09.09 ⏸️
Druga walka rozpoczęta. Ta będzie wygrana. Będzie dobrze 
Narazie objawów ciążowych brak (no może czuje burczenie w brzuchu) 😉
Bete zrobię w przyszłym tygodniu, nie będę latać jak w poprzedniej ciąży. Teraz chłodniej do tego podchodzę, mąż tak samo.
Wizytę u gin ustalę za 2 tygodnie żeby też już był porządny obraz bobka 😀
Edit: ku.wa jak bolą te clexane!
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2021, 06:32
35+5
Lili wazy 2740, także w 2 tygodnie przybrała kolejne 400g z hakiem 🥹💜
Szyjki mi nie sprawdzał, bo powiedział, że na tym etapie mogę rodzic już w każdej chwili, wiec to nie jest ważne 🙈 CC mamy umówioną na 10.08, ale jak będę się źle czuła po tym weekendzie, to mam w poniedziałek zadzwonić i przepisze mnie na CC z terminem 03.08 👀
19 II 2024
Ciąża rozwija się prawidłowo. Pierwszy trymestr za mną 
USG i badani krwi i moczu wykonuję co 2 tygodnie. Nadal biorę progesteron i estradiol. Całe szczęście są to już niższe dawki, choć nadal wysokie.
Stresuję się każdym badaniem, nadal się boję, nawet obawiam się oglądania rzeczy potrzebnych do wyprawki.
Całe szczęście, że mój mąż jest optymistą.
Cały czas pracuję, wmawiam sobie, że dzięki temu mam mniej czasu na niepotrzebne stresowanie się
oraz na jedzenie 
Moje schorzenia:
- niedoczynność tarczycy ( brak połowy tarczycy)
- Insulinooporność
- Dislipidemia
-PCOS fenotyp D
Moje leczenie i suplementacja:
- Letrox 100 i 75 naprzemiennie
- Glucophage ( metformina) 3x1000
- Duphaston 3x2 ( będziemy skracać cykl)
- Fertistim 2 saszetki dziennie
- Koenzym Q10 - 150 mg
- Wit E - 25 mg
- OmegaMe:
- olej rybi- 1000mg
- EPA - 500mg
- DHA- 250 mg
-Cynk - 15 mg
- Wit C - 80 mg
- Kwas Alpha Lipinowy- 600 mg
- Berberine - 333mg
- Resveratrol Complex - 1 x
- NAC - 1000mg
- Olej z czarnuszki - 1 x
- Kurkumina z wit B ( tutaj jak skończę kupię osobno )
- Olej z wiesiołka 5 ml dziennie od pierwszego dnia cyklu do owulacji
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2022, 16:27
Ostatnie kilka dni byłam nad morzem. Tak bardzo mi brakowało takiej regeneracji! Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że znowu powolutku powraca mi radość z patrzenia na morze, słuchanie szumu fal...bałam się, że już nigdy w niczym nie odnajdę radości. Wróciłam z podładowanymi bateriami, za chwilę zaczynamy marston choć to będzie taki na luzie bo nie biorę żadnych leków wspomagających, więc nie liczę na cud 
Na krótkim odpoczynku było fajnie, ale waga wskazuje +2kg! Załamka 😭 wystarczy pofolgować sobie odrobinkę ze słodyczami i piwkiem i efekty są w tempie ekspresowym...teraz będę to zrzucała przez 2 miesiące..
waga lekko mi wchodzi,ale jak ma zejść to masakra
Dziś jest 2dc, zaczynam kombo dawkę z Clo, tj 2-9dc po 2 tabletki i miejmy nadzieję że moze w tym miesiącu coś się poprawi. No nic, czas pokaże. Ten miesiąc biorę się za siebie jeszcze bardziej i zobaczymy co to będzie.
Ostatni wpis...mimo, że nie było ich za wiele musze to z siebie wyrzucić...
Czas oswoić się z brutalną prawdą z którą przyszło mi się dziś zmierzyć... Czas odpuścić i pogodzić się z tym,ze swoją drugą szansę zmarnowałam...
Ze względu na chorobę synka obiecałam sobie, że choćby nie wiem co nie zdecyduję się na dziecko mając 34lata ,a zachodząc w ciążę za miesiąc, poród wypadal by po.... Nie przezylabym drugi raz tego gdyby okazało się ,że jest chore..
