Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 3 stycznia 2023, 08:56

3.01.2023
Nie może być łatwo..

Wczoraj jak na szpilkach cały dzień czekałam na wynik proga, pojawił się dopiero dziś rano.. (cholerny luxmed).

I co? I jest źle..
Prog: 18.50 ng/ml
Zaczyna się to co ostatnio :(

Wizyta dopiero w czwartek, nie mam stałego lekarza, napisałam do mojej lekarki z poradni, może ona coś zaradzi..
Może prolutex?

Jeszcze dodatkowo glukoza w moczu.. :(

Ech :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2023, 08:57

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 6 stycznia 2023, 08:34

30dc
15dpo
całą noc męczyły mnie koszmary .. obudziłam się strasznie niewyspana, po temperaturze wiedzialam że to będzie chujowy dzień.. no i tak jak myślałam - Nic z tego, biało ... Dopiero wstałam a mam ochotę iść spać dalej, mąż pojechał na budowę sam, stwierdziłam że chce ogarnąć mieszkanie i trochę pobyć sama. Chyba będzie dzień w stylu Bridget Jones i w tle "All by myself... " Pms mode on..

Sheelie Moje życie 6 stycznia 2023, 20:03

Miesiączka przyszła bardzo szybko bo aż 2 dni od odstawienia luteiny 😊 tak wiec czekam do 5 dnia cyklu i zaczynam brać clostilbegyt... 5 dni zapisałam się już do ginekologa aby zobaczył czy miałam owulacje przez ten lek a mianowicie 18 stycznia to będzie 13 d.c. a kazał zapisać cie od 12 d.c do 14 d.c tak wiec fasolko proszę przybądź do nas 🙏🙏🙏

KateM Ostatnia prosta.. 9 stycznia 2023, 15:47

13.01 piątek może będzie pechowy może nie, idę na konsultacje do Invimedu Wrocław. Dostanę leki na nową stymulację, zacznę ostatnią batalię.
W sumie gdyby mój mąż powiedział stop, pewnie bym zdjęła rękawice i poddała się. Chociaż poddała to złe określenie, przestałabym leczyć się by mieć dziecko. Ostatni transfer, który dał 4 cb, też zaopiniował, że szanse na zdrowy zarodek są znikome i że lepiej jakbyśmy skorzystali z dawstwa. Decyzja jest jednak bez zmian, próbujemy dalej na naszych komórkach i plemnikach.
Rok temu jak czytałam, że ktoś ma tyle transferów za sobą myślałam, że jest szalony i wytrwały. Dzisiaj traktuję to jako lekcję pokory..

22 dc

Dzień dobry w Nowym Roku! Sylwester miałam udany, Nowy Rok w zasadzie też. O dziwo, zero rozkminki staraniowej. Znajomi, dobre jedzenie, dobra muzyka, spacer. No i te 15C na zewnątrz.
Temperatura 37 C i tak się utrzymuje.. Zresztą cały czas mi gorąco. Normalnie byłby to dobry objaw, ale tu chyba działa Prograf. Dalej mam przez niego przeboje - a to ból głowy, a to bezsenność i tak na zmianę.

Nie pisałam chyba wcześniej o tym, ale chodzę na fizjoterapię. Na bliznę i w związku z endomendą. Dzisiaj byłam 3 raz - rozluźnianie napięć w plecach i karku.... Są to wizyty traumatyczne dla mnie :-) Mobilizacja blizny - okropieństwo, rozluźnianie dna miednicy - dramat, dzisiejsze rozluźnianie pleców - koszmar. Zdecydowanie bardziej pospinaną mam lewą stronę. No ale tłumaczę sobie, że jak boli to działa i po prostu trzeba.

A jutro wizyta startowa przed ivf. Z mężem. Pewnie on tam zemdleje, bo to typ człowieka, którego musieli wyprosić od weterynarza, jak pies miał mieć podaną kroplówkę (pies wyczuł jego panikę i sam spanikował). Nie stresuję się.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 2 stycznia 2023, 00:02

