CZWARTEK
Heyo trochę mnie tu nie było. Ale nie miałam o czym za bardzo pisać. Pochłonęła mnie trochę historia z koronawirusem... i na chwilę zapomniałam o staraniach, utrapieniach itp :) chyba potrzebowałam trochę takiego resetu głowy :)
Za to z jakimi wieściami tutaj wracam okularnik.gif ale o tym zaraz.

W miedzyczasie zrobiłam kariotyp i badania immunologiczne. Wiem, że trochę może wyszłam przed szereg (cóż ja tak mam). Ale chyba znalazłam przyczynę naszych porażek. 2 lata mi to zajęło.
Allo mlr za niskie (13%, powinno być minimum 40%) - nie mam ochrony zarodka przed moim własnym układem odpornościowym, nk (20%, powinno być max 10%) - killerów za dużo, one ten zarodek likwidują jak się tylko pojawi.
Allo mlr wskazuje, że w grudnia była ciąża biochemiczna, inaczej wynik byłby zero.
Tak więc wydaje mi się, że z rozpoznania "niepłodność idiopatyczna", można zmienić na "niepłodność immunologiczna". Z jednej strony wiem, że leczenie nie jest łatwe i byc może nie gwarantuje sukcesu (ale co go gwarantuje?), z drugiej strony cieszę się, że wreszcie coś odkryłam :) mam nadzieje, że jestem juz coraz blizej rozwiązania mojego problemu :) To jedna sprawa.

Druga sprawa, podjęliśmy decyzję o zmianie kliniki. Chcemy wykluczyć przyczynę błędów w laboratorium. Byliśmy wczoraj na pierwszej wizycie. Właściwie to tylko skonsultować się, co o tym myśli nowy lekarz. Co by zmienił w stymulacji. Doktor niezbyt rozmowny, mam mieszane uczucia po tej wizycie, ale mam nadzieję, że tak jak dziewczyny pisały "wie co robi". Niewiele powiedział. W sumie spodziewałam się, że stymulacja zależy od mojej reakcji na jajniki, czego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Ponoć często zmiana wywołana ciut większymi dawkami leków daje już zupełnie inne rezultaty.
No i... nie ma na co czekać zaczynamy stymulację!!! Już od razu!!! Byłam w takim ciężkim szoku, że jak to, że od razu, że koronawirus, że teraz to strach w tej sytuacji...

Ale z drugiej strony wiem, że nie ma na co czekać. Bo im dłużej czekam tym endometrioza ma większe szanse na remisję... a koronawirus... doktor powiedział że być może będzie z nami jeszcze nawet i rok albo i dwa i czy chcę tyle czekać?...
Doktor uważa, że teraz jest najlepszy moment, bo latem wirusów jest zawsze mniej, ludzie mają lepszą odporność, produkty są bogatsze w witaminy (warzywa i owoce) i jeśli zachodzić w ciążę to właśnie teraz na wakacje. Jak zaczniemy od razu to transfer będzie czerwiec/lipiec. I to najlepszy możliwy moment w tej sytuacji... Więc... skoro i tak nam przepadło dofinansowanie to nie ma chyba na co czekać...

Planowałam drugie podejście dopiero na jesień. W sumie przyzwyczaiłam się już do tego czekania, chyba dlatego jestem w takim ciężkim szoku :) heheh :)

22tc+3

Heh coś rzadko tu zaglądam ale w sumie nie ma o czym za bardzo pisać. Dzień jak każdy..siedzę w tym domu całymi dniami na kanapie 🙈 Wyjść mogę aż 1 km od domu, mogę poszaleć normalnie 🥳 Mąż ostatni miesiąc też nie pracował, wiec nie byłam sama, chodziliśmy na wieczorne spacerki gdzie i ludzi już nie było na ulicy i jeszcze było ponad 20 stopni o 21h. Heh fajne takie spacerki wieczorne były, aż zatęskniłam za winkiem i Sekwaną 😅

