Może późno piszę post ale ZNOWU się nie udało.....
Tym razem byłam na to przygotowana. Przyjęłam to lepiej niż pierwsza porażkę a przynajmniej tak mi się wydawało. 😔
Wróciłam do pracy i może to i lepiej, bo głowa skupia się na czymś innym ale w środku czuję pustkę. Czuję się wypruta, zmęczona i niezdecydowana.
Nie wiem co robić dalej. 😔
To wszystko mnie przytłacza....😥
W niedzielę mam baby shower koleżanki. Będą tam też młode matki i jeszcze jedna koleżanka w ciąży.
Czy ja dam radę słuchać o tych dzidziusuiwych/ciążowych sprawach?
Co za przewrotność, no dla kogoś to będzie szczęśliwy dzień, dla innych bez znaczenia a dla inny poprostu trudny.
Jedni tego dnia będą najszczęśliwsi w świecie a inni muszą na to patrzeć, po cichu zazdrościć a w środku się rozsypywać.
Boję się tego.... 😥
Pamiętam jak w gronie koleżanek jedna ogłosiła, że jest w ciąży. Pogratulowałam z zaciśniętymi oczami, żeby się nie rozpłakać poczym uciekłam do łazienki....
Za tydzień jedziemy do brata męża, bo niedawno urodziło mu się dziecko. Wcale nie mam ochoty tam jechać, bo jak się domyślacie wszystkie uśmiechy będą udawane. Mój mi powiedział, że jemu też się nie uśmiecha tam jechać, że dla niego to też jest trudne ale to jego brat więc tak trzeba i on sam stara się podejść do tego zadaniowo.
Czy to nie jest przykre? 😥
Zdecydowanie nie powinno tak być....
Staram się trzymać ale jest mi z tym ciężko.
56 dc (7/8 dpo)
Nie wytrzymałam, wiedziałam ze tak będzie, już wczoraj po południu nasikałam ma test i dzisiaj rano tez 🤦🏻♀️🤦🏻♀️ Oczywiście biało, ale czego innego mogłam się spodziewać. Nadzieje nadal mam ogromną.🙆🏻♀️ Obiecałam sobie dzisiaj ze kolejny test zrobię dopiero w sobotę, to już będzie 10/11 dpo wiec może już będzie coś widać, jakiś cień cienia chociaż 🤞🏼. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu, mam nadzieje ze wytrzymam do soboty. Ostateczne testowanie we wtorek (13/14 dpo), bo do wtorku mam brać dupka. Od wczoraj mam dziwny śluz, pierwszy raz taki zaobserwowałam. Biały, lepki, z galaretowatymi glutkami. 🤷🏻♀️ Nie wiem czy to przez ten duphaston? Mam nadzieje, ze to nie żadna infekcja. Wydaje mi się ze dzisiaj mam troszkę wrażliwe sutki, ale nie do końca wiem czy to nie moja wyobraźnia. Szyjka średnio wysoko, zamknięta, średnio miękka.
Dzisiaj kontrolnie zrobiłam badania krwi na TSH, toxo IgM i dodatkowo progesteron z ciekawości, czy duphaston faktycznie coś podwyższył poziom progesteronu. Jak będą wyniki to wstawię, może ktoś będzie ciekawy.
Miłego dnia, ściskam i trzymam za Was kciuki 🤞🏼😘
Edit. Doczytałam właśnie ze duphaston nie podnosi poziomu progesteronu we krwi. Trudno, będę miała przynajmniej obraz jak ten mój progesteron pracuje po owulacji.
TSH 1,62 trochę podskoczyło, w lipcu było 1,19
Toxo IgM ujemne
Progesteron 11,91
czy to oznacza ze jest nadzieja ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2021, 16:48
17dc...
Kolejna wizyta, która tylko bardziej rozbija psychicznie...
Pecherzyk nie pękł, wróciły wątpliwości czy to w ogóle pecherzyk... więc mamy problem z owulacja...