Czas podsumować 2022 rok. Rok trudny, wymagający, w którym wszystko szło jak po grudzie, ale jakoś szło. Rok wojny. Rok inflacji. Rok w którym nasza rata kredytu wzrosła ponad dwukrotnie. Rok kryzysów małżeńskich. Rok chorób naszej Córeczki 😔 Rok, w którym święta wielkanocne spędziłysmy w szpitalu. Rok fatalnej adaptacji do żłobka. Ale też rok naszego pierwszego weekendowego wyjazdu. Rok naszych pierwszych wakacji. Rok w którym nasza Córka zaczęła mówić pierwsze wyrazy,zdania,wierszyki. Rok w którym nasz blog podróżniczy ujrzał światło dzienne. Rok w którym dostałam awans i znienawidzona praca stała się znośna a nawet coraz bardziej interesująca. A zatem był to,mimo wszystko, również dobry rok! Każdy dzień jest cudem kiedy patrzymy jak Mała się rozwija,jak wszystkich naokoło zaskakuje. Chcialabym by te chwile trwały wiecznie. Jest jeszcze taka malutka,ma włosy jak puszek,a zarazem tyle się mieści w tej główce! Dzisiaj przyniosła Misia Szumisia który jako jedna z opcji ma imitacje oddychania i mówi: patrz mamo,oddycha.
Skąd ona to wie??? W grudniu skończyła dwa latka, na moje sto lat odpowiedziała: mamo nie śpiewaj!
Rok 2023 byc może będzie rokiem powrotu po rodzeństwo. W ogóle tego nie czuje, bo Córka jest dla nas calym światem. I pisze być może, bo walka z niepłodnością nauczyła mnie aby niczego nie planować. Co będzie to będzie, byleby bylo zdrowie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2023, 00:03

PONIEDZIAŁEK
Mamy się dobrze :) w domu odzyskałam siły i formę psychiczną :) Mąż zakochany, bardzo dużo pomaga :) Malutka rośnie jak na drożdżach, nie jest już takim malutkim okruszkiem. Macierzynstwo mnie nie dojechało. Bałam się tych nieprzespanych nocy, ale wcale nie jest źle. Nadrabiam i śpię razem z Nią jak tylko tego potrzebuję :) więc ogólnie czuję się tak samo wyspana jak w ciąży czy przed nią :)
Malutka jest przekochanym dzieckiem. Właściwie mało co płacze, tylko je, śpi, pampers. Czasem ma dni ze potrzebuje się pobujać (i tak zaliczylismy dzien z 7h bujaniem w wozeczku), czasem ma dzień że potrzebuje bliskości (była nocka gdzie co 40 min się budziła i to nie na jedzenie tylko po to, żeby się przytulić do mamy). Były nocki, że koniecznie chciała spać tylko ze mną a nie w łóżeczku. Był już skok rozwojowy. Było dużo różnych problemów, niepokojów i niespodzianek. Ale to już co innego <3 inny kaliber problemow. Tak ogólnie to jest naprawdę mało wymagającym dzieckiem. Wiem, że to się niedługo zmieni, bo zacznie być dużo bardziej aktywna a mniej spać. Ale cieszę się każdym etapem i każdą chwilą z Nią <3 i czasem mi smutno, że ten czas tak szybko leci, że ona tak szybko rośnie. Że za moment nie będzie już taka malutka. Dlatego staram się łapać każdy moment i się nim cieszyć <3
Życzę wszystkim Staraczkom, aby doświadczyły tego happy endu! Dużo sił i wytrwałości
Czy tak to wszystko sobie wyobrażałam będąc jeszcze Starającą się? TAK!!!! <3
Mogę wreszcie powiedzieć, że po tych okropnych latach starań, cierpienia, bólu, dołków psychicznych itp jestem wreszcie szczęśliwa! Szczęśliwa mama! <3

Na tę chwilą kończę wpisy w pamiętniku. Wracam do realnego życia, cieszyć się realnym Maleństwem i tym naszym szczęściem. Być może wrócę tutaj w momencie powrotu po rodzeństwo. Oby tym razem nie na długo.
Dziękuję za wsparcie, za to, ze byłyście w tych trudnych chwilach ze mną, za to, że podnosiłyście mnie na duchu. Bez Was nie dałabym sobie z tym wszystkim rady.
Niemal 5 lat starań. Koniec historii. Happy end. Dalej mi ciężko w to uwierzyć :) <3

19cs 20dc

Wczoraj (poniedziałek) prawdopodobnie miałam owulację. Niepotrzebnie stresowałam się, że ją przegapimy, ból jajnika ciężko zlekceważyć :) tym razem jest po lewej stronie, kłuje non stop, szczególnie podczas kasłania i siadania. Występuje zawsze dzień po pozytywnym teście owulacyjnym i chyba zawsze z tej strony, z której uwalnia się jajeczko.

