18 dc
Wyniki powtórzone :
18 dc - estradiol 40 pg/ml
Progesteron tyle samo 0,20 ng/ml
Hm, nie wyjaśniło to wiele. Tamte wyniki były z dnia cyklu 15.
Pozostaje albo iść na usg i sprawdzić czy są ciałka żółte albo zaczekać i na spokojnie tak jak planowałam zrobić tydzień po "owulacji" ponowne pomiary. Wtedy po progesteronie będzie wiadomo. Chyba zaczekam. Nie chcę mi się umawiać i iść do lekarza.
P. S Objawów owulacji w postaci np śluzu nie było, bólu owulacyjne go tez nie. A ja z tych, co doskonale wiedzą, kiedy strzela jajo. Więc albo była jakaś ukryta 😉 albo nie było jej wcale, a lab się walnął w wyniku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2021, 18:04
Dostaliśmy zielone światło na rozpoczęcie procedury. Powinnam się cieszyć, bo za dwa tygodnie wszystko się zacznie ale...
No właśnie, ciągle jest jakieś ale. Neurolog nie jest zadowolona z opisywanych przeze mnie objawów. Muszę zrobić na cito tomografię komputerową głowy i jak najszybciej skonsultować wynik. Jeśli pojawi się coś nieprawidłowego, nie będę mogła poddać się stymulacji. Załatwienie badania i jego opisu w tak krótkim czasie kosztowało mnie dużo stresu i zaangażowania.
Już nie wiem czym bardziej się martwić. Tym, że nie mogę mieć dzieci, czy tym, że coś może się dziać w głowie. Jestem kłębkiem nerwów. A głowa oczywiście mi pęka i leki nie pomagają 😔 Jestem wykończona tym bólem i nerwówką.
Czuję, że spadło na mnie zbyt wiele na raz.
Jakby wszystkiego było mało, beta nadal lekko pozytywna. Co prawda tylko 2,01 ale dr mówi, że do stymulacji musi całkowicie spaść 😕
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2021, 10:30
13 dc
Leżę właśnie na sali wybudzeniowej po zabiegu. Udało się ogarnąć to moje przeziębienie i bez problemu zostałam przyjęta na oddzial i poszłam jako pierwsza na zabieg. Bardzo mnie to cieszy, że się udało. Byłam trochę nieprzytomna po zabiegu ale z tego co zrozumiałam gin to były małe polipy w macicy, które usunęła. Liczę, że to było powodem tego że te moje zarodki zagnieżdży się tylko na chwilę. Mam zwolnienie lekarskie do 24.06, odpocznę troche od pracy.
Dostałam antybiotyk na 10 dni, a kolejny mam brać w cyklu przed transferem na ewentualny stan zapalny. Za 3 tygodnie wynik histopatologiczny.
Mój ostatni zarodeczek czeka i mam nadzieję, że przygotuje się na jego przyjęcie jeszcze lepiej.
Mam w planie zrobić jeszcze badanie białka s i c. I chyba z badań to już nic mi nie zostało do zrobienia.
Dziś TK głowy i dodatkowy stres, czy wybłagam wcześniejszy opis badania żeby zdążyć skonsultować wynik przed procedurą.
Mam pytać o wyniki w przyszłym tygodniu. Oby tylko były, bo będę miała 1-2 dni na skonsultowanie ich z neurologiem zanim przyjdzie 🐵.
Żeby dzień nie był lepszy od innych, głowa pęka na pół. Do ścięcia z nią 🗡️
Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie i za to, że zaglądacie do mojego pamietnika 💗 To bardzo budujące i wiele dla mnie znaczy zważywszy na to, że jestem sama z wszelkimi kłopotami 😚
Zaglądam na forum i cały czas Wam kibicuję ✊💪
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2021, 17:34
19dpt, 5+3
Nie lubię takich sytuacji... znowu nie wiem co robić...