Ostatnia szansa - cykl stymulowany aromkiem
Inseminacja odpada, bo nawet Pani w klinice mowi, ze bez owulacji to szkoda czasu, nerwów, kasy, nadziei... zresztą w moim wieku i tak marne szanse na powodzenie...
Wniosek jeden - wychodzi zw mimo szybciej ciąży wtedy, jedyną szansa na żywe dziecko jest in vitro...
10 września moje 33 urodziny i 17 dpt
Lepszego prezentu na urodziny nie mogłam sobie wymarzyć czekałam na to prawie 3 lata 😍🥰 pamietam jak dziś kiedy rok temu zdmuchiwałam świeczki pomyślałam właśnie to życzenie by być w ciąży… Warto marzyć i warto wierzyć …
Każdej tu dziewczynie spełni się w końcu to marzenie 🍀✊🏻
![]()
PONIEDZIAŁEK
To juz jutro... Juz jutro 🍀😍🤗
dlaczego nie ufam lekarzom?
w sierpniu miałam mieć laparoskopię połączoną z histeroskopią i z drożnością jajowodów. do zabiegu potrzebne były wyniki konkretnych badań między innymi morfologia, posiewy z szyjki macicy czy cytologia. z uwagi na wydłużanie/skracanie się cyklu zabieg przekładałam co miesiąc, finalnie udało się go zrobić dopiero w październiku. prowadzona byłam przez panią dr D-C.
23 sierpnia, pani dr jakaśtam (dr prowadząca na urlopie) ➡️ zrobiłam cytologię i posiew, na zasadzie "pfff, tyle lat wszystko dobrze, co może wyjść źle?". przy okazji zrobiłam tylko dla siebie wymazy MUCH-a, pytałam czy warto zrobić również HPV, ale usłyszałam "jak tyle lat cytologia była okej, to nie warto".
⏺️ MUCH okej, posiewy okej, cytologia o dziwo - III grupa, as-cus.
13 września, pani dr prowadząca D-C ➡️ powiedziała, że cytologią mam się nie przejmować, bo "to tylko as-cus", dostałam globulki macmirror i miałam za pół roku powtórzyć badanie. na wszelki wypadek i przez moje naciskanie zrobiłyśmy wymaz na HPV.
⏺️ HPV wyszedł pozytywny (typ 16 - wysokiego ryzyka onkogennego i 68 - niskiego ryzyka)
wrzesień, pani dr prowadząca D-C ➡️ HPV wygląda brzydko, więc zalecana kolposkopia w następnym cyklu, przed 20dc.
27 września, nie chciałam czekać na następny cykl, więc w 22dc poszłam do pani dr L (pierwszy wolny termin) ➡️ wykonałam kolposkopię. pani widziała jakieś zmiany, ale kazała "czekać, brać witaminę D i cynk i wrócić za pół roku". na moją prośbę o pobranie wycinków usłyszałam "nie ma co na razie pobierać, jak za pół roku wyjdzie znowu coś nie tak, to pobierzemy wycinki i od razu wytniemy i będzie okej".
wrzesień, pani dr prowadząca D-C ➡️ po obejrzeniu zdjęć z kolposkopii powiedziała "eeee tam, przy cytologii grupie III ascusie to nikt pani nic nie wytnie, proszę łykać te witaminy i się nie przejmować".
październik ➡️ zabieg, wyrok - niedrożny jajowód. postanowiłam wybrać nowego lekarza prowadzącego, leczącego niepłodność, miałam do wyboru dwóch lekarzy.
11 października pani dr G, kierowniczka kiliniki niepłodności w szpitalu ➡️ dość sztampowo i szablonowo, stymulacja, inseminacja (fakt, na NFZ), innej drogi nie ma. dość mocno widać było zerkanie na zegarek i olewanie niektórych wyników badań - cytując - "ja w to nie wierzę".
15 października, pan dr D w jego klinice F ➡️ postawił na chwilę obecną na starania naturalne, rozpisał stymulację, obstawił lekami po owulacji, nie lekceważył, wszystko baaaardzo dokładnie opowiadał, dał nadzieję. ALE. zanim starania, to kazał skonsultować cytologię i HPV, bo zgodnie z najnowszymi rekomendacjami przy takich wynikach JUŻ trzeba pobrać wycinki. przyznał (szacun), że on się tym nie zajmuje, bo nie ma na to czasu, więc odesłał mnie do pani dr J u niego w klinice i kazał wrócić z wynikami.
