23+0
Dzisiaj byłam na szybkiej wizycie u swojej gin.
Maya waży 511g a szyjka ma 4,5cm 👍 oczywiście o szyjkę musiałam się upomnieć bo gin sama z siebie by nie zmierzyła 😒 ale dobra nieistotne najważniejsze że wszystko jest dobrze 
Dostałam też skierowanie na krzywą cukrową i badania krwi i moczu. Myślę że wybiorę się na te wszystkie badania w środę bo w sobotę umówiłam się z gin na teleporade żeby mi przekazała wyniki.
Krzywej jeszcze nigdy nie robiłam ale słyszałam różne opowieści więc zobaczymy jak to będzie 🙈😉
Ah no i zamówiłam dzisiaj pierwszy "duży" sprzęt dla Mai czyli przewijak - akurat była promka w Ikei 😉
11dc...
z jednej strony mam wrażenie, że dni biegną jak szalone, patrząc jak codziennie ubywa mi kartoników z zastrzykami... z drugiej, to dopiero 11dc... a z trzeciej - jakie to właściwie ma znaczenie w tym cyklu?
Po dzisiejszej wizycie kolejny raz usłyszałam, że w moim przypadku ten mniejszy estradiol to tylko dobrze, bo mniejsza hiperka... na USG w czwartek było ok, dzisiaj też, więc dzisiejszego wyniku estradiolu nie chcę oglądać... to i tak nic nie zmieni przed wtorkiem - tak, dzisiaj dostałam dodatkowe 2 zastrzyki gonapaptyl i już na 100% we wtorek o 8:30 punkcja - to się naprawdę dzieje... 😱 dzisiaj jeszcze 2 zastrzyki, jutro ostatnie 3
i kolejna to chyba będzie dopiero heparyna w okolicach transferu...
Tak bardzo liczę na pierwszy transfer jeszcze w tym roku...
No i oczywiście moja chora głowa nie daje mi spokoju
teraz się zastanawiam, czy jakby jakimś cudem się udało, nie powinnam polować na wizytę u Paśnika, może on doradziłby coś jeszcze, na wypadek gdyby transfer sie udał lub nie
. Boję się, że nie zrobiłam wszystkiego i jeżeli cokolwiek by się wydarzyło, nie wybaczyłabym sobie, że mogłam zrobić coś jeszcze...
12dc...
Po ostatnich zastrzykach... ten gonapaptyl ma krótkie, ale przy tym tak tępe strzykawki... Ważne ze juz po, a za 2 dni będzie po punkcji... 😱
Mam nadzieję ze któreś z tych 30 jajek da rade zostać zarodkiem, a potem zdrowym, żywym dzieckiem 🙏
Z 10 pobranych wczoraj komórek 8 było prawidłowych, ale zaplodnilo się tylko 4.
Jestem troszkę rozczarowana, chociaż nie nastawiałam się na cuda, no i boję się, że przy tak słabym nasieniu te zarodki mogą nie dotrwać do 5tej doby
19dc
Muszę się wziąć za jakiś sport bo tyje, tyje chyba po tych wszystkich stymulacjach, zastrzykach. Ten cykl jest na naturalnej owulacji, do dnia kiedy zrobiłam zastrzyk było wszytko spoko. Nie byłam taka napuchnięta jak już dwa dni po zastrzyku 🥴 Mam wszytko nabrzmiałe piersi, nogi a najbardziej brzuch na dole. Mam figurę gruszki, szerokie biodra i wąska talia plus płaski brzuch. Obecnie brzuch jest nabrzmiały na dole, ani wciągnąć go ani nic. Ukrywam się pod swetrami, dobrze ze chociaż taka pora roku że można😉 co dopiero będzie przy stymulacji przed in vitro 😭😭😭 Muszę wrócić na siłownie/do ćwiczeń i na dietę. Nie bardzo chce robić teraz redukcje bo to nie sprzyja poczęciu (😂😂) a zdrowo jem wiec zostają ćwiczenia 🤷♀️
Ps. Przed „hot newsem” wciąż się chowam 🙈🙈🙈🙈 jestem złaaaaa 😈😈
Wczoraj był dzień bez zastrzykow... od dzisiaj 10 dni z heparyna... ten neoparin ma tak tępe igły:|wkluwalam się w 2 miejsca...
U Was tez tak ciężko to dostać? U nas jest problem w hurtowniach zarówno z clexane jak i neoparinem...
