PONIEDZIAŁEK
Mamy już 1kg szczęścia ❤️
Weszliśmy w 3 trymestr! 🙊😍
Kiedy to zleciało to ja nie wiem! Przecież dopiero wczoraj był transfer 🙈😁🥰

Iza_Malarka Zaczynamy! 30 kwietnia 2020, 22:12

Jakiś czas temu robiłam komplet badań w ramach prywatnej opieki z pracy. Lekarz który sprawdzał mi badania był ginekologiem i wiedział że planuje ciąże - zreszta dlatego tez głównie robiłam te badania. Usłyszałam ze wszystko jest ok. Ucieszyłam się, super wiadomość.
Ostatnio czytałam jakiś artykuł na blogu mamy ginekolog apropo poziomu TsH, ze powinno być poznizej 2.5 a nawet 2.
Zapaliła mi się czerwona lampka, sprawdziłam swoje wyniki, moje tsh wynosi 2.7. Przeczytałam mnóstwo publikacji naukowych - zgadza się, powinno być poniżej 2.5 dla kobiety planującej ciąże.
Jest mi tak potwornie przykro, przykro że lekarz to po prostu olał. Może nie jest bardzo podwyższone, ale na Boga! Jest!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2020, 22:18

I mamy maj...niby piękny miesiąc, a ja go nienawidzę...w maju pochowałam obie córeczki :( na samą myśl łzy mi lecą...na dodatek od dwóch dni śni mi się starsza córka..nie pamiętam dokładnie snów, ale dzisiaj obudziłam się w środku nocy z sercem, które myślałam, że mi wyskoczy...bardzo chciałam, aby mi się śniły obie, bo sen o J miałam tylko raz...3lata temu po jej śmierci..mówiła mi wtedy, że mam się nie martwić, że tam gdzie jest teraz jest jej dobrze...a tymczasem te sny wzbudziły we mnie niepokój...na dodatek mój M twierdzi, że ją widzi...raz przebiegała mu na przedpokoju, innym razem stała koło mnie jak spałam i machała do niego...na głowę mu rzeczywiście chyba pada...
Co do starań...nie odliczamy, nie ma seksu na zawołanie "bo dzisiaj trzeba"..delektujemy się śmieciowym jedzeniem, popijamy beztrosko piwko, wychodzimy na spacery i spędzamy czas po prostu ze sobą...na spokojnie, nie odliczając dni od @ do owulacji i od owulacji do @. Jest fajnie! Tylko ten cholerny maj......

Dziś z samego rana nad naszym domem krążyły 3 bociany... Tak niziutko nad dachem, potem jeden usiadł na słupie energetycznym i sobie klekotał... 😊 Przez głowę mi przeszła myśl, że to może jakiś znak od Boga, żeby się nie poddawać, żeby wierzyć.... Ze cuda się zdarzają przecież.... Jak ja bym chciała, żeby przyniosły nam dobra nowinę.... Najpiękniejsza jaka mogłaby być... No ale póki co to mam jeszcze okres..

Pimp my eggs 3- 4 /miesiące przed punkcją;
Przekopałam wczoraj internet i o to moja lista witamin które mam zamiar zamówić, może komuś się przyda:

Q10 Ubiquinol 200 mg
Zink 25 mg
Vitamin D 2000 IE
Omega 3 1000 mg
Selen 200 mcg
Folsäure 800 mcg

od siebie dorzuciłam jeszcze jod 150mg i b12 10mg.

Informacje znalazłam na niemieckiej stronie : https://www.wegweiser-kinderwunsch.de
Najlepiej nie brać wszystkiego na raz i zawsze do posiłku, selen i cynk należy przyjmować oddzielnie, wit D jest rozpuszczalna w tłuszczach (wystarczy plasterek sera).

