Ten tydzień zapowiada się bardzo ciężko... co do cyklu to nastepny odpuszczony... trudno... może i mojemu mężowi się kiedyś odmieni...

Wracając do tygodnia... wczoraj dostałam szanse na poprawienie budżetu... dodatkową praca na weekendy dla mnie i męża... trzymajcie kciuki w czwartek rozmowa, a jak dobrze pójdzie to w sobotę zaczynamy... obawiam się trochę, że jednak poziom mojego języka nie jest na tyle dobry, żeby się udało... będzie to trochę trudne do pogodzenia, ale czego się nie robi dla swojego wymarzonego mieszkania? W czwartek też mąż ma mieć zakładany holter i to również mnie stresuje... mam tylko nadzieję że piątek będzie wolny w pracy i nic mnie nie zaskoczy... Trzymajcie kciuki...

Pinka. Piąty transfer 16 listopada 2021, 14:12

10dc wtorek

Postanowiliśmy przełożyć transfer na następny cykl. Jak każdej staraczce zależy na czasie, wiec rozumiecie że byla to trudna decyzja.
Po punkcji nadal nie wrocilam do normalności: brzuch nadal lekko wzdety, problemy trawienne nie zniknęly. Nie biore już leków ale wizyty w wc staly sie utrapieniem. Pije sok z kapusty, wrocilam do biegania, jem owsianke z siemieniem lnianym, cwicze brzuch i nadal korek.
W ciazy z blizniaczkami mialam kolke nerkowa-bol nie do wytrzymania, lekarze porownuja z tym porodowym. Caly tydzien lezalam na oddziale z tym bolem, bylam wykonczona, dlatego tez postanowilam sprawdzic nerki i mocz. Zapisalam sie na usg i badanie moczu.

Takze plan jest taki, ze dajemy czas mojemu organizmowi na regeneracje oraz sprawdzenie nerek.

Jesli wszystko bedzie ok, to transef odbedzie sie w grudniu, a przed Nowym Rokiem Beta.

27 cs, 6dc

I po wizycie w uczkin.
Byłam u nowej dr, bardzo miła, wszystko wyjaśniła. Zaproponowała dwie drogi. 3 inseminacje przed ivf albo od razu ivf.
Zgodziła się z tym, co powiedział nam wcześniej dr, że inseminacja nie da dużo większych szans max 8-10% więcej, więc to od nas zależy.
My już wcześniej stwierdziliśmy, że ten koszt po dofinansowaniu jest dla nas do przyjęcia i że nie ma co czekać.
Zapisałam więc nas na kwalifikację 21.03.
Więc może transfer już w kwietniu.

Cieszę się.
A przed nami jeszcze jeden cykl z naturalnymi staraniami :)

Vaiana Czy się doczekam..? IVF 13 listopada 2021, 14:44

Długo mnie nie było, ale potrzebowałam przerwy. Dobrze mi to psychicznie zrobiło. Ale najlepiej na psychikę podziałała zmiana kliniki w sierpniu i trafienie na przecudownego lekarza. Pierwszy raz od początku starań, czyli od 2.5 roku mam przeczucie, że będzie dobrze! Każda wizyta u mojego nowego lekarza daje mi niesamowicie dużo pozytywnej energii, przez co moja psychika jak na ten długi czas starań jest w całkiem dobrej kondycji.
Jeśli badania wirusologiczne wyjdą ok, to w grudniu podchodzimy do inseminacji. Cieszę się i już nie mogę się doczekać, może cokolwiek ruszy do przodu, bo przez ten cały czas nic się nie wydarzyło.
Udanego weekendu dziewczyny 🍀

28tc+1d, waga 61,5kg (+7,5kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)

@Anuśla jeszcze nie możemy się zdecydować, myślimy nad Filipem lub Konradem, a Wam które się bardziej podoba?

