18+4
Zapalenie ucha 🙄
Pójść do rodzinnego z nieustępliwą migreną, wyjść z zapaleniem ucha. Brawo ja. Oby obyło się bez antybiotyku...
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2020, 12:47
Dziś o 19:30 mamy wizytę u androloga w klinice leczenia niepłodności... Bardzo sie boje... Boję się że potwierdzi słowa urologa☹️☹️☹️ że tu się nie da nic zrobić... Że tylko dawca....
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2020, 13:34
Ciąża rozpoczęta 7 marca 2019
28dc
Kolejna kumpela w ciąży. Oczywiście wpadka. Teraz zapewne będę jej zazdrościć i ryczeć po kątach. To był jej drugi w życiu złoty strzal. Ehhhh... Ta jasne cieszę się chociaż ona jest bardziej przerażona niż szczęśliwa. Ale w takich momentach myślę też o tym kiedy przyjdzie moja kolej? 😔
2dc
Dziś zaczęłam łykać tabletki antykoncepcyjne i rano byłam zrobić jeszcze badania z krwi, które zlecił lekarz przed stymulacją do invitro.
Odebrałam przed chwilą i trochę się zdenerwowałam...
LH - 3,7
FSH - 4,4
TSH - 1,370
Białko wiążące hormony płciowe (SHBG) - 14 ( wartość referencyjna 26,1 - 110,0)
E2 - 23
Testosteron - 1,91 ( wart. ref. 0,29 - 1,67 )
Siarczan dehydroepiandrosteronu (DHEAS) - 462 ( wart.ref. 98,8 - 340)
Przeciwciała anty - TPO - 120 ( wart. ref. <34)
Co ja mam teraz zrobić???
24dc
Wizyta u gino - niestety nie jest dobrze... 😞
• Tak jak pisałyście ovu mam zapewne w kratkę. W tym cyklu pewnie nie było.
• Poziom proga na dużo za niskim poziomie.
• Zmiana leków na Luteinę dopochwową 100mg 2x dziennie łącznie 200mg. Obecnie miałam duphaston 2x dziennie łącznie 20mg. Gino podtrzymała swoją decyzję o braniu luteiny tak jak duphastonu od 15-16dc przez 10dni (przy cyklu 31-32 dni). Mówiła, że nie zablokuje ovu jak będę brać w tych dniach.
• Za 2 miesiące kontrola proga.
• Do tego skierowanie na monitorong cyklu miedzy 10-12dc jedno USG. Zastanawiam się czy jedno USG to już monitoring czy po jednym USG przed dniami plodnymi da się stwierdzić wszystko co potrzeba... Jak myślicie?
• W kolejnym cyklu będę robić też testy owulacyjne i dokładnie mierzyć tempke.
• skierowanie na badanie AMH - jeśli wyjdzie za niskie zostaje klinika leczenia niepłodności 😞
Wiedziałam, że wyniki nie są obiecujące, ale nie spodziewałam się, że padnie to wyrażenie "klinika leczenia niepłodności". To była ostatnia rzecz jaką spodziewałam się usłyszeć. Zwłaszcza, że w lipcu udało się zajść w ciążę za pierwszym razem a teraz po 4 miesiącach starań taka wiadomość.
Przyjaciółka zasugerowała, żeby robic to AMH i skonsultować to jeszcze z innym gino. I tak chyba zrobię.
Nigdy nie miałam tego badania. Powiedzcie czy dzień cyklu ma znaczenie? W jakim dniu najlepiej zrobić?
USG tarczycy - tarczyca ok, bez zmian i guzków. Jedyne do czego lekko mógłby miec wątpliwości to to, że jest troszkę ciemniejsza niż powinna.
Przeplakałam pół dnia... nie mam siły na nic.
Jestem załamana... może przesadzam, ale jestem po prostu w szoku, czuję się bezsilna.
Ostatnia nadzieja w AMH. Bardzo się boję...
Cały czas analizuje jak to się stało, że wtedy od razu zaszłam w ciążę. I tak dopatruję się czynników, które mogły pomóc. I tak..
