Niedługo przyjdzie na świat córeczka mojej szwagierki... Dziś teściowa zapytała czy bym nie kupiła dla niej jakiegoś ciuszka bo chcą jechać do niej i zawieść coś, żeby do szpitala wzięła dla maleństwa... Zgodziłam się, ale teraz tak myślę, że jak będę kupować to cudo to chyba serce mi pęknie z żalu, że to nie dla mnie... Poprosiła mnie dlatego bo od tej pory co jest koronawirus boi się chodzić po sklepach. Wiem, że to nie było złośliwe, dlatego zgodziłam się od razu. Kurcze ale też myślę z drugiej strony, że powinnam sobie potrafić radzić w takich momentach... Przecież to że my mamy problem to nie jest wina wszystkich wokół. Powinnam nauczyć się z tym żyć... Tylko to tak cholernie trudne jest....

37 dc

Ostatnie dni minęły mi cudownie, całkowicie się zresetowałam 😊 i ochota na męża wróciła a tu trzeba czekać cholera 😠
Krew na kariotypy pobrana, czekamy teraz na wynik, jestem dobrej myśli że wyjdą prawidłowe.
Endo kazała brać dalej euthyrox i miesiąc przed staraniami znów zbadać tsh

@ dalej nie ma i się nie zapowiada 😑

aster Plan B. 15 grudnia 2020, 18:30

12 dc.
Przemyślałam sobie na chłodno temat leczenia i podjęłam decyzję. Piszecie, że warto zaczekać na dobrego specjalistę i tak zrobimy. Wizyta umówiona za kilka miesięcy, ale może faktycznie uda się wskoczyć wcześniej 🙂 W każdym razie, myślę, że to dobra decyzja.
Czas ten wykorzystamy na zrobienie kilku badań i wprowadzenie zmian w diecie.
Jestem teraz w gorszej kondycji psychicznej. Przytłacza mnie siedzenie na pracy zdalnej, przez krótki dzień i smog praktycznie nie wychodzę z domu. Mam bardzo skomplikowane relacje z mamą i niestety nie widzę perspektywy, żeby mogły się w najbliższym czasie poprawić... Do tego zbliżające się święta, które przeciez miały w tym roku wyglądać inaczej i ten cholerny covid. Niech ten rok sobie już idzie 😒.

Moim promyczkiem nadziei niezmiennie jest mój kochany Mąż, który potrafi mnie pocieszyć w najbardziej beznadziejnym czasie.❤️ Dla niego mogę się starać dalej.

Byłam u specjalisty od niepłodności, o którym pisałam parę wpisów wcześniej. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego wiedzy, sposobu patrzenia na problem, dociekliwości. Już na wstępie wyznaczył 3 czynniki, które mogą przyczynić się do tego, że się nie udaje:
1. Hormony tarczycy - TSH powinno być bliżej 1 a u mnie jest bliżej 2. W jego ocenie mogę mieć ukrytą niedoczynność tarczycy i włączyłby leczenie. Tak samo zwrócił uwagę na podwyższona prolaktynę. Inni nie widzieli w tym problemu. Wczoraj miałam konsultację z endokrynologiem i on stwierdził, że wszystko jest ok...
2. Mam polipa w macicy. Jeżeli nie zniknie trzeba będzie obejrzeć go kamerą bo ewentualnie wyciąć. Przez to prawdopodobnie mam plamienia przed i po miesiączce. Nikt na to nie zwracał wcześniej uwagi, a mówiłam o tym 2 poprzednim lekarzom. Nikt nie zauważył tego polipa.
3. Morfologia męża skacze i powinien jeszcze wykonać badania hormonalne.
Generalnie podejrzewa, że problem nie tkwi w zapłodnieniu, a implantacji. Rozmawialiśmy o in vitro. Mówił, że nie skieruje nas na zabieg dopóki nie będzie miał pewności, że wszystko zostało sprawdzone. Trochę to potrwa, ale czuję, że jest to osoba, która może i chce nam pomóc. Jeżeli nie będzie nam się udawać to z czystym sumieniem podejdziemy do in vitro.
I na koniec stwierdził, że parę godzin wcześniej musiałam mieć owulację ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2020, 20:13

