13dc
Wydaje mi się ze jestem po owulacji, piersi bola mnie już od wczoraj, brzuch bolał wczoraj, lało się ze mnie od dwóch dni. W tym miesiącu mamy z Lubym seksualny maraton od 5dc codziennie z przerwą z na 7,8,9 dc bo go nie było ale narobiliśmy 10 dc 🙈 muszę przyznać ze odpowiada mi to. Włączamy sobie kominek na netflixie świeczki i jazda 😂😂 już mam gdzieś co drugi dzień bo „plemniki musza dorosnąć” 😂😂
Z newsow mam wyniki badań z test dna
MTHFR (C677T) układ heterozygotyczny
PAI - 1 (4G/5G) układ heterozygotyczny
Mniej więcej wiec co to oznacza ale jak ktoś może mi wytłumaczyć będę wdzięczna. Wiem ze jedno to jest nieprzyswajalne wit. z grupy B a drugie odpowiada za zagnieżdżenie. Nie czytam internetow innych niż forum, mam dziś lekarza gina z kliniki zobaczymy co powie. Trochę się boje trochę się cieszę ze coś wiadomo. Ale jak dostałam smsa z testDNA ze są wyniki miałam prawie zawał.
Rok z niepłodnością.
Dziękuję za ten rok.
Dziękuję za comiesięczne rozczarowania, dziękuję za łzy i smutek.
Dziękuję,bo przestałam liczyć, dziękuję bo już się nie boje.
Dziękuję, bo teraz jestem zupełnie inną osobą.
I chociaż może wydawać się to wszystko strasznie niedorzeczne, to czuję spokój.
I przytulam małą Alicję, która jest częścią mnie. Kocham ją nawet wtedy, gdy tupie na myśl o cudzych ciążach.
Ale dorosła Alicja wie, że nie na wszystko może mieć wpływ.
Dziękuję mojej niepłodności,która pozwoliła mi dojrzeć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2023, 13:23
WTOREK
Pęcherzyki oczywiście kiepsko rosną - w sumie nic nowego. No ale trudno. Co ja mogę zrobić. To już zresztą ostatnie podejście i adiosssssss! Punkcja przesunęła się na poniedziałek, przez co niestety ale z transferem w grudniu się nie wyrobię. No cóż... Może tak miało być. Co się odwlecze to nie uciecze. Może tak będzie lepiej. Zobaczymy.
Już praktycznie zdrowa jestem za to - z takich lepszych wieści 
no i mam okazję, żeby ten grudzień wykorzystać na poprawienie swojej kondycji i wzmocnienie mięśni
może tym razem się uda 
15dc
Wczoraj na wizycie lekarz zaproponował 3 IUI bo ładny pęcherzyk i endo. Mieliśmy nie robić już albo zrobić jak coś wyjdzie w badaniach trombo. Niby wyszło ale on mówi, że to nie jakieś ważne/poważne i że ewentualnie od dwóch kresek Acard, wyprzedziłam fakty i wprowadziłam Acard już od wczoraj. A nuż pomoże w zagnieżdżeniu, zobaczymy. Mam nadzieje, że wydarzy się cud świąteczny. A jak się nie wydarzy to będziemy podchodzić do in vitro od nowego roku. On juz nawet w grudniu chciał mnie stymulować albo jeszcze od tego cyku
badania wszystkie mamy, trzeba tylko morfologię do znieczulenia dorobić. Koszt podliczył na ok 7400 zł bez leków na które powinniśmy w części dostać dofinansowanie. Bardzo bym chciała, żeby ten koszmar się już skończył. Mam wrażenie, że kłócimy się z mężem tylko o rzeczy związane ze staraniami...a to nie wziąłeś witamin, piłeś znów, nie jedz słodyczy...nie lubię siebie takiej marudzącej, męczę się sama ze sobą ale mam poczucie, że jak ja o to nie zadbam to on też tego nie zrobi. Pod kątem łóżkowym wyszliśmy w końcu na prostą, w końcu nie jest to dla nas obowiązek a przyjemność. Chyba pierwszy raz od lat. Nigdy tak dobrze nie było. Hahaha wczoraj mieliśmy "kłótnie" kto ma gorzej w związku z IUI, bo mąż mówi:
- ja już nie chce spuszczać się do tego kubeczka w tym obleśnym pokoju
na co ja
- a myślisz że ja mam ochotę leżeć z kopytami do góry z nakierowaną lampą na moją siuśkę i czekać na wielka igłę??