- 2 cs - 6dc -
Ciężki czas, bardzo ciężki czas dla mnie nastał. Za 3 dni wracam do pracy. Był okres, że już się nawet delikatnie na to cieszyłam, ale 2 dni temu mnie tak siekło, taki ogromny smutek mnie ogarnął.. Po wczorajszej rozmowie z ginekolog będzie mi podwójnie ciężko..
Miałam się z nią widzieć dopiero we wrześniu bo ciężko się do niej dostać, ale korona, teleporady, mówię spróbuję. No i udało nam się porozmawiać. Pytam o Clo, mówię, że karmię już tylko wieczorem i raz w nocy więc jakbym brała tylko poranną dawkę to czy mogę nie kończyć karmienia i zacząć stymulację. Niestety nie. Więc w tej panice mówię, że w takim razie do kolejnego cyklu oduczę małego piersi i proszę o receptę. Lekarka powiedziała, że skoro cykle wróciły, to hormony same działają i mogę próbować ale przy moim AMH nie mamy za dużo czasu i możemy zwiększyć szanse próbując mnogiej owulacji dzięki Clo. Mam brać 2-6 dnia pojedynczą dawkę i w okolicach owulacji się spotkamy zerknąć czy nie ma żadnych torbieli itp. Super, jest plan, tylko szkoda, że dopiero po skończeniu rozmowy uzmysłowiłam sobie, że jednocześnie z powrotem do pracy chcę odstawić pierś. Tak się nie robi. Z drugiej strony wracam na pół etatu więc może Brunio tego aż tak nie odczuje..? Mam też ogromne wyrzuty sumienia, że w pracy będę kłamać, że karmię bo chcę chodzić na 3,5 h, a nie na 4. Wiem, że tam każdy ściemnia jak może ale źle mi z tym. Sama sobie też psychicznie mega dowaliłam tym, że nie dość, że wracam, to jeszcze ta pierś. Ciężko mi skończyć karmić, tak bardzo to lubię. Marzyłam o zajściu karmiąc. A tu nagle mam ostatni naturalny cykl.. Tak bardzo, bardzo, bardzo pragnę zajść w ciążę i wrócić do bycia mamą na pełen etat, kocham to. Tak bardzo odnajduję się w tej roli, każdego kto dobrze mnie zna bardzo to dziwi. Jestem kompletnie innym człowiekiem. Kocham tego małego bąka, mogłabym z nim być 24h na dobę. Ta ciąża jest wszystkim o czym teraz marzę. Chcę się skupić na rodzinie, przedłużyć ten piękny czas o kolejne półtora roku. Wiem, że jest to możliwe ale boję się, że za bardzo mi zależy. Mąż wierzy w to niezachwianą wiarą, wciąż mi powtarza, że zaraz się nam uda. Zazdroszczę mu tej pewności. Mam nadzieję, że jego wiara wystarczy za nas dwoje.
W tym miesiącu obserwowałam chyba z 7 wykresów na tablicy. Z tego 5 zakończyło się zielonym kropkiem, do tego Kasi się udało <3 Tak się cieszę. I jeszcze wczoraj spotkaliśmy znajomych, którzy starli się 2 lata, patrzę, a ona z takim dużym brzuszkiem! Ma termin na sierpień. Więc wiem, że to wszytko jest możliwe i wiem, że jestem strasznie niecierpliwa, ale mam te pudła ciuszków, gondolę, bujak, kosz Mojżesza itp których nie mam gdzie trzymać, a nie potrafię ich sprzedać..
Byłoby cudnie zajść w tym cyklu, bo zaczął się 26.04 a ten Brunkowy zaczął się 24.06. Lubię na takie głupoty zwracać uwagę. Ja chętnie nawet za darmo szefowi pomogę wtedy na L4 na początku każdego miesiąca, tylko proszę losie, nie każ mi znów tak długo czekać. Błagam Cię. Jestem teraz kompletnie rozbita emocjonalnie. Wiedziałam, że powrót będzie ciężki, ale nie wiedziałam, że aż tak. Wbijam sobie do głowy, że to tylko pół etatu, ale i tak ciągle płaczę. Coś się kończy. Taki piękny czas jest już za mną i nigdy nie wróci. No chyba, że...

9+2

Na szczęście myliłam się, dzidzia rośnie i ma się dobrze. Bardzo się wystraszyłam, może aż za bardzo ale niestety już trochę przeszłam. Maleństwo ma 24,5mm i serduszko bijące 174 uderzeń na minutę. Cudownie. Kamień z serca naprawdę. Wczorajsza wizyta była super, ile się naśmiałam z doktorem, bardzo mi to poprawiło humor. Następna wizyta za 3 tygodnie, idealnie na usg genetyczne. Do zrobienia PAPP-A i wolna podjednostka beta hcg. Do tego test obciążenia glukozą, ohyda. Chociaż w moim laboratorium dodają cytrynę, także może nie będzie aż tak źle 😊 będę bardziej spokojna jak zakończę pierwszy trymestr.
Czuję, że to będzie córka!

