Hej. Za tydz swieta a ja wcale tego nie czuje. Jakos w tym zabieganiu nie odnajduje magii swiat. Tej z dziecinstwa 
Od dwoch dni mam mega dola. Nic mnie nie cieszy. Braknie nam kasy na wykonczenie domu. Fachowcy umowieni a tu na koncie pusto... Znowu trzeba isc do banku. To mnie znowu przeraza. Sprawy z przeszlosci ciagle sie ciagnal. Jak wyjda na jaw bedzie ze mna zle
na wlasne zyczenie teraz sie tak stresuje. Raz sie udalo. Ciekawe czy znowu.
Chlopaki daja do wiwatu. Bartus ma ewidentny bunt dwulatka. Na wszystko reaguje piskiem. Kacperek sie zrywa przez te jego wrzaski budzi sie. Dobrze ze noce w miare przesypia cale. Chociaz tyle.
Chodze nerwowa. Poirytowana bo wszystko na mojej glowie. Maz jak wraca to i tak go nie ma w domu. A ja juz mam dosc. Kocham tych moich chlopalow i nie oddalabym ich nikomu tylko zle mi ze wszystko sama robie. Maz pracy nie zmieni bo wtedy nigdy sie nie wyprowadzimy. Pozostaje mi zacisnac poslady i jakos przetrwac.
Jedyny plus to taki ze zupy daja efekty. Zwiekszylam liczbe porcji z 3 na 5 plus owoce. No i po 2 tyg ponad 2 kg na minus. Juz mam mniejsza wage od tej z przed ciazy.
Ok ponarzekalam sobie. Biore sie za cwiczenia.
22dc 15cs.
Dziewczyny,
Pamiętacie jak to było zanim zaczęliście się starać o maluszka? Jak wyglądały Wasze cykle? Bo ja za nic nie mogę sobie przypomnieć, czy wtedy też co miesiąc piersi bolały tydzień przed okresem, czy czułam jakieś bóle podbrzusza itd. To wszystko staje się wyraźniejsze pod wpływem naszej psychiki i nastawienia, czy po prostu zawsze tak miałyśmy, ale nie zwracałyśmy na to uwagi? 😛
Przyszły wyniki fragmentacji DNA: 16%.
Podobno gdy wynik wynosi 15-29%, wówczas zdolność do zapłodnienia jest obniżona, ponieważ aż tylu wojowników ma defekty genetyczne. Kolejny wynik poza normą. Niewiele, ale nadal... 😔
A z tych pozytywnych rzeczy, to zdecydowałam się zmienić pracę. Odkładałam to już od dłuższego czasu, licząc, że W KOŃCU MUSI SIĘ UDAĆ. Jak widać wcale nie musiało 😉 no to teraz masz babo placek: rok w plecy, już bym miała ładny staż w nowym miejscu ! Rozsyłanie CV czas start! 🏢✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2019, 21:24
Drogi pamiętniczku!
Dziś mija dwa lata naszego starania. To właśnie 22 września dwa lata temu stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Czy spodziewałam się, że nasze starania potrwają aż dwa lata? Myślę, że nie. Choć wiedziałam, że może być problem. Tak szczerze mówiąc patrząc na historie zajść w ciąże to nikt za bardzo nie miał problemów, obie babcie miały po 9 dzieci... no dobra mówiąc tak ogólnie skłamałabym, ciocia J nigdy nie miała dzieci i tak naprawdę chyba nikt nie wie dlaczego. Jezu spraw byśmy nie byli takim samym przypadkiem, bo chyba bym umarła! Dziś 37 DC, w ciąży nie jestem. Zacznę brać progesteron besins na wywołanie, bo już nie wierzę, że sama @ przyjdzie, a szkoda mi czasu. No właśnie czas... Liczę na to, że uda mi się zajść w najbliższe dwa cykle, bo serio chcę spierdzielać z tej roboty i z tej całej chorej sytuacji która się tam dzieje... Co ja zrobię jak to się nie wydarzy? No nic będę się martwić w listopadzie. Po @ chcę zacząć stymulację clostilbegyt i dietę Akademii płodności na pełnej! Oby zadziały się cuda, ale najpierw @ przyjdź...