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 23 kwietnia 2020, 17:42

- 1cs - 22dc -
Czuję się tak kompletnie inaczej podczas tych starań. Mam wrażenie jakby się miało niedługo udać. Nie wiem skąd to przeświadczenie, chciałabym moc je nazwać matczyną intuicją ale tak w sumie to się troszkę boję tego uczucia. Boję się, że wrócę do tego wpisu za ileś tam cykli i zgorzkniała i zawiedziona będę czytać te słowa. Ale póki co czuję się taka spokojna i optymistyczna.. Odkąd potwierdziłam owulację nie sprawdzam temperatury. Tak samo zrobiłam w szczęśliwym cyklu. Wydaje mi się, że dzięki temu nie funduję sobie codziennej jazdy emocjonalnej tylko dlatego, że wykres opadł o jedną tysięczną stopnia. Tak poza staraniami to jestem zestresowana bo za półtora tygodnia wracam do pracy (jajks!) ale jak tylko skupiam myśli na naszych staraniach, to od razu mi lepiej. Taki spokój się we mnie wlewa. Nie wiem tylko jak mocno inwestować w żel i suple i kiedy pytać lekarkę czy mogę użyć CLO skoro już nie karmię tak często ale nie mam takiej napinki jak za pierwszym razem "kupować? nie kupować? a co jeśli kupię na marne? a co jeśli przyjdą za późno?" Luz. W pierwszy dzień kolejnego cyklu się o kupię. Bo przecież te kilka dni wytrzymam. A może nie będzie takiej potrzeby? Kto to wie? Czy ktokolwiek umie to zaplanować? No nie! Nawet jeśli się komuś udało, to to nie jest jego zasługa, tylko czysty fart. Dar od losu. Ja już swój dostałam, a teraz zachłannie proszę o drugi, ale tak jak już kiedyś tu napisałam (tu albo na Belly) - kto mi zabroni marzyć? Dziecinko dołączysz do nas? Do naszej rodziny? Od razu na starcie dostaniesz w prezencie kozackiego brata, będzie z niego niezły aparat. Chodź... Jeszcze Cię nie ma, a ja już Cię kocham. Słuchaj matki i chodź tu szybciutko ❤️

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 października 2020, 11:44

23 września wizyta z hormonami, estradiol i progesteron w normach, niestety w lewym jajniku wciąż torbiel ma już 5,5 cm 😰, podobno od estrofemu urosła. Dobra wiadomość że nie wygląda na torbiel endometrialna, nie wyklucza zabrania zarodka. Dostałam leki na endometrium dziś ma 8,6 mm, od dziś prolutex, lutagen, lutinus, estrofem. Transfer umówiony na 28 września 👍👍👍👍😊😊😊😊

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 13 czerwca 2020, 12:44

15 dc

U mnie bardzo pozytywnie, a to wszystko dzięki wczorajszej wizycie w Gamecie.

Lekarz bardzo miły i rzeczowy. Na spokojnie przejrzał wszystkie wyniki i wysłuchał tego co miałam do powiedzenia. Pierwszy raz czułam, ze ktoś na serio chce pomóc.
Wstępna diagnoza - książkowe wyniki a efektów brak.
Więc działamy dalej, tym bardziej, ze tak jak czułam długość cyklu wraca do normy i jutro będzie owulacja 💪🏻💪🏻💪🏻

Pierwsze wrażenie z Gamety - nie chcą naciągnąć na kasę, mimo częstych opinii, że jest ona najdroższa. I co najważniejsze wchodząc do gabinetu w ogóle się nie stresowałam. Czułam się jak u dobrego znajomego - a to bardzo ważne.

I ten ogrom zdjęć bobasów w gabinecie lekarza 🥰

9+0
Czuję, że już po wszystkim. Dostałam ciemnych plamień, ból boli jak na okres, do tego szyjka nisko i otwarta. Jutro mam wizytę na 16:30 ale napisałam do gina czy przyjmie mnie rano. Nie wiem jak zniosę noc, serce mi pęka. Nie poradzę sobie z trzecim poronieniem..


