Mimo że chciałabym zapomnieć tamten dzień to doskonałe go pamiętam...
Chociaż może nie tyle zapomnieć, co chciałabym zeby nigdy się to wszystko nie wydarzyło...
Rano wszystko wyglądało normalnie, mimo ze mała musiała już nie zyc... nigdy nie zapomnę tego przeciągającego się USG, lekarza ktory mówił że w dziwnym miejscu widzi nogi, głowę... obraz był zamazany, ale tak bardzo nie spodziewałam się tego co za chwile usłyszałam, że myślałam ze lekarz coś robi nie tak, bo jak można nie widzieć dziecka? Az w końcu padło to zdanie:
- nie widzę żadnych przepływów do dziecka
- co to znaczy?
- ze pani dziecko zmarło...
I tak w jednej chwili zawalił się mój świat...
Córeczko, mamusia Cię kocha... 🕯🕯
16cs 14dc
W piątek podeszliśmy do drugiego IUI. Nie było emocji, nie było czekania, nie ma teraz przesadnego dbania o siebie. Myśl, że dwa tygodnie miałabym się nakręcać i doszukiwać się każdego najmniejszego sygnału, po czym zrobić negatywny test, przyprawia mnie o ból głowy.
Chłodne podejście sprawia również fakt, że nasienie męża znowu się pogorszyło.
WHO A - spadek z 4% na 0%
WHO B - tylko 66%
Objętość mniejsza, koncentracja mniejsza ponad trzykrotnie, morfologii tym razem nie zbadali. Po przygotowaniu podano mi 26 mln plemników, wszystkie z grupy WHO B. Czyli dużo mniej niż w zeszłym cyklu. Mimo to chyba te wyniki nie są na tyle złe, żeby przez prawie półtora roku nie doszło do ciąży, prawda? Mam wrażenie, że nie w tym leży problem. Postanowiłam (dzięki Wam dziewczyny), że po 3 nieudanych inseminacjach upieram się na badania genetyczne i immunologiczne. Gdyby tam coś wykryli, to leczymy się i myślimy, co dalej.
Zapytałam się pani doktor, jaką rolę odgrywa głowa w staraniach. Powiedziała prosto - głową nie zachodzi się w ciążę i najgłupsze jest gadanie "odpuść, to ci się uda". Potwierdziła, że robię wszystko dobrze i to nie jest moja wina, że nie wychodzi, a na pewno nie mojej głowy.
Najgorsza w tych staraniach jest niepewność - pewnie gdyby się udało i spojrzałabym z "wygranej pozycji" na te lata pomyślałabym - dziewczyno, co to jest półtora roku, po co ty się tak stresowałaś, straciłaś taki piękny czas, było korzystać z życia i robić wszystko, na co masz ochotę. Ale problem jest w tym, że na ten moment nie mam pewności, czy kiedykolwiek się uda.
A weekend spędzamy z teściami - to są zawsze takie dni, kiedy nawet nie mam czasu wyjąć telefonu. Czasem sobie myślę, że gdyby zapytali, to powiedziałabym im o naszej sytuacji. Ale nie pytają ani głupio nie komentują, za co jestem im bardzo wdzięczna. Wydaje mi się, że się domyślają, tym bardziej że przed ślubem zawsze mówiłam, że chcemy od razu mieć dzieci, a na pytania czy nie wolimy pokorzystać z życia odpowiadałam, że maluchy by nas nie ograniczały i przecież możemy podróżować razem. A tu półtora roku i nic. Kiedy odmawiam napicia się wina wieczorem, proponują mi herbatkę albo sok. Fajnie, gdyby wszyscy ludzie tacy byli.
To już 2 lata... 😭
🕯🕯
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2022, 00:02
12 dc, prawdopodobnie 4 dni do owu
Okres okołoowulacyjny jest dla mnie najgorszy. Czas, kiedy według naukowców kobieta powinna być najbardziej atrakcyjna, pociągająca i uwodzicielska... A ja czuję się jak... Zestresowana 💩. I, chyba już standardowo, z Mężem jakieś zgrzyty od wczoraj... Hallo! Estrogeny! Nie tak powinnyście działać! Co z Wami, do cholery?! Macie przyciągać, a nie odpychać! 🤦♀️
***
Dzisiaj, po powrocie z pracy, zafunduję sobie chyba jakąś dłuższą kąpiel i domowe SPA... A co! Lampka wina pod prysznicem z maseczką na twarzy, włosach i co tam jeszcze dopadnę w Rosssku chyba brzmi dobrze.
