27 dc/50cs

✔️Posiewy+cytologia u mnie zrobione czekam na wyniki
🔜 Męża morfologia nasienia+posiew do zrobienia.

I będzie komplet.

W środę byłam na konsultacji u immunologa. W zasadzie robimy wszystko podobnie tzn nie dalej jak na 5 dni do transferu podanie Intralipidu, a po transferze heparyna+aspiryna lub Acard.

Dopytałam o jeden gen, na wcześniejszej wizycie podkreślony długopisem przez niego - 2ds4norm. Nie wykryto go u mnie. Jakoś tak byłam zakręcona z innymi pytaniami, że zapomniałam się dowiedzieć co on oznacza... Podobno jest on uważany, przez immunologow, którzy zajmują się niepłodnością za najważniejszy kir. Jego brak skutkuje brakiem ciąży lub ogromnymi problemami z zajściem... Na kir AA coś się poradzi, na braki implantacyjne też, natomiast na brak tego genu podobno dupa. Można zajść w ciążę ale jest to podobno bardzo trudne. Zasugerował ewentualnie podanie Accofilu - ale ryzykujemy rozwaleniem mi immunologii na najważniejszym etapie-implantacji. Ponieważ kiry implantacyjne mam obecne.

Nie wiem czy zatem jest sens podchodzić drugi raz. Skoro mam genetykę przeciwko sobie.

To już jutro, a ja się boje, jak przed wyrokiem skazującym na dożywotnie więzienie. Co powie lekarz, co zaproponuje. Sama nie wiem już, czy wolałabym próbować IUI czy od razu IVF. Z jednej strony to, z drugiej tamto. Jak IUI się nie uda, jest jeszcze nadzieja. Ale co jeśli IVF się nie uda...?

Najlepsze jest to, że ja mam jeszcze nadzieję, że teraz może naturalnie się uda, teraz gdy zdecydowaliśmy się na Gamete, pogodziliśmy się z tym, że dojdzie do IVF. Wielu osobom tak się zdarza. Owu miała być z lewego, ale czułam ukłucia w prawym, nasienie się ładnie poprawiło, może los spłatał nam figla i jest szansa? Nie wiem czemu, ale jakoś w to wierzę, chociaż wiem, że się rozczaruje...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2021, 08:48

Wciąż walczę o chwilę snu. Zawzięłam się na to karmienie piersią i ani razu nie dałam mieszanki. No ale ma to swoje konsekwencje. Zero snu.
Mała wisi na cycku jak jej się podoba i śpi. Raz je 3 min i śpi 30 min, raz je 5.min i śpi 20 min. Także karmimy się non stop.
Najdłuższe przerwy to 2h ale w nocy mam taką tylko jedna. Także wciąż ciągnę dobę o 3h snu.

Mamy za sobą 1 kąpiel. Mała zadowona więc chyba nie było tak źle ale musimy kupić mniejsza wanienka, w tej co mamy to nie ma sensu bo wanienka jest za duża. Widziałam, że Ikea ma taką maleńka. Z racji, że wszytko zamknięte to znalazłam taka na olx i kupimy.

Dziś przychodzi też do nas położna. Mam nadzieję, że mała przyrasta na samym moim mleku i nie trzeba jej będzie dokarmiać mm skoro tak ładnie Walczymy.

Najgorsze jest przystawianie. Mała walczy dzielnie ale raz woli z nakładka, raz bez. Zanim znajdziemy pozycje to też już się gotuję i jest wrzask. No i oczywiście jak ja się wygodnie wyłożę to nie ma jedzenia. Ale jak z garbem siedzę i cała drętwieje z niewygody to wtedy mała zawsze się zassie...

Tatuś zakochany na maksa. Aspiruje do zdobycia medalu mistrza pieluchy 🙂 także podział obowiązków jest.
On się tuli, on przewija, on chciał kąpać.
A ja? Zostałam już tylko zrównana do poziomu stołówki. Chodzą za mną z tekstem "dawaj te cycki"...

Rana po cięciu goi się ładnie, pod palcmsi wyczuwam już bliznę grubości kciuka. Oj trzeba będzie ja dobrze masować w swoim czasie.
Nad blizna zrobił mi się za to bardzo brzydki nawis, taki wałek.
Ale jest tydzień od cięcia, a ja już mam płaski Brsuch i próbuje się kłaść brzuchem na poduszkę. Wtedy ten nawis się zmniejsza, jednak jak pochodzę czy siedzę co znowu wychodzi. Mam nadzieję, że jest to do wypracowania.

