17dc TRANSFER 2 zarodków
Dzisiaj dzien pelny wrazen.
Mialam podane 2 zarodki. 🍀✊ prosze o trzymanie kciukow !
Peogesteron 10... 2 zastrzyki agolutinu w dupsko dostalam. Po prolutexie albo i spirytusie mam wysypke swedzaca na brzuchu - o matko 😱.
Pytalam sie o to- moze to byc odczyn po spirytusie do dezynfekcji. Przestane uzywac i zobaczymy.
Wracajac z kliniki oczywiscie zaszlam ciasto kupic na jutrzejsze urodziny coreczki. Roczek skonczyla 16 marca 🥰. Oczywiscie zahaczylam o rossmana kupilam 2 testy paskowe.
Zamowilam rowniez przez neta.
Zaraz maz wraca i jedziemy po tort , patere oraz do sklepu na szybkie zakupki.
Dobrze ze maz w domu bedzie to chociaż mala ogarnie troche a ja nie bede denerwowala sie.

Trzymajcie kciuki !! Ostatnia szansa dla nas, aby córcia miala rodzenstwo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2022, 18:00

32 dc (9 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Nadal objawów ciążowych brak, piersi miękkie, czasem czuje jakiś uścisk w macicy, ale to równie dobrze może być cokolwiek, zauważalnie częściej siusiam ale też o wiele więcej pije, pilnuje tych min 1,5 litra dziennie. Boję się, że ciąża nie rozwija się poprawnie, jutro weryfikacja bety..

Nie wiem jak długo z nami zostaniecie, ale chcę żebyście wiedziały, że bardzo was kochamy..


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 22:37

7 miesięcy macierzyństwa

7 miesięcy temu o 1:30 zaczął się poród, byłam podekscytowana, nie bałam się, chciałam poznać naszego syna, gotowa znieść każdy ból, by tylko móc chwycić go w ramionach.. To niesamowite, że minęło już 7 miesięcy, to były jednocześnie najpiękniejsze i najtrudniejsze miesiące w moim życiu, wiele się nauczyłam, nie tylko z zakresu opieki nad dzieckiem, ale też o swoim małżeństwie, o mężu, o sobie, o miłości zupełnie bezwarunkowej.

Rodzicielstwo przenosi miłość na zupełnie inny poziom - wręcz wywala ją w kosmos. Małe rączki odciskają w duszy najmocniejsze ślady, zrozumiałam, że byłabym w stanie zabić niedźwiedzia gołymi rękami broniąc syna. Znalazłam w sobie siłę i cierpliwość, o którą bym się nie podejrzewała.

Porusza mnie niesamowicie to pełne ufnosci spojrzenie, które mówi, że czuje się przy mnie bezpiecznie.. I to że ramiona rodzica rozwiązują każdy problem, dziecko znajduje w nich wszystko co ukoi nawet najgorszy dzień i jest w tym coś bardzo wyjątkowego 💛 Żałuję jednej rzeczy, że tak długo czekałam aby Cię poznać kruszynko, ale warto było 🥰 (późno w sensie zwlekania z decyzją o rodzicielstwie i poblemów z płodnością)

Dziewczyny, nie poddawajcie się! Choćby nie wiem jak ciężko było, to warto walczyć! Na końcu tej drogi są małe rączki, które sprawiają, że nie żałuje się ani jednej łzy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 23:42

Maj, to trudny miesiąc, kiedyś ulubiony, później znienawidzony. Maj to budząca się do życia przyroda w pełnym rozkwicie. Maj to ciepłe wieczory pachnące bzem. Maj to termin porodu naszego pierwszego dziecka.. Kończyłoby w tym miesiącu 2 lata. Nasz mały dzielny wojownik, przetrwał w ciele które z nim walczyło długo, odszedł w 11 tygodniu ciąży. Nigdy o nim nie zapomnę, ani o nim, ani o żadnym straconym później dziecku. Kiedy tule syna, tule je wszystkie, wszystkie nasz dzieci.. Kiedyś się spotkamy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2021, 23:43