18 października pani dr J ➡️ zrobiła kolposkopię, wytłumaczyła najnowsze rekomendacje - dlaczego trzeba pobrać wycinki, pobrała materiał, wyłyżeczkowała szyjkę, powiedziała, że zadzwoni z wynikami za 2 tygodnie. mam czekać.
3 listopada, po dwóch tygodniach ➡️ telefonu brak, więc zadzwoniłam sama do kliniki. dość mrocznie zostałam poinformowana, że wyniki są, ale nie mogę ich zobaczyć, dopóki nie zadzwoni do mnie lekarz. lekarz przyjmuje w poniedziałki. PA NI KA, ale czekam, przecież tylu lekarzy mówiło, że mam się nie przejmować...
8 listopada ➡️ telefon nie zadzwonił, więc pojechałam osobiście chociaż zobaczyć wyniki. pani dr J przyjęła mnie, powiedziała, że laboratorium przysłało wyniki wg starych norm (podali wyłącznie CIN1/CIN2). gdyby działo się to 10 lat temu, to profilaktycznie od razu by mi to wycięli, ale że współcześnie to działanie bez sensu, to klinika napisała maila i dzwoniła do laboratorium o uściślenie - jaki to dokładnie wynik (HSIL/LSIL/innysil oraz jaki jest wynik cintec+, czyli białka nowotworowego - czy już zaczęło działać czy nie).
16 listopada pan dr prowadzący D ➡️ wyniki przyszły, ale na wszelki wypadek będą skonsultowane z innym patomorfologiem. gdybym miała trójkę dzieci albo nie starała się o dziecko, to kładłabym się na stół od razu, ale z uwagi na możliwe powikłania i komplikacje ciążowo-porodowe - muszą mieć pewność. pierwszy wycinek faktycznie wyszedł CIN1, bez białka, więc wyłącznie do obserwacji. drugi wycinek to już niestety zmiana CIN2/CIN3 (❗) i cintec+ dodatni, więc kwalifikuje się do konizacji szyjki, najprawdopodobniej metodą LEEP.
mogę się cały czas starać o dziecko, ale bez wdrażania leków (accofil to nie cukierki). bez wdrażania leków szanse na ciąże są praktycznie zerowe, więc muszę czekać na zabieg. z dobrych wieści - w miesiącu po zabiegu mogę wrócić do gry (planowo w styczniu owulacja wypada z drożnej strony
). ciąża może wspomóc rozrost raka, może pojawić się wybór - ja bez dziecka kontra dziecko beze mnie. serce mówi - staraj się, rozum mówi - zrób zabieg. to bardzo trudna decyzja, dwa miesiące dla staraczki to 8-9 długich tygodni, w tym kilka tygodni z zakazem seksu.
jeśli cokolwiek wam się nie podoba w lekarzu, jeśli coś w głowie mówi wam "shit, coś jest nie tak" - skonsultujcie to z innym lekarzem ❗ gdybym ufała lekarzom bezgranicznie, brałabym witaminy i nie była świadoma że w środku dzieje się powolny dramat.
