Info z wczoraj...
Beta 333!!!
Testy owulacyjne w cyklu listopadowym:

Piku był prawdopodobnie w 14dc, w 15dc na USG potwierdzono pęcherzyk 15mm. W 19dc pęcherzyk miał 18mm. Patrząc na temperaturę, paprotki, ból jajników i piersi owulacja była prawdopodobnie w 20dc.
Testy owulacyjne skończyły mi się, a więc ten temat w aktualnym cyklu zamykam. Za 4 dni zbadam progesteron (21.11). Za 6 dni (23.11) rozpoczynam przygodę z testami ciążowymi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2022, 15:42
Mąż mnie dzisiaj zabrał na randkę.
Na budowie zrobiliśmy plan minimum i zaraz po 14 zmyliśmy się do domu, ogarnęliśmy się trochę, ale ja nie miałam ani siły ani ochoty robić czegokolwiek do jedzenia. Na to mój Mąż: ubieraj się, tylko wygodnie, nie cuduj i jedziemy na obiad. No i pojechaliśmy.
Zjedliśmy obiad. Poszliśmy na spacer. Po drodze Mąż kupił mi różę. Weszliśmy do drugiej knajpki na deser i kawę. I znowu poszliśmy pospacerować po opustoszałej już starówce.
I tak zleciało kilka godzin. Razem. Bez pośpiechu. Bez problemów. Beztrosko. Na rozmowach i śmiechu. Za rękę. Wtuleni. Zakochani. Cudownie.
I stwierdziliśmy, że nie chcemy skończyć jako para, która goni tylko za pieniędzmi, pracą i budową - chcemy mieć czas dla siebie. Nie chcemy skończyć jako para, która jest uwiązana do swojego domu i dzieci - chcemy mieć czas tylko dla siebie. Nie chcemy skończyć jako para, która mija się tylko w domu - chcemy być faktycznie razem. Chcemy się kochać. Kochamy się. Mamy siebie. Jest cudownie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2022, 21:48
4 dc
Odebrałam dzisiaj wyniki badań, które zleciła Pani Ginekolog. W sumie chyba wszystko jest OK...
Glukoza - 93,20 mg/dl
Insulina - 9,45 µIU/ml
TSH - 2,220 µIU/ml
Androstendion - 1,71 ng/ml
Ten ostatni mi tylko nic nie mówi...
Na TSH biorę poprawkę, bo przez prawie 3 dni przed pobraniem krwi bolała mnie głowa... 🤕 Aczkolwiek zastanawiam się jeszcze nad zakupem jakiś supli na lekkie obniżenie i zrobię jeszcze raz badanie w przyszłym cyklu.
Ha! W Diagnostyce mam nawet wykres historycznych wyników... 