Isiozwierz Pamiętnik bez nazwy 8 maja 2021, 15:18

Jestem strasznie glupia.
Uwierzylam, ze to ten szczesliwy cykl, ze tym razem sie udalo. Mialam tyle objawow, mialam to glupie uczucie „czuje to”. Dodatkowo wczoraj badalam sobie szyjke i nigdy taka nie byla, uwierzylam, ze to wlasnie juz! Ze intuicja mnie nie mylila.
Moja intuicja jest G warta.
Plamienie.
Jaka ja jestem naiwna.

Bardzo pragne dziecka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2021, 16:30

Sheelie Moje życie 10 października 2023, 09:16

Dawno mnie tu nie było.
A wiecie że piszę do pamiętnika dopiero wtedy gdy się martwię.

Jestem w 22 tygodniu ciąży i od niedzieli .
Napina mi się brzuch , sztywnieje i jest nie komfortowo zdążyło mi się to codziennie po 2 razy . Czy to jest normalne ? Czytałam na internecie że to są jakiś skurcze przepowiadające poród. Ale czy powinnam się bać? Pisze tutaj bo ginekologa dopiero mam za tydzień. Z dzieckiem wszystko dobrze bo m slucham detektorem i słyszę jak fika i serduszko bije.. ale martwię się tym napinaniem ..

19 dc / 46 cs

Monitoring.

Prawdopodobnie owulacja była, bo w lewym jajniku jest obraz przypominający ciałko żółte. Natomiast nie ma płynu w zatoce Douglasa... Niby nie zawsze jest to w korelacji, aczkolwiek ja zawsze po owu miałam płyn. Nie wiem, może była jakaś kiepska, niepełna...
Endometrium na dnie tragiczne - 6,3 mm. Ja już nie wiem co ja mam z nim robić. Nawet jeśli coś, gdzies, to warunki w macicy raczej średnie do zamieszkania 😒


Leki

W poniedziałek był intralipid. Od dziś zastrzyki z zalecenia immunologa heparyna + prolutex + ewentualnie luteina.


Dziś ponownie usłyszałam tekst marzeń "bo musi Pani wyluzować i nie chciec tej ciazy". Nawet nie skomentowałam, i teraz też nie skomentuje. Dobrze wiecie co ja myślę...


Zazdrość.
Mam ostatnio ciekawe doświadczenie, uczucie... Już nie zazdroszczę dziewczynom, które zaszły w ciążę naturalnie w stylu "oj jakoś nam tak wyszło od razu", a tym które zaszły za pierwszym złotym strzałem w in vitro. Pierwsza procedura, pierwszy transfer i hop za kilka dni beta pozytyw... I te rady "idźcie na in vitro, od razu się Wam uda. Nie ma co czekać ". Dupa! Nie udało! Ani za pierwszym, ani za drugim, ani za trzecim transferem. Może też się nie udać podczas drugiej i nawet podczas trzeciej procedury. I wrzechswiat tylko wie czemu jednym wychodzi a innym nie.

Jejku nie wiem już co mam o sobie myśleć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2021, 16:49

7 miesięcy waga 8350g
O matko to już 7 miesięcy. Jak to szybko minęło. Gdyby nie te zęby byłoby super.
Na koncie 0 zębów od tygodnia płacz podczas każdego posiłku. Czasem noce zarwane bo płacz na śpiocha więc zaczęłam dawać paracetamol wtedy lepiej śpi.

Po śmierci taty mąż wziął się za remont piwnicy coś myślę aby nie siedzieć z małym który od 2 miesięcy jest strasznie marudny.
Ostatnio mówi do niego kiedy ty dorośniesz wtedy będziemy bawić się samochodami żołnierzami. Chyba to jest główny powód tego że nie chce z nim przebywać.

