Kolejne 3 najbliższe zajecia zostaly odwołane z powodu zagrożenia koronawirusem.
Wracamy na te, które miały być ostatnimi... Czas naszego czekania wydłuża znów sie wydłuża.... Oby ten wirus zginął jak najszybciej!
Środa 18 dc/31 cs - 3 po histeroskopii
Atak, panika, szał, w sklepach brakuje artykułów, placówki oświatowe i kulturalne zamknięte. Szok. Ciekawe jak to u mnie w gabinecie będzie wyglądało... Pacjenci pewnie będą odwoływać wizyty. Swoją drogą, nie dziwię się. Może w takim razie zaliczę nieplanowany urlop - kwarantannę domową. Są plusy i minusy. Okaże się pewnie jutro. Mam spotkanie "kryzysowe", pewnie będą jakieś decyzje.
Z rzeczy fajnych byłam u znajomej fizjoterapeutki-osteopatki. Mam wzmożone napięcie mięśniowe dna miednicy + jama brzucha, przepona zablokowana. Jakoś nigdy nie miałam czasu aby się tym zająć ale wiedza i świadomość problemu była a to już coś 😉 Zresztą autoterapia nie jest tak efektywna.
Objawy typowo poowulacyjne, pojawił się typowy ból podbrzusza. Jeśli doszło do zapłodnienia, a komórka była "dobra genetycznie" to morula jeszcze żyje i już jest w macicy. Czekam na plamienia. Może będą - wtedy dupa, a może nie - wtedy a nóż się udało.
Szlak chyba mnie trafi..
Dziś dość że pokłóciłam się z facetem to jeszcze test owulki wyszedł negatywny i tak w kółko od kąd robię testy same negatywne temperatura idzie górę i pewnie było po owulacji 😒. Zastanawiam się czy można jej nie czuć chociaż od kilku dni delikatnie bolało mnie podbrzusze ale nie wiem czy to to 🤷😭
Załamka
Niedługo pójdę do gina i zobaczymy co powiem przecież wyniki podstawowe są w porządku nawet bardzo w porządku to może coś głębiej 🙊😒
Po wiadomosciach o owulacji było mi naprawde przykro, że w tym cyklu juz wiem że nie mam szans na ciaze i powiem szczerze moje libido równało sie 0 i dalej sie równa 0. Jedyny plus z tej calej sytuacji i sprowadzeniu na ziemie jest brak wpatrywania sie w kalendarzyk i odliczanie który dzien cyklu . Pozwolilam sobie tez na ciacho mialam juz taka ochote zjeść cos słodkiego ale nie owoce kawy dalej nie pije z kawa znacznie gorzej bylo odstawić a mam wrażenie, że to własnie przez jej spożycie moje problemy sie pogłebiły, wydaje mi się, że negatywnie oddziałuje na jojowody i produkcje jajec. Miałam też pomysły że może powinnam pójść na akupunkture albo żeby zakupić mate w ostateczności upadł pomysł bo samochód trzeba naprawić i muszę włączyć tryb oszczedzania.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2020, 11:16
Kochane dzięki za kciuki i za wszystkie Wasze rady ale chyba nie tym razem jednak...
32dc/31
1dpt
Rano byłam na pobraniu krwi. Tak źle się wkłuła w żyłę, że nie leciało i pytała czy boli. Bolało ale znośnie, potem głębiej wepchnęła igle i bylo jeszcze gorzej, nadal nie leciało. A więc wysunęła igłę aż powietrze zaciągnela i krew zamiast do probówki zaczęła mi się sączyć z żyły po ręce. Jakaś masakra ta jedna babka nie potrafi pobierać krwi już kolejny raz z nią takie jazdy. Potem stwierdziła, że jak zaciągnęła powietrze i nie może powstrzymać krwi to musi się wbić w drugą rękę i że przeprasza. We dwie co chwila zmieniały opatrunki na tej ręce koszmar! Potem z drugiej ręki poszło w miarę. Do tej pory obydwie żyły obolałe i ciężko mi zgiąć rękę.