Dziś spędziliśmy miły dzień z małżem. Po robocie zjedliśmy fajny obiad i deserek w Goczałkowicach, później poszliśmy pospacerować po ogrodach Kapias. Pogoda była śliczna. Po powrocie przytulanko i winko, teraz szybki wpis i do wyra.
Jutro planuję basen, cieszę się, że od soboty do wtorku będzie u nas Shawn. Szybciej czas przeleci i miło spędzimy czas.
Byle do piątku!
Dziś ostatni dzien mojego urlopu... od jutra praca... ależ mi sie nie chce... ta praca, zmieniona podczas starań, miała byc idealna, bo teoretycznie mniej stresu,regularne godziny pracy, a przede wzzystkim wybawienie od starej pracy czyli mojego oboziku pracy, pełnego mobbingu osób bez dzieci... (mozna? Mozna!). W tej pracy siedzę juz prawie 1,5 roku po roku umowa na czas nieokreślony, takze eleganckie warunki do zachodzenia w ciaze (hihihi). Jest stabilnie ale tez bez możliwości rozwoju, czuje, ze sie cofam... i tak czasem mysle, czy gdybym nie zmieniła pracy teraz to bym mogła czerpać satysfakcję z pracy i tez dawałoby mi to więcej zadowolenia z życia? Tylko pytanie czy aby na pewno? Czy w moim życiu właśnie nie ma etapu „bez dziecka wszystko jest do niczego”... staram sie walczyć z tym, bronię sie rękami i nogami, ale co poradzę, jak w tym momencie mam wrażenie, ze tak bardzo bym chciała... umówiłam sie do psychologa, termin co prawda na koniec następnego miesiąca, ale mysle, ze warto poczekać. Mam nadzieje, ze pomoga mi te wizyty poukładać sobie wszystko w głowie i moze troche ta walkę z niepłodnością wyrzucić z centrum naszego małżeńskiego życia..
dostałam takze wyniki badania na trombofilie i wyszło mi, ze mam nieprawidłowe: MTHFR_677C>T Układ heterozygotyczny, MTHFR* C677T nieprawidłowy, MTHFR_1298A>C Układ heterozygotyczny, MTHFR* A1298C nieprawidłowy, PAI-1** 4G/5GPAI-1 4G
Układ homozygotyczny, nieprawidłowy.
Nie wiem dlaczego ale wynik, który jest nieprawidłowy mnie jakos ucieszył, zawsze to jakis punkt zaczepienia, dobrze, ze wyszedł teraz, to bede juz widzieć co i jak gdyby w koncu sie udało, acardzik i heparyna wejdą, moze uniknę poronienia dzięki tej wiedzy i obstawienia lekami, a nawet gdyby nie, to bede spokojniejsza, ze wiem i działam.
Ps a moze by tak trzeba było pier**c wszystkim, zmienić prace, postawić na rozwój... starać sie, wiadomo, ale triche zajac głowę czymś innym.. tylko gdyby sie udało a w nowej pracy nie miałabym umowy na czas nieokreślony znowu bym pewnie żałowała zmiany i tego, ze po macierzyńskim musze zaczynać od nowa... dylematy Staraczek to nie tylko kwestie medyczne, ale tez życiowe, bo to taki stan zawieszenia, który sie niemiłosiernie przeciąga...