❤️ było codziennie przez 4 dni. Mam nadzieję, że się wstrzeliliśmy w dobry czas. W jednym badaniu wyszło nam, że plemniki męża po 24 h już się nie ruszały - więc seksy co 2,3 dni raczej nie mają sensu. W każdym razie na tym koniec, dziś już nie dam rady, strasznie mnie boli ten lewy jajnik 🙈

Między nami jest naprawdę dobrze, pracujemy razem i mimo to w ciągu dnia się przytulamy, trzymamy za ręce, rozmawiamy. Jeśli trzeba gdzieś podjechać to jedziemy razem, tak dla towarzystwa.
Wczoraj był też pierwszy dzień diety bezglutenowej mojego męża. Trochę na spontanie, bez czytania żadnych poradników i przepisów. Średnio chciało mi się w to wgłębiać 🙈 Zjadł tuńczyka, spaghetti z makaronem bezglutenowym, a na kolację jajecznicę z pieczarkami i szynką na maśle. Miało być bez produktów mlecznych, ale nie chcę go terroryzować - na razie odstawiamy gluten i zredukujemy produkty mleczne do minimum. Chcemy podejść do tego z głową, żeby nie zraził się na samym początku. Zrobiliśmy też rosołek i upiekłam chleb bezglutenowy. Bardzo ładnie wyrósł, jest sprężysty i niczym nie odbiega od normalnego chleba :) Jakby ktoś chciał przepis to chętnie się podzielę.
Myślałam, że będę cały wieczór stać przy garach, ale mąż pomógł mi przy gotowaniu i w godzinę mieliśmy obiad na dwa dni.
W ogóle ktoś mi chyba podmienił chłopa - wczoraj kupił taśmę do biegania i stwierdził, że bierze się za siebie. Wieczorem sam z siebie wziął leki. Ciekawe jak długo będzie trwała ta motywacja, ale takiej zmiany w nim jeszcze nie widziałam.

Z dobrych informacji - przestały mi wypadać włosy! Nie wiem tylko, czy przesilenie się skończyło, czy pomógł biotebal polecony mi tutaj (dziękuję ❤️). Krostek na twarzy też jest trochę mniej, za to mam sporo na szyi, ale te już na szczęście mniej widać. Może glucophage zaczyna działać.
Kupiłam sobie też taką herbatkę cukier-norma, nawet spoko w smaku i podobno pomaga uregulować poziom cukru. Do tego od kilku miesięcy przyjmuję omega 3 z alg.
Każdego dnia biorę dosłownie garść leków, a zaraz dojdą nowe, bo niektóre wchodzą dopiero po owulacji. Czuję się super i nie zauważyłam póki co żadnych skutków ubocznych.

A na koniec pokażę wam, jakie słodkie buciki dostałam ostatnio od przyjaciółki. Ona o wszystkim wie i bardzo mi pomaga. Nie miał być to żaden symbol, po prostu nie mogła się oprzeć, jak zobaczyła je w sklepie. Stwierdziła, że pasowałyby idealnie do misiowego dziecięcego kombinezonu, który kupiłam jak miałam 15 lat. Od tamtej pory leży w szafie i czeka na dobre czasy (nie mogłam przejść obok niego obojętnie 😀).

2b7ebbfb8819.jpg

Życzę Wam dobrego dnia ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2023, 10:20

Jesteśmy po wizycie startowej. "Nie stresowałam się" tak, że miałam mokre plamy od potu na koszuli i czerwoną twarz w jakieś plamy :D
Mąż blady, spięty maks, ale przeżył i nie zemdlał. Oczywiście nie zadał żadnego pytania (w przeciwieństwie do mnie). Najważniejsze - mam zaufanie do Naszego Lekarza. Wszystko dokładnie tłumaczy, podał kontakt do siebie, pożartował, odpowiedział na wszystkie (nawet głupie) pytania. Wytłumaczył nam dlaczego krótki protokół a nie długi - bo krótki jest mniej ryzykowny w razie, gdy coś pójdzie nie tak. Przy długim i tak trzeba go dokończyć i doczekać co będzie, nie wiele jest opcji wyjścia. Zwykle zaczyna się od krótkiego, jak nie zadziała to wtedy próbują z długim.
Będziemy zapładniać wszystkie komórki bo u nas największe ryzyko, że będzie ich mało i że nie będzie lub będzie mało zarodków. Dostałam Rekovelle od 2dc, 6 dc pierwszy monitoring, na którym mam się zjawić z Orgalutranem (od wielkości pęcherzyków będzie zależało kiedy dokładnie podamy 1 dawkę, możliwe, że już na wizycie). Mam odstawić Acard od 1dc, suplementy mogę dalej brać. Nie uprawiać sportów przy których "coś się trzęsie", bo jajniki będą większe i ciężkie.
IMSI i pICSI nam nie poleca (IMSI przestarzałe, pICSI nie pamiętam). Poleca zwykłe ICSI i ZYMOT do selekcji plemników. Poczytam.