Jestem po konsultacji z moja Panią Doktor- mamy do skorygowania kształt mojej macicy podczas histeroskopii, beda to nacięcia od gory po bokach tak aby uzyskać większa objętość i sprawić zeby była jak najbliżej normalnego kształtu. Ta Kobieta jest tak fantastyczna, ze mnie uspokoiła - to nic, ze beda cięcia w macicy, jakos sie tego nie boje! Bilans poprzedniego cyklu stymulowanego - prawa strona zostały małe pęcherzyki, z lewej strony jeden pęcherzyk pękł, drugi nie... Propozycje Pani Doktor były dwie - biorę antykoncepcję zeby sie pecherzyki wchłonęły i potem ruszamy z cyklem na gonadotropinach, opcja druga czekamy cierpliwie do laparoskopii z histeroskopia (wstępny termin lipiec). Wybrałam opcje nr 2, z uwagi na fakt ze refundacja jest tylko na 3 razy a wykorzystywać teraz gdy nie wiadomo co tam w środku siedzi, to jest dla mnie ryzykowne, wole troche poczekać zeby zmaksymalizować szanse. Zapytałam tez czy moge cos zrobic w międzyczasie to Pani Doktor zleciła mi badanie KIRow. Z racji tego, ze moje cykle sa bezowulacyjne często i gęsto to Pani Doktor wpisze mnie jako pacjentkę chętna gdy ktoś zrezygnuje z zabiegu, takze musze byc w gotowości 🙂 ciesze sie, bo wiem, ze bede spokojniejsza wiedząc co tam u mnie w środku i bedziemy mogli świadomie podjąć decyzje co dalej. A poki co właśnie - czekanie... Wczoraj tez dostałam okres, ale zamiast byc normalnym okresem, to rozkręcić cos sie nie moze i cieliste kawałki wylatują.. takze nie ma nudy...

Pozdrawiam z lampka wina! Mamy majówkę ... i pomysleć, ze za kilkanaście dni mieliśmy pakować sie na wakacje... w styczniu podczas kupowania wakacji myslalam o tym zeby wziąć pełne ubezpieczenie w tym to od kosztów rezygnacji (gdyby ciąża) a tu zonk! Ciąży jak nie było tak nie ma.. ale jest koronawirus, który psuje wszystko..
powoli myślimy z Mężem nad nowym terminem urlopu.. to zawsze ładuje nasze akumulatory!

🤰🤰❤26 tc się rozpoczyna ( 25t0d) 🤰🤰❤

Piękna pogoda!☀️🌞 Normalnie 42 st. w słońcu. Uwielbiam ciepełko🌡Poczytane i poleżane na balkonie ;-) a Mały robił pianowego potwora, nasze ostatnie odkrycie 😁

Ostatnio mam straszny apetyt, wchłaniam wszystko, masakra, będzie dupa jak szafa trzydrzwiowa 🙈 Najbardziej owoce wszelkie jak mango, truskawki, pomelo, borówki, banany, kanapeczki z ciemnym pieczywem, wszelkie jogurty, kefiry, parówki i cały nabiał, majonez i słodzycze....a obiasd starcza mi na godzinę zresztą jak wszystkie posiłki 😂 Sikam co 20-30 min, mam zgagę jak smok, niestety i zaparcia i senność po południu 😅 a w nocy śpię z przerwami na siusiu.

Wyprawkowo mamy już praktycznie wszystkie ciuszki ( o losie ile na to kasy poszło), otulacz Tulik bo dziękuję bardzo za kolej e nieprzespane noce z kolką, posciel, kocyki, ochraniacz i przybornik do łóżeczka, pieluszki tetrowe i flanelowe, wózek i fotelik zamówiony zostalo jeszcze jakies 3 tyg.czekania. Wanienka ze stojakiem, przewijak, poducha do karmienia, mata i leżaczek są po Maksie.
W przyszłym mc zamawiamy łóżeczko, materacyk i chyba już dodatkowa komodę na rzeczy, jak starczy kasy.
W czerwcu zostaną Nam już tylko drobne tekstylia, kosmetyki, rzeczy higieniczne i do prania ciuszków, moja wyprawka do szpitala, laktator, karuzelka nad łóżeczko i jakies drobne dekoracyjne pierdółki czy pamiątki ;-)

Tydzień temu byłam na szybkiej bezplatnej wizycie u mojej Pani dr. Tylko podglądanie szyjki. I jest ok. Nie drgnęła 23-30mm. Kolejna wizyta już normalna 28go na 13:00. Mam nadzieje że Królewna przytyła ladnie i urosła, patrzac na to ile ja jem 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 08:23