Chcąc trafić w,, te,, dni robiłam dzien w dzień testy, byłam na dietach które ponoć sprzyjają poczęciu, jakieś ćwiczenia, starałam się unikać stresu itp....
Tylko zapomniałam o jednym... I dzis zostalam sprowadzona na ziemię...
Mój mąż niby to mówił ,że chcialby miec więcej dzieci.. Wydawało się, że trochę przemawia trochę zazdrość przez niego opowiadając jak to kolejni koledzy zostają ojcami... I byc moze tak było.. Byc może chciał mieć dziecko... Tylko jak się okazało nie ze mną... 
Drobna sprzeczka sprawila,ze rozwinął mu się język i gdy poszlam do niego mówiąc,ze mamy ostatnią szansę dziś - głupia ja myślałam,ze to będzie dla niego motywacja - w odpowiedzi usłyszałam cos czego bym się nigdy nie spodziewała....cyt.,,ostatnia szanse ty masz,ale nie znaczy,ze ja,, na chwile mnie zamurowało,nie umknęło mu to oczywiście wiec dodal cyt.,, no co to, że ty nie będziesz mogła to nie znaczy, że młody nie będzie miał rodzeństwa,a ja więcej dzieci,, poczułam się jakbym dostała w twarz....
Mimowoli do oczu napłynęły mi łzy,a on najzwyczajniej w świecie odwrócił się i poszedl spać...
Nie wiem czy tylko ja odebrałam to w sposób, że dał mi do zrozumienia, że dziecko może i chce ,ale napewno nie ze mną...
Oszukiwał mnie przez tyle czasu, jakby specjalnie czekał na moment żeby pozbawić mnie nadziei..
Bardzo pomyliłam się w stosunku do niego....jest mi tak przykro, że chętnie nie wychodziłabym z łóżka...
Najtrudniej bedzie pogodzić się z tymi wszystkimi kobietami spacerujacymi z dziećmi, wózkami... Będącymi w ciąży... Trudno jest nie patrzec i ciągle komuś zazdrościc bo żeby był komplet moja siostra też zaszła w ciążę... Te wszystkie ciuszki, kocyki ,rozmowy, wiadomo, że się cieszy,ale ciężko mi się cieszyć jej szczęściem... Podła ze mnie siostra i mam z tego powodu wyrzuty sumienia... 
Tak czy siak rozpisałam się ,a mialo byc krotko...
Nic tu już po mnie, moje starania właśnie się definitywnie zakończyły..choc nie w sposób w jaki miały...
Życzę Wam ze szczerego serca udanego początku i rozwiązania, trzymam za Was kciuki =**
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2022, 22:58
Dawno mnie tu nie było....
Nie myślałam, że aż tak dawno.
W skrócie.
Pod koniec lipca podeszłam do swojego pierwszego transferu. Niestety zakończony porażką...
Te emocje po nieudanym transferze to jakaś masakra więc boję się drugiego podejścia.
Na myśl o przeżywaniu tego od nowa aż coś mnie skręca.
Zrobiłam sobie miesiąc przerwy i wykorzystałam ten czas na drobną diagnostykę.
Zrobiłam histeroskopie- tu wszytko wyszło ok.
Pakiet badań na trombofilie - tu wyszedł mi czynnik VR hetero, MTHFR homo i Pai hetero.
Teraz wiem, że heparyna pojdzie w ruch.
Obecnie jestem w 9dc i do crio podchodzę na cyklu naturalnym ale jakoś śluz nie chce się pojawić. Dwa dni temu Endo miało 7,31mm ale pęcherzyka jeszcze nie bylo.
Nawet jakoś nie mam siły się tym przejmować.
Wiem, że sama nie jestem w stanie nic zmienić, nie mam na to wpływu czy coś urośnie, czy będzie owulacja czy nie.
Czekam.
W poniedziałek mam podgląd. Będzie to 12dc.
Ostatnio owu miałam w 10/11dc i lekarz powiedział mi, że przeważnie jak cykl jest krótszy to następny może być dłuższy.
W głowie mam modlitwę o pogodę ducha a w szczególności jeden fragment.
"Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego."
To jest modlitwa alkoholików ale w obecnej sytuacji jakoś do mnie pasuje. Przy pierwszym transferze wariowałam, bo owulacja przyszła dość późno.