jeśli ktoś wam mówi "po co tyle szukasz, odpuść, wyluzuj" - odpuść ale tylko wtedy, jak masz przeczucie, że powinnaś. wszyscy Ci, którzy mi tak mówili, mówią teraz "dobrze, że szukałaś, przepraszam". dzięki temu wszystkiemu wykryłam zmianę bardzo wcześnie, mam jeszcze szanse. nie chcę myśleć co by było, gdybym zostawiła temat sam sobie... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 19:11
Jest 21 dzień cyklu śluz wodnisty i biały
Czy zbliża się owulka jeśli tak oznacza to , że dobrze zrobiłam nie biorąc duphastonu W 16 dniu cyklu bez sensu było go brać przy cyklach 40 dniowych
Dziś będziemy działać
Jeśli się nie uda to od następnego cyklu będę mierzyć temperaturę
Myślę , że to i tak lepszy sposób z obserwacji organizmu kiedy owulka
Tylko szkoda ,że tak późno do tego doszłam, że przy długich cyklach to i owulka może być później
A Póki co spróbujemy trochę w ciemno
Lepiej próbować wszystkiego niż robić to samo gdy nic się nie zmienia 🤷♀️
Jest wiara jest nadzieja jest śluz 😁🤗
najlepiej przyswajalne formy witamin i minerałów (szczególnie ważne dla mutacji MTHFR zaznaczone na czerwono):
⏺️B1 tiamina - najlepiej przyswajalna w formie benfotiaminy (rozpuszczalnej w tłuszczach, przez co nie wypłukuje się tak szybko z organizmu), w suplementach występuje raczej jako chlorowodorek (HCL) lub monoazotan tiaminy
⏺️B2 ryboflawina - jako ryboflawina, występuje również w formie P-6-P, ale obecnie jest chyba niedostępna na polskim rynku (kiedyś preparat Swansona)
🔴 B3 niacyna - jako kwas nikotynowy, NIE jako amid kwasu nikotynowego
⏺️B4 cholina - występuje w różnych formach, jednak dla staraczek najlepsza z nich to fosfatydylocholina, sama w sobie jest dość droga, ale można ją znaleźć w zwykłej lecytynie słonecznikowej (UWAGA! nie poleca się lecytyny sojowej - soja z nieznanych źródeł)
⏺️B5 kwas pantotenowy - jako po prostu kwas pantotenowy (d-pantotenian wapnia) LUB pantetyna
🔴 B6 - tylko i wyłącznie w metylowanej formie P-5-P (pirydoksalo-5-fosforan)
⏺️B7 biotyna - d-biotyna
⏺️B8 inozytol - najlepiej, jeśli zawiera w sobie zarówno mio, jak i chiro inozytol, jeszcze lepiej, jeśli we właściwym stosunku
🔴 B9 kwas foliowy - tylko jako folian, najlepsza forma to sól glukozaminowa kwasu (6S)-5-metylotetrahydrofoliowego
⏺️B10 kwas p-aminobenzoesowy PABA
🔴 B12 - jako metylokobalaina ❗
⏺️ witamina E - w formie d-alfa-tokoferylu
⏺️Q10 - jako ubichinoL a nie ubichinoN (jest dużo droższy niestety 😔)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:46
5 dc
Dzis zaczęłam swoją pierwszą stymulacje od dziś do poniedziałku biorę po jednej tabletce clo. Wydaje mi się to takie dziwne, że ja młoda, zdrowa mam takie problemy... często się zastanawiam co się we mnie popsuło dlaczego nie mogę zajść w ciążę, dlaczego nie mogę mieć dziecka chociaz tak bardzo go pragnę... ostatnio dowiedziałam się że koleżanka z pracy jest w ciąży, a mowila ze sie nie starają, że ona na razie nie chce bo jeszcze nie gotowa. Patrzę na nią i tak sobie myślę dlaczego ona moze a ja nie, w czym jestem gorsza albo ona lepsza. Nie wiem czy stymulacja coś da, wcześniej myslalam ze tak miałam to uczucie ekscytacji kiedy wprowadzamy coś nowego w cyklu i mamy nadzieję że to właśnie to! Znacie to uczucie? Napewno znacie 😉 właśnie tak się czułam przez ostatnie kilka dni teraz staram się trochę zbastowac nie chce narobić sobie nadziei bo jak się nie uda to zaboli jeszcze bardziej. Jestem ciekawa jak zareaguje na stymulacje niepotrzebuje niewiadomo ile pęcherzyków wystarczy mi jeden, a dobry ✊😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 19:37
Dziś 9dc, ostatni dzień z CLO. Zobaczymy czy taka dawka zdziała cuda. W piątek idę na pierwszy monitoring, to będzie 13dc, okaże się ile pęcherzyków się ukaże 🙂 w tym cyklu jestem jakaś spokojna, co ma być to będzie. Seks nie jest na zawołanie ale z przyjemnością, wzięliśmy się za dietę i suplementy, łykam olej z wiesiołka dodatkowo. Także czekamy do piątku na wizyte.
