5t + 4d
Czuję się dobrze i paradoksalnie to mnie dobija. Złe samopoczucie na początku ciąży jest wyznacznikiem tego, że coś się dzieje.. zazwyczaj coś dobrego. A ja? Ja się czuję dobrze.. jestem trochę zmęczona, trochę rozdrażniona, trochę boli mnie brzuch. Właśnie, co mam sobie myśleć, gdy nic mi nie jest po za tym, że boli mnie brzuch jak na okres? Trzecia ciąża.. myślałam, że będę mieć wylane, co będzie to będzie... Ale przejmuję się bardziej niż przy dwóch ostatnich. Wtedy byłam przekonana, że się uda, że po prostu zrobię tak, że się uda. Może ta pewność okazała się być zwodnicza. Narzeczony mówi, że tym razem się uda, bo ja w to wątpię. Tak jakby moje negatywne nastawienie miało w czymś pomóc... W sumie pozytywne nie pomogło, więc może to jest klucz do sukcesu? Kolejną zaletą wizytę mam w 7 tygodniu. Dokładnie za 10 dni. Czy dam radę wytrzymać, cierpliwie, w spokoju? We wtorek zrobię zrobię badanie betaHCG. może chociaż to mnie uspokoi.. o ile wynik wyjdzie w porządku. Oszaleję!
Edit: Godzina 21.45
Dziś pojawiły się mdłości, mdli mnie od przedpołudnia do samej nocy. Nie jakoś męcząco, ale wiem, że to początek tego nudnościowego okresu ciąży 😅 jak dobrze, czuję się źle, ale spokojnie. Mdłości = wzrost hormonu, a to z kolei oznacza rozwój ciąży 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2020, 21:49
Jest 2ga kreska. Widoczna ale nie super mocna. Ale jest, na pewno. No nic, póki co ide do pracy xD
18 cykl starań
6 dzień cyklu
Gdy świat się kończy. Zamyka na wolność, równość, wzajemny szacunek i pod przykrywką wiary nakazuje postępowanie, myślenie i czyny. Świat smutny, szary i bez miłości. Mam dość. Serce mi krwawi, a z oczu kąpią łzy, które rozrywają duszę. Czuję pustkę i ogromną samotność.
Nie mam siły być bohaterką swojej niepłodności. Nie mam siły na heroizm, który pozwala mi w imię mojej wiary podążać tylko określoną drogą niepłodności. W pewnym momencie ta droga się kończy. I co po niej? Szlachetna bezdzietność lub adopcja? Nie chcę takiego wyboru, Bóg, w którego wierzę daje mi więcej. Daje mi miłość, opiekę, lekarzy i naukę. Bardzo chciałabym mieć słuszność. Pewności nie mam, bo choć rozmawiam z Nim codziennie, to nigdy nie odpowiada. Pozostaje mi jedynie wiara, że czynię dobrze i nie zostanę przez swoje decyzje potępiona.
I Was też nie potępiam. Przesyłam ogrom miłości, opieki i zrozumienia. Na każdą Waszą decyzję, drogę, myśl. Marzę o świecie, w którym wzajemnie się szanujemy, nie zaglądamy we własne sumienia, jesteśmy dla siebie wyrozumiali, dobrzy i pozwalamy na odmienne decyzje. Na tym właśnie polega tolerancja i miłość. Na wzajemnym szacunku do odmienności. Marzę też o reformie kościoła i wolności w kraju, w którym żyję, bo tutaj chcę wychowywać swoje dzieci. I pokazywać im piękno drugiego człowieka, różnorodności i wszystkie kolory tęczy 🌈
Kiedyś wyjdzie słońce ☀️
4 dc
Wczorajszy dzień spędziliśmy z mężem w ogrodzie, nowe drzewka posadzone i oby się przyjęły ✊ dzisiaj nie mogę się ruszać tak mnie bolą plecy i nogi ale warto było. Do 22.00 składaliśmy jeszcze meble ogrodowe, nie wiem kto to wymyślił meble ogrodowe w częściach 🙄🤣 ale udało sie, został jeszcze stół, najprostszy w złożeniu ale już nie mieliśmy siły na jego skręcanie.