Myśle ze to jest to miejsce i ten czas, zeby "dziękuję" dziękuję każdej z Was, która próbowała mi pomóc przez ten ostatni rok, mimo ze często macie jeszcze trudniejsza drogę niż moja... jeżeli mogę, to prosze, trzymajcie kciuki za moje IVF... w czwartek zaczynam stymulacje... tak bardzo chcialabym w kolejna rocznicę pójść do niej z bratem lub siostra... 😭

Malinka2021 PCOS a dziecko 7 października 2021, 16:15

Ciąża rozpoczęta 10 sierpnia 2021

Jest i 14.11, tak to miał byc najcudowniejszy rok w moim życiu... powinien, a byl jakimś koszmarem...
Moje dziecko powinno dzisiaj świętować pierwsze urodziny... tak, to właśnie dzisiaj skończyłabyś roczek... dalej się zastanawiam, jaka byś była, czy podobna do mnie, może do taty... powinnaś biegać teraz między naszymi kartonami, przeszkadzać w pakowaniu...po prostu byc z nami ...
A co mi zostało? Obrazki ze szpitala, moment w którym Cię urodziłam i poczułam juz tylko ta cholerna pustkę... pamietam rzeczy które mieliśmy przygotowane dla Ciebie... które tata sprzatnal, żeby było mi chociaż trochę łatwiej....było też kilka rzeczy, które juz zdążyłam kupić specjalnie dlaCiebie, zostały nie rozpakowane, patrzyłam na ta buteleczke, która miałam Cie kiedyś karmić, dziadki wzięły to wszystko na przechowanie, tak żebym nie musiała tego oglądać... oni wierzą ze jeszcze nam się to wszystko przyda, tata tez wierzy... ja tez chcę wierzyć, ale tak cholernie się boję, ze jest inny plan na moje życie, którego nie rozumiem i nie potrafię zaakceptować...
Tak bardzo chciałabym kiedyś przyjść do Ciebie we trójkę... powiedzieć Ci, ze mimo zw nie rozumiem, nauczyłam sie z tym zyc.... tak bardzo chciałabym zeby to wszystko nigdy się nie wydarzyło... 😭
Podobno po roku jest łatwiej... pomóż mi, żeby było chociaż trochę łatwiej, wiesz że nigdy Cie nie zapomnę....😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2021, 00:16

Dzisiaj czarne chmury przybrały kolor jeszcze bardziej czarny... od dwóch dni unikamy się z mężem... temat dziecka czy nawet seksu jest pomijany... Niedziela minęła pod znakiem kątów w mieszkaniu ( każdy w innym kącie, zajęty niczym...) biorąc pod uwagę, że na ten weekend wypadała owu, jestem jeszcze bardziej załamana... zastanawiam się, czy tylko ja chce mieć dziecko? Siedzę cichutko w sypialni, a moje łzy samowolnie spływają po policzkach...

Czemu ja...?

No i znów muszę napisać, że się nie udało 😪 robię przed wszystkimi dobrą minę do złej gry, tylko w mojej głowie dzieje się to co się dzieje. Bóg wie co robi 😪 chce mi się płakać zwłaszcza, że wczoraj zobaczyłam kreskę... Znowu oszukana 😪 dlaczego nie mogę zobaczyć tej prawdziwej? Czy będzie mi dane zostać mamą? 😪

18 dzień mojego szczęścia ❤️‍🔥

Wciąż tu jestem od godziny 10 do 21 przy tobie moja kruszynko, dziś leżałyśmy 3,5h razem, tyle miłości 😍 dam Ci jeszcze więcej tylko rośnij 💪

Mamy 785g miłości 😍 jutro zmniejszą powietrze które ją wspomaga, trzymajcie za Nelke kciuki, aby dała radę, aby nie miała tych cholernych masek, aby rosła i rosła i rosła i wróciła ze mną do domu!

