Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 22 maja 2023, 07:37

11+6

Zero objawów. WTF? Odgrzebalam pamiętnik z pierwszej ciąży i próbowałam wyczytać, czy miałam na tym etapie jakieś objawy... Wygląda na to, że nie miałam (?). Ani mdłości, ani wzdęcia, cycki też spokojne...

22dc
Za 2h muszę być w klinice na badaniu hormonów, transfer o 13, wcześniej dostaje telefon jak przebiegło rozmrożenie zarodka.
Cała jestem w nerwach, na dodatek źle spałam, mąż chrapał .....grrr.
Ale spokojnie, oddycham głęboko :) to już dziś!!!

W końcu w domu...jestem wywalona jak koń po westernie.. w sumie to sama nie wiem po co tu piszę, ale może potrzebuję po prostu gdzieś się pożalić? W świecie realnym większość chce, abym zapomniała,abym zapaliła znicz i szła dalej..oczywiście, że to najrozsądniejsze, bo nic mi już dziewczynek nie wróci, ale ja tak nie potrafię. Nie potrafię cieszyć się świętami. Nie dostrzegam już tej radości ze świecących lampek, ze śpiewania kolęd, udawania dla dzieci że był Mikołaj i zostawił prezenty, po prostu nie potrafię. Święta dla mnie to dzień jak codzień...jak urodziny, gdy się spotykam z rodziną..to już nie jest beztroski czas, na który wyczekiwałam cały rok. Narodziny małego nic nie zmieniły oprócz tego, że nie było życzeń o dziecku i było mniej łez. Teraz ten nasz mały cud śpi obok mnie, bo nie potrafiłam mu się dzisiaj oprzeć jaj patrzył na mnie tymi małymi ślepkami wyczekując, abym go wzięła na swoje łóżko..są swięta, to niech ma chłopak dodatkowy prezent :p uwielbiam patrzeć jak śpi i uśmiecha się zupełnie nieświadomie.. życie z nim jest zupełnie inne, ale nie wypełnił pustki w mym sercu...nie był w stanie wypełnić pustego miejsca przy stole.. plus dnia dzisiejszego taki, że po wieczerzy wigilijnej całą rodziną poszliśmy spacerkiem zapalić światełko dziewczynkom.
Ciężko mi na sercu, bardzo.. wiem, że to nie zmieni się nigdy, ale czy kiedykolwiek nauczę się z tą pustką normalnie żyć?

Coś się w poprzednim cyklu zadziało do końca nie wiem co bhcg 4 czyli coś w dobrym kierunku zaczeło się dziać, ale nie utrzymało się, nie przekreślam borowiny bo owulacja na pewno była i do bardziej wyraźna niż zwykle.

30dpt

Jest zarodek, bije ❤️. Z jednej strony myślę, że mamy dużo szczęścia, ale z drugiej fakt, że musimy działać z pomocą kliniki przypina mi, że wcale nie jest tak dobrze. I oczywiście nie wiemy też jaki będzie finał historii.
Na ten moment czuję się bardzo dobrze. Żadnych nudności, zgagi. Za to piersi urosły, ciągnie podbrzusze i czuje wilczy głód od razu po przebudzeniu. No i ze skupieniem ciężko a spać to mogłabym bez przerwy. Następna wizyta z USG za 2 tyg. Zobaczymy co dalej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2023, 19:07

Zosis Pamiętnik starań Zosi 4 stycznia 2023, 08:24

25 dc, 10-11 dpo
Od wczoraj mam jakiś dziwny, permanentny, ciągły skurcz lewej łydki. Złapał i nie puszcza. Myślę sobie: pewnie niedobór magnezu. Poszłam do apteki dzisiaj kupiłam MAGNE B6 czytam ulotkę i... "Jeśli pacjentka jest w ciąży lub karmi piersią, przypuszcza że może być w ciąży lub gdy planuje mieć dziecko, powinna poradzić się lekarza przed zastosowaniem tego leku." No i teraz głupia jestem... Czyli że magnez może zaszkodzić? No i nie wiem, czy wziąć ten magnez czy się wstrzymać, może samo przejdzie, tak jak samo przyszło...