Co do moich przeczuć - może to naiwne i życzeniowe myślenie, ale mi się wydaje, że wcale nie będzie tak źle z tymi jajeczkami. Lekarze mówią, że takie słabe, że może być ich mało a w swojej głowie mam jakieś dziwne przekonanie, że wcale tak nie jest. Chodziłam na monitoringi, owu zawsze, czasem 2 pęcherzyki dominujące się zdarzyły. W każdym razie, lepiej mi póki co z tym przekonaniem, że mimo endomendy mam wspaniałe jajeczka i będzie ich optymalna ilość. Bardziej martwi mnie nasienie. Ale módlmy się o to, że suplementy przez te 2 miesiące zadziałały. Jeszcze jedna rzecz, którą wyczytałam w poczekalni - u mężczyzn sport wyczynowy działa źle na spermatogeneze. A już szczególnie jazda na rowerze... Mój Mąż to zapalony kolarz amator. Jak ja zrobiłam w zeszłym roku ponad 1500 km na rowerze to on kilka razy więcej, przy czym u niego to nie rekreacyjne przejażdzki, tylko trasy po dobrych kilka godzin z dużą prędkością. I teraz tak: badanie nasienia wykonywał 4/11 a 1/11 jeszcze byliśmy razem na bike tripie (80 km - specjalnie sprawdziłam w aplikacji). Od tego czasu rower już na zimowaniu. Może te popsute plemniki były wynikiem przegrzewania na rowerze? A teraz będą lepsze? Zobaczymy wkrótce.

Rekovelle widzę mam z refundacją, więc się ucieszyłam. Muszę się przejechać do polecanej apteki wszystko wykupić no i cóż - czekamy na przyszły tydzień.
Wieczorem idę w końcu na jogę, bo jakoś muszę dać ujście tym wszystkim emocjom. Po klinice chodziłam i miałam ochotę im coś tam poprzestawiać, może kurtki ludziom porozwieszać. Wczoraj nagotowałam fasolki na 2 dni i wysprzątałam całą kuchnię. Jak mam stres to muszę się ruszać. Ale świeci dziś słońce, nie boję się bo powtarzam sobie, że "szczęście sprzyja odważnym".

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 4 stycznia 2023, 13:06

Nasze drugie serduszko zgasło.

Hej Dziewczyny!

9 tyg + 6 d

Czas leci powoli... Dopóki nie powiemy rodzinie i bliskim o Bobo to będzie się dłużyć. Plan jest taki.... 🤗:
-17.01 wizyta u ginekologa 🤍
-21.01 imieniny mojej mamy i dzień babci! Wykorzystamy ten zbieg wydarzeń i powiemy o Bobo rodzicom, siostrom, dziadkom i pewnie chrzestnym. To będzie weekend, więc bedziemy mogli na spokojnie powiedzieć najbliższej rodzinie.
-23.01 mówię kierownikowi, ponieważ na 28 i 31.01 mam zaplanowany PAPPA, więc musze mieć wolne/L4. Chyba najbardziej stresuję się mu powiedzieć. Myślę, ze bardzo ceni sobie moją pracę, a w firmie w styczniu planowane są podwyżki, wiec czuję, że może chcieć mi taką przyznać. Jak przyzna przed moim ogłoszeniem to bedzie mi głupio, bo pomyśli, ze specjalnie czekałam, żeby ją dostać 😅 a jak ja powiem pierwsza to na pewno mi nie da więcej 😂 tak źle i tak niedobrze 🤭
-28.01 jestem umówiona na spotkanie z przyjaciółmi. Chcę im wtedy powiedzieć 🤍 z jednej strony będą się na pewno cieszyć, ale z drugiej strony kumpel ma sytuację, w której bardzo chciałby dziecko, ale jego żona zmieniła priorytety i na ten czas nie planuje ciąży. Jest załamany tą sytuacją, trochę się mu nie dziwię, bo widzę jakie to dla niego ważne i pewnie ja doleje trochę oliwy do ognia... Ale mam nadzieję, że nie wywołam tym jakieś burzy....
-10.01 mamy 30stke kumpla. Bedzie tam również cała nasza paczka. Żeby nie przyćmić dnia solenizanta, chcemy powiedzieć po północy 😅 chyba dobre wyjście, co?

