Dziękuję. Jesteście przekochane! Dajecie niesamowite wsparcie!
Jak mam być szczera... Tak z głębi... Chyba wyszukuje sobie problemów i powodów do strachu, a tak naprawdę nie boje się punkcji, nie boje się bólu, narkozy, czy tego, że nie będę wiedziała co i jak... Boje się tego, że będzie biało na teście. Wierzyłam w IUI, wierzyłam (nie przyznawałam się do tego) w ostatni cykl, który się wydluzyl... Ale jak po transferze będzie biel? Nie dam rady. Nie potrafię myśleć, że będzie kolejny...
10 t 4 d
W zeszłym tygodniu - wg OM 9 t 2 d byliśmy na USG i nadal wychodzi ciąża o jeden dzień młodsza, a termin porodu dalej na 31.05.2020
Nasz maluszek na USG miał już 2,5 cm i wyglądał już jak mały człowiek
Cudowny widok. Chciałabym już wiedzieć, czy to chłopiec czy dziewczynka. Mamy już nawet imiona, i tak jeśli byłby chłopiec to Olek, a jeśli dziewczynka to Zosia (ewentualnie Róża też mi się podoba), ale mamy jeszcze tyle czasu do namysłu, że naprawdę zdążę się rozmyślić 10 razy 
Tak sobie myślę, że mogłam umówić się na usg gdzieś teraz, bo trochę się obawiam. Strasznie dużo dziewczyn, które zobaczyły II mniej więcej wtedy co ja straciły swoje maluszki
To jest takie niesprawiedliwe... Nie chciałabym przechodzić tego raz jeszcze. U mnie jeszcze jest ten irytujący brak objawów. Za wyjątkiem cycków, które coś tam bolą. Od wczoraj nie chodzę do pracy, wreszcie trochę odpoczęłam. Ciężko mi było to zostawić, ale muszę teraz myśleć o sobie i o dziecku.
Za tydzień w sobotę prawdopodobnie badania prenatalne, muszę jeszcze dokładnie jutro się umówić. Muszę też skoczyć na badania jutro-progesteron i beta. Lekarz na NFZ kazał zrobić... Nie wiem kiedy zrobię pappę. Ogólnie to jestem nieogarnięta!
Powiedzieliśmy siostrze emka, bo byliśmy umówieni na wspólny wyjazd za granicę w styczniu a ja w ciąży nie pojadę, więc odpada...Strasznie się wzruszyła jak jej wysłaliśmy zdjęcie naszego małego Człowieczka:) Rodzicom jeszcze nic nie mówimy, może po prenatalnych. Dobrze mi z tym, że mało osób wie.
Cały czas trzymam kciuki za walczące dziewczyny :* słońce dla Was też zaświeci 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2019, 20:56
Mały jest co chwilę przeziebiony, chodzi do żłobka jak tylko katar odpuszcza. Nadal jak go zostawiam to płacze, ale ma juz swoją ulubioną ciocię więc jest dla nas światełko w tunelu. Dzis rano krzyczał, że chce do cioci Gagi, a wieczorem był smutny bo jej nie było w naszym domu. Uwielbia chodzic do sklepu, każdego, bardzo lubi spacery, ktore zazwyczaj kończą się pokładaniem w trawie/liściach. Miał ostatnio ciężki okres, złościł się, nie sluchał i jak prosiłam żeby cos zrobił, albo czegoś nie robił, to specjalnie jakby na złość robił odwrotnie. Po lekturze książeczki Juula i zmianie mojego podejscia zaczyna się to zmieniać. Mądry gość ten Juul, nie stawia dzieci na piedestale, piszę o tym jak ważne są potrzeby rodziców, co zupełnie się nie pokrywa z tym co się słyszy i czego oczekuje od rodziców społeczeństwo, wg którego dobra matka zapomina o sobie bo dziecko najważniejsze.
