22+4
Nie śpię od 5 🤬 Od soboty walczę z zapaleniem pęcherza 😖😖
Monural sobota- pomógł tylko na niedzielę 😔 wczoraj znów się zaczęło szczypanie..
Dziś wykupuje Amotaks 500 2x1 przez 5 dni +badanie moczu
Wkurzyl mnie mój ginekolog. Place kupę kasy a nie mogę liczyć na receptę w weekend. Na wiadomość odpowie ale co z tego jak nie mam RP. Dobrze że mam Luxmed bo musiałabym się bujać po świątecznej opiece.
Mały bryka koło pępka, kochany synuś 🥰
4dc
Odebrałam wyniki tsh i nie ukrywam trochę mnie zdziwiło. Podskoczyło mi do 4,45. Już rozumiem dlaczego okres mi się spóźnił i to by również wyjaśniało moje zmiany nastroju. Jednak na 100 letroxu czułam się o niebo lepiej. Jutro dzwonię do lekarza na kontrole. T namawia mnie na prywatna wizytę u endokrynologa, bo się martwi. Może to także wina innych hormonów. Może mam jakieś guzki. Niedługo mina 2 lata od ostatniego usg. Zobaczymy. Nie martwię się na zapas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2022, 21:42
Wkraczamy w 30 tydzień ciąży co jest absolutnym szokiem 😱 Chciałabym napisać, że rośniemy spokojnie ale takie rzeczy nie u nas.
Dwa tygodnie temu przeżyliśmy horror. Dostałam ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego. Nie znaleziono go na usg, bo schował się za rosnącą macicą ale ze względu na duży ból i gwałtownie rosnący stan zapalny zdecydowano się w ciemno na operację. Co najgorsze dostałam silnych, regularnych skurczy porodowych, a to był dopiero 27 tc 😞 Wezwali neonatologa, bo obawiali się, że podczas usuwania wyrostka trzeba będzie zrobić cesarskie cięcie. Wpadłam w panikę jak o tym usłyszałam i skurcze się nasiliły więc operowali na cito w środku nocy. Na szczęście Alicja została w brzuchu ale jeszcze tydzień walczyliśmy w szpitalu ze skurczami i skracającą się szyjką.
Rekonwalescencja jest trudna, bo mała rozpycha się pod rana operacyjną ale to nic, jakoś przetrwam ból. Najważniejsze, że ta fatalna sytuacja jej nie zaszkodziła. Chociaż przeraża mnie ilość leków jakie we mnie wlewali i wpływ jaki wywarły na dziecko. Teraz odhaczamy każdy dzień i każdy tydzień, bo po tym wszystkim nie wiadomo kiedy dojdzie do rozwiązania.
Jestem już odrobinę spokojniejsza, chociaż głowa cały czas kręci najgorsze filmy ale wróciłam z piekła. Problem mam z emocjami. Nie mogę sobie darować, że zafundowałam dziecku tyle stresu, leków i co najgorsze realne zagrożenie życia 😞 Niby wiem, że nie miałam na to wpływu, że głupi los tak zdecydował ale bardzo trudno jest mi to sobie ułożyć w głowie. Teraz boje się absolutnie o wszystko. Dziecko dłużej śpi albo gwałtownie się poruszy i już jestem spanikowana, że coś złego się dzieje. W nocy boje się iść spać, bo nie będę miała kontroli nad ruchami. Strasznie mnie to przetyrało psychicznie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2025, 11:58
5dpt
Pierwsze dwa dni po transferze byłam spokojna i nastawiona mega pozytywnie. W nocy z soboty na niedzielę dopadł mnie ból głowy jakiego jeszcze w życiu nie miałam, męczyłam się z 3 h bo nie chciałam wziąć tabletki, jednak jak zaczęłam mieć już dreszcze i mdłości z bólu wziełam dwa apapy. Niewiele pomogły, nocy nie przespałam, w niedzielę i wczoraj bol głowy był dalej ale już dużo mniejszy. Nie wiem czym to mogło być spowodowane, może pogoda bo wiało u nas że głowę urywało, a wczoraj padał deszcz i grzmiało, a za chwilę wyszło słońce.