Dziś miałam połówkowe 😊 córeczka zostaje córeczką 🥰 Wszystko na swoim miejscu. Waga 450 gram, dolna granica tych „cudownych norm”🤦🏻‍♀️
Lekarz stwierdził że do skontrolowania na następnej wizycie, ale że nie ma powodu do niepokoju. Nie musi być klockiem przy narodzinach 🙆‍♀️ Ale jest tylko w 8 procentach.. Czyli tylko 8% dzieci ma taką wagę w tym tygodniu ciąży..
Ja tam się nie martwię, zwłaszcza że moja ciąża jest troszkę zawyżona. Odjęłabym przynajmniej z 5 dni.
Jeszcze tydzień temu martwiłam się że Mała jest mało aktywna. Od paru dni tak mi daje koncerty że zastanawiam się czy ona w ogóle kiedyś śpi. Heh fajne kopniaczki 😍 choć czasem lekko denerwujące 😆 no i właśnie dostałam kopa🤣🙈 Przyprowadza mnie Mała do pionu 😆 chyba zaczynam głupoty pisać !
Z imieniem o wiele ciężej. Najpiękniejsze dwa dostała pierwsza.. heh ona miała już wybrane imię na 3 lata wstecz.
No ale chyba już wybrane..ciekawi mnie tylko reakcja rodziców czy się nie będą krzywić 🤔 nie wiem czemu mam takie obawy w sumie..zobaczymy.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 17 kwietnia 2020, 09:10

2 dc
Dzisiaj już czuję się lepiej. Wczoraj nawet mój mąż mówił że widac po mnie, jak bardzo mnie boli. Taka bolesna @ zdarza mi się bardzo rzadko. Dobrze, że mogłam spędzić ten dzień w łóżku.
Wczoraj na stronie kliniki przeczytałam, że wracają do wizyt, ucieszyłam sie, że mam zastrzyki do stymulacji i zaczęłam nowy cykl więc może uda się zacząć stymulacje. Niestety dzisiejszy telefon do kliniki rozwiał moja nadzieję. Nie robią zabiegów, więc nie mogę rozpoczynać stymulacji 😒 pytałam co z badaniami, których ważność kończy się na początku maja, powiedzieli że nie ma informacji o możliwości przedłużenia ,, ważności,, badań. Pewnie będziemy musieli robic je od nowa. A informacji kiedy będą wykonywane zabiegi muszę szukać na stronie kliniki. Więc zostaje mam kolejny cykl naturalnych starań. To nie tak, że nie lubię naturalnych starań, 😉 ale teraz jak jestem na urlopie to nie musiałabym kombinować jak pogodzić pracę z wizytami w klinice. No cóż, muszę się przyzwyczaić że jak chodzi o in vitro to moje chcenia i plany to mogę sobie wsadzić... 😅
I w związku z kolejnym cyklem ,pomimo urlopu budzę się o 6 i mierze temperaturę, tzn narazie 2 dzień 😉 robię to całkowicie nieprzytomna, więc dobrze że mój termometr zapamiętuje ostatnia temperature bo zasypiam w kilka sekund po wyjęciu termometru z ust.🤣 Będę liczyła na Waszą pomoc dziewczyny w interpretacji wykresu. 🤗


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2020, 09:11

Chodzę teraz do pracy 2 razy w tygodniu przez ten wirus więc zaczyna padać mi na głowę od nadmiaru myśli. Żeby nie zwariować już jakiś czas temu zrobiłam dla dziewczynek na cmentarz znicze z myszką Minnie...wczoraj stwierdziłam, że niestety jest wielu rodziców takich jak my, którzy stracili swoje dzieci a w sklepach można kupić przeważnie same znicze z aniołkami i na tym kończy się pole manewru, więc wystawiłam na sprzedaż te znicze które zrobiłam bardziej z ciekawości ile będzie odsłon i wiecie co? Odezwało się do mnie kilka mam czy mam jeszcze jakieś inne wzory, więc od jutra zabieram się do roboty :)

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 30 września 2020, 23:43

Oluś zasnął po 22. Miał stan podgoraczkowy i lużną kupkę. Po północy zerwał się i bujałam się z nim na krześle. Podałam paracetamol bo coś go ewidentnie bolało. Noc spokojna,rano tylko bez apetytu. Tzn.zjadl bułeczkę z pastą jajeczną. Winowajca- idzie 2. Spał 30 min.a na drugą drzemke poszliśmy wcześniej i po 8 min.wstal(uciekalam przed psem na wsi). Wymeczyl się do 19 o padl. Póki co była kupka po mleku i śpi dalej.