❤Nasza 100 dniówka ❤❤❤ do porodu 🤰🤰🤰. 25t5d

Waga 63,5 kg ( +6,5 od początku ciąży)
Czas izolacji w domu- prawie 7 tyg ;-(

Jaaaa ale jestem przeszczęśliwa ☺️😁🤣 cudowna wizyta za Nami. Liwcia pięknie urosła 875 gram, główka 24,4 cm, brzuszek 20,9 cm, nóżka 4,88 cm ramionko 4,35 cm. Martwiłam się czy wszysto ok z tym brzuszkiem ale jest idealny. I jak pięknie zapozozowała, mamy sliczne zdjęcia twarzyczki 🤱 normalnie jak ją zobaczyłam to istny tatusiek 😍

Wszystkie inne pomiary i szyjka ok. Córcia znów leżała poprzecznie 🙈🙈 Kocham Najmocniej ❤❤❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 08:25

Nea Zostawić po sobie ślad 2 maja 2020, 08:32

9 dc
Jestem po wizycie w klinice .W zasadzie nic nowego.Dostalismy kolejny zestaw badań do zrobienia.Jak wspomniałam o tym ze dostałam Euthyrox i mam zrobić krzywa OGTT to doktorek stwierdził ze bardzo dobrze i to dawno powinno być.Jakos jak pytałam o wyniki TSH to wszystko było dobrze a teraz już inaczej.Przeciez sam mógł napisać skierowanie.Trace resztki zaufania i tracę wiarę w powodzenie.Pojawia się myśl i zmianie kliniki z tym ze to tez znów czas.Maz zaczyna się denerwować ze ci chwila jakieś nowe badania ale jak to on po chwili przechodzi złość.Kariotypy prawidłowe.
Ci do procedur mówią ze w maju może coś ruszyć.Maja zgodę na rozpoczynanie procedur u pacjentek onkologicznych i takich gdzie czas się liczy.Najwidoczniej mnie za taka nie uznają albo najzwyczajniej nie rokuje.Tego się obawiam najbardziej żeby nie było tak ze „jak chcesz to zrobimy in vitro i co tan sobie chcesz ale i tak wiemy ze nie wyjdzie”.Jak będą wyniki zgłosić się i decyzja ci i jak dalej.Nie lubię takiej ciągłej niepewności.Niby w czerwcu powinnam ruszyć z procedura.

Jeheria No kiedy? 2 maja 2020, 10:28

40+0
Na ktg w środę skurczy w ogołe nie było. Porażka, gorzej niż tydzień temu...

Ostatnio mam spore zaparcia, wczoraj poprosiłam meza aby kupił olejek rycynowy, podobno przyspiesza tez poród. Trzeba go wypić 2 łyżki, ale ze względu na moje jelito drażliwe bałam się tyle wypić i wzięłam tylko 0,5 łyżki o 9 rano. Po 2 godzinach poszłam do kibelka ale nie była to biegunka, tylko zwykłe wyproznienie. Ale od tamtej pory zaczął mnie brzuch boleć, takie skurcze ale w krzyżu których nie miałam wcześniej. Skurcze były tak mocne że nie dałam rady siedzieć. One przypominały parcie. Poprosiłam meza aby skoczył do apteki po lactosolum, na przeczyszczenie bo byłam pewna że nie moge po prostu porządnie sie wyproznic, przez to ten ból. Po wzieciu leku poszłam do kibelka ale znowu nie było biegunki, tylko zwykłe wyproznienie. Juz sama nie wiem co to za skurcze były, trwały do 21 i szczegolnie bolały jak dziecko się ruszało. Noc spokojna. Dzis rano wypilam lactosolum i poszłam normalnie do kibelka. czasami mam te skurcze i dzis, szczegolnie jak Mały tam gmera, uderza o odbyt wtedy mnie skręca z bólu. Moze on tam zszedł tak nisko i mnie boli?
Juz sama nie wiem...musze całkowicie odstawic słodycze, w ogole teraz nie jestem głodna, schudłam nawet... chce juz urodzic...
W poniedziałek mam usg i zaplanowany masaż szyjki, ciekawe co tam w srodku piszczy, juz czop mi nie odpada tylko czasem mam śluz jak takie smarki.
Wszyscy do mnie piszą i tylko pytają kiedy? kiedy? Mąż tez ciagle pyta kiedy mnie wiezc, a skad ja mam to wiedziec?? moze mi ktos to powie??
boje sie ze nawet nie rozpoznam skurczy porodowych
wszystko i wszyscy mnie denerwują...
Na mojej grupie Majowe Mamy codziennie prkatycznie ktoś sie rozpakowuje :( a mają pozniejsze terminy... zostałam tylko ja z przodu listy :(
Boże chociaż spraw aby poród był gładki a Maciuś zdrowy!
Sory ale musiałam się wyżalić...

