Czuję się jak gówno. Dosłownie. Jeszcze jakieś 4 lata temu myślałam że jestem w stanie zdobyć cały świat. Byłam kierownikiem oddziału pośrednictwa bankowego, uwielbiałam tę robotę, kasa była fajna, praca fajna...układało się wszystko tak jak sobie wymarzyłam... byłam pełna marzeń, które krok po kroku realizowałam...na jedne musiałam ciężej pracować na inne mniej...ale zawsze się udawało. Świat należał do mnie! Później pierwsza ciąża..kolejne spełnione marzenie...upadek, śmierć J...walka ale z nadzieją bo przecież to musiał być przypadek a te się zdarzają...po pół roku kolejna ciąża, znowu pół roku szczęścia, walka o życie P..znowu przegrana...po śmierci drugiej córki zwolnili mnie z pracy...znowu się nie poddawałam, walczyłam...odmówiłam dobrego stanowiska na poczet pracy za najniższe pieniądze ale bez celów, presji, mobbingu...przeciez zaraz będę w ciąży a dziecko jest najważniejsze...tak minął ponad rok...czyli po 2 latach starań udało się... kolejne pół roku szczęścia i znowu upadek... oczywiscie l4 będę przedłużała przez jakieś pół roku najdłużej jak się da ale teraz wszystko się wali...szefowa niby wporządku ale chce mnie wykolegować bo chce abym jej podpisała jakiś dokument że rezygnuję z jakiś dobrowolnych składek na jakiś tam fundusz który ona musi opłacać 1.5% nawet nie potrafi dokładnie wytłumaczyćo co chodzi ale koleżanka dzisiaj mi powiedziała że jak to podpiszę mogę mieć w przyszłości problem z dostaniem kuroniówki w razie co...problem polega na tym że do adopcji potrzebuję od szefowej papier że jestem zatrudniona...jak ja nie podpiszę papieru to ona da zaświadczenie z adnotacją że jestem na l4 i później będę bez pracy więc adopcja z automatu zablokowana... czuję się jak człowiek przegrany. Jedno wielkie nic. Dzisiaj chciałabym umrzeć. Nie cieszy mnie nic. Jestem nieporadna, beznadziejna i po prostu do dupy. Chciałam mieć wszystko a nie mam nic.

Aniaw89 Tak bardzo chcę 24 kwietnia 2020, 22:41

Chyba kolejny cykl stracony.. chociaż nadzieja zawsze jest. Jestem w 2 cyklu stymulacji clo. We wtorek bylam na monitoringu, pecherzyk w prawym jajniku 18 mm a endometrium 8.5 mm. Lekarz stwierdził ze za dwa dni pewnie bedzie owulacja ( czyli w 18 dniu, tak jak mialam w tantym cyklu), przepisal mi gonapeptyl. Jeszcze nigdy nie robilam sobie zastrzykow więc to byl pierwszy raz. Mialam je zrobic w srode w 17 dniu i za 36 h współzyc. Nastepnego dnia zrobic test po stosunku.
Dzisiaj jestem po tym teście i jak sie okazało juz szyjka zamknieta, pewnie 2-3 dni po owulacji. Śluz oczywiście byl skapy a plemniki nieruchliwe. Zalamalam się. Owulacja byla wczesniej, może nawet przed zastrzykiem.. pozostało mi tylko czekać pewnie na początek cyklu.

Od czekania na betę chyba tylko gorsze jest czekanie na okres... kiedy wiesz,ze z cyklu i tak nic nie wyjdzie a tylko brak okresu nie pozwala na dalsze działania...

I tak czekam od poniedziałkowego wieczoru, kiedy to leki odstawiłam... Czuje taka czarna dziurę... jeszcze przez to, ze Maz pracuje zdalnie to juz nie wytrzymuje i jest taki ciężki we współżyciu ze szok... czasem nachodzą mnie myśli czy skoro nie radzimy sobie z niepłodnością to nie powinnismy sie rozstać? Czy nasze małżeństwo ma w ogóle sens? Czy nie byłoby nam lepiej każdemu osobno? Albo z kimś innym? Niby nie dzieje sie nikomu krzywda ale wzajemna frustracja obwinianie i siebie i drugiej osoby za niepowodzenia nie sprawi kiedyś, ze po prostu któreś z nas sie spakuje i zamknie za soba drzwi... czy drugie bedzie potrafiło powiedzieć „Zostań”.. nie wiem...

