07.01.2018 ważna data->pierwszy posiłek Emila
Cukinia na parze. Zjadl pol grama. Pomoglam mu trafic miedzy dziąśle i wyssal troszkę tych mięciutkich pesteczek ze srodka. A wieczorem u mojej koleżanki ‘zjadl’ 2 chrupki kukurydziane hehe. Bo jej synek jadl i Emil tez cos pomemlal. Smiesznie.
A oto fotka z tego pamiętnego wydarzenia (fotki marne, bo musiałam jednocześnie trzymać Ema, talerz i aparat hehe)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f458f15f62b9.jpg
Jeszcze cos, czego nie napisałam wczoraj. Em zaraz konczy pol roku. To było trudne pol roku. Bardzo trudne. Ale wracam do zycia. Dopiero teraz. Robie plany na przyszlosc, niekoniecznie dotyczące dziecka. Znow dbam o siebie. Wracamy z mezem do oglądania seriali wieczorem. Robi się naprawdę dobrze.
Lenti, tak, wciąż Gdansk. Tez uwielbiam
mam szczęście, ze mogę tu mieszkac!
A wczorajsze mini plamienie to nie wiem co bylo. Chyba tylko blad w matrixie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2019, 09:13
Co tam u mnie? W sumie nic... Czas sobie płynie, spokojnie, bez większych emocji. W poniedziałek zadzwonili ze szpitala, żebym przyjechała po wyniki wymazów z zabiegu i okazało się, że mam bakterię. Nie wiem co to za dziadostwo i skąd się wzięło, ale na konsultacji z lekarką stwierdziliśmy, że nie da mi kolejnego antybiotyku, jeśli się staramy. Emek dostał antybiotyk, a ja muszę pójść jutro na wizytę, bo coś czuję, że złapała mnie infekcja i tak czy siak antybiotyk znowu muszę wziąć... Załamać się można. Naprawdę chce mieć to już za sobą. Wzięłam w tym cyklu lamette, ale niepotrzebnie, bo raczej nic z tego nie będzie. Nie wiem czy ja muszę mieć takiego cholernego pecha? Akurat 2 miesiące przed operacją złapałam jakieś świństwo i mam nadzieję, że mi się uda tego pozbyć, a miałam już robione w tym kierunku wymazy... trzeba będzie to powtórzyć. Dostałam wyniki AMH - 3,09 więc wynik bardzo ładny.
Roozmawiałam ostatnio z mężem, że musimy przestać się starać i uzależniać seks od dni płodnych. Ma rację, bo ja tak dalej nie dam rady. Trzeba odpuścić. Powoli przyzwyczajam głowę do myśli, że naturalnie i tak się nam nie uda. Ostatni cykl na lametcie i na ovi, i to nic nie dało, to raczej nic już nie da.
Nie odchodzę od maszyny. Praktycznie codziennie szyję. Ostatnio wzięłam się za konstrukcję, czuję, że to będzie moja kolejna pasja. Szyję właśnie sukienkę z własnej konstrukcji i nie mogę się doczekać aż ją skończę i Wam pokaże 
A tutaj ostatni uszytek dla maluszków 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3f65a9440edf.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3a248594e455.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9a77a9e58336.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/22ac5833ebe8.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2019, 20:40
15tc + 3 (16tc)
Byłam wczoraj odwiedzić magazyn. Pomimo tego, że mega mnie wkurzali, mega się stresowałam i chciałam się zwolnić to jednak spotkanie z ludźmi mocno mnie podbudowało.
Wyściskali mnie, pogłaskali brzuszek i mówili, że ciąża mi służy bo pięknie wyglądam. Kierownik mówił, że będzie walczył o mój powrót do pracy na logistykę, gdy skończy mi się macierzyński i rodzicielski. Jednak ja wiem, że nie będzie tam dla mnie miejsca (na szczęście). Co prawda szef musi mnie przyjąć, ale niekoniecznie na to samo stanowisko. Może odmiana byłaby dobra dla mnie...