Z dobrych informacji to Oli chodzi <3 coraz pewniej,coraz dłużej A trzymany z palcem pędzi po całym mieszkaniu😍😍

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 24 maja 2021, 14:02

Nadal nie wiem który dc🤷
Weekend minął na wędrówkach po Bieszczadach 😍 całkowite odcięcie się od wszystkiego, brak zasięgu, cisza i spokój, tyko nad ranem śpiewające ptaki.
Od piątku zaczęłam brać ten odpowiednik metforminy, w sobotę wieczorem biegunka (zjadłam na obiad naleśnika z jagodami) wczoraj wszystko ok, dzisiaj znowu biegunka i mdłości po śniadaniu 🤔 skutki uboczne leku, ciekawe kiedy mi przejdą.
Zaczynam mieć wątpliwości po co to wszystko. 🥴
Dziękuję dziewczyny za komentarze 😘

Za dwa tygodnie Emilka skończy pół roku. Strasznie szybko leci ten czas.
Jest takim wielkim słodziakiem.Uśmiecha się całą buźką.Jak tylko otworzy oczka po spaniu to od razu na buźce jest uśmiech.
Jak skończyła 4 miesiąc , zaczęła siadać,tzn nie sama,ale wystarczy że poda się Jej palce do rączki i już siedzi.Jak już to wypróbowała to tak się Jej spodobało,że nie ma mowy o leżeniu.Pięknie obraca się z plecaków na boki i na brzuszek,unosi się na rączkach ,wysoko dźwiga klatkę piersiową i chwyta w rączki co tylko ma przed sobą albo po bokach.Od niedawna jak leży na brzuszku to unosi pupkę do góry,nóżki układa w pozycji żaby i próbuje pełzać.Od dwóch miesięcy strasznie swędzą Ją dziąsełka,wszystko bierze do buźki żeby gryźć,ale ząbków jeszcze nie widać.Jest bardzo komunikatywna,kiedy mówimy do Niej,wpatruje się w nasze oczy/twarze i rozmawia z nami.Rozpoznaje rodzeństwo,dziadków ,babcie i wujka,nawet jak kogoś dłużej nie widzi,to poznaje i reaguje uśmiechem.
Mamy swój rytuał- rano po obudzeniu jest chwila zabawy /tulenia,rozmów,a później pokazuję Emilce przez okno jak wygląda nowy dzień,opowiadam Jej jaka jest pogoda,co widać przez okna z sypialni, salonu i jadalni,a Ona ogląda to wszystko i słucha z zainteresowaniem.
Karmię Emilkę nadal piersią. Niedługo zaczniemy rozszerzanie diety,ciekawe jak to będzie.Kupiłam już Emilce krzesełko i Baby Cooka żeby gotować Jej smaczne obiadki i robić deserki.
Z zabawek to na tym etapie wszystkie które można wziąć do rączki i buźki są bardzo interesujące.
W ciepłe dni,drzemki południowa i popołudniowa są na podwórku.W ten trudny czas z tym cholernym wirusem,doceniam to,że mieszkamy na wsi i mamy swój ogród bo nie musimy mieć ograniczeń co do wyjść,mamy codziennie spacery i długie pobyty na powietrzu.
Na początku marcu byłam z Emilką dwa tygodnie u mamy nad morzem.To był pierwszy taki wyjazd Emilki ,pięknie zniosła podróż i bardzo podobało Jej się u babci.Wróciłyśmy bo w połowie marca miały być szczepienia,ale przełożyłam ze względu na to wirusisko.
Na święta wielkanocne mieliśmy chrzcić Emilkę,ale też przołożyliśmy chrzest na nie wiadomo kiedy.
Cieszy mnie bardzo to macierzyństwo,jestem obłędnie zakochana w tym moim maleńkim wielkim Cudzie.Rozpływam się kiedy patrzę w Jej piękne maleńkie oczka i widzę w nich bezgraniczne zaufanie i radość,uwielbiam ten głosik którym rano informuje nas,że już się wyspała,że pora wstawać i zaczynać nowy dzień.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 17 kwietnia 2020, 09:41

Postanowiłam zebrać tutaj wszystkie wyniki badań moich i męża, robione w tym roku. Może jakaś dobra duszyczka je przeczyta i okaże sie, że jednak nie są dobre albo podpowie co jeszcze zrobić. A przynajmniej bede miała je w jednym miejscu.

Moje wyniki:
Kariotyp- ok
Badania robione w 3 dc:
TSH- 0, 895 ulU/ml (biorę letrox 75)
FSH - 5,30 mlU/ml
Estradiol- 21 pg/ml
Witamina D3- 33,30 ng/ml ( biorę witaminę D3 2000 j+K2)
AMH- 8,03 ng/ml
Toxoplazoza, różyczka, cytomegalovirus, HBS-Ag, anty-HCV, anty HIV, kiła - ujemny
Kwas foliowy - 17,10 ng/ml
Biocenoza pochwy- stan prawidłowy
Chlamydia, mycoplasma, ureoplazma- nie wykryto
Progesteron w 25 DC - 16,30 ng/ ml
Prolaktyna w 25 dc- 56,14 ng/ ml (tyle było, wynik po dostinex w przyszłym tygodniu)
Zespół antyfosfolipidowy - brak
Trombofilia wrodzona (Czynnik V Leiden+Mutacja 20210 G-A genu protrombiny)- brak
Termolabilny wariant MTHFR A1298C - wykryto mutacje (biorę metylowany kwas foliowy)
wariant MTHFR C677T- brak mutacji

