13 dc 8 ds
Miałam usg. Mamy kilka pęcherzyków, niestety z jakiegoś dziwnego powodu jedne mają 10mm, inne 14mm, 18mm... Do poniedziałku dalej menopur plus gonapeptyl, wtedy powtarzamy usg. Nie wiem co myśleć 💭 wracając widziałam bociana. Niestety stary go nie zauważył bo był na polu po mojej stronie. Mam nadzieję że to dobry znak ✊🏻
3 DC
2 dzień stymulacji
Póki co nie odczuwam jakiś skutków, no może troszkę czuję ból w podbrzuszu.
Postanowiliśmy, że do Ostravy pojedziemy w czwartek po południu prześpimy się na miejscu i rano na spokojnie pójdziemy do kliniki. Mam być rano na czczo, więc w sumie to dobrze, bo musielibyśmy wyjechać z domu o 5 więc do 9 umarłabym chyba z głodu 🙃
SOBOTA
Endo slabiutko rośnie. W 10dc tylko 6mm... <kurtyna>
🙄😵☹️😭🥴🤐😑😤😠🙈🤦🏻♀️
5 DC
4 dzień stymulacji
Dzisiaj chyba mnie już coś tąpneło. Chyba wykrakałam sobie 🙈
Po kąpieli nagle jakoś się słabiej poczułam, trochę jakbym miała mdłości.
Wczoraj wieczorem było mi cholernie zimno.
Zobaczymy jak będzie dalej.
Histo(e)rii ciąg dalszy.
Lekarz z kliniki zaleciła augumentin na 10 dni. Ona nie widzi potrzeby leczenia Męża. Lekarz od biopsji stwierdził, że doxycylina jest wystarczająca (mimo, że tlumaczyłam, ze na zestawie doxy + metro) byłam w tym roku dwukrotnie. Kij mu w oko. Lekarz tu taka moja, współpracująca z kliniką, zaleciła augumentin na 14 dni. Zaleciła Mężowi wymazy i wtedy leczenie. Przynajmniej tyle.
W domu mam metronidazol na 7 dni, doxy na 10 dni i aktualnie augumentin na 10 dni. Biorę metronidazol i augumentin, do tego olej z oregano i napar z nagietka. Probiotyki: endoover, provag, sanprobi barrier. Wybijam dziada.
21dpt środa
Od miesiaca biore leki, luteina (nienawidze!!!), duphaston, progesteron. I wlasnie ten progesteron mnie rozwala. Ciezko mi pracowac, jestem skolowana, oslabiona i czuje sie jak po %. Narazie pracuje w domu, ale za chwile musze wracac do biura. Nie wyobrazam sobie prowadzic auta w takim stanie. Boje sie ze cos pomyle w pracy, mam zamglony mozg.
Napisalam do doktorka czy da rade czyms zastapic ten progesteron, czekam.
Wizyte w klinice umowilam na 24.01 bylby to 7 tydzien ciaży, chce miec pewność co do kropka. Czy jest w odpowiednim miejscu, czy jest ❤.
Nie wytrzymalam czekania i umowilam sie jeszcze z prywatnego ubezp medicover na wizyte 19.01. Myslę ze serduszko powinno juz byc.
Mam kreciola, kreciola..
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia 2022, 09:41
20+6
Alergia przybrała na sile. Wiadomo, ze podczas ciąży nie biorę leków na alergie, ale dziś już nie daje rady. Oczy mnie swędzą, mam spuchnięte do tego łzawią, nos mnie swedzi, katar leci, kicham co chwile. Od tego, aż głowa mnie boli i stan podgorączkowy dostaje. Tak jak kiedys zanim nie brałam leków. Wyglądam jakbym chora była. Zwariować idzie. Wizyta u alergologa pod koniec marca. Zadzwoniłam dziś do lekarza pierwszego kontaktu, bo tak nie da się funkcjonować.
29+5
Szybki update covidowy 🦠
Po pierwszym pozytywnym teście, musiałam jechać następnego powtórzyć test. Wynik przyszedł po ponad dobie i na szczęście był NEGATYWNY 🙌 następnie musiałam znowu powtórzyć test żeby dostać drugi negatywny wynik (taki jest protokół w Abu Dhabi).
Kolejny test zrobiłam dzisiaj rano, wynik na szczęście dostałam po ok 8h i również był negatywny 💪 także oficjalnie jestem zdrowa i wolna - kwarantanna skończona 🥳 jutro wracam do pracy, yay!
Ps. Covid tym razem przechodziłam KOMPLETNIE bezobjawowo, ale w sumie co się dziwić jestem po 4 dawkach szczepionki (2x sinophram i 2x pfizer) i już drugi raz w ciągu 1,5 roku zaraziłam się korona wirusem 😅 (pierwszy raz byłam.przed szczepieniem i miałam wtedy objawy grypowe)
także system odpornościowy zadziałał jak powinien 💪 Maya urodzi się z turbo odpornością 
19 dc
Miałam dziś taka luźną rozmowę z mężem odnośnie dzieci. Prawda jest taka że nie wiemy ile chcielibyśmy ich mieć. W sumie mąż skłania się ku jednemu. Niby chciałabym mieć dwójkę ale mamy dwa pokoje w mieszkaniu i nie da się go w żaden sposób przerobić na 3 pokoje. I nie wiem jak by to miało wyglądać gdyby np trafiła się nam parka. Bo ok, do pewnego momentu mieszkanie w jednym pokoju nie byłoby problemem ale co potem? Problemu nie widzę w przypadku rodzeństwa tej samej płci. Macie jakieś doświadczenia?