Czeka nas wizyta u neurologa i cały komplet badań, bo syn ma jakies mimowolne ruchy dłoni 😔
Mały jest co chwilę przeziebiony, chodzi do żłobka jak tylko katar odpuszcza. Nadal jak go zostawiam to płacze, ale ma juz swoją ulubioną ciocię więc jest dla nas światełko w tunelu. Dzis rano krzyczał, że chce do cioci Gagi, a wieczorem był smutny bo jej nie było w naszym domu. Uwielbia chodzic do sklepu, każdego, bardzo lubi spacery, ktore zazwyczaj kończą się pokładaniem w trawie/liściach. Miał ostatnio ciężki okres, złościł się, nie sluchał i jak prosiłam żeby cos zrobił, albo czegoś nie robił, to specjalnie jakby na złość robił odwrotnie. Po lekturze książeczki Juula i zmianie mojego podejscia zaczyna się to zmieniać. Mądry gość ten Juul, nie stawia dzieci na piedestale, piszę o tym jak ważne są potrzeby rodziców, co zupełnie się nie pokrywa z tym co się słyszy i czego oczekuje od rodziców społeczeństwo, wg którego dobra matka zapomina o sobie bo dziecko najważniejsze.
Czeka nas wizyta u neurologa i cały komplet badań, bo syn ma jakies mimowolne ruchy dłoni 😔
16dc
Lewy jajnik boli, tak jakby nawet piekł trochę. Prawy delikatnie pobolewa.
Test owu zrobiony i wyszedł prawie pozytywnie, według narzeczonego pozytyw ale ja widzę, że jest lekko jaśniejszy no i robiony rano, powtórzę wieczorem i zobaczę co to będzie.
Ehh jutro już do pracy, okropnie nie mam ochoty wstać przed 4 i szykować się do pracy.. mam straszne mieszane uczucia w sobie. W jednym momencie wariuje, w drugim mam wyje*ne a za chwilę wielkie nadzieje... Irytuje mnie to...
Czuję się taka hmm wyssana z życia, często bez emocji..
Wiem, że gdy przyjdą w końcu wyniki mojego to się uspokoję. Będę wiedzieć na czym stoimy, jak działać a teraz dla mnie to taka wegetacja...
Czuję się niespełniona, czuje, że marnuję życie i to też mnie tak dołuje, że nic mi się nie chce... Nawet w domu mi się posprzątać nie chce...
Kiedyś kochałam spacery bez celu a teraz z domu mi się wyjść nie chce, kochałam czytać książki a teraz nie mogę się skupić na książce i mogę czytać jedno zdanie po 10 razy żeby w końcu zrozumieć jego sens, chce sobie zrobić paznokcie i nie mam siły siąść do nich w końcu i ogarnąć ich, zawsze kochałam robutki ręczne, wymyślanie czegoś a teraz mi się nie chce albo myślę, że to bez sensu.... To brzmi jak depresja... Eh... Ale i tak się czuje psychicznie dużo lepiej niż kilka miesięcy temu. Czas zmienić moje podejście bo mam dość sama siebie. Tak. Dziś będzie produktywny dzień. Wykombinuje dla teściowej jakieś świąteczne ozdoby. Więc gorący klej pójdzie w ruch! Idę wymyślić co jej zrobić
Wróciłam właśnie od endokrynologa 😂
Dostałam takie zalecenia:
- Siodor 1000 2x2
- Castagnus 1x1
- Ovarin 2x1
- Biosteron 25 2x1
- Maca do 5g dziennie
- Prenatal UNO 1x1
- Solderol 30 000 2x w tygodniu
i uwaga... Oglądał moje wykresy z ovu, wyniki krwi, oglądał zdjęcia USG i jego zdaniem powinnam zmienić dawkowanie:
- Clostylbegyt z 2-6dc 1 tabletka na 3-7dc 2 tabletki.
- Duphaston z 1x1 na 2x1
Ovestin kazał mi zamienić na taką kombinację:
- Estrofem 1-10dc
- Estrofem mitte 1-do końca cyklu
Sama nie wiem co o tym myśleć.
To najlepszy endokrynolog w Krakowie.
Mój ginekolog nie poświęca mi tyle uwagi co on i widać, że jest starej daty... meh
2cs 10dc
Jeszcze jakieś 20 minut i kończę pracę na dzisiaj. Akurat tak się dzisiaj złożyło, że mama mnie przywiozła do pracy, a teraz ma ktoś po mnie przyjechać, bo tata miał zmienić opony w hyundaiu na zimówki, więc zostawiłam samochód. Z klientkami teraz lipa, bo taki sezon i tak siedzę prawie cały dzień nic nie robiąc. Masakra. Wiem, nie jeden by tak chciał, ale wolałabym mieć cały dzień zajęty. Czas szybciej by zleciał no i oczywiście więcej bym zarobiła, bo mam procent od każdej usługi. No cóż taki to zawód trochę sezonowy. Ale z kolei pół grudnia już mam zajęte. Wtedy to się pochlastam. No, ale przecież idą święta i każdy chce się odpicować. Jutro też mam tylko jedną klientkę.