Nie chce jeszcze mówić w pracy, z drugiej strony mam wrażenie, że jak nie powiem jutro, to sama będę czuć że okłamuje wszystkich... chciałabym być w porządku, ale tego nie da się pogodzić... albo będę w porządku wobec siebie i okruszka, albo wobec dyrektorów... Z drugiej strony wiem, że czy powiem jutro czy za tydzień, nie unikne pretensji 🫣
Nie wiem też jak długo dam radę ukrywać, udawać że nic się nie dzieje... 🫣
20 dc 4dpo
Jest dopiero 4 dni po owulacji a ja juz zaczęłam czarnowidztwo 🤦♀️ od owulacji temperatura ładnie rosła za to dzis zaliczyłam lekki spadek i od razu myśl no i znowu się nie udało... wiem że to jest nierealne zeby na tak wczesnym etapie cokolwiek czuć ale cały czas nawiedza mnie myśl że nic z tego nie będzie bo nie boli mnie brzuch, nie kłują jajniki nie czuje piersi ... wczoraj tylko byłam trochę wzdeta ale to chyba po luteinie dziś już tego nie czuje. Szkoda ze nie ma testów od 1 dpo 😂 chociaz pewnie wtedy bym zbankrutowała bo sikalabym od 1 dpo do samego okresu. Staram się w żaden sposób nie nakręcać ale nie ukrywam że wiąże z tym cyklem nadzieję bo to pierwszy cykl z clo wiem że jak się nie uda to ciężko mi będzie się po tym pozbierać. Na szczęście dziś już 1.10 i za 17 dni jade na urlop nareszcie nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli z P. nacieszyć się sobą obydwoje potrzebujemy odpoczynku chciałabym żeby czas w drugiej fazie cyklu biegł szybciej cierpliwość nie jest moja mocna strona 🙈😂
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2021, 18:04
W październiku straciłam syna, w styczniu wróciłam do pracy po urlopach, później problemy zdrowotne i to co przeszłam obciążyło mnie maksymalnie, w pracy cisnęli a ja ciągle potrzebowałam wolne na badania i wizyty lekarskie, kiedy w ostatnich dniach lutego trafiłam do szpitala bo wyniki miałam słabe a nikt nie wiedział co mi jest postanowiłam zadbać o siebie i swoje zdrowie i tak byłam na L4 aż do 11-stego czerwca. Teraz już wiem na czym stoję, mam wyznaczone dwie wizyty przed operacją - larynogolog aby ocenił struny głosowe i szyję oraz anestezjolog aby zapoznał się z historią choroby i wybrał znieczulenie, gdyż przy trombofili i mutacji V leiden w trakcie operacji muszę być na zastrzykach przeciwzakrzepowych. Psychika również odpoczęła, z bardzo dużego ciśnienia na dziecko przeszłam już do normalnego funkcjonowania, zależy mi również na innych rzeczach niż tylko starania, ale wciąż są z tylu głowy i jest nadzieja. Nowe założenie starania od listopada, bardzo chciałabym w święta Bożego Narodzenia wiedzieć, że jestem już w dwupaku🥰 Święta to bardzo ciężki czas gdy u nas w zeszłym roku zabrakło Nikosia 🙁
Operacja guzka przytarczycy #64dni
No i mam nawrót Gravesa Basedowa. Tsh 0,009 a ft4 powyżej normy. Żelazo poniżej...jak zawsze.
Czułam już, że coś jest nie tak. Trochę ręce mi się trzęsą i spać nie mogę mimo zmęczenia. No i bach. Jest. Choroba.
Odstwilam oczywiście euthyroks i od razu weszłam na metizol, póki co 5 mg x 2 po karmieniu. To bezpieczna dawka ale i tak się boje o małą, że będzie miała przeze mnie niedoczynność. Jutro dzwonię do pediatry i umawiam się do jakiegoś endokrynologa, choćby na teleporade.
Tyle walki o to karmienie piersią, a możliwe, że będę musiała skończyć ta przygodę. Smutno trochę... No ale zdrowie dziecka najważniejsze, a później trochę moje też.
Dziś mamy chrzciny, w domu. Oby tylko przetrwać ten dzień bez kolek.
18+3
Wczoraj byliśmy u doktora na kontroli. Polip jest i ma się dobrze, wyhodowany do 2,5 cm. 🙄 Z łożyskiem jest ok, nie dochodzi do ujścia aż tak bardzo, także duża szansa, że jednak się dźwignie. 🤗 Odstawiamy luteinę. 🙆 Miałam nosa ostatnio, żeby nie wykupywać więcej, niż jedno opakowanie. 🙂 Neoparin, Acard, Glucophage zostają. Dochodzi jeszcze Staveran na wysoki puls, trochę trzeba go okiełznać, ale mam nadzieję, że nie będzie konieczności zażywania większej dawki, niż podstawowa.