1 dc, już przestałam liczyć cykle starań i nie-starań.
Okres jest okrutnie bolesny, gęsty i ciemny. Zupełnie jak nie mój.
Coś musiało się zadziać. Jestem pewna, że się zadziało.
Psychicznie jest raz lepiej, raz gorzej - niestety z naciskiem na to drugie.
Nadal nie wierzę że kolejny transfer się uda, ale uwierzę. Muszę to zrobić...
Moja miłość największa leży spokojnie obok, w tle leci Wodecki, przy którym mały najlepiej zasypia... Nie mogłam sobie wyobrazić większego szczęścia niż mam. Kocham nad życie
Od wielu miesięcy zbierałam się, żeby pisać pamiętnik. Podobno najtrudniej jest zacząć, wiec teraz mam to już za sobą. W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałam w głowie wiele myśli, które chciałam przelać na słowa, ale ciągle brakowało mi odwagi. Trzy lata starań, a my wciąż nie znamy przyczyny naszych niepowodzeń. Nigdy nie spodziewałam się tego, że niepłodność może nas dotyczyć. To było zupełnie naturalne- ślub, dziecko,dom, kolejne dziecko i jeszcze jedne. Ktoś mądry kiedyś powiedział: jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach.
Tydzień temu byłam na pierwszej wizycie u swojego lekarza w szpitalu. Bardziej wyszłam stamtąd zestresowana niż byłam przed samą wizytą. Lekarz mówił, że niby jest albo są dwa jakieś maleńkie pęcherzyki, ale równie dobrze mogą to być ,, prześwity" macicy. I mam zgłosić się za tydzień i zrobić jeszcze dwa razy betę.
Oczywiście zrobiłam 4 razy betę 🙈😅
Przyrosty ładne, w normie.
Progesteron w poniedziałek też był bardzo ładny: 77,7.
Wczorajsza ostatnia beta wynosiła: 7396,0.
Duża ulga.
Dziś, zgłosiłam się na drugie USG. I mamy!
Jest pęcherzyk ciążowy, a w nim pęcherzyk żółtkowy ❤️.
Jak to zobaczyłam, to łzy mi napłynęły do oczu.
Jajniki są bardzo ładne, Kropek idealnie w macicy.
25.01 idę na kolejną wizytę i wtedy zobaczymy zarodek i usłyszymy serce (oby!)
Jest to dla mnie takie wszystko niepewne i jednocześnie takie intrygujące.
Staram się zachować stoicki spokój, i w sumie w dużej części, nawet mi to wychodzi ( przy mojej nerwicy 🙈) .
Patrząc dziś na monitor i obecnie w domu na zdjęcie z USG, czuję przyjemne ukłucie w sercu.
Czuję, że się zakochuję. W moim człowieczku.
Wierzę, że będzie dobrze. Chcę w to wierzyć.
Rośnij zdrowo, maluszku!
Zostań już z nami na zawsze❤️
Kropeczek ❤️
https://naforum.zapodaj.net/b55c09c94488.jpg.html
12 dpo
Wczoraj bolał mnie brzuch jak na okres, teraz wiem dlaczego... Dzisiaj plamienia. Jak to jest, że pomimo brania progesteronu plamię przed jego odstawieniem 😪 znowu się nie udało 😪 w tym cyklu idę się zaszczepić. Chcę też zacząć stymulację. Coś muszę zrobić bo nie chcę później pluć sobie w brodę, że nie spróbowałam wszystkiego. Mąż ma wizytę u androloga 22.01. Musimy powtórzyć badania ale aż mnie skręca w brzuchu z nerwów 😪 niby była tendencja wzrostowa. W październiku było 4 mln/ml (22 mln/całość), morfologia 1%. Pozostałe parametry cacy. W listopadzie po 1.5 miesiąca było 4.7 mln/ml (23.5 mln/całość), morfologia 1%. Reszta parametrów cacy. Oby chociaż było 20 mln/ml to już by był ogromny krok ku lepszemu, dałoby nam to nadzieję że to co robimy ma sens. Dzisiaj zaczynam nowennę do św. Józefa. Błagam pomóż mi 🙏
Mamy 3 blastki !!!!
Dwie z 5 (3bb, 4ab) i jedną z 6 doby (4ba).
Wczensiej o takim wyniku mogłam pomarzyć.
Były łzy radości 🎉🎊🎉🎊
Wierzę, że w tej ekipie jest moje dziecko!
Walka trwa! Nie składamy broni!
Jejku cudownie!
Nie wiem co pomogło... Zmieniłam klinikę i leki do stymulacji.
Pół roku jadłam 1500 mg metforminy.