na co on
-ale Wy jesteście przyzwyczajone że coś wam tam grzebią
na co ja
- wy też jesteście przyzwyczajeni do walenia konia w łazience 
na co on
- ja???? nieeeeeee
ja:
-myhyyy
Przepraszam za brzydkie słownictwo 
A tym czasem musze znowu kombinować jak wyjść jutro z pracy na chwilę żeby się zapłodnić
15dc ciag dalszy
Właśnie przeglądam swój pamiętnik i kalendarz owulacji. Mój okres przypada na 6 grudnia - Mikołajki. Pamietam jak rok temu byliśmy u teściowej i 5ego wieczorem dostałam okres wiec idealnie na mikołajki…ależ ja wtedy wyłam. Tak bardzo się wtedy nastawiłam na to, ze na świta będę w ciąży a tu psikus. Rok później i znów okres na Mikołaja…mam nadzieje ze los nie kpi ze mnie i będzie chciał naprawić to co zepsuł rok temu 😉😉
Może to już paranoja ale wydaje mi się ze miałam już owulacje. Piersi bola mnie potwornie. Dziś rano zrobiłam zastrzyk jutro zabieg, a co jeśli lekarz chce mnie naciągnąć na kasę, przecież ja tam nic nie widzę na usg 🤯🤯🤯 oszaleć można….trochę zaczynam żałować ze się zdecydowaliśmy w tym cyklu…przepraszam za spam dziś ale kotłuje się w mojej głowie, nie chce już męża zamęczać a nikt oprócz naszej dwójki nie wie o IUI.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2021, 20:44
Właśnie zakończyłam swój Kalendarz ciąży na belly i jakieś takie dziwne uczucie irracjonalnego, małego smutku mnie ogarnęło 🙈 nie mam przecież powodu do smutku bo leżę na łóżku, obok mnie leży Calineczka Maya wtyulona w cycka po karmieniu 💗
Niemniej jednak zamknięcie tego kalendarza to zamknięcie ogromnego, wyjątkowego i niepowtarzalnego etapu w moim życiu. Historia mojej ciąży, powstawania mojego pierwszego (i może jedynego) dziecka. No ale cóż, ten etap już zakończony, czas na ten bardziej ekscytujący j przerażający - macierzyństwo 💛
O przebiegu porodu napisze innego dnia bo teraz nie mam weny 
Jaki piękny czas dla nas nastał. Córka przespała dzisiaj całą noc. Bez wiercenia, płaczu przez sen. Odstawienie od piersi było najlepszą decyzją w ostatnim czasie. W końcu się wyspałam!!! 🤩
Po 7 latach zmagania sie z mięśniakami macicy podjełam brdzo trudną decyzje 😢. Zdecydowałam sie je usunąć. 24.09 Przyjesta zostałam na oddział ginekologi. Po badaniach padły te najgorsze słowa od lekarza krurych przez 7 lat sie bałam. Pani Joanno prosze o podpisanie zgody na usunięcie całej macicy. To był dla mnie szok😲, niedowierzanie🥺, strach😱. Moje myśli kłębiły mi się w głowie, płacz 😥😢😭i ciągle zadawanie sobie pytania DLACZEGO TO MNIE SPOTKALO? 25.08. Z rana przeszłam operacje. Po niej czułam się fatalnie jak ktos by mnie przejechał walcem. Totalna masakra 😭😭😭 na drugi dzień okazało się że robia mi się krwiaki i znów muszę przejaś operację czyszczenia. Reszte szczegółów pominę bo są drastyczne. Ogólnie cały pobyt w szpitalu był masakrą a później dochodzenie do siebie 😢. Więc to jest już mój ostatni wpis w pamiętniku bo czekając na wielkie marzenie dobieg końca. Tym samym chciałam się pożegnać t tym pamiętnikiem. Czeka mnie jeszcze wielka walka z sama sobą, by nie dopadła mnie depresja. Bo narazie przeżywam piekło w głąbi siebie . To koniec macicy wraz z jajowodami została usunięta. Żegnaj największe moje marzenie 😭😢😭😭😭😭👋👋👋
Ponieważ profesor nic nie wspomniała o odstawieniu proga już na tym etapie (i wiadomo, nic nie wyjaśnia), zaczęłam grzebać w necie szukając dlaczego. I trafiłam na bardzo ciekawy artykuł. Podrzucam ku pamięci:
https://www.forumginekologii.pl/artykul/progesteron-i-jego-zastosowanie-w-wybranych-patologiach-ciazy
32 dc
Jutro pewnie będzie @. Dziwne ze nie ma jej dzisiaj. Znowu wydłużają mi się cykle. 😢 W ostatnich dniach trochę stresu. To pewnie dlatego. 😔 Dalej jestem chora. Raz boli gardło, raz nie, mam zatkany nos. Dziś boli mnie głowa.
Dni lecą jak szalone. Jutro już czwartek a czuję jakby dopiero był poniedziałek.
Rozmawialiśmy o in vitro. Mąż się trochę zirytował że kombinuje i zmieniam zdanie ale już mu przeszło. W 2022 oficjalnie powiększamy rodzinę. Mogłabym nawet stwierdzić że mąż się cieszy na myśl o zostaniu ojcem. Ja na razie pełna pozytywnych myśli. 💭 Nie wiem jak długa będzie jeszcze nasza droga, ale mam nadzieję że życie nas w końcu pozytywnie zaskoczy i wynagrodzi za te 4 lata bezowocnych starań.
8dc... po dwóch zastrzykach... po drugim czuje jak mnie wszystko swędzi w miejscu wklucia... zaczerwienienie po wklucie znika po kilkunastu minutach, do pół godziny... na szczęście to jedyne poważniejsze objawy...