Dzidziuś waży 254 g, co jest dla mnie szokiem, bo nie spodziewałam się takiej wagi. Raczej coś bliżej 200 g +/-. 🙂 Ale cieszę się, że rośnie. Z USG wychodził na 20 tydzień, przez długą kość udową. 😁 Chyba szykuje się jakiś długi gość, po wujku. 😅
Wszystko wygląda idealnie i chyba w końcu odsapnę. 😌
Poniżej udało mi się zrobić gifa z wideo. Tak pięknie matkę skopał, a ona nic nie czuła nadal. 🙈

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2021, 10:39
Kolejny etap - przeżyć święta... święta, które już zawsze będą mi się kojarzyć z reklamą, w której mała dziewczynka mówiła "w tym roku nie będzie fajnych świąt"
I tak mijaj mój "macierzyński" - do dzisiaj nienawidzę tego słowa... - na badaniach, lekarzach, poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co zaszło? jak to możliwe, że nosiłam zdrowe dziecko, które musiało umrzeć? Dlaczego musiałaś odejść, zostawić nas tutaj z tą niewiedzą, poczuciem niesprawiedliwości i tą cholerną pustką, która mi po Tobie została...
5+3
Krwawienia... 😔
Modlę się oby tym razem było wszystko dobrze...🙏
33cs, 41dc, 27dpo
Dzień wizyty u lekarza.
Na wizytę szłam pogodzona? (jeśli się w ogóle da) z tym, że się nie udało, układajac sobie w głowie plan jak to pogodzić z weekendowym wyjazdem.. nawet lekarzowi powiedziałam na wstępie, że raczej przyszłam potwierdzić brak ciąży niż jej obecność..
Podczas USG na ekranie ukazał się... pęcherzyk ciążowy z ciałkiem żółtym ❤️ Pierścionek, jeszcze bez brylantu, choc lekarz wskazał prawdopodobne miejsce, gdzie zarodek się tworzy.
Pęcherzyk ciążowy 1.07cm (co odpowiada 5w6d), ciałko żółte 0.4cm (prawidłowe).
Wg OM powinien być teraz 5w5d - przy 28dniowych cyklach. Ja mam raczej 30 dniowe, ostatnio nawet 33, więc biorąc jeszcze korekte tych 2-3 dni pod uwage obecny obraz USG jest prawidłowy i odpowiada wiekowi ciąży.
Kontynuacja leczenia i wizyta za 1-1.5 tygodnia w celu uwidocznienia zarodka/serduszka.
Czy się uspokoiłam? Czy nadzieja się rozpala?
Nie wiem, dalej sceptycznie podchodzę do tematu, dalej cholernie się boję
jeszcze ta infekcja.. no i fakt, że moje pierwsze poronienie rozpoczęło się kilka dni po właśnie takiej samej wizycie jak ta dzisiejsza, na której zobaczyłam pęcherzyk ciążowy i ciałko żółte i wszystko było w porządku..
Różnica taka, że teraz jestem obstawiona lekami z każdej strony..
Moja głowa analizuje też wartość przyrostu bhcg (taki minus bycia analitykiem....)
15 maja było 352, co by oznaczało (przy minimalnym 66% przyroście co 48h), że teraz powinna być na poziomie ok. 7500. Co by odpowiadalo obrazowi USG (bo serduszko bodajze widac przy becie ok 10tys).
Natomiast jesli by przyrastalo o 100% co 48h to teraz byłoby ok 22tys, wiec powinien byc zarodek/serudszko - a nie ma, więc ta opcja raczej odpada.
Kolejne dni czekania będą trudne, w przyszłym tygodniu kontrola poziomu progesteronu i glukozy, więc też coś wiecej będzie wiadomo.
Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..
7dpt 🍀🍀🍀
Beta: 61,26 mlU/ml
Progesteron: 18,10 ng/ml
6dc.. Jeju jak pomyślę że za miesiąc będę czekać już na pierwsza iui to straszny stres czuje już teraz.. I w głowie mam miliony myśli...
1. A co jeśli się nie uda??? A tak może być bo przecież inseminacja daje bardzo mały procent powodzenia.... No ale zawsze mogłabym być ta szczęściara...