Wczoraj uczestniczyłam z Mężem w teatrzyku „Patrzcie jestesmy perfekcyjnymi rodzicami dwumiesięcznego dziecka i teraz słuchajcie damy Wam wykład jak sprawić zeby dziecko NIE PRZESZKADZAŁO”.... a ja bym tak bardzo pragnęła zeby to dziecko sie u nas pojawiło i niech mi „poprzeszkadza” w życiu...

Siedzę i znowu patrzę w jeden punkt czując w jakiej jestem czarnej otchłani sama...

Zeby nie było tak całkowicie depresyjnie to nie moge sie juz doczekać aż zaczniemy kolejny cykl z Panią Doktor... takie światełko w tunelu 🙂


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2020, 17:50

Byłam właśnie na spóźnionych połówkowych 💜

Florentynka waży 583g 💜
Obróciła się w końcu i jest w położeniu główkowym 💜

BPD wymiar dwuciemieniowy 5.51 cm
OFD wymiar potyliczno-czołowy 7.48 cm
HC obwód główki 21.01 cm
AC obwód brzuszka 18.01 cm
FL długość kości udowej 4.28 cm

Anatomia bez zastrzeżeń 💜
Ilość płynu owodniowego prawidłowa 💜
Łożysko na tylnej ścianie o prawidłowej grubości bez cech odklejania, 1st dojrzałości wg Grannuma 💜
Szyjka macicy 4,8 cm 💜
Przybliżony termin CC 10.08.2020 💜💜💜

Nea Zostawić po sobie ślad 24 kwietnia 2020, 22:04

1 dc
Nie nadążam za tymi moimi cyklami.Ostatnio sa takie różnice w długości ze już nic nie wiem.Moze to stres.Ten ostatni to taki powrót do normalności .Tak to u mnie zawsze wyglądało 26-28 dni.Niestety czuje się jak balonik takiego zatrzymania wody w organizmie to ja nigdy nie miałam No i ból piersi nadal jest.Ten objaw mijał mi dzień przed @ a tym razem jest .Moze to organizm znów się przyzwyczaja do Pl.Jestem raptem nie całe 4 miesiące.Jeszcze w Londynie gin mi mówił bardzo dużo dziewczyn z Pl ma problemy hormonalne.Nie jesteśmy przystosowane genetycznie do życia na wyspach.Moze coś w tym jest.
My nadal czekamy na wynik kariotypow bez tego nie ruszymy dalej.Nic nie jestem w stanie poradzić.

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 października 2020, 11:48

28 września FET ☺️ transfer odbył się o 11.30. embriolog poinformowała mnie że blastka jest żywa nie potrzeba było nacinać otoczki ponieważ jest na tyle dobra że sama da sobie radę. Dodatkowo wzięliśmy klej embryoglue. Dr M. wykonał transfer zgodnie z planem, teraz tylko modlić się o powodzenie. 🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2020, 11:49

Wczoraj z mężem poruszyłam temat starań, a mianowicie był to temat "co będzie jeśli się okaże że nie da rady od niego w żaden sposób pozyskać plemników". Powiedział, żebym się tak ciągle nie martwiła, że co ma być to będzie. I padł temat adopcji.... Chyba bym wolała adoptować dziecko niż obcego dawce. W tej chwili tak myślę, ale co będzie??? Tego nie wiem... Mam tylko nadzieję, że ten koronawirus się jak najszybciej skończy, bo w tej chwili to cały czas tkwimy w martwym punkcie.... Ech...

@ przyszła więc jutro na 08:45 do lekarza na usg i od nowa stymulacja Menopurem 75. To będzie 7-ma IUI... Czy kiedyś dane będzie mi zostać mama? Bo od zawsze czuję że niestety los nie chce mnie obdarować tym szczesciem 😪 Oczywiście za każdym razem mam nadzieję że w końcu trafi się ten szczęśliwy cykl... Nadzieja matka głupich 🤷‍♀️

znudzona1p2 IVF co dalej... 2 października 2020, 15:34

A jakie to są podstawowe badania z immunologii

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2020, 17:59

Plamienie... Nie wiem co robic

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 2 października 2020, 18:06

Piątek 25 dc / 38 cs - cykl z criotransferem

4dpt blastocysty

Jako że jestem tydzień na l4, to chodzę na zakupy w porach kiedy większość jest w pracy. Na mieście sama geriatria i babki z wózkami. I to jest właśnie to, o czym myślę codziennie jak chodzę po drobne zakupy ( co by w chałupie cały czas nie siedzieć, a i spacery wskazane) tzn. Mówi się o niepłodności, o tym że jest to duży problem. I jest to prawda, ale niestety nadal większość ludzi tego problemu nie ma i w statystyczny rok max 2 "robi" dziecioka. Dlatego kobiety ,które się starają latami jeszcze długo nie znajdą zrozumienia wśród innych kobiet, bo statystyczna większość po prostu tego problemu nie doświadczyła! I nie ma co w sumie mieć do nich pretensji, bo nie od dziś wiadomo, że syty głodnego nie zrozumie, a i z chęcią zrozumienia drugiej osoby u Polaków jest ciężko. I teraz nie wiadomo czy cieszyć się ze szczęścia innych czy płakać nad swoim pechem. 20% niepłodnych par to mało i dużo jednocześnie.

