31.12 - sylwester czyli podsumowanie starego roku i snucie marzeń na przyszły rok. Jeśli chodzi o podsumowanie to sporo się wydarzyło pod kątem medycznym, najpierw leczenie męża clo które spowodowało pogorszenie wyników, trafienie z przypadku do innego androloga i wykrycie żylaków, w lipcu operacja żylaków. Na razie brak pozytywów jeśli chodzi o wyniki bo o ciąży nie wspomnę. Dla mnie to był rok diagnostyki - immunologia i histeroskopia. Na wyniki histopatologii po histero nadal czekam, po Nowym Roku jadę również do Łodzi na wizytę do dr P. W międzyczasie poszłam do nowej lekarki, dostanę wreszcie skierowanie na drożność jajowodów. Co do niestaraniowych podsumowań:
- w Święta Wielkanocne wprowadziliśmy się do nowego domu ❤️
- wybraliśmy się na wakacje ❤️
- dostałam awans w pracy ❤️
- kupiliśmy psa ❤️
- zorganizowaliśmy święta dla całej rodziny ❤️

To są ważne momenty. Dużo dobrych rzeczy się wydarzyło, ciąży nadal brak 😢
Co do życzeń na Nowy Rok - życzę sobie i Wam wszystkim spełnienia tego najważniejszego życzenia. Równo o północy wypowiedzmy to najważniejsze dla nas życzenie, każda z nas wie co to za marzenie ❤️ życzę Nam, żebyśmy w przyszłym roku podsumowywały jak mijała ciąża lub to jak ona mija. Życzę Nam dużo zdrowia, spokoju i spełnienia wszystkich marzeń również tych niestaraniowych ❤️ do siego roku !


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 12:02

Aurore Wyboje mojego życia. 20 maja 2023, 12:26

9cs 33dc

Mój organizm potrzebuje odpoczynku. Czuję to i jestem o tym przekonana.
Nie martwię się tym, że jestem 3 dni po terminie spodziewanego 🩸. Nie nakręcam się i nie zostawiam sobie żadnej przestrzeni na "a może jednak".
Patrząc wstecz widzę, że organizm ładuje baterie.
Dokładnie rok temu byłam w tej samej sytuacji - wydłużający się cykl bezowulacyjny trwający 57 dni. Kolejny lipcowy był już z monitorem płodności, a we wrześniu trafiłam na Ovufriend.
Analizując moje wykresy można uznać, że w ciągu całego roku zdarzają mi się dwa takie "czyszczenia magazynów" w postaci wydłużonych bezowulaków.
No nic, pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość.
_____
Mąż jest po badaniu nasienia.
Przejęty ostatnimi historiami, którymi się z nim podzieliłam, a które Wy tu zamieszczacie - szedł na badanie z duszą na ramieniu. Przeżywał mocno, bo sama kwestia seksu nie jest dla niego zwykłym mechanicznym aktem, który można sobie podjąć od tak "byle jak". Gdy w grę wchodzi pasja, namiętność, emocje i poczucie więzi między nami to potrafi być gorąco "byle gdzie"... No ale udało się.

Mąż był zaskoczony, że gabinet wyglądał jak we wszystkich amerykańskich serialach. Był w takim szoku, że nawet nagrał mi filmik jak to wygląda w środku (ale nie samego procesu 🙃).
Czysty, nie śmierdzący pokoik z osobną łazienką.
Podwójne drzwi zamykane od środka.
Czysta kanapa wyłożona papierem.
Tv oczywiście z pornosami do wyboru, w szafkach pełno gazetek, a na ścianach delikatne kobiece akty.
_____
Czekamy na wyniki nasienia.
Czekamy na termin mojego sonoHSG.

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 14 sierpnia 2020, 00:22

Sylwester 2016, 23:59
W głowie kłębiły mi się myśli "może się oświadczy, przecież obiecał tacie" - tak się nie stało. Ból, złość, smutek, sama nie wiem, co wtedy czułam. Wiedziałam tylko, że nie zdążę zrealizować planów, by wyjść za mąż do 25 roku życia.