Miałam wczoraj naprawdę fajny dzień. Cały dzien w biurze ale w celach integracyjno - towarzyskich, pyszny lunch (na koszt firmy), wieczorem impreza w moich zawodowych kręgach. Spotkałam znajomych z poprzednich prac, dobre jedzenie, trochę alkoholu, wspominanie dawnych czasów. Fajnie było pożyć chociaż chwilę swoim dawnym, bezstroskim, szczęśliwym życiem, śmiać się, bawić, nie myśleć o przeszkodach. Nawet nie zrobiło mi się przykro, jak kolega, którego nie widziałam z 7 lat powiedział, że ma synka. Widzę, jak ważne dbać też o swoje dorosłe życie, o głowę, o samopoczucie, czasem luzować (chociaż jest to bardzo trudne). Poczułam się dawną sobą, uśmiechnięta, żarciki, a nie głowa w telefonie i rozkminka.
Także dieta mi wczoraj nie poszła chociaż rano zjadłam grzankę z polędwicą z indyka, na lunch (ten na koszt firmy
: krewetki, stek z tuńczyka z ziemniaczkami, potem kanapkę z prosciutto no i wieczorem troszkę jakiegoś mięsa, troszkę gnocchi, troszkę sałaty (takie przekąski), ze 2 lampki wina, 3 drinki. Wiem, że nie powinnam, ale i tak się teraz już nie staramy przed laparoskopią. Dzisiaj rano się jakoś zwlokłam na trening i nawet dobrze mi poszedł.
Znalazłam niedaleko mnie kobietę od reflekslologii z b dobrymi opiniami. Była w środę, idę kolejny raz w niedzielę.
No i to jest moje wielkie odkrycie! Myślałam, że to będzie taki masaż stóp, jak się chodzi do tajek. A tu nie... Mam tak spiętą macicę, miednicą, wszystko tuw tych okolicach, przeponę, że ona mówi, że dawno czegoś takiego nie widziała. Aż mi łzy płynęły ! Niesamowite. Wczoraj cały czas w obrębie podbrzusza czułam takie dziwne jakby mrowienie.. Ona mówi, że to dobrze, że napięcie puszcza. Poleciła mi też olejek rycynowy na te moje mięśniaki (okłady). Poczytam, spróbuję.
Na dziś planuję: symulowanie pracy, sprzątanie, gotowanie, wieczorem zaprosiłam znajomych. Jutro rower, gotowanie c.d. (na niedzielę i poniedziałek), mycie okien, pranie pościeli, w niedzielę relaks: joga i refleksologia wieczorem. Pogoda jest ładna, nastrój ok, oby to był dobry weekend.
Miłego wszystkim!
10dpt
Z nerwów już mnie bolal żołądek, o 5:00 jak byłam siku to mi się źle zrobiło, no i latam do ubikacji jak szalona. Nie jestem w stanie zapanować nad nerwami.
Dzis byłam na krwi wcześniej niż zawsze żeby zdążyć przed Panem Lodówką. Udało się, krew oddana ok 8:45 i teraz z nerwami czekam aż będzie wynik, który już od 10:00 sprawdzam. Liczę na to, że będzie koło 12:00, bo ostatnio jak nie zdążyłam przez Panem Lodówką to wynik miałam po 16:00.
Dzięki dziewczyny wiem, że rośnie ale niskie są te wartości i na wątku miesięcznym mnie postraszyły:( no i te testy facelle niby najlepsze a nie wychodza jakbym chciała. Przy becie 15 pokazywały cień. Dziś testu nie robiłam bo mi zabrakło z magicznej szafeczki.
Jutro mam wizytę w klinice ma którą idę niezależnie od bety. Bo jeśli będzie dobrze to poproszę o l4 i o leki a jeśli będzie źle to muszę się dowiedzieć co dalej.
Hej Dziewczyny!
4dc
Weekend upłynął dość przyjemnie. Wczoraj zaczęłam dzień od badań krwi 😅 Wcześniej źle reagowałam na pobieranie, jednak w tym roku miałam tyle badań, że stały się one dla mnie w jakiś sposób znośnie 🤦♂️ Jest jakiś plus tej sytuacji.