Cieszy mnie, że z cukrem jest wszystko OK.
Dalej bezkarnie mogę wcinać deserki. 😈
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2022, 11:58
Za nami pierwsze trzy dni adaptacji w żłobku. A właściwie pierwsze trzy godziny 😂.
W poniedziałek Czaruś poszedł tylko na 30 minut. Było w porządku, nie płakał, nawet nie zauważył, że mnie nie ma 🤷. Za to od razu zauważył, że na oknie jest Wielka sowa i koniecznie musiał pójść w tamtym kierunku. Nocka po tych trzydziestu minutach masakryczna. A już zaczynało być dobrze, bo dwie wcześniejsze przespał całe bez pobudek na nocne mleko.
We wtorek został na godzinę. Całą tą godzinę akurat dzieci były na dworze. Czaruś na rękach, ale dał radę. Trochę mnie martwi, że ciągle go noszą, ale skoro mają siłę... 🤷 Zjadł jabłuszko i nadal było w porządku. W ciągu dnia, po powrocie potrzebował sporo czasu, żeby się wyciszyć zresztą, poprzedniego dnia także. Nocka świetna, znów przespał całą.
W środę zaprowadziłam na 1,5 h. Jak przyszliśmy to zaraz przy bramce zebrały się dzieci i Czaruś bardzo się ucieszył. Poszedł do pani i nawet się za mną nie obejrzał 😅. Pogoda tego dnia była już baaardzo listopadowa. Szaro i chłodno. A ja niezmotoryzowana. Do żłobka 20 min szybkim krokiem. Nie było sensu siedzieć tam pod drzwiami, więc wróciłam do domu, zjadłam śniadanie, wypiłam herbatę i trzeba było wracać. Zmachałam się strasznie. Tego dnia zrobiłam 7 km 🤣. Czaruś dalej ok, chociaż marudzacy, ale to mnie nie dziwiło, bo wstał o 7:30, a szedł na 9:30 - normalnie w domu bym już go szykowała na pierwszą drzemkę. Zjadł gruszkę i kanapkę. Zapomniałam zapytać z czym kanapka, bo zapomniałam (matka roku🙈) upewnić się, czy pamiętają, że ma alergię na bmk. Żadnych zmian nie zaobserwowaliśmy, więc tym bardziej muszę zapytać z czym była ta kanapka 🤣. Nocka masakra.
W czwartek już do żłobka nie poszedł 🙈. Nos zatkany, kaszel, temperatura 38,5. Kierunek - lekarz. Osłuchowo w porządku, ale gardło czerwone. Czaruś zostaje w domu do końca tygodnia. Dodatkowo wydaje mi się, że idą zęby. Ja też poszulam, że mnie coś bierze... Nocka nienajgorsza. Od 1:00 do 5:00 dał pospać. Po butli spał prawie do 10:00.
No i piątek. Zostałam sama z chorym Czarkiem, bo mąż pojechał do biura. Spodziewałam się dramatów i marudnego dziecka, ale było ok. Nawet udało mi się zrobić kluski z dyni, która już stała i stała, i niedługo dostałaby nóg i uciekła 😂.
Ja jestem do połowy stycznia na anty, żeby pozbyć się tej torbieli. Jest 12 dzień cyklu, a ciągle plamię... Kiedy to się skończy? 🤦
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2022, 23:52
Ból promieniujący do pachwiny. Nie tak silny jak przy cp, ale w końcu ta ciąża jest młodsza prawie 2 tyg.
Do tego strona bez jajowodu boli niemiłosiernie. Ledwo chodzę.
Dzisiaj znowu musiałam się zwolnić z zajęć na wizytę. Jak będę się tak często zwalniać to w końcu będę musiała się przyznać, ale czy na razie jest sens? Wizyta u lekarza szybka. Ból przy każdym dotyku brzucha. Tym razem bez namawiania wypisał skierowanie na ginekologię, gdzie mnie operowali. No i zlecił hCG. Wynik pojutrze. Ciekawe kiedy się odezwą ze szpitala.
Czuję się jak zawieszona w przestrzeni. Wegetuje.
Dziewczyna z naszej grupy po cp miała dzisiaj usg - ciąża 9 tc i serduszko przestało bić. Dlaczego? Jej trzecia ciąża w tym roku. Miała być przykładem, że się uda. Nie udało.
"Kobieta jest pięknym kwiatem. Im dłużej na siebie patrzysz z uwielbieniem, tym bardziej rozkwitasz. Spójrz w lusterko i zachwyć się swoim pięknem.