W czerwcu byliśmy na urlopie w Grecji, odstresowani, na luzie, pojedliśmy i przytyłam troszkę. I wtedy w lipcu w kolejnym cyklu się udało. Moze to ten wyjazd na to wpłynął, może to że przytyłam, a raczej jestem bardzo szczupła. Przybrałam z 57 na 60kg więc BMI było w sam raz. Teraz ważę 55,7kg BMI jest w normie ale blisko granicy niedowagi przy wzroście 169cm. Może muszę przytyć...
Kolejna sprawa to, że od lipca zakończyłam współpracę z nieprzyjemnym szefem i trochę się odstresowałam i też to mogło mieć wpływ. Teraz mam home office cały czas, ale obecny szef jest super wyrozumiały i nie muszę się jakoś spinać, nie mam jakoś bardzo dużo na głowie. Nieraz jak zacznie się dziać to wszystko na raz ale to sporadycznie.
Dlatego tym bardziej się dziwię, że mimo takiej luźnej pracy w domu, mimo zdrowego odżywiania, mimo brania suplementów, mimo regularnych badań i kontroli jestem wśród tych z problemami...
Wiem, że to może spotkać każda z nas. Ale wiecie jak to jest każda z nas zawsze myśli ale jak to... dlaczego ja...
Mam pustkę w głowie... nie wiem co robić... wtedy się udało ale chyba niski prog wpłynął na poronienie. Teraz wiem, że muszę bardzo mocno podnieść proga i pilnować TSH, bo poziom 0,282 jest troszkę za mało. Już od dzisiaj zmniejszyłam dawkę Euthyroxu na zmianę 75mg przez dwa dni, a 1 dzień 50mg.
Do tej pory brałam 75 mg i co 3 dzień 100mg.
Chociaż się zastanawiam czy nie brać po prostu 75mg codziennie.
Kobietki będę wdzięczna za wszelkie wskazówki i informacje. Dziękuję za dotychczasowe wsparcie... ❤❤❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2020, 14:39
Po wszystkich przeciwnościach związanych z naszymi problemami postanowiłam rozpocząć pisanie tego pamiętnika.. Wiem, że czeka nas długa droga, ale mam nadzieję, że warto ją przebyć... Moje emocje przynajmniej opiszę w tym pamiętniku.... A bywają różne... Jednego dnia jestem pełna nadziei, że się uda, że przytulimy w końcu nasza mała kruszynkę do siebie, że będziemy mama i tata... Już nawet mamy imiona dla naszych dzieci.... Jeśli będzie dziewczynka to Basia, a jeśli chłopczyk, nazwiemy go Wojtuś 😊. Niestety przychodzą również takie dni, w które po prostu płaczę....
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2020, 21:23
18tc+0
45% ciąży, 154 dni do porodu
Zaczynamy 19 tydzień, to już prawie, prawie półmetek!
Największe zaskoczenie z zeszłego tygodnia? BĘDZIEMY MIEĆ SYNA!

Nie wiem czemu, ale jakoś nigdy w wyobraźni nie widziałam u nas chłopca. Byłam pewna, że będziemy mieli drugą córeczkę. Moja siostra ma dwie córki, moja mama ma dwie córki, moja babcia ma dwie córki itd. 
A tu w zeszły wtorek: 220g zdrowego CHŁOPCA!!!
Nie dowierzam totalnie, ale ciesze się bardzo.

Tatuś zachwycony, dumny z siebie. Dziadek (mój tata) sam nigdy nie miał syna, ma trzy wnuczki - więc wiadomo 
Wszyscy mocno zaskoczeni 
Ruszał się na badaniu, wszystko jest w porządku. Wagowo wychodzi ponad tydzień starszy więc rośnie konkretnie 
Leży głową w dół więc widzę w nim potencjał, bo Tosia już na tym etapie tego nie ogarniała 😅
Łożysko na tylnej ścianie - super dla blizny po cc, bo nie ma ryzyka wrośnięcia. No i ja już naprawdę mocno czuję ruchy, to też jest dla mnie WOW!