Iza_Malarka Zaczynamy! 2 maja 2020, 10:46

W związku z tym, ze mój mąż teraz rzadko bywa w domu, to rocznice ślubu świętujemy dziś, kilka dni wcześniej.
No i jako prezent na rocznice, i żeby cieszyć się ta wiadomością zrobiłam test ciążowy - no cóż nie ma się z czego cieszyć, tego chyba nie brałam pod uwagę, albo po prostu nie chciałam.
Nie wiem co mnie podkusiło, ale z miesiąca na miesiąc jest mo smutniej. Już czekając na wynik testu uderzyła mnie myśl, skoro poprzednie razy się nie udało, to czemu teraz by miało.
Skonsultowałam swoje wyniki tsh z endokrynologiem, dostałam leki i mam nadzieje ze pozwoli to mi i mojemu organizmowi ruszyć do przodu - mam nadzieje ze również w tym miesiącu wyjazdy się tak ułożą żeby ten jeden dzień gdzieś koło O wróciła do domu moja druga połówka. Muszę tutaj przyznać, ze poprzedni cykl spisalam na straty kompletnie, wiedziałam ze nie będzie mojego męża, wiec stwierdzialam no okej, nie uda się. Gdzieś tam wiedziałam ze będzie musiał wrócić i się przepakować między jednym a drugim wyjazdem, ale jakby wgl tego nie policzyłam, nie sprawdziłam. I tutaj jestem tak kompletnie rozczulona, że to on o tym pomyślał, wypytywał kiedy są te dni, cxy jak będzie wtedy i wtedy to czy mamy szanse. Zawsze chyba miałam wrażenie ze ja chce bardziej, ze ciagle o tym myśle i liczę, ale to mnie tak bardzo zaskoczyło, że mimo wielu obowiązków i pracy która ma, to myśli o tych dwóch godzinach jako o małej szansy dla nas w tym miesiącu. ❤️

- 2cs - 7dc -
Czuję się jak schizofreniczka, wczoraj czarna rozpacz, a dziś jestem znów pełna pozytywnej energii. Ale to dzięki kilku nowym medytacjom, które odkryłam. Żałuję, że żadna z nich nie jest po polsku, bo pomimo, że dobrze je rozumiem, nie potrafię wyrazić słowami tak dobitnie jak bym chciała ich przesłania. W każdym razie słuchając już którejś z rzędu, widząc w czym są do siebie podobne, widzę co tak naprawdę jest w nich ważne. Na pewno jest to m.in. pewność siebie oraz wzmocnienie połączenia między umysłem a ciałem. Pamiętam jak oglądałam kiedyś historię człowieka, który przeżył katastrofę lotniczą, lekarze mówili, że będzie na zawsze przywiązany do łóżka, aparatura będzie wykonywała za niego wszystkie podstawowe czynności życiowe. A on leżał i wizualizował jak płuca odbudowują się, jak odzyskuje sprawność. I udało mu się. Oczywiście nie wrócił do pełni sprawności, ale nie jest podłączony do żadnej aparatury. Ileż to się słyszy takich historii. Dlatego staram się być pewna siebie, staram się myślami "oczyszczać" swój organizm, resetuję swój umysł codziennie zamykając się na świat zewnętrzny i naprawiając wszystko w środku. Brzmi to troszkę jakbym była nawiedzona, ale jak nie otwieram się tak mocno jak tutaj, to jestem całkiem normalna 😉 Tak mi w duszy gra.
W jednej z medytacji usłyszałam pewną teorię, że dusze naszych przyszłych dzieci są obok nas. Możemy je do siebie zaprosić, przygotować ciało na ich przyjście. Cieszyć się na przyszłe spotkanie tu na Ziemi, w świecie fizycznym. Ktoś może znów uznać mnie za nawiedzoną, ale podoba mi się ta myśl. Jak tak o tym myślę, to uśmiech sam ciśnie mi się na usta. I co najlepsze babka w tej medytacji mówi coś w stylu "tak jest, zostaw ten uśmiech na swej twarzy" 😳😅
Chciałabym mieć taką moc w sobie jak mój mąż, taką niezachwianą wiarę. Ja łatwo wypadam z dobrego nastroju, ciągle potrzebuję jakiegoś potwierdzenia, że ktoś też w Nas wierzy. I wiem, że przecież skąd ktoś może cokolwiek wiedzieć, a jednak mocno mi to pomaga, także dziękuję za każde dobre słowo! 💚
Ostatnio mama mi powiedziała, że czuje, że za 2 lata mi się uda. Jakże mi to zepsuło humor. Potem z 10 razy męczyłam męża "ale na pewno czujesz, że uda się niedługo?!". Nie ma ze mną lekko. Ale gdzieś tam na dnie serca, jak nic innego nie zagłusza tej myśli, ja też czuję, wciąż to czuję, że naprawdę niedługo będę znów w ciąży i urodzę cudnego, zdrowego, ślicznego Oskiego albo Zojkę. Jak już będę w ciąży i poznam płeć maleństwa, napiszę dlaczego akurat te imiona 🍀