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2020, 12:09

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 24 kwietnia 2020, 09:01

9 dc
Jak ja lubię urlop, nawet taki bez wyjazdu, w domu, we własnym ogródku 🥰 można pospać dłużej, zjeść spokojnie śniadanie, polezakowac na tarasie. Wczoraj trochę się opalałam, chciałam opalić nogi, ale oczywiście nogi pozostały blade, za to plecy są czerwone. Może dzisiaj uda mi się trochę te blade przeszczepy opalić bo od jutra zapowiadają deszcz, na który też czekamy, żeby w końcu posiana trawka ruszyła.
Codziennie dwa trzy razy wchodzę na stronę kliniki sprawdzac czy zmienił się komunikat, ale nadal nie robią zabiegów. Chciałbym już wiedzieć czy w następnym cyklu mogłabym zacząć stymulacje, mam czas do drugiej połowy maja bo wtedy wypada mi okres. Dziewczyny piszą że w ich klinikach już zaczynają procedury, może u mnie też coś ruszy. Ostatnio dużo czytałam na temat immunologii, niewiele z tego rozumiem, a mam wrażenie że u mnie w klinice nie przywiązuja wagi do immunologii. Boje się że nie mam zrobionych pod tym kątem badań i np. mam problem z implantacją zarodka, chociaż może to że byłam już w ciąży to wyklucza?? Ale było to puste jajo więc powód tego też musi być, może moje słabe komórki jajowe.. ehhh, mogloby to być prostsze. Ostatnio dowiedziałam się, że 3 nasze znajome są w ciąży, poczułam uczucie zazdrości bo dla nich to drugie albo trzecie dziecko, a ja nie nawet nie jestem w ciąży z pierwszym a czas ucieka.
Idę rozbiegać te mało pozytywne myśli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2020, 09:06

Jeheria No kiedy? 24 kwietnia 2020, 12:44

38+6
Nadal w dwupaku. Chyba doczekam do terminu... choc bole okresowe coraz czesciej i dzis w nocy znowu czop odpadał. Ile go tam jest??
Maciuś waży ok 3100 g. Wg kalkulatora w necie na podstawie wymiarów zmierzonych przez lekarza 3011g (17 centyl). Przepływy są w normach. Ja juz nie tyję.
Zauważyłam ze po seksie często mi ten czop odpada, problem w tym że mąż niechetnie daje się namówić :/ Stymuluję tez sutki - wtedy sa od razu skurcze przepowiadające. Czyli to działa.
Hehe Oxalis usmiałam się z tym Hitlerem :D :D
Mam tylko nadzieje ze urodzę naturalnie. GBS ujemny. Musze przedzwonic do Białegostoku i dowiedziec się co w razie przenoszenia ciąży, kiedy mam się zgłosić. Nie byłam tam na ostatnich dwóch wizytach z uwagi na koronę.
To kiedy rodzimy? Jak obstawiacie? Bo ja juz odpuszczam :D Niech się dzieje wola Nieba...

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 października 2020, 11:51

Dziś 2 październik 4 dpt, od 4 dni jestem na zwolnieniu lekarskim, odpoczywam w domu. Z objawów nie mam nic , tylko wczoraj o 22.00 silny ból brzucha brałam nospe

To już jutro... Ale się niesamowicie stresuje! 😱😱😱

39+5 tc

Finiszujemy 🥰 już tak bardzo chciałabym urodzić! Jestem gotowa od przeszło miesiąca, wiec zdecydowanie zbyt wcześnie zaczęłam się przygotowywać. Przez to może tak bardzo nie mogę się doczekać. Ale teraz dodatkowo wszystko komplikuje sytuacja epidemiologiczna 😔 na ten moment porodówka przyjmuje, ale zachorowań jest coraz więcej, od jutra miasto jest żółtą strefą i tak naprawdę wystarczy przecież ze wykryją jeden przypadek na porodówce to ją zamkną 🤷🏻‍♀️ Tak ze do tego stresu czysto porodowego dochodzi jeszcze stres związany z niepewnością przyjęcia na oddział 🤷🏻‍♀️ Chciałabym w związku z tym urodzić jak najszybciej. Termin mam na poniedziałek 5 października. Wczoraj miałam ostatnią już wizytę - doktore zrobił masaż szyjki- twierdzi ze nadal zamknięta ale chociaż zmieniła już trochę konsystencję na bardziej miękką. Czyli jest jakiś postęp, uf. Mała nadal leży dosyć wysoko- można jej jeszcze spokojnie robić zdjęcia buźki na usg. Szacunkowa waga wyszła trochę ponad 2800 czyli mało, ale wiadomo - błąd jest około 400 g, czyli pewnie wazy około 3 kg. Maleństwo. Doktor twierdzi ze powinnam urodzić SN bez problemu. Ze względu na to ze Helenka jest mała to dostałam skierowanie na wywołanie dopiero tydzień po terminie - lepiej żeby poród zaczął się sam, wiadomo ze wtedy dużo lepiej postępuje, a nie ma dużego ryzyka ze mała będzie zbyt duża żeby ją urodzić SN. Na KTG zapisał się jeden skurcz o mocy 60, ale po tym całym masażu szyjki dzisiaj nad ranem obudziły mnie skurcze okresowe - mała bardzo się ruszała wiec tez je czuła. Teraz już nie odczuwam tych skurczy, ale trochę kłuje mnie w pochwie. Liczę ze wszystko jakoś powoli się rozkręci. Tak czy inaczej liczę mocno ze za tydzień już będę tulić moją córeczkę w ramionach a nie w brzuszku 🥰

