25 dc
Ok. Mamy jakaś jasność. Wyniki:
KARIOTYPY - wynik prawidłowy u obojga
POSIEW NASIENIA - prawidłowy, ujemny
FRAGMENTACJA DNA PLEMNIKA - 22%
HORMONY badane w całym cyklu
- estradiol 3 dc - 38, 18dc - 40, 25 dc - 98
- progesteron 3dc - 0,20, 18dc - 0,20, 25dc - 0,20
GLUKOZA 87
INSULINA 3,8
Czyli dobrze mówiłam. Owulacji nie było. Jak zawsze ja mam, tak w cyklu, gdzie postanowiłam spr hormony, postanowiła nie przyjść 😛 Albo pech, albo robię się stara i już natura robi sobie wolne....
Chciałam zrobić krzywa glukozowa, ale jak się okazało, nawet na prywatne badanie potrzebne jest skierowanie. Jak robiłam 2 lata temu, to nie wymagali. Widać przepisy się zmieniły bo odmówili w 3 labach... Bez obciążenia wszystko wygląda prawidlowo. Fragmentacja u męża mnie nie zaskoczyła, tak podejrzewałam, bo zarodki 8.1 w 3 dobie w 5 dobie zrobiły się 3.2.2 i 4.3.3. Jeśli będzie kolejne ivf, to z pewnością Imsi. Do tego czasu męża gonię do ćwiczeń razem ze mną, i przyłączam go do spożywania izolatu białka w odżywce.
Na razie tyle. Nic więcej nie robię, bo od poniedziałku tygodniowy urlop. Tyle ile trzeba wykonałam.
Jeszcze został tydzień do cholernej 🐒 a mi się wydaje, że nic nie wyszło w tym cyklu… Mam takie przeczucie, testuje od 2 dni ale wyniki ujemnie. Ciężki orzech do zgryzienia te ciąże 😔
Na dodatek jedna dziewczyna w pracy się domyśliła, że się staram i dogaduje mi( niby z dobrego serca) o takich sprawach ciążowych - sama ma problemy hormonalne ale ona nie planuje potomstwa nie ma z kim, ale wiadomo zazdrość ludzka rzecz normalna.
Cholerna małpo idź do diabła 😡 i nie wracajna conajmiej 10 miesięcy
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2021, 20:55
9 dc
W końcu wrócił prawdziwy sex!
Ostatnie ponad pół roku to bylo:
-starania- więc bez szalu niestety, z kalendarzem co dwa dni to nie jest dobry sex,
- długa przerwa bo początek ciąży-miałam bóle, zmęczenie, ❤️ to ostatnie o czym myślałam ,
- luteina w ciąży sprawiała ze było sucho i drobinki mnie tak pokaleczyły ze wylądowałam po 1 ❤️ z grzybkiem więc nie ryzykowałam ponownie
- później poronienie to w ogóle był zakaz aż do @
- przed @ zdecydowaliśmy się ale to musiało być delikatnie itp po takim czasie czułam się jak dziewica 😂 plus z żelem bo sucho jak na pustyni
W końcu mamy fajne miesiące przed sobą 😈 bez starań, tylko z chęci. Tylko pasuje gumce. A my baaaardzo tego nie lubimy 😑 na płodne chyba jednak będzie trzeba, lepiej nie ryzykować
Dobrego dnia, udanych wieczorów i poranków! 😈
6 dc.
To czas w którym mój umysł i dusza odpoczywa od myśleniu o staraniu o dziecko. Choć wczoraj nie bylo lekko. Rodzinne spotkanie. Mam dwie szwagierki. Jedna jest w trakcie drugiej ciąży. A druga stara się o pierwsze dziecko. Wczoraj słyszałam radość teściowej ponieważ okazało się ze ma dwa pęcherzyki Graffa więc już widzą ciążę bliźniaczą. W rodzinie męża to częste, w mojej zresztą też. Tylko żeby to bylo takie łatwe. Trzymam za nich kciuki, tak szczerze...
Za rada Ala_d duphaston zacznę przyjmować po owulacji:)
Lykam olej z wiesiołka i pregne start.