Ale nie warto o tym myśleć, przynajmniej nie teraz, bo mam jeszcze dużo czasu.
Ważniejszym tematem dla mnie jest to, że chyba od wczoraj zaczęłam czuć Maluszka
. Nie jestem pewna, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji tego odczuć, ale doktor mówi, że to możliwe.
Czułam takie delikatne mizianie po lewej stronie może z 3 razy po południu i wieczorem.
Ale od razu usiadłam do szydełka i wydziergałam buciki, na razie białe, dopóki lekarz nie potwierdzi, że będzie Synuś
wolę podchodzić ostrożnie do kolorów.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/48477c331fb3.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2019, 13:36
podstawa, zero cukru, soli, miodu, grzybow, smazonego.
przyprawy nieostre, ale ziolowe tak. nie powinny szkodzic. slodka papryka, wedzona papryka, kmin rzymski mielony, zila prowansalskie, majeranek, lubczyk. tych narazie uzywalam i wszystko jest z Ola ok. bardzo jej smakuje.
jedyne co, to przypraw uzywam do mies/ryb. warzywa zawsze saute 
Jezyku. ja lososia marynuje w czosnku cytrynie i koperku
w wersji dla doroslych jest jeszcze sol
wiec akurat ta marynata nie zaszkodzi Oli. wiem, bo robuilam w tym juz dorsza. tylko wtedy nie chciala jesc dorsza, a dzis lososia wciagnela 
u nas dzis byl losos z pieczona cukinia, pieczona dynia i kasza jaglana. dynie rozdziabdzialam z kasza po upieczeniu. cukinia osobno.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c936cdfb3c95.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/519d7da42823.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:49
28 dc
Weekend, weekend i po weekendzie. Wieczór spędzamy razem przed TV. Czekamy na film Zbuntowana. To jest druga część Niezgodnej - bardzo fajny film, polecam, jak ktoś nie ma co robić wieczorową porą
Dzisiaj o 20.05 na TVN, nie żebym reklamowała 
Przez chorobę i antybiotyk zdecydowałam, że zostanie tak jak miało być, czyli laparoskopia 20 marca i koniec. Ostatnio miałam zabieg i choroba, brałam dwa natybiotyki, dam organizmowi trochę odpocząć przed zabiegiem. Muszę teraz przeciągnąć cykl jeszcze o tydzień, więc od dzisiaj biorę luteinę, nie wiem czy owulka była czy nie. Chyba nie. Przez ten cykl, torbiel i chorobę nie wiem co kiedy gdzie i jak, więc wolę nie ryzykować, że dostanę @ za wcześnie. Do laparaoskopii liczyłam dwa cykle po 34 dni, a wychodzi nawet dłużej. Muszę przeciągnąć, żeby nie okazało się, że będzie lipa, bo doktorek powie mi, że przykro ale się nie wyrobimy.
Luty będzie miesiącem odpoczynku, bo wkońcu w marcu trzeba będzie działać. Nie wiem czemu, ale bardzo wierzę, że ta laparoskopia nam pomoże. To w końcu nasza ostatnia nadzieja... Wielu osobom pomaga, więc wierzę, że i dla nas to będzie coś przełomowego.
Odstawiam wszystko oprócz euthyroksu i asparginu, bo czuję, że muszę sobie zrobić przerwę od tych witamin i suplementów. Jak nic nie brałam, oprócz euthyroxu to nam się udało. Małż też nic nie brał.
Siadłam ostatnio nad tymi naszymi suplami i porównałam składy Fertilmanu i Fertilmanu Plus i stwierdziłam, że różnica 100 zł między jednym a drugim produktem jest bez sensu. Biorąc pod uwagę fakt, że emek musiał łykać aż 4 tabletki dziennie Fertilmanu plus, a w zwykłym fertilmanie ma jedną tabletkę.
Kupiłam mu dwa opakowania, a żeby uzupełnić ważniejsze witaminy i mikroelementy dobrałam mu dodatkowo Lkarnitynę (daję mu dwie tabletki dziennie po 500 mg) i selen(1 raz 100 mcg dziennie). Dodatkowo bierze to co brał, czyli wit C 1000, koenzym Q10 100 mg, witaminę D 3-4 tys. jednostek, Aspargin i żeń szeń koreański.