Teraz wiem, że jeżeli cykl postanowi być bezowulacyjny to ja tego nie zmienię.
Ale nie wiem jak długo w tym stanie "godzenia się" wytrzymam. 😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2021, 19:04
Pobyt nad morzem wplynal na mnie bardzo pozytywnie...nie bylo bardzo goraco ale dzieki temu moglam chodzic na dlugie spacery brzegiem morza i jeden dzien spedzilam na wycieczce rowerowej w Slowinskim Parku Narodowym. Moglabym zostac tam dluzej, ale jestem tutaj z innego powodu
Wczoraj mialam rozmowe z moim dr i zaczelam brac zastrzyki (Menupur 225 dziennie) no i tak ma byc do 16.09 czyli kolejnej konsultacji na zoomie. Od 13.09 mam wlaczyc luteine 3x1. Moj protokol wydaje mi sie inny od tego, ktory mialam w UK i inny od tych, ktore dziewczyny w pamietnikach opisuja. Mialam zapytac doktorka o szczegoly, ale zaoralam sie w akcji pytajac o inne rzeczy i potem juz mi z tej mojej glowki wylecialo. Udalo mi jednak uzyskac info, ze jezeli bede chciala to dostane valium podczas transferu.
Prosze, prosze niech te jajeczka ladnie sie tam produkuja.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2021, 22:56
6dc...
Ostatnio mam wielki młyn w pracy i po pracy... jak wracam do domu kolo 20 to jedyne czego oczekuję od życia to ciepłe łóżeczko, z którego trudno się wstaje po 5...
Nawet psycholog ostatnio zasugerowała, ze jeżeli taki tryb życia pomaga, to ok, ale jezelk to tylko próba ucieczki przed zyciem, to powinnam sie zastanowić ... ile można uciekać?
10 miesięcy 😭 za chwilę kolejny 12... córeczko, czy naprawdę przeżyłam juz 10 miesięcy bez Ciebie? Naprawdę minęło już tyle czasu, 10 miesięcy temu wiedziałam już, ze nie usłyszę Twojego placzu podczas porodu...
Kiedy minęło te najgorsze i najdłuższe 10 miesięcy mojego życia? Cholerne 10 miesięcy, gdzie każdy dzień uświadamia mi bezsens ludzkiego życia... cholerne 10 miesięcy które miało wyglądać zupełnie inaczej, przecież powinnam teraz stac nad łóżeczkiem w którym powinnaś teraz grzecznie spac, moja mała córeczko miałabys kolo 7 miesięcy... patrzę na dzieci w podobnym wieku i to dalej cholernie boli, ze ominęła mnie radość bycia matka... 😭 jedyne co mi daje sile do walki z życiem każdego dnia, to wiara, ze tam gdzie jesteś jest Ci dobrze... bo jest, prawda? 😢
Co u nas?Ola rośnie,😁.Karmię piersią i narazie okresu ani widu ani słychu.
Jakieś dwa tygodnie temu coś tam niby w żartach bqknełam o kolejnym dziecku.Mąż powiedział że zwariowałam.Nie jest gotowy hehe więc narazie dam mu spokój zresztą narazie to i tak fizycznie nie możliwe,raz że brak okresu/płodności a dwa że nawet gdyby była to mąż wyjechał do pracy za granicę😁 przyjeżdża raz w miesiącu 😱🤪🤪i znając mojego pecha to będzie zjeżdżał albo w okres albo w niepłodne.Tylko kiedy ten okres nadejdzie to też nikt nie wie .
Ciąża rozpoczęta 12 lipca 2021
🤵suplementy poprawiające nasienie (w nawiasie firmy, które wyszły nam najtaniej):
⏺️selen NowFoods - 1 x 200 mcg (L-selenometionina)
⏺️B Complex Doctor's Best - 1 x tabletka
⏺️cynk Ostrovit - 3 x 15 mg (pikolinian cynku)
⏺️L-karnityna Swanson - 2 x 500mg
⏺️ astaksantyna Swanson - 2 x 4mg
⏺️ witamina E Swanson - 1 x 268 mg (400IU) (d-alfa tokoferol)
⏺️DHA 500 NowFoods - 1 x tabletka (w tym DHA - 500mg, EPA - 250mg)
⏺️NAC Swanson - 1 x 600mg (N-acetylo-cysteina)
⏺️Q10 Swanson - 1 x 100mg (ubichinon)
⏺️ witamina D Ibuvit - 1 x 2000IU
w dni płodne, na zwiększoną lepkość:
⏺️ACC Optima - 2-3 x 200mg
Edit.