Poza tym jestem spokojna. Jestem oazą spokoju w tym cyklu. Wiem, że będzie dobrze!

Sheelie Moje życie 3 stycznia 2023, 22:02

Na dobranoc napisze ☺️
Iż dzisiaj jest ostatni dzień w którym brałam luteine .. teraz czekać na miesiączkę a w 5 dc wkraczają do akcji tabeltako clostilbegyt.. wierzę i mam dużą nadzieję co do tych tabletek . Trzymam kciuki za was, bo bardzo się staracie , robicie co w swojej mocy 💪 by mieć fasolkę w brzuchu..I Trzymam kciuki🤞🤞 za mnie i męża abyśmy w tym roku szczęśliwie rodzicami zostali 🤞🤞🤞💪

19cs 10dc

To była piękna wigilia. Po co jednak weszłam później na media społecznościowe?
Tablica jest zapełniona zdjęciami z sesji rodzinnych. Moja koleżanka, która brała ślub 3 miesiące po nas i którą regularnie obserwuję, chyba jest w ciąży.
To złamało mi serce.

My kolejne święta spędzamy bez dziecka.
Łatwiej byłoby moim rodzicom kupić prezenty wnukom niż nam. Moja kuzynka ma córeczkę, wpadły na chwilę i od razu dom ożył. Fajnie podarować coś takiemu maluchowi i widzieć, jak się z tego cieszy. Dzieci nadają magii świętom. Zawsze, kiedy myślałam o nas w przyszłości, wyobrażałam sobie dom pełen dzieci, wspólne ubieranie choinki, pieczenie pierniczków. Chciałabym, aby nasze dzieci miały miłe wspomnienia związane ze świętami, żeby pamiętały z domu zapach ciasta i zastanawiały się, skąd wzięły się prezenty pod choinką. To byłoby piękne. Szkoda, że nie jest nam dane.

Święta to rodzinny czas, a przez to jeszcze bardziej odczuwa się, że kogoś brakuje w naszym gronie.

Chciałabym, żeby moi dziadkowie mieli szansę poznać nasze dzieci. Gdyby wszystko poszło łatwiej, już dziś mogliby cieszyć się z prawnuków. A oni myślą pewnie, że my jeszcze nie chcemy, że dzieci nam jeszcze nie w głowie...

Jak tylko zostałam sama z mężem, wszystkie emocje ze mnie zeszły. Zaciągałam się płaczem. On powtarza, że musimy być silni, że to już niedługo... A dla mnie to jest tak bardzo nierealne.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 27 grudnia 2022, 08:41

17 dc, 1-2 dpo
Jakoś nie jestem usatysfakcjonowana naszymi staraniami w tym cyklu. Coś tam podziałaliśmy ❤️, ale jakoś tak wydaje mi się mało. Wiem, wiem... Wystarczy jeden wytrwały żołnierz. Święta u Rodziców jednak nie sprzyjały amorom, a jak wróciliśmy wczoraj to Mąż nie chciał. Zabolało, ale cóż... Przecież nic na siłę... Będzie, co ma być. Gdyby się udało to naprawdę byłby bożonarodzeniowy cud.

***
Po raz kolejny stwierdzam, że mam cudownych Rodziców! Wiem, że czekają na wnuki tak, jak my czekamy na Maleństwo. Jednak przy życzeniach nie zająknęli się o tym nawet słowem. Z kolei dalsza rodzina/znajomi - a i owszem. Czy zabolało? Tym razem nie. To jest po prostu fakt - nie mamy dzieci. A czy i kiedy będziemy mieli to już nie tak do końca od nas zależy...