Ale dostałam wyniki:
Prog 8,07 ng/ml (32dc cykle 31-32 dniowe)
Beta <0,2....
Tak więc, niestety.
Ale prog trochę cieszy, bo przez tydzień skok z 0,52 na 8,07. Co może oznaczać, że ovu jednak była ale nie w 18dc tylko dużo później powiedzmy 2 dni temu odkąd się słabiej czuję.
Może to też za wcześnie na betę bo może jeszcze są płodne, nie wiem... słucham Waszych sugestii i rozważam wszystko.
Będę walczyć od kolejnego cyklu z już dokładnie mierzoną tempką, nowymi lekami, luteina, koenzym q10 wit.E, selen, acard, Euthyrox, pregna plus, witamina D. Do tego szałwia, ananas, awokado.
AMH - czekam na wyniki.
Tempka po odpoczynku popołudniowym 37,25 godz. 13.30.
Ważne info! Mierzę tempke w ustach a to zawsze bedzie mniej niż w pochwie.
Wieczorem mnie zmogło i zasnęłam na 2h po obudzeniu 22:00 tempka w ustach 37,09.
Trochę mało było ❤ po niby płodnych. Przedwczoraj i 6 dni wcześniej. Ale może dzisiaj też będzie żeby postarać się wystrzelić jeśli są te płodne jednak.
Czekam na @ 32dc i nic. Piersi nabrzmiałe, czekam. Jeśli w czwartek nie będzie @ w piątek kolejny test i powrót do luteiny.
Rety ale ta 🐒 trzyma mnie w niepewności do ostatniej chwili...
Wszystko się pomieszało w tym cyklu 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2020, 14:43
Dzisiaj jest źle, zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Jutro mam to Sono HSG i już się stresuję. Wiem, że nie boli i że dam radę, ale jakoś tak wewnętrznie nie wiem, czy dobrze robię, że już tak wcześnie na to idę - teraz 6 cs po poronieniu będzie. Z drugiej strony im wcześniej się wykryje jakieś nieprawidłowości tym lepiej. Mam nadzieję, że jednak żadnych nieprawidłowości nie będzie i za niedługo będę w ciąży.
Dzisiaj też uświadomiłam sobie, że od kiedy się staram, dwie koleżanki, którym o tym powiedziałam już dzieci mają, a się wtedy nie starały. Eh.
Nie mogę wchodzić chyba na żadne forum. To źle na mnie działa. Za dużo tam badań, chorób. I ciągle porównuję się z innymi. Jak nie odnośnie leków, które dziewczyny biorą, a ja nie biorę, a może powinnam to znów, że szybko zachodzą, a ja nadal stoję w miejscu. Mam dość. Dziś jest źle. Byle było już po tym Sono.
17tc+2
Byłam dziś na wizycie w szpitalu. O dziwo o 8 rano autobus pusty, w szpitalu tez pustki 😳 aż się zdziwiłam, ludzie chyba naprawdę zamknęli się w domu..
Wizyta jednak bez usg, w gabinecie nie było sprzętu. Pogadałam sobie z moim doktorkiem który prowadził moją pierwszą trudną ciąże..od tej pory go nie widziałam..heh smutno mu było że tak to wszystko się skończyło, zwłaszcza po aż 6 miesiącach życia....
Zmierzył mi centymetrem moja macice, niby wysokość jest dobra co do tygodnia ciąży i posłuchaliśmy serduszka. Do tego było badanie moczu, waga i mierzenie ciśnienia. Narazie tyle informacji musi mi wystarczyć do przyszłego tygodnia gdzie mam usg.
Ostatnie robienie albumu się źle odbiło na moim mojej psychice..byłam bardziej płaczliwa.. zresztą do tej pory praktycznie nie zdarzają mi się dni bez płaczu. Zawsze chce mi się płakać wieczorem jak położę się do łóżka 😓 heh niby z czasem ma być lepiej, narazie nie jest.