lipiec 2021:
ilość - 276,69mln, koncentracja - 95,41mln, ruch postępowy - 68,95%, morfo - 1%❌
październik 2021:
ilość - 509,2 mln, koncentracja - 134mln, ruch postępowy - 72%, morfo - 5% ❤️
na 3 miesiące odpoczywamy od końskich dawek i zmniejszamy suple do:
⏺️ ADAM NowFoods - 1 x tabletka (zawiera selen, witaminy B, cynk, witaminę A, witaminę E, witaminę D, Q10)
⏺️L-karnityna Swanson - 1 x 500mg
⏺️ astaksantyna Swanson - 1 x 4mg
⏺️DHA 500 NowFoods - 1 x tabletka (w tym DHA - 500mg, EPA - 250mg)
⏺️ wit C w proszku - 2 x 0,5g
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2021, 11:46
Boję się jeszcze bardziej, Internet to zło... 🙈 Naczytałam się na temat IVF , ile procedur się nie udaje, ile procent dzieci rodzi się z różnymi chorobami. Wiem, że ten odsetek jest większy niż przy naturalnym poczęciu, ale to wynika z tego, że i wiek kobiet starających się jest wyższy. Mój wiek niestety też. Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że nie podeszliśmy do procedury wcześniej, ale czasu nie cofnę. Boję się też kwestii religijnych, jestem osobą wierzącą, a wiadomo jakie jest zdanie kościoła na ten temat i ostatnia rzecz jakiej się boję, tak całkowicie wybiegając w przyszłość i licząc na to, że się uda, to jak powiedzieć o tym dziecku i czy wogóle mówić. Mój P uważa, że nie powinniśmy nikomu mówić, żeby nikt się nie naśmiewał z dziecka, a mi się wydaje, że to nic złego i dziecko powinno wiedzieć i ukrywanie, może przynieść więcej złego niż dobrego. Nie wiem dlaczego ciągle o tym myślę, skoro jeszcze nawet nie wiadomo czy się uda, ale od tygodnia moja głowa jest wypełniona tylko tym tematem i o niczym innym nie jestem w stanie myśleć.
A tak poza tym, to jesteśmy po pierwszych badaniach:
FSH 6,18 norma 3,5-12,5
LH 5,61 norma 2,4-12,6
Prolaktyna 16,2 norma 3,4-24,1
TSH 2,42 norma 0,27-4,2
Wydaje mi się, że jest w miarę ok. P jest po badaniach u androloga i lekarz powiedział, że z takim wynikiem spokojnie podchodzimy do IVF, jest jeden mały żylak, ale on w niczym nie przeszkadza. Moglibyśmy walczyć o lepsze parametry i próbować naturalnie, ale to trwało by zbyt długo, P czekałaby operacja usunięcia jądra (i tak go to nie ominie, ale po IVF i tylko ze względu na to, że takie jadro często rakowacieje). Teraz przede mną kolejne badania i wizyta pomiędzy 18 a 25 dc, nie mogę się już doczekać 😊
21 dc. Owulacja wczoraj rano 
Po tym jak brałam Duphaston mój organizm zwariował... Było ciężko zrozumieć mi mój organizm, który do tej pory odczytywalam bez problemu. W końcu wróciłam na właściwy tor!
Owulacja była wczoraj rano. Kucie jajnika, testy wszystko mówi że owulacja była
i wiem to
i to w pierwszą noc w nowym domu... Stres z nas obojga zszedł... To był wyjątkowy wieczór kiedy w końcu po całym dniu mogliśmy nacieszyć się tym co mamy ... ☺☺
Za 2 tygodnie mam urodziny i pierwsza rocznicę ślubu.... Liczę na wyjątkowy prezent w tym roku!