Wciąż się obwiniam, wciąż ciężko mleko leci, są nerwy jest stres i płacz gdy nikt nie widzi…
Strach który już nigdy mnie nie opuści.

17 dni do powrotu synka z Polskie, 18 dni do spotkania siostry! 17 dni do przytulania mamy! Czekamy ! Ja czekam, siostra czeka, już niedługo będziemy wszyscy razem ! Kocham Was moje dzieci ❤️‍🔥.

https://zapodaj.net/plik-gjudDzZPId
https://zapodaj.net/plik-ze8vqnd1X2

Nie wiem. Mam mętlik w głowie. Na wiosnę klinika. Myślę cały czas i może warto wziąć większy kredyt, spłacić obecny a resztę zainwestować w in vitro. Obecny będzie z nami jeszcze 3 lata. W moim mieście jest dofinansowanie więc odpadnie nam 5 tys.

To wydaje mi się w tym momencie najbardziej logiczne. Nie chcę pomocy od rodziny. Wolę ich pomoc w wyprawce niż zawdzięczać im dziecko.

Najbardziej w tym całym szaleństwie denerwuje mnie brak gwarancji. Dlatego tak bardzo jestem anty in vitro. Bo pieniądze mogłabym wydać na coś bardziej praktycznego, na coś namacalnego. Boję się że to będą pieniądze wyrzucone w błoto które kolejne kilka lat będę spłacać.

Nie chce nawet denerwować mojego męża moimi obawami. Wiem że on chce zaufać lekarzom, i zrobi pewnie tak jak oni zaleca. Ja po prostu za bardzo wybiegam w przyszłość jakby to miało być już za chwilę. Chciałabym wyłączyć myślenie. Jeszcze tylko kilka miesięcy. Dam radę (chyba)

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 14 listopada 2021, 20:48

9 miesięcy...Ty minęło od kiedy tu byłam ostatni raz. Tyle się wydarzyło,zmieniło. Czas pędzi jak szalony niewiadomo kiedy.

Pola za 3 miesięcy kończy 7 lat!!pannica od marca chodziła do przedszkola. Sporo chorowała, ale lubiła tam chodzić. Miała ulubione koleżanki,kolegę ale i bywały dni kiedy nie miała ochoty isc. Przedszkole nam szybko minęło a tu już 3 miesiąc mija zerówki. Tutaj Pola uwielbia chodzić. Ma nowa przyjaciółkę,poznałam jej mamę i chcemy się umówić na zabawy :) my jesteśmy z T zaszczepieni na covid 2 dawkami . W sierpniu bylismy w Rybniku:) Pola na początku zerowki chorowała,teraz chodziła 5 tyg.bez przerwy. Na długo weekend złapaliśmy jelitowke..jutro odpuścimy,ale we wtorek już pojdzie normalnie do przedszkola :) Oli i ja dochodzimy jeszcze do siebie.

Jesteśmy też już po weselu siostry,była super zabawa a ja nawet byłam na obiedzie na panieńskim;)

C.d.n.