Mam często takie myśli, że już tyle pieniędzy wydaliśmy na badania, leczenie, wizyty a jeszcze tyle musimy wydać i nie wiadomo czy da to jakiś efekt. I mam wyrzuty, że jakbym zaszła w ciążę naturalnie to te pieniądze moglibyśmy przeznaczyć na dom (skarbonkę bez dna). Wiem, że to głupie myślenie (mąż też mi mówi żebym tak nie myślała) bo dzidzia jest najważniejsza, ale takie myśli też się pojawiają niestety, szczególnie jak chcemy coś zrobic w domu i kalkulujemy na co nas stać, żeby wystarczyło pieniędzy na in vitro.
Ale nie mogę narzekać, szczególnie że w tym czasie , w związku z wirusem dużo osób straciło pracę i nie ma za co żyć 😭 my na szczęście mamy stałą pracę i wypłatę na czas.
Na kwietniowym wątku o in vitro, kolejnej dziewczynie udało się z naturalsikiem, jak mnie bardzo cieszą i budują takie informacje 🥰
I tego życze Wam i sobie. Miłej niedzieli.
Nasz Aniołek ma już 19 dni 
Dziś pierwszy miesiąc kończy Amelka, córeczka moje siostry 
37 dzień cyklu!
Nienawidzę go!
Tego dnia!
Od czwartku dzielnie postanowiłam, że to właśnie dziś zrobię test ciążowy. Ostatni.jaki mam dostępny w domu. Ten test miał być tym POZYTYWNYM - czyli tym, który zrobię jak na 90% będę czula ze jestem w ciazy.
Poranek idealny, okresowych objawów brak, humor super z uśmiech idę zrobić test. Obiecuję sobie przez 3 min. wytrzymać i nie podglądać wyniku. Już mam wstęp ie zaplanowane jak przekażę dobre wiadomości MK.
Test.
Prysznic.
Kilka min do lustra.
Ogarniecie włosów.
Dopiero 2 min. minęły...
Cierpliwości...
O ulubiona piosenka w radio! O 4 minuty minęły!!!
Ręce się trzęsą...
Widzę z daleka JEDNA OGROMNIE SAMOTNA KRESKA.
Na tym się kończy dobroć 37 dnia cyklu.
- 1 cs - 17 dc-
Czuję się kompletnie inaczej niż podczas starań o pierwszą ciążę. Główna różnica polega na tym, że bycie w ciąży nie jest już takie niewyobrażalne. Nie odbieram zajścia w ciążę jako coś tak niesamowicie rzadkiego, przecież tyle kobiet zachodzi w ciążę każdego dnia, tylu kobietom udaje się już podczas pierwszych prób. Dlaczego nie miałabym być jedną z nich? Przecież może tak się zdarzyć. Codziennie medytuję i robię afirmacje, mocno mi to pomaga, daje mi to spokój ducha. Oczywiście to mój pierwszy cykl. Miesiączka była więc czymś wyczekiwanym bo chciałam móc zacząć się starać, troszkę się boję tej kolejnej, ale póki co jestem spokojna. Bałam się, że owulacja w ogóle nie zajdzie, a temperatura pięknie ruszyła do góry, więc jest się z czego cieszyć.