Oświadczył się w kolejnym roku, sierpień 2017. Nie mogę powiedzieć, były to piękne zaręczyny. Pierwszy rok, kiedy mama została sama na wakacje. Postanowiliśmy, że pojedziemy wszyscy razem. I tak, mój obecny mąż, wpadł na to, aby iść ze mną na wschód słońca. Kupiliśmy kilka dni wcześniej białe wino, a potem wyczekiwaliśmy dnia. Pierwsza próba nieudana - za późno wstaliśmy, druga próba nieudana - chmury, pogoda nieciekawa (nawet wspominałam, że może darujmy sobie wschód, idźmy na zachód, ale obecny mąż się uparł, że wschodu nie widział), więc podejście numer trzy - zdążyliśmy. I tak leżymy na kocyku, pijemy wino, aż zza moich pleców słyszę "Wiesz kochanie, bo ja chciałbym mieć z Tobą dzieci, zostaniesz moją żoną?". I teraz wyobraźcie sobie, że się odwracam, a on klęczy z tym pierścionkiem. Mnie napłynęły łzy do oczu i zamarłam. W końcu pytanie:
"- odpowiesz mi?
- ale na co?
- no, zadałem Ci pytanie.
- jakie pytanie? yy."
Potem go już tylko przytuliłam, powiedziałam "tak" i tak leżeliśmy dalej. On szczęśliwy, a ja skonsternowana, jakie zadał mi pytanie (kompletnie nie umiałam tego sobie przypomnieć! Takie zrobił na mnie wrażenie.)
Dodam, że kilka dni go prosiłam, żeby mi przypomniał. Tego dnia, byłam szczęśliwa - podwójnie. Stałam się narzeczoną - to raz. A dwa.. W nocy obudziłam się z przyjemnym bólem, jakby ktoś mnie cały czas mocno przytulał, patrzę, ale mój narzeczony daleko, po drugiej stronie łóżka - teraz wierzcie lub nie - to był mój tata!

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 25 października 2022, 22:57

8 miesięcy w brzuszku, 8 miesięcy na świecie ❤️

25 cs - udało się 💕
Hashimoto + GB.
Trombofilia (PAI-1 4G homo, czynnik II protrombiny hetero).
Nadciśnienie.
_______________________________________________
6+5 -> mamy ❤️
12+5 - > 6,23cm, FHR 168
19+5 - > 275g zdrowej Zuzi ❤️
22+4 - > 471g szczęścia 🥰
24+6 - > 638g córeczki ♥️
26+6 - > 843g małej istotki 💕
30+5 - > 1371g miłości 😍
33+2 - > 1938g rozrabiaki 😉
34+2 - > 2070g kruszynki 🙏

05.11 - 15.11 - > szpital - niewydolność szyjki macicy 😔 założono pessar.
06.12 - obserwacja: stan przedrzucawkowy - wykluczony 🍀
22.01 - 24.01 - > szpital - podejrzenie FGR - do obserwacji
08.02 - 10.02 - > szpital - wielowodzie, nadciśnienie
14.02 - > zdjęty pessar. Czekamy na Ciebie ❤️
21.02 - > szpital 😭 FGR, tragiczne przepływy, wielowodzie
22.02 - > Zuzanna, 2270g, wczesniaczek ❤️ (nagłe CC ze wskazań)

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 5 stycznia 2023, 18:22

29dc
14dpo
Oesu, co za zabiegany dzień. W robocie bieganina, na budowę przyjechał prezes więc wypadało posiedzieć troszke dłużej i omówić sytuację i front. Tak naprawdę dopiero weszłam do domu, wstawiłam wodę na makaron, mąż niech nie liczy na nic wytwornego 😅 dobrze, że wraca głodny z działki to opedzluje wszystko..
Dziś @ nie przyszła, o dziwo nic nie dolega poza biegunka rano, nie było dziś czasu skupiać się na sobie i martwić się jutrzejszym wynikiem testu i ewentualnie wyszukiwać jakichś objawow. To dobrze. Głowa na luzie w tym temacie, chociaż pewnie dlatego że ciągle jeszcze w pracy. Był intensywny dzień.
Wstawiłam meliske, zjem, wezmę dłuższą kąpiel (muszę sprać z siebie, włosów i twarzy ten pył budowlany) i odpalamy jakiś film na wieczór..

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 2 stycznia 2023, 07:38

Za nami kolejny transfer. 20 grudnia zabraliśmy do domu naszego drugiego, a zarazem ostatniego Maluszka. I tym razem również się udało. Byliśmy szczęśliwi - w końcu teraz już musi być dobrze.

Niestety, 8 dpt beta zaledwie 44, 9 dpt - 45. 10 dpt już 41, więc zaczęła spadać. Niemal identycznie, jak poprzednim razem.

Jestem zrozpaczona. Za nami trzy procedury, teraz nie mamy już zarodków, czyli czeka nas czwarte podejście do IVF. Niestety, nasze szanse na dziecko są chyba drastycznie małe, o ile są jakiekolwiek.

