bodziaki- żeby zakomunikować małżowi co zmajstrował 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/4ccb056253a7.jpg
Jestem taka szczęśliwa
Synku rośnij zdrowo i nabieraj sił
Spotkamy się w Święta
Bardzo Cię kochamy, tak samo jak Twój starszy braciszek, który odkąd wie, że jesteś chłopcem nie przestaje całować mamy brzucha i mówić do Ciebie!

To teraz masa, potem rzeźba i widzimy się w Grudniu Misiu 
Panie Boże miej nas w Swojej opiece. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2017, 19:55
31t0d
Termin porodu: 63dni
Ciąża donoszona: 41dni

Oo tak, chyba w mojej głowie zaczyna panować coraz większy spokój. Ruchy Małej są już tak intensywnie wyczuwalne i takie świadome, że jednocześnie czasem narzekam
i już za tym tęsknię
Wiem też, że jest silna i gdyby coś damy radę.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6ae94d8bae1f.png
Po poniedziałkowej wizycie same dobre wieści. Tosia waży 1700g
Szyjka zamknięta i długa na 4cm. Oczywiście mój Mały Charakterny Ancymon nadal uskutecznia leżakowanie poprzeczne
Przepustka na większe poruszanie się nadal aktywna, to też wczoraj byliśmy na działce, a dziś wybieramy się do Galerii. Małż obiecał też, że zabierze Nas do kawiarni na ciastko i kawkę 
Pokój oficjalnie uprzątniętny

========
Wizyta u gina
29.08
11.09
=========
Duphaston 3x1
Cyclo3fort 2x1
MagneB6 3x2
Letrox 125mg 1x1
Sorbifer Durules 1x1
Żelazek 1x1
FemiSept Uro 2x1
MamaDHA Premium+ 2x1
===========
Panie Boże czuwaj nad Nami.
Janie Pawle II miej Nas w swojej opiece.
37 tydzień (36+6) 17 dni co cesarki
Jutro zaczynam 38 tydzień i belly podaje ten dzień jako ciąze donoszoną. AAAAA to już tak nie długo. Tu nadmienić muszę, że obydwaj moi lekarze uważają , że ciąża donoszona to skończony, a nie rozpoczęty 38 tydzień.
Przedwczoraj zagoniłam męza do złożenia łóżeczka, poprzestawialiśmy meble w salonie i zrobiliśmy kącik dla małej. Wczoraj uszyłyśmy z mamą baldachim do łóżeczka, przymierzyłam pościel i zawiesiłam ozdoby na ścianę. Zrobiło się rózowo i cukierkowo.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/17bd90017869.jpg
oczywiście aparat przekłamuje kolory 
W nocy dostałam krwawienia której trwa do teraz, na chwile obecna jestem w szpitalu z synem bo miał operację wczoraj, później idę na betę ale na cuda nie liczę
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/80276dd65807.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2017, 12:12
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.