Ostatnio dwie dziewczyny z mojego otoczenia zaszły w ciążę i byłam ciekawa jaka będzie moja reakcja, czy będę czuła ukłucie zazdrości i muszę przyznać, że szczerze się ucieszyłam. Jestem z tego dumna. Od razu mi się przypomniało jak walcząc z własnymi myślami przed pierwszym zajściem postanowiłam nie zazdrościć brzuchatym dziewczynom myśląc sobie, że niedługo do nich dołączę. Może teraz ten spokój wewnętrzny pozwala mi się cieszyć z nimi? Nie wiem tego, ale naprawdę bardzo się cieszę. Obawiam się tylko pytań ze strony mojej rodziny, bo niestety duża jej część jest baaaaardzo nietaktowna, a w ciążę zaszła moja kuzynka, która podczas mojej ostatniej ciąży zaszła miesiąc po mnie. Teraz mi troszkę dziwnie, że będzie to przechodzić tym razem solo. Wiem, że niejednokrotnie ktoś mi zada pytanie kiedy ja. Z resztą już z 5x od porodu musiałam im mówić, że nie chcę teraz kolejnego dziecka, bo wiedziałam, że może być ciężko i chciałam zamknąć im usta, ale kolejne pytania wciąż się przydarzały. I to oczywiście głównie od mojej ciotki (mamy ciężarówki). Niestety nic z tym nie zrobię. Tak czy siak, wiedziałam, że kuzynka będzie się starać i zastanawiałam się jak zareaguję, a na szczęście już to mam za sobą
Kto wie, może i tym razem uda nam się być równocześnie w ciąży. Życie takie historie pisze, że głowa mała. Czekam z niecierpliwością na moją własną 
18 dc
Dziewczyny czekam z niecierpliwością na starania o dziecko
Starania zawieszone bo M nie chce się starać do czasu aż sytuacja w kraju się nie wyklaruje. Może to i lepiej? Podobno ciąże z zaskoczenia są najlepsze
leki biorę bo to wiadome, ale nie odliczam do owu choć w poprzednim cyklu też nie odliczałam :p będzie spontan i tyle..
Humor taki sobie..nie jest najgorszy i nienajlepszy..
Niech się dzieje wola nieba!
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2020, 19:33
16dc
Dlugo nie pisałam...
Od czego tu zacząć... Hmmm
Na początku kwietnia ~ tego miesiąca miałam mieć stymulacje. Oczywiście została zablokowana przez koronawirusa. Wczoraj dowiadywałam się czy coś wiadomo czy ruszy, bo jeśli np. W maju wzięliby się za stymulacje to bym musiała od dzisiaj brać estrofem.
Niestety nic nie wiadomo. Kolejny miesiąc czekania. Mam jakiegoś pecha.
Poprzedni rok był dla mnie ciężki. Początek tego również, poprzez stratę najbliższej mi osoby, która mnie wychowała. Organizacja pogrzebu tak mnie pochłonęła, że nie miałam czasu oraz chwili na wypłakanie się porządnie. Musiałam, schować uczucia, bol i cierpienie na dalszy plan.
Ale to co dzieje się teraz, to myślę że dobry moment wybrała babuszka na śmierć. Miesiąc później i by nie można było nawet pogrzebu wyprawić, którego ona sobie życzyła.
Myślałam, że jak byłam w lutym, kilka dni po pogrzebie babci i lekarza, nic już nie stanie na drodze. Myliłam się... Ten cały syf, zaraza zmieniła moje plany. Dalej czekam, zastanawiam się, marnuje czas. Lata lecą, nie jestem za młoda. A chęci z bycia mama doprowadza mnie do lekkiej depresji. Choć osoba pozytywna, optymistyczna jestem z poczuciem humoru miewam również zle dni, gdzie muszę wyżalić się, po smucić się, czasami wypłakać. Choć te ostatnie to raczej często, ponieważ wzruszam się nawet na niektórych reklamach. Beznadzieja wiem. Ale nie poradzę że jestem emocjonalnym bardzo nawet kłębkiem szpulki, którą owinąć można się. Nie mam chyba na kogo mojej miłości wylać tak jakbym chciała. Choć raz do roku jak widzę chrześniaka, który jest wstydliwy, wycalowuje go tak mocno że ucieka i zawsze krzyczy "ciociu przestań!".
Chciałabym również tak mocno wycalowac i moje dziecko. Mam nadzieję, że niedługo to się ziści.
Dziś pierwszy wypad bez dziecka na miasto 🤭 Ci prawda tylko ciuchszki dla Małej kupiłam i mąż sobie spodnie plus Rossmann i Achuan, ale zawsze coś. Na koniec zjedliśmy po pączku i czekając na autobus siedzieliśmy na leżakach pod budką z pączkami. Poczułam się błogo. Tak niewiele czasami trzeba do szczęścia. Ale już jedziemy do domu i nie mogę się doczekać jak odbiorem Marysię. Strasznie rano płakała i długo, bo wróciłam z mieszkania żeby jej wymienić bluzę na kurteczkę i nadal słyszałam jej płacz 😞 Ale jak szliśmy z mężem na autobus to mijaliśmy ogródek naszego klubiku. Dzieci były na dworze i żadne nie płakało więc chyba Panie ją ogarnęły 🤗
Cześć dziewczyny
Hmm jestem dalej w kropce...