Super, wielkie szczęście! Że to wszystko znów się dzieje

Trochę mi tylko żal tej masy rzeczy po Tosi
Jej szafa pęka w szwach, bo sami kupowaliśmy sporo, a poza tym mam dwie starsze siostrzenice i mamy po nich miliony babskich ciuchów.
Że ja już nie wspomnę o różowym basenie z kulkami, jednorożcu na biegunach, kocyku w różowe jednorożce itd #hahaha
No, ale jest ekstra!
A w czwartek jedziemy na weekend do Karpacza
Siedzę właśnie pod gabinetem lekarskim, czekam na mojego.. Stres ogromny... ☹️
Boże kochany spraw aby była nadzieja...... Maryjo wstaw się za nami...
29t6d
I po wizycie u lekarza, tym razem doczekałam się USG na szczęście
Ogólnie wszystko ok. Dzieciątko ma już 1700 g.
Ułożyło się główką w dół. Serduszko biło na 144.
Nie znam dokładnych wymiarów, ale wyglądało to tak:
BPD 31+2
AC 30+3
FL 31+1
HC 30+0
Powoli dobijam do wagi sprzed ciąży, uważam to za swój mały sukces. Wszystkie wyniki w normie. Nie powiem, że wczoraj nie zjadłam pączka
bo aż 4... No ale...
Generalnie myślę, że całkiem łaskawa jest dla mnie ta ciąża. Albo to moje nastawienie i wielkie pragnienie... Co prawda miałam mały spadek formy psychicznej, bo ciągle tylko w domu, sama, nie ma się z kim spotkać bo wszyscy w pracy/na feriach/robią remont/są chorzy, ale już mi przeszło. Ważne, by mieć zajęcie 
Powoli kończę zakupy, jeszcze tylko kilka drobiazgów, i wszystko będzie gotowe. Zostało mi jeszcze kilka zajęć w szkole rodzenia. Marzec chcę przeznaczyć na pranie, prasowanie i totalny relaks z filmami i książkami, żeby odpocząć i pomyśleć jeszcze przez chwilę tylko o sobie.
Nadal nie wierzę w ten cud 💕
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2020, 12:39
31t4d
Dobra, to ja jestem spakowana do szpitala (chyba). To jest takie moje widzimisię, bo w moim szpitalu mają bardzo małe wymagania. Uwzględniam też kilka rzeczy, które doradzili w szkole rodzenia. Biorę to, co dla mnie istotne, bym czuła się w miarę komfortowo.
- 2 koszule rozpinane, 1 zwykła
- szlafrok
- 3 ręczniki (duży i 2 średnie)
- klapki pod prysznic i papcie
- 2 staniki do karmienia (1 zwyczajny zapinany z tyłu, 1 o kroju sportowym)
- majtki wielorazowe siateczkowe (4 szt)
- wkładki laktacyjne (10 par)
- podkłady poporodowe (5 szt)
- kubek, sztućce
- kosmetyczka: produkty mini: szampon, żel pod prysznic, balsam (wykorzystuję próbki), suchy szampon, płyn micelarny; krem z lanoliną na brodawki, pomadka bezbarwna do ust, opaska materiałowa i gumka do włosów, mokre chusteczki, chusteczki higieniczne, kilka płatków bawełnianych, podpaska, maszynka do golenia.
Później jeszcze dołożę:
- wodę
- jakąś przekąskę
- drobne pieniądze
- telefon, ładowarka
- czytnik ebooków
- dokumenty, wyniki badań, plan porodu itd.