25t5d
Termin porodu: 100dni
Ciąża donoszona: 79dni
Ajajaj! Stało się, dotrwaliśmy, jesteśmy, walczymy ❤️ Mamy 💯 dniówke (chociaż wg aplikacji na wczoraj, no ale niech będzie, temu ovu i belly 😅).
Tydzień temu Mały miał już 780g 💙 Mam nadzieję, że na kolejnej wizycie dobije do tego magicznego kilograma. Potem będziemy odliczać do 30tc, 32tc, 35, 36, aż w końcu mam nadzieję, że uda Nam się dobić do najbardziej bezpiecznego 37+0 ❤️ Zobaczymy jak będzie. Cieszę się z tego co jest. Szyjka narazie trzyma, na ostatniej wizycie miała ponad 4cm, krwiaka nie widać, wszystkie parametry i pomiary w porządku. Zwiastuje to pozytywną przyszłość.
Co do wyprawki to wzięłam się trochę za działanie w tym kierunku. Porządki w szafie u Małej zrobione, trochę miejsca się znalazło, trochę więcej niż trochę 😅 Posegregowałam ciuszki od siostry, pierwsze pudło po Małej. Mam przygotowane to co trzeba wyprać. Zamówiłam już trochę pierdołek 😅 Zamówienie w Gemini czeka na realizację, bo ciągle zastanawiam się czy o czymś nie zapomniałam hehe.
Ahhh! Idą Święta 🧑🎄🌲 W sumie mam zamówione już wszystkie prezenty 😅 i ten na Mikołajki i te pod choinkę. Mega się cieszę, że w tym roku szybko się uwinęłam. Teraz byle do Świąt, a jak zacznie się Nowy Rok to zacznie być już gorąco 💙💙
==================
Wizyta u gina
06.12
20.12 (USG 3 trymestru)
20.12 fizjoterapeuta
30.12 kardiolog
===============
Duphaston 3x1
Betaloc zok 25mg 2x1
Letrox 100mg 1x1
Mama DHA Premium+ 2x1
Żuravit 1x1
Probiotyk 1x1
MagneB6 3x1
Aspargin 3x1
==================
Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami
Od 2 tygodni chodzę na akupunkturę. Pani dr Chinka stwierdziła, że moim głównym problemem jest zimno - zimne stopy, zimne narządy, za słaby przepływ krwi w ciele. Zabiegi które mi zaproponowała (akupunktura i moksowanie) mają ogrzać moje organy od środka, ale przede wszystkim poprawić ukrwienie macicy i jej okolic, aby przygotować ciało lepiej na przyjęcie zarodka.
Nie wiem na ile te zabiegi już dają o sobie znać, a na ile placebo, ale mam wrażenie, że jestem spokojniejsza, bardziej wyluzowana i zdecydowanie lepiej śpię.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2021, 19:14
Wczoraj oficjalnie rozpoczęłam długi protokół do IVF, oznacza to, że przez najbliższe 3-4 tygodnie codziennie rano będę musiała aplikować zastrzyk z decapeptyl.
Oznacza to również, że być może zbliżamy się do realizacji naszych marzeń 
Jest to już nasza druga próba. We wrześniu podchodziłam do stymulacji krótkim protokołem (Rekovelle), ale urosły mi tylko 4 pęcherzyki i zdecydowaliśmy wspólnie z lekarzem, że nie jest to nawet warte punkcji
Wg lekarza, było to chyba zbyt krótki po czerwcowej laparoskopii i jajniki nie odpowiedziały poprawnie na bodźce hormonalne.
Mam nadzieję, że teraz zmiana leków i sposobu okaże się udana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2021, 19:08
Znów tu jestem. Tym razem dzień po dniu wyprawienia dla koleżanki baby shower. Nie miała i nie ma pojęcia, że zmagam się z niepłodnością prawie rok. Nie wiem też do dzisiaj dlaczego poprosiła mnie o organizację, bo się nie przyjaźnimy. Jesteśmy zwykłymi koleżankami, spotykającymi się kilka razy w roku. Ale zrobiło mi się szkoda dziewczyny i się zgodziłam. 🤡
Głupia ja, nie wiedziałam co mnie czeka. Nigdy nie byłam na żadnym baby shower a tym bardziej go nie organizowałam. Dałam z siebie wszystko i uważam, że odwaliłam kawał dobrej roboty. ✨Jeśli byłaby któraś z Was zainteresowana organizacją, grami itp. To chętnie wspomogę swoimi materiałami.
