Ovu wyznaczyło mi dzisiaj owulację na 3 dni temu - wystąpiła w 18 dniu cyklu. Trochę późno, ale ostatnio tak mam. Temperatura ładnie podskoczyła, póki co wszystko książkowo. Nowością jest to, że zawsze bezpośrednio po owulacji bolały mnie piersi i ten ból utrzymywał się aż do samej miesiączki, a teraz nic mnie nie boli :) Łudzę się, że po hsg zdarzy się cud i w końcu nam się uda. Szczerze? Nakręciłam się (chociaż wiem, że nie powinnam) i będę bardzo zawiedziona jak przyjdzie miesiączka. Bardziej niż zawsze. Lekarka, która robiła badanie mówiła, że teraz szanse na ciąże wzrosną. Ale czytam wasze historie na forum w wątkach o hsg i myślę sobie, że te ciąże po hsg to jednak taki trochę mit. Za około 8-9 dni będzie wszystko wiadomo :)

O nie, już trzecia strona...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2020, 09:12

Serce obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia...
Paulo Coelho

Dziś 5dpo. Chciałabym nie robić sobie wielkich nadziei. To pierwsze podejście po stracie i tylko jedno ❤ w tym miesiącu - w dniu owu. No ale nadzieję mam ogromną.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2020, 07:04

Wczoraj był drugi podgląd.

Endometrium 9,5 mm, prawy jajnik 5 jajeczek (najmniejszy się wchłonął), lewy jajnik 3 jajeczka. Wielkość od 12,5 mm - 16 mm. Dawki leków te same. Estradiol 1094, LH 0,85 (zmalał, muszę o to zapytać lekarza). Dalej jadą równo :) Lekarz obstawia punkcję we wtorek lub środę. Jeśli będzie, co transferować, wtedy z takimi wynikami hormonów transfer na świeżo :) Wczoraj Mężuś wykonał badanie nasienia, wyniki odbierzemy na jutrzejszym podglądzie. Po wizycie podeszłam do rejestracji - do innej babeczki niż byłam przed wizytą: pytam, ile trwa przygotowanie wyników nasienia (lekarz pracował wczoraj do 20.00 i chciałam wiedzieć, czy będzie mogła się zapoznać z tymi wynikami przed wyjściem z pracy), proszę mnie zapisać na podgląd na sobotę oraz na kwalifikację anestezjologiczną. Dziękuję serdecznie i siadam sobie, bo czekam na Mężusia, herbatka pyk, tortilla pyk, luzik pyk. Lampka. Lampka w głowie się zapaliła. Biegiem do rejestracji - "Psze Pani, psze Pani, czy ja w ogóle podałam Pani moje nazwisko przy zapisywaniu się?!?!?!" - "Nie, ale pani Krąsi, prawda?" - "Tak, uff, ok, przepraszam, zakręciłam się". Przecież to nie wynika ze stresu. Jakby mogło wynikać ze stresu, skoro stresu nie ma?

U Anuśli wyczytałam o podaniu gonapeptylu po transferze. Pierwsza moja myśl - jejaaaaaaaaa, czy ta niepłodność i wiedza z tego zakresu nie mogłaby się kiedyś skończyć, mam już dość jej aktualizowania. Druga myśl - hm, coś nowego, muszę poczytać. No i okazuje się, że podanie gonapeptylu po transferze (zazwyczaj 2 lub 3 zastrzyki; 1 lub dwa dni po transferze, potem 6 lub 7 dni po transferze oraz ewentualnie 14 dpt) wspomaga pracę ciałka żółtego oraz oddziałuje na receptywność endometrium. Sam schemat działania nie został jeszcze dobrze poznany, badania wskazują na większy odsetek implantacji oraz ciąż, ale nie są to jakoś gigantyczne procenty. Zapytałam swojego lekarza o to. Ma się dowiedzieć, bo ona o tym nie słyszała. No i to się jej chwali, że jak czegoś nie wie, to doczytuje. A jak coś wie, to tak to wytłumaczy, że nie ma co się bać zadawania pytań. Odszukała badania na temat podawania lacipilu (odpowiednik accofilu) i powiedziała, że te badania są tak niezaawansowane oraz, że efekty również nie są zadowalające, że ona nie ryzykowałaby i odradza. Chciałaby natomiast od dnia transferu podać mi encorton. Hm. Zgodnie z tym, co powiedziała Jerzak encorton podwyższa glukozę i insulinę. O ile insulinę mam ekstra, to glukoza jest na granicy. Z tego powodu Jerzak przepisała mi prograf.