Długo na ten temat myślałam. Zdecydowałam się na szczepienia na covid. Miałam się nie szczepić ale tak czy siak do ivf będzie to wymagane albo znów będę musiała robić testy za 500 zł. Więc w środę pierwsze szczepicie pfizierem.
Napisałam do Pasnika kiedy po szczepieniach mogę zrobić badania i jakie badania mam zrobić do kolejnej procedury. Spodziewałam się że nie odpiszę bo wiadomo priorytet to kobiety w ciąży. A jednak odpisał. Więc na chwilę obecną we wrześniu badania a wizyta na październik / listopad. Jutro muszę się dodzwonić do łodzi bo zapisy już są na październik. Chciałabym między styczniem- marcem zacząć. Zobaczymy. Gdyby nie moj wiek z rok bym poczekała. Bo jednak nie mam dużo sił. Piotruś pochłania cała moja energię. Jedno jest pewne mam tylko 2 szanse jak się nie uda to Piotruś będzie jedynakiem.
A szkoda byłoby gdyż byłby najmłodszy potem w rodzinie kolejne dziecko dziewczynka ma 9 lat potem już 16+
Byłby sam, ja mimo że miałam rodzeństwo ale starsze 12+ różnicy więc sama się bawiłam i czułam się samotnie.

Oczywiście Piotruś nie pełza, nie siedzi , nie obraca się nie robi podporu. Słaby jak nic albo leniuch. Ale myślę że słabe mięśnie ma.
Za to nogi do buzi bierze, zwala zabawki na podłogę i się patrzy. Lubi wszystkich nie boi się obcych. Taka przylepa. Nie lubi sam się bawić zawsze ktoś musi być. Najbardziej lubi spacery. Raz jak go ubrałam miałam wyjść a zaczęło padać to się popłakał że nie wyjdziemy. Szkoda że pogoda nie dopisuje.
Jak nie wieje to pada i tak w koło.

Nowe pojęcie w moim słowniku... Agresywny śluz....

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 22 kwietnia 2021, 16:13

17 dc
TRANSFER 🥳🥳🤰🤰
Już po transferze, wszystko poszło zgodnie z planem (oprócz małego czasowego opóźnienia, co odczuł mój pęcherz 😬), zjadłam właśnie rosół ugotowany przez małża 🤤 założyłam grube skarpety na nogi i leżę w łóżeczku. Do tego transferu z nowych dla mnie leków dostałam: intralipid wlew 1 dzien przed transferem, zastrzyki z prolutexu (progesteron) i tu dziękuję że trafiłam na ovufriend, dzięki temu wiedziałam jakie strzykawki i igły kupić do pobrania tego leku z ampułki i wstrzykniecia, no i mam neoparin 0,4 (przy świeżym transferze miałam fraxiparine, a przy ostatnim crio nic nie dostałam), encorton biorę teraz troszkę dłużej bo od 10 dc w dawce 7,5 mg (a cykl wcześniej miałam immunsupresje: encorton i equoral 21 dni). Teraz też biorę już od początku cyklu magnez 3x1 i od dzisiaj nospe 3x1. Oprócz tego mam luteinę 3x200 i estrofem 3x1, no i suplementy: witD4000, witaminy B metylowane oraz oczywiście monokoncentrat z ananasa 😄 myślałam, że nie ma dużej różnicy pomiędzy tym a wcześniejszym transferem, a jednak jak wszystko wypisałam to zmian jest sporo. Beta chyba 6 dpt 28 kwietnia bo jakbym zrobiła 7 dpt to ewentualna weryfikacja wypadnie 1 maja a wtedy laboratorium bedzie pewnie zamknięte.
Więc od dzisiaj jestem oficjalnie w dwupaku i niech już tak zostanie na 9 miesięcy 🙏🙏🤰🤰

💞8 mc i 17 dni Liwkowe 💞

Od podnad tygodnia córcia nam staje( 11.04 pierwszy raz) , napierw orzy kanapie, potem w łóżeczku, przy rtv-cea teraz juz gdziekolwiek, byleby czegos się złapac 🤣 Śmiesznie tak przy tym wygląda, mikrusek nasz kochany 🥰

Pojawiły się też pierwsze słowa - mammaa, neeee, ooooo.

Mała ubielwia podjadać od nas- próbowala już truskawek, malin, jajecznicy, lodów, chlebka, ryżowców, zupki moje uwielbia- pomidowrowa, z dynią, buraczkową, z brokułami, kukurydzą. W ogóle lubi jeśc malusia 😁😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2021, 22:47

Magda_Z Żyćko 7 października 2021, 11:51

15 dc (2 cykl po poronieniu)

Wczoraj pierwsza wizyta u nowej lekarki, podobno jest świetna i zrobiła na mnie dobre wrażenie, przeglądała dokładnie badania, zwróciła uwagę na wszystko. Powiedziała że po histopatologii ona uważa że miałam jakąś infekcje i stąd stan zapalny łożyska. Pochwaliła mnie za zrobione badania, powiedziała że też by zleciła te same i że super że je zrobiłam.