11 miesięcy 7 dni
A miało być tak pięknie i cudownie. Mój czar o 2 dziecku prysł jak bańka mydlana.
Wyniki są tragiczne. Mam bardzo silny organizm który wszystko atakuje. Nawet mam uczulenie na męża. Lepiej być nie mogło. Już nawet nie wiem czy się śmiać czy płakać z tej bezsilności. Naprawdę przy Puotrusi miałam szczęście. Wyniki wtedy były najlepsze z możliwych w tamtym czasie. A teraz istny koszmar. Co się stało od czego skąd ta agresja. Co jest nie tak. Ponoć gadali że w 2 ciążę łatwiej zajść taaaaa w moim wypadku musiałabym nie wiem co zrobić. Chyba zrobić tatuaż przed crio.
Immunolog dopiero za 3 tyg. Czekam na allo mlr. I pewnie wynik nisko będzie. Żegnaj przygodo z ivf taki będzie finał..
![]()
![]()
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 21:55
1dc / 51 cs PODEJŚCIE DO 2 PROCEDURY IVF
W końcu dostałam miesiączki. Od jutra zastrzyki mieszanka:
➡️Menopur+Gonal
➡️ W sobotę z samego rana wizyta w klinice.
I jak zwykle na wariackich papierach bo w sobotę rozpoczynam weekendowe szkolenie 😉 U mnie to jakoś te procedury/transfery zawsze z urozmaiceniem 🙈 No nic, spóźnię się na nie około 30-45 minut - trudno.
Niestety na początku sierpnia złapałam infekcje co wykluczyło mnie ze starań i niestety lekarz 30wrzesnia bo dodatkowo byłam chora 🙈zajebiscie 🙈
Zaczynam mieć obawy. Statystyki są nieubłagane. Pierwszy transfer mało kiedy się udaje. W czwartek ostatnia diphelerine, nie umiem sobie jakoś wyobrazić przygotowań do transferu. Oczywiście u mnie nie może być "normalnie", zazwyczaj są zarodki 3 i 5 dniowe, a ja oczywiście muszę mieć 2 i 6.
Noi cykl sztuczny od razu po diphelerine, też coś innego, są jakieś statystyki?
3dc
1 dzień nowego rozdziału pt. Klinika leczenia niepłodności. Badania nasze ok, decyzja lekarza z marszu - inseminacja. Dostałam od dziś Clo w poniedziałek wizyta, szereg badań i jak będą jajka to inseminacja. Trzymajcie kciuki proszę 😭😭😭
35+0
Mamy wrzesień. Co oznacza, że sierpień się skończył. Plan minimum wykonany ✊🏻 Dziś już nawet 35 tc rozpoczęty 🙈 Leci.. jestem z siebie bardzo dumna, bo 2 tyg temu na prenatalnych lekarka powiedziała, żeby jeszcze chociaż 2 tygodnie wyleżeć małego i będzie już super. No i wyleżałam gagatka 💙
Tydzień temu na wizycie pokazało się 2131 gram na liczniku 💙🐻
I stopy na głowie… znów 🤣🙈 Będziemy mieli małego akrobatę.
Tydzień temu szyjka miała dalej 2 cm. 💪🏻 Plan jest taki, że wyleguję jeszcze te 1,5-2 tygodnie. I wstaje z kanapy. I zaczynam żyć 🙈
Jeśli Ignaś będzie miły dla mamy to wyjdzie w skończonym 38 tc 😅🙏🏼
Jestem szczęśliwa. Dalej boję się o wcześniejszy poród, ale z każdym dniem coraz mniej. Bo z każdym dniem minionym w brzuchu z maluchem daję mu jeszcze lepszy start niż dzień wcześniej. Z każdym dniem w brzuchu maluch nabiera gramów, uczy się nowych rzeczy i dorasta. Z każdym dniem jest coraz lepiej przygotowany.
