Krycha Potrzeba pisania 23 listopada 2019, 21:33

To nie jest tak, ze On wtedy o postepowaniu zapomnial. On mial od poczatku plan. Tak naprawde, wczorajsza rozmowa o rozwodzie nie byla pierwsza. W zasadzie zanim sie tu wprowadzilam, bylam z tym u Niego, tylko wtedy Jego zona troche przedobrzyla, ja nie bylam na sto procent zdecydowana, wiec On na sile nie mogl zrobic nic.

Potem postanowilismy wyeksmitowac starego sadownie. Jego zona znowu sie wmieszala, ale tym razem bez znaczenia dla sprawy. Tutaj w Niemczech, do rozwodu moze dojsc dopiero po roku separacji. Dokladnie rok temu On napisal takie pismo. Nie jest wiec przypadkiem, ze odezwal sie teraz. Teoretycznie rok separacji wlasnie minal.

19dc

Od dwoch dni temperatura utrzymuje się na poziomie 36,6 stopni. Nie wiem czy była owulacja, a jeśli tak to bardzo późno. Za 10 dni powinna być @.
Od dwóch dni mam problemy z kręgosłupem. Prawdopodobnie rwa kulszowa. I pomimo tego że mam w domu tabletki by przestało boleć to ich nie biorę. Bo co jeśli jakimś cudem w tym cyklu się udało? Ehhh marzenia... Ile można sobie wkrecac happy end? Na razie mąż smaruje mi plecy, dużo leżakuje i wstaje gdy już muszę. Od dziś nocne zmiany. Byle do soboty.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 listopada 2020, 13:13

Hm jeśli nie zacznę krwawić to jutro rano zrobię test. Ale dziwne by było, gdyby cokolwiek pokazał.

21+6
Wczoraj zapowiadał się taki piekny dzień, słoneczko 19 stopni, poszłam na herbatkę do koleżanki, a okazało się ze ona jest w drugiej ciąży🙈 miesiac po mnie urodzi, ale jaja...😁🤭
Niestety podnosiłam trochę Wojtusia, dodatkowo spodnie ciążowe... mnie trochę uciskały, ze nie mogłam już dojechać do domu. Moja macica znowu była w jednym wielkim skurczu, brzuch mi tak wywaliło... M. Tez się przejął, pomógł mi się przebrać, i leżałam tak do wieczora. Wzięłam dwa magnezy, ale dopiero po nospie i chyba pozycji leżącej mi przeszło. Ciekawe czy innych macica tez tak trenuje do porodu?? Cieszyłam się tylko ze mogę bezpiecznie leżeć w domku a nie jestem w pracy, tak jak poprzednim razem ... No trudno innym razem będziemy się cieszyc z pięknej pogody, całe szczescie moja macica dziś już jest spokojna 😊😉

Zapowiada się conajmniej 2 tyg na patologii ciąży.
Po dzisiejszym usg diagnoza - hipotrofia płodu AC poniżej 1 percentyla 😢

Malutka nie tylko nic nie przybrała na wadze, ale wręcz zjechała do 1160g 😔 brzuszek nadal w 27tc, a więc jest 3 tyg. w plecy😔

Przy czym ktg ok, wszystkie przepływy ok i wody płodowe też zasadniczo w normie, choć pewnie mogłoby być ich więcej.
Główka, kość udowa na 29-30 tc, więc też ok. Tylko ten brzuszek... 😟

Mąż czytał (ja nie czytam bo trafiałam ciągle na historię, gdzie dzieci umierały nawet na dzień lub kilka godzin przed porodem z powodu złej diagnozy) że hipotrofia jest w ponad 80% skutkiem źle funkcjonującego łożyska lub złych przepływów, a reszta przypadków często wynika z natury dzieciaczka. Może Malutka ma taką urodę, że będzie malutka, no ale trzeba to sprawdzić, więc trochę pomieszkam w szpitalu 🤷

