Joan Pamiętnik bez tytułu.... 8 września 2021, 10:05

o rany ale długo nie pisałam......

chciałam co raz napisać, ale zwlekałam. Potrzebowałam chyba parę rzeczy przetrawić (a teraz chyba czas, żeby wypluć)

Ostatnio podjęłam decyzję, że muszę sporo sobie w głowie poukładać i w związku z tym mocno ograniczyłam forum. Kiedyś działało na mnie wspierająco i motywująco a teraz ma na mnie kompletnie negatywny wpływ. Większość jest w ciąży albo zaraz w ciąży będzie a ja jestem w miejscu gdzie one prawdopodobnie nigdy nie będą (i dobrze! ).

wracając do ostatniego wpisu to węzeł okazał się zmieniony przez rzekomy stan zapalny. Lekarka jednak powiedziała, że dziwne i zupełny brak objawów. Stwierdziła, że jej się nie podoba i kazała powtórzyć usg po 3 miesiącach czyli w listopadzie.

Mieliśmy powtórzyć badania nasienia w sierpniu. Przełożyliśmy jednak na wrzesień.
Jedyna opcja umówienia się do lekarza była na 18 września a wtedy idziemy na wesele więc odpada. Potem pojawił się termin na 25 września ale chyba w końcu odwołam. Raz, że w planie miała być to chyba ostatnia wizyta (lekarz mówił o roku leczenia) dwa, że stary już nie chce iść, trzy - ja już nie chcę aby brał więcej leków. Od ponad roku bierze leki m.in clo a nie dało to takiego efektu jaki byśmy chcieli (fakt zostało jedno badanie, które odłożyliśmy ze względu na przebyty przez niego covid z gorączką). Ponadto leki co miesiąc kosztują nas majątek.

Już jakiś czas temu myślałam o tym aby dać nam czas do końca roku. Chodzi mi tu o leczenie, badania i lekarzy. I ostatnie tygodnie ciągle pracowałam nad sobą aby temat "zaakceptować". Coraz częściej i intensywniej mam problemy z zaciskającą szczęką (efekt prawdopodobnie stresu) a co za tym idzie bólem szczęki, karku i głowy. A to się natomiast sprowadza do ciągłego poirytowania.
Wczoraj temat się chyba sam rozwiązał, bo dowiedziałam się, że szefowa zamyka firmę i pracuję do końca roku.
Zresztą stary też już jakiś czas mówi, że jego stanowisko pracy jest wątpliwe, bo ma coraz mniej pracy. Już od kilku miesięcy rozsyła swoje CV. Zatem jeżeli oboje zostaniemy bez pracy to ohohoho

Zaraz minie 6 lat starań (plus rok bez zabezpieczeń), więc szanse, że coś się zmieni są raczej małe. Tym bardziej, że stary ma wyniki takie jakie ma, a moje wyniki są gorsze niż u 40 latek.
Dodatkowo się wkurzyłam ostatnio, bo mój gastro zlecił badania na obecność metabolitów leku, który biorę dobrych kilka lat. I wtedy (na początku) po pół roku stosowania miałam te badania robione i wyszedł mi poziom lekko toksyczny. Zmniejszył dawkę leku a na pytanie czy trzeba powtarzać badanie powiedział, że nie. Teraz miałam w czerwcu teleporadę i zlecił mi to badanie (a to takie badanie, że sama nigdzie nie mogę zrobić, bo da się tylko na dziennym pobycie w szpitalu i oni jeszcze gdzieś to wysyłają). I wtedy nie trzeba było a teraz po 4 latach nagle trzeba ? I co wyszło ? Gówienko. Poziomy niższe ale w interpretacji łapiące się w tą samą rubrykę czyli toksycznie i potrzeba zmniejszenia dawki. Ha ha ha. Bardzo - kuźwa - śmieszne. I się zastanawiam czy to nie miało wpływu na płodność (Paśnik tylko kazał mi odstawić ten lek w ciąży, gastro powiedział, żeby nie odstawiać a w ulotce piszą, że nie można go brać starając się o dziecko i w ciąży - mózg rozj**any). Teraz już po ptokach, bo w tym czasie moja rezerwa jajnikowa poleciała na łeb na szyję a co za tym idzie jakość komórek. W między czasie doszło pogorszenie wyników starego i mamy co mamy a raczej nic nie mamy! (chyba, że znaczne uszczuplenie konta, bo poszło chyba kilkanaście tysięcy - po ok 11 przesłałam liczyć)

jak ktoś dotrwał do końca mojego monologu to pozdrawiam.
Musiałam powiedzieć to głośno, "nie staram się już z pomocą medyczną". Mam to w dupie. Będzie co ma być. Czas się pogodzić z tym jak się życie ułożyło. Widocznie jakiś był w tym cel. Plus czas szukać pracy....