"
Wczoraj, na poprawę złego nastroju kupiłam sobie perfumy - dzisiaj je odebrałam, a tam taki liścik plus lustereczko w prezencie. Wiedzą, jak się robi marketing.🙃 Tak, wiem, że to marketing. Jednak jakoś tak... Milej od razu. 🥰
***
W tygodniu, w ramach dodatkowej suplementacji (🤣), kupiłam też nową piżamkę. Odebrałam wczoraj i od razu zastosowałam. Nie powiem - do spania średnia, do nie-spania - hmm, no Mąż był bardzo ucieszony. 🤣 Jak dzieciak oglądał i macał te ni to spodenki, ni to spódniczkę (oczywiście na mnie) i sprawdzał, jak się dostać do Żony. 🤣 Także - polecam - suplement działa. 🤣
19 XI 2022
Nasza pamięć jest niesamowita. Zapamiętuje poszczególne zapachy, temperaturę, kolory - ułamki sekund, które później odtwarzane będą w stanie przenieść Nas do minionych wydarzeń niczym podróż w czasie.
Przykładowo - do dzisiaj pamiętam smak gumy do żucia, którą miał w ustach mój Mąż gdy pocałował mnie po raz pierwszy. I chociaż później i on i ja żuliśmy milion takich gum, a od tamtego wydarzenia minęło kupę czasu to idealnie potrafię odtworzyć te wspomnienie. Tak samo jak zapach ciasta z jabłkami mojej babci, gdy odwiedzaliśmy ją co weekend. I mimo, że mojej Buni nie ma już od x lat z Nami to ja nadal pamiętam te beztroskie chwile.
Co zapamiętam z pierwszej wizyty w klinice?
Chłód.
Chłód w temperaturze, gdy od rana padał śnieg przykrywając otoczenie białym puchem.
Chłód na policzkach, gdy mróz szczypał w twarz, a ja szłam z Mężem do kliniki i znowu zapomniałam szalika.
Chłód w sercu, gdy usłyszalam od profesora "prawdopodobnie Pani jajowody są w tak kiepskim stanie, że nie będzie Pani w stanie zajść naturalnie w ciążę. Musimy zrobić zabieg a jeśli potwierdzą się moje przypuszczenia to zostanie zapłodnienie pozaustrojowe".
Zaszkliły się oczy, a przecież obiecałam sobie nie płakać. Szybko wdech i wydech. Proszę o konkrety. Po 15 minutach jest już po wizycie.
W ręku ściskam skierowanie do szpitala.
Kod ICD-10 N.97 kłuje w oczy. Kłuje w serce.
Znowu szklą się oczy.
Czekamy w szpitalnej rejestracji na ustalenie terminu zabiegu. Mąż siedzi obok, czuję jego ciepło, non stop zagaduje - opowiada o mało istotnych sprawach. Udaję, że słucham ale myślami jestem daleko, bardzo daleko..
W końcu wymykam się do toalety - słyszę jak dziewczyna w kabinie obok płacze. Nie dam rady przejść obojętnie więc czekam aż wyjdzie. Stoję przy umywalce i czekam. Po chwili wychodzi unikając kontaktu wzrokowego, więc nie zważając na żadne powitania pytam "wszystko w porządku?". Chociaż widzę, że nie. Jednak czekam, daje jej możliwość zbycia mnie lub swojego bólu. Wybiera drugą opcję i cicho mowi "ja.. Ja chyba właśnie poroniłam". Wtedy ją przytulam. Przytulam obcą kobietę której pewnie nie zobaczę już nigdy na oczy. Nie wiem co powiedzieć więc klepie coś bez sensu - że jest mi przykro, że ma prawo wyrzucić z sobie emocje i żeby pamiętała, że jest silna..
Parę minut później siedzimy w tej samej rejestracji - kilka krzeseł od siebie. Ona wbita w ekran telefonu pewnie czekająca na wyrok bety. Ja wbita w oczy męża czekając na ustalenie terminu zabiegu, który będzie moim być albo nie być.
Otaczają Nas kobiety w ciąży, których brzuchy dumnie opinają koszulki - i nie wiem, która z Nas jest bardziej zagubiona...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2022, 17:01
Jestem po transferze. Trzymajcie kciuki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2022, 18:13