Za każdym razem jak myśle o mojej ciąży to tez mi się płakać chce bo zastanawiam się czy tam rade, nie wyobrażam sobie na tą chwile mieć INNE dziecko niż moja Alice...
Ostatnio mam też takie szczęście że co leci jakiś film to w każdym jest ktoś o imieniu Alice..serio..wcześniej nie napotykałam tego imienia w każdym filmie 🤦🏻♀️
Dzisiaj miałam zamiar powtórzyć betę, ale nie musiałam. Dostałam miesiączkę. Wczoraj kładłam się spać pełna nadziei, dzisiaj zostałam z niej odarta. Myślę, że mimo wszystko coś jednak ruszyło, bo cień drugiej kreski ewidentnie był. Robiłam 2 testy i oba go pokazały. No i ta beta. Brzuch boli mnie tak, jak dawno nie bolał. To będzie ciężka miesiączka...
19t+6d
Prenatane w czasach zarazy 😜😄
Luby utknął na kwarantannie za granicą, trochę sobie z tego żartujemy, a trochę się o niego martwię bo ma jakieś objawy lekkiego przeziębienia - choć na szczęście bez gorączki 🤦♀🙄Chcę żeby był już w domu.
Na wczorajszych prenatalnych było super. Mały wg BBF powinien ważyć ok.300g , a my mamy całe 430 gramów 😄Reszta wymiarów to samo - wszystko o prawie 2 tygodnie do przodu. Nóżki, o które się tak martwiłam skoczyły najbardziej i są prawie "za długie" 😄😜W samym szczycie górnej granicy normy. Wszystkie organy wewnętrzne prawidłowe, łożysko ok, pępowina super, szyjka 4,5 cm. Ryzyko przedwczesnego porodu 0,2%.
Mam nawet fotę 3d buzi ale niewiele widać bo nasz klusek ciągle robił facepalma 😄Generalnie wydaje się, że en face jest bardziej podobny do mnie, ale z profilu już do tatusia 😜No i te długie nogi i małe stópki zdecydowanie nie mogą być po mnie 😄Ja dostałam odwrotną kombinację! 🙄🤦♀😄
Ależ się nie mogę doczekać żeby już go zobaczyć - dotknąć - poznać! 🥰
Ach i nadal nie czuję ruchów - strasznie mnie to frustruje!
PS
Wyniki z labu też ok - krzywa cukrowa dobra (ufff), morfologia dobra, jakieś pojedyncze leukocyty w moczu - kilka dni uroseptu i powtórzę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 07:50
🤰33 Tydzień( 32t0d)🤰
Wczoraj bardzo aktywny dzień. Sesja ciążowa w plenerze i studio udana. Mam nadzieję, że zdjęcia będą piękne. Jednak koniec 32tc to już jest późno na takie wygibas, człowiek się szybko męczy, jest ociężały i po prostu gruby 🤣 Maks też jak zwykle dokazywał...czasem brak mi do Niego cierpliwości już. Ten jego silny charakter...na szczęście dzięki cierpliwości fotograf będą wspólne zdjęcia. Nie mogę się już doczekać efektów naszej wpólnej pracy 🤰🤰👨👩👧👦
Dziś leniwie i spokojnie. Za oknem ponuro i deszczowo. Odreagowywuję tę bieganinę przed i na zdjęciach w łóżku. Mąż od rana wziął się za składanie komody. Póki co prezentuje się zacnie
Jestem taka szczęśliwa, że mamy za sobą już wszystkie większe wydatki przed pojawieniem się malutkiej i teraz można spać spokojnie, relaksować się i cieszyć ostatnimi tygodniami w dwupaku 😍