Szczerze... nawet się cieszę, bo tu jestem pod stałą kontrolą. Ktg 4x dziennie, lekarze trzymają rękę na pulsie. Pacjentki mówią, że tutaj ciężko się dostać, ale jeszcze ciężej wyjść, bo wypuszczają tylko jak mają 100% pewności że wszystko jest ok. Tym sposobem możemy tu zimować do stycznia... Wszystko zniosę byle Malutkiej nic złego się nie stało ❤️

Poza tym szpital b. nowoczesny, estetyczny i wygodny, ponoć najlepsi specjaliści od małych ludków w Wawie, położne i pielęgniarki sympatyczne, jedzenie dobre🙃 a lokalizacja w połowie drogi między naszym mieszkaniem a praca męża, więc łatwo ma mnie odwiedzać. Damy radę 💪💪

Jedynie to qrczę albo mam zapalenie pęcherza moczowego albo pessar b. uciska mi na pęcherz - ciągle chce do toalety, a już nawet nie mam czym... Czekam na wyniki posiewu i lekarza, który ewentualnie poprawi mi ten pessar, jeżeli to w nim jest problem. W sumie to mój jedyny dyskomfort obecnie. Staram się nie myśleć o chłoniaku, a Malutka czasami nawet bryka, więc wierzę, że ma wolę walki i życia. Już tyle przeszłyśmy. No i psychicznie czuje się zaopiekowana. Myślę, że w domu bardziej by mi psycha siadała, chociaż chyba z reguły bywa odwrotnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2019, 18:55

Pinka. Piąty transfer 18 listopada 2019, 21:12

Nowy lekarz mnie zbadal, okazalo sie ze nie wyczyscilam sie do konca. Pozostala mala ilosc tkanki, ktora trzeba wykurzyc lekami (takimi co to mozna dokonc aborcji na wlasna reke - coz za przekornosc losu)
Doktor F - tak go nazwe, zlecil 7 badan genetycznych i innych.. u Pana dobrodzieja zostawilismy bagatela 280zl, za lek 50zl i tak placimy w kolko..za wlozenie zarodka, a potem za jago wyciagniecie.. plus straty psychiczne.
W czwartek mam sie zglosic na spr czy sie wyczyscilo i o kolejne 280zl lzej na koncie.

Przez te 3,5 roku moglibysmy z mezem miec nowy samochod/super wskacje..a tymczasem nie mamy nic..

31+4
My juz po wizycie, mala wazy 2,5kg (w sumie to duża z niej baba rośnie 😁). Wszystko jest w porzadku, nastepna wizyta 12 grudnia, a wstępnie cesarka zaplanowana na 12 stycznia :)
Jeśli chodzi o kuchnie to w koncu cos sie ruszyło, jestesmy blizej niz dalej, czesc rzeczy moglam juz powkladac do szafek co w sumie pozwolilo ogarnac troche ten syf w salonie...
No to teraz maleńka musisz dzielnie i zdrowo czekac na termin cc!! 🤞🤞✊✊

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

13 dc

Mobilizuje się żeby w końcu iść do lekarza, ponowić wyniki, sprawdzić co i jak. Ale totalnie nie mam do tego chęci. Tak jakby podświadomie wiem że to nie ma sensu, że jakim cudem ja mam mieć dziecko. Niby nikt mi nigdy nie powiedział żebym sobie to wybiła z głowy, ale ja czuję że tak jest.

Dziś miałam umówić się do ginekologa, ale usiadłam do obiadu, później serial i mi wypadło z głowy. I tak jest codziennie. Odwlekam caly czas ten moment, tylko zamiast zyskiwać czas to go tracę.

Na froncie ja-mąż ostatnio zaskakująco dobrze. Aż nie mogę uwierzyć jak zmienił się w ciągu ostatniego miesiąca. Jakby mi go podmienili, lub wygrali nowe oprogramowanie. Widzę że bardzo mu zależy by było między nami jak dawniej. Takiego go pamiętam dwa lata temu.

Mialam mierzyć znowu temperaturę by iść dobrze przygotowana do lekarza na wizytę, ale trochę olalam temat. I teraz żałuję.

Boję się grudnia. To będzie ciężki czas dla mnie. Wokół kolejne ciążę, dzieci, nie mam na to siły. 2 lata planuje ten moment, gdy mówię mężowi że się udało, przekazuję rodzicom informacje ze będa dziadkami, mówię siostrze że będzie ciocia. Tyle scenariuszy, ale brak daty premiery.