Dziś coś mnie podkusiło i zrobiłam test super czuły. I co? I Gucio. Nic. Jedna kreska. W teorii wiem, że blastocysta betę hcg zaczyna produkować w okolicy 5 dnia. Zakładałam więc że może... W końcu niektórym dziewczynom już tego 4,czy tam 5 dnia już coś wychodziło. Więc myślę sobie, będę tą szczęściarą! Ta... Taką samą szczęściarą jestem co wtedy kiedy myślałam,że zajdę w ciążę w cykl, dwa, no max. 3. Głupia jestem i tyle. Zresztą objawów ciągle brak tzn. Kręci mi się w głowie od 2 dni ale jakby to była ciąża to i test by potwierdził ten objaw. Widocznie jest to objaw po prostu niedotlenienia i kiszenia się w domu. I tyle. Obstawiam fiasko 😔
Mam jeszcze dwa testy. Zrobię sobie jutro i w niedzielę. W poniedziałek i tak ma być beta. Miesiączka około środy. Obstawiamy 30dc, bo owu była 16 dc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2020, 18:20

19 dc, 1 dpo

Hej,

Nie wiem czy ten pamiętnik to dobry pomysl... ale co tam.
Jestem świeżo po owulacji. Chyba przegranej na starcie, dwa pecherzyki (po Clo) 34 i 27. Mogliśmy wziąć ovitrelle lub od razu duohaston - lecz stwierdziliśmy, że spróbujemy :) moze po tym ujowym czasie kwietniowym (izolacja, odeszła nasza sunia) los sie odwróci. Ale broń Boże sie nie nastawiam na nic, raczej jestem nastawiona negatywnie.

Wczoraj z chłopem poszaleliśmy, pękło dużo za dużo wina, głównej muzyki i tańców. Było tez łóżko :) maraton owulacyjny zaliczony na piątkę z plusem 😂😂😂

Bolą mnie jajniki, oba. Pecherzyki były w lewym... w poniedziałek śmigam na wizytę kontrolną, zobaczymy czy dziadygi pękły.

Wizyty u naszego doktora zaplanowane na 6 i 27 maja. Planuje zrobic sono, chyba że nie bedzie to potrzebne :)

Chyba tyle na dzis... 💁🏼‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2020, 19:21

17 dc

Ostatnio mam wąchania nastroju, ale wszystko zwalam na koronę. Pomimo tego że się staramy to ja nie widzę pozytywnego finału. Tak jakbym się pogodziła z tym że za 2 tygodnie i tak będzie @. I tak w kółko.

Wyników nie mamy jak zrobić, ja nie robię monitoringu, bo też nie uśmiecha mi się teraz biegać po lekarzach. Kiedyś dokuczał mi ból owulacyjny, teraz praktycznie wogole go nie czuję. Testy owulacyjne też mi ostatnio nie wychodzą albo zapominam o nich totalnie. Miałam kupić dzisiaj i zapomniałam.

Czesto przeglądam sobie dziecięce bibeloty, ale nie wyobrażam sobie tego że i ja kiedyś będę je kompletować. Zapał w związku ze staraniami totalnie mnie opuścił. Brakuje mi motywacji i chęci do walki. Akceptuje ten model rodziny 2+ 🐶. Pewnie za tydzień nastawienie będę mieć zupełnie inne, ale i tak wiem że pomimo ♥ będzie z tego tylko @.

Dzis teoretycznie śluz rozciągliwy, ale bez efektu wow. Raczej na upartego nazywam go rozciągliwym. Czuję raczej suchość, a śluzu tyle co kot napłakał.

Bardzo bym chciała żeby świat wrócił na dawne tory, żeby się można było legalnie spotkać, wyjść na obiad do knajpy.