Niech ten tydzień będzie dobry! Tego życzę sobie i Wam 
Chwalę się ostatnimi uszytkami 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/681a452995fc.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b2255cd7eb3b.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2cb8b80f7298.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d3a7cc1b44ef.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d79b17e37b18.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6ee98b4a3495.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2019, 19:49
"Zakochalam się w kimś, kogo jeszcze nie spotkałam"
Anonim
Kochane moje, zaniedbałam znów pamiętnik, ale to z braku czasu.
Cieszę się ciążą, skończyłam właśnie 26 tydzień!! 
Od 1,5 miesiąca nie pracuję, raz w tygodniu chodzę do położnej na zajęcia edukacyjne, a poza tym czytam i wyszukuję informacji o wyprawce. Głowa aż pęka od tych artykułów i opinii na temat potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy... i pochłania to praktycznie cały mój czas 
Jestem strasznie podekscytowana, nie mogę sie doczekać poznania naszej córeczki...
Tak! Będziemy mieli córkę

Aż mi się łezka kręci w oku na samą myśl. Za chwilę wkraczamy w trzeci trymestr - ostatnia prosta 
Oto zdjęcie naszej Kruszynki z usg połówkowego.
Poznajcie Kalinkę 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e2e7d6cc9926.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2019, 13:14
Nie było mnie tu ponad miesiąc!
U nas wszystko dobrze, albo nawet jeszcze lepiej
Tosia skończyła już 4 miesiące i jest teraz na takim cudnym etapie 
Jest już taka bardzo rozumna, patrząca za nami, uśmiechająca się najpiękniejszym uśmiechem na świecie!
Głowę na brzuszku podnosi już bardzo wysoko i potrafi się unieść podpierając na rączkach. Przewraca się też na boki, ale sporo jej jeszcze brakuje do obrotu na brzuszek.
Mamy już też w końcu jakąś swoją codzienną rutynę. Mała też od jakiś 3-4 tygodni pięknie zasypia 20.30/21.00, a nie tak jak wcześniej o północy.
Na przełomie lutego i marca mąż wziął dwa tygodnie urlopu ojcowskiego i to był mega fajny i ważny dla całej naszej trójki czas.
Zmieniliśmy też pediatrę i jesteśmy po drugim szczepieniu. 28 marca jedziemy na kolejne.
Wciąż wypatrujemy wiosny!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/47f62133d4bd.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2019, 15:57
23 dc 2 albo 3 dpo
Cześć 
Czas od operacji płynie mi zbyt szybko, jeszcze tylko tydzień wolnego i trzeba będzie wracać do pracy. Mam nadzieję, że kwiecień będzie dla nas łaskawy i się uda! najbliższe testowanie w niedzielę. Nie łudzę się, że akurat w tym cyklu zaskoczy, bo niestety przez chwilowy nawrót problemów z gruczołem bartholina akurat w owulację nie udało się
. Kwiecień dopiero się zacznie i mam nadzieję, że chociaż uda się złapać kwietniową owulację. Jakby nie patrzeć seksy w dzień i dwa dni przed owu też dają nadzieję, już nie będę przesadzała, że musi być tylko w owulację. To wolne było mi bardzo potrzebne, od razu odżyłam i na dodatek przyszła piękna wiosna! Szkoda tylko, że ja na L4 i nosa z domu nie bardzo mogę wynurzyć... Za to nadrabiam mocno przy maszynie
Uszyłam sobie piękną sukienkę, mam nawet materiał na kolejną tak bardzo mi się spodobał ten fason. Następnym razem Wam pokażę 
Niech moc będzie z Wami !!