Nie mam już siły. Nie mogę się pozbierać po tej stracie, czekam na krwawienie. Nie wiem nawet, jak przetrwać kolejny dzień. Nie wierzę, że nowy rok 2023 przyniesie nam coś dobrego. Zaczynamy piąty rok walki o dziecko - tym razem już bez zasobów finansowych, bez sił i bez wiary w to, że kiedykolwiek się uda.

Z plusów - to, że dwa transfery pod rząd się udały, to chyba dobra wiadomość. Nie wiem tylko, co jest ze mną nie tak, że nie mogłam utrzymać żadnej ciąży. Nie wiem, dlaczego spotyka nas tylko zło i cierpienie...

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 3 stycznia 2023, 08:56

3.01.2023
Nie może być łatwo..

Wczoraj jak na szpilkach cały dzień czekałam na wynik proga, pojawił się dopiero dziś rano.. (cholerny luxmed).

I co? I jest źle..
Prog: 18.50 ng/ml
Zaczyna się to co ostatnio :(

Wizyta dopiero w czwartek, nie mam stałego lekarza, napisałam do mojej lekarki z poradni, może ona coś zaradzi..
Może prolutex?

Jeszcze dodatkowo glukoza w moczu.. :(

Ech :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2023, 08:57

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 6 stycznia 2023, 08:34

30dc
15dpo
całą noc męczyły mnie koszmary .. obudziłam się strasznie niewyspana, po temperaturze wiedzialam że to będzie chujowy dzień.. no i tak jak myślałam - Nic z tego, biało ... Dopiero wstałam a mam ochotę iść spać dalej, mąż pojechał na budowę sam, stwierdziłam że chce ogarnąć mieszkanie i trochę pobyć sama. Chyba będzie dzień w stylu Bridget Jones i w tle "All by myself... " Pms mode on..

Sheelie Moje życie 6 stycznia 2023, 20:03

Miesiączka przyszła bardzo szybko bo aż 2 dni od odstawienia luteiny 😊 tak wiec czekam do 5 dnia cyklu i zaczynam brać clostilbegyt... 5 dni zapisałam się już do ginekologa aby zobaczył czy miałam owulacje przez ten lek a mianowicie 18 stycznia to będzie 13 d.c. a kazał zapisać cie od 12 d.c do 14 d.c tak wiec fasolko proszę przybądź do nas 🙏🙏🙏

KateM Ostatnia prosta.. 9 stycznia 2023, 15:47

13.01 piątek może będzie pechowy może nie, idę na konsultacje do Invimedu Wrocław. Dostanę leki na nową stymulację, zacznę ostatnią batalię.
W sumie gdyby mój mąż powiedział stop, pewnie bym zdjęła rękawice i poddała się. Chociaż poddała to złe określenie, przestałabym leczyć się by mieć dziecko. Ostatni transfer, który dał 4 cb, też zaopiniował, że szanse na zdrowy zarodek są znikome i że lepiej jakbyśmy skorzystali z dawstwa. Decyzja jest jednak bez zmian, próbujemy dalej na naszych komórkach i plemnikach.
Rok temu jak czytałam, że ktoś ma tyle transferów za sobą myślałam, że jest szalony i wytrwały. Dzisiaj traktuję to jako lekcję pokory..

22 dc

Dzień dobry w Nowym Roku! Sylwester miałam udany, Nowy Rok w zasadzie też. O dziwo, zero rozkminki staraniowej. Znajomi, dobre jedzenie, dobra muzyka, spacer. No i te 15C na zewnątrz.
Temperatura 37 C i tak się utrzymuje.. Zresztą cały czas mi gorąco. Normalnie byłby to dobry objaw, ale tu chyba działa Prograf. Dalej mam przez niego przeboje - a to ból głowy, a to bezsenność i tak na zmianę.

Nie pisałam chyba wcześniej o tym, ale chodzę na fizjoterapię. Na bliznę i w związku z endomendą. Dzisiaj byłam 3 raz - rozluźnianie napięć w plecach i karku.... Są to wizyty traumatyczne dla mnie :-) Mobilizacja blizny - okropieństwo, rozluźnianie dna miednicy - dramat, dzisiejsze rozluźnianie pleców - koszmar. Zdecydowanie bardziej pospinaną mam lewą stronę. No ale tłumaczę sobie, że jak boli to działa i po prostu trzeba.