W głębi duszy wiem że ten cykl nic nie zmieni i chyba czas pomyśleć co dalej...
20 dc
7 dzień po histeroskopii, wczoraj dopiero przestałam plamić, ale odczuwam ból w okolicy jajników, może to owulacja 🤔 ale ♥️ narazie nie będzie bo trochę się boję po zabiegu a poza tym te upały powoduja że jestem rozlazła kluchą, która nie ma siły na nic. Jutro wracam do pracy, oczywiście to nie jest tak że całkowicie przez ten tydzień l4 byłam wyłączona, nie nie nie, codziennie telefony 🤪 już wiem że czeka mnie dużo pracy po powrocie.
Dzisiaj byłam robić biopsję piersi, bo na ostatnim USG doktor znalazła cos co wygląda na gęstą torbiel (lewa pierś jest cała w torbielach) i od ostatniego USG w listopadzie urosła. No i że względu na to, że do kolejnego transferu znowu będę brała hormony mówiła że lepiej to sprawdzić. Ta biopsja bolała 🥴 i nie stało się jak przy wcześniejszej, że zawartość torbieli została wyssana. Wynik biopsji we wtorek. Mam nadzieję że to tylko torbiel.
Postanowiłam zacząć pisać ten staraniowy pamiętnik, chyba dlatego, że potrzebuję wyrzucić czasami jakąś myśl z głowy, a nie koniecznie na wątkach jest na to miejsce, może dlatego, że choć upubliczniam ten pamiętnik to tworzy on dla mnie atmosferę intymności, może też dlatego, że jak każdy potrzebuję czasami wsparcia. Chciałabym, żeby było to miejsce nie tylko do żalów i smutków, ale też do radości. Do spraw związanych ze staraniami, ale też z codziennością.
Powrót do pracy okazał się najlepszym co mogłam zrobić, mimo że ciągle o tym myślałam, mogłam spędzić czas między ludźmi, na szczęście pracuje z super ludźmi, którzy w najtrudniejszym momencie bardzo mi pomogli i zaczęłam powoli sie zbierać...
Przyszła @ w 19 dc! 😲 Niby lekarze mówili, że po punkcji pojawi się wcześniej ale nie sądziłam, że aż tak wcześnie . No nic, na plus jest to, że z jej przyjściem hiperka ma zacząć całkowicie ustępować. Na minus - kolejna @ pojawi się idealnie na urlop i wyjazd nad morze 🤷♀️
Wracam po mału do życia. Wczoraj nawet pojadłam. A jutro wracam do pracy.
To był mega ciężki czas. Ciesze się, że mam to już za sobą.
6dc
@ nie ustępuje. A co w ogóle mnie dziwi, to krwawienie jest bez skrzpów. Pierwszy raz tak mam. Zawsze podczas @ były, a teraz nie ma. Czysta krew, nie ciemna, nie jasna, tak po środku. A co jeszcze mnie zdziwiło... moja temp dzisiaj od razu po przebudzeniu : 37,2🤔 bardzo dziwne. Zawsze myślałam, że temp podczas 🐒 jest niższa niż 37°C, a tu co widzę... 37,2 i to 6 dnia @. A może to nie 🐵? 🤔🤔 no cóż... zobaczymy jaka będzie jutro. Czy się będzie utrzymywać i czy krwawienie będzie nadal... w ogóle w tym cyklu, ta 🐒 jest jakaś inna... zero bólu jajników, zero bólu piersi, a zawsze to zginałam się jak strzelba z bólu i wspomagałam się no-spą. A tak poza tym nie jest obfita, a zawsze była... 🤔 hmm.. Jest jeszcze wcześnie więc być może 🐒 odejdzie dziś, na co oczywiście liczę, chociaż sądząc po krwawieniu, nie zapowiada się. Zawsze przed końcem mam plamienia, a tu... Czysta krew, niezbyt ciemna, bez skrzepów i to 6 dzień. Co się dzieje..🤷♀️
CDN..
Godz. 19:50
Nadal mam @. Może nie tyle co @, ale lekkie krwawienie tylko na papierze toaletowym. Zobaczymy jak będzie jutro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2021, 19:57
26 dc
Dlaczego ta cholerna statystyka musiała dopasc właśnie nas?