Poza tym muszę dzisiaj męża przycisnąć na dzikie seksy. Mówił, że koniecznie chce to robić od tyłu, bo dowiedział się, że tak spładza się chłopaka, prawda to? 😈 Swoją drogą nasza córka została zrobiona od tyłu, więc na dwoje babka wróżyła.
Życzę wszystkim owocnych starań 👶
16 dc
Estrofem 2x1, Wit D, Wit C, B12, Magnez, olej z wiesiołka, Acard i Silndenafil
Przeżyłam wczoraj emocjonalny rollercoaster, na podane wyniki lekarz odpisał, że w tym cyklu odpuścił by już transfer. W kolejnym z kolei ja nie planuje transferować, bo święta, nie chce mieć stresu że transfer wypadnie w Wigilię. Czyli najbliższe podejście do tematu pod koniec stycznia.. Odpisałam lekarzowi, że średnio raz w roku mam taką późną owulacje koło 19 dnia cyklu i czy późna owulacja przekreśla szanse na transfer. Oddzwonił, nie przekreśla, co więcej ponieważ nadal jestem przed owulką można podać leki na rozwój endometrium (Estrofem), mogą one zahamować owulację, ale nie o owulację nam w tym cyklu chodzi a o endometrium nadające się na transfer. Zatem mamy kolejny odcinek (mam wrażenie niekończącej się telenoweli) pod hasłem "endometrium".
Na cyklu sztucznym byłam opuchnięta co było widać mocno na nogach, nawet skarpetki bezgumkowe zostawiały na nodze odciśnięty ślad, wystarczył jeden estrofem wczoraj i już dzisiaj czuje, że łydki istnieją, za chwilkę pewno znowu będą wyglądać jak dwie beczułki, ale nie poddam się, będę walczyć o ten cykl do końca.
29 dc, cykl wydluzyl się o 5 dni i nikt by mi nie uwierzyl, gdybym napisala, że sie nie nakrecilam. Oczywiście, że sie nakrecilam, ale cóż, właśnie brzuch zaczął boleć i jest plamienie. Jeśli miałabym jakimś cudem zajść w ciążę naturalnie to byłby ten cykl. Po histero, po scratchingu, po primingu, z monitoringiem. Nie ma co się oszukiwać, nawet jeśli cykl mam książkowy to mój organizm nie przyjmuje zarodka. Byłby piekny prezent na gwiazdkę, a wyszło jak zawsze. Trzeba się wziąć w garść. Ti jednak niesamowite, że po roku starań jak dostawalam okres to wylam w poduszkę, a po 3 latach tylko: no cóż, jest jak jest.
Najgorsze, że klinika ma przerwe miedzyswiąteczna i bedzie zamknięta, więc nawet stymulacji nie zaczne. Doktor kazal przyjsc 18 dc żeby priming rozpocząć, ale jak teraz przyjde 18 dc to stymulacja wypadlaby właśnie w okresie miedzyswiatecznym. Poza tym nie mamy jeszcze wyników kariotypow. Przez to przeterminuja sie nam badania które mielismy z sierpniowej IUI. Zawsze coś. Widocznie jeszcze nie czas. Oby 2020 byl dla nas łaskawy.
Transfer w piątek!!!!
Bierzemy pierwsze dwudniowca.
Przywiozłam z kliniki cała torbę leków.
Acard, neoparin (co mnie pozytywnie zaskoczyło, na refundację), luteina, duphaston, relanium, spasmolina, magne b6, encorton.
Z dodatkow do transferu zamowiłam kroplówkę przeciwskurczową i klej.
Jestem bardzo podekscytowana. Aż za bardzo. Nie umiem się doczekać. Ale to chyba normalne?