i szczęśliwe owulacje!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/dd66776e0719.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c5fdc08e4f21.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2019, 15:02
Dzis zaczynamy 19 tc 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d5f887e23ba4.jpg
Hej. Dzis juz 19 tc sie rozpoczął
u nas dobrze. Bartuś chodzi na całego. Teraz jak ładna pogoda to spędzamy duzo czasu na powietrzu
wieczorem pada sam z siebie i spi ladnie
pojawiły nam się kolejne zęby. Na gorze dwie czworki juz się przebily i na dole wyszla albo czwork albo piatka nie wiem dokladnie. Ale maly ladbie to znosi nie marudzi nie goraczkuje 
Je ladnie chociaz obiady mi odrzuca. Zjada kilka lyzeczek i nie chce wiecej. Za to kanapki z wedlina parowki czy jajka uwielbia. 
Ja czuje sie dobrze. Brzuch jak na zalaczonym obrazku
rosnie. Na wadze plus 3,5 kg 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2019, 21:49
10 dpo?
Nie dociera trochę to do mnie, i nie uwierzę dopóki bety nie zrobię. Jutro się wszystko okaże. Test górny z dzisiaj rano a ten na dole popoludniowy.
W czorajsze Bobo też pokazało kreskę w 9 dpo, wyszła od razu, przed kontrolna. Potem zrobiłam norda, ma nordzie biel cholerna. No i zaczęła sobie wkrecac, że jednak się nie udało! Pojechaliśmy na betę... Wynik <1,20, więc łzy i za Lamka, a dzisiaj rano bladzioch o czasie na nordzie... Popołudniu wyszedł jeszcze ładniejszy. Rano zrobilam pierwszy zastrzyk z heparyny. Bolało, ale taki ból mogę przeżyć, byleby ciąża się utrzymała. Boję się strasznie jutrzejszej bety. Boję się powtórki, zastanawiam się czy nie pójść poprostu, ale muszę zbadać też proga, więc beta też chyba pójdzie... I TSH, choć ostatnio miałam ładne ok. 1. Trzymajcie kciuki...
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3fe8ae00dfb7.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2019, 19:58
13 dpo
Znowu trzeba pożegnać się z marzeniem... beta z 11 dpo 6,90. Wiem, że nie powinno badać się bety po 24 godzinach, ale poszłam, bo rano 12 dpo test prawie nic nie pokazał. Chciałam wiedzieć, czy beta spadła, bo w nocy z 11 na 12 dpo dostałam plamień, które trwają do dzisiaj. Beta z 12 dpo 7,69, czyli praktycznie nic się nie podniosła. Testy ciągle wychodzą mega blade. Najładniejszy test był 11 dpo, wtedy kiedy zaczęło się plamienie 
Lekarz kazał brać heparynę i luteinę dopochwową 100 2x dziennie. Heparynę biorę od 10 dpo, ale jak widać nic to nie pomogło... Byłam pewna, że to pomoże, ale jak widać nie pomogło.
Wiem, ze może pospieszyliśmy się ze staraniami po operacji, ale miałam nadzieję, że się uda... Niestety od zobaczenia pierwszej kreski się nie cieszyłam, może czułam, że znowu się nie uda? Ciężko powiedzieć. Nawet nie mam siły płakać. Najgrosze jest dla mnie oczekiwanie na 2 betę. 1 wynik zawsze przyjmę, bo niewiadomo, czy spada, czy rośnie...
Dzisiaj od rana brzuch mnie boli @. Ciekawe co powie mój gin, pewnie: a nie mówiłem ? Czemu ja muszę zawsze być mądrzejsza od wszystkich?
Powoli tracę serce do tych starań... 2 raz ciąża biochemiczna. A ja naiwnie zastanawiałam się kiedy powiedzieć rodzicom... Teraz nie powiedziałam nikomu, może faktycznie wiedziałam, że coś będzie nie tak? Czułam, że coś zaczęło się dziać, ale też czułam, że lepiej nic nie mówić. Nawet bety koło 7 nie można nazwać ciążą.
Poza tym mój gruczoł Bartholina znowu się powiększył... mam serdecznie dość tego wszystkiego. Dlaczego to właśnie ja muszę mieć takie problemy ? Znowu będę chodziła jak struta...