***
W drugi dzień Świąt byliśmy u znajomych. Mają trójkę dzieciaków, z czego najstarszy jest "mój". Nie jest moim chrześniakiem, ale zawsze był ulubieńcem cioci, odkąd się pojawił na świecie. Kocham tego dzieciaka (tfu, jakiego dzieciaka? nastolatka już! toż On mnie wczoraj normalnie podnosił... 😯) jak swojego. Kiedyś usłyszałam (już nie pamiętam od kogo), że jak się kocha cudze dzieci, to będzie problem ze swoimi. No i masz...

celina550 Celinowy notes 🤰 1 listopada 2022, 20:01

Przygotowanie do procedury 👰 🤵

badania do zrobienia 👰:
☑️ APTT
☑️ poziom glukozy
☑️ przeciwciała anty-HBc
☑️ wymaz z kanału szyjki macicy w kierunku infekcji urogenitalnych metodą PCR
☑️ przeciwciała anty-HCV
☑️ sód
☑️ potas
☑️ VDRL (WR)
☑️ przeciwciała przeciwko cytomegalii w klasie IgG i IgM
☑️ morfologia krwi
☑️grupa krwi
☑️ przeciwciała anty-HIV 1,2
☑️ przeciwciała przeciwko różyczce w klasie IgG i IgM
☑️ antygen HBs
☑️ przeciwciała przeciwko toxoplazmozie w klasie IgG i IgM
☑️ ocena stopnia czystości pochwy

badania do zrobienia 🤵:
☑️ grupa krwi
☑️ przeciwciała anty-HBc
☑️ przeciwciała przeciwko cytomegalii w klasie IgG i IgM
☑️ przeciwciała anty-HIV 1,2
☑️ przeciwciała anty-HCV
☑️ antygen HBs
☑️ VDRL (WR)
☑️ wymaz z cewki moczowej w kierunku chlamydii metodą PCR
☑️ MSOME
☑️ badanie rozszerzone nasienia
☑️ SCD


leki i suplementy:
M 👰
⏺️ inozytol – mio + d-chiro
⏺️ DHA (w tym DHA 500 + EPA – 250)
⏺️ witamina E - 400IU
⏺️ B-complex (w tym 400 kwasu foliowego)
⏺️ lecytyna słonecznikowa (w tym cholina 360)
⏺️ astaksantyna – 2 x 4
⏺️ TMG – 2 x 500
⏺️ cynk – 1 x 15
⏺️ probiotyk – Sanprobi IBS
⏺️ NAC – 2 x 600
⏺️ melatonina – 1
⏺️ witamina C – 2 x 500
⏺️ resweratrol – 0,85
⏺️ żurawina

⏺️ żelazo – Feroplex
⏺️ metformina – Gluckophage XR500
⏺️ witamina D – 1000IU
⏺️ białko – 80-100g dziennie

M 🤵
⏺️ selen - 200
⏺️ B Complex ((w tym 400 kwasu foliowego)
⏺️ cynk - 3 x 15
⏺️ L-karnityna - 2 x 500
⏺️ astaksantyna - 2 x 4mg
⏺️ witamina E - 400IU
⏺️ DHA (w tym DHA 500 + EPA – 250)
⏺️ NAC - 1 x 600
⏺️Q10 - 1 x 100

⏺️ witamina D - 1000IU
⏺️ metformina – Gluckophage XR1000
⏺️ lipiforma – monokalina K 10


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2022, 21:35

2022/2023
Podsumowanie roku.
Ja pierdziu.. co to był za rok.. nie do opisania.. Szymonowi w święta do zapalenia ucha i jelitowki doszło zapalenie oskrzeli. Mam wrażenie że to wszystko to jakiś żart..dziś na kontroli u lary żadnych pomyślnych wieści: zabieg drenażu uszu będzie chyba nas czekał.. żłobek oddala się jeszcze mocniej..
Co najlepsze w poniedziałek po prawie 2 latach wracam do pracy. To dopiero będzie hardcore. Mąż, pełen obaw ląduje na tacierzynskim.. współczuję mu serdecznie..
Ten rok zleciał najszybciej w moim życiu. Był równocześnie najbardziej łzawy..najbardziej ekstremalny.. pokazał mi, że granice wytrzymałości fizycznej i psychicznej leżą znacznie dalej niż myślałam. Moja najważniejsza lekcja: nie planuj i nie oczekuj od życia niczego. Nie masz na nic wpływu. Zaakceptuj to co jest dookoła Ciebie. Musisz być silniejsza każdego dnia.
Czego życzę sobie w 2023: żeby ten rok był choć trochę lepszy niż ubiegły.. i zdrowia.. zdrowia przede wszystkim.