- leki, glukometr
Dla dziecka przygotowuję:
- 1 komplet ubranek w rozmiarze 50 (bo zakładam, że dziecko będzie raczej większe) 2 komplety w rozmiarze 56) + łapki niedrapki - u mnie w szpitalu dają ubranka, ale chcę mieć coś w razie czego
- mokre chusteczki
- kilka pampersów
- 3 pieluchy tetrowe
Na wyjście dla mnie ubrania, w które się mieściłam w 6 m-cu
(taka rada ze szkoły rodzenia) więc planuję uszykować jakąś długą sukienkę oraz trunikę i legginsy (plus buty, swetr, bieliznę), w zależności od pogody. Wolę mieć gotowe, niż mi chłop ma szukać i przywieźć coś nieodpowiedniego 
Dla dziecka wiadomo, fotelik, ubranka na wyjście (na zimniejszą i cieplejszą pogodę do wyboru), może kocyk, tetrę.
To chyba tyle 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2020, 10:41
Kwarantanna....dzien ja juz nie mam pojecia, zgubilam sie w tym wszystkim.
Nadal siedze w domu do konca czerwca a moze i dluzej. Czekam na wiesci od mojej szefowej i naprawde mam nadzieje, ze od lipca zaczne pracowac. Jak na razie u mnie w firmie zdecydowano, ze zwolnia 22 osoba i obecnie sa na tak zwanych konsultacjach. Gdyb otrzymalam tego maila ulzylo mi, ze to nie ja, ale jednoczesnie smutno, ze moi koledzy straca prace. Chyba dopiero w tym momencie dotarlo do mnie tak konkretnie, ze konsekwencje tego wirusa beda sie ciagnac bardzo dlugo.
Moja klinika nadal sie nie odzywa w sprawie wznowienia procedur , probuje sie do nich dodzwonic codziennie ale nikt nie odbiera ani nie oddzwania. Kolejny cykl mi ucieka, jeden za drugim......
Z mezem stwierdzilismy, ze sprobujemy skontaktowac sie z bbc, bo powiedzieli 11 maja zeby wznowic procedury i jak na razie nic sie nie ruszylo.
Dzisiaj moja psychika szwankuje, jestem niestety z tych osób wrażliwych. W tamtym miesiącu coś się we mnie przestawiło, mam problem z kobietami w ciąży. Do tej pory tak nie miałam, teraz na widok każdej ciężarnej łapie doła. Jakby tego było mało, sama się tym katuje, oglądając zdjecia koleżanek w ciąży. Nie chce im zazdrościć, to głupie. Dzisiaj miałam dziwne sny, od czyjegoś wesela, po sen o naszej córeczce w nosidełku. Piękna dziewczynka, ubrana całą na różowo, patrzyliśmy na nią z mężem i zachwycaliśmy się faktem, że to nasze dzieciątko.. Może to przez to, że wczoraj dobra koleżanka z ktora się przyjaźniłam od dzieciństwa wstawiła swoje ciążowe zdj, spodziewają się drugiej córeczki.. Niby mam dobry humor, chodzę i się uśmiecham, ale wewnętrznie jestem znudzona i przygnebiona. Znam siebie i boje się, że emocjonalnie będzie tylko gorzej..
9 dc
Boje się trochę jutrzejszego dnia.Rano mamy wizytę i okaże się czy coś urosło.od wczoraj czuje coraz mocniej jajniki.Nie nastawiam się na nic ale bardziej skłaniam się na stronę negatywna ze raczej nic z tego nie będzie.Dzis mąż przylatuje.Ale mi go brakuje.Zachcianke miał na fasolkę po bretońsku wiec się robi.
Nie chciałam go dołować i mówić ale 20 % ruchu postępowego i 10% niepostepowy to wynik nieoszalamiajacy.No ale morfologia urosła z 2 na 15 wiec nie jest zle.Koncentracja tez 67 mln w ml.Od poprzedniego badania wszystko w górę.Cieszy to.Gdyby tylko te moje wyniki były lepsze AMH <0,14 i FSH 14,96.Jestesmy zdecydowani nawet na KD.Zobaczymy.
2dc wzięłam dziś urlop w pracy... Brzuch boli niemiłosiernie ale u mnie to norma....
Leki przeciwbólowe, termofor i byle do jutra....
Największy smutek minął... Wczoraj przepłakałan wieczór...
Jak myśleć pozytywnie?
Kiedy wszystkie koleżanki wokol mają dzieci A ja???