,, Objawów,, instalocji kropka nie mam żadnych, pomimo brania dużej ilości progesteronu piersi prawie w ogóle nie bolą, są takie sflaczałe. Oprócz drobnych ukłuć w podbrzuszu i tego że mi się przelewa i odbija nic mi nie dolega a i tak wsłuchuje się w swój organizm bardzo mocno, więc pewnie normalnie nie zwróciłabym na to uwagi.
Nie będę robiła sikancow, mam w domu schowany jeden ale raczej go nie wykorzystam. Betę mam zrobić w poniedziałek w 11 dpt, wtedy nie będzie już wątpliwości czy zaskoczyło.
Kropku pomimo wczorajszego płaczu że się nie udało, wierzę w Ciebie i w to że zostaniesz z nami 😘🍍✊🍀
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2022, 13:08
Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić opiece okołoporodowej w tych trudnych sytuacjach jakie mnie spotkały. Często słyszy się, że ta opieka jest fatalna, zero wsparcia ze strony personelu a kobiety leżą na sali razem z Młodymi, szczęśliwymi Mamami i ich dziećmi.
Ja miałam ogromne szczęście. Za każdym razem byłam traktowana z ogromną empatią i wyczuciem. Leżałam na ginekologii. 2 przypadki utraty późnej ciąży sama w sali, natomiast poronienie w pierwszym trymestrze - w sali z dwoma innymi kobietami w tej samej sytuacji. W 2015 roku mąż mógł byc ze mną w szpitalu caly czas, od momentu przyjęcia do wypisu. Położne dały mu nawet łóżko, poduszkę i koc na noc. Teraz w dobie covida mógł byc jedynie w trakcie porodu i kilka godzin po, a w zasadzie do końca dnia. Nikt go nie wyganiał ani nawet czegoś takiego nie sugerował. Sami uznaliśmy, że na noc wróci już do domu. Położne i lekarze byli bardzo taktowni i wyrozumiali. Kilkukrotnie proponowano mi psychologa, ale nie było to nachalne. Tym razem nawet z jednym porozmawiałam, ale w sumie Pani tylko mnie wysłuchała.
O położnych to mogłabym napisać pieśń pochwalną gdybym tylko umiała. Naprawdę Anioły🙂 o nic nie pytały, nie były natrętne, ale jak wchodziły i widziały mnie zapłakaną bądź rozklejalam się przy nich to siadały przy mnie i łapały za rękę. Powtarzały, że jeśli chcę to mogą ze mną posiedzieć, mogę się wypłakać lub wygadać. A wychodząc zawsze zapewniały, że są obok i że przycisk wezwania jest do użycia nie tylko gdy poczuje się fizycznie gorzej, ale również psychicznie. Naprawdę, nie mam się do czego przyczepić, opiekę zawsze miałam wspaniałą. Teraz, przy tych wszystkich ograniczeniach to naprawdę ważne. Położne jak tylko mogły starały się rekompensować brak bliskiej osoby.
Jeden lekarz powiedział mi też, prócz suchara 😅, że jest świadomy jak ogromna strata mnie spotkała, ale też żebym w gorszych momentach pomyślała, że są gorsze tragedie. Np jak przyjeżdża kobieta do porodu, ze sobą ma 2 torby, jedna dla Maluszka, Mąż czeka w pogotowiu żeby robić zdjęcia i nagrywać filmiki. Są w doskonałych humorach, cieszą się i nagle, w sekundę, ich życie zmienia się o 180 st. Zostają sami. Torba dla Maluszka nieruszona, a w domu czeka gotowa cała wyprawka. Może ktoś by się za takie słowa obruszyl, ale ja akurat zgodzę się z tymi słowami. Nie to żeby mi one szczególnie pomogły i podniosły na duchu. Ale dla mnie to fakt, taka sytuacja przy samym porodzie jest jeszcze gorsza.