A jutro wizyta startowa przed ivf. Z mężem. Pewnie on tam zemdleje, bo to typ człowieka, którego musieli wyprosić od weterynarza, jak pies miał mieć podaną kroplówkę (pies wyczuł jego panikę i sam spanikował). Nie stresuję się.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 2 stycznia 2023, 00:02

Czas podsumować 2022 rok. Rok trudny, wymagający, w którym wszystko szło jak po grudzie, ale jakoś szło. Rok wojny. Rok inflacji. Rok w którym nasza rata kredytu wzrosła ponad dwukrotnie. Rok kryzysów małżeńskich. Rok chorób naszej Córeczki 😔 Rok, w którym święta wielkanocne spędziłysmy w szpitalu. Rok fatalnej adaptacji do żłobka. Ale też rok naszego pierwszego weekendowego wyjazdu. Rok naszych pierwszych wakacji. Rok w którym nasza Córka zaczęła mówić pierwsze wyrazy,zdania,wierszyki. Rok w którym nasz blog podróżniczy ujrzał światło dzienne. Rok w którym dostałam awans i znienawidzona praca stała się znośna a nawet coraz bardziej interesująca. A zatem był to,mimo wszystko, również dobry rok! Każdy dzień jest cudem kiedy patrzymy jak Mała się rozwija,jak wszystkich naokoło zaskakuje. Chcialabym by te chwile trwały wiecznie. Jest jeszcze taka malutka,ma włosy jak puszek,a zarazem tyle się mieści w tej główce! Dzisiaj przyniosła Misia Szumisia który jako jedna z opcji ma imitacje oddychania i mówi: patrz mamo,oddycha.
Skąd ona to wie??? W grudniu skończyła dwa latka, na moje sto lat odpowiedziała: mamo nie śpiewaj!
Rok 2023 byc może będzie rokiem powrotu po rodzeństwo. W ogóle tego nie czuje, bo Córka jest dla nas calym światem. I pisze być może, bo walka z niepłodnością nauczyła mnie aby niczego nie planować. Co będzie to będzie, byleby bylo zdrowie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2023, 00:03

PONIEDZIAŁEK
Mamy się dobrze :) w domu odzyskałam siły i formę psychiczną :) Mąż zakochany, bardzo dużo pomaga :) Malutka rośnie jak na drożdżach, nie jest już takim malutkim okruszkiem. Macierzynstwo mnie nie dojechało. Bałam się tych nieprzespanych nocy, ale wcale nie jest źle. Nadrabiam i śpię razem z Nią jak tylko tego potrzebuję :) więc ogólnie czuję się tak samo wyspana jak w ciąży czy przed nią :)
Malutka jest przekochanym dzieckiem. Właściwie mało co płacze, tylko je, śpi, pampers. Czasem ma dni ze potrzebuje się pobujać (i tak zaliczylismy dzien z 7h bujaniem w wozeczku), czasem ma dzień że potrzebuje bliskości (była nocka gdzie co 40 min się budziła i to nie na jedzenie tylko po to, żeby się przytulić do mamy). Były nocki, że koniecznie chciała spać tylko ze mną a nie w łóżeczku. Był już skok rozwojowy. Było dużo różnych problemów, niepokojów i niespodzianek. Ale to już co innego <3 inny kaliber problemow. Tak ogólnie to jest naprawdę mało wymagającym dzieckiem. Wiem, że to się niedługo zmieni, bo zacznie być dużo bardziej aktywna a mniej spać. Ale cieszę się każdym etapem i każdą chwilą z Nią <3 i czasem mi smutno, że ten czas tak szybko leci, że ona tak szybko rośnie. Że za moment nie będzie już taka malutka. Dlatego staram się łapać każdy moment i się nim cieszyć <3
Życzę wszystkim Staraczkom, aby doświadczyły tego happy endu! Dużo sił i wytrwałości
Czy tak to wszystko sobie wyobrażałam będąc jeszcze Starającą się? TAK!!!! <3
Mogę wreszcie powiedzieć, że po tych okropnych latach starań, cierpienia, bólu, dołków psychicznych itp jestem wreszcie szczęśliwa! Szczęśliwa mama! <3

Na tę chwilą kończę wpisy w pamiętniku. Wracam do realnego życia, cieszyć się realnym Maleństwem i tym naszym szczęściem. Być może wrócę tutaj w momencie powrotu po rodzeństwo. Oby tym razem nie na długo.
Dziękuję za wsparcie, za to, ze byłyście w tych trudnych chwilach ze mną, za to, że podnosiłyście mnie na duchu. Bez Was nie dałabym sobie z tym wszystkim rady.
Niemal 5 lat starań. Koniec historii. Happy end. Dalej mi ciężko w to uwierzyć :) <3

19cs 20dc

Wczoraj (poniedziałek) prawdopodobnie miałam owulację. Niepotrzebnie stresowałam się, że ją przegapimy, ból jajnika ciężko zlekceważyć :) tym razem jest po lewej stronie, kłuje non stop, szczególnie podczas kasłania i siadania. Występuje zawsze dzień po pozytywnym teście owulacyjnym i chyba zawsze z tej strony, z której uwalnia się jajeczko.