Kładę się średnio o 22 wstaje ok 6-7 (choć jak jest kiepska noc to później), nocne maratony na siku w wersji bardziej optymistycznej odbywają się 1x na godzinę, w pesymistycznej 2x i tak do średnio do godziny 4 wstaje od 6 do 12 razy. Czasem nie jestem pewna czy klop to klop, czy wytwór umęczonej wyobraźni i zanim siądę to macam go przez chwilę aby potwierdzić klopa realność, kiedy pewności nie uzyskuje przemywam twarz wodą i macam jeszcze raz. Wrócił lęk przed sfajdaniem się do łóżka i jest silny (i na tym mogłabym już poprzestać, ale nie, nie.. to nie koniec). Kiedy łaskawie pęcherz czy też nerki postanawiają iść spać budzą się ONE (one są jeszcze gorsze) poranne mdłości, około wspomnianej 4 przychodzi do mnie ochoczo uczucie dozpierajacego ciepełka w przełyku, które podjeżdża radośnie pod migdalki szczęśliwie lub nie bez finalizacji celu podróży. Nie osiągnowszy jamy ustnej owe ciepełko przybiera postać gluta spacerującego na linii żołądek - migdałki, migdałki - żołądek, czyli do przełyku wrócił oślizły bez skorupy ślimak, który w sadyzmie tych spacerów znalazł sobie upodobanie. Niestety nie da się tego przespać, ślimak uniemożliwia jakiekolwiek zaśnięcie, nie pomaga żadna znana temu światu rada (a przerobiłam wszystkie: usłyszane od lekarzy, znajomych i te od wójcia googla). Ślimak kończy spacerować średnio o 6.. Są to dwie wyjątkowo długie godziny, w czasie, których leżę w łóżku patrząc tępym wzrokiem w ścianę zastanawiając się czy można popełnić sepuku długopisem.

I tak od samiuśkiego początku ciąży czyli około 7 miesięcy, z cudowna przerwą na 3 no może 4 tygodnie, jednak żeby nie było monotonnie (bo przecież nie ma w życiu nic gorszego niż nuda) od miesiąca do nocnych zabaw doszły nowe elementy. 😁💪

Kiedy głowa krąży wokół myśli związanych z innowacyjnymi technikami wykorzystania długopisu sądząc, że gorzej być nie może, uaktywnia się przyszły pierworodny.. Wtedy długopis schodzi na drugi plan, zaczynam intensywnie powtarzać mantrę "byle nie w nerke i byle nie w żołądek", nie zawsze jest skuteczna, a celności dzieciowi odmówić nie można.. Kop w nerke = zwiększona świadomość anatomii ludzkiego ciała ze szczególnie bolesnym uwzględnieniem lokalizacji nerki, kop w żołądek = rzyg (z którego ślimak nic sobie nie robi, bo na tą chwile zmienia się w tasiemca uzbrojonego, który przywiera do ścian przełyku jakby był integralną jego częścią), tak więc rzyg leci, a ślimak zostaje i tak bawimy się średnio do 6. 🤣 Jeżeli jestem mocno umartwiona nocą to idę spać, a raczej padam z wycieńczenia i wtedy żadna siła nie jest w stanie mnie obudzić, przez jakieś 2h, w sumie ciężko to nazwać snem, wpadam w jakąś totalnie czarną otchłań bez świadomości.

A tak po za tym oprócz tego, że progesteron mnie umartwia to wyciszył skurcze, więc jesteśmy na siebie skazani do 34tc 💪

Kocham Cię synku, ale jak będziesz kiedyś pyskował to osobiście wyślę Cię na kolonizację księżyca i będzie to misja w jedną stronę 💛


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 23:13

Wtorek 15 dc / 35 cs

Po zabiegu. Trochę stresu, nerwów czy wszystko pójdzie dobrze, ale wszystko poszło gładko. Proces zabiegu znany : usg, potem papiery, mierzenie ciśnienia, mąż na oddanie nasienia, i na końcu ja na fotel - samolocik. Męża rola ograniczyła się do oddania nasienia. Nie wszedł ze mną na zabieg. Jego to nie było marzeniem, a ja po prostu nie chciałam towarzystwa. Czekał więc i grał na komórce na zbijanie stresu ;)
Co do technicznych spraw to pęcherzyk jeszcze nie pękł, ale dziś pewnie to się wydarzy, bo od zastrzyku do inseminacji upłynęło 24 godziny. Endo-mendo ok.8,7 mm. Nasienie jakość high, widziałam nagranie na monitorze. Lekarz pochwaliła. Jutro widzimy się na kontroli. Dodatkowe zalecenie to jeszcze dziś wieczorem lub rano współżycie. Co mnie zdziwiło, to po zabiegu nic ze mnie nie "wyleciało". No ale w zasadzie nasienie zostało zaaplikowane do macicy. Miła odmiana.

Drogie dziecko nie płodzimy Cię może namiętnie, długo, w pozycjach z kamasutry i wśród blasku świeć, ale na pewno z miłością, więc zapraszam Cię do Naszego życia. Będzie Ci tu dobrze.