Na ➕ to z mężem od około 2 miesięcy prawie żadnych spięć i kłótni. Nie mogę złego słowa powiedzieć. Niedługo majówka, planów brak, oby tylko było ciepło to spędzimy czas grillując na R. O. D. O. S.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2020, 23:18

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2020, 17:59

Plamienie... Nie wiem co robic

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 26 kwietnia 2020, 09:50

Wczoraj nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji.

z racji, że klinika nie prowadziła nowych cykli przez wirusa byłam zdana na siebie. poczekałam do 18 dc i włączyłam progesteron i estrofem. Nie miałam w tym cyklu żadnych objawów owulacji, bałam się włączyć je zbyt wcześnie co by znowu nie nabawić się torbieli. Brałam je przez 12 dni, stwierdziłam, że czas najwyższy odstawić. Moją klinikę zamknęli w soboty - przez wirusa, więc został mi test sikany w domu.

Zrobiłam na totalnym zobojętnieniu, bo przecież owulacji nawet nie było. No to się zdziwiłam jak minęło kilka może kilkanaście sekund a tam dwie bardzo wyraźne kreski...
Moja stara przychodnia pracowała, więc poszłam na bete - 69,8.

wczoraj wieczorem wjechaliśmy z Neoparinem, dzisiaj podłączam encorton.

jutro powtórka bety- już w klinice, bo wynik będzie szybko a chcę koniecznie porozmawiać z lekarką.

od wczoraj boli mnie strasznie głowa, z przerwami ale boli:/

jak na razie nauczona doświadczeniem nie cieszę się, nie panikuję.
oby do trzech razy sztuka i ten trzeci był tym szczęśliwym...
ach ten kwiecień...

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 27 kwietnia 2020, 12:29

Dziewczyny dzieki za komentarze. W UK jak pewnie slyszycie zmarlo juz ponad 20tys ludzi w szpitalach tylko, wiec nie sadze, zeby kliniki otworzyli w najblizszej przyszlosci. Zanim to opanuja to troche potrwa. Nie da sie ukryc, ze rzad dupy dal na calej linii, a teraz sie probuja bronic, ze sluchali naukowcow.

Dzisiaj obudzilam sie ze znajomych juz uczucidm. Zawsze przed okresem ok 5 dni przed zaczynam odczuwac bol w podbrzuszu we snie i tak mnie ciagnie raz z jednego raz z drugiego jajnika. Wiadomo, ze nie spodziewam sie cudu, ale to jest comiesieczne przypomnienie, ze nie moge zajsc w ciaze i nic nie poradze na to, ze ma na mnie wplyw.
Wiecie co tak jak patrze na tych wszystkich ludzi ktorzy sa tacy aktywni podczas tego lockdown to az nie wiem czy wierzyc ze caly czas sa tacy czy tylko podczas krecenia swoich filmikow. Wszyscy mowia robie ten kurs, ten kurs, nauczylam sie 3 jezykow..... no do cholery skad maja to zaciecie 😎Nie jestem jakas leniwa osoba, bo chodze na spacery nadal robie 30 minutowa joge codziennie, ale przeciez jest jeszcze tyle czasu w dobie i nie wiem kiedy mi ten czas ucieka.
Aaaaaaahhhhhhhhhh niech to sie juz skonczy zebym mogla miec ten trensfer, moje trzy proby. I po tym juz bede wiedziala na czym stoimy!

24tc+0d, waga 60,0kg (+6kg), szyjka 4,5cm
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Twarz puchnie od sterydów coraz bardziej, wyglądam jak globus, a 14 dodatkowych podbródków zlało się w jeden, puchną też łydki i stopy, cera nawet w okresie dojrzewania nie była tak kreatywna, jak to było na chłopca się pięknieje? 😅 Taaaa siur... Kilka ostatnich dni dało mi trochę w kość bo dzieć odnałazł gdzie jest żołądek (dziko w niego naparzając jakby był to worek treningowy). W efekcie czego bez ostrzeżenia bekam jak stary dziad po wypiciu piwa duszkiem (czasem jak dzieć dobrze wyceluje i z odpowiednią siłą to leci bek z treścią żołądkową) cudowne zjawisko. Niestety uruchamia to proces mdłości i kluchy w gardle. Dobrze, że jest kwarantanna bo wstyd do ludzi wyjść przy czymś takim, a zdarza się to kilka razy dziennie. Oczywiście mąż jest ubawiony po pachy i nie może się doczekać aż zaczniemy chodzić do miejsc publicznych 🤦‍♀️Zauważyłam też, że hormony zaczynają mi ugniatać korę mózgową, ostatnio prawie przegryzłam mężowi tetnicę, bo zapomniał przyprawy ze sklepu a miałam marynować mięso, odpaliłam się w sekundę jakby nie wiadomo co się wydarzyło, musiałam usiąść i pooddychać żeby się wyciszyć, to było dziwne.