Cały dzień kotłowało mi się w głowie, że to tylko dwudniowiec, że to pierwszy transfer, że to mega szczęście gdyby się udało. Ale ja nie chce znowu dramatyzować, już się tyle lat dość wymartwiłam. Powtarzam sama sobie, że to super, że dałam sobie szanse, bo gdybym nie zdecydowała się na klinikę dalej czekałabym na niewiadomo co.
Więc podchodzę do transferu z nadzieją, że robię krok by dać sobie szansę na macierzyństwo. Gdy się nie uda, będzie tak jak było. Więc, Szatynka, nie ma się czego bać.
Dzięki Dziewczyny 😘 Jakoś człowiekowi lżej jak się tu wypisze☺️
Jeheria - nie dali mi nic na podtuczenie Malutkiej. Żadnych nowych leków też, więc na razie piję Medargin 3x dziennie (bleee) bo wyczytałam że kobiety go biorą właśnie przy hiootrofii, a zalecił mi go mój lekarz pryw. więc myślę że nie zaszkodzi spróbować.
Gosiulla - dietę mam cukrzycowa, czyli dostaje więcej jedzonka niż przy zwykłej diecie, bo dodatkowo II śniadanie, podwieczorek i II kolacja 😊 Jedzenie monotonne (pewnie za parę dni zamienię się w sałatę 🙈) jak to szpitalne, ale w sumie nie narzekam. Wczoraj nawet była sałatka grecka i to nie oszukana, bo miała i fetę i oliwki🙃 Najważniejsze, że wizualnie i zapachowo jedzenie nie zniechęca, a nawet stosują przyprawy. Poza tym mąż mi dowozi owoce i co tam mi się zamarzy😋
Wiki - jestem na Karowej.
Co do pęcherza, to oczywiście, że zgłaszam już od soboty (!) ale mi powiedzieli, że bez wyników posiewu nie dadzą mi antybiotyku jeśli to infekcja, a wyniki dopiero najwcześniej jutro 🤷🤦 A jeśli to pessar to nie wiem kiedy, a raczej czy mi go poprawią. Mam nadzieję, że infekcja bo nie wyobrażam sobie jeszcze paru tygodni tortury pt: po wyjściu z łazienki czuje się tak jakbym nie była w WC przez kilka godzin i miała lada moment eksplodować🤪🤯
Paulciaa - bardzo, bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy 😘
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2019, 11:19
Wit:
- Jasiu, zostaw to bo umarniesz! (Wit ostrzega Jasia zbliżającego się do kontaktu).
- Jaaaś, naaatychmiaast to zostaw! (to Wit idealnie naśladujący moją intonację gdy to jemu każę coś zostawić. Natyyychmiast oczywiście)
- Jaś! Nie lubię Cię! Yyy!
/5 sekund później/
- mamo! Nie zabieraj mi Jasia! Bo ja lubię Jasia!
- Prąd płynie w kabelu.
- Ciągle mi się coś psuje i psuje. Nie lubię psujęcia!
Wit (nie)stety mówi coraz bardziej prawidłowo. Aż żal bo niektóre teksty to aż perełki 
Jaś natomiast klasycznie. Mama karmi, mama myje, mama usypia, mama się troszczy... a tymczasem:
- Jaś, gdzie jest tata?
- Ta (ta, ta) plus wskazanie palcem.
- Jaś, gdzie jest Witek?
- Yy plus wskazanie palcem.
- Jaś, gdzie jest mama?
- ?????? /mama?/ 
Jak widać po moim.przypadku niczego w życiu nie wolno planować, bo plany i tak szybko się zmieniają.
Mąż wczoraj dostał.info że przenoszą go na inną maszynę gdyż stwierdzili że tu co jest się marnuje. I od.dzis do.konca listopada pracuje po 8 h. I teraz niewiadoma jak mu zmianę ułożą, czy tego 30 pojedzie na badania nasienia. Czy będzie przekładane na inny termin... Znów wiele niejasności jest..Ale.ja to ja postanawiam to zostawić losowi. Co.ma.byc to będzie nic nie zmienię
Myślę że tak musi być..
Dobrze że do ivf nie doszło w listopadzie, bo nawet nie mogłabym wolnego brać. W grudniu podobnie... Nieoczekiwane przeszkody.
A wczoraj koleżanka z pracy znalazla.w.papierach jakąś kartkę pyta się mnie czy czegoś nie zostawiłam. A tam pisze.