Histeroskopia i laparoskopia robiona w 2015 i 2016 r - ok


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2020, 10:00

14 tc Podczas toalety pojawiły się brązowe plamienia jakby tego było mało jeszcze... mam juz pomalu dość czemu musi byc pod górke wiadomo ze na niektore rzeczy nie mamy wplywu i staram się byc spokojna. Wiem ze to był ostatni raz jak sie staraliśmy nie mam na to ewidentnie zdrowia. Te lata starań i 3 ciąże uksztaltowaly mój charakter pewnie gdyby to byla 1 ciaza wlaczyla by mi sie panika teraz juz biw mysle o tym bo panika nie pomogla mi w zatrzymaniu ciąży

„Ja bym się na Twoim miejscu poddała”... „nie chcesz się poddać?” „Tyle badań, tyle pieniedzy” ... i tak to ostatnio usłyszałam, nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, ze powiedziała te słowa Staraczka, która to jeszcze w zeszłym roku podnosiłam na duchu i mówiłam, ze warto walczyć, zwłaszcza, ze znają wroga (obniżone parametry nasienia)... ale cóż... zaszłam już tak daleko, tyle czasu, energii, pieniędzy poświęciłam, ze idę w to dalej!
Mam wyniki cytokin fiu fiu chyba nie widziałam w życiu swoim tak oddalonych od norm wyników - więc raczej dobrze nie jest... ale już niedługo wizyta, wiec się dowiem co i jak.. tylko czy same złe cytokiny mogą sprawiać, ze się nie udaje... każda sugestia/informacja mile jak zawsze widziana 😉
Czekam na weekend i czas żeby usiąść na tyłku z książka! Pogoda ma być piękna, to może i leżak wyciągnę.

wklejam linka do wyniku moich cytokin: https://zapodaj.net/3b8739285d914.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2020, 18:29

AsiaKK Odpowiedni czas na dziecko istnieje! 17 kwietnia 2020, 18:29

Kolejna porażka. Ja pierdolę, nienawidzę tych starań.

Napiszę tak: ja już sama nie wiem, czy chcę to dziecko czy nie. Może to taki mój wymysł? Żeby zobaczyć jak to będzie, mieć kogoś, bo inni mają... serio! Chcę mieć rodzinę, to wiem, ale naprawdę mam się tak co miesiąc wyniszczać w środku. Powoli żyć mi się nie chce, naprawdę. Jakoś nie widzę radości życia... przejebane to wszystko i tyle. Jeszcze ten wirus... z jednej strony jest mi na rękę i teraz pewnie każdy mnie tutaj zlinczuje, bo napiszę to: została odwołana jedna impreza, na której miało być mega dużo dzieci i szczęśliwych rodzinek i ja na tej imprezie miałam być... najpierw nie miałam, bo bym rodziła, a że nie rodzę to miałabym być tam sama z moim smutkiem? Boże, dziękuję Ci... serio, jak to mówią - szczęście w nieszczęściu. Teraz będę mogła zakisić się z moim smutkiem w domu.

Teraz druga sprawa. 27.04. mam HSG - tak, idę na to. Mówią, że wiele dziewczyn zachodzi po tym... no jasne! Bardzo dużo! Ale kochane moje...nie ja! Ja na bank po tym nie zajdę, jeszcze w maju - jakbym po tym zaszła i to jeszcze w maju to by było dla mnie grzesznej duszy za wiele, ja muszę znosić kary i upokorzenia w tych staraniach, bo w innych sytuacjach w życiu mi się lepiej powiodło... ot co! Te wpis jest straszny... ale pokazuje mój stan duszy na dzień dzisiejszy. Ale też czytajcie go troszkę z przymrużeniem oka...serio. Jednak aż taka zła do szpiku kości nie jestem... chyba.

No więc mam na to iść - miesiąc przerwy i jeśli chcemy to inseminacja..ok... jakoś tak nie wierzę w nią, serio. No bo, skoro przez 5 cykli bzykania praktycznie non stop nic nie wyszło to co mi ta inseminacja pomoże? No nie wiem... mąż mówi, żeby próbować... biedny on. Naprawdę współczuje mu życia ze mną teraz.