Potem zaczęło się szykowanie, bo szliśmy na wesele. Pomimo, że mało osób tam znaliśmy, to w sumie bardzije się bawiliśmy. Niby nie powinnam, ale zjadłam sporo słodkich rzeczy, raz na jakiś czas muszę siebie nagrodzić 🤗
Z bardziej negatywnych rzeczy, pojawiła mi się większą kaszka na dakoldzie i parę nowych krostek na plecach... Oby szybko to przeszło, bo wystarczy, że na twarzy jestem wysypana...
We wtorek powinny być pierwsze wyniki badań. 31.10 mąż ma badanie nasienia. Widzę, że się tym stresuje, ale da radę jakoś to znieść. Pojedziemy, zobaczymy.
Udało mi się wcześniej umówić na wizytę u ginekologa. Mam ją za 3 tygodnie, więc okaże się jak mają się nasze wyniki. Może szybciej uda się coś zastymulować.
Widzę, że przed okresiem jestem bardzo depresyjna. W sumie nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę miała taki stan przedmiesiączkowy... Przynajmniej wiem, że jeśli takie mam reakcje, to trzeba się szykować na 🐒 albo nawet 🦍 😂
15 dc
Dzisiaj wybrałam się na monitoring do nowego lekarza. O matko...! Jak mnie ta wizyta naładowała pozytywnie!
Naprawdę. Już dawno nie byłam taką optymistką. Więc zacznę może od krótkiej refleksji. Dziewczyny, jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości co do swojego gina - szukajcie, szukajcie dalej, szukajcie aż znajdziecie kogoś, z kim będziecie mogły porozmawiać i kto się Wami zaopiekuje!
Co do wyników... W opisie jest tak: "Trzon macicy w przodozgięciu AP 33 mm, jednorodny echogenicznie. Endometrium jednorodne echogenicznie grubości 12 mm. Obydwa jajniki prawidłowych rozmiarów i echogeniczności. W rzucie jajnika lewego pęcherzyk owulacyjny. Zatoka Douglasa wolna." Generalnie owulacja tuż za rogiem. Dostałam dodatkowo na dzisiaj zastrzyk Ovitrelle (mam zrobić po powrocie z pracy) i po nim mamy z Mężem działać intensywnie od dzisiaj przez cały weekend. 💞🔥 Taaak - już mu napisałam SMS-a, żeby się nastawił psychicznie...
No cóż... Nie ma, że nie - takie zalecenia lekarskie. 
Jest szansa, że kolejna 🐒 już nie przyjdzie, bo ta moja owulacja jest już sama z siebie (jest pęcherzyk owulacyjny w lewym jajniku), a Ovitrelle ma jej jeszcze pomóc. Czy ja na początku cyklu mówiłam, że spisuję go na straty z powodu antybiotyku? Hmm... No to sytuacja właśnie się odmieniła. 
Gdyby jednak zawzięta 🐒 przylazła to mam w 3-4 dc zrobić dodatkowo badania z krwi: glukoza na czczo, insulina, androstendion i powtórzyć TSH. No i badania nasienia Męża (to też mówił mój poprzedni gin, ale tutaj Pani doktor powiedziała do kogo się zgłosić, jak to będzie wyglądało itd.). I wtedy się do niej zgłosić ponownie już z tymi wynikami. Może będzie trzeba stymulować... Ale jest nadzieja, że nie, bo wg niej wszystko w USG i dotychczasowe wyniki są w miarę OK (chyba że się coś czai głębiej albo u Męża, ale na razie zakładamy że nie).
Jeśli chodzi o suplementy to pochwaliła moją Miovelię. U Męża kazała zamienić PrenaCare® START na Nucleox, ale to zrobię chyba dopiero jak te pierwsze tabsy skończy, bo jeszcze trochę ich tam ma...
Kolejna wizyta 14 dni po dniu spodziewanej 🐒, jeżeli nie przyjdzie albo po skompletowaniu wszystkich badań.
Co do samej wizyty... Bardzo sympatyczna Pani Doktor - porozmawiała ze mną, zrobiła pełny wywiad, dokładne badanie. Sam gabinet też cudo - taki bardzo przytulny, w gabinecie łazienka z pełnym wyposażeniem jednorazówek, w tym spódniczek ginekologicznych. No czad w porównaniu z tym lekarzem, do którego chodziłam dotychczas.
Kurczę no... Mam dużo czystszą głowę po tej wizycie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2022, 14:43
Dopiero biorę luteine na wywołanie miesiączki i dopiero gdy będę maila 1 dzień miesiączkę to dzwonie do szpitala i lekarz powie mi w którym dniu mam przyjść . Tak więc mam nadzieję że nie długo będę czekała na miesiączkę.