P. S. Mam jeszcze jedno przemyślenie... Wiem że denerwujące jest pytanie "kiedy dziecko?" (Sama przeżyłam to dziwne pytanie, na komuni mojego chrześniaka gdzie przez kilka godzin siedzialam na przeciwko kobiety która znam tylko ze słyszenia i która nie odpowiedziała mi nawet dzień dobry a po tych kilku godzinach jedyne co do mnie powiedziala to bylo "kiedy dzidzia? " Bylam w ciężkim szoku 😁😂😂) ale bardziej nie cierpie "musisz odpuścić" Luuuudzie..... Luuudzieee!!!! 
Witaj Okruszku!
Wiesz napędziłeś mi stracha na pierwszej wizycie gdy okazało się, że jesteś małym przecinkiem, młodszym niż wskazywało OM. Ale nadrobiłeś, a nawet przyspieszyłeś. Powoli zaczynam myśleć, że będziesz jako dziecko bardziej małym Spaślaczkiem jak tata, niż kruszynką jak ja. Bądź jaki chcesz tylko rośnij zdrowo i nie strasz mnie.
Jak pokazałam Cię tacie na zdjęciu i powiedziałam, że widziałam Twoje serduszko to jego oczy się zaszkliły, ostatnio tak szczęśliwy był gdy zobaczył mnie w białej sukni. Pokochasz go, jest bardzo pomocny i wrażliwy, ma niesamowite poczucie humoru i bardzo mnie kocha. Kiedyś spotkasz w życiu taką miłość i mam nadzieję, że będziecie dla siebie przyjaciółmi jak ja i tata.
Wciąż się o nas martwi, uczy się co się ze mną teraz dzieje, całuje Cię na dobranoc.
Wybacz nam jeżeli żartujemy na temat potencjalnych imion kiedyś zrozumiesz nasze poczucie humoru, pewnie sam będziesz miał podobne.
Mam nadzieję, że dobrze Ci ze mną. Musimy współpracować. Bardzo Cię kocham.
Za dwa tygodnie planuję test podwójny PAPPA
A w połowie października USG prenatalne.
Wczoraj b-hcg 1067 🥰 więc tydzień pokrywa się a jutro powtórka
37 tc, ciąża donoszona ❤️
za tydzień, 21.09. ściągamy pessar i zgodnie z obietnicą Pani Doktor pójdzie ekspresowo (może nie, że od razu po zdjęciu pessara, bo ostatnio czekaliśmy 3 tyg. ale sam poród ma być bardzo szybki, tak jak z Emilą). Ja uważam, że do końca września będziemy się już tulić. A na pewno bardzo na to liczę 😅
Córeczko, wszystko gotowe na Twoje przyjście, my chyba też ❤️ czekamy na Ciebie!!
Test negatywny. Temperatura spada, ale @ jeszcze nie ma.
Maciuś 2 latka 21 dni + Mateuszek 4 miesiące 1 dzień
Jak dobrze że czas biegnie do przodu, że Mateuszek ma już 4 miesiące... Ciągle sobie to powtarzam w chwilach zwątpienia, że będzie tylko lepiej.
Czasami mi się wydaje że mam depresję... Choć teraz i tak jest lepiej ze mną niż było.
A bywało że miałam złe myśli.
Brakuje mi przestrzeni, jestem z Mateuszem 24/7.
No ale jeszcze trochę!
Dlatego często frustruje mnie KP bo mimo że jest coraz bardziej wygodne dla mojej psychiki nie jest dobre. Synek jest ode mnie uzależniony. Ale czego nie robi się dla dziecka.
Co u Nas...
Maciuś skończył 2 latka. Urodzinki zrobiliśmy mu w sali zabaw, było sporo dzieci, poczestunek i animacje, malowanie buziek. Sama upiekłam tort choć tata musiał mi pomóc przy Mateuszu bo nie mogłam go odłożyć jak usnął (standardowo), więc musiał go trzymać i bujać abym mogła tort zrobić. Robiłam go na raty. Wieczorami zdobiłam.
Maciuś dostał gry logiczne, samochody, książeczki, pieniążki, dinozaury, kupiłam mu hulajnogę i huśtawkę ze zjeżdżalnia. Muszę dokupić trampolinę. Ostatnio chodził długo do żłobka, w żłobku też w dniu urodzin dałam tort zrobiony z musów owocowych. Bardzo jestem zadowolona ze żłobka, mają mnóstwo zajęć artystycznych. Jedzenie dobre,do domu dostają podwieczorek. Laurkę mi przyniósł na dzień mamy ❤ Tydzień temu zachorował na zapalenie spojówek i zaraził Mateusza.