Krycha Potrzeba pisania 20 listopada 2019, 12:47

Przez wczorajszy maly "wypadek", a raczej "upadek" w pracy, boli mnie brzuch. Zglosilam to juz i beda bardziej uwazac, ale boli az do mdlosci.
Poza tym nic nowego. Stary jakby czuje co sie swieci, bo probuje byc mily i o jakims urlopie zagaduje. Niestety, musztarda po obiedzie i ketchup po frytkach, z nim to ja sie juz nigdzie nie wybieram.

3t+5d 😊

Strasznie mnie dzisiaj rano kusiło, żeby zmierzyć temperaturę albo siknąć test... Nie dałam się :-D

Spokój i tylko spokój, żadnego analizowania czy tempka spadła o jedną setną stopnia, żadnego porównywania intensywności cieni.

Moja panika "narkomańska" na szczęście ustąpiła, ze zdrowiem i samopoczuciem wszystko w porządku. Przybrał za to na sile strach przed poronieniem, chyba im bardziej do mnie dociera, że naprawdę jestem w ciąży, tym bardziej boję się ją stracić. Luby jest wniebowzięty, ale też próbuje tę swoją wniebowziętość jakoś trzymać w ryzach :-P Wszyscy się boją. Chciałabym, żeby już była połowa stycznia i zaczął się drugi trymestr. 🙄 Statystyki przerażają.

Dzwoniłam wczoraj do doktora z kliniki, pogratulował, wyznaczył wizytę za dwa tygodnie i kazał zmniejszyć duphaston o połowę, a za tydzień zupełnie odstawić. Myślę, że w piątek albo poniedziałek powtórzę betę i progesteron, żeby upewnić się czy wszystko ok zanim zrezygnuję zupełnie z dupka. Najchętniej robiłabym tę bętę codziennie! :-D Tylko że to oznacza 10 godzin najgorszego stresu, a jedynie jakieś 5 popołudniowej ulgi :-D Zaczynam też fantazjować o posiadaniu własnego aparatu USG w domu :-P We Wrocławiu miałam zaprzyjaźnioną weterynarkę, która po godzinach robiła USG swoim ciężarnym nie-mogącym-wytrzymać-do-kolejnej-wizyty-u-gina koleżankom :-D Zawsze uważałam, że zwierzęta w tym kraju mają lepszą opiekę lekarską od ludzi! :-P Wszystko na miejscu i bez czekania... Tyle że chyba u weterynarza nie da się zrobić przezpochwowego :-D :-D

Objawy ciążowe mają się dobrze, zaczęły się u mnie już kilka dni po owulacji. Na początku myślałam, że jak zwykle je sobie wkręcam, ale to chyba od tego wysokiego progesteronu - w końcu to on, a nie "ciąża" jako taka odpowiada za mdłości, senność i zmęczenie ;-) Cyce przeogromniaste, napompowane, bolące i gorące (luby znowu wniebowzięty :-D ) Mdłości nasilają się po jedzeniu, apetyt generalnie słaby - na razie zamiast tyć schudłam kilogram. Do tego co drugi dzień jestem tak wypluta, jakbym całą noc nie spała i jeszcze miała kaca. Tylko czemu co drugi dzień? :-D Muszę wstawać trzyetapowo bo kręci mi się w głowie i robi ciemno przed oczami. Łatwo się irytuję mimo że przez większość czasu czuję jakiś nienaturalny wewnętrzny spokój. Lekko schizofreniczne? Jakby irytacja i strach pływały po powierzchni, a niżej leżała gruba pierzynka ciepłego komfortu. Czy to ma jakiś sens?? :-D

Lepiej już skończę te dywagacje bo ktoś do mnie wyśle rosłych panów z kaftanikiem wiązanym na plecach :-P

Rośnij dziecino, rośnij! Chcę cię wreszcie zobaczyć! (albo was :-P) <3 <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2019, 06:13

4tc+3

Nie wiem nic. Jest tak mega wcześnie, że ciężko mi w ogóle sobie wyobrazić tą ciążę. I tak bardzo strach w nią uwierzyć.
Testów zrobiłam chyba z 5 :P

Lekarz dopiero 17 grudnia, bo te początki strasznie mnie stresują i wolę iść później.