Wracając do tematu, również samo wywoływanie porodu i poród odbywały się zawsze godnie, ale jednocześnie też tak, aby trwało to możliwie nakrocej i z jak najmniejszą ilością bólu. Po porodzie położne obchodzily się z Maleństwem bardzo delikatnie, jak z noworodkiem. Zawsze byliśmy pytani czy chcemy przytulić dziecko, czy chcemy zostać sami. I byliśmy z Dziećmi tak długo jak tego chcieliśmy i potrzebowaliśmy, nikt nas nie poganiał, nigdy nie odczułam presji, że już ustawia się kolejka innych kobiet do porodu
Chyba naprawdę miałam ogromne szczęście w tym całym nieszczęściu.
Niewyobrażalne jest dla mnie to co czytam na tym portalu, że kobiety rodzą po kilka dni, dostają nerkę i na tą nerkę rodzą swoje Dziecko, w samotności, w toalecie! Na samą myśl łzy cisną się do oczu. A na usta same przekleństwa. To zwyczajnie nieludzkie!!! A potem jeszcze muszą walczyć o to, żeby swoje Dziecko chociażby zobaczyć czy przytulić chwilkę.
Ps. Rodziłam w Warszawie, w MSWiA oraz IMID.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2022, 23:12
10 d.c.
Jak na razie idzie jak po maśle 🙂 cykl jak w zegarku, mamy piękny pęcherzyk 18mm, jutro zastrzyk z pregnylu i w sobotę inseminacja 😀 jest dobrze 👍
No i za szybko się pocieszylam. Ok 11 zaczęłam czuć znowu ból ale mniejszy. Wzięłam Ibuprom jak mówił ten lekarz na porodówce. Przeszło do tego zrobiła ciepły okład. Teraz wieczorem znów wrócił. Więc powtórzyłam procedurę. I tak zaczełam szukać że to są objawy kolki nerkowej.
Tylko skąd kamienie u mnie? Bez jakichś wcześniejszych objawów?
Z drugiej strony czytałam że to może być też objaw powiększającej się macicy, ale już? Tak szybko czy to możliwe?
23+0
Wczoraj w nocy wyjazd na IP. Nie wiedziałam czy to zapalenie się tak rozwinęło czy kamień mi schodził z nerki 😖 zbadano mnie ginekologicznie, usg małego wszystko ok. Usg nerek się nie doprosilam 😉 taka nasza służba zdrowia kochana, wracałam z bólem do domu. Nawet nie chcieli słuchać o moich dolegliwościach układu moczowego.
Najważniejsze że z synkiem wszystko dobrze a ja zniosę wszytko.
W nocy chyba wydaliłam kamien, bo od rana duża ulga, oby to było to!
Mam amotaks do poniedziałku, we wtorek badania mocz+ posiew, krew (wszystko na luxmed). Zobaczymy czy kryształy są nadal (były w ostatnim badaniu). Środa wizyta u mojego gin a wieczorem usg układu moczowego (kochany luxmed, tu wszystko się da 😉).
Polecam prywatną opiekę
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2022, 19:03
18tc+2d piątek
Jestem na L4 od tygodnia, odpoczywam, spaceruje, spotykam sie ze znajomymi. Jeszcze nie wszyscy wiedza, że jestem przy nadzieji.
Narazie ciąża przebiega dobrze, nic sie nie dzieje, zadnych plamien, zadnych skurczy, zadnych bóli. Mimo to nadal podchodze do tego wszystkiego z wielka rezerwa i ostrożnościa. Wczoraj odwiedzila mnie kolezanka z 3miesiecznym synkiem. Dopytywala mnie o wozki, ciuszki, buteleczki..kiedy ja w ogole o tym nie mysle. Caly czas mam z tylu glowy, ze to za szybko. Tylko kiedy bedzie ten odpowiedni moment? Po urodzeniu? Przed samym porodem? Czy to dobry czas na zakupy? Nie wiem, ale jeszcze poczekam.