Wiem, że tam jesteś, Kruszynko.
Tak bardzo bym chciała, żebyś została z nami.
Kreseczka jest słaba jak na 14 dni po owulacji, więc nie spodziewam się cudów. Ovitrelle nie było, pęcherzyk pękł sam.
Ten cykl jest od połowy obstawiony lekami od pani immunolog. Byłam u niej 5 dni po inseminacji, kompletnie bez żadnych nadziei. Już po trzech pierwszych zdaniach wiedziała, co mi dolega. Mój organizm nie przyjmuje zarodków. Teraz tylko czekamy na wyniki badań. Mimo to dostałam profilaktyczne leki, które - jestem pewna - pomogły mojemu Dzidziusiowi.
Skreśliłam ten cykl dwa dni temu i odstawiłam progesteron. Mam lekkie plamienia i ból brzucha.
Wyniki beta hcg jutro po 14. Tak bardzo, bardzo marzę o tym, aby się udało..
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2023, 23:00
12 dc
Od 2 do 4 dc brałam aromek 1x1 żeby nie było niespodzianek jak ostatnio 🫣
Dzisisj miałam.monit i tym razem na lewym jajniku piekny pecherzyk 21 mm i endometrium 10 🤩
Ovitrelle już wleciało
Dostałam również luteine 200 dopochwowo od 16 do 25 dc wzamian besinis bo w poprzednim.cyklu kompletnie na mnie nie zadziałało...
Stwierdziliśmy z panią doktor ze może moj organizm nie przyswaja doustnie i dopochwowo będzie lepsza reakcja zobaczymy w przyszłym tygodniu mam zbadać progesteron ☺️
I tym razem obiecałam sobie 0 nakręcania forum sobie odpuściłam bo zle mi na głowę działało za dużo czytałam i się nakrecałam...
Nawet testów teraz nie robiłam estriafiolu nie badałam będzie co ma być. Niby zostały mi jeszcze 2 cykle stymulacji ale nwm czy podejdę jestem zrezygnowana... wiec no.
14. dpt.
Dzisiejszy wynik bety: 1324 ❤️❤️❤️
To była ostatnia. Na ten moment wiemy, że wszystko idzie dobrze i to musi na razie wystarczyć. Dalsze mierzenie może tylko dołożyć stresów. Nasza kropeczka jest z nami od dwóch tygodni i bardzo dzielnie się trzyma. Moja prymuska 😍😁 Teraz najtrudniejszy etap, czyli czekanie na usg. Umówiłam się za tydzień. Jeszcze nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, ale naprawdę jestem w ciąży...❤️
Nigdy w życiu nie zaszłam tak daleko, to wszystko jest dla mnie nowe, zarówno emocje, jak i ogrom informacji, które przyswajam. Wszystko jeszcze takie nierealne. Nikomu nie mówiliśmy, czekamy na potwierdzenie ciąży przez lekarza, może jak już będzie serduszko... Wiem, że droga jest długa i niepewna i trzeba mieć świadomość, że to światełko może zgasnąć w każdej chwili... Bardzo bym chciała już cieszyć się tak otwarcie i powiedzieć wszystkim, tak wiele osób nam kibicuje i wiem, że będziemy mieć wielkie wsparcie.
Typowych objawów ciąży dalej brak, może mam trochę mniejszy apetyt i szybciej się męczę, dalej też towarzyszy mi takie tekkie ciągnięcie w dole brzucha. Ale takie objawy to przyjemność, bo przypominają mi że coś tam się dzieje 😉
Hej Dziewczyny!
13dpo
Jeszcze kilka dni temu często miałam zaparcia, bóle brzucha, bóle jajników. Myślałam, że zbliża się 🐒, ale nic nie nadchodzi. Myślałam, że się nie udało i miałam chwilkę gorszego humoru. Nie było to jednak taki dół jak w poprzednich razach. Od trzech dni jest super. Nic mnie nie boli. Jedynie co to czasem bierze mnie duże uczucie zimna. Wczoraj spałam od 20. Ale to akurat nie ponadprogramowe zmęczenie, ponieważ standardowy czas spania w tygodniu jeśli chodzi o mnie, to 5-5,5 h. Więc często chce mi się spać w ciągu dnia z przemęczenia.
Cały czas mam nadzieję, ale staram się nie nastawiać. Okres nie przyszedł więc cały czas trzymam kciuki za fasolkę 🤍
Przetestuję się dopiero 1.12 (o ile nie przyjdzie 🐒)
🤍 Trzymajcie kciuki 🤍