Byłam w ciąży i karmiłam piersią, a co za tym idzie nie miałam miesiączki i endometrioza była wyciszona.
Coś zadziałało.
Oby też tak było przy transferze.
A z tym teraz na spokojnie można poczekać... Mamy szansę, taką o jakiej wczensiej nie miałam pojęcia. Jest wspaniale!
Ogólnie to wszystkie te komórki 19 szt to były M2, zapłodniło się 12.
W 3 dobie mrozilismy jeszcze 2 szt więc łącznie mamy 5. Niesamowite 🎊🎉🎊🎉🎊
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2022, 14:00
16dc
Walczymy aby małą przestawic i chodzila spac najwczesniej o 19.30... przedwczoraj w nocy ladnie spala. Cala przespala bez pobudki na mleko. Zazwyczaj karmiona byla ok 23 i spala do ok 5-6.
Teraz chcemy przestawic to i karmimy ok 19.30... dzisiejszej nocy niestety ok 2.30 pobudka byla. A potem przed 5 pobudke miala jak tatus zbieral sie do pracy. Jakos zasnela ale na chwile bk po 5.20 musialam suszarke wlaczyc i tak do 9. Bo kiepsko z przysnieciem. Jak wylaczylam to wzdrygala sie i znowu jeczenie.
Takze walczymy o vrak karmien ok 23 badz pozniej.
Dzisiaj mam 16dc zaczelam brac duphaston.
31 stycznia wizyta. Moja dr ma urlop takze do profesora zapisalam sie - rowniez na ranek lecz na 9⁰⁰. Wole aby cykl nie przepadł.
Ekscytacja przeplata sie z obawą czy uda sie. Czy bedzie wszystko ok.
Staram zrzucic jeszcze kilka kg .
Mala jest tak zywa. Ze czasami nie nadążam. Wymaga duzo uwagi. Lubi smiac sie. I uciekac hehe ladnie raczkuje. Siada. Sama slodycz z niej 🥰
4dpt
Mam zjazd. Cholerny zjazd.
Zrobilam test pokazał cień cienia cieniowego cienia... ale potem zrobiłam drugi i biel wizira. Jakoś mnie to podłamało, nie pisze nawet na forum bo się boję 🤣
Teraz już lepiej jakoś sobie przetrawiłam, że to DOPIERO CZWARTY DZIEŃ!
Jutro zrobię z porannego i zobaczymy czy wspaniały facelle coś pokaże a w czwartek na betę.
Śnieżynko zostań z Nami na zawsze 🙏❤️❤️❤️
Tak siedzę w domu i myśle, co zrobiłam w ciągu dwóch lat żeby zajść w ciąże:
- zaczęłam jeść witaminy pierwsze kwas foliowy
- zrobiłam badania morfo, usg piersi, brzucha, ginekolog, cytologia itp.
- zaczęłam brać więcej witamin
- zaczęłam uprawiać seks bez zabezpieczenia 😉
- po sexie wkładałam poduszkę pod biodra bo miało to pomoc plemnikom dostać się do macicy
- robiłam świece po
- przestałam palić iqosy
- zaczęłam po sexie używać kubeczka menstruacyjnego i szybko przestałam, mam wrażenie ze od tego robiły się stany zapalne
- jadłam morele
- polubiłam czerwone wino bo przecież endometrium poprawia
- zaczęłam bardziej celować w dni płodne z sexem
- robiłam zdrowe koktajle ze szpinaku, borówek, siemienia lnianego
- miałam fazę na siłownie
- nie piłam alkoholu w drugiej fazie cyklu
- kupiłam jeszcze więcej witamin
- zmieniłam ginekologa
- zrobiłam badanie HSG
- miałam kilka razy stymulacje hormonalne
- robiłam zastrzyki na pęknięcie
- przeszłam zabieg laparoskopii
- poszłam do kliniki leczenia niepłodności
- zaczęłam uprawiać jogę
- starałam się nie myśleć…
- zrobiliśmy dużo różnych badań
- zrobiłam inseminacje
- jadłam ananasa w drugiej fazie cyklu
- kupiłam jeszcze więcej witamin
- zdrowo się odżywiam
- wydałam już równowartość dalekiej zagranicznej wycieczki
- zdecydowałam się na in vitro…
Mam nadzieje że in vitro zakończy naszą drogę 🙂
Edit. Zapomniałam o jeszcze jednym…analizowałam 😂 na forum, z koleżankami, w pamiętniku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2022, 16:21
8+1
Właśnie wyszłam z wizyty 💜 okruszek ma 1,6 cm, ma głowę, brzuszek i zaczątki raczek i nóżek 😍
serduszko bije 150 uderzeń na minutę 💜
Lekarz założył mi kartę ciąży i powiedział, że ciąża jest już pewniejsza, bo mam skończone 8 tygodni, a do tego czasu wysypują się wady genetyczne letalne 🙏🏻
Także mam zlecone badania wirusowe i kolejna wizyta 25.01 - dwa dni przed pobraniem Nifty, żeby sprawdzić czy u okrucha wszystko w porządku 🤞🏻🙏🏻💜
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.