P. S. Moja pewności siebie, nie opuszczaj mnie już! Tak jak kiedyś napisałam sama do siebie smsa "przestań żebrać". W złości napisałam to sama sobie i chwilowo przypięłam na górze listy SMS. Wysłałam to 24.06.2018. Przez 9 m-cy powtarzałam później tą datę jako początek ciąży. Mówiłam, że lubię takie liczbowe cuda 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 11:44

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 2 maja 2020, 11:22

17 dc
Wczorajszy test owulacyjny o 18.00 wyszedł negatywny, kreska testowa dużo jaśniejsza niż kontrolna, dzisiaj o 11.00 gruba krecha testowa na teście owulacyjnym 🙄🙄🙄 rano pojechałam robić estradiol. Wynik 83 pg/ml 😭😭😭 chociaż nie wiem kiedy ta pieprzona owulacja będzie ( zakładałam że dzisiaj albo jutro) a teraz zastanawiam się czy wogóle będzie. Wynik jest niski ( norma dla środka cyklu 38- 649 pg/ml) jprdl 😒
Czy oprócz leków na receptę można ten wynik podnieść w inny sposób w kolejnym cyklu?? Wiki ratuj 🙏🙏 to oznacza że nie ma żadnego prawidłowego pęcherzyka?? ,😣
Idę biegać bo mi rozsadzi głowę 🥺

Po bieganiu, przekopałam internety z pytaniem o estradiol przed owu i znalazłam m.in. taki wpis:
,,... spadek FSH uruchamia z kolei mechanizm dojrzewania dominującego pęcherzyka. Dzięki temu staje się on zdolny przyjąć drugą gonadotropinę przysadki mózgowej: LH. Wysokie stężenie estradiolu uaktywnia również pozytywne sprzężenie zwrotne w podwzgórzu, dzięki czemu przysadka mózgowa uwalnia masywny wyrzut hormonu LH. Pojawienie się LH w masywnej ilości staje się mechanizmem spustowym, który zapoczątkowuje pęknięcie pęcherzyka, tzn. powoduje jajeczkowanie-owulację. Dzieje się to w przybliżeniu w 37 godzin od rozpoczęcia wyrzutu LH, względnie w 17 godzin po szczycie jego występowania.

W ramach tego odcinka czasowego przed owulacją spada gwałtownie wytwarzanie estradiolu z jajnika. Po owulacji pęknięty pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte. Od tego momentu wzrasta szybko produkcja drugiego hormonu jajnikowego: progesteronu, wytwarzanego wraz z estradiolem,,

I może tak sie u mnie stało, że zrobiłam badanie za późno i ten estradiol już spadł. Test owulacyjny z dzisiaj przykładałam do każdego testu owu robionego w tym cyklu i ta kreska testowa jest bardzo wyraźnie mocniejsza od wszystkich innych. Ale może ,,tonący brzytwy się chwyta,, i to moje tłumaczenie jest do dupy.
Oczywiście humor już mi siadł i mam doła bo nie będzie po co mieć nadziei w drugiej połowie cyklu ze jednak się udało. 😣
Chociaż nie, moja głowa jest już chyba tak zepsuta, że nawet jakbym przez cały cykl nie przytulała sie z małżem to miałabym nadzieję, że jednak się udało 😁
Przypomnialo mi się jak kiedyś mój kolega opowiadał, że jak był w podstawowce (nie był z niego najpilniejszy uczeń) to bal się całować z dziewczynami bo myślał, że tak się zachodzi w ciążę 🤣🤣🤣 także ten tego 😁 całujmy się 🤭😁