Piękny dzisiaj dzień i gorąco uwielbiam wiosne i lato ;) i te warzywa i owoce są takie pyszne ;) ale też nabrałam ochoty na zupy dzisiaj sobie robie warzywną w tygodniu barszczyk czerwony i szpinakową😊 jutro nasza 6 rocznica slubu ;) zlecialo to nawet nie wiem kiedy ;) przynajmniej nie rozmyslam czy sie udalo mysle że juz po owulacji jest wszysykie symptomy na to wskazuja za nie dlugo pewnie zacznie sie u mnie spadek formy i nastroju🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2020, 14:48

5tc + 2d

Jesteśmy 2 dni po USG. W moim brzuchu coś się dzieje. Był pęcherzyk prawie 7,8 mm i ledwie widoczny pęcherzyk żółtkowy, ale wtedy było jeszcze za wcześnie, aby go zobaczyć.
Dziś zaczęły się lekkie mdłości. To dobry znak, hormony rosną. Po weekendzie powtórzymy betaHCG i mam nadzieję, że przyrost będzie prawidłowy. Dokładnie 7tc+0d mamy kolejną wizytę. Powinno być widać serduszko.. bijące serduszko ♥️
Czekamy do 29 kwietnia.

tc: 12+3 (wg apki), 12+6 (wg usg), waga 57,8 kg.

Jesteśmy już po prenatalnych. Wszystko ok.

Najpierw pojechaliśmy na wizytę do kliniki, wszystko poszło sprawnie. Mężuś nie mógł być obecny. Usg jakoś prześwietlało i mały wiercioch wprawiał w zakłopotanie lekarza i... maszynę do usg 😜 kręcił się tak, że zaburzał pomiary tętna i lekarz ostatecznie liczyła tętno na słuch ze stoperem w ręce 😊 Szyjka długa, ph prawidłowe.

Było super zabawnie, bo to zupełnie inny człowiek niż ten tydzień temu czy ten miesiąc temu. Normalnie widać było uszy, żebra, kręgosłup, mózg, palce u rąk i stóp. Tak mówię do lekarza "Jeja, to widać żebra?" - "Nooo, ale jazda! Wszystko widać. Dzidziol mi się naprawdę bardzo podoba!" 😁 Chciała zrobić kilka ładnych zdjęć dla Mężusia, ale niestety kręciołek nie pozwalał za bardzo na to, co go złapała troszkę lepiej, to już zmieniał pozycję.

Torbielka z 5 cm miała już tylko 2 cm, także jest sukces!!! I problem z głowy.

Przepisała dalsze leki, pożegnałyśmy się. W zasadzie powiedziałam jej, że to tylko tymczasowa rozłąka, bo przecież mamy jeszcze 2 Zarodki i zamierzamy po nie wrócić "No właśnie, właśnie, bo co innego Państwo z nimi zrobią!". I kontynuowała "A teraz sio, do siebie, proszę się odezwać raz na jakiś czas, że wszystko jest w porządku, teraz już musi być w porządku i proszę koniecznie dać znać po pierwszej wizycie u nowego lekarza. I jeszcze proszę napisać, kim to dziecko będzie 😊". Normalnie to bym ją uściskała, Mężuś pewnie też, a tu niestety. Takie czasy. Po prostu z podziękowaniem przyjedziemy w spokojniejszych czasach. Wychodząc podziękowałam również położnym - szczególnie, że akurat była ta, która była obecna przy moich obu transferach, taka starsza kobitka, a naprawdę jej słowa tak mocno potrafiły wtedy podbudować i uspokoić. Aż się zaczerwieniła słysząc moje podziękowanie (przez maskę). Pożegnałam się też na rejestracji, bo akurat była jedna z trzech Pań, z którą miałam najczęstszy kontakt.

Bardzo się cieszę, że tam trafiłam. Bardzo się cieszę, że Invimed i dofinansowanie nas nie uwiodło. Sprawa jest oczywista, że najbardziej bym się cieszyła, gdybym nie musiała korzystać z kliniki. Ale. Jak już, to naprawdę tylko tam.

Na prenatalne Mężuś też nie mógł wejść. Musiałam zdjąć swoją maskę i swoje rękawiczki - świeżo założone w samochodzie na parkingu. Dostałam od nich maseczkę i rękawiczki - za duże jedno i drugie. Rękawiczki mi zjeżdżały, a maska miała luki na bokach i na górze. Okulary całe zaparowane. Noż kurna mać. To ja lepiej byłam zabezpieczona w swoim sprzęcie. Oczywiście mierzenie tempki, ankieta koronawirusowa, a na rejestracji siedzą sobie Państwo z maseczkami założonymi tylko na usta 🤦‍♀️ Lekarz w fartuchu, maseczce i przyłbicy. Bardzo fajna, konkretna kobitka.