Ale... Powiedziała też że to dziecko samo wybiera moment kiedy do nas przyjdzie i żeby nie walczyć na siłę z naturą, że wszystko siedzi w naszych głowach i nie można się spinać i nakręcać bo będzie co ma być. Że jeśli dziecko jest zdrowe to choćby się krew lała po nogach to ciąża się utrzyma. Ta metafizyczna część wizyty jakoś mi średnio odpowiada. Nie lubię takich rzeczy...

Jeśli chodzi o leczenie to przy mutacji MTHFR mam brać jedną tabletkę Ovarin i jedną Pregna Start. Do tego witaminę C w proszku jedną łyżeczkę. Od pozytywnego testu Acard i odstawić Ovarin i przejść na folian.

Mam też skonsultować z hematologiem wynik Białka S i PAI-1, bo lekarka uważa że dobrze by było włączyć mi heparyne a jak będę miała od hematologa zalecenie to będzie bezpłatna.

Potwierdziła też że jestem w trakcie owulacji. Mamy odczekać 3 miesiące ze staraniami i próbować do końca roku zająć naturalnie. Uważa że trzeba sprawdzić jak wyglądają cykle po ciąży zanim zacznie się w nich grzebać i stymulować sztucznymi hormonami, bo może się sam organizm uregulował już.
Nie wiem co o tym myśleć, chciałabym już się starać na maksa, wjechać ze stymulacją, zastrzykami heja do przodu... ale chyba też sama czuję, że powinna najpierw głowa odpuścić, może faktycznie powinnam dać zadziałać naturze?

Martwi mnie kwestia biopsji i tego czy jest stan zapalny znowu. Lekarka też się wahała co z tym zrobić, ostatecznie doszła do wniosku, że lepiej zostawić mi już tą macicę w spokoju i przestać w niej grzebać, bo im więcej zabiegów i kłucia tym większa szansa że znowu coś się tam niepotrzebnie wprowadzi. Postaram się wyluzować do końca roku i poobserwować na spokojnie cykl, a później zobaczymy.

Oczywiście mieliśmy się nie starać w tym cyklu, z tym, że nam nie wyszło... a raczej wyszło - spontaniczne serduszkowanie w dniu owulacji i oczywiście nie wzięliśmy gumki. Bardzo to odpowiedzialne :( No ale cóż zrobić, mleko się wylało - co ma być to będzie. Jeśli będzie z tego ciąża to widocznie organizm był gotowy i czuje że da radę - staram się tak myśleć.

Poniżej lista badań jakie robiłam, dla mnie do archiwizacji a może komuś pomoże
Trombofilia (2021.09):
Czynnik V Leiden – nie wykryto mutacji
Mutacja G20210A genu protrombiny – nie wykryto mutacji
Czynnik V R2 H1299R – nie wykryto mutacji
→ Mutacja MTHFR C677T – w obu allelach (w układzie homozygotycznym)
Mutacja MTHFR A1298C – nie wykryto mutacji
→ Mutacja 675 (4G/5G) w genie PAI-1 (SERPINE1) – w układzie heterozygotycznym, na jednym z alleli

Wit. B12 458 pg/ml
Kwas foliowy 23,60 ng/ml
homocysteina 7,40 umol/l

Tarczyca (2021.08 i 2021.09):
→ TSH 0,018 uIU/ml (poprzednio 0,006)
FT3 3,8 pg/ml
FT4 2,02 ng/dl
Anty-TPO < 9,00 IU/ml
Anty-TG 14,20 IU/ml

Immunologia (2021.09):
p/c p. jądrowe i cytoplazmatyczne (ANA1) – nie stwierdzono
p/c p. jądrowe i cytoplazmatyczne (ANA2) – nie stwierdzono
Zespół antyfosfolipidowy
p/c p.beta-2-glikoproteinowe IgM 0,97 U/mL – wynik negatywny
p/c p.beta-2-glikoproteinowe IgG <0,5 U/mL – wynik negatywny
antykoagulant tocznia 35 s – nie stwierdzono obecności LA.
p/c p. kardiolipinie IgG <2 U/mL – wynik negatywny
p/c p. kardiolipinie IgM <2 U/mL – wynik negatywny

Pozostałe (2021.09):
→ ALT 49 U/l (poprzednio 75)
Wapń całkowity 2,4 mmol/l
Białko C 111,2 %
→ Wolne białko S 131,1 %
CRP 2,59 mg/l
D-dimery 102 ng/ml