Ps 2 musze sie pochwalic! Niedawno odwiedziły mnie Kolezanki ze studiów - długo sie wahałam i ociagalam z zaproszeniem Ich, bo to Mamy na wychowawczym, ciaze bezproblemowe... padło pytanie (pomijam, ze nie zadaje sie takich) kiedy my bedziemy miec dziecko. Na co ja powiedziałam wprost, ze nie jest to zawsze takie proste.. takze przyznałam, ze mamy problem. Odpowiedz była oczywiście, ze mam zmienić lekarza, bo to pomaga (taaa, zwłaszcza, ze mam świetnego specjalistę i do tego bardzo empatycznego), potem ku pokrzepieniu padły 2 historie par którym sie udało .. na co ja zapytałam, to co Im pomogło... i cisza, konsternacja... „nieważne, jest dziecko i tyle” - czyżby zatem w 21 wieku ludziom słowo „ in vitro” nie chciało przejść przez usta”? Jeżeli tak, to jest to przykre... skoro naocznie widza, jakie cudowne efekty daje ta metoda, jak uszczęśliwia ludzi, a nadal uważają to za powód do wstydu.. ech.. cieżko ogarnac rozumem..
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2020, 17:32
69cs
We wtorek 1dc i zadzwoniłam do gina jak z tym sonoHSG (miałam dzwonić tydzień później, ale już ten stres "będzie czy nie będzie?" mnie wykańczał)
i co? szpital wstrzymał przyjęcia planowe
dziękuje, do widzenia
Zadzwoniłam wczoraj do przychodni która podobno robi prywatnie
a więc potrzebna jest konsultacja lekarska 150zł jak z usg to 220zł
lekarz pobiera posiew i to będzie albo 40 albo 80zł w zależności jaki posiew zaleci lekarz
sono 600zł
robią tylko w czwartki, lekarz przyjeżdża z Warszawy
czyli razem maks 900zł
robią do 12dc
i nie wiem czy mi się to uda ogarnąć, bo w następnym cyklu czwartek to będzie albo 6dc albo 13dc
czasem w 6dc miałam jeszcze plamienie (ostatnie 7 cykli raz plamiłam 6 dnia, pozostałe max 5 dnia)
okazuje się, że robią też MUCHę. 400zł. Zrobię w takim razie razem z posiewem.
Babka się mnie pyta po co mi takie badania (chyba lekarz kazał zapytać) a mnie zatkało. Kurde to też ważne badanie w niepłodności, tym bardziej dłuższej. Tak to jest z tymi lekarzami.
zapisałam się na tą konsultację za tydzień w czwartek na 16:30
jak pójdzie wszystko ok to sono 19 albo 26 listopada
i wniosek mam taki, że za kasę to wszystko praktycznie od ręki 
Na NFZ to jakiś dramat 
HSG próbowałam robić praktycznie co miesiąc od marca.
Gdybym się zdecydowała od razu jak lekarz zasugerował w styczniu to pewnie by się udało zrobić od razu w lutym. A później korona wszystko popsuła
I tak od marca będę miała 3 posiewy. Mam nadzieje, że tym razem nic już nie stanie na przeszkodzie. Aczkolwiek kasy pójdzie od cholery....
Pod koniec listopada jeszcze stary powtarza badania i kolejna wizyta u lekarza to pęknie kolejne ponad 500zł.
Abym chociaż miała pewność, że na tej długiej drodze jest meta o nazwie macierzyństwo. To wtedy oddałabym wszystkie pieniądze jakie mam. A tak nic nie wiadomo..... u starego ani razu nie było poprawy wyników nasienia (19mln->8mln->0,75mln->0,14mln/ml). Co badanie było tylko gorzej. Stres mam ogromny co wyjdzie teraz w listopadzie. I nie ma gwarancji, że teraz się coś zmieni. Lekarz mam wrażenie strzela w ciemno. A może to pomoże, a może to.
fuck
U gina ok. Wszystko czysto. Kazal brać dużo kwasu foliowego (na recepte), bo jestem już 35+... Ja mam się dobrze, nie spinam się. Skupiam się na pracy i ogarnięciu codzienności. Co do synka to zasługuje on na dłuższy wpis. Ogólnie... Daje mi ostro popalic i jak czytam o Waszych dzieciach (lentilka, Marti np) to wydaje mi się, że w innych bajkach zyjemy ;o)
Wchodząc do lekarza byłam przekonana, że zobaczę torbiele. Ewentualnie wczesną ciążę (bo przecież mózg wie lepiej, że są testy negatywne, a ciąża i tak się rozwija - wytłumacz to osobie niepłodnej).