Pierwsze usg przez brzuch. I jak przyłożyła głowicę to wyszeptała "Ciii, niech się Pani nie rusza, mamy idealne ułożenie do badania, naprawdę super się ułożyło". Grzeczne dziecko, jak świrować i się pokazać Komuś Ważnemu, kto bardzo pomógł w pojawieniu się, to świrować, a jak mamy ważne badanie, to sobie śpimy lub leniuchujemy 😜 Starałam się oddychać tylko górną częścią klatki piersiowej, żeby nic nie zepsuć :D. Głowa ok, mózg ok, serce prawidłowo zbudowane, tętnice pępowinowe również, żołądek też właściwy, uszy (lekko elfie 😎), oczodoły, nosek, przezierność karku prawidłowe, sprawdziła również przepływy w tętnicach macicznych - jak najbardziej ok, serduszko Malucha biło wtedy 156 uderzeń na minutę, CRL 6,52 cm, więc ładnie sobie rośnie. Doktor była super zadowolona, do niczego się nie przyczepiła. Obejrzała również jajniki, powiedziała, że widać, że są delikatnie pokłute jeszcze, ale zmierzają ku lepszemu, torbielka ma 28 mm i wg niej nie kwalifikuje się do nazywania "torbielą". Powiedziała, że na ostateczne wyniki badania należy poczekać około tygodnia, bo wiadomo, że na krew się czeka.

Z Mężusiem tuż przed wizytą ustalałam, czy pytać o płeć bez niego, czy chcemy poznać razem. W drodze z jednej kliniki do drugiej Mężuś kilkukrotnie zmieniał zdanie. Kiedyś mu powiedziałam, że Pan Bóg pobłogosławi go samymi córkami (w żartach), potem te moje przeczucia odnośnie syna się pojawiły. Ostatecznie Mężuś napisał mi sms'a - "Zapytaj o płeć".

Zapytałam więc, czy widoczna jest płeć Dziecka. "Moim zdaniem Dziewczynka. Do potwierdzenia.". Życie nie lubi być nudne. A dwa: nie raz tu się zdarzało, że ma być to, a był ktoś inny, więc dalej może być różnie.

Stał pod kliniką, gdy wymieniliśmy najważniejsze informacje, pokazałam fotki, to pada "Płeć?" - "A jak myślisz?" - "Wiesz, na jednym zdjęciu ma takie elfie uszy, a jak ma takie uszy, to Dziewczynka" 😜💓 On powinien dostać Nobla za zupełnie nowatorską metodę ustalania płci Dziecka. Na podstawie kształtu uszu 🤣

Dzisiejszy powrót ze stolicy był nad wyraz udany. Zatrzymaliśmy się tylko raz! I nie tak gwałtownie jak ostatnio. Chwilę powietrzyłam głowę i mogliśmy jechać dalej.

Ciekawe obserwacje z pobytu - było nie było, bo przez szybę samochodu - na zewnątrz. Jest znacznie mniej palaczy!!! Ale i tak znajdą się Ci, co ściągną maskę i sobie zafajczą. Trochę ludzi biega, sporo jeździ na rowerze, straż miejska jeździ w samochodach bez masek (a zakładam, że nie żyją razem w jednym gospodarstwie domowym), więc generalnie te informacje o kontrolach policji uznałam za przesadzone.

Nasz remont powolutku idzie sobie do przodu. Myślałam, że się kompletnie zatrzyma, ale pomalutku idziemy dalej. Mamy już wszystkie okna wstawione! I w najbliższym tygodniu ma przyjść facet od ocieplenia dachu. Także super!!!

W weekend na spokojnie zajmę się misją biustonosza.

P.S. Chciałam powiedzieć, że ja dalej jestem ze Wszystkimi Starającymi się. Oczywiście, że jest teraz trudniej. Tym mocniej swoje myśli i modlitwy Wam poświęcam, bo jakby było mało innych przeszkód, to teraz doszła siła wyższa.

37 tydzień ciąży (36+1)
5 dni do wizyty
6 dni do ciąży donoszonej
27 dni do terminu porodu

Byłam dzisiaj na wyczekanym pedicure 🥰 mogłabym tak siedzieć i siedzieć, aby tylko ktoś przy mnie coś robił 😅 Do tego stopnia, że zastanawiam się czy się nie umówić jeszcze na zabieg na twarz. Chyba zwariowałam 🙈 Od wczoraj zaczęły mnie łapać braxtony, no ale to czas najwyższy patrząc na to, że wcześniej w ogóle ich nie miałam, a teraz aż mi ściska żebra, na szczęście są bezbolesne.
Zastanawiam się czy nie można zostawić szwu do porodu? Ale chyba nie, bo co jeśli rozerwie mi szyjkę przy skurczach? Sama nie wiem. Z jednej strony cieszę się, że będziemy już go ściągać, a z drugiej chciała bym jeszcze żeby miś trochę podrósł w moim brzuchu. Ehh nie dogodzisz babie 😁 Z resztą wszystko okaże się po poniedziałkowej wizycie. Już nie mogę się doczekać!