Plan na przyszły cykl:
-lametta
- zaczynam brać metę
- od owu encorton
- po owu ovitrelle (jedna strzykawka na 5 dni)
-heparyna po owu
Jak to nie pomoże, to ja nie wiem co mogę jeszcze zrobić... 
Boję się jutrzejszej bety, jakby to był wyrok. I tak dałam radę w środę w pracy się nie rozwyć tak jak ostatnio... Obstawiam, że beta nadal na tym samym poziomie.
Chyba, że moje siki są jakieś ciulowe i testy na nie nie reagują...
Skąd wziąć na to wszystko siłę???
Ledwo przebijająca kreska z 13 dpo....
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7fcd6efa279f.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2019, 17:45
17+0
18 tydzień! Według belly 5 miesiąc,chociaż oficjalnie powitam go za tydzień 
Ostatnie dwa dni czułam wypychanie synusia
jeszcze takie nieśmiałe i malutko go,ale już się zdarzyło 
Czas leci.. ostatnie dwa dni piękna pogoda więc siedziałyśmy w plenerze. Wczoraj zrobiłam troszkę kilometrów i dzisiaj rano troszkę brzuch mulił. Sobota zleciała na porządkach i wieczorem też ciut muli,ale już leżę.
W środę byłyśmy na zakupach, Pola wybrała maluszkowi pozytywkę misia,szmatkę przytulankę i mikro spodenki batmana
póki co jest miłośc do brzuszka i dzidziusia. Przytula,całuje ,rozmawia z nim 
Myślimy już jak ogarnąć pokoik i pracownię do warunków jakie się zmienią (T. praca w domu - a tu musimy uzyskać zgodę czy się nadaje pokój) no i pokoik dzieci, czyli najgorsze-ustawienie mebli bo trzeba dokupić,miejsca mało i nie wszystkie pomysły możemy zrealizować,więc póki co jesteśmy w kropce.
a to my w 17+0 jako Gruszka 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d2d057978c51.jpg
20+0
Zaczynam 21 tydzień a tymczasem...DRUGĄ POŁOWĘ CIĄŻY!!!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/4a31ae84c81f.png
Mój śpioch starszy szaleje a mlodszy straszy i śpi hihi 😀
Nie mogę uwierzyć,że to już połowa. Do wizyty genetycznej 5 dni 😍
Dzisiaj w planie mamy zakupy,trzeba kwiaty na ogród kupić i składniki na lekkie ciacho 😀 później teście i w końcu ogród 😀 mam nadzieję, że pogoda dopisze 
Edit: kopie i szaleje 😍😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2019, 08:51
Kolejny psowy temat porusze. Zaprowadzilam mojego klocka do wielce polecanej, wychwalanej, superspecjalistycznej szkolki. Wystarczylo, ze wysiadl z samochodu i juz po pieciu minutach pani trenerka z potem na czole stwierdzila, ze moze lepiej niech pies posiedzi w tym aucie, a my tylko teorie dzis zrobimy. Na sali jednak byly osoby z pupilami, tylko ze te pieski grzecznie lezaly pod krzeslami. Trenerka pogadala pol godziny na temat konsekwencji w wychowaniu, po czym zaprosila na krotki trening chodzenia na smyczy, ktory ja mialam tylko obserwowac, jak robia to inni. Zaproponowala zajecia indywidualne u samej szefowej, bo do grupy to ona nie bardzo Rocia widzi. Ta cala szefowa zarezerwowana jest az do konca roku, a jedna godzina kosztuje tyle, co moich godzin szesc, takze dziekujemy, pomyslimy.