🚨Postanowiłam zrobić tu mały porządek. Wstawię kilka przykładów z dni niepłodnych, dni przejściowych, owulki i po owulce.
Wyniki z monitora owulacji - Afrodyta:
DNI NIEPŁODNE (potwierdzone brakiem śluzu, niską temperaturą i negatywnymi testami owu)
2dc - 10 dc: Brak paprotek



(Na ostatnim zdjęciu ryski wynikają z tego, że mikroskop spadł mi na podłogę)
______________________________
FAZA PRZEJŚCIOWA - testy owu zaczynają delikatnie ciemnieć, śluz robi się rozciągliwy, temperatura nadal niska)
11 dc(6.11.22) -
coś już widać:

I większe przybliżenie:

8.11, 13dc - coś się zaczyna bardziej dziać

I przybliżenie

______________________________

To jest ostatnie zdjęcie z mikroskopu. Właśnie umarł śmiercią naturalną. Jestem troszkę zażenowana, podobno miał posłużyć 2 lata a już lampka nie działa i nie da się go rozebrać, żeby np. wymienić baterię 😓. Porażka.
Na zdjęciu nadal paprotek brak, ale owulaki też negatywne wychodzą. Strasznie dziwny ten mój cykl, mam teraz 18dc i nic 🙄 ciekawe czy ten pęcherzyk rośnie. Jeśli w 15dc miał 15mm to teraz powinien mieć około 18-19mm
______________________________
20dc i paprotki na mikroskopie szkolnym
Wygląda jakby miała być tego dnia owulacja