W tamtym cyklu brałam encorton.
Właśnie napisałam do gin kiedy mam się pojawić na wizycie i czy odstawić lek.
Zobaczymy co ten cykl przyniesie...
Taka bardzo chce zostać mamą....
Mam dość in vitro. Chce aby się skończyło, bez różnicy z jakim efektem, mam tego dość. Od pobierania krwi mam siniaki, a jutro i pojutrze pewnie znowu będę mi pobierać krew. Nie wiem jak to wytrzymam, bo już teraz ręce mnie bolą. Boli mnie brzuch i spodnie przestają się dopinać. Mam dość zastrzyków. Gdybym mogła to bym przerwała procedurę, ale już trochę za dużo się namęczyłam
Wczoraj 03.03. byliśmy na wizycie USG 💜
Będziemy mieli córeczkę 💜💜💜
Malutka rośnie jak na drożdżach, termin porodu przesunął nam się na 18.08. 💜💜💜
Waga 133g
BPD 3.23 cm
OFD 4.19 cm
HC 11.77 cm
AC 9.78 cm
FL 1.87 cm
Czas leci nieubłaganie. W poniedzialek strzeliły nam juz 2 miesiące, a jeszcze tak niedawno sprzedawala mi kopniaki w brzuchu ♥️
Jest cudowna, taka malutka i piękna.
A ja nie zdawałam sobie sprawy że macierzyństwo to tak trudna praca, ze to tyle trudnych do podjecia decyzji..
Jeśli chodzi o mojego M. Wydawalo mi sie ze jest super, ze jest mała, ze ja juz tez po porodzie wróciłam do ładu.. Dzis sie rozczarowalam. Co raz częściej tak bywa. Nie chce sie w to zagłębiać bo w sumie to dla mnie klopotliwy temat. Aczkolwiek jest mi przykro. Bardzo.
Ale niesamowicie sie ciesze ze mam ta moja mała kruszynkę - wymarzoną ♥️
15tc+5d
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)
Wizyta u lekarza na NFZ przebiegła dzisiaj znośnie, nawet się pośmialiśmy "szyjka macicy długa jak smok - 5cm" (cokolwiek to oznacza), ale ponoć to bardzo dobrze. Znowu zapomniałam zapytać o to ile dziecko ma cm, chyba zostanę "madką" roku 🤦♀️ Dzieć bezwstydnie rozłożył nogi na motyla i z chłopca zrobiła się dziewczynka (prawdopodobnie) 😂 więc znowu nic nie wiemy 🤷♀️
Obraz usg prawidłowy, widziałam dwie komory serducha, biło jak dzwoń ❤️ a w ogóle coraz mniej na tym usg widać.. W sensie albo noga, albo ręka, albo głowa, przestaje sie mieścić na ekranie 😁
Niftów robić nie będziemy, nie ma sensu ponieważ gdyby coś wyszło to i tak jest za późno na amniopunkcję, znaczy jej wynik, przyszedł by i tak po połówkowych, więc nie ma sensu ich robić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2020, 08:17
6+0.
Obudziłam się o 4.40, oddałam trochę moczu na badania i wróciłam spać. O 7.00 nie tylko budzik mnie wybudził, ale uczucie głodu. No dobra, ale przecież idę na badania, które mam zrobić na czczo. Dam radę. Dam radę. Idę.