No a ja się czuję juz jak słoń. Gruba i pokraczna. Skórcze łydek bardzo mi już doskwieraja, dziś nad ranem znów ból jakbym miała dziurę w nodze. To pewnie przez to, że wczoraj mało piłam i mniej jadłam, bo jak tu na plaży sikać co 20 min ? No własnie, sikam jak koń wyścigowy, nawet co 15 min, tak jakby mój pecherz w ogólnie nie miał juz dla siebie miejsca. Nad zaparciami jakoś zapanowałam ( dzięki Bogu za maślankę, kefiry, ciemny chleb, arbuzy, siemię i lactulose) za to szanowny hemiroid się pojawił i wcale nie zamierza znikać 😔😪 Maści niewiele dają, a czopki niby dają ale mają efekty uboczne. Mam nadzieje, że po porodzie to minie...Biust jest ogromy, brzuchol też 🙃
Mała już mniej kopie- bardziej się rozpycha, wierci, ma czkawkę, rusza się bardziej zdecydowanie. Ostatnio mąż słyszał przez skórę jej serduszko. Cudowne uczucie i cudowny ich widok razem ❤ Szybko mi ta ciąża zleciała, dzięki pracy do połowy poniekąď, poten ta cholwrna izolacja domu przez 3 mc, teraz wszystko powolutku wraca do normy. Trzeba zacząć przygotowania do porodu, większość rzeczówek już mam, musze poszukać torby jakiejś pakownej na rzeczy małej, napisać plan porodu itd. Miłego dnia
Oficjalnie ogłaszam... Zaczynam nowy cykl 😓 beta nie pozostawia złudzeń.. Nic nie zaskoczyło.. Nie było biochema. Zaczynam od nowa. W tym cyklu z winem, wiesiołkiem, siemieniem lnianym i bromelainą. Boże niech to będzie ten cykl 🙏 nie zrobię wcześniej testu niż w dniu spodziewanej miesiączki.. Mam już testy, które nie powinny mnie oszukać. To bardzo boli zobaczyć ⏸️ i poczuć się oszukanym 😓 walczymy dalej.. P. idzie na badania nasienia, ja mam swoje do zrobienia
No i pierwszy transfer nieudany. No nic, mówi się trudno i próbuje się dalej. Bo co mam zrobić.
Doktor mnie pocieszył -drugi transfer mam na jak najbardziej naturalnym cyklu. Hura! Dostałam tylko duphaston i globulki.
Transfer - znowu stres nieziemski bo jestem panikarą, czemu nie umiem zaradzić. Aż się trzęsłam na fotelu próbując się opanować. Ale jakoś poszło, jestem po. Tym razem stwierdziłam że pozwolę sobie nagiąć system i zrobię betę wcześniej. 7dpt poszłam do punktu pobrań niezależnego od mojej kliniki. Pomyślałam, że w klinice mi tak wcześnie nie zrobią. Na wynik czekałam cały dzień i.... 2,3! Dwa przecinek trzy?! No kiepsko, myślę sobie. Z tego co czytałam w necie jakie wyniki kobietki mają to jest bardzo mały jak na ten dzień. Ech... pewnie znowu tylko lekko coś drgnęło i przestało.
Mój M. mówi żeby nic nie zakładać i zrobić znowu. Czekam, dzisiaj 10dpt idę do kliniki po test. Wyniki zawsze są w godzinę. Dzisiaj się rozstrzygnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 07:55
11dc
Wczoraj wizyta w klinice. Podpisaliśmy dokumenty.
Dziś był pierwszy zastrzyk gonapeptyl. Mam zrobić osiem zastrzyków, co drugi dzień. Ale dziś musiał mi zrobić mąż, bo za bardzo się stresowałam. Trochę mnie szczypało na początku. Teraz wizyta 26.03 a rano tego dnia badania na estradiol i progesteron.
Po długiej rozkminie umówiłam się do gin za tydzień. Skoro jest to dopiero początek epidemii i ma być jeszcze gorzej, stwierdziłam że bezpieczniej iść szybciej jak jest mniejsze ryzyko. Nie wiadomo co będzie za 2/3 tygodnie, może w ogólnie wszystko zamkną, a jednak chciałabym wiedzieć, czy wszystko ok.