My zdrowi, dbający o siebie, bez nałogów.
Pierwsze ciuchy ciążowe kupione.
Poroniłam. 17tc.
Czekam na pierwszy okres, to będzie taki krok do powrotu do normalności. Ale już nic nie będzie jak wcześniej.
Mamy bana na starania-3 miesiące, będziemy się w tym czasie diagnozować.
Chciałabym być już w ciąży. Zdrowej ciąży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2021, 09:59
21dc, właśnie wracam z monitoringu. Przed wizytą się stresowałam że nic z tego nie będzie i pewnie pęcherzyk się wchłonie, ale teraz jestem mega szczęśliwa 😁 pęcherzyk pękł i owulacja była prawdopodobnie w czwartek. Widać było ciałko żółte. Teraz pozostaje czekać całe długie 2 tygodnie i się okaże czy ujrzę w końcu ⏸️ czy nie... Ale jestem bardzo pozytywnie nastawiona 🧡
16cs 3dc
Czasami idę ulicami i się zastanawiam – ile nas jest na tym świecie. Każdy jest przecież czyimś dzieckiem. Gdyby planowanie ciąży było tak trudne, gdyby podniesienie czegoś ciężkiego, jechanie po wyboistej drodze czy napicie się wina na imprezie powodowało poronienie, czy nie byłoby nas o 90% mniej? Jak to możliwe, że kobieta, która nawet nie jest świadoma, który to pierwszy dzień cyklu i nigdy nie sugerowała się żadnym kalendarzykiem rodzi 5 dziecko z kolei? Dlaczego tak jest, że im bardziej się chce i planuje, tym bardziej nie wychodzi? Z jednej strony wierzę, że te wszystkie historie ciąż po „wyłączeniu głowy” to tylko przypadek – chętnie się rozpowiadają i dają nadzieję. Z drugiej strony chyba każda z nas ma takie wrażenie – najbardziej płodne są pary, które mieszkają w komunalnych budynkach, nie pracują, pobierają świadczenia socjalne, żyją z dnia na dzień, nie mają na co dzień większych stresów i po prostu nie analizują za wiele w swoich głowach. Czyli jakby to ładnie nazwać – patola. I jakby na to spojrzeć z innej perspektywy – gdyby natura wymagała jakiegoś większego myślenia w tej kwestii, te pary chyba nigdy nie doczekałyby się potomstwa.
Z ciekawości zapytam się o to mojej pani doktor podczas następnej wizyty. Jakie ma doświadczenia z tym związane. Czy można "za bardzo chcieć". Oczywiście nie mówię tu o ciężkich depresjach, bo one na pewno utrudniają zajście w ciążę. Mam na myśli planowanie, rozmyślanie, "chcenie".
U mnie okres trwa w najlepsze i czuję się do dupy. Strasznie boli mnie brzuch. Dalej nie testowałam, bo w niedzielę już dostałam pierwszych plamień. Jeśli chodzi o nietolerancję pokarmową, to zrobię te badania o których pisałyście i wybiorę się do alergologa. Na razie robię próbę – dwa tygodnie bez nabiału, jak się nic nie poprawi, to odstawię gluten. Może sama dojdę do jakichś wniosków.
Co do starań - pierwsza inseminacja na naturalnym cyklu nieudana. Chcę podejść jeszcze do trzech i tym samym zakończyć rok 2022. Ponoć powtarzanie IUI w 4 cyklach pod rząd zwiększa szanse na ciążę nawet do 40%, a po 4 cyklach zaczyna spadać. Później dobrze jest poszukać problemu gdzie indziej. W poniedziałek wybieram się do kliniki na USG i zapytam pani doktor czy to dobry plan. Postanowiłam oddać się lekarzom w opiekę i nie rozmyślać nadmiernie aż do świąt. Dzięki IUI nie musimy planować już seksów pod kalendarzyk. Fajnie, cieszę się. Najlepsze co mogę teraz zrobić, to dać odpocząć swojej głowie i nie nastawiać się od razu na sukces, tak jak w minionym cyklu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2022, 11:32
Nie wiem jak w słowach ująć to co czuję...znów bóg ze mnie zakpił... dał mi nadzieję, którą za chwilę rozdeptał...został mi ból, czekanie i świadomość, że byłam tak blisko...