13t1d

Czas powoli idzie do przodu. Witamy Wrzesień 🍂🍁 Robię głęboki wdech i wydech. Staram się oczyścić myśli i po prostu być.

Wieści z wizyty nie napawają wielkim optymizmem. Krwiak nadal jest ogromny, z pomiarów większy niż ostatnio. Ma 6,6cm x 3,7cm. Co za cholerstwo. Jest w dole. Wygląda jakby pooowoli się organizował, wchłaniał. Ale ile to może potrwać to nie wiadomo. Wg gina najlepiej by było jakby się oczyścił. I mam być dodatkowo gotowa na to, że bardzo możliwe, że pojawi się dość duże krwawienie. Choć nie musi. Mogę po prostu plamić. No to tak sobie plamie znowu od niedzieli.. po 1,5 tygodniowej przerwie.

I wiecie.. tak patrzyłam na to draństwo na USG, a do góry tańcowało niczego nieświadome Maleństwo. Wywijało tak, że gin nie był w stanie zrobić badań prenatalnych. Cudem udało się akrobatę zmierzyć. A to już prawie 7cm Szczęścia ❤️

Za każdym razem gdy pojawia się jakiś niepokój, zwiększa plamienie, pojawia się kłucie, mówię do Maluszka, żeby się tam dzielnie trzymał, a z drugiej strony mówię sama do siebie "pamiętaj, masz Tosie".. cokolwiek się stanie, Ona jest równie ważna. Jestem rozdarta. Pomiędzy moimi Miłościami.. jedna która kocham już od bardzo dawna, a druga której jeszcze nie spotkałam, a zdążył już mocno pokochać..

Jak dobrze, że w takich ciężkich chwilach mogę tak bardzo mocno liczyć na Małża ❤️


Pozostaje mi wierzyć w dobro i czekać.

================================

Duphaston 3x1
Cyclonamina 3x2
Letrox 37,5 1x1
Pregna Plus 1x1
DHA 2x1
Żuravit 1x1
Aspargin 3x1
Probiotyk 1x1
Amotaks 1x1 (podwyższone CRP)

===============================

Wizyta u gina

02.09 (ponowne prenatalne)
14.09
27.09

==============================

Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami

3 procedura, 6 transfer, 4 ciąża...
Czekam na poronienie 💔😥
Nie mam pojęcia co robię źle albo czego nie robię dla swoich dzieci 😞

10 dpo Ovitrelle
Zrobiłam test o czułości 10mlU...
I zobaczyłam kreseczkę. Taką delikatna, lekko różową... Nie żaden cień. Nie muszę wspinać się po oknie, aby dojrzeć kreseczkę.
Ja wiem, że to jeszcze jest działanie Ovitrelle...ale piękna ta kreseczka.
Raczej nie ma szans na powodzenie, bo progesteron w 8dpo wyszedł 14,90...zbyt mało,aby mogło się coś zadziać.
Wszystkie do tej pory objawy znikają z każdym dniem.
Jedynie utrzymuje się ból piersi i ból miesiączkowy....
W sobotę idę sprawdzić betę...

Wracam dziś do pracy, do szkoły, do dzieci... Szczerze? Naprawdę tego nie chcę! Jestem zmęczona poświęcaniem się cudzym dzieciom. Niepłodność zabrała mi powera do pracy, chęć wykonywania mojego upragnionego zawodu...
Psychicznie jestem wykończona.

Druga kreseczko, zostań ze mną już na zawsze...
Boże, zgódź się na to moje dziecko, proszę....