@ dalej nie ma tylko plamienia, uplawy ciemno brązowe i czasami na papierze jasno różowe plamy. Caly czas to samo od poniedziałku. Krewa oddana, wyniki między 13-15. Zastanawia mnie czy progesteron może wstrzymać okres jak się nie jest w ciąży i się go bierze np? Biorę dawkę 200 mg rano i wieczorem. Objawów zero. Sutki przestały boleć w poniedziałek a to u mnie objaw właśnie nadejścia @... Teraz cycki są normalne, zero bólu i zmian. Czy mimo brania progesteronu może on być jeszcze za niski i dlatego te brązowe uplawy? Tyle pytań w głowie...
5 dc, 23 cs.
Od pewnego czasu zastanawiam się nad swoją przyszłością. Kryzys nadciąga nieuchronnie i nie mogę być pewna swojej pracy. Jeśli za jakiś czas dopadnie nas spowolnienie (a można się spodziewać, że tak będzie), to będę pierwsza do wylotu. Ciężko też mi sobie wyobrazić szukania nowej pracy w obecnej sytuacji, która nie wiadomo ile potrwa... Przebranżowić się? Lubię, to co robię i byłoby mi szkoda poświęconych lat na kształcenie się w moim obecnym zawodzie. Mój pomysł na dodatkowy biznes, (który na początku okazał się całkiem niezłym pomysłem), upadł zaraz po pojawieniu się wirusa w naszym kraju. Całe szczęście w tym wszystkim, że mąż ma stabilną pracę i nie grożą mu cięcia.
I tu znowu, jak bumerang wraca myśl - czyż to nie jest idealny czas na dziecko?? Przeczekać te trudne miesiące na macierzyńskim, zobaczyć jak sytuacja będzie się rozwijać. Wrócić kiedy wszystko się uspokoi (a jeśli nie, to pomyśleć o rodzeństwie
)
Plan dobry. Zapał jak najbardziej jest
Tylko odrobiny szczęścia nam potrzeba, tylko małego cudu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 14:16
🤰 24t3d 🤰 🌸61 % i 172 dni ciąży za Nami🌸
Waga 62,5 kg ( + 5,5 kg od początku ciąży)
Brzuch 97 cm
Biust 92 cm
Czas izolacji w domu - 5 tyg 
Dziś kolejna Nasza ważna data - dokładnie 13 lat temu poznałam mojego ukochanego P. 19.04.2007 r... Tyle lat razem, tyle cudownych wspomnień, pierwszych wspólnych razów ale i bolesnych doświadczeń. Nasz bilans to13 lat znajomości, zaraz 7 lat jako małżeństwo,piękny ślub i wesele, cudowna podróż poślubna jako pierwsze najwazniejsze i najpiękniejsze wydarzenia potem własne M, bolesne starania o pierwsze dziecko, klinika niepłodności i wreszcie po 16cs CUD. Syn idealny. Lat 4 i 4 mc a teraz po 4,5 roku druga zaskakująca ciąża bez starań, I wymarzona córka. Przygotowania na wielki dzień, zakupowe szaleństwo w różu i stres jak to będzie w dobie koronawirusa. Boje się o nią o siebie, o naszą przyszłość....
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2020, 22:12
23tc+0d, waga 59,9kg (+5,9kg), syn ok 578 gram
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)
Miałam nie pisać o koronawirusie, ale już mi się ulewa.. Tyle nas przez niego omija wspólnych doświadczeń związanych z ciąża, na każde usg chodzę sama, szkoła rodzenia zamknięta (dostaje materiały w pdf), nad głową widmo samotnego porodu, zwyczajnie smutno mi, że tak to wszystko wygląda. Tygodnie ciąży lecą, a nie zapowiada się aby miało być lepiej.. 😞
Jest jeszcze joga i inne zajęcia dla brzuchatych, na które miałam chodzić, aby przygotować ciało do porodu.. Próbowałam ćwiczyć z filmikami z YT, ale to nie dla mnie po 5 minutach jestem tak znudzona i zirytowana, że wyłączam. Jedynym moim ratunkiem jest działka, na której mogę poprzebywać na świeżym powietrzu i coś porobić. Niech to wszystko się już skończy..