12 dc punkcja/ 51 cs
Dzien punkcji. Pobrano 25 komórek jajowych. Nie wiem ile z nich jest dojrzałych. W poniedziałek będę miała telefon, a kolejny-drugi po 5 dobie, ponieważ hodujemy do blastocysty.
Dzisiejszy dzień jest ciężki. Po punkcji kilka razy wymiotowałam, generalnie bardzo słabo się czuję. Oby ta procedura była moja ostatnia, bo nie wiem czy dam radę podejść do 3.
Czekam na pierwsze wieści po weekendzie.
W 2022 roku chcemy podejść do inseminacji. Raczej w pierwszej połowie, zanim zacznie się lato. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Mąż do tego czasu będzie brał tabletki. Nie planujemy już żadnych badań na własną rękę. Czas pokaże jak nam się życie potoczy.
PONIEDZIAŁEK
Jestem w trakcie drugiej mini. Oczywiście z małymi przebojami w międzyczasie, bo pęcherzyki nie chciały rosnąć. Trzeba było przedłużać stymulację... Ale już dochodzimy do końca 💪 punkcja w piątek 🤞🤞🤞
Wiadomo że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chciałabym bardzo miec jeszcze jedną blastke albo moze nawet dwie (tak wiem, szczyt marzeń). Ale nawet jeśli tym razem się nie uda to jestem mega wdzięczna za tą jedną co mam już zamrozoną ❤️
I jakos tak łatwiej mi się czeka... Gdy wiem, że mam na co 😍
Mąż mówi że wyczerpalismy limit porażek i że być może właśnie teraz słońce wyjrzalo 🥰
Oby było dobrze 🍀🍀🍀
19dc 6doba po punkcji.
Wczoraj była 5 doba i nikt do mnie nie dzwonił. Wiem, że dzwonią jak już maluchy trafia do zimowiska ale do głowy zaczęły przy godzić czarne myśli. A co jeśli, żaden nie przetrwał? Przecież to się zdarza. 😱 Zaczęłam tam dzwonić po 16 ale do laboratorium można dzwonić tylko w godzinach 10-11. Wiedziałam, że do tego czasu zniosę jajo.
Od dzisiaj tylko co chwila nerewowo patrzyłam na zegarek, wyczekując 10.
W końcu jest, wybiła 10.
Ręce mi się trzęsą jak alkoholikowi a w głowie same czarne scenariusze.
Nagle słyszę, ktoś odebrał. Serce prawie mi wyskoczyło.
Co to są za emocje... 🤯🤯🤯🤯
Przez telefon Pani mi mówi:
" pani Moniko, na stan wczorajszy mamy 4 zamrożone blastki a 2 są hodowane do 7 doby. Wszystkie są bardzo ładne"
Nagle łzy mi napłynęły do oczu. 😭
Ryczałam sobie tak przez jakiś czas.
Na ten moment nam 6 szans.
Wiem, że za mną jeszcze część również trudnej drogi ale jestem wdzięczna, że los oszczędził mnie i pozwala mi się cieszyć świetnym wynikiem zarodkow. Wiem, że wiele osób walczy o jedną blastkie a ja już mam ich 4 pewne.
Jestem wdzięczna Bogu i losowi, że oszczędził mi tego stresu.