Czyli ile? 26 długich dni do wizyty...

Rośnij zdrów Maluchu! Już Ciebie bardzo kochamy!

Krycha Potrzeba pisania 19 listopada 2019, 12:06

Nie moge sie dodzwonic do sadu o pokrycie kosztow sprawy. Maja takie godziny otwarcia, w ktorych jestem w pracy i to dosc zajeta. Chyba wezme dzien wolny i wybiore sie tam osobiscie. Poza tym "moj" zaprzyjazniony adwokat chce spotkac sie znowu w sprawie rozwodu. Nagle sobie o mnie przypomnial. Mozemy pogadac, czemu nie, ale i tak sad mnie nie ominie, w koncu on tez za darmo tego nie zrobi. Poza tym wydaje mi sie, ze tata tez chce mi z tym pomoc, starego nigdy nie lubil i bardzo chcial, zebym sie rozwiodla. Moze jakis bonus dla mnie w spadku na to przewidzial i probuje mi to powiedziec. Tak czy inaczej, umawiam zaraz tego "mojego" prawnika, koszty to problem na potem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2019, 12:07

Już od miesiaca jestem świadomie w ciąży 😍 🥰 kochamy tego Maluszka odkąd się dowiedzieliśmy, ze jest z nami! Wiem, ze jest wcześnie i ze może jeszcze się duzo wydarzyć, ale wierze w Dzidziusia, jeżeli ma coś po mnie, to będzie walczył 😍😍 drugi tydzień jestem już w domu na zwolnieniu lekarskim, jaka to była fantastyczna decyzja! Jest mi bardzo dobrze! W końcu mam czas dla siebie! Mogę na spokojnie poczytać książki, oglądać seriale, zaczęłam gotować zupy (do tej pory ze względu na pochłonięcie praca, robiłam tylko jednodaniowe obiady), w końcu przeniosłam się do nowej lekarz rodzinnej - jaka wspaniała kobieta! Dzis byłam na pierwszej wizycie - bardzo się przejęła moja sytuacja i zapewniła, ze jeżeli mój ginekolog prowadzący nie będzie mógł wystawiać recept z kodem C na heparynę, to jak najbardziej Ona mi będzie wystawiać tak żebym mogła te darmowe leki mieć. Odrazu tez wystawiła mi skierowanie na czesc z badań które mam zrobić w 11-14 tc zawsze to prawie 100 zł zaoszczędzone. Poczułam się zaopiekowana 🙂 w końcu tez utworzyłam sobie internetowe konto pacjenta, jak zobaczyłam ile rocznie wynosi suma na składki a w rubryce refundacje 0 to się trochę przeraziłam... ale coś chyba nie do końca tam działa, bo miałam jednak raz badana drożność jajowodów w szpitalu na NFZ a raz laparo-histero-drożność, także udało mi się coś skorzystać. Zastanawiałam się tez czy nie wybrać się do ginekologa na NFZ po skierowanie na pozostałe badania (zostały mi HIV i wirusowe), ale nie wiem czy nie lepiej już zostać przy jednym lekarzu i tyle. Następna wizyta za 3 tygodnie, już chętnie bym zobaczyła co tam się dzieje, ale musze być cierpliwa! Wczoraj tez zrobiłam pierwsze ćwiczenia dla kobiet ciężarnych, zgodnie z zaleceniami Mojego Lekarza Anioła (z którym już się pożegnalam, ale mam nadzieje, ze będziemy mogli Ja odwiedzić już w trójkę). Staram się tez bardzo zwracać uwagę na to co jem i pije. Jak do tej pory mam zachcianki typu pomidor albo jogurt naturalny, wiec dzidziuś jest fanem zdrowego odżywiania. Nie mam w ogóle ochoty na słodycze (i dobrze, bo zawsze była to moja zmora). Fakt wyjątkiem są lody! I dzisiejszy gofr 😁chociaż tak naprawdę to chyba miałam ochotę na gofra zjedzonego w słoneczny dzień na bałtyckiej płazy 😁 ale ta fantazja musi jeszcze trochę poczekać!
Piękny, wspólny, miesiąc za nami, mam nadzieje, ze jeszcze sporo takich przed nami 😍😍
PS radzicie coś jeszcze załatwić/zrobić w tym czasie? Oprócz oczywiście projektu relaks 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2021, 14:12