Emka06 Nasza historia 5 stycznia 2023, 19:32

Już jakiś czas temu chciałam zacząć pisać pamiętnik, aby dać upust tym wszystkim trudnym emocjom. Doszłam do takiego etapu, że naprawdę tego potrzebuję. Nie chcę smęcić dziewczynom na wątkach, więc zaczynam przelewać moje emocje tutaj.

A więc od początku...
W tym roku skończę 26 lat. O założeniu rodziny marzyłam od zawsze. Zawsze też obawiałam się przedłużających się starań. Bałam się, że jak nie wyjdzie od razu to strasznie się zafiksuję, a często słyszałam opinię, że im mocniej chcesz, tym bardziej nie wychodzi.

W 2021 roku wyszłam za mąż za wspaniałego mężczyznę. Mój mąż jeszcze przed ślubem wspominał, że chciałby od razu po ślubie zacząć starania o dziecko. Ja jednak nie czułam się na to gotowa i po rozmowach na ten temat wspólnie stwierdziliśmy, że to jeszcze nie czas, że chcemy nacieszyć się sobą. Minęło trochę czasu, a ja coraz silniej zaczęłam odczuwać coś w rodzaju instynktu macierzyńskiego. W kwietniu wybrałam się na wizytę do ginekologa, wspomniałam o planach powiększenia rodziny, wszystko było super. Pani doktor przepisała mi Euthyrox25, bo moje TSH było lekko do zbicia. Starania planowaliśmy rozpocząć w wakacje, ale skoro nic nie stało na przeszkodzie to zdecydowaliśmy się wówczas podjąć pierwszą próbę spłodzenia potomka. Jak teraz sobie przypomnę tamte emocje, pewność, że się udało i wszystkie książkowe objawy ciąży.. o ja naiwna 😅 Pierwszy nieudany cykl zabolał, ale przecież tylko szczęściarzom udaje się w pierwszym cyklu. W kolejnym cyklu się zabezpieczaliśmy, bo bałam się lecieć na wakacje będąc we wczesnej ciąży. No cóż, zajście w ciąże wydawało mi się wtedy nieco prostsze. Potem wakacje, sprzyjająca staraniom luźna głowa, a potem znowu zderzenie z rzeczywistością. Trzy pierwsze cykle przeżyłam najgorzej, w każdym z nich doszukiwałam się objawów ciąży i wmawiałam sobie, że coś musi z nami być nie tak skoro nie wychodzi. Teraz mam w sobie większy luz, ale chyba też mniej nadziei. Pół roku temu myśląc o staraniach, które mogłyby potrwać 8-9 miesięcy czułam przerażenie, wydawało mi się, że tego nie wytrzymam psychicznie. A teraz mam wrażenie, że przywykłam do tej sytuacji. Powoli zbliżamy się do tej magicznej granicy 1 roku i coraz częściej brakuje mi wiary. Wiem, że wiele dziewczyn stara się o wiele dłużej i jestem pełna podziwu dla ich determinacji, ale ciężkie są dla mnie te wszystkie emocje i musiałam się trochę wyżalić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 19:35

19cs 23dc

Nareszcie piątek! 😍 Jak długo na niego czekałam. Ten tydzień był wyjątkowo ciężki - zarówno w pracy dużo się działo, jak i trzeba było ogarnąć dom po wyjazdach. Pranie, sprzątanie, gotowanie. Jeszcze prasowanie mi zostało, ale do tego nigdy nie mogę się zabrać.