Mateusz miał szczepienie tydzień temu. Ważył 6630g. To jest wg pediatry 50 centyl a wzrost 75 centyl
64,5 cm.
Mateuszek nadal jest bardzo wymagający ale już polezy na macie przynajmniej w mojej asyście. Nadal ma problemy z zasypianiem. Muszę wspomagać się piłka gimnastyczną, szumem, odkurzaczem. Drzemki w dzień wypadają nie wiadomo kiedy, w ogóle nie ma rutyny. Przestrzegam czasu aktywności 2h ale on nie potrafi łączyć faz snu i np wybudzi się z drzemki i ja myślę że to już koniec drzemki a on jednak chce spać i ryczy. A samo podanie piersi nie powoduje przedłużenia snu. Trzeba bujać. Albo leżeć cały czas z nim.
Dlatego jest mi ciężko jak Maciuś jest w domu bo On nie rozumie że trzeba być cicho bo usypiam brata. Jeszcze głośniej wtedy się zachowuje. Albo jak karmię Mateusza na leżąco to wchodzi nam dosłownie na głowę. Mateusz wtedy płacze bo się wystraszy.
Mateusz nie lubi jeździć samochodem, strasznie ryczy. Mam problem nakarmić go poza domem bo wszystko inne ciekawsze a potem z kolei jest śpiący i zanosi się i już nie chce cycka na uspokojenie.
Raz pojechalam do biedry, jak na złość zapomniałam portfela, telefonu. Młody był po karmieniu i chciał spać, zaczął mocno płakać. Chciałam dać cycka w aucie. Zapomnij. Tak się zanosil że musiałam szybko do domu wracać.
Maciej jest bardzo niepokorny! Jest delikatnie mówiąc niegrzeczny. Rzuca zabawkami, zdarzy się że w Mateusza. Ma energii za trzech. Wchodzi na robot sprzątający i na nim jezdzi. Wyrywa klawisze z klawiatury, rozrzuca poduszki z kanapy i na niej skacze, zerwał nam tapetę w pokoju, skacze z naszego łoża do łóżeczka Mateusza (potrafi to zrobić jak Mały jest w środku), wchodzi do lezaczka Mateusza, wywala wszystko z szuflad, ciąga Lale za obroże po całym domu i siada na niej jak na koniu (o dziwo Ona się nie burzy 🤣).
Jest za to bardzo inteligentnym chłopcem. Obserwuje nas bacznie i robi to co my. Lala raz zrobiła kupę w salonie, Maciuś zszedł pierwszy na dół i wziął szufelke i posprzątał, a resztą się bawił samochodami 🙈
Właśnie go odpieluchowujemy. I jest bardzo dobrze.
Zasypia sam. Śpi w nocy z mężem.
Teraz mąż wyjechał na 3 dni to moi rodzice przyjechali mi pomóc. Maciuś strasznie krzyczał w nocy za tatą. Spał z dziadkiem.
Mateuszek z kolei też dobrze się rozwija. Leży ładnie na brzuchu ale nie lubi. Wyciąga ręce do przodu. Mało brakuje mu aby obrócić się na brzuchuszek samodzielnie. Na boczki umie. Ładnie unosi nóżki do góry, dotyka palców.
Śpi bardzo źle w nocy dlatego biorę go do siebie aby coś pospać, wtedy karmię na leżąco. Od 4-5 muszę go często pobujac aby pospal dłużej. Ma refluks ale mniejszy niż maciek bo jje częściej a mniej. Jak zje np po 2h to zawsze chlusnie.
Dobrze że idą wakacje, potrzebuje słońca aby mieć dobre samopoczucie.
Na pewno nie chce więcej dzieci, mimo że są kochane to jednak dla własnego zdrowia nie mogę. Nie sądziłam że można tak źle się czuć w macierzyństwie którego bardzo się pragnęło. Gdyby dzieci rodziły się roczne mogłabym mieć ich więcej. Może zmienię zdanie za parę lat ale teraz pragnę już trochę odpocząć. Nie mogę doczekać się aż będę mogła dwóm poczytać bajkę na dobranoc ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2022, 17:07
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.