Ale nie spodziewałam się, że zobaczę 2 dojrzewające powoli jajeczka. Otóż jestem w 1.fazie cyklu. 2 jajeczka. 5,8 mm oraz 8,1 mm, endometrium 7,5 mm. Około 4-5 dc, jutro muszę oznaczyć hormony. Nie dostałam krwawienia, od razu przeszłam w kolejny cykl. Co ciekawe, moja lokalna lekarz, współpracująca w dawnych czasach z kliniką jeszcze przed USG mówiła o takiej możliwości. No jest genialna.
Moje rozkminy, jak wcisnąć transfer jeszcze przed wyjazdem (18 maja wyjeżdżamy kamperem), skoro okres nie przychodzi - nie miały zupełnie sensu.
Kosmos. Po prostu kosmos.
Jak któraś z Was spotkała się z taką sytuacją, proszę o inf.
A, pięta dalej boli jak na okres.
I czekam i mysle. . . Dlaczego nie mogę skupić się na czyms innym?! Przychodzi termin miesiączki i czekam/czekamy a może w końcu ten miesiąc?! Za bardzo chcemy? Coraz bliżej kolejne urodziny ja mam w grudniu partner w listopadzie. Jaki to byłby piękny prezent. Znów u strony partnera siostra w ciąży ostatnie tygodnie i cieszę się ogromne ale czemu nie mogę dać mu tego pierwszego potomka;( a żeby było mało to jeszcze zatoki się teraz przypaletaly 🙁🙁
34dc
Zaczęłam się łudzić... Że może jednak...
Dwa i pół roku temu miałam cykl trwający 46 dni. Nie była to ciąża bio - chem, bo się wtedy nie staraliśmy.
Wcześniej też zdarzył mi się taki cykl, kiedy długo czekałam na okres. Byłam pewna, że to jeden z tych cykli "ponad 40 dni". I był ponad 40 dni, a nawet więcej... Z tego cyklu urodził nam się synek.
Zrobiłam dziś test. Wynik ujemny. Ale nadal chcę się łudzić. Że to wszystko co się ze mną dzieje, nie jest objawem choroby.
Mierzę temp. Jest wysoka. Ale to przecież nic nie znaczy? Zawsze w drugiej fazie, po owulacji jest wysoka.
11dc
Odebrałam wyniki 😋
HEMOGLOBINA 12,5 (11,2-15,7) 👍🏻
ŻELAZO 187,4 (50-170) 👎🏻
GLUKOZA 80,3 (70-99) 👍🏻
CHOLESTEROL 223 (115-190) 👎🏻
TSH 1,563 (0,350-4,940) 👍🏻
Wyniki jak dla mnie super. HEMOGLOBINA zawsze była moja słaba strona, a tu pozytywne zaskoczenie 👌🏻. ŻELAZO tak jak u męża jest podwyższone więc obwiniam za to suplementy, na pewno za kilka miesięcy powtórzymy ten wynik. GLUKOZA też super z tym że wynik był po 15 h od ostatniego posiłku. Dzień wcześniej zero słodkiego, na obiad ryba z warzywami. CHOLESTEROL 😲! No co to ma znaczyć?!?! W sumie to nawet nie wiem co o tym myśleć. TSH 😍 rozpiera mnie duma. Jeszcze rok temu było na poziomie 2,4-2,5 a tutaj tak ładnie spadło. Zero suplementacji w tym kierunku. Powtórzę na pewno za miesiąc by sprawdzić czy nie skacze. Ciekawa jestem czy TSH zmienia się podczas cyklu, ale nie wydaje mi się.
Oprocz tego zrobiłam wyniki moczu i wszystko w normie tylko jakieś KETONY mi wyszły na poziomie 15 a norma to 0-5.
OB na poziomie 9 przy normach 2-15.
Jestem zadowolona, zawsze mogłoby gorzej.
Ciekawe co jutro ginekolog o tym powie. Ale raczej nie ma się do czego przyczepić. 😉
Pokladam duże nadzieje w USG że może mi powie, że super endometrium, pęcherzyki jak ta lala, owulacja za rogiem.