anemic Wielkie chcenie ... 19 listopada 2019, 13:27

Dziewczyny dziekuje za wszystkie mile slowa i troske. Niesamowite,ze nie znajac sie mozna czuc takie wsparcie. U nas ok, po prostu nie mam ani czasu ani sil pisac. Bylam u lekarza, zarodek byl,serce jeszzcze nie, mam pokazac sie ok 25.11 Biore duphaston, ale plamien juz nie ma. Nic nie zglosilam w pracy bo boje sie,ze poronie i bedzie trzeba odkrecac. Mam klopot z jedzeniem, wszystko mnie mdli, jestem zmeczona, problemy koszmarne ze spaniem mam. Dokladajac Hanki nocne wyczyny (chyba zeby) sa dni ze jestem jak na rauszu. Staram sie wtedy nawet samichodem nie jezdzic.
W 2 tyg schudlam 3 kg, najchetniej jadlabym chleb z maslem.
Hania nadal cudowna,kazdy dzien to cos nowego.
D. Cieszy sie z ciazy (mowi,ze.to prezent na 40 ur). Ja oswajam sie z mysla, na przemian sa chwile radosci i paniki.
Od stycznia ibtak chyba pojde do.pracy na jakis czas.
Lekarz zasugerowal.odstawienie Hanki od piersi. Ja nawet nie mam pomyslu jak sie za to zabrac. Tyle na szybko. D.dzisiaj ma.ur. Sciskam Was

anemic Wielkie chcenie ... 19 listopada 2019, 13:27

Dziewczyny dziekuje za wszystkie mile slowa i troske. Niesamowite,ze nie znajac sie mozna czuc takie wsparcie. U nas ok, po prostu nie mam ani czasu ani sil pisac. Bylam u lekarza, zarodek byl,serce jeszzcze nie, mam pokazac sie ok 25.11 Biore duphaston, ale plamien juz nie ma. Nic nie zglosilam w pracy bo boje sie,ze poronie i bedzie trzeba odkrecac. Mam klopot z jedzeniem, wszystko mnie mdli, jestem zmeczona, problemy koszmarne ze spaniem mam. Dokladajac Hanki nocne wyczyny (chyba zeby) sa dni ze jestem jak na rauszu. Staram sie wtedy nawet samichodem nie jezdzic.
W 2 tyg schudlam 3 kg, najchetniej jadlabym chleb z maslem.
Hania nadal cudowna,kazdy dzien to cos nowego.
D. Cieszy sie z ciazy (mowi,ze.to prezent na 40 ur). Ja oswajam sie z mysla, na przemian sa chwile radosci i paniki.
Od stycznia ibtak chyba pojde do.pracy na jakis czas.
Lekarz zasugerowal.odstawienie Hanki od piersi. Ja nawet nie mam pomyslu jak sie za to zabrac. Tyle na szybko. D.dzisiaj ma.ur. Sciskam Was

zakochanaaw A może to pomoże? 19 listopada 2019, 13:03

15dc
Dziś już dużo lepiej, wczoraj pojawiło się u mnie dużo śluzu płodnego, dziś już w sumie nie ma go albo jeszcze się pojawi. Podbrzusze tak delikatnie czuje ale zdecydowanie mocniej boli mnie w krzyżu. Test owu zrobiłam z rana i wyszła nawet mocna druga kreska ale dalej nie szczytowa, tempka też taka sobie ale to pierwszy cykl jak ją mierzę więc zobaczymy na koniec jak będzie wyglądać ;)
https://zapodaj.net/6bd7a5e942023.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2019, 13:05

zakochanaaw A może to pomoże? 20 listopada 2019, 16:26

W połowie robienia dla teściowej ozdoby świątecznej na drzwi musiałam zrezygnować bo nie mam żadnych łańcuchów świątecznych 🤣 kupię i dokończę ale za to zrobiłam sobie paznokcie :p
Jajnik boli mnie mega mocno, dziwny ten ból taki piekący aż.. zaraz idę zrobić znów test owulacyjny jak wyjdzie ale robiłam koło 12 i wyszedł dużo słabiej niż ten z rana :/