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 14 listopada 2021, 21:01

Zacznijmy od początku. Pierwszą miesiączkę dostałam dopiero w wieku 16 lat. Cykle były bardzo nieregularne, ale przecież to normalne w tym wieku. Tak mi przynajmniej mówiono. Gdy byłam pół roku przed 18-tką dostałam skierowanie na badania (3-dniowy diagnostyczny pobyt w szpitalu). Diagnoza: "zaburzenia miesiączkowania, liczne pęcherzyki w jajnikach. Zalecana konsultacja w poradni ginekologicznej dla młodych dziewcząt." Lekarka prowadząca poinformowała mnie, że jestem BEZPŁODNA. Oczywiście była to bzdura. Czy się przejęzyczyła mając na myśli niepłodność, czy może pasjonowała się w straszeniu młodych kobiet? Nie wiem. Stara ginekolożka "po mamie" tylko zawaliła cały mój świat (na jakiś czas, ale jednak). Byłam wtedy młoda, głupia i mocno zagubiona. Moja droga w znalezieniu dobrego ginekologa trwała długo, chyba wszystkie wiemy jak ciężko o takiego na NFZ. Wielu z nich pierwszą diagnozę traktowała dosyć lekceważąco mówiąc, że "jestem jeszcze młoda i wszystko na pewno mi się ustabilizuje." Luteina, duphaston, tabletki antykoncepcyjne na zmianę. Jak nie chcę ciąży w wieku 18 lat, to proszę - tutaj jest recepta na zapas tabletek anty. Tylko żebym nie czekała z decyzją, bo "zegar tyka i mam czas maksymalnie do 30-tki." Dopiero od 2016 roku znalazłam doktor, oczywiście prywatnie, przy której poczułam, że jestem w dobrych rękach. To ona wysłała mnie na kolejne kilkudniowe badania do szpitala, gdzie jasno postawiono diagnozę: Zespół policystycznych jajników. I tak oto się zaczęła moja przygoda.

Nie mogę uwierzyć że to już jutro. Jutro o 13.30 transfer. Czy dochodzi to do mnie. Nie.
Nie ma stresu nie ma napięcia. Co się ze mną dzieje. Zawsze był stres a teraz.....
Czasem myślę co jeśli się uda, jak sobie poradzę tym bardziej że Piotruś to istne tornado. Do tego nie wolno dźwigać a ten chce często na rączki, jak będą wyglądały spacery teraz ma być ciepło. Nie wiem po prostu nie wiem...
Wracam do pracy od wtorku, bo w domu nie wypoczne. Beta w poniedziałek. A wcześniej pewnie w sobotę testuje. Aby wiedzieć na czym stoję. Nie uda się od razu przystępuje do kolejnego transferu. Jak się i tamten nie uda. Kończę starania raz na zawsze. Zamknę ten rozdział.

A więc trzymajcie kciuki 💗

Leksa Ile jeszcze ? :( 12 lipca 2021, 22:04

13.09.2021 - 10 dpo II kreseczki 😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2021, 19:45

11 dc
Ten cykl to jakaś masakra 😐
Najpierw nie chcial okres przyjsc bo były chyba 4 dnia plamienia jak juz w koncu przyszedl to krwawienie trwalo z 6 dni a do teraz mam plamienia czyli juz 5 dzien nwm co tu się odwaliło 🤨
Dzisiejszy test owu juz troche ciemniejszy zobaczymy nie skreślam jeszcze tego cyklu moze sie cos wykluje ☺
2 stycznia mam wizyte u lekarza wuec mysle ze sytuacja tez sie rozjasni 🙂
Chixiaz w tym cyklu ziola cos slabo działają musze przyznać...

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 14 listopada 2021, 21:25

Z perspektywy czasu wiem, że rady Pani Doktor nie zawsze były dobre. Nie powiedziała mi słowem o suplementacji w PCOS, że warto trzymać odpowiednią dietę. Czym to się objawia dokładnie, jaki ma wpływ na mój organizm. Przyjęła klasyczne leczenie, czyli dopóki nie chcę ciąży zażywam anty albo duphaston. Własne miesiączki mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Większość niestety musi być wywoływana lekami. Po jakichś 8 latach odstawiłam anty. Z partnerem stwierdziliśmy, że już czas na dziecko. Że jesteśmy gotowi i że fajnie byłoby ugościć w naszym życiu ✨ bejbika. ✨ Poważne starania zaczęliśmy od stycznia 2021 r.