Ostatnio urodziła moja koleżanka, oczywiście się cieszę, trochę płakałam nad swoją niedolą. Oprócz tego że oczywiście jej zazdroszczę, to dało mi to jakiegoś wewnętrznego kopa, by myśleć pozytywnie. Mam nadzieję że dobry humor mnie nie opuści za kilka dni.
15 ms starań, 13 cs, 2 dc
Lecimy bez stymulacji. We wtorek histero! ❤️
Nowy lekarz jest świetny. Sam załatwił mi termin, godzinke no wszystko. Jestem mega zadowolona.
Są wyniki męża. Morfo dalej 2%, reszta parametrów włściwie identyczna. HBA 96%, stres oksydacyjny w normie. Czekamy jeszcze tylko na fragmentacje, czyli najważniejsze tak na prawdę.
Teraz w głowie kombinuję jak zrobić cytologię i wymazy jeszcze w tym cyklu, żeby ewentualnie od następnego jak się okaże, że jest taka potrzeba podejść do IUI lub ivf. Czy przed histero może mi pobrać cytologie? 🤔😅
54 DC/ 41 DPO/ 7t+4d
Dziś wizyta u mojej ginki. Powtórzyłam badanie moczu, tym razem z posiewem, ale okazało się, że nie było już żadnych bakterii. Tylko jakieś liczne nabłonki płaskie, których poprzednio nie było. Zobaczymy co powie ginka. Mam nadzieję, że obejdzie się bez antybiotyku.
Oczywiście znowu się boję 🙄Czy serduszko nadal bije? Czy maluszek urósł? Czy to moje fatalne samopoczucie w niedzielę nie oznaczało czegoś złego?
🤦♀🤦♀🤦♀
Zabijcie mnie!
Wczoraj coś we mnie pękło i wypłakałam się mężowi na ramieniu. Frustracja, niecierpliwość, żal... Nie takie emocje powinny towarzyszyć staraniom, przynajmniej nie na początku. A my staramy się raptem 10 miesięcy!!! Zaczęłam wariować już po 4 miesiącach
. Cały czas myślę o parach, które starają się latami. Podziwiam ich siłę i determinację. Ja odpadam w przedbiegach. Chciałabym już mieć to za sobą. Albo przynajmniej potrafić się z tym uporać i żyć normalnie. Już umówiłam się do psychologa. Nie potrafię sama tego przepracować, a widzę, jak to wpływa na nasz związek.
Koleżanki z pracy, które brały ślub niewiele szybciej ode mnie - ok pół roku, już urodziły...
To mnie też dobija, chociaż nie powinnam na to patrzeć. Na początku w pracy też robili podchody. Mówiłam, że idę na badania a oni: ooo, pani w ciąży? albo, że muszą już szukać za mnie zastępstwa, bo niedługo pójdę na zwolnienie. Na szczęście przestali już mówić. Ja też nic nie mówię.
Reasumując moje emocje to istny rollercoaster. Parę dni temu super nastawienie, dzisiaj dół. Czy tak już będzie przez cały okres starań?
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2019, 08:16
Progesteron 21 dc - 42,20 ng/ml
Torbiel jajnika, efekt podwójnej owulacji (o ile drugi pęcherzyk pękł) albo ciąża i to prędzej ta mnoga...