W między czasie powiemy bliższym i dalszym 🤭 Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze 🤍

Na daną chwilę czuję się super, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Pomimo moich zaburzeń odżywiania, radzę sobie z widokiem odstającego brzucha. Jem więcej, żeby Bobo miało siłę i energię na wzrost. Boję się jednak czasu, gdy wszystcy będą wiedzieć i zaczną się komentarze:"ale przytyłaś", "ale masz brzuch!" "ciężko Ci bedzie wrócić do formy" "nie dasz rady do niej wrócić".. Niestety, ale będę musiała wszystkich poprosić, żeby powstrzymali się od takich uwag...

Nawiązując do wagi. Załączam Wam wykres. Raczej jest bez zmian z lekkimi wahaniami.

Trzymajcie kciuki 🤞🤍

https://files.fm/u/wfkcw9mcs

Dzień doberek. Czekamy w kolejce do endokrynologa męża :/ termin na kwiecien o zgrozo.

5 dc
4 ds

Jutro rano pierwszy podgląd i krew. Zaczynam się stresować. Czy coś tam w ogóle rośnie? Czy w ogóle będą z tego jakieś jajeczka a potem zarodki? Czy Mąż "da radę" z nasieniem (w sensie oddać :)? Zadziwnia mnie nadal, że faceci jednak z ławością jakoś to robią. Ja bym nie mogła.
Schiza z guzem nadal trwa.

Na pracy nie mogę się skupić, więc dziś już chyba nic nie zrobię. Może odpalę kompa jutro lub w niedzielę i ponadrabiam. Jeszcze jakoś rano tak między 7:00 a 10:00 jestem w stanie się skupić, a potem mój umysł zaczyna swoją codzienną wędrówkę.

Z pracą to jaja wogóle. Miałam w środę ocenę roczną (korpo klasyk). Przygotowałam się do niej na 45 min przed spotkaniem (mamy na to 3 tygodnie...) bo przecież ja NIE MAM CZASU ;) no i zaskoczenie, bo dostałam na pograniczu meeting expectations/exceeding expectations. Bardziej w kierunku exceedeing. Oraz laurkę: "wzbudasz zuafanie, dowozisz, masz bardzo dużą wiedzę, bla bla bla". Hehe. No nie powiem, miło mi się zrobiło ale przysięgam.. ja przez ostatnie 3 miesiące NIC nie robię konstruktywnego. Jestem reaktywna max. Minimum. Jakbym nie miała czego innego na głowie, to byłaby inna historia. W każdym razie fajnie, że spokojnie w tym temacie chociaż.

Plan był trzymać teraz dietę na 1000%. 85 gr białka dziennie, pół kilo warzyw dziennie. I d***. Nie mam apetytu. Jem z rozsądku i na siłę aby jakoś wcisnąć te garście supli po każdym posiłku. Wczoraj do 12:00 rano nic, potem grzanka gryczana z sardynkami, po której zwymiotowałam :/ Ok 14:00 wmusiłam w siebie 2 jajka z pomidorami (niby szakszuka ale bardziej breja) i koktajl owocowo - białkowy. I wieczorem trochę sushi bo akurat poszliśmy do znajomych. Dziś: rano owsiankana siłę, teraz krem z zielonego groszku z grzankami i pestkami dyni i 2 vasy z masłem orzechowym. Niby lepiej.

Trzymajcie kciuki za jutrzejszy monitoring. Ja trochę nie wierzę, że to się dzieje.

38 dpt

13 mm dzieciaczka w brzuszku rośnie 🥰

Ciąża jest młodsza niż wynika z transferu ale z córką też tak było więc już tak nie panikuje.
Odstawiam acard i powoli będę schodzić też z innych leków. Mam rozpiskę do końca marca.

Oby teraz było spokojniej.