______________________________
21 DC, paprotek jest zdecydowanie mniej, czyżby było po owulacji?

______________________________
(Wykonuję odczyt z mikroskopu po około 2 godzinach, zauważyłam, że lepiej dodawać więcej śliny niż mniej, nie korzystam z aplikacji "Afrodyta Smart" - jest beznadziejna, nie zapisuje zdjęć i szkoda na nią czasu i miejsca w telefonie)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2022, 09:52
25+5
Powoli kończymy 25 tydzień🙏 Co 2 tyg chodzę na kontrolę w sprawie anemii, poprawy nie ma, do tego zaczyna poważnie spadać mi żelazo mimio brania tabletek. Gin wysłała nas do neonatologa, do szpitala w którym maluszek ma przyjść na świat. Gdy przyjedziemy do porodu odrazu zostanie zarezerwowana krew dla mnie, na wypadek gdybm jej potrzebowała a po porodzie mam dostać kroplówkę z oksytocyny żeby macica się ładnie kurczyła i żeby nie doszło do większego krwotoku. Kroplówkę z żelaza lekarz narazie odradza, żelazo jeszcze w normie chociaż już osiągamy dolną granicę. Maleństwo rozwija się prawidłowo. Mimio tego strach mnie nie opuszcza, gin zrobiła mi wykład, że jak dalej będę się tak nakręcać to mogą to być okropne 15 tygodni. Zakazała mi czytać w internecie o dolegliwościach ciążowych. Niepłodność pozostawiła po sobie ślady w mojej głowie, które zostaną ze mną już na zawsze.
Mam wynik testu imk, ogólnie wyglada dobrze, tylko komórki nk 16,6 .. także chyba mamy powtórkę z rozrywki.. chociaż może jakimś cudem coś z takim wynikiem się uda… czekam jeszcze na wynik ANA, wysyłam do Docenta P. I czekam co dalej.. może intralipid znowu..
Maya 1 rok, 5 miesięcy i 16 dni
Już za niedługo Maya będzie miała półtora roku - Wow! To jest na prawdę niesamowite jak przy dziecku czas szybciej leci. Ostatnio koleżanki które tu poznałam na owu w ciąży i z którymi przyjaźń trwa do teraz powiedziały fajne słowa "dni są długie a lata krótkie" i to jest na prawdę święta prawda.
Co u nas? Maya jest niezmiennie cudowna, na prawdę nie wiem co w życiu dobrze zrobiłam że zasłużyłam na tak cudowne dziecko od losu ♥️
Malutka jest niezmiennie barszo pogodna, gadatliwa, bystra, słodka i zabawna. Fenomenalnie się rozwija zarówno motorycznie jak i mentalnie. Rzadko placze, chętnie się przytula i daje buziaczki. Słówek zna już bardzo duzo ale do tworzenia zdań jeszcze bardzo daleko
słówka są tak 50/50 polskie i anglieskie. Wiele lat zajmie aż to sobie wszystko ułoży ale to jest ok i jesteśmy na to przygotowani 
Co do ząbkowego updatu to mamy tak;
Góra: wszystkie 1,2,3,4 - czekamy na 5
Dół : wszystkie 1,2,4 - czekamy na 3 (już na wylocie) i 5
Z naszych małych sukcesów muszę wspomnieć też że jakieś 2-3 tyg temu udało nam się kompletnie zostawić mleko i butle 🥳 ojej co to była za radość! Najbardziej martwiliśmy się że bez butli nie uda nam się jej uśpić na noc a tu ku naszemu zaskoczeniu usypianie bez butli okazało się łatwiejsze niż usypianie z butlą 😅 no kto by się spodziewał 
Z planów na najbliższą przyszłość to niedługo lecimy na pierwszy daleki i długi urlop z Mayą. Ok no byliśmy z nią już na kilku wyjazdach - tydzień na Santorini jak miała 4 miesiące, 2 tyg w Turcji jak miała 7/8 miesięcy i kilka wizyt w Polsce (ostatni/ 3 miesiące temu) ale teraz lecimy jeszcze dalej na długo wyczekiwany i wymarozny wyjazd. Zacznijmy od tego że Pojutrze przylatuje do nas moja mama, a za 1,5 tygodnia wszyscy razem lecimy do Singapuru i na Bali 🤩 Oski Standardowo się nakręca i stresuje ze będzie słabo bo z dzieckiem, ale ja na szczęście nie mam takich myśli i jestem bardzo pozytywnie nastawiona na ten wyjazd
jeszcze tylko w pray dopiąć pewne sprawy na ostatni guzik i fru możemy lecieć 😜
1,5 toczku stuknie nam jak będziemy na Bali więc trzeba będzie zrobić jakąś piękną pamiątkową fotkę ♥️
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2023, 22:28
Co za dzień.
Moje wyniki:
Limfocyty:
CD3+ 58% (norma 64-74%) ❌ za niskie
CD4+ 36% (norma 41-49%) ❌ za niskie
CD8+ 21% (norma 31-38%) ❌ za niskie
CD19+ 10% (norma 10-15%) 〽️ dolna granica
CD3-/CD16+CD56+ komórki NK 13% (norma 13-22%) 〽️ dolna granica
CD45 97%
CD4+/CD8+ 1,72%
CD3+/CD16+CD56+ 2,4%
Monocyty 0,570 ❌ za wysokie
Eozynofile 0,30 ❌ za niskie
Czy takie limfocyty świadczą o słabej odporności? Zawsze myślałam, że jest wręcz przeciwnie, choruję max raz do roku.
Badanie DNA:
MTHFR_677C>T Układ heterozygotyczny nieprawidłowy ❌
PAI-1 4G Układ heterozygotyczny nieprawidłowy ❌
Rozumiem, że to trombofilia?
Konieczna histeroskopia z biopsją endometrium -> możliwy konflikt na styku matka/dziecko.
Konieczne badanie DNA plemnika -> nieprawidłowości w DNA mogą powodować szybki spadek bety, przez co nie jest wykrywalna w krwi.
Dodatkowo mam niedobór żelaza, co powoduje obfite miesiączki.
Zakaz starań do czasu uzyskania wyników. Nie utrzymam żadnej ciąży w takim stanie.
Histeroskopia prywatnie to koszt 4200 zł + 600 zł badanie anestezjologiczne + 600 zł żel przeciw zrostom.
Te koszty mnie przerażają, ale na kasę chorych mogłabym je zrobić w kwietniu, także to odpada.
Ponoć mam się nie martwić, takich przypadków jak nasz jest dużo i wszystko da się wyleczyć.
Z leków dostałam duphaston.
Chyba sporo pracy przed nami. Ale mamy jakiś trop!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2022, 17:26
Progesteron 0,06
Tsh 1,4
Jest dobrze, na estrofemie zawsze mi mocno wywala tsh w górę, a narazie przyjmuje tylko 25 mg więc do transferu wejdę na 37,5 i będzie ok.
Mam jakiś niepokój w sobie.
Życie mnie przytłacza.
W pracy kołomyja. Nałożyło mi się jeżdżenie do kliniki, sezon urlopowy, badania okresowe i wesele w sobotę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.