Czekam na wynik:
P/c p. antygenom łożyska
Cytologia
Badanie mikrobiologiczne wymaz z pochwy
Badanie mikrobiologiczne wymaz z szyjki macicy
Chlamydia
Mycoplasma
Ureoplasma


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2021, 11:54

Kasia q **Nic a zdrowi ** 22 kwietnia 2021, 12:31

25 dc tak myślę i tak chyba jest 🙉
Dzis temperatura poszła wysoko. 🤷 Nie wiem
Wczoraj spadła dziś wysoko bo aż 36.98° nie wiem czemu mi się tak zrobiło. kuje mnie podbrzusze, cycki jakieś duże chociaż zawsze przed okresem takie mam. Oj Kasia
Ale nie bola aż tak. Wczoraj jak, bym mogła to bym spala na stojąco, żadna kawa żaden specyfik mi nie pomógł pokładałam się wszędzie gdzie tylko mogłam.
Dziś już trochę mniej ale plecy bolą 🙉 okres idzie jak nic 🐒🦍🦧🐵
Zastanawia mnie ten spadek i wzrost temperatury 😒😏
Plamienie 🤷
Dopiero teraz ból prawego jajnika chyba 🐒 przyszła 😪
No nic koniec starań.
Żegnam się na kilka miesięcy 👋👋


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2021, 21:57

Byłam u swojego ginekologa. Mamy plan! W przyszłym tygodniu M. robi badania nasienia i jak wyjdą przyzwoite (tzn. niegorsze niż ostatnio ) to od przyszłego cyklu, po roku przerwy) zaczynamy stymulację (Clo+ Estrofem+ Ovi + Duphaston).

Dodatkowo biorę Ovarin 2 tabletki dziennie a M. Fertilman Plus. Codziennie jemy pomidory, borówki, orzechy brazylijskie, piwo pijemy ewentualnie raz w tygodniu. Dodatkowo planuje jeszcze kupić olej z czarnuszki. Niestety aktywność fizyczna kuleje- ciężko mojego M ostatnio zachęcić do ruchu- upały nie pomagają.

Mój obecny cykl to znowu jedno wielkie nieporozumienie ... Specjalnie ustawiłam termin badania nasienia na przed miesiączką. I co ? Jest 24 dzień cyklu a owulacji w mojej ocenie nie było jeszcze. Mogę założyć się że przyjdzie za kilka dni. Wtedy, kiedy będzie trzeba zachować wstrzemięźliwość przed badaniem nasienia...

Dzisiaj miałam zdecydowanie gorszy dzień, łzy od rana leciały mi ciurkiem same...
Powoli szufladkuję sobie wszystko w głowie. Zaśmiałam się do M, że jak w tym cyklu się uda to będzie Matylda (M strasznie podoba się to imię, mi raczej nie bardzo) i tak się nakręcił, że aż mi go szkoda...bo będzie mu mega przykro jak nic nie wyjdzie... wierzę, że nam się uda, ale już nie cisnę na już,teraz,w tym momencie...wszystko w swoim czasie. Poszłam do Paśnika, bo chciałam znać powód śmierci moich dzieci, osiągnęłam to co chciałam, a co przyniesie przyszłość? Tego nie wiemy.
Doszłam do wniosku, że się zmieniłam. Bardzo. Kiedyś pełna energii,dusza towarzystwa z głową pełną pomysłu na siebie i na życie. Teraz? Nie chce mi się rozmawiać z nikim, pomysłów na siebie brak,bo swoje życie już przegrałam. Nie mam żadnych pomysłow,bo te które miałam nie są już w zasięgu moich rąk...przykre, ale jakże prawdziwe...poświęciłam swoje życie dla marzenia o dziecku... ktoś by powiedział co Ty gadasz masz dopiero 34 lata...tak..tylko, że teraz są takie, a nie inne czasy, ciężko się wbić spowrotem na rynek, gdy na świadectwach pracy widnieną długie l4.. nawet nie chce mi się myśleć...na ten moment jestem przegranym człowiekiem.

6+3 🥰

Mogę już tak napisać 🥰. Mamy serduszko 🥰
Wzrusz był, popłakałam się w gabinecie.
Będzie dobrze 🥰

Dziś plama na papierze. Z tej radości od razu założyłam podpaskę i pojechałam do apteki po Ovulastan... Po co? Jak od 4 godzin czysto... ? Nie rozumiem, co się z moim organizmem dzieje... Zaczynam mieć dość wszystkiego... :( 32dc, @ powinna przyjść kilka dni temu...