Miesiąc 13.
Ojj cóż to był za miesiąc.. 17.10 zaczęliśmy żłobek. Moje dziecko w szatni uradowane, bez problemu poszło na ręce do opiekunki nie oglądając się za mną. I na tym pozytywy się skończyły. W sali nie radzi sobie za dobrze: on jest przyzwyczajony do atencji 1:1 na 150proc. Gdy tej uwagi nie ma, zaczyna histeryzować. Cały pierwszy tydzień żłobka tak właśnie minął.. Panie kazały mi czekać pod salą i gdy nie były w stanie już nic zrobić to mi Szymona wynosiły żebym go jakoś uspokoiła. Zostawał na 1-1.5h. Drugi tydzień ciut lepiej, bo już nie potrzebowały mojej pomocy, ale dalej wrzaskom i płaczu nie było końca... Mając okazję zobaczyć życie żłobkowe od zaplecza stwierdzam że to jest naprawdę słabe miejsce.. tam ciągle ktoś płacze, te dzieciaki nie są wybitnie szczęśliwe, jeszcze oo prostu nie rozumieją całej tej sytuacji. Nigdy wcześniej w ten sposób o żłobku nie myślałam.. dodam, że to żłobek prywatny 10 dzieci max w grupie na 2 opiekunki..
Po 2 tyg w sobotę gorączka 40st., marudzenie level hard, zero apetytu. Lekarz nic tego nie stwierdził - najpewniej jakiś wirus, CRP z palca 22. W poniedziałek ponownie wizyta u innego lekarza bo cały weekend zero poprawy, a stan Szymona okropny.. to samo: osłuchowo czysto, uszy gardło też.. zlecił badania krwi i moczu.. Przyszły 31.10 o godzinie 19. Cała morfologia na czerwono - CRP 27, OB 57. Teleporada: musicie jechać na nocną pomoc lub do szpitala bo może być utajone zapalenie płuc.. no to pojechaliśmy: pierwsze mc 7h czekania, zrobiliśmy tour po całym mieście, aż w końcu znaleźliśmy mniej oblegane. Lekarka dalej to samo: nic nie widzi, nic nie słyszy, ale z krwi ewidentnie bakteria jest.. dała antybiotyk i sru do domu.. następnego dnia ciut lepiej, ale dalej takie 37.5.. następnego dnia znów 40st i płyn z ucha.. znów teleporada- proszę szukać laryngologa na cito. Laryngolog: obustronne ropne zapalenie ucha środkowego z pękniętą błona bębenkowa. Był to 4 lekarz, który oglądał Szymona i dopiero ona postawiła diagnozę. Silny antybiotyk na kolejne 10 dni. Następnego dnia ja i mąż chorzy: jelitowka, bóle mięśni i 39 st gorączki.. tym sposobem zorganizowaliśmy sobie 14dniowe piekło w domu.. ilość stresu, nerwów i łez nie do opisania.. Szymon jest zawsze wymagający, ale jak jest chory to sytuacja jest nie do opisania.. do tego jeszcze my chorzy..na szczęście dziś już wszyscy zdrowi, w poniedziałek po 2 tyg przerwy wracamy na adaptację żłobkową.. zaczynamy od zera zapewne.
Przez chorobę RD nie istnieje w naszym domu znów.. sen nocny również.. idą jeszcze zęby jak oszalałe (4 czwórki i trójki aktualnie..)
Jedyna moja refleksja z tego wszystkiego - kurcze nooo, czemu zawsze musi być tak cholernie pod górę?!
Martwi mnie ten żłobek bardzo.. ja po prostu czuję, że Szymon nie jest jeszcze gotowy.. nadal ma 2 drzemki w dzień, a nie 1 jak w żłobku.. nadal nie je posiłków stałych jak inne dzieci.. i wszyscy mówią: "spokojnie, w żłobku dzieci inaczej funkcjonują niż w domu".. akurat tutaj cudów nie ma, mój syn nie potrafi się adaptować do innych i wymaga by cały świat zaadaptował się do niego..
Czy pod wpływem kaszlu może pęknąć pecherzyk grafa?
Wizyta na Luxmed u nowego gina nie przyniosła nic nowego - w sumie nie wniosła prawie nic... Miałam wrażenie, że jak zobaczył mój pakiet wyników to pomyślał - ehh nie chce mi się, dam jej namiar na klinikę w Łodzi i niech spada...