Pozytywne myślenie.
Nasze życie jest tym, co zen uczynią nasze myśli.
Dobre ... Nikt. Nas tego nie drukował, a coś takiego znalazła. Chyba to jakiś znak.
Na dokładke.maz.przejal się cukrem od 2 tyg słodkiego nie je, ale marudzi że chce słodkie. Ja od tygodnia nic nie jem. Jestem dumna z siebie.
Do tego chodzi z bratem na siłownię, wkoncu coś idzie w dobra stronę.
Jedynie czeka mnie długi cykl, @ przewiduje w Mikołaja 😄
I młody przyjeżdża leczyć pozostałe żeby więc będzie między 30-2 grudnia.
Wpadam tylko trochę pochwalić się tymi moimi "bombelkami"
Aleks usiadł bardzo szybko, stanął na nogi gdy miał pół roku, chodzi przy meblach i pchając wszystko co się da a ma dopiero 7,5 miesiąca 🙈
je ze smakiem prawie wszystko. Na stanie 2 zęby.
Macierzyństwo przy donoszony naprawdę wygląda zupełnie inaczej niż przy wcześniaku 
Bruno od września niestety w okularach ale okulistka daje duże szanse że w maju już może ich nie potrzebować. Na szczęście nosi je bez większych oporów.
Zaczyna coś tam więcej gadać ale to ciągle mało. Wszedł w ten kosmiczny etap "cio to?", masakra.
Zazdrosny strasznie, musieliśmy kupić mu łóżeczko ze szczebelkami bo chciał tak jak "dzidzi" i ciągle ładował się do łóżeczka Aleksa. Zrobił się też trochę samolub i dzielenie zabawkimi to często bardziej walka 
Wykańczają mnie często ale kocham naprawdę bardzo 
Dzisiaj między 5 a 7 rano myślałam, że umrę. Pęcherz mnie tak kłu ł, że myślałam, że zejdę i się popłakałam. Nie skarżyłam się położnym, bo co to da. I tak by mi pessara nie zdjęli przed "wycieczka" do COI.
No i o dziwo koło 7 przeszło i od tego czasu jakiś daję radę. Nie chcę zdejmować pessara, bo to by mogło mieć złe skutki dla utrzymania ciąży...dam radę
10:00
Wyjechałam karetką T do COI z młodą lekarką stażystką.
10:30
Pani w rejestracji pyta o zgodę głównej księgowej na moją wizytę np bo leże na Karowej a wizytę mam w COI...
Później każe iść mojej opiekunce po zgodę do lekarza (do którego przecież jestem zapisana normalnie w COI) czy mnie przyjmie.
Następnie bierze zgodę księgowej i skierowanie moje i...mając okulary... czyta każdy wyraz przez lupę🙈🙈🙈🙈 i coś uzupełnia jednym paluszkiem na klawiaturze komp. ... Ten proces trwa wieeeki - jakieś 1,5h🙈
12:00 lądujemy pod gabinetem. Pani dr b. miła mówi, że poprosi nas za 5-10 minut.
..czekamy...
Najgorsze nie jest to, że mam chłoniaka ( złośliwy, ale wyleczalny, niedziedziczny genetycznie), ani nie to, że czeka mnie być może chemioterapia co też pewnie b. ograniczy szansę na 2 bobasa, ale w chwili obecnej najbardziej dobija mnie to, że nie będę mogła w ogóle Malutkiej karmić piersią 😭 Nie dość, że pewnie będzie malutka, nie dość, że CC, to jeszcze będzie karmiona mm😰
Jeśli myślę o innych dzieciach to muszę zabankować komórki jajowe, bo po chemi może być za późno...
Do COI mam się zgłosić 6-8 tyg. po porodzie. Jak ja takie maleństwo zostawię?
Jak się Malutką będę opiekować podczas chemioterapi?
Od tygodnia same wieści do dupy. A byliśmy tacy szczęśliwi podczas tej ciąży...
😰
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2019, 18:37
17dc
Test owu dziś negatywny, bolały mnie na przemian obydwa jajniki momentami tak mocno że kulałam przez chwilę.