Czasem wezmę na siebie naprawdę dużo, po pracy mam jeszcze dodatkowe zlecenia, a koło 20 zaczynam gotować na następny dzień i padam do łóżka o 23. To trochę taka moja metoda, aby wypełnić ten czas i za dużo nie myśleć o staraniach. Nie umiem siąść na tyłku, skoro mogę zarobić jeszcze jakiś grosz, a mąż nadal jest w pracy.

Ale wiecie, to nie tak miało wyglądać..

Może jestem teraz więźniem swoich marzeń, niezrealizowanych planów? Nie chcę się dalej rozwijać, bo nie takie były moje wyobrażenia? Chciałam dbać o rodzinę, męża. On tak ciężko pracuje, robi to wszystko po to, abyśmy mieli kiedyś naprawdę fajne życie. Moim celem nigdy nie było robienie kariery, późne macierzyństwo, szybki powrót do formy i pracy. Awanse, spotkania, pięcie się po szczeblach kariery.. Widzenie się z mężem tylko wieczorami, gadanie o pracy.. To nie moja bajka. Chciałabym, aby z naszej miłości pojawiło się nowe życie. Może dwa, może trzy.. Żeby były podobne do taty, miały tak samo silny charakter i dobre serduszko. Żeby pokazywać im świat, być dla nich. I kiedyś znowu zacząć pracować, raczej na swoim, dla nas, nie dla kogoś.

Ale to wszystko nadal się nie spełniło i czuję, że żyję w zawieszeniu. Praca nie sprawia mi przyjemności, bo już dawno miało mnie w niej nie być. Planuję co prawda przejście do innej firmy (od roku mam to już w zamiarze), ale tylko z powodu lepszej pensji. I to nie jest tak, że ja się ograniczam "bo może będę w ciąży" i nie przedłużą mi umowy. Nie o to chodzi. Ja po prostu tego nie chcę.

W ostatnim filmie Akademii Płodności dziewczyny mówiły o tym, że wiele kobiet odkłada na później swoje hobby i plany, bo "jak będę w ciąży to wtedy na pewno to zrobię". Podobno tak nie jest, z dzieckiem tym bardziej brakuje czasu na wszystko inne.

Wierzę, że tak jest. Tylko mam wrażenie, że wszystko realizuję, wróciłam do dawnych hobby, jeżdżę na fajne wakacje, odwiedzam przyjaciółki, gotuję, staram się uprawiać sport.. Mam to wszystko. Ale nic nie zastąpi tej pustki, jaką jest brak dziecka.

I tak pozytywnie zazdroszczę tym, które są w ciąży, że mają możliwość nosić w sobie cud, że kładą się spać i wstają nie same, ale z małym kropkiem pod sercem.
Przypominam sobie, kiedy w listopadzie wróciłam do domu wieczorem i zrobiłam test. I choć pełna obaw, że znowu może się nie udać, bo kreska była blada, zasypiałam z takim ciepłem w sercu, takim spokojem, którego nie jestem w stanie opisać słowami. Byłam tak wdzięczna, lekka, ehh, spełnienie marzeń. Niestety nie było mi dane długo się pocieszyć.

Jak wyciszyć ten instynkt macierzyński? Faceci nie piszą pamiętników. Na forach chyba się też mniej udzielają. Oni potrafią jakoś sobie z tym poradzić. A ja czuję, jakby ta potrzeba była tak silna, że przysłania mi wszystko. I z każdą kolejną miesiączką wydaje mi się, że to nigdy się nie skończy.

230a7eb237a4.jpg

To porcja leków na dziś. I pierwszy zastrzyk. Będę angażować męża. Przeraża mnie trochę ten pęcherzyk powietrza (gdzie to ma się zmieścić w moim brzuchu?), ale chyba trzeba wstrzykiwać z. Jutro dojdzie jeszcze tabletka progesteronu. Oczywiście pojawia się mnóstwo pytań, czy na pewno była owulacja, czy się wstrzeliliśmy, czy nie będę brała tego na darmo. Tego nie wiem.. Okres za około 9 dni.