Uważam, że impreza wyszła super. Chociaż przyszła mama nie okazała zbyt wielkiego zainteresowania czy radości. Bywa 😅Słuchanie dziewczyn o tym, że ich starania trwały max. 3 miesiące nie należało do najłatwiejszych. Historie o poronieniach czy wrodzonych wadach też nie napawają optymizmem. Czy ktokolwiek w podobnym wieku zachodzi w ciążę bez komplikacji?
Chodzę regularnie na wizyty do doktora, ale za każdym razem wracam z nich skołowana. A pytania pojawiają się dopiero po kilku godzinach od wizyty. Czemu taka jestem? 🤨
W 4dc poszłam na kontrolę (dziś 8dc). Jeden pęcherzyk nie pękł, pojawiła się cysta/torbiel (już 2 raz po stymulacji), więc robimy miesięczną przerwę w staraniach. Może się wchłonie jak poprzednim razem. Mam brać przez 20 dni Orgametril - już nawet nie pamiętam na co ma działać. Dostałam skierowanie na kolejne badania histeroskopia + biopsja endometrium + badanie drożności jajowodów (metoda sono hsg). "Tylko" 1920 zł. Zabieg we wtorek, stresuję się.
Dodatkowo lekarz coraz częściej wspomina o in vitro lub inseminacji. Stwierdził, że nie powinnam mieć tak dużo stymulacji. A ja zwyczajnie nie wiem czy wierzyć, bo się nie znam. Z drugiej strony staramy się o ciążę od stycznia, jednak mąż został skierowany na badania nasienia dopiero w okolicach września/października. Dostał leki i zalecenia od lekarza, bo wyniki nie wyszły wzorowe. I to był pierwszy cykl kiedy oboje, a nie tylko ja, zostaliśmy poddani "podrasowaniu." Jego leki mogły nie zacząć jeszcze dobrze działać, przecież minęło niewiele czasu (około miesiąca-półtora). 🤔
Może nie powinnyśmy rezygnować z naturalnych metod i pomocy stymulacji? Coraz częściej mam wrażenie, że lekarze wykorzystują fakt naszej niepłodności, by na nas zarobić. A ja jestem jak dziecko we mgle i gubię się już czy powinnam wierzyć "autorytetowi" w fartuchu. Jak było u Was dziewczyny?
Zaczęłam pisać ten pamiętnik żeby uporządkować własne myśli i uczucia.
Zacznę więc od początku. Od kilku lat choruję na nadciśnienie, kiedy zaczęłam myśleć o zajściu w ciążę zmieniłam leki na Dophegyt, z początku lek nie działał, ciśnienie bylo kosmicznie wysokie. Trochę nabiegałam się po kardiologach, w końcu dawka leku została zwiększona do 6 tabletek dziennie, doszedł kolejny specyfik i na szczęście pomogło.
Ponieważ mój mąż pracuje za granicą nie mamy możliwości starać się o dzidziusia w każdym cyklu, boję się że w pewnym momencie będziemy tak zdesperowani, że jego przyjazdy będziemy ustawiać pod owulację i stracimy radość z tego co mamy, a właściwie myślę, że on już jest na tyle zniecierpliwiony brakiem dziecka, że zaczyna się frustrować.
Jestem też po wizycie u nowej Pani ginekolożki. Wcześniej chodziłam zawsze do facetów, ale ciągle nie mogłam znaleźć "ideału", poprzedni lekarz był bardzo miły, ale miałam wrażenie, że wszystko musiałam od niego wyciągać. Nowa Pani doktor od razu przeszła do konkretów. Przepisała lek na nadżerkę, z którą męczę się od lat, przepisała suplementy dla nas obojga i zaprosiła na kolejne badanie jeszcze w tym samym cyklu. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok
Każdy cykl porównuje z pierwszą ciążą. Szukam tych samych objawów.
Daje sobie nadzieję albo się torturuje. Siedzę z termometrem, liczę, analizuje. Nie lubię czekać. Jestem niecierpliwa. Pierwsza ciąża była niespodzianką. Zapisywałam się na maraton i nie zasmakował mi mój ulubiony napój.
Teraz chciałabym mieć wszystko pod kontrolą. Czarne na białym.