Wczoraj mąż gadał do brzucha, a syn odpowiadał kompniakami zabawne zjawisko 😄 zupełnie jakby się przekomarzali.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 12:22

6t + 4d
Wszystko jest dobrze... :) Tak trzeba myśleć :)
Szymon traktuje tą ciążę tak pewnie, jakby wiedział, że wszystko będzie dobrze. Przytula brzuszek, mówi do niego, całuje. Mówię mu, żeby tak nie robił, że nic nie jest pewne, żeby poczekał do tej wizyty, żeby się tak nie nastawiał. On się dziwi, czemu tak mówię, czy ja wątpię w nasze dziecko? Negatywne nastawienie mi nic nie da. A jeśli ma być źle to będzie i tak czy siak, Dlatego lepiej się się uśmiechnąć, bo przynajmniej będziemy mieć poczucie, że zrobiliśmy dla tego Kulusia wszystko co mogliśmy :) o, teraz przyszedł i mówi "pokaż mi mojego Dzidziola" i całuje brzuch :) jestem szczęśliwa, że mam kogoś takiego przy sobie ♥️


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2020, 11:02

Przed rozmową z Panią dr zastanawiałam się o co mogę ją zapytać i pomyślałam, że warto by było zrobić badanie HSG. Rok temu miałam laparoskopie, lekarz twierdził, że z macicą jest wszystko w porządku ale od tego czasu mogło się już coś zmienić. Pani dr powiedziała, że rzeczywiście ma to sens - badanie w środę. Poza tym stawiała na świeży transfer (do tej pory miałam tylko crio) i hodowlę do blastocysty. Szanse na ciąże ze świeżego zarodka są dwa razy większe niż w przypadku zarodków mrożonych, może dla tego do tej pory się nie udało... Poza tym powiedziała, że można by powtórzyć biopsję endometrium z nk i komórkami plazmatycznymi ? Nie wiem czy to ma sens skoro było wszystko ok ... Wspomniała jeszcze, o teście era ...

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 26 kwietnia 2020, 11:18

- 2cs - 1dc -
No i mamy to, pierwsza niechciana @. Bałam się jej ale nie zdołowała mnie. Co prawda uroniłam łzę ale leciała ładna piosenka, Bruno się we mnie akurat wtulił i czułam, że bardziej płaczę przez hormony niż przez podłamanie. Generalnie nie miałam żadnych oznak, że małpiszcze się zbliża. Dziś pierwszy raz od wyznaczenia owu sprawdziłam tempkę i była nisko, potem lekkie różowe plamienie, a kolejna wizyta w WC i już czerwień. Prawie żadnego bólu. Martwi mnie tylko krótka faza lutealna, choć cykl dość standardowo dla mnie miał 24 dni, może owu była szybciej a może to pierwszy cykl, taki na rozruch, musi się wszystko wyregulować jeszcze. Tak czy siak dalej wierzę, że uda się nam niedługo. Jedno przeczucie mówi "pierwsze 3 cykle", drugie mówi "to będzie 4. tak na przekór", a trzecie mówi, że "uda się w wakacje". Chciałabym zajść w wakacje. Minusem tego cyklu było to, że termin wypadałby na 7 stycznia, więc do końca bym się stresowała w którym roku urodzę 😁 Poza tym jutro mam korektę brwi i martwiłam się, że mi przepadnie, a jak już wywaliłam 900 zł to chciałam mieć je zrobione jak należy. Takie tam pocieszajki. No i zaoszczędziłam test, tak to musiałabym jutro przed wizytą testować a nie lubię tego robić.
Jest jeszcze jeden temat. Zawsze bardzo chciałam rodzić w swoim mieście. Jak na złość akurat nasz szpital przemienił się w jednoimienny z powodu tej cholernej pandemii. Kontrakt ponoć podpisali na rok. Więc pewnie potrwa to jeszcze dłużej niż np do marca przyszłego roku, a bardzo bym chciała być w ciąży i rodzić w podobnym terminie do pierwszej ciąży. No ale wiadomo, ciążę w każdym terminie przyjmę z otwartymi ramionami. Szeroko otwartymi. Sze-ro-ko!
No więc przed nami kolejna szansa. Kolejne ponad 3 tygodnie nadziei (plus krótkich cykli!) Zaraz zamówię Conceive+, oby doszedł na czas. Na pewno się przyda bo przy KP ciężko ze śluzem. Ciekawe czy karmiąc mogę wiesiołka.. W sumie to tylko olej.. No nic, idę medytować póki malutki śpi. Może dzięki temu jestem spokojna? Nie wiem, ale lubię tą nową siebie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)