Dodatkowo wyczytałam też o żyworódce. Póki co zbyt mało, by się dzielić wiedzą o niej.

Wszystkie decyzje dotyczące tych bardziej skomplikowanych leków będziemy podejmować, jak będziemy wiedzieć, ile mamy blastek (czy w ogóle są). Mężuś niekoniecznie chce szafować moim zdrowiem. W sumie zgadzam się z nim.

Wczoraj sobie uświadomiłam, że moja teściowa w moim wieku miała już dwóch odchowanych synów. Moja Mama w moim wieku miała dwoje dzieci żyjących, jedno dziecko już zdążyła pochować, a zaraz miała zajść w czwartą ciążę (pierwszą bliźniaczą). Przed nią była cesarka przed terminem i na cito, oraz położenie na stół operacyjny jednego z nowonarodzonych dzieci dwukrotnie w ciągu 3 pierwszych dób życia. A po roku czasu udar tego dziecka. Nigdy się nie dowiem, jaka byłaby moja Mama (i mój Tata również), gdyby nie strata pierwszego Dziecka oraz przygody z moją Siostrą. Nie są idealnym małżeństwem, nie są idealną Rodziną, ale są zarąbiście silni. Nie sądzę, by siła była cechą dziedziczną (wady wzroku niestety takie są, dlaczego? pytam się dlaczego?), ale widzę, że niepłodność działa podobnie. Ustawia priorytety, wzmacnia charakter, w naszym przypadku wzmacnia związek. Oczywiście, ze przy porażce będę płakać, nikt mi tego nie zabroni (spróbowałby tylko!). Dobre wypłakanie się nie jest złe, każdy reaguje inaczej (Bogu dzięki - każdy z nas jest jednak odrobinę inną jednostką!!!). Ale już jestem lepiej przygotowana do tego, że transfer może zostać odroczony, widzę, że mówię do lekarzy spokojniej, wolniej, nie zadaję takiej aż masy pytań. Moje modlitwy poszerzyłam również o dar spokoju. I jestem przekonana o tym, że ten dar otrzymałam.

Przyszedł okres. Jutro zaczynam stymulację.

Żeby nie zwariować umówiłam się z siostrą na testowanie sokowirówki, a dalej, na kolejne zawody wspinaczkowe. Chciałabym powiedzieć, że w sumie, to mi to obojętne, że wiem z czym to się je i nie stresuję się. Ale pisząc te słowa, słyszę nienaturalny rytm swojego serca. Proszę mnie wpisać w swoje grafiki trzymania kciuków. Kurtyna w górę.

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 31 stycznia 2020, 12:29

31 stycznia 2020
24dc

Idę na bete jutro. Będzie to 25dc. 11 dni po podaniu pregnylu. Mam cykle zazwyczaj 24-27 dni.
Zobaczymy. Bardzo nie chcę się rozczarować. Najgorsze chyba by było dla mnie jakby wynik wyszedł pozytywny a potem bym dostała @. Nie powiem mojemu od razu. O pierwszej pozytywnej becie też nie wie. Wzięłam to wtedy na siebie.

Ostatnio rozmawialiśmy, że kiepsko będzie zostać samemu na starość.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2020, 12:33

Anuśla Musisz dać życiu szansę 3 lutego 2020, 20:20

Dziękuję za troskę i pytania. Niestety wczorajszy sikaniec nie pozostawia zludzen. W srode ide na ostateczna bete. Nasza Kropelka odeszła. Ciezko to przeżywam, ale mam oparcie w mężu. Jak dojde do siebie to napisze więcej...

Pinka. Piąty transfer 3 lutego 2020, 20:26

11dc

Tabletki progesteronu besins działają na mnie jak narkotyki. Faza, skołowanie, oslabienie lekkie zawirowanie. Najchetniej wrocilabym do duphastonu, ale tak wewnetrznie mam nadzieje ze te tabletki beda lepsze(?).

Transfer juz w czwartek, biore wolne. Jestem jakos spokojna.