Miało być tak pięknie.. miała być inseminacja w dniu urodzin męża.. a jest covid.. 😔
Za nami rozmowa z lekarzem. Nk spadły z 24 do 15% - lekarz twierdzi, że taki poziom Nk nie jest problemem, problemem jest zbyt niski poziom leukocytów i granulocytów. Plan jest taki - około transferu zostanie mi podana kroplówka z immunoglobulinami - Privigen, do tego 5 zastrzyków Granocyte (w Polsce odpowiednik accofiliu) i Intralipid. Zadanie dla nas- przetransportować zamrożone blastki ze starej do nowej kliniki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2021, 21:37
Z 18 komórek, 12 było prawidłowych i mamy 5 zarodków!!! 🥰
Teraz na telefon czekać poniedziałek, wtorek... Będą dzwonić ile się udało zamrozić. Ojej... Ale dziwna myśl, że tam w klinice rozwija się już moje dziecko... Ze wśród tych 5 jest to nasze szczęście najukochańsze 🥰🥰🥰 już niedługo mamusia je zabierze do siebie 🥰🥰🥰🥰
Wczoraj zaczęłam kolejny cykl oczywiście ten tez bez starań bo musimy powtórzyć badanie za około 4 tygodnie na ta ureplasme 😓
W środę mialam konsultacje u immunologa klinicznego zlecil jeszcze zrobić antykogulant tocznia i przeciwciala kardiolipidowe, dzisiaj robilam badania a wyniki maja być za około 3-4 tygodnie 😒
Cóż nieplodnosc juz dawno nauczyla mnie cierpliwości .
Mam nadzieje ze ten czas szybko zleci 🥺
Jestem 6 dpt, obiecałam sobie, że nie będę robić żadnych testów, że spokojnie poczekam do 6.12 na bętę jak lekarz kazał i co? jak zwykle się nie udało 🙈😂
Z trzęsącymi się rękami robiłam ten test, miałam pokazać mężowi później, miałam cały plan na to jeśli wyjdzie pozytywny, a w rezultacie wparowałam do pokoju o 6 rano, obudziłam go, prawie zawału dostał i się rozryczałam 🙈
Wiem, że to jeszcze wcześnie, że wszystko się może zdarzyć, ale nigdy bardziej nie byłam w ciąży 😍🍀
Dziewczyny bardzo dziękuję za kciuki, jeśli mogę mieć prośbę to nie puszczajcie ich jeszcze ❤

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2021, 07:21
Wielkimi krokami zbliza sie godzina zero czyli wyjazd do Polski i transfer.
Wczoraj pracowalam z domu, wiec w porze lunchu wyskoczylam na male zakupy. Ide sobie ide i nagle w radiu zet wiadomosci, ze osoby przylatujace spoza strefy Schengen musza miec obowiazkowa kwarantanne 14 dni ( mozliwosc wyjscia po 8 dniach) i nic wiecej. Szczeka zbieralam z podlogi, bo mysle sobie jak tu wizyty i potem transfer. Pedem do domu, ale stwierdzilam ze nie bede sie dodatkowo denerwowac co ma byc to bedzie. Przeciez stymulacje w lipcu rowniez musialam przesunac! Powoli wiadomosci zaczely splywac, ze jezeli jestes zaszczepiona osoba to kwarantanna ciebie nie dotyczy!
Pewnie przed poprzednim transferem bym byla wkurzona i kombinowala jak to wszystko obejsc byle miec transfer.
Po lekcji pokory ( 2 nieudane IUI i 2 nieudane invitro) wreszcie chyba sie nauczylam, ze pewnych rzeczy sie nie przeskoczy. Fakt trzeba walczyc i probowac, ale tak bardzo boje sie porazki, ze nie bede przerzucac nieba i ziemi, zeby transfer sie odbyl juz juz.
Jak na razie probuje ogarnac ogrom pracy, ktora musze skonczyc przed wyjazdem
wiec nie ma czasu na myslenie.
Od wczoraj zaczelam brac estrofem. To jest pierwszy transfer kiedy musze go brac.
4dc/3ds
Osioł. Okropny ze mnie Osioł.
W sobotę dzwoniłam do kliniki i umówiłam się na USG na piątek, jeszcze po 5min dzwoniłam 2x z pytaniem czy mam być tą godzinę wcześniej bo znalazłam taki zapis na schemacie stymulacji.
No i wszystko byłoby ok gdyby nie to, że dziś dostałam olśnienia, że zastrzyków mam do czwartku a wizytę w piątek. No i sprawdzam i liczę o co tu chodzi.... a ja na tej kartce jak sobie daty wpisywałam to zapomnialam o 23.03... po prostu ominęłam jedną datę... niby nic ale konsekwencje pewnie by jakieś były..
A więc tak zaczynamy nowy tydzień...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.