I w sumie można tak delikatnie skrócić tą wizytę. Stwierdził, że można by zrobić HSG - ale skierowania nie dał. Stwierdził też, że lewy jajnik jest ładny - natomiast prawy (ten co mnie w tym cyklu napieprza ciągle) wygląda na policystyczny... Kręcił kilka minut po prawej stronie bo nie jest pewien, czy pęcherzyk mam czy torbiel znowu jakaś. Jak na koniec wizyty spojrzał jeszcze raz na insulinę i mu powiedziałam jaki HOMA-IR wyszedł to stwierdził, że insulinoopornośc + kiedyś miałam epizody z koło 60+/- dniowym cyklem to pewnie mam też PCOS - ale badań dodatkowych nie dał. Skoro dostałam metforminę (glucophage hx 500) to niech zacznie działać i z wizyty za miesiąc wymyślił 3 miesiące - chyba, że (moje ulubione zdanie) wróci pani do mnie w ciąży to zapraszam. Powiedział, że woli dawać pacjentce większą dawkę metforminy, ale w sumie niech mi zostanie ta co mam. Ogólnie powiedział, że jak zrobi się HSG to już nic nie zostanie, więc niech lepiej jadę do Łodzi do kliniki lub z mężem pojadę na wakacje w ciepłe kraje i mam olać starania i na żywioł iść. Eh.. Ogólnie strasznie poplątany ten wpis mi wyszedł ale trudno - ja wiem o co mi chodziło - to najważniejsze xD
Dieta w IO nie idzie mi tak źle (chociaż tęsknię za słodyczami, chipsami itp.). Tylko trochę smutno było jak wczoraj na meczu wszyscy jedli chipsy, popcorn, pili piwko albo wino, a ja....? Ja wodę z plasterkiem cytryny xD Bo od diabetologa mam zalecenie, że mam jeść tylko 3 razy dziennie.
Zapisuję sobie (prawie) wszystko co jem w myfitnesspal i najpierw miałam 1800 kcal, ale później na stronie jakiejś poświęconej IO znalazłam kalkulator (w którym podaje się wiek, wagę, wzrost i "tryb" życia) i zmieniłam wg. niego na 1600. Przy ogromnych porcjach warzyw raczej i tak trudno przekroczyć xD ale nie spinam się tym. Ciekawe czy to faktycznie mogło tak mi zaburzyć organizm, że nie chciał tych II na teście?
Staram się dalej ładnie ćwiczyć 3 razy w tygodniu - plus 1 basenik.
Ost. wynik progesteronu w 8dpo - 15,8 ng/ml - więc jest chyba dobrze?
Chociaż to xD
W nast. cyklu zmieniam godzinę mierzenia temp - 5:05 to jednak zły pomysł - zważywszy, że o 6:00 wstaję do pracy. Zacznę mierzyć bezpośrednio przed pracą - więc to wybudzanie się na pomiar pomoże mi nawet z tym pierwszym stanem "nie chce mi się dupska ruszyć i otworzyć oczu!"xD
Dziękuję
Czas mija nieubłaganie. Tak mi już tęskno do tych staraniach, że szok. To co kiedyś było koszmarem teraz jest mi takie potrzebne żeby żyć.
Naprawdę. To chyba uzależnia. A może to po prostu presja czasu? Chciałabym być matką nawet jeśli geriatryczną według wytycznych 🤣
A co u nas?
Córa rośnie, zaczęła gadać i każde słowo i zdanie tak strasznie cieszy i śmieszy, dyskutujemy ma wszelkie tematy nawet te trudniejsze. Cudowna jest.
Niestety mamy małe problemy gastryczne i czeka nas diagnoza na nietolerancję glutenu. Przeraża mnie to strasznie. Nie umiem trzymać żadnej diety, a jedzenie to dla mnie wielka przyjemność. Mam nadzieję, że to fałszywy alarm ale też że mimo wszystko jakoś sobie poradzimy.
Co do starań to już się troszkę zaczynam szykować.
Biorę już b-complex methylowany, tam już mam kwas foliowy.
Do tego zestaw na odporność a tam wit d, cynk, selen.
Wieczorem hydroxyhlorochina, acard i metformax 500 ale czasami rano mam mdłości i zawroty głowy. Ponoć hydroxyhlorochina też obniża cukier i nie wiem czy łączenie tych leków nie wpływa na mnie tak niekorzystnie.