Koszta suma: 2800 zł

17dc TRANSFER 2 zarodków
Dzisiaj dzien pelny wrazen.
Mialam podane 2 zarodki. 🍀✊ prosze o trzymanie kciukow !
Peogesteron 10... 2 zastrzyki agolutinu w dupsko dostalam. Po prolutexie albo i spirytusie mam wysypke swedzaca na brzuchu - o matko 😱.
Pytalam sie o to- moze to byc odczyn po spirytusie do dezynfekcji. Przestane uzywac i zobaczymy.
Wracajac z kliniki oczywiscie zaszlam ciasto kupic na jutrzejsze urodziny coreczki. Roczek skonczyla 16 marca 🥰. Oczywiscie zahaczylam o rossmana kupilam 2 testy paskowe.
Zamowilam rowniez przez neta.
Zaraz maz wraca i jedziemy po tort , patere oraz do sklepu na szybkie zakupki.
Dobrze ze maz w domu bedzie to chociaż mala ogarnie troche a ja nie bede denerwowala sie.

Trzymajcie kciuki !! Ostatnia szansa dla nas, aby córcia miala rodzenstwo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2022, 18:00

32 dc (9 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Nadal objawów ciążowych brak, piersi miękkie, czasem czuje jakiś uścisk w macicy, ale to równie dobrze może być cokolwiek, zauważalnie częściej siusiam ale też o wiele więcej pije, pilnuje tych min 1,5 litra dziennie. Boję się, że ciąża nie rozwija się poprawnie, jutro weryfikacja bety..

Nie wiem jak długo z nami zostaniecie, ale chcę żebyście wiedziały, że bardzo was kochamy..


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 22:37

7 miesięcy macierzyństwa

7 miesięcy temu o 1:30 zaczął się poród, byłam podekscytowana, nie bałam się, chciałam poznać naszego syna, gotowa znieść każdy ból, by tylko móc chwycić go w ramionach.. To niesamowite, że minęło już 7 miesięcy, to były jednocześnie najpiękniejsze i najtrudniejsze miesiące w moim życiu, wiele się nauczyłam, nie tylko z zakresu opieki nad dzieckiem, ale też o swoim małżeństwie, o mężu, o sobie, o miłości zupełnie bezwarunkowej.

Rodzicielstwo przenosi miłość na zupełnie inny poziom - wręcz wywala ją w kosmos. Małe rączki odciskają w duszy najmocniejsze ślady, zrozumiałam, że byłabym w stanie zabić niedźwiedzia gołymi rękami broniąc syna. Znalazłam w sobie siłę i cierpliwość, o którą bym się nie podejrzewała.

Porusza mnie niesamowicie to pełne ufnosci spojrzenie, które mówi, że czuje się przy mnie bezpiecznie.. I to że ramiona rodzica rozwiązują każdy problem, dziecko znajduje w nich wszystko co ukoi nawet najgorszy dzień i jest w tym coś bardzo wyjątkowego 💛 Żałuję jednej rzeczy, że tak długo czekałam aby Cię poznać kruszynko, ale warto było 🥰 (późno w sensie zwlekania z decyzją o rodzicielstwie i poblemów z płodnością)

Dziewczyny, nie poddawajcie się! Choćby nie wiem jak ciężko było, to warto walczyć! Na końcu tej drogi są małe rączki, które sprawiają, że nie żałuje się ani jednej łzy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 23:42

Maj, to trudny miesiąc, kiedyś ulubiony, później znienawidzony. Maj to budząca się do życia przyroda w pełnym rozkwicie. Maj to ciepłe wieczory pachnące bzem. Maj to termin porodu naszego pierwszego dziecka.. Kończyłoby w tym miesiącu 2 lata. Nasz mały dzielny wojownik, przetrwał w ciele które z nim walczyło długo, odszedł w 11 tygodniu ciąży. Nigdy o nim nie zapomnę, ani o nim, ani o żadnym straconym później dziecku. Kiedy tule syna, tule je wszystkie, wszystkie nasz dzieci.. Kiedyś się spotkamy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 23:43

Myśle ze to jest to miejsce i ten czas, zeby "dziękuję" dziękuję każdej z Was, która próbowała mi pomóc przez ten ostatni rok, mimo ze często macie jeszcze trudniejsza drogę niż moja... jeżeli mogę, to prosze, trzymajcie kciuki za moje IVF... w czwartek zaczynam stymulacje... tak bardzo chcialabym w kolejna rocznicę pójść do niej z bratem lub siostra... 😭