U nas w pracy homeoffice, ale ja jeżdżę pracować do biura, bo przy młodym najzwyczajniej się nie da. W biurze poza mną jedna osoba więc ryzyko małe. Młody w domu z nianią, po którą codziennie jeżdżę z rana i odwożę po południu, żeby nie jeździła komunikacją miejską jak zazwyczaj. Mąż normalnie pracuje, ale u niego też poza nim 2 osoby w biurze, bo reszta na zwolnieniach na dzieci, które nam nie przysługują, bo dziecko nie żłobkowe. Na razie chcemy normalnie pracować, ja pracuję na akord, a mąż jak na złość od 1,5 miesiąca w nowej firmie, a za coś trzeba żyć.. No nic, mam nadzieje, że zachowując możliwe środki ostrożności będzie ok.
Co za czasy 
Odebrałam ostatnie wyniki badań.
Białko s 64,7%
Białko c 99%
Byłam na wizycie. Powiedział, że białko s powinno być wyższe. Na podstawie badań dna, białka i poprzednich wyników badań stwierdził nadkrzepliwość. Kazał dalej brać Acard 150 i dostanę heparynę od owulacji.
W związku z przeciwciałami ANA ma się skonsultować z kolegą co z ewentualnym encortonem i w jakiej dawce i kiedy. Porobił zdjęcia badań.
Zrobiłam posiew, ale z drożnością kazał się wstrzymać 3 miesiące. W sumie w związku z tym co się dzieje teraz w Polsce i na świecie to może i lepiej.
Na podwyższoną prolaktynę dostałam Norprolac. Chciał mi wypisać dwie recepty. Najpierw do wykupienia Bromergon a jak się będę źle czuła to wtedy Norprolac. Wybrałam od razu ten drugi, bo za dużo się nasłuchałam o Bromergonie złych rzeczy
Sam lekarz powiedział, że to w sumie trucizna 
Zobaczymy co się będzie dalej działo. On stwierdził, że znaleźliśmy przyczynę. Ja mam wątpliwości czy coś się zadzieje.
Potwierdził moje obawy o wygasającej rezerwie jajnikowej. Nie wyklucza ciąży, ale dużo czasu nie zostało...
Mam nadzieje, że nie zbankrutuje przez te wszystkie badania, leki i lekarzy... Kasa idzie z oszczędności. W sumie od początku roku wydałam na to 2500zł. Aczkolwiek czego się nie robi dla bycia rodzicem 
dziś Dzień jak codzień bardzo tęsknię za swoim aniołkiem lecz czasu nie da sie cofnac, muszę isc do przodu bo jest wielka nafzirja na szczęście przy boku mojego wspaniałego męża.
20 dc
Nastrój 4/10
5 dni po operacji. Fizycznie czuję się coraz lepiej ale psychicznie padam na twarz. Chciała bym wyjść z domu chociaż na krótki spacer z M, nie musieć leżeć na plecach 😥 zaczyna mnie już boleć kręgosłup od tej pozycji...rana w pępku swędzi więc przypuszczam że dość dobrze się goi. Dzisiaj kolezanka organizuje roczek swojej córeczki. Z jednej strony bardzo się cieszę ale nie wiem ile tam wytrzymam...
Wczoraj mieliśmy 1 kolizję, która spowodował mąż, a ja się dołożyłam - noooo wzbiliśmy się na wyżyny nieodpowiedzialności itp..🤬😡🤦
Mąż wziął Panka i jedzie z nami na rehabilitację. Zjeżdżamy z trasy szybkiego ruchu, zbliżamy się do świateł, mąż hamuje (tryb niedokonany!) - dzwoni telefon...
Moja 1 myśl (nie na głos) zjedź na pobocze
Moja 2 myśl (nie ma głos) dorzucę bo co załatwi bez komputera
Moja 3 myśl (na głos) odbiorę i dam na głośnik. Mąż -ok. Odbieram, włączam głośnik, nie słychać jednak...