Niedlugo zas mam kolejne urodziny, ktore wprawiaja mnie w zly nastroj. Ostatnio w pracy byla mowa o tym ktora dziewczyna w jakim wieku urodzila.. nikt nie urodzil w tym wieku co ja mam teraz. Jestem stara biologicznie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2020, 16:09

Kolejna dziewczyna z pracy w ciąży. Chyba to już 5 w ciągu ostatniego roku.. Coraz mniej mnie to rusza. Nawet nie chce mi się teraz płakać. W końcu dociera do mnie, że faktycznie mamy problem i że jednak trzeba będzie trochę poczekać na zostanie rodzicem (o ile w ogóle to nastąpi). Koleżanka w czerwcu ubiegłego roku mówiła, że muszę się nastawić, że nasze starania mogą potrwać nawet jeszcze pół roku. Ja w myślach kazałam jej się popukać w głowę, bo myślałam sobie, że to szmat czasu i na pewno do tego momentu będę już w ciąży. Ponad pół roku później ja nadal nie jestem w ciąży. I już przestaję planować, że np. w wakacje będę już na pewno w ciąży.
Żeby oderwać się od codzienności niedługo robimy sobie city break. Jestem tym bardzo podekscytowana i nie mogę już się doczekać tego wypadu :)

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 31 stycznia 2020, 14:55

Moje leki do invitro wczoraj zostaly dostarczone przez kuriera. Dwa wielkie pudla. Jak to wszystko rozpakowalam to musze przyznac, ze nie spodziewalam sie ze tego bedzie az tyle. Wyslalam zdjecie mojej mamie i jej szczeka opadla z wrazenia. Natomiast moj maz, ktorego rzadko co rusza spojrzal i przeszedl do porzadku dziennego. Powiedzialam mu ze ma szczescie, ze te leki sa drogie, bo inaczej bym mu je wszystkie zaaplikowala, zeby tez tego doswiadczyl :)
Ostatnio jestem strasznie podenerwowana a to przez te wszystkie zmiany ktore ostatnia przeszlam. Wiem, ze taki stan w ktorym sie obecnie znajduje w ogole mi nie pomoze wiec musze znalezc sposob zeby sie zrelaksowac.
Oto stoje teraz przed ostatnia proba zajscia w ciaze, boje sie,ale tez juz nie moge sie doczekac. .....

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 31 stycznia 2020, 09:45

22 STYCZEŃ - 366 dzień wspólnego życia

Urodziny Rodziny-Naszej Rodziny :-D :-D :-D
Tego dnia mieliśmy małe święto w domu. Od tego dnia, 22 stycznia 2019 roku jest nas troje. Zabawne jest to jak każde z nas, ja, Marcin, dziadkowie, wujostwo Adama pamiętamy ten dzień ;-D Każdy pamięta coś innego. Świętowaliśmy przy torcie, było dużo śmiechu jak każdy opowiadał tamten dzień. Dziadek nie pamięta, że wiózł Adama do domu ;-D Zamierzamy co roku świętować ten wspaniały dzień Urodziny Naszej Rodziny :-D :-D :-D Ten rok minął jak mrugnięcie okiem,niesamowite rok już za nami a tyle wspaniałych lat przed nami!!!

Wspaniale było obchodzić Dzień Babci i Dziadka. Adam rozdawał prezenty, buziaki a dziadkowie unosili się nad ziemią >3

26 stycznia odbył się chrzest Adama wyjątkowy i wspaniały dla nas dzień. Byłam trochę ze stresowana, przejmowałam się jak Adam zniesie całe to zamieszanie wokół niego. Synuś był bardzo dzielny. Poprosiliśmy księdza by chrzest odbył się po mszy, tak też się stało. Uczestniczyliśmy we mszy, Adam siedział z dziadkiem i był bardzo grzeczny (lubi chodzić do kościoła). Ksiądz wiedział , że Adam może czuć się nie swojo i trochę osaczony. Był wspaniały i zrobił wszystko co mógł byśmy wszyscy czuli sie jak najbardziej komfortowo a zwłaszcza Adam. Byliśmy bardzo dumni z syna. Cieszę sie że mamy już wszystko za sobą.

Za tydzień Adam ma 2 urodziny więc mama ma zajęcie, musi wszystko zorganizować i zgrać wszystkich gości co nie jest proste :-D

Anuśla Musisz dać życiu szansę 31 stycznia 2020, 18:34

Beta 1.6. Koniec zludzen, koniec marzeń...