Malinka2021 PCOS a dziecko 7 października 2021, 16:15

Ciąża rozpoczęta 10 sierpnia 2021

Jest i 14.11, tak to miał byc najcudowniejszy rok w moim życiu... powinien, a byl jakimś koszmarem...
Moje dziecko powinno dzisiaj świętować pierwsze urodziny... tak, to właśnie dzisiaj skończyłabyś roczek... dalej się zastanawiam, jaka byś była, czy podobna do mnie, może do taty... powinnaś biegać teraz między naszymi kartonami, przeszkadzać w pakowaniu...po prostu byc z nami ...
A co mi zostało? Obrazki ze szpitala, moment w którym Cię urodziłam i poczułam juz tylko ta cholerna pustkę... pamietam rzeczy które mieliśmy przygotowane dla Ciebie... które tata sprzatnal, żeby było mi chociaż trochę łatwiej....było też kilka rzeczy, które juz zdążyłam kupić specjalnie dlaCiebie, zostały nie rozpakowane, patrzyłam na ta buteleczke, która miałam Cie kiedyś karmić, dziadki wzięły to wszystko na przechowanie, tak żebym nie musiała tego oglądać... oni wierzą ze jeszcze nam się to wszystko przyda, tata tez wierzy... ja tez chcę wierzyć, ale tak cholernie się boję, ze jest inny plan na moje życie, którego nie rozumiem i nie potrafię zaakceptować...
Tak bardzo chciałabym kiedyś przyjść do Ciebie we trójkę... powiedzieć Ci, ze mimo zw nie rozumiem, nauczyłam sie z tym zyc.... tak bardzo chciałabym zeby to wszystko nigdy się nie wydarzyło... 😭
Podobno po roku jest łatwiej... pomóż mi, żeby było chociaż trochę łatwiej, wiesz że nigdy Cie nie zapomnę....😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2021, 00:16

Dzisiaj czarne chmury przybrały kolor jeszcze bardziej czarny... od dwóch dni unikamy się z mężem... temat dziecka czy nawet seksu jest pomijany... Niedziela minęła pod znakiem kątów w mieszkaniu ( każdy w innym kącie, zajęty niczym...) biorąc pod uwagę, że na ten weekend wypadała owu, jestem jeszcze bardziej załamana... zastanawiam się, czy tylko ja chce mieć dziecko? Siedzę cichutko w sypialni, a moje łzy samowolnie spływają po policzkach...

Czemu ja...?

No i znów muszę napisać, że się nie udało 😪 robię przed wszystkimi dobrą minę do złej gry, tylko w mojej głowie dzieje się to co się dzieje. Bóg wie co robi 😪 chce mi się płakać zwłaszcza, że wczoraj zobaczyłam kreskę... Znowu oszukana 😪 dlaczego nie mogę zobaczyć tej prawdziwej? Czy będzie mi dane zostać mamą? 😪

18 dzień mojego szczęścia ❤️‍🔥

Wciąż tu jestem od godziny 10 do 21 przy tobie moja kruszynko, dziś leżałyśmy 3,5h razem, tyle miłości 😍 dam Ci jeszcze więcej tylko rośnij 💪

Mamy 785g miłości 😍 jutro zmniejszą powietrze które ją wspomaga, trzymajcie za Nelke kciuki, aby dała radę, aby nie miała tych cholernych masek, aby rosła i rosła i rosła i wróciła ze mną do domu!

Wciąż się obwiniam, wciąż ciężko mleko leci, są nerwy jest stres i płacz gdy nikt nie widzi…
Strach który już nigdy mnie nie opuści.

17 dni do powrotu synka z Polskie, 18 dni do spotkania siostry! 17 dni do przytulania mamy! Czekamy ! Ja czekam, siostra czeka, już niedługo będziemy wszyscy razem ! Kocham Was moje dzieci ❤️‍🔥.

https://zapodaj.net/plik-gjudDzZPId
https://zapodaj.net/plik-ze8vqnd1X2

Nie wiem. Mam mętlik w głowie. Na wiosnę klinika. Myślę cały czas i może warto wziąć większy kredyt, spłacić obecny a resztę zainwestować w in vitro. Obecny będzie z nami jeszcze 3 lata. W moim mieście jest dofinansowanie więc odpadnie nam 5 tys.

To wydaje mi się w tym momencie najbardziej logiczne. Nie chcę pomocy od rodziny. Wolę ich pomoc w wyprawce niż zawdzięczać im dziecko.

Najbardziej w tym całym szaleństwie denerwuje mnie brak gwarancji. Dlatego tak bardzo jestem anty in vitro. Bo pieniądze mogłabym wydać na coś bardziej praktycznego, na coś namacalnego. Boję się że to będą pieniądze wyrzucone w błoto które kolejne kilka lat będę spłacać.