czas pokaże 🤷♀️🤷♀️🤷♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2019, 10:53
35+4
Dziś wizyta, bardzo się cieszę!! Wczoraj odebrałam wyniki te standardowe ( mocz i morfologia) .. I morfologia jak zwykle odbiega trochę od normy, tak mocz jak zazwyczaj był dobry, tak teraz się spierniczył całkowicie, nie dość, że bakterie to jeszcze jakieś kryształki szczawianu wapnia - przeraziłam się... ale dziś powtórzyłąm badanie moczu bo wczoraj wzięłam pojemniczek na mocz z szafki z lekami, troszkę tam leżał może nie był wystarczająco zabezpieczony - nie wiem. Ale wolałam powtózyć - wyniki powinny być do 18 więc na spokojnie do wizyty będe je miała 
Musi być wszystko dobrze! Mała wypina mi się tak w prawej stronie brzucha że szok 
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Jutro wychodzi na 13 tc i odstawiam steryd bardzo się ciesze mam nadzieję że już nie bede musiała siegac po niego bo mam opuchniete całe ciało i włosy na brodzie, które wiecznie odrastaja 🙈 . Mdlosci niestety nie znikły najgorzej jest wieczorem i w sumie leci mi czas bo czekam aż lepiej sie poczuję... Piersi nie bolały od początku a chyba najbardziej na nie liczyłam ale juz nie chce dolegliwości wystarczy, że mdlości i zgaga dały mi w kość. Co do staraczek tak się zastanawiałam i powiem Wam szczerze ze zbyt dużo czasu straciłam na smutki teraz wracam do tych chwil gdy z mężem staralismy sie jakos funkcjonować i tak te wyjazdy, wyjścia były cudowne w czasie starań byłam w Grecji w Turcji w Bieszczadach kilka razy tez jakies małe wyjazdy, spacery wracam też wspomnieniami do ćwiczeń i silowni to mi dawało radość cały czas pracowałam nad swoją psychiką i dopiero w tym roku zaczęłam jakoś inaczej podchodzić do tematu starań dużo rzeczy na to wpłynęło napewno też piesek który jest już z nami przeszło rok i daje wiele radości.
WTOREK
Nie mamy żadnych zarodków.... przestały się rozwijać po 3ciej dobie... Już wiem jaka beta wyjdzie w sobotę. Żyć mi sie odechciewa... ile jeszcze kobieta jest w stanie znieść?
Drogi pamiętniku!!!!
Jest nadzieja . Pęcherzyk 23mm, podany pierwszy raz zastrzyk Ovitrelle! Jestem mega podeskcytowana, bo wiem, że K zaszła po takim zastrzyku. Jezu jakbym chciała, żeby się udało!!! Od dziś przytulanki przez te kilka dni najwyżej żeby zmaksymalizować szansę. Ciekawa jestem czy będę czuła moment tego pęknięcia.
Chwilo trwaj!!!
12dc
Jestem po wizycie. Jestem zadowolona. Pęcherzyki są, w czwartek mam się zgłosić do szpitala na dyżur by lekarz sprawdził co tam się dzieje, prawdopodobnie owulacja będzie z lewego jajnika, ale to jednak za wcześnie by coś więcej powiedzieć. W każdym razie wszystko wygląda dobrze. Mamy powtórzyć wyniki nasienia i skonsultować z andrologiem. Trochę sklamalam lekarza bo powiedziałam że Morfologia wyszła 4% ale nie chciałam by uczepil się tej jednej informacji i powiedział że to pewnie wina męża. Byłam u niego pierwszy raz więc nie wiedziałam czego się spodziewać.
Ja biorę Pregne START i ona jednak nie zawiera w sobie żelaza. Tak więc ja go jednak nie przyjmuje. Najwidoczniej nadmiar mam z pożywienia. Biorę to bo ma w sobie kwas foliowy. Myślałam że tak będzie ok.
Maz bierze Fertilman Plus na poprawę jakości nasienia. Teraz zaczyna 3 miesiąc, chciałam żeby brał 3 pełne miesiące przed następnym badaniem. I w tym leku jest żelazo więc nie mamy możliwości go nie podawać.
Badanie droznosci mi zleci jeśli androlog uzna to za konieczne. Dla mojego ginekologa te 4% to i tak słabo, nie chciałam się wydawać w dyskusję że niektórzy mają 0% i się udaje.
W każdym razie odczucia na plus. Mam nadzieję że maszyna ruszy i czym prędzej będę w ciąży 🤰🏻.
Beżowe plamienie.
Boże błagam niech to nie będzie jak miliard razy wcześniej 😔😔😔
Beż - brąz - czerwień - adieu
☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.