20 dc
Przyszły wyniki Męża.
Plemniki z fragmentacją DNA 26 %, gdzie norma jest do 15%.
W posiewie nasienia wyszedł streptococcus agalactiae.
Wzrastanie mierne także nie wiem czy to po prostu nie zanieczyszczona próbka. Musimy skonsultować wyniki z lekarzem. Na pewno zmiana stylu życia i suplementy na tą fragmentację. Akurat mamy przerwy w staraniach, wiec będzie czas na poprawę wyników.

Chyba żegnam się z tym cyklem starań i muszę przywitać z 9. Dziś już Temperatura w dół z 37.05 na 36.7 ,dostałam plamienia,zatem po południu 🙈przyjdzie na dobre. W tym cyklu mało z mężem się staraliśmy o dzidziusia, jego wyniki wyszły słabe,lekarz dał mu 3 miesiące na ich poprawienie (sport, suplementacja, dieta),ale pomimo tego jakoś w tym cyklu miałam nadzieję....w tym miesiącu, to był rekord Dowiedziałam się o kilkunastu osobach w ciąży, istny wysyp. Jakoś natchnęła mnie nadzieja, że nam też się udało,a wyszło jak zwykle...dziś z rana trochę było łez. mąż podchodzi na luzie i mnie pociesza oraz przygotowuje psychicznie, że pewnie kolejne pół roku zajmą nam starania...na Jutro wykupiłam badania na makroprolaktyne, TSH, Wit. D i kwas foliowy. W tym miesiącu poświęcam czas i pieniądze na badania by sprawdzić pod każdym kątem czy wszystko ze mną ok. Planuję także wybrać się ze dwa razy na monitoring. Przy późniejszych miesiącach jeśli wszystko wyjdzie w porządku, mam zamiar odpuścić wszystkie badania. Chce mieć pewność, że ze mną wszystko w porządku i że potrzebujemy po prostu czasu,aż dzidzia zdecyduje Nas wybrać i zagościć na całe życie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2021, 11:09

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 2 września 2021, 13:09

Czuje jak ten zegar biologiczny mi bije, patrze i pzytulam synka i mysle sobie jaki on juz jest duzy. Zaraz nie bedzie sie chcial przytulac, zacznie miec wlasne zycie i a ja juz teraz sie tego boje, jak sobie poradz z tym niezrealizowanym marzeniem. Jak widze na forum zdjecia maluszkow, jak czytam historie porodow, to moja glowa nie daje rady i te glupie lzy sie leja. Jak bardzo chcialabym nie liczyc na jakis cud w moim zyciu bo przeciez jeden juz mam, dlaczego nie potrafie uciszyc tych innych glosow. zazdroszcze kobietom, ktore juz naprawde odpuscily, ja ciagle mam testy ciazowe, ciagle zastanawiam sie nad objawami.
I mimo tego, ze moje szanse sa bliskie zera ja wciaz nie umiem tego wyciszyc. Pewnie tak to sie bedzie ciaglo do 40...
Teraz lecze gronkowca, nie wiem skad go mam, nie mam zadnych objawow no ale laduje w siebie ten antybiotyk. Moze uda sie zrobic to selektywne hsg i odhaczyc ostatni punkt na liscie.
Wiem, ze powinnam rozwazyc ivf, ale nie ma we mnie zadnej gotowosci, nie czuje ze mialaby to byc moja droga. Gdybym nie maial synka, to na pewno bym probowala.
Chcialabym czuc wieksza wdziecznosc za to co mam, ale to takie trudne! chcialabym nie czuc zazdrosci, nie czuc tego rozczulenia na widok maluszka.
I tak bardzo bym chciala zeby tak wielu dziewczynom tutaj sie udalo, zeby mogla doswiadczac tych cudow i myslec sobie ze zycie jednak jest nieprzewidywalne. Ja mam swoj cud i gdyby nie ta milosc to nie wiem jakbym sobie poradzila z tymi emocjami...
Chcialabym tez wiedziec o co sie modlic, o czym marzyc, czego sobie zyczyc gdy spada gwiazda. Kompletnie tego nie czuje.