18.12.2020 - rano pokusiłam się na test - jest cień cienia, ale dla dobrze widzących ;)
potem pojechałam na badania B-HCG, po 2 godzinach był wynik.......
28,6 !!!!!!!!!!!!!!! o rany jak się cieszę... naprawdę myślałam, że to nie zaskoczy...

Umówiłam się od razu na 9 i 11dpt na powtórkę bety, oraz na USG pęcherzykowe na 16dpt - zastanawiam się czy oby nie za wcześnie będzie - no zobaczymy 😍😍😍

AsiaKK Odpowiedni czas na dziecko istnieje! 17 kwietnia 2020, 18:29

Kolejna porażka. Ja pierdolę, nienawidzę tych starań.

Napiszę tak: ja już sama nie wiem, czy chcę to dziecko czy nie. Może to taki mój wymysł? Żeby zobaczyć jak to będzie, mieć kogoś, bo inni mają... serio! Chcę mieć rodzinę, to wiem, ale naprawdę mam się tak co miesiąc wyniszczać w środku. Powoli żyć mi się nie chce, naprawdę. Jakoś nie widzę radości życia... przejebane to wszystko i tyle. Jeszcze ten wirus... z jednej strony jest mi na rękę i teraz pewnie każdy mnie tutaj zlinczuje, bo napiszę to: została odwołana jedna impreza, na której miało być mega dużo dzieci i szczęśliwych rodzinek i ja na tej imprezie miałam być... najpierw nie miałam, bo bym rodziła, a że nie rodzę to miałabym być tam sama z moim smutkiem? Boże, dziękuję Ci... serio, jak to mówią - szczęście w nieszczęściu. Teraz będę mogła zakisić się z moim smutkiem w domu.

Teraz druga sprawa. 27.04. mam HSG - tak, idę na to. Mówią, że wiele dziewczyn zachodzi po tym... no jasne! Bardzo dużo! Ale kochane moje...nie ja! Ja na bank po tym nie zajdę, jeszcze w maju - jakbym po tym zaszła i to jeszcze w maju to by było dla mnie grzesznej duszy za wiele, ja muszę znosić kary i upokorzenia w tych staraniach, bo w innych sytuacjach w życiu mi się lepiej powiodło... ot co! Te wpis jest straszny... ale pokazuje mój stan duszy na dzień dzisiejszy. Ale też czytajcie go troszkę z przymrużeniem oka...serio. Jednak aż taka zła do szpiku kości nie jestem... chyba.

No więc mam na to iść - miesiąc przerwy i jeśli chcemy to inseminacja..ok... jakoś tak nie wierzę w nią, serio. No bo, skoro przez 5 cykli bzykania praktycznie non stop nic nie wyszło to co mi ta inseminacja pomoże? No nie wiem... mąż mówi, żeby próbować... biedny on. Naprawdę współczuje mu życia ze mną teraz.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 29 kwietnia 2020, 10:18

z racji tego, że jutro Mąż potrzebuje auta pojechałam na krew dzisiaj (robiłam w poniedziałek).
dzisiejsza beta 499,5! ♡
przyrost 186,8%
popłakałam się ♡
planuję zrobić jeszcze jedną bete po majówce w poniedziałek.
pierwsza wizyta usg 11.05 :)