3 nowe ciąże w najbliższym otoczeniu. Lekki smutek.

miska122 Tęcza po burzy :) 15 maja 2021, 11:54

Trochę się działo. Nie mam jakoś ostatnio weny do pisania pamiętnika.
4 maja wieczorem dostałam krwawienia. W momencie cała wkładka w krwi. Dzwonię po męża rycząc i szukając podpasek. Moja mama u babci, mąż nie odbiera. Dzwonię do przyjaciół żeby biegli po męża, bo pewnie telefon wyciszył, a ja zabieram się za pakowanie torby. W szoku pakowałam się tak bez ładu i składu, że nie wzięłam grupy krwi, za co oczywiście się nasłuchałam na izbie przyjęć.
Mąż przyjechał i lecimy do szpitala. Nie chciałam dzwonić po karetkę, bo nie potrzebuję ciekawskich sąsiadów, a autem i tak byliśmy szybciej. Wiedziałam, że na ginekologię wpuszczą mnie bez kolejki.
Gdy dojechałam do szpitala to podpaska była już pełna. I to taka nocna. Byłam przerażona. Fotel po badaniu wyglądał jakby ktoś tam kogoś zabił.
Przyjęli mnie na oddział i czekałam na USG. Czułam jakby to była wieczność. W końcu mnie zabrali - jest! zarodek i bijące serduszko. Prawdopodobnie krwiak się oczyszczał. Zostawili mnie na kilka dni i w sobotę zrobili ponowne USG. Z dzieciątkiem wszystko w porządku, krwiak nadal był, ale malutki (niecały centymetr). Lekarz stwierdził, że w ciągu 2 tygodni powinien się wchłonąć i mam się oszczędzać w domu.
Dwa dni później miałam wizytę u mojej lekarki. I wiadomość, że mam 2 krwiaki po 3cm... Nie wiem, czy w szpitalu był kiepski sprzęt, czy pojawiły się w jeden dzień? Wróciłam do domu trochę podłamana. Nie wychodzę z domu, staram się odpoczywać i leżeć i trzymam kciuki żebym już nie musiała jechać do szpitala. Plamię, więc teoretycznie krwiaki się oczyszczają, ale trochę przeraziła mnie ich wielkość. Dostałam nowe leki, dodatkowe zastrzyki i mam nadzieję, że uda mi się iść na wtorkową wizytę u endokrynologa, bo nie byłam od kiedy wiem o ciąży.
Badania wyszły bardzo dobrze, HOMa spadło. Gdyby nie te krwiaki to mogłabym się cieszyć ciążą, a tak czuję się jakbym siedziała na bombie. 24 maja mam kolejną wizytę i mam nadzieję, że usłyszę wtedy dobre wiadomości.

Sądzę, że wracam.

Czas leci nieubłagalnie, Młoda rośnie (jest w 95 centylach wzrostu i masy ciała), biegle mówi.

A mi się spóźniał okres.

Zrobiłam test. I wyszło II

A potem betę - 2200

Na usg pęcherzyk, w przyszłym tyg kolejna wizyta.

Jestem w szoku bo o Młodą to z 18 czy 20 cykli się staraliśmy, a tu tak od strzała.

30dc

II kreski na teście... Aż nie dowierzam 🤗.

Co mnie skłoniło do zrobienia testu?
- od wczoraj bóle brzucha jak na okres, a okresu brak
- dziś od rana mdłości, szarpanie na wymioty
- mocno wyczulony węch
- totalny brak ochoty na słodycze i przekąski słone
- brak krostek na buzi (pojawiały się u mnie parę dni przed okresem)
- problemy ze snem

Kreska jest słabsza, niż kontrolna, ale mocno wyraźna. Być może to przez to, że test zrobiłam po powrocie z pracy po 18:00. Jutro zrobię jeszcze jeden z rana.

Jutro też planuję jechać na betę i progesteron, powtórzę w poniedziałek i umówię się do doktora za ok 2 tygodnie ( chyba, że będzie mnie chciał zobaczyć wcześniej).

Ciesze się, naprawdę 🥰, ale też mocno boję. Przez pierwsze poronienie nie mogę być niczego pewna.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2021, 23:32

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)