No i zrobię jeszcze badanie progesteronu i estradiolu około 7 dni po owu, o ile w końcu będę wiedziala kiedy to owu mogło być.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 12:56

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 2 października 2020, 22:25

3 października -W ciągu dnia lekki ból brzucha o 15 wzięłam nospe, godzina 22.00 znów dyskomfort lekkie pobolewanie w dole brzucha


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2020, 15:57

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 6 stycznia 2021, 19:43

16 dc
Jestem po wizycie u nowego gin w klinice. Narazie jestem zadowolona z podejścia gin do mnie, ale atmosfera w gabinecie nie będzie gwarantowała powodzenia następnego transferu. Dodatkowych badań póki co mi nie zlecił, oprócz tych które skończyły mi się na początku stycznia a potrzebne są do kolejnego criotransferu. Przejrzal moje dokumenty z wcześniejszych podejść i zdecydowal, że kolejne podejście będzie na cyklu sztucznym, bo moje Endo w dniu wizyty było marne (6,8 mm w 14 DC). Chyba mnie to cieszy, że teraz będzie łatwiej ustalić datę transferu i będę spokojniejsza, że jest odpowiednie endo. Miałam pytać o histero, ale w końcu stwierdziłam, że chce jak najszybciej podejść do kolejnego transferu. Wiem, że to może źle, ale ja powoli tracę chęci i siły jak za długo czekam. Jak się nie uda (chociaż liczę, że tym razem zaskoczy 🙏🙏), to wtedy bede upierała się na histero i nie zrobię transferu ostatniego mrozaczka bez tego.
Byłam też na wizycie u immunologa, zlecił mi zrobienie jeszcze testu CBA - ocena cytokin, podpowiedział mi jakie badanie zrobić w kierunku stwierdzenia czy nie mam nietolerancji glutenu, to badanie i jeszcze badanie mutacji PAI-1 (okazało się, że robiąc badania na krzepliwość nie miałam tego w pakiecie) już zrobiłam, czekam na wyniki. Natomiast test CBA jadę zrobić jutro do Synevo. Miałam nadzieje, że uda mi się je zrobić miedzy świętami a sylwestrem ale okazało się, że nie są robione, dopiero jutro można je zrobić (mam taką nadzieję, bo wcześniej miałam info z synevo że mogę zrobić 04.01, wzielam urlop specjalnie, dobrze że 02.01 zadzwoniłam się upewnić czy robią, okazało się, że do 06.01 nie robią i zrobilibyśmy 300 km na darmo). Immunolog pytal też o badanie zarodków, w komentarzach jedna z dziewczyn o tym pisała. Nie badaliśmy zarodków, wtedy nawet nie wiedziałam, że jest taka możliwość. Teraz wiem, że teoretycznie można zbadać zamrożone zarodki, ale chyba zdarza się, że one tego nie przeżywają 🤔 no i koszt, tego jest ogromny.
Wracając do badań od immunologa, to na wynik testu CBA czeka się do 15 dni roboczych, co komplikuje sprawę z kolejna wizytą, żeby zdążyć przed transferem😕 zapisałam się na 05.02 ale to może już być za późno, z kolei wcześniejszy termin jest na 23.01 a do tego czasu mogę nie mieć wyników, poza tym na ten termin nie ma już miejsc. Znalazłam jeszcze 2 miejsca, w których immuno przyjmuje ale w jednym zapisy są na listę rezerwowa na marzec😱 a do drugiego narazie napisałam i czekam na odzew. Jest jeszcze jedna opcja, że będę miała wynik przed 23.01 i immunolog mówił, że w sytuacji braku miejsc, żebym do niego napisała i mnie przyjmie. Właśnie sprawdzialam, że w tym samym dniu gdzie mogłabym mieć wizytę u immuno mam mieć wizytę u endokrynologa, z tym że na wizytę do immunologa muszę jechać 160 km 🙄 Znowu dużo myślenia jak to pospinac i co w tej sytuacji zrobić, moze uda mi się zmienić wizytę u Endo na teleporade 🤔 U mnie to nawet termin @ to niewiadoma. Co ma wpływ na datę transferu. Jak przyjdzie zgodnie z wyliczeniami i wszystko będzie ok 🙏 to transfer wypadnie gdzies w drugim tygodniu lutego. Mimo, że to będzie 3 transfer to jeszcze się nie nauczyłam, że tutaj trudno sobie cokolwiek zaplanować.
Zaczynam myślec o tym, że jak te dwa ostatnie zarodki nie dadzą ciąży to odpuszczam. Rozmawiałam na ten temat z małżem, on przychyli się do mojej decyzji bo jak mówi najważniejsze jest moje zdrowie. A ja już mam wyrzuty, że chce odpuścic i nie dam mu dziecka. On ma świetne podejście do dzieci, wszystkie go uwielbiają, i cieszą się jak do nas przyjeżdżają i mogą się z nim pobawić. Nie wiem co będzie jak się nie uda. 😕