Dalej nie ma mi kto wyszkolic psa. Byl juz we wszystkich okolicznych szkolkach, przerobilismy dwoch prywatnych trenerow, na szczescie nie tak kosmicznie drogich, jak ta super szefowa. Przekopalam pol Internetu, naczytalam sie ksiazek jak student kynologii. A pies ciagle ma swoje foszki i humorki, slucha mnie w 9/10 przypadkow, z czego ten jeden konczy sie moja kontuzja lub panika wsrod ludu. Do kolejnego egzaminu z posluszenstwa przystepuje juz za trzy lata. Jak tak dalej pojdzie, to go obleje. Ma chyba tylko jedna poprawke, a potem kula w leb. Czasu wydaje sie duzo, ale patrzac na jego "postepy" w ciagu tych dwoch lat, to strach sie bac. Zeby nie bylo, ze to jakis dzikus nieokrzesany, nie, po prostu nie jest tak posluszny, jak powinien byc rottweiler. Slodziak, kochany i uroczy, uwielbiam te 60kg futra i miesni, wiem ze on tez mnie kocha bezgranicznie, ale miloscia egzaminu nie przejdziemy. Co robic, jak zyc?
Cały świat chce widzieć bardziej kolorowo od tego telefonu. Strasznie sie cieszę i jednocześnie sie trochę boję. Zaczynam mieć obawy "czy podolam?", "Czy dam sobie rade jako mama"... Itd. Jednocześnie strasznie mocno nie mogę sie doczekać. Wczoraj świętowaliśmy. Nie mogę sie doczekać tych wszystkich zmian, które juz sie zaczynają, ale tez trochę sie ich obawiam
4 dzień po punkcji, 3 doba rozwoju zarodków
@Kd_eye: W sumie to nikt nie wytłumaczył na jakim cyklu będę miała transwer, ale sądząc po zestawie leków jaki dostałam, zakładam że na cyklu sztucznym, pewnie ze względu na to że do kliniki mam 500 km lekarz nie chce ryzykować, że nie trafimy z owulacją. Mam Estrofem od 2 dc, w 10 dc usg, interesuje ich tylko grubość endometrium, dalej progesteron.
@Marronek: masz rację, w PL można zaplodnić max 6 komórek, nie można też skorzystać z nasienia swojego dawcy, dlatego podchodzimy do IVF w Czechach.
W 3 dobie mamy 8 zarodków kasy A!! Embriolog powiedziała, że się pięknie dzielą 😍 Dziewczyny, Wasze trzymanie kciuków działa!! Dziękuję 💛 dacie radę podtrzymać jeszcze do poniedziałku? 😊
Nudzi mnie...
Rano po południu najgorzej wieczorem a czasami budzę się też w nocy
Tymi wzmożonymi nudnościami przywitał mnie 9 TC wcześniej było znośnie ą od paru dni jakaś masakra
Najgorzej jest gdy mam pusty żołądek a jeść nie mogę wręcz zmuszam się po gryzie coś zjeść bo wiem że jak nie zjem będzie jeszcze gorzej
W pierwszej ciąży nie miałam mdłości w drugiej co poroniłam lekkie ale teraz to dopiero czuje co to są mdłości ciążowe
Z dwojga złego to cieszę się że nie wymiotuje o mam " tylko" mdłości
Mówię sobie że jak mdłości są to x dzidzia musi być wszystko ok
We wtorek mam wizytę u gina i będziemy podglądać brzdąca trzymajcie kciuki
no i mamy 1 DC !!!!
wczoraj tylko plamienia ale od rana @ już się rozkręciła na maksa więc od jutra Regulon
to moje pierwsze w życiu tableki anty... cóż za przewrotność losu żeby chcąc dziecko muszę zacząć od antyków 
Niki345 dzięki za wsparcie
wiem że to nie takie straszne ale mimo wszystko gdzieś tam się tli niepewność i lęk przed tym co nieznane
mam nadzieję że migrenowe bóle sobie odpuszczą męczenie mnie i będę mogła się cieszyć kolejnym krokiem na przód do celu
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2019, 10:57
7 dpo
właśnie mi się przypomniało, że kiedyś przejeżdżałam obok towarzystwa
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/335de0e26a68.jpg
i ja się grzecznie pytam... dlaczego te czerwonodziobe nieroby do tej pory nie przytargały mi pakuneczka z bobasem!
zamierzam założyć im sprawę.. tak właśnie ![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2014, 11:20
Co ten mój pańcio powiedział cypryjskiemu romantykowi?