Nie chce nawet denerwować mojego męża moimi obawami. Wiem że on chce zaufać lekarzom, i zrobi pewnie tak jak oni zaleca. Ja po prostu za bardzo wybiegam w przyszłość jakby to miało być już za chwilę. Chciałabym wyłączyć myślenie. Jeszcze tylko kilka miesięcy. Dam radę (chyba)

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 14 listopada 2021, 20:48

9 miesięcy...Ty minęło od kiedy tu byłam ostatni raz. Tyle się wydarzyło,zmieniło. Czas pędzi jak szalony niewiadomo kiedy.

Pola za 3 miesięcy kończy 7 lat!!pannica od marca chodziła do przedszkola. Sporo chorowała, ale lubiła tam chodzić. Miała ulubione koleżanki,kolegę ale i bywały dni kiedy nie miała ochoty isc. Przedszkole nam szybko minęło a tu już 3 miesiąc mija zerówki. Tutaj Pola uwielbia chodzić. Ma nowa przyjaciółkę,poznałam jej mamę i chcemy się umówić na zabawy :) my jesteśmy z T zaszczepieni na covid 2 dawkami . W sierpniu bylismy w Rybniku:) Pola na początku zerowki chorowała,teraz chodziła 5 tyg.bez przerwy. Na długo weekend złapaliśmy jelitowke..jutro odpuścimy,ale we wtorek już pojdzie normalnie do przedszkola :) Oli i ja dochodzimy jeszcze do siebie.

Jesteśmy też już po weselu siostry,była super zabawa a ja nawet byłam na obiedzie na panieńskim;)

C.d.n.

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 14 listopada 2021, 21:01

Zacznijmy od początku. Pierwszą miesiączkę dostałam dopiero w wieku 16 lat. Cykle były bardzo nieregularne, ale przecież to normalne w tym wieku. Tak mi przynajmniej mówiono. Gdy byłam pół roku przed 18-tką dostałam skierowanie na badania (3-dniowy diagnostyczny pobyt w szpitalu). Diagnoza: "zaburzenia miesiączkowania, liczne pęcherzyki w jajnikach. Zalecana konsultacja w poradni ginekologicznej dla młodych dziewcząt." Lekarka prowadząca poinformowała mnie, że jestem BEZPŁODNA. Oczywiście była to bzdura. Czy się przejęzyczyła mając na myśli niepłodność, czy może pasjonowała się w straszeniu młodych kobiet? Nie wiem. Stara ginekolożka "po mamie" tylko zawaliła cały mój świat (na jakiś czas, ale jednak). Byłam wtedy młoda, głupia i mocno zagubiona. Moja droga w znalezieniu dobrego ginekologa trwała długo, chyba wszystkie wiemy jak ciężko o takiego na NFZ. Wielu z nich pierwszą diagnozę traktowała dosyć lekceważąco mówiąc, że "jestem jeszcze młoda i wszystko na pewno mi się ustabilizuje." Luteina, duphaston, tabletki antykoncepcyjne na zmianę. Jak nie chcę ciąży w wieku 18 lat, to proszę - tutaj jest recepta na zapas tabletek anty. Tylko żebym nie czekała z decyzją, bo "zegar tyka i mam czas maksymalnie do 30-tki." Dopiero od 2016 roku znalazłam doktor, oczywiście prywatnie, przy której poczułam, że jestem w dobrych rękach. To ona wysłała mnie na kolejne kilkudniowe badania do szpitala, gdzie jasno postawiono diagnozę: Zespół policystycznych jajników. I tak oto się zaczęła moja przygoda.

Nie mogę uwierzyć że to już jutro. Jutro o 13.30 transfer. Czy dochodzi to do mnie. Nie.
Nie ma stresu nie ma napięcia. Co się ze mną dzieje. Zawsze był stres a teraz.....
Czasem myślę co jeśli się uda, jak sobie poradzę tym bardziej że Piotruś to istne tornado. Do tego nie wolno dźwigać a ten chce często na rączki, jak będą wyglądały spacery teraz ma być ciepło. Nie wiem po prostu nie wiem...
Wracam do pracy od wtorku, bo w domu nie wypoczne. Beta w poniedziałek. A wcześniej pewnie w sobotę testuje. Aby wiedzieć na czym stoję. Nie uda się od razu przystępuje do kolejnego transferu. Jak się i tamten nie uda. Kończę starania raz na zawsze. Zamknę ten rozdział.

A więc trzymajcie kciuki 💗

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)