18tc to poczatek 5 miesiaca, patrze na swoj brzuch i wydaje mi sie ze jest troche maly jak na ten czas. Waga +1kg (53kg) i wydaje mi sie ze moje piersi tyle "przytyly". Mam je ogromne, nosze juz tylko bezszwowe, sportowe staniki, nawet na noc. Sa bardzo ciezkie. Jakis czas temu zauwazylam nawet ze mialam kropelki na sutkach (mleko??). Gina mam za niecale 2 tygodnie.
Przed porodem dopadły mnie bardzo duże wątpliwości czy wybrałam dobry szpital... Zaczęły się pojawiać na grupie na Facebooku negatywne wspomnienia z porodu, znajomej dzidziuś urodził się niedotleniony miesiąc wcześniej (zmarł w zeszłym tygodniu 🥺)... To wszystko sprawiło, że zaczęłam panikować. Bałam się, że personel, który jest baaaardzo nastawiony na porodu SN, będzie długo odwlekał decyzję o CC, gdyby działo się coś niepokojącego albo poród się przedłużał. Położna środowiskowa przekonała mnie jednak, że na końcówce nie ma już co kombinować i zmieniać decyzji. Ostatecznie jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się na szpital w Oleśnicy. Na ten moment zakładam, że gdyby dane mi było mieć kolejne dziecko, to również będę tam rodzić. 🙂
Potworny ból głowy, zatokowy mam zatkany nos od wczoraj a dzisiaj już prawie umieram 😵 zadne leki nie działają aż nie wzięłam suplów
Dziś dzień w którym powinnam dostać okres, ale zamiast niego mam... Covid.. 😪 Nie ten test chciałam mieć pozytywny 😪 dzisiaj jest już odrobinę lepiej, wczoraj to był jakiś dramat. Co chwilę gorączka, dreszcze, potworny ból głowy, mdłości itd. Wczoraj trochę plamiłam na brunatno, myślałam że dzisiaj dostanę okres. Ale dzisiaj plamienie jest mniejsze w zasadzie tylko na papierze i tylko przy mocniejszym parciu. Szyjka wysoko. Nie jestem w stanie zweryfikować temperatury, ponieważ mam praktycznie cały czas gorączkę 😊 ale myślę, że to kwestia choroby i duphastonu to przesunięcie okresu. Oby przyszedł jutro jak już niestety ma być, w sobotę jestem umówiona na wizytę u mojej lekarki, ma zrobić usg i zobaczymy co ze stymulacją. Piotrka chcieli uziemić i już byłam w rozpaczy ale się udało... Pójdzie na badania i do androloga 🙏 oby coś się ruszyło 😪
33t0d
Termin porodu: 49dni
Ciąża donoszona: 28dni
Kolejna wizyta za Nami. Mały znowu zaliczył skok wagowy - waży 2310g 💙❤️ W naszej sytuacji cieszę się, z tego ogromnie. Szyjka 4cm, AFI w normie, łożysko II stopnia. Wszystko w jak najlepszym porządku 🤩 Nie muszę wspominać jak bardzo się cieszymy i jak bardzo jesteśmy wdzięczni, że udało Nam się pokonać te wszystkie trudne chwile. Pozostało tak niewiele do mety, wierzę że uda Nam się dotrwać ❤️
Torba spakowana. Łóżeczko złożone. Fotelik czeka. Ciuszki w miarę gotowe.
Za względu na to, że na ostatnie prostej niestety mój gin idzie na operację, przekazuje mnie i całą dokumentację do ordynatora szpitala. Już z Nim będę umawiać termin CC. Wg gina będzie to pomiędzy 21.02 - 27.02 ❤️🤗
Tak bardzo chciałabym napisać kiedyś coś dobrego po usg 😕 Zarodek urósł, serduszko bije ale powodów do radości wciąż brak.
Według terminu transferu mamy 6+6, a rozmiar zarodka wskazuje 6+1. Znając dokładną datę transferu, wiek blastki i moment zagnieżdżenia, taka różnica nie jest dobra. Serduszko bije poniżej 100 uderzeń na minutę, co wg pani doktor jest złym prognostykiem. Wprost powiedziała, że to odbiega od normy i rokowania nie są dobre 😔 Zwiększyła mi dawkę heparyny z nadzieją, że to coś pomoże.