Zaczęły mnie martwić inne rzeczy. Gdy przez jakąś część dnia się mniej rusza, albo moje wypieki na twarzy i uderzenia gorąca, odchodzący kawałeczkami czop czy twardnienia brzucha. Pytałam lekarza i mówi, że wszystko jest w porządku i na tym etapie to już na prawdę jest normalne. Ale ja chyba za dużo rzeczy wiem, za wiele historii tu było na forum. Więc staram się od razu złe myśli odpędzać.
Jeszcze 2 tygodnie i możemy witać maluszka. Jeszcze 3 tygodnie i już na prawdę możemy witać maluszka wręcz zaczynamy go powolutku wypraszać. Jeszcze 4 tygodnie i zaczynamy wykurzać maluszka na serio. Jeszcze 5 tygodni i mama zaczyna robić co tylko w jej mocy, żeby maluszek opuścił ciepłe lokum brzuszkowe na rzecz ciepłej piersi mamy 💙
Ciężko uwierzyć, że to się dzieje. Miałam babyshower. Były moje najważniejsze osoby 💙 Ignaś został zasypany prezentami. No Ignaś i troszkę rodzice 🙈 było cudownie 💙
Mąż złożył łóżeczko i przewijak, odebraliśmy wózek i fotelik. Są piękne, a ja uczę się ich obsługi 🙈
I mimo to wszystko dalej ciężko mi uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. Że już niedługo powitamy nasz największy skarb. Owoc naszej miłości, o który staraliśmy się długo i boleśnie. Droga nie była łatwa, ale wiem, że jak tylko wezmę go w ramiona widmo przeszłości zniknie. To już nie będzie miało znaczenia.
Będziemy tylko my i on. Ja, mój mąż - miłość mojego życia i on - miłość naszego życia.
Staram się nacieszyć każdym jednym kopniaczkiem, każdym jednym gibnięciem.
Kochanie czekamy na Ciebie. Jesteśmy już prawie gotowi. Czekamy tylko aż będziesz gotowy Ty sam i zdecydujesz, że chcesz nas już poznać tak bardzo jak my chcemy poznać Ciebie. 💙
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2021, 22:23
Iza jest cudowna. Nie mogę się napatrzeć jak pięknie się rozwija. Najpierw były zmartwienia, że będzie wolniejsza ale teraz już boję się, że idzie jej za szybko.
Ostatnio uczę ja chodzić spać wczensiej bo sen nocny 6h z 5 pobudkami mnie wukonczal, teraz śpimy już 8h ale minimum 4 pobudki na jedzenie są wciąż także mnej więcej co 2h.
Dakej karmie piersią... Miałam zrobić ciach i basta ale wcale mi to nie wychodzi. Nawet nie schodzę z liczby. JU jadła co 2h a teraz w ciągu dnia co 1,5.
Ale ostatnio miała kilka dni osrego rzygania i to nie taki mleczny pawik tylko rzyg śmierdzący na całą chatę jak po imprezie zakrapianej wódą. Super było spać w takim obrzyganym łóżku... Ale jakie to spanie... Po takim pawiu to 5h na rękach z płaczem co 20 minut i godzinnej histerii. 3 noce praktycznie nie spałam ale dziś było w końcu lepiej. Widzę światełko w tunelu.
Ach... Izunia jest trudna... Wymagająca... Bardzo potrzebuje bliskości. No ale nie jest źle. Zaczyna rano koncert po takiej nieprzespanej nocy, a mnie łeb pęka, oczy jak cegły ciężkie nie chcą się otworzyć... Ten moment jest najgorszy... Ale ona zaczyna jęczeć coraz głośniej, już wiem, że 2 sekundy i będzie płacz. Zrywam się i patrzę na nią... A ona wtedy serwuje mi uśmiech od ucha do ucha. Wykrzywiam gębę z szerokim uśmiechem i mówię: hej hej księżniczki, jak się spało? A tu ręce i nogi szaleją, dostaje kopa w twarz. Buzia jej się śmieje tak, że serce się raduje... Wtedy wiem, że nie zamieniłabym tego na noc innego. Każda nieprzespana noc jest warta tej pobudki i tych uśmiechów.