Podjęliśmy na razie naturalne próby wspomagane Duphastonem, Clostilbegyt, Lametta. Oczywiście pod okiem mojej Pani Doktor. Niestety przez 9 miesięcy się nie udało. Te pierwsze starania były bardzo na luzie. Jak się uda to ekstra, jak nie to w porządku. Mamy czas, zobaczymy co będzie. W międzyczasie (w czerwcu) wzięliśmy ślub. ❤️

Od października zmieniłam lekarza. Uznałam, że chodzenie na monitoring cyklu 3x w tygodniu przez minimum 2 tygodnie w miesiącu, to trochę przesada (każda wizyta to kolejne stówki). Żadna z nich nie wnosiła nic nowego. Pęcherzyk rósł, pękał, ciałko żółte się pojawiało. Czy to była dobra decyzja? Nie wiem. Nie jestem dobra w podejmowaniu decyzji. 😅

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 14 listopada 2021, 21:47

Poszłam do lekarza zajmującego się leczeniem niepłodności. Od razu skierował mnie na szereg badań: wymazy, przeciwciała p.plemnikowe, morfologia, badania tarczycy itd. Stary także dostał skierowania na badania. Pani Doktor chyba z góry zakładała, że to ja będę słabym ogniwem. Nawet słowem nie wspomniała o badaniu partnera przez cały ten czas.

Posłusznie wykonaliśmy wszystkie badania. O zgrozo! wcześniej myślałam, że wydawałam dużo pieniędzy na lekarzy i badania. Jak bardzo się myliłam... 😂 Doktor wszystko mi wytłumaczył, przedstawił plan działania. Pytał czy kiedyś miałam robione badania rezerwy jajnikowej, bo w moim przypadku warto by było. Nie miałam.

Tym razem po wywołaniu @ brałam Lamettę i Clo w cyklu łączonym. Do tego doszły zastrzyki Gonalu. Na deser progesteron. Dzień przerwy i miałam dokończyć Gonal. W 19dc. zastrzyk Ovitrelle. No i działamy!

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 14 listopada 2021, 22:08

I tak jestem sobie dziś w 29 dc. Nie wytrzymałam zrobiłam test. Negatywny.

To mnie zmotywowało do rozpoczęcia tego pamiętnika. Na test pewnie i tak było za wcześnie. 🤡 Która z nas nie poddała się pokusie przedwczesnego zrobienia testu niech pierwsza rzuci kamieniem.
Ale wracając - jeszcze żaden negatyw mnie tak nie zasmucił... Miałam duże oczekiwania od tego cyklu. Inaczej niż dotychczas, wcześniej naprawdę myślałam, co będzie to będzie. Ale teraz czułam, że się uda, że to nasz czas! Przecież zrobiliśmy tak dużo badań - wyniki głównie dobre. Brałam zastrzyki, zażywaliśmy leki. Jajniki bolały jakby miały wybuchnąć. Stosowaliśmy się do wszystkich zaleceń. A tu negatyw. Jak to?

W tym krótkim czasie wydaliśmy sporo pieniędzy na leczenie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak kosztowne są starania o ciążę - nie tylko finansowo, ale także psychicznie i fizycznie. To znaczy, domyślałam się. Ale teraz poczułam to na własnej skórze.

Jest mi smutno. Czy w tym cyklu jest jeszcze nadzieja?


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2021, 22:13

Misia13 Nasze starania 15 listopada 2021, 11:43

To mój drugi cykl w którym nie doszukuję się objawów ciąży i nie testuję. W moim przypadku pojawienie się okresu boli mniej niż widok jednej kreski. Dziś czuję się wyjątkowo ciężko. Zbliżający się okres daje mi psychicznie popalić. Jestem drażliwa i płaczliwa. To już 3 miesiąc jak jestem na diecie eleminującej cukry, muszę przyznać, że od kiedy ją stosuję zapomniałam o bólach miesiączkowych. Pierwszy wpis trochę haotyczny ale może pomoże w tej trudnej drodze po nasze szczęście? :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)