I już jutro koniec kolejnego roku...roku przepełnionego strachem, radością i przeogromną miłością. Do maja byłam kłębkiem nerwów..czy wszystko się uda? Czy dotrwam? Czy będę musiała pochowqć kolejne dziecko? Czy moje życie w końcu choć trochę się zmieni? I w końcu nadszedł maj... 5 maja był dniem takich emocji jakich nie potrafię opisać...radość, łzy, szczęście, bezgraniczna miłość..patrzyłam i nie wierzyłam, że jest..że żyje..że jest mój:) a od maja już głównie przemęczenie przeplatane ze szczęściem...uwielbiam patrzeć na te małe rączki, mały nosek.. obecny rok był dla mnie dobrym rokiem... w końcu..
Chciałabym aby każda z nas mogła napisać tak jak ja.. W KOŃCU SIĘ UDAŁO,PRZEGRAŁAM WIELE BITEW,ALE WYGRAŁAM WOJNĘ..

Kochane na Nowy rok życzę każdej z Was wiele miłości, spokoju, szczęścia, radości, realizowania swoich marzeń..a kochanym staraczkom wiele, wiele siły, aby ją miały tak długo jak będzie potrzeba..

A Ty Nowy Roku obyś nie przyniósł za wiele smutku i łez w 2023r!

Nie zdążyłam napisać tutaj o ciąży a ona się skończyła. Znowu musiałam przez to przejść, nie jestem już sobą, nie wiem już kim jestem... 3 razy powinnam już nie żyć... 3 razy uciekłam przeznaczeniu. Czemu to tak boli? Czemu każdy odwraca głowę od moich łez. Czemu jest ze zmna tyle osób a czuje się taka samotna...

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 23 grudnia 2022, 17:17

Czy to jest znak, czy to właśnie nie jest tak, ze wszystko ma jakiś sens? Wczoraj miałam planowany termin porodu i już nie wytrzymałam i zrobiłam test - leniwie pojawiła się druga kreska, ale jest! Zdecydowanie ona tam jest! Różowa, taka jak powinna być.

Dziś 8dpt beta wynosi 52,53 i tą dobra wiadomością zaczynam czas świąteczny, który w tym roku okazał się dla nas czasem cudu 🎄
Postaram się nie martwić, wymyślać i grzecznie czekać na zalecenia lekarza.
Wczoraj trzymałam emocje na wodzy, dziś jest uśmiech na twarzy i ogrom pozytywnej energii —- wysyłam ją dalej w świat - niech dzieje się dobrze szczególnie Nam Staraczkom, szczególnie tym przeoranym w boju o spełnianie marzeń, tym które kolejną świąteczną pustkę muszą wypełniać oczekiwaniami na swój cud.

🎄Wesołych Świąt 🎄

A Ty Kropku po prostu BĄDŹ! 🍀💚

celina550 Celinowy notes 🤰 8 grudnia 2022, 21:47

IN VITRO 🍍

▪️INVIMED Warszawa
▪️długi protokół
▪️dr D.

1️⃣ yasmin (23.11-08.12)
2️⃣ diphereline SR 3,75 - 1/2 ampułki (09.12)
3️⃣ badanie hormonów + USG (04.01)
- estradiol 5,02
- FSH 1,87
- LH 1,09
4️⃣ start stymulacji
- menopur 150 (04.01-08.01)
- menopur 225 (09.01-13.01)
- zivafert x 2 (14.01)
5️⃣ punkcja (16.01)
- pobrano 11 komórek 🐣
- zapłodniono 6 🥚🥚🥚🥚🥚🥚
- mamy dwie śnieżynki: ❄️4AA z 5 doby i ❄️4BA z 6 doby
- jedna świeżynka była transferowana w 3 dniu🍍


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2023, 11:44

Emka06 Nasza historia 13 marca 2023, 09:06

Przyszła punktualnie, nie pozwoliła się łudzić. Nastroiła nas negatywnie przed dzisiejszym stresującym dniem. Pierwsze razy zawsze są stresujące, bo nie wiemy czego się spodziewać. Pocieszam męża, że to badanie przecież nic nie zmieni, pokaże tylko na czym stoimy i pozwoli wdrożyć działania, które zbliżą nas do upragnionego celu.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 24 marca 2023, 08:58

Za dwa dni w końcu będziemy na swoim.
Jesteśmy w trakcie malowania pozostałych pokoi. Jestem wykończona. Ostatnie dwie noce (poza tą) były zarwane - pomijając drzemki w ciągu dnia.

Mój organizm radośnie uznał że to chyba oznacza, że można owulować. Czyli co, żeby mieć regularne cykle o normalnej długości to muszę nie spać? 😂

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)