TO powinno być pytanie miesiąca, a nie jakieś tam problemy ze wstecznym biegiem!*
Powiedziałabym wam wszystko, ale on jechał takim ciągiem, tak krzyczał, tak wyzywał, bluźnił, groził, że ja zamknęłam się w sypialni i na szybko na skajpaju do koleżanki zadzwoniłam żeby radziła co dalej!!! Po 10 minutach przyszedł do sypialni i to wtedy nie widziałam czy wleźć pod to łóżko i udawać że nigdy na Cypr się nie przeprowadziłam, czy zaproponować mu może kawę, masaż, obiad, sprzątanie domu, wyprasowanie skarpetek? Cay się trząsł, oczy miał czerwone, włosy mu dęba stały, jeszcze trochę sobie przeklinał pod nosem łażąc od okna do drzwi i z powrotem.
- I co mu powiedziałeś?
- Co mu powiedziałem? Wszystko powiedziałem temu zawszałemu gnojowi, szarańcza cypryjska, malaga cholerna! Wszystko mu wygarnąłem, żeby sobie nie myślał że będzie dalej tak robił... Znajduje sobie kutas ofiary z obcego kraju i wykorzystuje ich naiwność i brak znajomości realiów. Tylko raz cię samą puściłem!!! TYLKO RAZ widzisz? Ile razy ci powtarzam nie zwracaj uwagi na nikogo! Mówisz „Nie dziękuję dam radę, nie potrzebuję pomocy, czekam na męża” i spławiasz dziadostwo. A ty sie ze mną jeszcze kłócisz, że nie chcę cię samej do Polski puścić???
No i co ja miałam powiedzieć? Jestem łażącym problemem, który zawsze ściaga na siebie męskie spojrzenia jak gówno okoliczne muchy. Nigdy nie umiałam być niegrzeczna dla ludzi, którzy byli dla mnie mili. Nigdy nie umiałam odmawiać pomocy a potem brnęłam w dziwne sytuacje, z których ciężko mi było się wydostać, aż w końcu pojawił się w moim życiu osobisty trener i nauczył mnie gonić chołotę - nie odśmiechiwać się do facetów w autobusach, nie wdawać się w konwersacje z ludźmi na plaży, nie proponować pomocy zagubionym turystom w formie „ja was podrzucę jadę w tym kierunku”, a także wyjaśnił że wyjście na kawę z kolegą z pracy dla mnie to nic ale dla niego to już zaproszenie. Zwłaszcza w moim przypadku, bo mam w sobie to coś, co ściąga do siebie wszystkie muchy...
Romantyk dostał dawkę otrzęsin, bo pańcio wygarnął mu rzeczywiście wszystko. Zachwiał mu reputacją w szpitalu, zagroził zgłoszeniem do dyrekcji, powiadomieniem jego rodziny i policji, no i oczywiście pobiciem do nieprzytomności w biały dzień i na oczach wszystkich, żeby pacjenci wiedzieli z jakim łajdakiem mają do czynienia. A ja się tylko patrzyłam na niego, tak jak dziecko, które zrobiło coś z czego tata nie jest dumny. I myślę sobie, czy ja jeszcze kiedyś na miasto będę mogła wyjść sama?
![]()
*Bieg wsteczny... Tak... Na Flinstona wypchałam własnym ciałem auto z parkingu. Wypchałam na tyle, abym mogła spokojnie wrzucić jedynkę i pojechać do domu. Spięłam się w okolicach macicy, ciężar ciała przerzuciałam na plecy i to nimi zaparłam sie o framugę drzwi, odpychając się prawą nogą od asfaltu, lewą zapierając się o podłogę i pilnując hamulca a lewą ręką manewrując kierownicą. Jeśli nie możecie sobie tego wyobrazić dorzucę że na Cyprze kierownica jest po prawej stronie a jeździ sie po lewej. Jak ja to kiedyś koczkodanowi będę opowiadać to mi za chiny nie uwierzy...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.