26 dc

Jeszcze się nie zaczęło, a ja już się stresuję. Plus PMS. Ciężko mi znaleźć sobie miejsce. W głowie mam natłok myśli i możliwych "scenariuszy". Plan A, plan B, plan C, jakbym wogóle COKOLWIEK mogła teraz zaplanować. Jasne, trzeba działać, ale to moje "co ja zrobię jeśli" i wyobrażanie się różnych opcji bardzo mnie męczy.
Mój Mąż jest na szczęście moim przeciwieństwem pod tym względem, co ma oczywiście dobre i złe strony. Ja jestem naszym codziennym managerem i ogarniaczem życia, on mnie czasem przyhamowuje i studzi. Czasem sprowadza na ziemię. Jak ogień i woda trochę.
No i teraz ten ogień zaczyna baaardzo płonąć. Rano wstaję i czuję rozdygotanie. Zmusiłam się do jogi, najpierw ciężko, ale po 15 minut jogowego flow i oddychania jakoś udało się wyciszyć. Na jakąś godzinę.
Odstawiam od jutra całkowiecie kawę, niepotrzebne mi kofeinowe pobudzenie. Teraz to melisa.

Mam za sobą wiele trudnych i ważnych egzanimów. Kiedyś też biegałam bardziej na poważnie (amatorsko ale już tak z planem i chęcią na określony rezultat). W pracy też zdarzyło mi się kilka długich, ciężkich projektów. I tak sobie myślę, że do procedury trzeba podejść trochę tak jak do tych powyższych rzeczy. Etapowo. Dobrze się przygotować, ale nie myśleć na raz o wszystkim i o końcu, bo wtedy to jest maksymalnie stresujące i przytłaczające. Z bieganiem jest tak: najpierw jest plan treningów, trzeba sumiennie wykonywać określoną ilość tygodni, robić nudne wybiegania i męczące interwały, potem trzeba przed startem zaplanować żywienie kilka dni przed - nic tłustego, ładowanie węglowodanami itd. I samo przebiegnięcie dystansu: dzieliłam sobie w głowie taki bieg zawsze na etatpy - pierwszy 1 km rozgrzewka i teścik jakie mam samopoczucie, do 5k jest luzik, potem byle dotrwać do 10km - sprawdzam czas i jestem już w połowie. Potem do 15 km i ewentualna modyfikacja tempa, bo od 15 km na ostatnich odcinków zaczyna się rzeźnia. Ostatni 1km zdarzyło mi się przejść. Ale nigdy nie zeszłam z trasy. Nawet jak złapała mnie raz biegunka i 20 min przesiedziałam w toi toi to skończyłam bieg.
Podobnie muszę podejść do procedury:
1) Dostać okres i przyjąć pierwszy zastrzyk i niczego nie zwalić;
2) Pierwszy monitoring 6dc;
3) Dotrwać do punkcji;
4) Punkcja;
5) Czekanie na info;
6) ....?

Tyle na razie. Za wszelką cenę chcę powstrzymać natrętne myśli "a co jeśli".

Zosis Pamiętnik starań Zosi 4 września 2023, 08:26

3 dc, 27-my cykl starań, ten z IUI
Witaj, wrześniu. Czekałam na Ciebie długo. Chociaż, muszę przyznać, w głębi serducha miałam nadzieję, że jednak będziesz wyglądał zupełnie inaczej. Kiedy Doktorek mówił, żebyśmy sobie dali 3 cykle po HSG na naturalne starania i ewentualnie we wrześniu podejdziemy do IUI wydawało się to takie... nierealne. W głębi siebie wierzyłam, że to IUI nie będzie potrzebne, bo we wrześniu będę już jednak w ciąży. Jednak nie jestem...