22dc...
Ja już nic nie rozumiem... szłam na wizytę z nastawieniem ze dostanę clo i po wszystkim...
Temperatura wskazuje ze była owulacja, progesteron 17.7 tez... na wizycie dowiaduje sie, ze to nie w tych jednostkach powinno byx te 10... ze trzeba ten wynik podzielic przez 3... z z USG wynika ze była owulacja, ale ten progesteron koło 5 juz nie robi takiego szalu... :|.
Pomysl jest, ze może po porodzie sa niedrozne jajowody? Więc w kolejnym cyklu trzeba to zrobić...
Wielki dół, ze teraz znowu cały cykl czekania, ze mimo duphastonu ten progesteron słabo wychodzi...
Wieczorem patrzę w te wyniki i co? Nastąpiła pomyłka przy przeliczeniu jednostek, z tych jednostek co mam, to trzeba pomnożyć przez 3, a nie podzielić... wracam do punktu wyjścia... z dobrym progesteronem, ale dalej bez ciazy... 😢
Niech ten cykl siw juz kończy... temperatura szaleje, tak wysoko dawno niw była :| zna ktoś dobrego psychiatrę? :|

Bonita Miało się udać za pierwszym razem 4 września 2021, 12:18

Za szybko panikuje :) test owulacyjnych pozytywny! A my staramy się dalej i będzie dobrze. W przyszłym tygodniu mam wizytę u ginekologa.

Właśnie mija termin mojego porodu.
A nie dość że spędziliśmy ten dzień na cmentarzu na grobie naszego nienarodzonego dziecka musieliśmy pożegnać następne.
Boże daj siły.

Sasanka55- Sasankowa mama 17 czerwca 2025, 10:25

Dziś kończysz swój pierwszy roczek. Chociaż minął on dość szybko, to czuję się tak, jakbyś był ze mną zawsze, jakby nie było życia przed Toba. Jesteś moim cudem, najwspanialszym spełnieniem marzeń. Jesteś idealny! ❤️

Dziś 37dc, okresu nadal nie widać, jeśli do jutra się nie pojawi to w sobotę zrobię test, zapewne negatywny, bo w sobotę idziemy na ślub więc ze spokojem będę mogła wypić drinka. No chyba że jakimś cudem nie wypije 😜

Jestem po prenatalnych. Wszystko ok - chociaż to nadal dla mnie lekka abstrakcja, że rośnie we mnie drugi człowiek! Tylko mam się oszczędzać bo łożysko jeszcze się nie podniosło. Pomoc jest jeszcze czas na to.
Mdłości już powoli ustępują i jest lepiej. Za to często mam niestrawność i muszę bardzo uważać, co jem.
I mam mega nadwrażliwość na zapachy.
Brzuch jest dużo większy, niż w 1 ciąży z Młodą.
Przytylam 4 kg w krótkim czasie, lekarz kazał się ogarnąć.
Od 2 tyg nic nie przybrała, bo wymioty dopuściły.
Skąd wymioty i tycie?
Żeby nie zwracać wszystkiego,musiałam jeść 1,5 h. Inaczej nie byłoby szans na wchloniecie się leków.
Teraz już planuję jeść bardziej odżywczo i rozsądniej. I lekkostrawnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2021, 08:05

6 dzień po transferze 🍍

Do 4 dnia nie miałam jakichkolwiek objawów że się udało już mówiłam do męża chyba wracamy po druga blastke, ale wczoraj pod wieczór miałam chwilowe napady gorąca i bóle w podbrzuszu jak na małpiszona 🐒 pomyślałam albo implantacja albo rzeczywiście zbliża się okres 😒 dziś rano nie wytrzymałam i zrobiłam dwa testy 😅 nadal nie wierze ale chyba się udało 😍😭🙈 krew już oddana czekam na wyniki ⏳
Stary jeszcze nie wie, chce mu zrobić niespodziankę 🥳

5d8063e9713a.jpg


Edit : Beta 31,6 🥳🥳
Estradiol 248,0
Progesteron 11,6 i to mnie martwi najbardziej, pomimo że biorę dowcipnie progesteron 3x2 😩
Będę atakować klinikę o jakieś dodatkowe wspomaganie


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2021, 17:15

Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 10 października 2021, 17:36

22dc

12dp IUI

Tak się zastanawiam do kiedy macie nadzieje w cyklu na ciąże? U mnie kiedyś nadzieja była do mocnego okresu, nawet pierwsze krople krwi mogły świadczyć przecież o implementacji a obecnie moja nadzieja umiera w pierwszym dniu kiedy zaczyna się lekki ból okresowy, wiem że wtedy już po wszystkim. Liczę że kiedyś się pomylę i organizm mnie tak oszuka.