Czuję się jak gówno. Dosłownie. Jeszcze jakieś 4 lata temu myślałam że jestem w stanie zdobyć cały świat. Byłam kierownikiem oddziału pośrednictwa bankowego, uwielbiałam tę robotę, kasa była fajna, praca fajna...układało się wszystko tak jak sobie wymarzyłam... byłam pełna marzeń, które krok po kroku realizowałam...na jedne musiałam ciężej pracować na inne mniej...ale zawsze się udawało. Świat należał do mnie! Później pierwsza ciąża..kolejne spełnione marzenie...upadek, śmierć J...walka ale z nadzieją bo przecież to musiał być przypadek a te się zdarzają...po pół roku kolejna ciąża, znowu pół roku szczęścia, walka o życie P..znowu przegrana...po śmierci drugiej córki zwolnili mnie z pracy...znowu się nie poddawałam, walczyłam...odmówiłam dobrego stanowiska na poczet pracy za najniższe pieniądze ale bez celów, presji, mobbingu...przeciez zaraz będę w ciąży a dziecko jest najważniejsze...tak minął ponad rok...czyli po 2 latach starań udało się... kolejne pół roku szczęścia i znowu upadek... oczywiscie l4 będę przedłużała przez jakieś pół roku najdłużej jak się da ale teraz wszystko się wali...szefowa niby wporządku ale chce mnie wykolegować bo chce abym jej podpisała jakiś dokument że rezygnuję z jakiś dobrowolnych składek na jakiś tam fundusz który ona musi opłacać 1.5% nawet nie potrafi dokładnie wytłumaczyćo co chodzi ale koleżanka dzisiaj mi powiedziała że jak to podpiszę mogę mieć w przyszłości problem z dostaniem kuroniówki w razie co...problem polega na tym że do adopcji potrzebuję od szefowej papier że jestem zatrudniona...jak ja nie podpiszę papieru to ona da zaświadczenie z adnotacją że jestem na l4 i później będę bez pracy więc adopcja z automatu zablokowana... czuję się jak człowiek przegrany. Jedno wielkie nic. Dzisiaj chciałabym umrzeć. Nie cieszy mnie nic. Jestem nieporadna, beznadziejna i po prostu do dupy. Chciałam mieć wszystko a nie mam nic.

Aniaw89 Tak bardzo chcę 24 kwietnia 2020, 22:41

Chyba kolejny cykl stracony.. chociaż nadzieja zawsze jest. Jestem w 2 cyklu stymulacji clo. We wtorek bylam na monitoringu, pecherzyk w prawym jajniku 18 mm a endometrium 8.5 mm. Lekarz stwierdził ze za dwa dni pewnie bedzie owulacja ( czyli w 18 dniu, tak jak mialam w tantym cyklu), przepisal mi gonapeptyl. Jeszcze nigdy nie robilam sobie zastrzykow więc to byl pierwszy raz. Mialam je zrobic w srode w 17 dniu i za 36 h współzyc. Nastepnego dnia zrobic test po stosunku.
Dzisiaj jestem po tym teście i jak sie okazało juz szyjka zamknieta, pewnie 2-3 dni po owulacji. Śluz oczywiście byl skapy a plemniki nieruchliwe. Zalamalam się. Owulacja byla wczesniej, może nawet przed zastrzykiem.. pozostało mi tylko czekać pewnie na początek cyklu.

Od czekania na betę chyba tylko gorsze jest czekanie na okres... kiedy wiesz,ze z cyklu i tak nic nie wyjdzie a tylko brak okresu nie pozwala na dalsze działania...