Dzisiaj zaczynam stymulację do IUI... Trochę się stresuję, bo to pierwsza w moim życiu stymulacja i nie wiem, jak mój organizm zareaguje, ale już sobie umyśliłam, że będę ten letrozol brać na noc, to może prześpię ewentualne skutki uboczne. 😇 Pani Doktor nie mówiła o porze łykania tabletki, więc zakładam, że mogę sobie wybrać. :)

Nie bardzo mam czas na użalanie się nad sobą. Jeszcze tylko ten tydzień w pracy i idę na dwutygodniowy urlop, a to zawsze u mnie gorący okres, kiedy trzeba przygotować asystentkę, pozamykać co się da. Dodatkowo na budowie mamy opóźnienie, a w przyszłym tygodniu wchodzi ekipa od posadzek, trzeba podgonić. No nie ma czasu na użalanie się nad sobą i jakieś dolegliwości przy stymulacji.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2023, 08:27

Ogólnie nie jest dobrze. Dzisiaj był pusty pęcherzyk, nie było pierscionka z oczkiem. Jest w macicy ale to tyle ile lekarz dziś był mi w stanie powiedzieć. Niby kalkulatory mi liczą, że dziś zaczęłam 6 tydz dokładnie 6+0. Wg usg jest chyba 4. Ponoć powinien być już zarodek i zalążek serduszka, a nawet nie było widać tego kółeczka. Po prostu pusty pęcherzyk ale na wczorajszym usg dr napisał, że żółtkowy ma 4 mm, a nie napisał ile cały pęcherzyk ciążowy.
A ten dzisiaj żółtkowego nie widział, a cały ma 9 mm ale nie miał się do czego odnieść. Także nie da się reż stwierdzić, że ciąża się zatrzymała.

To usg z dziś ponoć dokładniejsze niż to że wczoraj ☹️ niby sprzęt lepszy.

Zostałam dalej z wielką niewiadomą. Mogę zrobić będę 2 razy ale nawet w źle rozwijającej się ciąży beta jeszcze rośnie jakoś czas. No chyba, że spada to będzie ewidentnie po wszystkim.
Nadzieja jest... Naprawdę wciąż wierzę ale ciąża z dziwnym pęcherzykiem bez niczego i 3 krwotokami nie napawa optymizmem. Wiem gdzie jestem i chce się stąd wydostać.
Nie wiem co robić. Chciałabym teraz zniknąć albo obudzić się za tydzień i usłyszeć dobre wieści.
Jestem sama z córką. Dziś łzy smutku zmieszały mi się z tymi z wdzięczności.
W tej całej sytuacji gdy siedząc razem w wannie malutka całowała mój posiniaczony brzuch nie byłam pewna czy płaczę bo właśnie ronie czy czy dlatego, że w tym wszystkim mam już swoje szczęście na ziemi, uśmiecha się do mnie tak pięknie, a jej delikatne paluszki gładzą czule moje kolano.

Zrobię tą bete.
Błagam o cud! O kolejny cud!

Zosis Pamiętnik starań Zosi 29 grudnia 2022, 09:24

19 dc, 3-4 dpo
Od wczoraj boli mnie głowa strasznie. Tak, że zmiotło mnie wczoraj z planszy na 3 godziny po pracy. Wróciłam i musiałam się położyć. I, dosłownie, mnie odcięło. Niestety, sen nie zabrał bólu ze sobą. Dzisiaj nadal ćmi. Nie mogę powiedzieć, że to mnie dziwi. Niestety, miewam takie 2-3 dniowe ataki. Chociaż dawno nie było. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma to związku z tym, że w ostatnim czasie naprawdę uważałam na dietę i te wszystkie ograniczenia związane z insulinoopornością (której jeszcze nie potwierdziłam, ale wiem tutaj od Was, że przy moich wynikach jest możliwa), a przez Święta - wiadomo - dieta poszła w kąt. Wyczytałam w Internetach, że insulinooporność może wywoływać również bóle głowy i uczucie ciężkości w głowie, a to by się zgadzało.

Ach ta insulina...