***
Narzeczony dziś zaproponował, że jeśli się nie uda teraz zajść to może by zrobić sobie przerwę od starań 
Powiedziałam mu, że wszystko zależy od jego wyników jak w końcu dostaniemy je i jeśli będą źle to będzie się leczył a jak dobre to raczej nie ma na co czekać i robić stymulację. I tak nie ma teraz jakiegoś parcia przecież, jest na spokojnie nie zmuszam go do niczego, jedynie od czego świruje ale to mu nawet nie mówię to niepewność czy dochodzi do mnie w ogóle do owulacji. Narazie czekam jak się wykres mój rozkręci czy temperatura coś skoczy.
14 tygodni i 3 dni 
Wczoraj zostałam ciocią po raz drugi
, Siostra urodziła śliczną, malutką Córeczkę
. Poród był ekspresowy, dostała bóli o 19, a o 21:45 Malutka pojawiła się na świecie
. Jestem z Niej taka dumna
i ze szwagra też - że nie zemdlał
. Jutro jedziemy do nich
.
Gdy staraliśmy się o Jasia, nie spodziewałam się, że nasze Dzieci będą z tego samego roku
, że nam obu spełni się marzenie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2019, 14:11
Wczoraj nam pykło 8 tygodni 🥰
Odkładamy pomału ciuszki 56. Widzę jak Olus urósł,zaokraglil się i już nie jest taki maciupki. Cieszy się kochany,teraz właśnie głośno przez sen
guga i gada po swojemu
najlepiej jak nie śpi kiedy powinien i się do niego coś powie a on strzeli uśmiech i ma wszystko wybaczone 🙈🙈
Misio łapie bardzo fajny kontakt z Pola. Lubi się z nia"bawic",ogląda się za nią jak słyszy.
Mamy troszkę już rytm : rano wstajemy i się ogarniamy,później Misio ma drzemkę. My jemy,ogarniamy się i bawimy. Później wstaje Oluś i bawi się z nami. Później jemy wszyscy i ogarniamy na spacer. O 12 jest drzemka w wózku i ta trwa do 15 aż go budzę w domku. Popołudnie zabawy z tata,ja ćwiczę,później jesteśmy razem,ogarniamy spanie i kąpiel. Wieczór jeszcze roznie- albo misio zaśnie przy butli albo tata usypia w pokoju obok a ja usypiam Pole. Polą ok.20 spi a Oluś albo z nami jest albo wczoraj spal-wstal-siedzial-spal. Noce są ok,śpimy w trójkę,chyba że uda się odłożyć obok do dostawki ;p
Pomału zaczęłam coś sprzątać na święta. Wyszorowalam fugi i przejrzałam trochę zabawek Poli póki co
nie moge sie doczekać tych świąt 🥰
Trzeba się ogarniać na śniadanko bo teście a później jedziemy na miasto
Wczoraj nam pykło 8 tygodni 🥰
Odkładamy pomału ciuszki 56. Widzę jak Olus urósł,zaokraglil się i już nie jest taki maciupki. Cieszy się kochany,teraz właśnie głośno przez sen
guga i gada po swojemu
najlepiej jak nie śpi kiedy powinien i się do niego coś powie a on strzeli uśmiech i ma wszystko wybaczone 🙈🙈
Misio łapie bardzo fajny kontakt z Pola. Lubi się z nia"bawic",ogląda się za nią jak słyszy.
Mamy troszkę już rytm : rano wstajemy i się ogarniamy,później Misio ma drzemkę. My jemy,ogarniamy się i bawimy. Później wstaje Oluś i bawi się z nami. Później jemy wszyscy i ogarniamy na spacer. O 12 jest drzemka w wózku i ta trwa do 15 aż go budzę w domku. Popołudnie zabawy z tata,ja ćwiczę,później jesteśmy razem,ogarniamy spanie i kąpiel. Wieczór jeszcze roznie- albo misio zaśnie przy butli albo tata usypia w pokoju obok a ja usypiam Pole. Polą ok.20 spi a Oluś albo z nami jest albo wczoraj spal-wstal-siedzial-spal. Noce są ok,śpimy w trójkę,chyba że uda się odłożyć obok do dostawki ;p
Pomału zaczęłam coś sprzątać na święta. Wyszorowalam fugi i przejrzałam trochę zabawek Poli póki co
nie moge sie doczekać tych świąt 🥰
Trzeba się ogarniać na śniadanko bo teście a później jedziemy na miasto
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.