Nea Zostawić po sobie ślad 17 kwietnia 2020, 21:13

20 dc
Wiki nie nie miałam laparo ani histero.Nigdy nie było propozycji pomimo tego że każdy z lekarzy był informowany o zapaleniu.W Londynie robione jedynie HyCoSy i odblokowanie jajowodow bo były niedrozne.
Oczekiwanie na wyniki dluzy się strasznie.Mam nadzieję że w przyszłym tygodniu już będą.Wtedy umawianie wizyty bo teraz to i tak nie ma sensu.W poniedziałek mam wizytę u endokrynologa.Nie wiem tak do końca co się dzieje ale nie znajduje powodu tycia.Wiecej tych objawów jest .Ciagle jest mi zimno.W 2016 brałam Euthyrox.Tsh miałam ponad 2,5.Teraz było grubo ponad 3 i w klinice uznali że ok.Musze to sprawdzić muszę coś robić bo wariuje.
Siostra która w ciąży nie zrobiła prenatalnych bo wirus namieszal.Wreszcie powiedziała synowi który ma 8 lat A namawiał ponad 2 lata że chce Dzidziusia.Argument - ja będę wszystko robił uczył wszystkiego i też będę się bawił A Ty tylko będziesz dawać jeść.Jak już się dowiedział i wyglądał wszystkie zdjęcia z usg to chciał żeby to uszczypnac żeby nie myślał że to sen.Juz się sposobu do roli starszego brata.
A my w zawieszeniu i z dnia na dzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2020, 21:33

Ines93 ... 17 kwietnia 2020, 21:53

Cześć!
Dzisiaj trochę z innej beczki...
Wczoraj, nie wiem co mi odbiło... Czy chodzi o to że już pięć tygodni przez wirusa siedzę w domu na tyłku, czy był jakiś inny powód... Ale tak wstałam jak na mnie w miarę szybko bo około 8 rano i postanowiłam, że zabiorę się za małe porządki więc zdjęłam firanki umyłam okna (może ich nie ma jakiś nadzwyczajnie dużo ale kilka jest). Następnie posadziłam lillie na balkonie (cebólki dostałam już chyba dwa tygodnie temu od przyszłej teściowej ale tak jakoś nie miałam weny żeby je włożyć do doniczki, druga sprawa jest taka, że ja po prostu nie mam ręki do roślin... Gdzieś kiedyś czytałam, że najpierw trzeba utrzymać kwiatka, później zwierzę a później myśleć o dzieciach... U mnie kot trzyma się bardzo dobrze i to już prawie pięć lat jak chce jeść to jest marudą i nie daje żyć a z kwiatkami zawsze się nie dogadywałam... Maksymalnie tydzień albo dwa i mogłam zapomnieć o kwiatku... No ale zobaczymy jak będzie z tymi na balkonie), posprzątałam balkon ale tak na błysk i z rozpędu posprzątałam też mieszkanie i na koniec powiesiłam świeżo wyprane firanki, generalnie było cudnie, skończyłam popołudniu i postanowiłam że w lodówce wiele więcej po za krasnoludkiem włączającym światło nie ma więc pojechałam na zakupy... I wydałam chyba rekordowo dużo pieniędzy jak na to że były to podstawowe zakupy w dodatku nie takie aż duże i jak na to że byłam tylko w jednym sklepie... Oczywiście jak wyszłam ze sklepu to już właściwie była pora kiedy Mój miał wracać do domu wiec stwierdziłam że, po co będę dźwigać zadzwonię i pomoże mi z tym i tak się stało, na robienie obiadu nie starczyło mi sił więc zjedliśmy tylko coś na szybko (Mój też nie był w nastrój do gotowania i w sumie mu się nie dziwię bo dzień wcześniej był 15 h w pracy a w tym dniu 10 h). Na zakończenie dnia usiedliśmy na balkonie i wypiliśmy piwko (w sumie ja dwa, jakoś tak miałam ochotę alepo dwuch byłam już pijana i tal się zastanawiam czy przypadkiem nie wróciłam do formy sprzed lat kiedy po dwuch jestem pijana a trzecie zawsze mi zaszkodzi... No ale miałam tylko krótki epizod w życiu kiedy mogłam wypić więcej, ach te lata na studiach xD). Kąpiel i do łóżka... A jako że tak jakoś nas naszła ochota to był też seks... Ale już pod koniec czułam że coś jest nie tak jakieś dziwne kłucie w podbrzuszu i w okolicy pleców na dole... W sumie zdarzyło mi się to pierwszy raz... Może zbyt intensywnie? A może zła pozycja... Nie wiem będę to sprawdzać czy się powtórzy xD.
No a dzisiaj od rana leżę jak dentka bez życia... Zakwasy mam od łydek aż po łopatki... Nie mogę nic zrobić... Przeklinałam dzisiaj to że mamy wannę zamiast prysznica... Nogę ledwie włożyłam... Normalnie nigdy nie narzekam na wannę, uwielbiam długie gorące kąpiele z pachnącymi olejkami i świecami, ale dzisiaj to był dramat żeby wejść i się umyć...
Niby zostało mi dziewięć dni do okresu... Ale jeszcze tego nie odczuwam... Albo nie odczuwam przez zakwasy xD.
To byłoby chyba na tyle z tego co chciałam się pożalić dzisiaj.
Pozdrawiam Ines.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)