Mój dr oczywiście uspokaja, że maluch nadrobi, a serduszko rusza z niskich wartości i za chwilę się rozbuja. No ale w ogóle mnie to nie uspokaja.
Prawdę mówiąc jestem przerażona. Nie mam siły na kolejną stratę i ponowne wracanie do walki, która okazuje się walką z wiatrakami. Głowa mi już siada i jestem kłębkiem nerwów.
21dc 2 dpo
Update po monitoringu - jestem po owulacji myślę, że owulka była właśnie w tą nieszczęsną niedziele kiedy darłam koty z mężem, oczywiście już następnego dnia po owulacji mąż mnie przeprosił powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że ja tak to wszystko przeżywam i że głupio zrobil, że wyskoczył z takim tekstem no i że oczywiście on zawsze ma ochotę na bzyki i że to się już nie powtórzy. Cieszę się ze w koncu zrozumiał nawet kosztem straconego cyklu, bo tak właśnie myślę że ten cykl mamy stracony ale już mnie to nawet nie złości testu nie zamierzam robić wręcz czekam z niecierpliwością na małpę zeby zacząć stymulacje. Planuję też 3 dawkę szczepienia ginek powiedział że jak najbardziej mogę się szczepić więc tak zrobię. No wiec 3..2...1.. okresie przylaź 😂😂
W niepłodności nigdy nie można się spodziewać skąd nadejdzie cios. Po zrobieniu tysiąca różnych badań, nagle wszystko stanęło pod znakiem zapytania przez nieprawidłowości w morfologii krwi... Teraz pilne powtarzanie badań, konsultacja hematologa i decydujemy co dalej. Małpa pojawiła się dzisiaj, więc jest mało czasu, żeby móc jeszcze wystartować ze stymulacją jeszcze w tym miesiącu.
Maya 1 rok, 9 miesięcy i 26 dni
I jak zwykle po długiej przerwie powracam. Lubię tu raz na jakiś czas coś napisać bo wiem już z doświadczenia że jak bumerang tu wracam i miło się później czyta stare wpisy.
Co tu dużo mówić - lubię ten swój pamiętnik, jest tu kawał historii mojego życia w którym w krótkim czasie tylko się nigdys działo.
Ale dobra czas na mały update obecnego życie... 
Już niedługo bo za 2 miesiące Maya skończy 2 latka. Na prawdę nie wiem kiedy to zleciało. To się zawsze wydaje że jak rodzice mówią że cxas szybko leci to jest to tylko takie gadanie ale no czas/lata na prawdę mijają jak za mrugnięciem oka! Dzieci szybko rosną, zmieniają się każdego dnia, każdy dzień jest jakaś niespodzianka tak że pewnie z tego to częściowo wynika.
Co u Mai? Jak zawsze wszytko dobrze i nie jest to tylko takie gadanie, na prawdę trafił nam się "fajny egzemplarz"! Co tu dużo mówić - mamy cudowną, zdrową, pogoda, mega mądrą i piękną córeczkę.
Dla pamięci krótkie podsumowanie obecnych umiejętności/upodobań/rozwoju itd
- mamy wszystkie ząbki bez 5. 5 jak na razie nie widać na horyzoncie i niech tak na razie zostanie lol odpoczywamy 😂
- Maya nauczyła się liczyć do 10 i rozpoznaje niektóre literki
- kocha ale to absolutnie kocha książeczki. Inne zabawki (z wyjątkiem kilku pluszaków) mogłyby nie istnieć
- po świętach nie mija jej faza na Mikołaja. Piosenka jingle bells mogła być lecieć u nas non stop 🙈
- nocki ogólnie z kategorii dobrych choć mogłoby być lepiej (waidmomo
) Maya nadal budzi się raz w nocy i wtedy jedno z nas po prosru musi się z nią połozyc i wtedy śpi już do rana. Te pobudki wypadają różnie. Najczęściej koło 1-2 w nocy a sporadycznie 6-7 i tak czy inaczej śpi ostatnio do ok 8:30.