Nasz największy Cud jest już z nami ❤️❤️❤️

Kubuś 💚
28 maj 2020
11.15
3540g
55 cm

Kocham najmocniej na świecie ❤️😍❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2020, 17:09

Mamka92 Staramy się o rodzeństwo ❤ 27 września 2020, 04:22

Bezsenna noc ... młoda kopie też nie śpi leżymy i czytamy ovu :D
Za oknem leje deszcz, chłopaki śpią jak misie...
23 tydzień ciąży leci, panna nasza 4 dni temu miała 464g :) w poniedziałek wybieramy się na glukoze :D muszę się nastawić :D

Axon Cierpliwość 4 stycznia 2021, 15:07

Ten miesiac jest jakby spokojniejszy, święta, troche alkoholu, nie mierzyłam temperaturu. Wszystko na chybił-trafił, mniej-więcej. Nie nastawiam sie na nic w tym cyklu. Nowy rok, nowe szanse, zmiana diety - taki plan :)

<3 5 miesięcy i 18 dni <3

Sporo się działo przez ten czas niepisania.

Jaś bardzo mocno się rozwinął:
- przewraca się z pleców na brzuszek i odwrotnie
- zanosi się śmiechem, ale śmieje się tylko do mnie, męża, mojej siostry i mamy. Do teściów jakoś nie chce.
- łapie się za stopy i próbuje włożyć je do buzi
- stara się pełzać, ale jeszcze mu to nie wychodzi
- potrafi sam wziąć zabawkę jeżeli jest lekka i leży obok
- przekłada zabawki z rączki do rączki
- nauczył się krzyczeć
- mówi di di di jeżeli chce pierś
- gada - dużo, często i nie zawsze cicho ;)
- nosi rozmiar 68

Najlepsze jest to że większość z powyższych umiejętności nabył dosłownie dzień po chrzcinach. Wszystko na raz.
Gada tyle, że aż boję się co będzie, gdy znacznie mówić :D.

Na chrzcie był bardzo grzeczny, nie plakał, nawet uśmiechnął się do księdza :). Na obiedzie trochę marudził, ale to dlatego że był już zmęczony.
Ogólnie jestem zadowolona :) przyjechali wszyscy zaproszeni goście, jedzonko było pyszne, tort śliczny i bardzo dobry.

Co do mnie:

Tydzień po wizycie na logistyce dostałam telefon od prezesa, czy mogłabym przyjechać porozmawiać na temat mojego powrotu do pracy.
Pojechałam przekonana, że wyślą mnie na urlop wychowawczy i z taką myślą weszłam do biura.
To co mi powiedzieli, sprawiło że do tej pory jestem w lekkim szoku. Mogę wrócić do pracy już w sierpniu, zapłacą mi za cały zaległy urlop i do tego dostanę awans.
Kuźwa! Przez 5 lat mojej pracy nikt mnie nie dostrzegał, zniknęłam na rok i nagle takie coś? Będzie stanowisko kierownicze, służbowy samochód, podwyżka. Totalnie mnie zatkało...

<3 5 miesięcy i 19 dni <3

Ciąg dalszy z wczoraj...

Podchodzę do tego wszystkiego z dużą rezerwą i niepewnością. Mam wrócić do pracy dopiero za pół roku, przez ten czas może wydarzyć się dosłownie wszystko.
Z Jasiem zostanie teściowa, w tym roku idzie na emeryturę więc zdeklarowała się że się Jasiem zajmie. Bardzo się tego boję... Jaś będzie jeszcze mały, ciężko mi go będzie zostawić, jest taką przylepą, uwielbia przytulaski. Ale lepsze zostawanie w domu z dziadkami niż żłobek. Chyba od połowy lipca będę go musiała musiała powoli przyzwyczajać do mojej nieobecności.

No i musimy odłożyć nieco nasze plany dotyczące drugiego dziecka. Przynajmniej na rok... Mąż był zły, ale już mu przeszło. Wie, że jeżeli to wszystko okaże się prawdą, to jest moja duża szansa.
Jednak cały czas zastanawiam się skąd pojawił się u nich taki pomysł.