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2021, 19:47

Wczoraj @ malpa przyszla nawet dwa dni wczesniej....przynajmniej nie robilam sobie zadnych zludnych nadziei. Poszlam sobie na spacer i zastanawialam sie, ze moze w tym cyklu powinnismy z mezem sprobowac raz jeszcze ze wszystkimi suplementami, mierzeniem temperatury, testami, jedzeniem itd, zeby miec taka ostateczna swiadomosc, ze naturalnie sie nie uda.
Wrocilam do domu w sama pore na kolejna konferencje z Downing Street. To taki moj rytual w czasie kwarantanny gdzie slucham politykow jak klamia, matacza itp pierdoly! Usiedlismy z mezem i zobaczylismy na ekranie "ulubionego" Ministra Zdrowia Matt Hancock, ktory rozpoczal slowami, ktore totalnie mnie zaskoczyly. Powiedzial, ze rozumie jak wazne jest bylo opieka zdrowotna zaczela funkcjonowac w normalnym wymiarze i niektore departamenty sa bardziej wrazliwe na mijajacy czas niz inne. W ten oto sposob zakomunikowal, ze kliniki nieplodnosci beda wznawiac procedury od 11 maja. Oboje z mezem spojrzelismy na siebie i jakby swiatelko w tunelu sie zapalilo. Musze przyznac, ze az mi lzy polecialy. Wiadomo, ze nie bede miec transferu w polowie maja, ale przynajmniej cos sie ruszy.
W poniedzialek zadzwonie do kliniki zeby sprawdzic kiedy wizyta, mam nadzieje, ze juz beda cos wiedziec.
No i teraz dziewczyny pytanie do was. Jak szykowalyscie cialo do transferu: jakie witaminy bralyscie, co jadlyscie, jak cwiczylyscie. Wszelakie wskazowki i rady sa mile widziane. Z gory wam dziekuje. 😁

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 30 kwietnia 2020, 20:44

15 dc
Dzisiaj zaznaczyłam test owulacyjny z godz 11 jako pozytywny, z godz 18.00 wydaje mi się jaśniejszy 🤷 i jeszcze nigdy tak bardzo nie czekałam na godzinę 6.00 rano jutro i mierzenie temperatury 😅 ale pewnie jutro będzie dooopppaa z temperaturą i pewnie okaże się , że cykl bezowulacyjny, albo owulacja przesunięta na niewiadomo kiedy. Bo czemu nie?? W sumie to też powinnam zakładać, bo śluzu płodnego jak dla mnie nie ma. Żre ten olej z wiesiołka 2 dziennie po 2 kapsulki i nic nie czuje żeby było więcej śluzu 😁 ale mamy żelik, tylko co mi z żeliku skoro
mój małż był wczoraj wielce zmęczony i nie było przytulanka, chyba widzial, że jestem ,,delikatnie,, z tego powodu wkurzona bo dzisiaj mi pisał, ze nie może się doczekać aż wrócę z pracy. Co mnie jego zmęczenie obchodzi jak tu możliwe, że owulacja jest, będzie...za to ja dzisiaj po pracy będę strasznie wypoczęta ale są rzeczy ważne i ważniejsze.I żeby nie było, on miał wolne wczoraj i naprawde nie miał czym się zmęczyć.
Ale nie chciałam już nic mówić bo skończyłoby się kłótnia więc i tak nie byłoby seksu. Ale wkurwia mnie niemiłosiernie, ze ja wpieprzam te tabletki jak cukierki, robię pierdyliard innych rzeczy żeby zwiększyć jak najbardziej szansę a książę jest zmęczony. Wrrrrrrr 😡
Musiałam się wygadać.
Udanego wieczoru i spokojnej nocy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 12:52

Wera Nasze początki 2 maja 2020, 13:08

5 dc
Coraz bliżej pełnych strań

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)