I tak czekam od poniedziałkowego wieczoru, kiedy to leki odstawiłam... Czuje taka czarna dziurę... jeszcze przez to, ze Maz pracuje zdalnie to juz nie wytrzymuje i jest taki ciężki we współżyciu ze szok... czasem nachodzą mnie myśli czy skoro nie radzimy sobie z niepłodnością to nie powinnismy sie rozstać? Czy nasze małżeństwo ma w ogóle sens? Czy nie byłoby nam lepiej każdemu osobno? Albo z kimś innym? Niby nie dzieje sie nikomu krzywda ale wzajemna frustracja obwinianie i siebie i drugiej osoby za niepowodzenia nie sprawi kiedyś, ze po prostu któreś z nas sie spakuje i zamknie za soba drzwi... czy drugie bedzie potrafiło powiedzieć „Zostań”.. nie wiem...

Wczoraj uczestniczyłam z Mężem w teatrzyku „Patrzcie jestesmy perfekcyjnymi rodzicami dwumiesięcznego dziecka i teraz słuchajcie damy Wam wykład jak sprawić zeby dziecko NIE PRZESZKADZAŁO”.... a ja bym tak bardzo pragnęła zeby to dziecko sie u nas pojawiło i niech mi „poprzeszkadza” w życiu...

Siedzę i znowu patrzę w jeden punkt czując w jakiej jestem czarnej otchłani sama...

Zeby nie było tak całkowicie depresyjnie to nie moge sie juz doczekać aż zaczniemy kolejny cykl z Panią Doktor... takie światełko w tunelu 🙂


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2020, 17:50

Byłam właśnie na spóźnionych połówkowych 💜

Florentynka waży 583g 💜
Obróciła się w końcu i jest w położeniu główkowym 💜

BPD wymiar dwuciemieniowy 5.51 cm
OFD wymiar potyliczno-czołowy 7.48 cm
HC obwód główki 21.01 cm
AC obwód brzuszka 18.01 cm
FL długość kości udowej 4.28 cm

Anatomia bez zastrzeżeń 💜
Ilość płynu owodniowego prawidłowa 💜
Łożysko na tylnej ścianie o prawidłowej grubości bez cech odklejania, 1st dojrzałości wg Grannuma 💜
Szyjka macicy 4,8 cm 💜
Przybliżony termin CC 10.08.2020 💜💜💜

Nea Zostawić po sobie ślad 24 kwietnia 2020, 22:04

1 dc
Nie nadążam za tymi moimi cyklami.Ostatnio sa takie różnice w długości ze już nic nie wiem.Moze to stres.Ten ostatni to taki powrót do normalności .Tak to u mnie zawsze wyglądało 26-28 dni.Niestety czuje się jak balonik takiego zatrzymania wody w organizmie to ja nigdy nie miałam No i ból piersi nadal jest.Ten objaw mijał mi dzień przed @ a tym razem jest .Moze to organizm znów się przyzwyczaja do Pl.Jestem raptem nie całe 4 miesiące.Jeszcze w Londynie gin mi mówił bardzo dużo dziewczyn z Pl ma problemy hormonalne.Nie jesteśmy przystosowane genetycznie do życia na wyspach.Moze coś w tym jest.
My nadal czekamy na wynik kariotypow bez tego nie ruszymy dalej.Nic nie jestem w stanie poradzić.

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 października 2020, 11:48

28 września FET ☺️ transfer odbył się o 11.30. embriolog poinformowała mnie że blastka jest żywa nie potrzeba było nacinać otoczki ponieważ jest na tyle dobra że sama da sobie radę. Dodatkowo wzięliśmy klej embryoglue. Dr M. wykonał transfer zgodnie z planem, teraz tylko modlić się o powodzenie. 🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2020, 11:49

Wczoraj z mężem poruszyłam temat starań, a mianowicie był to temat "co będzie jeśli się okaże że nie da rady od niego w żaden sposób pozyskać plemników". Powiedział, żebym się tak ciągle nie martwiła, że co ma być to będzie. I padł temat adopcji.... Chyba bym wolała adoptować dziecko niż obcego dawce. W tej chwili tak myślę, ale co będzie??? Tego nie wiem... Mam tylko nadzieję, że ten koronawirus się jak najszybciej skończy, bo w tej chwili to cały czas tkwimy w martwym punkcie.... Ech...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)