21 dc
6 dpo
Dopadło mnie zwątpienie. Niby czemu miałoby się udać tak szybko? Bo co? Bo chciałabym? Dobre sobie... łapię dołka. Wczoraj się z M pokłociłam tak, że autentycznie sama bym się ze sobą rozwiodła. Do tego wstrętne chorobsko trzyma mnie od 16dc. Najpierw ból gardła, gorączka do 39 stopni, potem przeszło na zatoki. A ja na wszelki wypadek tylko paracetamol, propolki i sól morska do nosa... czuje się beznadziejnie. Tydzień posiedziałam w domu na zwolnieniu chora, z chorym dzieckiem, a wcale nie czuje sie na silach w poniedzialek isc do pracy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2020, 12:46

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 1 lutego 2020, 19:43

25dc
Beta 2,56 ( norma w labo ciąży od 5,8 ).
Może za wcześnie zrobiona ? Zresztą nie wiem co myśleć. Często jak widzę dziewczyny pisały przy negatywnej becie wynik <0,1 lub <0,2. A czemu 2,56 ?
Cykle mam 24-26 czasami 28 dni. W poniedziałek zrobię jeszcze raz (27dc). Wtedy będzie pewność.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2020, 12:20

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 18 grudnia 2020, 14:57

Dudu skończył 3 tygodnie we wtorek. Jest uroczy... ale daje popalić, zwłaszcza w nocy. Ogólnie śpi, ale budzi się na karmienie co 3 godz (co jest normalne i zrozumiałe), tylko ma refluks i nijak po karmieniu nie da się go odłożyć 😫 zaraz zaczyna się wiercić, wybudzać się, ulewa mu się (mimo, ze ładnie się odbiło po jedzeniu), zawartość żołądka chyba mu podchodzi i zaczyna to połykać z powietrzem, denerwuje się i zaczyna płakać. Doszło do tego ze boje się go odłożyć, by tylko się nie wybudził, bo potem ciężko mu dojść do siebie i zasnac. W efekcie śpię mało i źle, bo polowe nocy z małym w ramionach. Eh... dobrze ze jest mąż i mogę trochę odespać w dzień.

Z dobrych stron, Fifi śpi nadzwyczaj dobrze, od kiedy jego braciszek jest w domu. W ciągu tych 3 tyg w nocy wybudził się chyba tylko raz. W ogóle jestem w niego dumna, za jego podejście do brata (jest bardzo delikatny w podejściu, nie ma zazdrości, czuć jego admirację) oraz za coraz wieksza samodzielność. Kocham go tak mocno, czasem mam wyrzuty sumienia za brak czasu na wspólne zabawy, czytamy razem bardzo rzadko w porównaniu do kiedyś, a czasem zabraknie mi sił, cierpliwosci i krzyknę na niego, chwile potem jestem na siebie zła za to... ale wiem, ze nie powinnam się obwiniać za nic, daje z siebie ile mogę, chce być dobra dla siebie, wiem ze tego chcieliby dla mnie moi synowie, tego zawsze chciałam dla mojej mamy.

W tym tyg ubraliśmy choinkę, święta czuć coraz bardziej. To będą pierwsze święta bardziej rodzinne, w których Fifi rozumie co się dzieje, w których uczestniczy i opowiada rodzinie z takim przejęciem, ze ubierał choinkę 😍 na święta zostajemy w domu, mama męża przyjedzie, będzie rodzinnie, Fifi bardzo się cieszy na ich przyjazd. Chociaż dawno zdecydowaliśmy ze zostajemy w domu, teraz baaardzo bym chciała znaleźć się w domku w górach... wcześniej myślałam, ze to by było szaleństwo jechac tyle kilometrów z miesięcznym dzieckiem, teraz tylko marzę by wyrwać się z tych czterech ścian.... to nic, będzie jeszcze okazja.

Co poza tym... nie mogę się doczekać wyjazdu do Polski, przedstawienia Dudu całej rodzinie. Niestety być może dopiero za kilka miesiecy, a dzieci w tym okresie tak szybko rosną 😭 z Fifim polecieliśmy kiedy miał 2 miesiące, potem jeszcze 3 miesiące później. Dużo korzystałam, latałam sama z Fifim bez męża, który w tym czasie pracował. Teraz nie odważyłabym się z dwójka dzieci, do tego COVID, restrykcje.

Mimo zmęczenia, staram się znaleźć czas na zabawy z Fifim, na cieszenie się z niemowlęcia, te niewinne uśmiechy sprawiają, ze serce mi się rozpływa 😍 a te histeryczne płacze powodują wnerwa 😅 otóż ten refluks, czasem bóle brzuszka... tak, czasem łatwo nie jest.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)