No dobra koniec narzekania, właśnie dotarło do mnie, że dzisiaj zaczynam ostatni miesiąc drugiego trymestru, od dziś leci 6 miesiąc 🙈 o ja... ale czad!! W ogóle wczoraj byłam na usg i okazuje się, że syn rośnie jak na drożdżach i jest o tydzień większy niż wynika to z terminu ciąży, pomiary zawyżają długie girki 🥰 Jeżeli to co aplikacja mówi jest prawdą, to w tym miesiącu jego waga wzrośnie aż x4, czyli jakoś do +/-2kg, bardzo mnie to cieszy i uspokaja bo (nie chodzi o czarnowidztwo), ale gdyby miało dojść do wcześniejszego porodu z jakiegokolwiek powodu, to im będzie większy tym ma większe szanse na przeżycie. Nasz tancerz salsy daje o sobie znać praktycznie cały czas i coraz mocniej, to najpiękniejsze uczucie świata ❤️
21 dc 4cs
Ovufriend nadal nie wyznaczył mi owulki, ale myślę, że była w 16 lub 17 dc. W weekend trochę odpoczęliśmy, byliśmy na obiedzie u taty I siostry. Wzięłam się dzisiaj za szukanie roślinek do pokoju i padło na trzykrotkę tricolor i niedośpiana o różowym zabarwieniu. Mam nadzieję, że przyjdą nienaruszone 🤞😁
Dzisiaj muszę ładnie męża uprosić żeby usiadł do rowerów i doprowadził je do stanu używalności. 😊 Przydałoby się wreszcie ruszyć tyłek, bo jednak troszkę mi się przybyło po zimie. W tym roku pewnie nie pojedziemy na nasze wymarzone wakacje do Włoch, ale nawet bez tego przydałoby się zrzucić trochę ciałka.
21dc, 8dpo
Oficjalnie witam Was jako 30-latka
Myślałam, że to będzie dla mnie traumatyczne przeżycie wejść w ten wiek, ale aż sama siebie zaskoczyłam jak szczęśliwa wczoraj byłam. Czułam się jakbym drugi raz przeżywała 18-tkę. Dzięki moim znajomym i rodzinie zapomniałam na chwilę o tych sprawach, które mnie męczą i dręczą, poczułam się wolna i kochana, naładowałam się energią na kolejne lata. Wszyscy pytają jak się czuję jako 30? Hmmm... może to dziwne, ale czuję się dojrzalsza, spokojniejsza, szczęśliwsza, czuję, że to mój czas!
Dopiero przy pisaniu tego wpisu widzę, że dzisiaj już 8dpo i wiecie co? Nic. Nawet mnie nie ciągnie do robienia testu. Czuję delikatne kłucia w podbrzuszu, mam dość śluzu i swędzą mnie sutki, ale jak już skapnęłam się, że jestem blisko przed @ to tych objawów będzie przybywać
Miłego dnia!
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2020, 11:58
Mamy Serduszko!! To jakieś takie niewiarygodne zobaczyć i usłyszeć puls swojego dziecka, które ma dopiero 2,6mm. Przeczytałam te wymiary dopiero jak usiadłam w aucie i pomyslalam że malutka fasolka, za malutka? Ale poszperalam w necie i jest ok, to w końcu sam początek 6 tyg.
Krasi dziękuję za pamięć i kciuki!