W lab oczywiście kolejka. Każdy pachnie po swojemu. Czuję mdłości, w zasadzie już w gardle. Ale dam radę. Idzie dość szybko. W pewnym momencie czuję, że trzymam się resztkami. Brak śniadania - akurat wtedy, kiedy bardzo go potrzebowałam i mdłości spowodowane zapachami w kolejce odczuwane jednocześnie to spory dyskomfort. Wchodzi Pan Starszy o kulach. Kobieta przede mną mówi do niego: "Proszę, niech Pan stanie przede mną". Powiedziałam jej (pierwszy raz użyłam tego argumentu) - "Proszę Pani, proszę nie decydować za innych. Jestem w ciąży, fatalnie się czuję" - odwarknęła na mnie "Ja też jestem w ciąży, a ciąża to nie choroba, a tu człowiek o kulach przyszedł" - odpowiedziałam dalej grzecznie "Jeśli Pani się dobrze czuje, to ok, nie każdy musi się dobrze czuć". Oczywiście cała kolejka już wiedziała co powiedzieć, bo przecież każdy był w ciąży (wystaranej i wymodlonej, na heparynie, acardzie, metforminie, duphastonie i crinone, że wymienię najważniejsze) i każdy już wiedział, co powiedzieć, że przecież moje zachowanie jest wręcz WULGARNE i że naprawdę ciąża to nie choroba. No spoko. Z gabinetu wyszła pielęgniarka i patrząc na mnie powiedziała "Zapraszam, bo Pani jest taka blada, coś się dzieje?". Z ulgą weszłam do gabinetu i usiadłam. Kolejkę zostawiłam, niech sobie poszemrają. Ludziom to chyba dobrze z rana robi.
Nauczka pierwsza: na każde następne badanie idzie ze mną Mężuś. Jeśli nie pójdzie - będzie nazywany Panem Mężem.
Nauczka druga: po wejściu, podchodzę do rejestracji, mówię, że jestem w ciąży i mnie wpuszczają bez kolejki.
Nauczka trzecia: od nikogo innego nie możesz się spodziewać tak szerokiej i głębokiej empatii, jak od innej kobiety. Głupia pinda. Niech ma mdłości, jak stąd do Berlina. Co najmniej. Albo niech okrążają Ziemię. Jak super reaguje na ciążę - rewelacja, ja niestety mam naprawdę gorszy okres i niekoniecznie mam ochotę ustępować wszystkim miejsca w kolejce. A jak ona się tak rewelacyjnie czuje - to niech wpuści Pana, a sama idzie na sam koniec. Inni będą czekać tyle samo.
Wyniki:
żelazo - 154,8 (norma 23,0 - 175) - bardzo ładnie;
morfologia - dobrze, tylko 2 parametry delikatnie poniżej normy;
badanie moczu - w porządku;
kwas foliowy - 15,8 (norma 3,10 - 20,5) - w badaniu półtora miesiąca temu miałam około 12 jednostek, od tamtej pory biorę 5 mg syntetycznego kwasu foliowego oraz około 1,2 mg folianu, mało wzrosło
wit. B12 - 578 (norma 180 - 914) - w badaniu półtora miesiąca temu miałam około 870 jednostek, suplementuję cały czas i to spadło! Czyżby Dzieciak zżerał? Jeśli tak - na zdrowie!
progesteron - 216,7 (norma 2,8 - 147,3) - wiadomo po lekach, zastanawiam się, czy zacznę schodzić z crinone?
Potem spakowałam się na wycieczkę do Warszawy. Postanowiłam odwiedzić rehabilitanta, który specjalizuje się w ciążach i sporcie oraz hematologa (hematolog numer 4.).