- dużo mówi. Ku mojemu zakończeniu i wbrew moim oczekiwaniom Maya pięknie ogarnia polski i angielski. Potrafi już wypowiadać pojedyncze zdania składające się z 3-4 słówek.
Ok tylko o Mai. Myślę że najważniejsze spisałam.
A zanim zakończę mały updated z życia :
1. Za 2 h idziemy robić inspekcje naszego nowego domu przed odbiorem kluczy 😍 jak wszystko dobrze pójdzie to za miesiąc będziemy już tam mieszkać 😍
2. Dzisiaj przylatuje na 2 tyg moja mama i brat z rodziną - Can't wait!
Ok to na tyle na dzisiaj. Do następnego
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2024, 05:15
W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy diagnozę modelem Creightona. Nie wiem dlaczego się na to zdecydowałam, jestem scpetycznie nastawiona, ale mąż koniecznie chciał spróbować. Dziś jestem tuż po owulacji, więc właśnie zaczyna się dla mnie czas , kiedy pełna nadziei oczekuję na to, że może tym razem się udało, że to właśnie ten cykl będzie szczęśliwy .... Znam dobrze ten scenariusz. Za parę dni pojawia się pierwsze objawy miesiączki, znowu rozczarowanie , chociaż jeszcze nadzieja będzie się tlić, później krwawienie, które nie pozostawi żadnych złudzeń. Chyba najgorsze w naszej niepłodności jest to, że nie znamy jej przyczyny, nie wiemy z czym walczyć, jak się leczyć, któremu lekarzowi zaufać. Cieszę się, że mam łaskę wiary w Boga i mocno trzymam się tego, że to on wybrał dla nas najpiękniejszy czas na dziecko .
Byłam dziś u gina. Mam jakiś ostry stan zapalny na macicy... Taki,że osoba, która wykonywała badanie dała notatkę dla lekarza, aby po leczeniu wykonać poniwnie cytologię.
Jutro mam zrobić test i jeśli wyjdzie negatywnie czekać na miesiączkę i potem brać leki. Czeka mnie miesiąc brania różnych leków dopochwowo. A pracy już zaznaczyłam,że nie będę mogła mieć nocnych dyżurów ze względu na leki, które będę musiała brać.
Od wczoraj mam plamienia, chociaż dziś mniej intensywne.
Tak więc mam brać leki odczekać miesiąc i wrócic na cytologię i odłożyć starania. ..
8+5 dzidzia mierzy już 2,01 cm
serduszko dalej bije ponad 170 ud/min. Wszystko jest tak jak ma być, dzidziuś rośnie zgodnie z wiekiem ciąży 
9+6 maluch ma już 3cm!
wyglada już jak 100% dzidziuś, machalo troszkę rączka, ale ogólnie chyba jest leniuszek
serduszko bije 171 ud/min, szyjka 3 cm, zamknięta. Progesteron rośnie (ponad 50) mimo zmniejszenia dawek lekow wiec łożysko powoli podejmuje prace
była to tez ostatnia wizyta u dr Knafel. Łezka zakręciła się w oku 🥲 czułam od niej ogromne wsparcie i przede wszystkim, ze nie jestem dla niej kolejnym numerkiem, sukcesem na koncie, tylko ze naprawdę robiła wszystko, co w jej mocy, aby się nam udało 🥰
11+4 dzidziuś ma już 4,71 cm 🥰 maleństwo od razu pokazalo się radośnie machając rączkami i nóżkami
a potem wciągnęło raczki do góry nad glowe 
Od soboty (11+2) zaczęłam czuć pojedyncze ruchy 🥰
Prenatalne 12+5
Wszystko wyglada w porządku
czekamy na wynik z krwi jeszcze ale mam nadzieje ze nic tam niepokojącego nie wyjdzie
crl 5,95 cm
na ten moment wyglada ze będzie dziewczynka
🥰
Edit: ryzyka całkowite skorygowane
ZD 1:2260
Pozostałe 1:8329 i 1:12747
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2022, 23:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.