Piersi i sutki bolą nadal, śluz wodnisty, momentami grudkowaty (ale nie chorobowo), wczoraj kuły mnie jajniki na zmianę, od 4 dni lekkie okresowe bóle brzucha.

10 miesięcy 26 dni 9600 wagi

Piotruś jest coraz bardziej aktywny, mniej płacze chyba że coś go wkurzy. Teraz numer jeden jest raczkowanie po domu i psocenie.
Mówię nie ruszaj tej fieranki a on bardziej. Mówię nie idź tam a ten szybciutko i się śmieje. Zaczyna się wspinać, ale żeby wstał daleka droga nie ma sił.
Ostatnio byłam dumna do 5 spał sam w łóżeczku. Nareszcie się wyspałam i mogłam spać jak trzeba a nie na skrawku.

Cykl miesiaczkowy mi się rozjechał. Miałam wszystkie badania immuno zrobić 15.09 a wyszło jak zawsze inaczej. Owulacja przyszła szybko chyba 8dc i tydzień wcześniej muszę 2 badania zrobić ehhh jak zawsze coś. Mogłabym pod koniec września ale znając życie wyników na wizytę by nie było. Od razu chyba po obu zaczęłam plamić ekstra brzuch bolał jak na malpiszona, na szczęście po 3 dniach znikło. W ciąży nie jestem od ponad miesiąca nie było bzykania nie byłam w stanie przez kiepskie noce i spanie małego z nami.
Do tego mój ma szczęście do pracy. Czuję że w poniedziałek go zwolnią. Tylko dlatego że poszedł na chwilę z kimś pogadać. To jest pretekst. Tym bardziej że firma ma się za 2 tygodnie otworzyć. A pewnie szukali ludzi aby wyłożyli towary a potem zegnaj. Tym bardziej jak inni rozpoczęli pracę w lutym.mieli szkolenia itd a mój zaczął w lipcu i bez niczego. I od samego początku byłam przeciwna tej pracy , teraz stwierdził że miałam rację. Kobieca intuicja. Więc zapewne będzie musiał szukać dalej. A przez te pandemię bardzo obniżyli pensje teraz patrząc 2200-2300 do ręki i jak z tego wyrzyc.
U mnie w pracy nie lepiej coś obiło się o uszy że kto wie czy nie zlikwidują stanowiska pracy. Zawsze z koleżanką mieliśmy ręce pełne pracy a teraz ona się nudzi. Wszystko robią aby jak najwięcej ludzi pozwalniac. Serio ale teraz przydałaby się druga ciąża abym kasę na prawie 2 lata miała. Bo tak naprawdę nie wiadomo co będzie. Kierownik sam mi powiedział że wracam do pracy kiedy jest największy bałagan i zamieszanie. Ehhhh odchodziłam były zmiany sale nie takie jak teraz. Wariatkowo jak nic będzie.

Mój cud ma 1 rok, miesiąc i 2 tygodnie

@Misia miło, że pytasz, dziwnie i fajnie było móc usiąść i nic nie robić. Z pozoru jestem ekstrawertykiem, ale bliżej mi do introwertyka, zawsze lubiłam spędzać czas sama ze sobą, po roku 24h razem z drugim człowiekiem zapomniałam już nawet jak bardzo.

@Jaheria kiedy startujecie ze żłobkiem?

Z każdej strony słyszałam, że dając do żłobka dziecko trzeba liczyć się z płaczem na początku i chorobami, i tak jak na płacz (mimo, że go finalnie nie było) byłam przygotowana, tak po cichu liczyłam, że choroby nas ominą. W końcu po drodze tyle dzieciaków u znajomych coś łapało, a młody nic, że tliła się iskierka nadziei, że trafił mi się tytan odporności. Eche.. żłobek szybko ją zgasił.