Hematolog: wytłumaczyła mi dlaczego nie przysługuje mi refundacja na clexane (po ostatnich zakupach Mężuś stwierdził, że to co zaoszczędzę na dojazdach do pracy, wydam na clexane). Już nie będę chodzić i szukać. Trudno. Powiedziała też, że moje mutacje (MTHFR A1298C homo i PAI 1 4G/5G hetero) należą do tych o niskim ryzyku zaburzeń krzepliwości. Acard 75 mg, według niej do 36 tc (+/- 2 tygodnie - zależy od gotowości macicy do porodu), heparyna w dawce zaleconej przez Jerzak, czyli 0,4 do około 3-4 tygodni połogu - tu z ostrożności bardziej i powiedziała, że jest to dawka profilaktyczna niezależna od wagi. Powiedziała, że w chwili obecnej nie trzeba suplementować metylowanych wit. B, poza kwasem foliowym. Natomiast między 12 a 14 tc należy zbadać homocysteinę (wtedy następuje jej wyrzut) i jeśli będzie w normie - to świetnie, jeśli będzie za wysoka - wtedy dokładamy sobie wit. B metylowaną. Wytłumaczyła różnicę między clexane i acard. Clexane działa na osocze, natomiast acard na płytki krwi. Zapytałam też o konieczność suplementacji wapnia. Powiedziała, że owszem clexane może powodować osteoporozę poheparynową, ale ona przez czas swojej kariery nie spotkała się z takim przypadkiem, a wapnia rutynowo nie zaleca się, bo powoduje skurcze macicy. Powiedziała mi też o żelazie, że to świetnie, że mam taki wynik z krwi, ale w ciąży inaczej jest wyrzucane (?) i należy brać pod uwagę wyniki żelaza z tkanek (?) - nie wnikałam. Porozmawiałyśmy o konflikcie serologicznym. Akurat z Mężusiem mamy dokładnie tą samą grupę krwi A Rh-. Powiedziała, że w takim przypadku to jedynie z daleko posuniętej ostrożności - tak jak w przypadku kierowania pojazdem z zasady ograniczonego zaufania - mogłabym dostać szczepionkę, ale to i tak w 18 tc i 28 tc mam monitorować odczyn Coombsa. Natomiast zaleciła mi sprawdzić, czy nie jestem czasem "szczęśliwą" bywalczynią, jakże ekskluzywnego klubu ludzi z konfliktem płytkowym. Ekskluzywny, bo jedynie 2% populacji go ma. Badanie HPA 1a. Badanie robi się jeden raz na całe życie, a pokazuje ono, że ciążę prowadzi się nieco bardziej szczegółowo - czyt. częściej się widzę z ginekologiem. Co ważne - w internetach są informacje, że przy mutacjach wyjazdy w góry są niewskazane. Zapytałam więc o to hematologa - powiedziała, że jeśli to będą polskie góry (czyli relatywnie niskie), nie ma przeciwwskazań ginekologicznych - to tak, jak najbardziej tak.
Osłuchała mnie, wypytała o różnicę w wielkości piersi, zobaczyła brzuch i stwierdziła, że jest trochę posiniaczony (no raczej). Jestem zadowolona, choć refundacji nie dostałam, ale ona poświęciła mi mnóstwo czasu i sporo wiedzy od niej wyniosłam.
Z rehabilitantem pogadałam sobie o sporcie. Możliwe, że trochę na wyrost, bo na razie czuję się "średnio na jeża". Możliwe, że po opisie wizyty i pytań zostanę skazana tu na ostracyzm. Trudno. Ktoś musi przecierać szlaki. Przypomnę tylko, że Pinka jeździ dużo na rowerze, dla mnie na tyle dużo, że traktuję to w jej wykonaniu, jako sport wyczynowy.
Przede wszystkim super szczegółowy wywiad pisemny: choroby wszystkich układów, zaburzenia różnego rodzaju, uczulenia. Gdy dotarłam do pytania "Inne, wyżej niewymienione" - Mężuś kazał dopisać "Skaza charakteru: Zbawca Świata". Hahaha.
Okazało się, że Pan jest instruktorem jogi. Powiedział, jakich pozycji unikać, z jakich powodów (np. odwrócone, bo generalnie zaburzenia krzepliwości krwi), ale też powiedział, że jeśli to jest szkoła jogi, a nie joga w klubie fitness, to powinnam zaufać instruktorowi. Pokazał kilka szczególnie ważnych pozycji - dla rozciągnięcia bioder i pachwin. Ważne - w każdej pozycji mam aktywnie pracować stopą. Stwierdził, że raczej nie przytyję dużo, ale zawsze to będą dodatkowe kilogramy, a odpowiednia praca stopy będzie bardziej komfortowo znosić dodatkowe obciążenie. W siadach i skrętach mam siadać wyżej niż dotychczas. Skręty z pewnością nie do końca, bo robimy miejsce na brzuch. Pokazał warianty skrętów przy drabince. I najważniejsze - w każdej pozycji zamiast nad ciałem mam pracować nad oddechem. I z każdym oddechem mam wydłużać kręgosłup - tym samym przygotowuję przeponę do momentu, w którym będzie jej się pracowało znacznie gorzej. Oczywiście mam nie robić powitań słońca, bo to są bardzo wysiłkowe pozycje oraz unikać mostków. A jak brzuszek będzie już większy, to pozycje stojące - lepiej robić przy ścianie lub drabince - z ostrożności i bezpieczeństwa, żeby się nie przewrócić. Jogi nawet jakbym wcześniej nie ćwiczyła, mogłabym zacząć w wersji dla ciężarnych. Także spoko.