Jest cudownie,l ❤️ macierzyństwo jest trudne ale wyjątkowe...
Choć docenia się też ten czas bez dziecka. Wtedy wydawało mi się, że moje życie jest puste, niepełne. Było inne ale napewno nie mniej wartościowe. Tylko spojrzenie było złe jak się za czymś goni.
Nie to żebym żałowała czy coś ale po prostu więc, że moja depresja i spojrzenie na życie bez sensu było błędne, sama się zatrzasnęłam w takim nieszczęściu.
Spotykam dużo dużo kobiet w parku, dziewczyn z dzieciakami w wieku przedszkolnym, które otwarcie mówią, że to nie dla nich, że się nie nadaja... Coś pewnie w tym jest. Jeśli nastawiały się na rodzicielstwo z instagrama to jednak zderzenie z rzeczywistością jest druzgocące. Sama miałam wyidealizowane spojrzenie na coś czego tak zawzięcie pragnęłam ale jednak w tym całym chaosie wciąż widzę, że jest idealnie. Jednak rozumiem, że inne kobiety nie muszą na to patrzeć w ten sposób.
Drugi podglad usg i badania krwi a potem konsultacja z doktorem. W sumie mam 12 pecherzykow pomiedzy 10-14mm. Mam bardzo mieszane uczucia w porownaniu z poprzednia stymulacja. Wiem, ze tamta ciazy mi nie dala, ale nie potrafie odciac sie i swiadomosci, ze pecherzykow bylo wiecej o wiele. Lekarz powiedzial, ze jest dobrze. Przpisal menopur na kolejne dwa dni, w sobote kolejny podglad i wtedy zdecuja kiedy bedzie pick up. Obecnie w gre wchodza trzy daty, poniedzialek, wtorek lub....sroda 
Nie moge uwierzyc, ze jestem w Polsce juz czwarty tydzien. .....tesknie za mezem, ale nie chce mi sie wracac do UK, bo zawsze bardzo tesknie za rodzinka. Zawsze rozdarta pomiedzy dwoma krajami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 23:58
Dzisiaj byłam na swojej pierwszej wizycie po poronieniu. Pani dr po badaniu powiedziała, że jest w porządku, wszystko się oczyściło.
Zapytałam czy powinnam zrobić jakieś badania dodatkowo po poronieniu i powiedziała, że nie. Mówi, że dopiero po 3 poronieniu robią dodatkowe badania. Sama nie wiem co o tym myśleć.
Najważniejsze, że mamy zielone światło na starania od 1 cyklu.
Z tym nie jest łatwo, J pracuje za granicą i widzimy się co 1,5 miesiąca, czasami co 2. Ciężko się zgrać. Takim tempem może za kolejny rok się uda.
4+4 = 18 dpo
Boje się. Tak bardzo się boje, ale nie ciagle. Boje się momentami. Momentami płacze, że się boje.
Jestem już trzeci tydzień chora
byłam już na antybiotyku (przed ciąża, albo zanim się o niej dowiedziałam) antybiotyk nie pomógł, a dziś już nie wytrzymałam i poszłam do lekarza. Zapalenie oskrzeli. Dziś powiedziałam mojej pani dyrektor o ciąży, ale powiedziałam również, że to tylko informacja dla niej, nie chce żeby wszyscy w pracy wiedzieli. Powiedziała „super” wiec odpowiedziałam jej, że ja nie mogę ryzykować. Chyba przemyślała na momencie i powiedziała „rozumiem, że nie możesz ryzykować”.
Wczoraj płakałam mężowi, że się boje być chora żebym maluszkowi nie zaszkodziła. Jest tak kochany, że posklejał mnie w garść.
Za to dziś po lekarzu poszłam jeszcze raz skontrolować poziom bety. I teraz czekam za wynikami ✊🏻
Edit ! 😅
Poziom bety 1470,00 ❤️❤️❤️ Od piątku średni przyrost dobowy to 131,5 % 🥰❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2021, 16:13
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.