2. Jeśli się uda, to o wtedy??? Co będę myślała ja, co będzie myślał mój mąż? Czy ucieszy się tak bardzo jak to mówi teraz???
3. Jakby się udało to w głowie mam jak mówimy tą wspaniałą nowinę naszym bliskim 🥰🥰🥰
4. Jeju jak się uda będę płakać ze szczęścia
5. Jak się nie uda to poryczę się, że jednak nie byłam ta szczęściara...
No i milion innych.. Pozytywnych i negatywnych myśli w mojej głowie...
Dzis była u nas moja bratowa z dziećmi, usypialam jej mlodsza corke bo ona pojechała na chwilę na cmentarz do dziadków, i jak ja tak usypialam to wyobrażałam już siebie w roli mamy... 🥰 Aż się rozmarzyłam 😊😊
9 rocznica ślubu
Test ciążowy - I kreska
8 lat starań ....
Dawno nie pisałam, ale przy młodym ciężko znaleźć chwilę. W dzień coraz mniej śpi, a jak śpi to ja jem/szykuje obiad/sprzątam. No ale już coraz częściej mogę go na chwilę zostawić na jego placu zabaw (macie sensorycznej). Zaczyna coraz bardziej interesować się otoczeniem - fascynują go lustra i światła, próbuje czasem chwycić jedną z zawieszonych zabawek, a jak mu dam do rączki grzechotkę to chętnie nią macha i się śmieje przy tym. Niestety na brzuszku średnio lubi leżeć, ale zmuszamy albo raczej zachęcamy go do ćwiczeń. Czasami jak jest bardzo sfrustrowany to próbuje z brzuszka na plecy się przewrócić - odrywa jedną rączkę od podłoża i zaczyna się bujać. Już dwa razy ten manewr mu się udał (oczywiście byłam obok by w każdej chwili zareagować). Ogólnie rozwija się jak każde niemowlę bardzo szybko. Niestety najbardziej rozwija się waga i wzrost. Już podwoił wagę urodzeniową... Waży teraz jakieś 6,5 kg a jutro będzie miał 3 miesiące. No ale tępo przybierania na wadze zmalało. W sumie syn urodził się trochę wcześniej, więc na początku musiał podgonić. Jak wskoczył wagowo na 75 centyl tak zwolnił. Natomiast ze wzrostem jest na 90 centylu! Ma 65 cm i jeszcze chwila a w gondoli przestanie się mieścić... Tylko że niestety spacery to dalej masakra... Większość czasu ryczy
No chyba że go śpiącego do wózka włożę, wtedy idziemy na dłużej. I ja w sumie nie wiem skąd mu się to wzięło. Wcześniej szliśmy w wózku do lekarza, do babci (mieszka 6 km od nas) i było ok. A potem nagle zaczął się ryk w wózku... Próbujemy wszystkiego, ale niestety nic nie działa. Kiedyś smoczek w wózku go uspokajał teraz już nie. Ryk i koniec. Na szczęście w te upały pies nie chce chodzić i szybko się załatwia więc te 5 minut jakoś Młody wytrzymuje. Chodź czasem po minucie jest ryk jakby go ze skóry obdzierali. Może jak zacznie się jeszcze bardziej otoczeniem interesować będzie lepiej.
Natomiast na pewno jest lepiej z nockami. Coraz częściej się zdarza, że prześpi 4, 5 a nawet raz się zdarzyło 6 godzin (!) jednym ciągiem. Najdłuższy oczywiście jest ten pierwszy sen. Kolejne trwają zazwyczaj max 2 godziny. No i zwykle koło 5 budzi się i jest prawie godzinna przerwa w śnie (jest mocno aktywny) a jak potem uśnie to na max 4 minut (jeden cykl snu). Ranny ptaszek z niego jest... Jak mamy te dobrą noc i wcześniej śpi tak długo to nie problem. Gorzej jak się trafia noc w którą budzi się co godzinę lub dwie, a jak zaśnie to cały czas jojczy i kwiczy przez sen i trzeba go głaskać po głowie (jak przestaje to potrafi i z krzykiem się obudzić). W taką noc mam bardzo mało snu. Na szczęście takich nocy jest coraz mniej.