Mąż się zdekoncentrował, a ja widzę rosnący tył samochodu przed nami i krzyczę - co Ty robisz??? Mąż hamuje gwałtownie i słychać BUM😖😖😖
W Polsce jest ok 300.000 nowych samochodów, na drogach, reszta to używane egzemplarze, a my akurat trafiliśmy
- kobietę w nowym samochodzie wartym ok 100tys. (O tyle istotne że szkoda tak malutka że podejrzewam że normalnie rozeszło by się po kościach, co najwyżej dostaliby od nas $ na usunięcie rysy, a tu buch , nówka z salonu - i ja jej bulwers rozumiem w pełni)
- jej pierwsza kolizja więc mega zestresowana i wrzeszcząca na nas (w 100% ją rozumiem, zachowywałabym się tak samo albo gorzej 🙈)
- z mężem adwokatem, który dojechał później na motorze i straszył nas pozwem za straty moralne🤦🙈🙈 Mąż mu też pojechał paroma "mądrymi" sentencjami jak to prawnik prawnikowi i chyba się zorientowali, że nas nie nastraszą, poza tym co i tak przeżywamy 🤷♀️
Efekt zdarzenia:
- "nasz" Panek bez szwanku żadnego (to było mega lekkie stuknięcie (uff, pierwszy raz się cieszę że nie nasze auto)
- ich samochód z minimalną rysą (nawet policja była lepiej do nas nastawiona niż do tej kobiety, bo do takiej głupoty wzywać służby 🙈🤦)
- 250zl mandat plus 6 pk (zasłużone 🤷♀️)
- nie dojechaliśmy na rehabilitację🤬😡
- mina policjanta jak zajrzał do nas przez okno gdy karmiłam Marysię piersią bezcenna🙈🤣
Dobrze że policja przyjechała w ciągu 10 min. i to tylko dlatego że kobieta zgłosiła, że w wypadku jest poszkodowane dziecko (nasze🤦🙈) Więc też policja była trochę na nią cięta bo na sygnale jechali do ... mini rysy🙈🙈🙈
Rozumiem tych "poszkodowanych" bo dla nas historia się kończy, a oni się będą bujać z firmą ubezpieczeniową i Pankiem 🤷♀️ chociaż na ich miejscu...no nie wiem czy bym zgłaszała likwidację szkody takiego rozmiaru. Więcej zachodu niż to warte, ale w sumie należy im się zwrot za lakier i robociznę🤷♀️
Mam mega wyrzuty sumienia za tą sytuację, idioci z nas, a na prawdę należymy do ostrożnych i odpowiedzialnych ludzi. I jeszcze taka głupota z Marysia w aucie 🤬🤬🤬
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 20:25
Ciąża rozpoczęta 7 maja 2020
7dc.
Dwa dni temu byłam na kontrolnej u lekarza. Endometrium w 5dc - 6mm. Jajniki ok.
Dostałam duphaston od 15dc. przez 10 dni, ponieważ z wyników laboratorium 7 dpo progesteron był około 8, więc trochę niski żeby bąbelek mógł się zagnieździć.
Dupka mam brać przez najbliższe 2 miesiące i sprawdzić jak na niego reaguje mój organizm. Po 2 miesiącach kontrola i włączenie clo z monitoringiem.
Od wczoraj pobolewa mnie jajnik. Czyżby znowu owulacja miałaby przyjść tak wcześnie?
Jeśli tak, to kolejny cykl na straty ponieważ w tym tygodniu się rozchorowałam i pewnie nie zdążę zaserduszkować przed owulką. 🙁
Trochę to wkurza już ale staram się być dobrej myśli. Jak nie ten cykl to kolejny...
Plan na ten cykl :
💊 folik 1x1tabl
💊 olej z wiesiołka 2x2tabl. do owulacji
💊 wit D 4000j / 2000j
💊 ovarin 2x1tabl
💊 duphaston 2x1tabl od 15dc przez 10 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 15:11
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.