Teraz czuję, że musi się udać. ❤️
Dziękuję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2021, 11:25
19+4
Właśnie odebrałam informacje, że będę miała połówkowe w innym terminie. 😅 Tak czułam, że data, która wybrałam najpierw będzie do zmiany. 🤣 Dobrze przynajmniej, że badanie przesunięte z czwartku na poniedziałek - zawsze to kilka dni wcześniej. Nawet nam to pasuje, bo możliwe było, że w czwartek będziemy mieć gości, a tak ogarniemy wszystko na spokojnie. 😁
Drogie Ovufriend i kochane ovufriendowe przyjaciółki! ☺️
Wybaczcie mi, proszę, że zniknęłam na ponad rok, ale Leo tak totalnie zawładnął moim czasem, myślami i energią, że absolutnie wszystko inne poszło w kąt! 😜😄
Klusek jest cudowny! Przede wszystkim ZDROWY ☺️ Wyszliśmy ze szpitala po 40 dniach. To było ciężkich 40 dni w pandemicznych okolicznościach. Zamknięci bez prawa do odwiedzin, bez możliwości wyjścia choćby na spacer po szpitalnym skwerku. Ciężko tak znosić strach o życie i zdrowie świeżo urodzonego dziecka, zupełnie samotnie, bez wsparcia "żywej i ciepłej" osoby, jedynie z telefonem w ręku. Ale to już za nami, już po wszystkim. Po wcześniactwie ani śladu. W tej chwili Leo ma mniej więcej 13 miesięcy urodzeniowych i 11 korygowanych (pospieszył się o 10 tygodni). Waży ponad 10 kg, ma jakieś 75 cm wzrostu, chodzi i mówi (ulubione słowo małego łasucha to "aamm" 😄 ). Wzrok, słuch, neurologia, wszystko super.
Ale najlepszy jest on sam, jego usposobienie, słodycz, cudowność. Jest bezustannie uśmiechnięty, wszystko go zachwyca, wszystko smakuje, wszystkim się interesuje. Wielkie, inteligentne, szeroko otwarte ciepłe orzechowe oczy wpatrujące się w otaczający go świat z niesamowitym, dorosłym wręcz skupieniem. Nie płacze, nie marudzi, nie nudzi się. W nocy co jakiś czas budzi nas jego donośny, serdeczny śmiech - śmieje się tak do swoich snów ☺️😄
Nie da się go nie kochać! Zwariowaliśmy, oszaleliśmy, przepadliśmy! 😄
Jeszcze nigdy nikogo tak strasznie, dogłębnie i wszechogarniająco nie kochałam. Tęsknie za nim nawet jak wyjdę po zakupy albo jak "zbyt" długo rano śpi 😄 A śpi konkretnie i to od kiedy skończył jakieś 2 miesiące - od 21 do 9 rano bez przerwy. dziecko ideał! ☺️
Od kiedy tylko dostaliśmy go do rąk, wiedzieliśmy, że chcemy więcej 😄 Nie wiem na razie co z moim zdrowiem i jakie są "medyczne" zapatrywania na kolejną ciążę, ale będziemy walczyć. Póki co, w zeszłym miesiącu zaliczyliśmy surprise z tych najbardziej surprisowych 😄 Po JEDNYM JEDYNYM spontanie bez zabezpieczenia zobaczyłam dwie kreski na teście. Tak po prostu 😄Z jednej strony ucieszyłam się przeogromnie, z drugiej przeraziłam przeokrutnie bo nie zrobiłam jeszcze żadnych badań, nie zdążyłam schudnąć a nadwaga podnosi ryzyko powtórki z rozrywki z rzucawką.... Finalnie skończyło się na CB, plamienie i mimo dupka 3 dni później było po wszystkim... ALE JEDNAK! Zaszłam w ciążę sama z siebie i to po jednorazowym wybryku 🤦♀️😄 Nigdy wcześniej w życiu mi się to nie udało, pomimo leków, hormonów i starań pełną parą... Także jest nadzieja....? Na rodzeństwo...? 😜 W poniedziałek umawiam wizytę do dr B i zobaczymy 😉
A tymczasem I'M BACK IN BUSINESS ☺️
Fajnie do Was wrócić! ❤️
7 dc
Nadal krwawienie trwa. Jest już minimalne, ale jest. To nie są plamienia. To jest delikatna krew. Podejrzenia są na CB. Z jednej strony mam nadzieję, że te podejrzenia się sprawdzą, bo znaczyć to będzie, że coś się zaczyna dziać i w ciążę udaje się zajść. Z drugiej strony natomiast smutek i rozczarowanie No i strach. Nie wiem co myśleć. Lekarz dopiero za tydz.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.