A i mieliśmy, a raczej ja miałam poważny kryzys. Młody miał przedłużającą się żółtaczkę związaną z mlekiem kobiecym (pewne substancje w mleku matki hamują wydzielanie bilirubiny) i musiał przejść na 48h na mleko modyfikowane. Wiem, że to głupie ale tak bardzo się bałam mu podać mieszankę... Bałam się że nie zje, że będzie miał po niej kolki, albo jeszcze gorzej że mu zasmakuje i do piersi nie wróci. Wiem, bardzo głupie myślenie. Na szczęście z jedzeniem mieszanki nie było problemu (wcześniej już jadł moje mleko z butelki jak wychodziłam np. na zakupy więc butle znał). A po 48h do piersi bez problemu wrócił. Jedyne co to jak był na butli to musieliśmy dużo smoczka używać. Jakby nie patrzeć butle, nawet taką która wymaga od dziecka ssania bo inaczej nie leci, szybciej się opróżnia. No i jego potrzeba ssania nie była zaspokajana przy jedzeniu, więc potem musiał se ciumkać smoka.
A ja chyba muszę się udać do fizjoterapeuty - plecy mi wysiadają. Konkretnie odcinek piersiowy. No ale przecież muszę nosić coraz większego klocka, więc nie ma się co dziwić. Jedyny plus tej sytuacji to moja waga - ważę już 4 kg mniej niż przed ciążą! Karmienie piersią + noszenie klocka to najlepsza dieta cud 
Samopoczucie na dziś - obolała na plecach, ale w dalszym ciągu szczęśliwa i wzruszona. Ciągle nie mogę uwierzyć, że ten mały cud jest przy mnie.
2 dc 19 cs
Nawet nie wiem co mam napisać. Coraz bardziej czuje, ze to, ze nam nie wychodzi to tak musi być. Ze nie jest mi dane zostać drugi raz mama. W dodatku u syna została stwierdzona jałowa zamartwica kości w prawym stawie biodrowym, a w lewej kości piszczelowej są jakies przejaśnienia kości. Nie wiadomo co to znaczy i nie wiadomo czy lekarze coś z tym będą robić 🤦🏼♀️
No i jestem juz po transferze ktory odbyl sie wczoraj. To juz moj 10-ty... szok jak sobie o tym pomysle. Ale pierwszy raz po transferze bylismy na frytkach z McDonalds 😉 fajnje tez ze w mojej klinice dają jakies leki przed transferem, cos a la "glupi jas", i nawet teraz odlecialam tak ze srednio pamietam sam transfer. Robila moja lekarka, ponoc piekna blastka 4AA aczkolwiek z 6 doby. Zobaczymy... teraz tylko nie zwariowac w oczekiwaniu na testowanie...
3dc
Dziś mam jakieś dziwne wahania nastroju. Nic mi się nie chce i najchętniej przespałabym cały dzień i całą noc i znowu cały dzień. To przez tą pogodę. Strasznie duszno. Wczoraj jadłam arbuza... niepamietam już kiedy jadłam ostatnio, zanim kupiłam wczoraj. Dzisiaj w sumie też bym zjadła. Mam od początku tego cyklu niekiedy takie napady na coś właśnie takiego jak arbuz, orzeźwiającego. Dlatego też przygotowałam sobie wodę z grejpfrutem, cytryną, pomarańczą i miętą. Mega smak i super orzeźwia. Dla mnie taka woda to zbawienie w czasie @, a jeszcze jak dodatkowo jest tak gorąco... przydaje się.
Dziś jadę do apteki po Inofem. Ciekawe jak na mnie zadziała. Mam nadzieję, że choć trochę moje jajniki dzięki temu suplementowi, zechcą współpracować. Myślę, że w połączeniu z folikiem i innymi witaminami, coś ruszy.
6 dc - 2 cykl po stracie
Miałam mega pracowity weekend ale komplementy to wynagrodziły 😀 przede mną ciężkie 2 tygodnie, codziennie w pracy, trzymam za siebie kciuki żeby to przeżyć 😀
Jestem już po 2 dawce szczepionki na covid, tym razem tylko lekko bolało mnie ramię. A już myślałam że tego nie doznam jak przy 1 dawce 😜
W piątek mają być wyniki na mutacje, oby nic nie wyszło! Pozytywnie się nastrajam, od sierpnia wracamy do starań 💪
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.