Krycha Potrzeba pisania 18 listopada 2019, 13:58

W nocy ten sam scenariusz co wczoraj. Pies koniecznie chce wyjsc, po powrocie znowu sni sie tata. Co chcesz mi powiedziec? Nic dzis nie poszlo tak, jak chcialam, ale i tak zrobie jak mialo byc. Jutro tez jest dzien.

margarethe Ciagla walka 26 listopada 2019, 13:40

nowy cykl trwa, owulacja zbliza sie, kolejny cykl staran, kolejny miesiac wiary i zaangazowania, czas na testowanie bedzie przed Swietami, Mikolaju poprosze prezent <3

Krycha Potrzeba pisania 22 listopada 2019, 18:23

Stalo sie to, co mialo sie stac. Papiery podpisane, machina ruszyla. Wybralam sie z "moim" prawnikiem na przepyszny obiad, ale moglam w zasadzie juz przy zamawianiu domyslec sie, co bedzie dalej.

Lokal z tych eleganckich posrodku starego miasta, typowa adwokacka klientela. Na wejsciu powitanie wlasciciela knajpki: "Hej A., to nowa?" Coz, najpozniej teraz powinna zaswiecic sie czerwona lampka. Podano krewetki. Oczywiscie On na wstepie zaznaczyl, ze stawia. Owoce morza sa powszechnie uwazane za silny afrodyzjak. Ja zwyczajnie uwielbiam krewetki, wiec nie zwracalam uwagi na coraz bardziej natretna czerwona lampke.

Wiedzial, z czym przychodze, wiec zaczal w zasadzie o sobie. Tylko ten wstep taki patetyczny Mu wyszedl: "Codziennie mysle o tobie i jest mi przykro, ze tak atrakcyjna kobieta ma tak nieciekawe zycie osobiste." Coz, faceta poznaje sie po tym jak konczy, wiec darujmy Mu ten wstep. Plynnie przeskoczyl na swoje, "o dziwo" nieudane malzenstwo. Bo chodzi o to, by mowic na tym samym poziomie i tego samego oczekiwac od zycia i bla bla bla. Dopiero przy haselku: "Gdyby nie syn, tez bym sie rozwiodl", musialam ostro zaprotestowac.

Przenieslismy sie do biura. Pustego biura, zaznaczam, w ktorym nie bylo juz nawet sekretarki, ktora mnie wczesniej, przed obiadem, zaprowadzila do Jego pokoju. Podpisanie papierow poszlo sprawnie, nawet koszty zostaly od razu zalatwione.

Poniewaz On patetycznie zaczal, uderzylam w te same tony: "Tata na pewno jest teraz szczesliwy, tak bardzo pragnal tego rozwodu." Podalam Mu reke na pozegnanie, ale On z calej sily mnie objal i przytulil. Jest duzo ode mnie wyzszy, slyszalam jak mocno bije Mu serce, bylo na wysokosci mojego ucha. Lekko odwzajemnilam uscisk, wtedy On zaczal wdychac zapach moich wlosow i nachylil sie, zeby mnie pocalowac. Szybciutko uwolnilam sie z objec, odwrocilam na piecie i rzuciwszy sploszone: "Czesc" ucieklam az sie kurzylo!

Do tej pory mam motylki w brzuchu jak o tym mysle. To sie kiedys stanie, na pewno, ale przeciez nie tak od razu. To nic, ze troche ponad rok do siebie wzdychamy po katach. On dopiero teraz okazal zainteresowanie, wiec zwyczajnie wypada sie odrobinke pouwodzic i zrobic to w cywilizowany sposob, a nie zaraz przy pierwszej okazji.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2019, 18:24

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)