W najgorszym wypadku jeszcze tylko 4 dni z zastrzykami... 7 już za mna, przez te 7 dni zrobiłam w sumie 9 zastrzykow...
Nie byłoby źle, gdyby nie strach przed hiperka... wczorajszy estradiol, po 5 zastrzykach, na poziomie 9800 pmol/l sugeruje, ze raczej mnie ta przyjemność nie ominie 😱
Jutro drugi podgląd kurnika 😱
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2021, 21:07
Wczoraj miałam monitoring, mamy 13 pęcherzyków po 11mm, 8 na lewym jajniku i 5 na prawym 😊
Kolejne dni mam brać rano Orgalutran, a wieczorem Mensinorm 150 j. i Ovaleap 75 j.
I teraz monitoring mam w piątek 26.11 i wstępnie termin punkcji na wtorek 30.11..
Dzis już czuje jak mnie brzuch rozpiera na dole, niby nie boli, ale czuję, że większy jakiś jest...
Kurcze.. Chce już wtorek po punkcji... Chcę już wiedzieć ile mamy zarodków... Chcę już transfer... Chcę już wiedzieć... Chcę być w końcu mamą!! ♥️♥️♥️ Trochę za dużo tych "chce" 😊😊😊
Wczoraj będąc w pepco miałam ochotę kupić jakiś drobiazg, żeby mężowi wręczyć jakby się udało.... 😊 Ake się powstrzymałam, żeby nie zapeszyć wszystkiego....
@szatynkowo w listopadzie byly zapisy do Pasnika i wyslalam maila. Nie sadzilam, ze sie uda,ale panie odpisaly po paru dniach,ze mam wizyte w kwietniu. Mialam nadzieje, ze nie bede potrzebowac tej wizyty, ale niestety kolejny transfer sie nie udal.
Napisz do APC czasami zwalniaja sie terminy i polecam do przylaczenia sie do grupy na Facebooku " starajac sie z pomoca doktora P immunologia"
@Sisi85 dziekuje za pamiec. Obecnie jestem w stanie zawieszenia. Staram sie normalnie funkcjonowac i nie myslec o starania, ale czas powoli ucieka.
Sobotnie ważenie.
70,6.
Ciężko się pozbierać. Nie myślałam, że tak mnie to wszystko rozwali. Pękłam, pół niedzieli przepłakałam mężowi i wyrzuciłam wszystko co od miesiąca w sobie gromadziłam. Jakby trochę lepiej. Mimo wszystko mam w sobie złość na niesprawiedliwość tego świata.
Dziś pierwsza wizyta w klinice po nieudanym transferze. Boję się co dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2021, 10:10
11 dc umieram z bólu głowy. Jajniki bolą śluz mnie zalewa. Nie cierpie brac tego estrogenu.
Jadę właśnie na rehabilitację wzroku z córka.
9dc...
Krew na estradiol pobrana, z siniakiem krwiakiem ale jest...
Wynik dziwny... wtorek 9800 (Po 5 zastrzykach), dzisiaj (Po 7) 8800... czy to normalne ze on spada?
Jeszcze jedna wizyta w sobotę I wtorek punkcja 😱
14 DC 6 dni po Ovi.
Zupełnie inny cykl niz ten nasz Szczesliwy... Nie wiem jak to wszystko odbierac... Piersi bardzo tkliwe, brzuch napięty, wczoraj mega bolesny dzis taki dziwny. Zastanawiam sie czy moze to tez byc to ,że przestalam pracowac fizycznie w szklarni? Sama nie wiem...
16dc
Jestem po IUI, uczekalam się znów, najpierw w poczekalni a później na fotelu bo lekarz miał jeszcze pacjentkę 🙄 generalnie on zadowolony mówi, ze nasienie bardzo spoko, moje endo spoko, jajo niepęknięte wiec nic tylko zachodzić 😂 Pani w recepcji zapytała czy umawiamy się na jakiś termin, na co ja ze będę dzwonić bo w sumie zależy jaki będzie rozwój sytuacji a one wszystkie (trzy siedziały) „trzymamy mocno kciuki, musi się udać!” Miłe, aczkolwiek trochę spłonęłam na twarzy 😂🥴
No to czekamy teraz, naiwnie wierze że acard i witaminy metylowane w jakiś sposób zdziałają cuda 🍀 doktorek kazał dziś jeszcze poprawić wiec oczekuje na starego 😂😂
Po dwóch miesiącach terapii intralipidem powtórzyliśmy badania immunologiczne krwi.
Poziom komórek nk spadł z 24 % na 15%, wydaje mi się, że to nadal za dużo. Górna granica to 12-15%, nie sądzę żeby lekarz chciał ryzykować i podać mi zarodek przy tak wysokiej liczbie komórek nk po 6 nieudanych transferach. Umawialiśmy się, że jeśli intralipid nie pomoże to dostane coś silniejszego, myślę, że takie postępowanie w tym przypadku miałoby sens.
Leukocyty ↓
B-Limfozyty ↓
We wtorek omówimy plan dalszego działania.
Dwie blastki czekają na lodzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2021, 16:12
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.