***
Mamy umówione badanie nasienia na styczeń. ☄️ Można było umawiać szybciej, ale musiałam zgrać dużo terminów, bo:
1) chciałam mieć pewność, co wyjdzie z grudniowego cyklu (ja liczę, że upragnione ⏸️! i że będzie można odwołać badanie);
2) jak jednak nie wyjdą ⏸️, to nie chciałam marnować cyklu, więc okres abstynencji seksualnej przed badaniem nie mógł wypadać w owulację;
3) Mąż ma do załatwienia jedną sprawę rodzinną i kombinowaliśmy tak, żeby musiał wziąć tylko jeden dzień urlopu;
4) aha, no i ja musiałam móc wziąć wolne, bo Książę zażyczył sobie, żebym na te badania pojechała z Nim 🤣 (no, jak z dzieckiem...).
Udało się. Plan jest na 19.01.2023.
Kurczę, nie spytałam tylko, ile czeka się na wyniki...

***
Zaczęłam czytać książkę "Potęga podświadomości". To było moje postanowienie noworoczne na 2022 😯, więc tak próbuję je zrealizować na ostatnią chwilę. Pod wpływem tej książki... Kupiłam dzisiaj w Pepco maluteńkie skarpeteczki dla noworodka. 🧦 Jak zobaczę w końcu te upragnione ⏸️ to dam je Mężowi i będę obserwować reakcję. 😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2022, 11:48

Sheelie Moje życie 30 grudnia 2022, 12:04

Cześć!

Wczoraj byłam u ginekologa.. działamy z tematem fasoli z brzuchu , dostałam do wykupienie receptę na clostilbegyt i luteine 😊 dostałam schemat działania i mam nadzieję że wkońcu się uda ! 😊☺️

Dziś mam taki dzień (i nastrój), że mam ochotę za przeproszeniem p********ć tym wszystkim. Z płaczem. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, taki cholerny emocjonalny rollercoaster, czy tak to już po prostu jest.

Koleżanka poprosiła mnie o wysłanie swojego CV, bo mam ponoć dobre, żeby trochę odgapić bo szuka pracy (wykonujemy ten sam zawód). Jak jej wysyłałam i zajrzałam (nieaktuzalizowane 2 lata) to mi się tak dziwnie zrobiło. Jakbym czytała o innej osobie. Miałam jakąs karierę, jakieś sukcesy, jakieś inne życie. I nagle od 2019 r. równia pochyła. Wszystko poświęcam czemuś, czego nie mogę mieć. Nie wiem co się stało z tą dziewczyną, dawną mną, ale jakby mi ktoś powiedział co mnie czeka, to nigdy bym tego nie zaczęła. Czuję się żałośnie, dosłownie "miserable".
Po prografie czuję się dziwnie. Nie mam apetytu, nie mogę spać. Mam zawroty głowy. Taki jakiś niepokój. Wiem, że Dziewczyny nie miewiają skutków ubocznych, ale mi akurat to gó*** daje w kość. Nie meta, meta to dla mnie cukierek. I zastrzyki z heparyny - brzuch obecnie to blizny i krwiaczki.

I sobie myślę, może to nie jest mi pisane. Bycie mamą. Może mam w swoim przeznaczeniu jakąś inną drogę. Może nie warto tak na siłę, za wszelką o coś walczyć. Nauczyć się odpuszczać.

Jestem tak chora że ostatnio to było lajtowa choroba
Do pracy jechałam z uchylonym oknem wczoraj bo zbierało sie na wymioty plus olejek w drugiej dłoni mietowy na mdłości.
Dzisiaj już nie mdłosci tylko grypa zaatakowanw zatpki nos gardło mieśnie wszystko.
Jutro będzie najlepszy sylwester ever noc będzie nie przespana byle mała była zdrowa bo 2 osoby chpre to za dużo... gdzie się podziała mpja odporność ?

W Nowym Roku życze każdemu dużo zdrowia i spełnienia marzeń

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)