Już w drugim tygodniu kariery żłobkowej pojawiła się bezbarwna wydzielina z nosa, ilości nie były jakieś spektakularne, nie było gorączki, ani kaszlu, osłuchowo tez ok, do tego szły 4 zęby na raz, co sprzyja nosowym wydzielinom (górne kły i dolne dwójki). Pediatra stwierdził, że taki katarek może się utrzymywać nawet 3-4 tygodnie i jak najbardziej można z tym posyłać dziecko do żłobka. Generalnie kropelki, odsysanie, inhalacje. Po drodze było jeszcze szczepienie na odrę, świnkę, różyczkę i lekarka potwierdziła to co mówił lekarz na wcześniejszej wizycie. Niestety trzeci tydzień kariery żłobkowej był już pod znakiem nieobecności z powodu podwyższonej temp no i gluty zrobiły się zielone, a noce straszne. Młody nie mógł spać, ciągle się budził, przez katar i zęby. Żyłam na autopilocie. Czwarty tydzień w kratkę i piąty tydzień czyli obecny w domu. Nie ma temp, osłuchowo ok, ale gluty nadal zielone, gardło zaczerwienione, do tego doszło zapalenie spojówki oka (prawdopodobnie przeniósł sobie bakterie z nosa do oka, rozmazując gile po twarzy).

Młody ma się w tym chorowaniu całkiem nieźle, dbam o jego dobrostan najlepiej jak umiem. Niestety kosztem siebie, to prawda, że człowiek sobie flaki dla dziecka wypruje i jeszcze zawiąże na nich kokardę, aby było ładnie. Plecy bolą mnie już okrutnie, ale co zrobić kiedy mały człowiek w chwili złego samopoczucia znajduje ukojenie wklejony w moje ramiona? No to noszę.

Na szczęście jest światełko w tunelu, przede wszystkim noce się poprawiły, a dwa dni temu młody dostał leki, najpierw psikam w nochala czymś mocnym na receptę na obkurczenie śluzówki, później inhalacja i odciąganie. Cóż z nosa wychodzą rzeczy przywołujące w pamięci niektóre sceny z Obcego, ale przynajmniej na prawie cały dzień jest spoko i widać, że mocno mu to pomaga.

..a jednak istnieją bardziej obrzydliwe rzeczy niż zmiana zdefekowanej pieluchy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2021, 23:10

Iskierko, dlaczego nie zostałaś z mamusią? 💔
Wszystko szło dobrze, w środę beta wzrosła do 156. W czwartek dostałam antybiotyk na ten kaszel. Ginekolog wysłała mi receptę na neoparin, duphaston, encorton, acard. Nawet plamien nie było. Tylko raz i tyle.
A dziś cios. Beta spadła. 94. Jestem rozbita.
Ginekolog kazał jeszcze powtórzyć w poniedziałek bo mógł być błąd pomiarów. Hmm było by cudownie jakby to był błąd. Tylko pop prostu w to nie wierzę 😔
Nie wierzę że kolejny raz szczęście zostało odebrane.

W opisie mam, że kiedy nie masz nic prócz wiary masz wszystko czego potrzebujesz. A ja właśnie ten wiary nie mam...

No i stało się... czas na kolejny etap walki...
Chciałabym żeby mój mały synek miał rodzeństwo n a tym świecie... chciałabym wierzyć, że kiedy nas już nie będzie on nie zostanie tutaj sam... Ja mam brata, różnie bywało, ale nie wyobrażam sobie ze miałoby go nie być...
Ale do brzegu... byłam dzisiaj w klinice... dziwnie się tam poczułam, trochę wróciły wspomnienia... ale Celowo poszłam do tej samej ginekolog, sprawdziła wszystko co trzeba i uznala że już można próbować... dostałam zestaw leków do transferu, które mam brać od 3dc cyklu w którym chce transfer i zaczynamy... trzymajcie kciuki, żeby się udało... 😔


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2024, 14:23

W sobotę test wyszedł bielusieñki. Stwierdziłam, że nie ma po co iść na betę...
Przyjęłam to na spokojnie.
Dziś temperatura spadła, czuję ból okresowy i zaczęłam plamić...i zaczyna mnie rozwalać...
Spojrzałam na męża z załzawionymi oczami wychodząc z toalety.
Kolejny zawód...
...ile do cholery jeszcze?



Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2021, 22:44

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)