Cukier natomiast z rana po lekach 92-94 woec odstawić też nie chce, boję się, że będzie za wysoki.
Do tego jestem stałym bywalcem u dentysty.
Jakieś pomysły jak się lepiej przygotować?
Hej Dziewczyny!
Ostatnio w aplikacji wyświetliła mi się informacja, że mogę skorzystać z darmowej wizyty w klinice Invicta. Pomyślałam, że to trochę za wcześnie na diagnostykę niepłodności 🤔, ale po namyśle stwierdziłam, że warto chociażby zapoznać się z opinią innego ginekologa na temat moich wyników. Również mąż będzie po badaniach nasienia, więc sądzę, że przyda nam się to 🤞 wizyta na koniec listopada. A może uda się do tej pory? 😅😇
Jak zwykle bez zawirowań się nie obejdę. Wyszły mi cuda na kiju po pobraniu wymazów: pseudomonas putida, enterococus i candida. Komplet.
Zaraz przyjdzie okres więc leczenie pod znakiem zapytania. Zalecenia od lekarza trochę nie jasne.
Nie bardzo kumam o co chodzi.
Macmiror complex 1x1 glob dopochwowo na noc na zmienę z fluomizinem, po 5 glob, potem lactovaginal 1x1 glob. Wrakcie lactovaginalu posiew.
Czyli jedno rano a jedno wieczorem czy jedno jednego dnia a drugie drugiego?
Te 5 dni to orientacyjny czasndo okresu. Więc później okres i po nim lactovaginal?
No czarna magia.
A ciśnie mnie czas bo Klinika będzie robiła remont i właściwie do lutego zamknięte zabiegi i transfery.
Ciąża zakończona 14 listopada 2022
14.11... O tej porze juz nie byłam w ciąży... czułam tylko ta cholerna pustkę...
Dzisiaj nadal ja czuje, nie da się zastąpić jednego dziecka drugim... jest inaczej, czasami nawet wydaje ni się że jestem szczęśliwa, ale pustka będzie już zawszs...
Nie chce, żeby kiedyś poczuł ze jest zamiast, to moja trauma i nie chce bo nią obciążac, ale kiedyś, w odpowiednim momencie bedziw wiedział ze ma siostrę, swojego aniołka którego zawsze moze prosić żeby nad nim czuwał...
Wyniki na przestrzeni 06.2022-10.2022
OB: oscyluje w granicach ~12-17 (06.22) 1-12
TSH: 3,65 --> 2,8 --> 2,4 --> 3.57 (od 31.10.22 wdrożono Euthyrox N 25 x1)
FT4: 12.46 --> 12.47
FT3: x ---> 4.23
AntyTG: < 6.4
AntyTPO: 1.4
Prolaktyna: 47.38 μg/L --> 16.50 μg/L
Ferrytyna: 29,2 --> 47 ng/ml 13 — 150
Progesteron: (06.22 6dpo/21dc) 11 ng/ml
(11.22 8dpo/23dc) 15,8 ng/ml
Lipaza: (06.22) 22 U/I 13 — 60
Estradiol: (3dc - 06.22) 39,6 pg/ml (3dc - 31.11) 37,2 pg/ml
AMH: 24,080 pmol/l (3,37 ng/ml)
Testosteron: 0.24 ng/ml --> 0,37 ng/ml 0,23 - 0,73
Żelazo: 178 ug/dl 35 - 168
Glukoza - na czczo 88 mg/dl 70 - 99
Glukoza po 60 min 138 mg/dl 70 - 180
Glukoza po120min. 133 mg/dl 70 - 140
Insulina na czczo 9,7 μIU/ml
Insulina po obciążeniu (1h) 63,5 μIU/ml
Insulina po obciążeniu (2h) 66,9 μIU/ml
D- dimer 148.53 ng/ml 0 - 500
Wit. D3: 37.2 >30 - wystarczający
Wit. B12 628,0 pg/ml 197,0 — 771,0
Kwas foliowy 23,30 ng/ml 3,89 — 26,80
Fibrynogen: 329,91 mg/dl 200 — 400
Homocysteina: 4,2 μmol/l 5,0 — 12,0
Wyniki z 4dc:
LH 7,72 mIU/ml
FSH 4,23 U/l
Progesteron 0,32 ng/ml
Magnez 1.9 1,6 - 3,0 mg/dl
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2022, 13:32
Dziewczyny jak mozna poprawic/ naprawić pracę jajnika?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.