W klinice miałam mini zawał, bo okazalo się, że mimo iż się zapisywalam telefonicznie na wizyte, to zapisana nie bylam. Na szczęście pielegniarka mnie wcisnela, doktor ma teraz mniej pacjentek. Przez te wszystkie lata wyobrażałam sobie wizyte serduszkowa jak trzymamy sie z mężem za rece i ja płacze. A tymczasem ja maska, doktor maska, męża brak, łez brak. Od razu po wlozeniu palki usg doktor pokazal mi duży pecherzyk. Mówi, że jest pęcherzyk. Myślę sobie, przyszlam za wczesnie, zarodka jeszcze nie widać. Ale zaraz doktor mowi, że jest żywy zarodek i akcja serca. Naprawde? - pytam z niedowierzaniem. No naprawde, zaraz pani wszystko pokaże. I zobaczylam nasze pulsujace Serduszko, a potem doktor puścił dzwiek serca. No wali jak młot, takie male i juz tak wali!? I chyba dopiero jak doktor wyjął palke i powiedział: jest pani w ciąży to do mnie doszło. Ja na serio jestem w ciąży! To nie urojenie, to żywa ciąża!
Termin porodu 13.12. Dzień przed urodzinami mojej siostry😄 Ale ja będę miała cesarke, więc ten termin pewnie się zmieni. Doktor poprosil żebym dała znać jak urodze, poparl też mój wybór lekarza prowadzącego, co mnie cieszy. Dostalam l4 na kolejne 2 tygodnie, choć nawet nie prosiłam. Pewnie dlatego że powiedzialam że mam mdłości caly czas. W sumie sie cieszę, bo ja oprocz stalej pracy ucze jezyka, teraz mam lekcje online i nie wiem jak przy dwóch pracach wytrzymałabym z mdlosciami.
Od 7 tyg mam zmniejszyc dawke estrofemu i utrogestanu. Od 9 tyg mam odstawić leki. Nad tym się zastanowię, zobaczymy też co powie lekarz prowadzący. To była ostatnia (daj Boże) wizyta w klinice, bo u mnie prowadzą tylko do usg serduszkowego. Zaczyna się nowy etap.
Chcielibyśmy dzisiaj powiedzieć rodzicom. Moi nic nie wiedza o ivf i na razie sie nie dowiedza. Tesciowie o ivf wiedza ale nie wiedza czy w ogóle podeszlismy. Ale sie zdziwia! Moja mama będzie płakac już to wiem, wiec tym lepiej że bedziemy gadać przez webcam bo ja melodramatow i tkliwosci nie lubie😀
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 12:03
I się doczekałam! dzień bety w końcu!
I wiecie co? dzięki temu, że zrobiłam w piątek test (oczywiście negatywny), dziś czuję po prostu spokój 
Taka wczoraj refleksja mnie naszła- cały czas wszyscy mnie straszyli, że dziecko to jest takie ograniczenie, że jak się urodzi to już "koniec życia", a tutaj się okazuję, że przychodzi wirus i to jest prawdziwe ograniczenie.. Po tym miesiącu zdałam sobie sprawę, że my z Mężem albo ja sama sporo spędzamy jednak czasu poza domem ... Jesteśmy jednak dosyć aktywnymi ludźmi.. Cieszę się, że możemy razem z Mężem spędzać teraz więcej czasu, ale też brakuje nam wyjścia na randkę - wiem, że niby możemy w domu sobie zorganizować... ale czuję, że tego byśmy potrzebowali.. Do tego martwi mnie wzrost cen, gdzie człowiek się nie obróci tam ceny śmigają w górę (jak chociażby dzisiejsza beta hcg).. Przyszło nam się zmierzyć z bardzo trudnym wrogiem... Z "dobrych" stron całej sytuacji, jeżeli można tylko o takich mówić, to co raz więcej rzeczy robię sama w kuchni
i tak po wielu już miesiącach odkąd poznałam Akademię Płodności (tak! bardzo lubię Dziewczyny i polecam) w końcu udało mi się zacząć robić chleb z ich przepisu, kiełki
to tak bardzo cieszy! takie małe kroczki do lepszej płodności, a jeżeli nawet nie, to do zdrowszego życia
mam nadzieję, że te dobre nawyki już ze mną zostaną 
Wynik bety negatywny - także „a nie mówiłam... niestety”. Teraz czas na okres i dalszy plan.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 17:11
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.