Wspinanie - jak najbardziej ok z kilkoma gwiazdkami.
* - pierwszy etap - bardzo dobrze, że siedzę w domu, nic nie robię, niech Dzieciak się rozwija, a organizm się przyzwyczaja do nowości;
** - zrezygnować z obwodów i nie wprowadzać organizmu w pracę beztlenową - dłuższe odpoczynki między wstawkami, jak mi się wydaje, że odpoczęłam - dołożyć do tego 2 minuty i ruszyć;
*** - bouldering - tak, z zastrzeżeniem - znacznie łatwiejsze baldy, czyli z mojego poziomu mam zejść do poziomu początkującego i nie skaczę z góry na materac (i tak nigdy tego nie robiłam, bałam się) - tylko elegancko schodzimy;
**** - prowadzenie dróg - nie, bo jest ryzyko odpadnięcia, nawet na super łatwych drogach, a w ciąży nie ryzykujemy;
***** - asekurowanie innych - odpuścić, bo inni będą się wspinali na swojego maksa i nigdy nie wiem, ile będą wisieli obciążając moją uprząż, która jest założona na moje biodra;
****** - drogi na wędkę - opuścić maksymalny robiony poziom trudności o 3 stopnie i działać, z długimi przerwami między wstawkami;
******* - wspinanie na żywej skale, czyli np. w polskiej Jurze - nie, bo to skała, nawet na wędkę, może się ukruszyć, mogę się przestraszyć, mogę nawet w kasku, gdzieś zahaczyć głową (no zdarza się, kask dlatego mam mocno porysowany).
Rower w wersji lekkiej, czyli w sezonie, po parku, ścieżkach rowerowych, niezbyt szalone dystanse (znowu - unikanie pracy beztlenowej) - jak najbardziej tak.
Wyjazd w góry polskie - jak najbardziej tak. Alpy - odpadają, za wysokie i może być już problem z tymi mutacjami i krzepliwością. Natomiast odpada też trasa spacerowa w dolinkach górskich o długości 20-30 km. Bo to też za duży wysiłek będzie (nigdy w życiu nie zrobiłam tyle w górach).
Generalnie - on uważa, że jeśli człowiek był aktywny przed ciążą i nie ma przeciwwskazań ginekologicznych, to jak najbardziej należy zachować aktywny tryb życia. Łatwiej się wtedy znosi ciążę, poród a także połóg. Należy brać pod uwagę to, że rozwija się w nas mały człowiek, który wysysa z nas energię i traktować to towarzysko i jako relaks psychiczny, a nie wyczynowo. Intuicja przede wszystkim.
Czyli wiem znacznie więcej niż wcześniej. To nie znaczy, że ja rzucam wszystko i jutro idę łoić na ścianie. Bez przesady. Najpierw wizyta u gina. Jeszcze z nim pogadam. Potem może najpierw joga, zobaczymy, jak się będę czuła. A dopiero na samym końcu próby ze ścianą. Dzieciak jest najważniejszy. Uzyskiwanie wiedzy również jest ważne. A to czy ją zastosuję w praktyce, to jest inna kwestia. Na razie chciałabym przestać się męczyć na spacerach, a najbardziej, żeby mi wrócił apetyt.
Gdyby ktoś jednak potrzebował namiary na dobrego rehabilitanta od ciąży powiedzmy aktywnej sportowo, lecz nie zawodowo-sportowo, to mogę dać namiary.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.