❤️ było codziennie przez 4 dni. Mam nadzieję, że się wstrzeliliśmy w dobry czas. W jednym badaniu wyszło nam, że plemniki męża po 24 h już się nie ruszały - więc seksy co 2,3 dni raczej nie mają sensu. W każdym razie na tym koniec, dziś już nie dam rady, strasznie mnie boli ten lewy jajnik 🙈

Między nami jest naprawdę dobrze, pracujemy razem i mimo to w ciągu dnia się przytulamy, trzymamy za ręce, rozmawiamy. Jeśli trzeba gdzieś podjechać to jedziemy razem, tak dla towarzystwa.
Wczoraj był też pierwszy dzień diety bezglutenowej mojego męża. Trochę na spontanie, bez czytania żadnych poradników i przepisów. Średnio chciało mi się w to wgłębiać 🙈 Zjadł tuńczyka, spaghetti z makaronem bezglutenowym, a na kolację jajecznicę z pieczarkami i szynką na maśle. Miało być bez produktów mlecznych, ale nie chcę go terroryzować - na razie odstawiamy gluten i zredukujemy produkty mleczne do minimum. Chcemy podejść do tego z głową, żeby nie zraził się na samym początku. Zrobiliśmy też rosołek i upiekłam chleb bezglutenowy. Bardzo ładnie wyrósł, jest sprężysty i niczym nie odbiega od normalnego chleba :) Jakby ktoś chciał przepis to chętnie się podzielę.
Myślałam, że będę cały wieczór stać przy garach, ale mąż pomógł mi przy gotowaniu i w godzinę mieliśmy obiad na dwa dni.
W ogóle ktoś mi chyba podmienił chłopa - wczoraj kupił taśmę do biegania i stwierdził, że bierze się za siebie. Wieczorem sam z siebie wziął leki. Ciekawe jak długo będzie trwała ta motywacja, ale takiej zmiany w nim jeszcze nie widziałam.

Z dobrych informacji - przestały mi wypadać włosy! Nie wiem tylko, czy przesilenie się skończyło, czy pomógł biotebal polecony mi tutaj (dziękuję ❤️). Krostek na twarzy też jest trochę mniej, za to mam sporo na szyi, ale te już na szczęście mniej widać. Może glucophage zaczyna działać.
Kupiłam sobie też taką herbatkę cukier-norma, nawet spoko w smaku i podobno pomaga uregulować poziom cukru. Do tego od kilku miesięcy przyjmuję omega 3 z alg.
Każdego dnia biorę dosłownie garść leków, a zaraz dojdą nowe, bo niektóre wchodzą dopiero po owulacji. Czuję się super i nie zauważyłam póki co żadnych skutków ubocznych.

A na koniec pokażę wam, jakie słodkie buciki dostałam ostatnio od przyjaciółki. Ona o wszystkim wie i bardzo mi pomaga. Nie miał być to żaden symbol, po prostu nie mogła się oprzeć, jak zobaczyła je w sklepie. Stwierdziła, że pasowałyby idealnie do misiowego dziecięcego kombinezonu, który kupiłam jak miałam 15 lat. Od tamtej pory leży w szafie i czeka na dobre czasy (nie mogłam przejść obok niego obojętnie 😀).

2b7ebbfb8819.jpg

Życzę Wam dobrego dnia ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2023, 10:20

Jesteśmy po wizycie startowej. "Nie stresowałam się" tak, że miałam mokre plamy od potu na koszuli i czerwoną twarz w jakieś plamy :D
Mąż blady, spięty maks, ale przeżył i nie zemdlał. Oczywiście nie zadał żadnego pytania (w przeciwieństwie do mnie). Najważniejsze - mam zaufanie do Naszego Lekarza. Wszystko dokładnie tłumaczy, podał kontakt do siebie, pożartował, odpowiedział na wszystkie (nawet głupie) pytania. Wytłumaczył nam dlaczego krótki protokół a nie długi - bo krótki jest mniej ryzykowny w razie, gdy coś pójdzie nie tak. Przy długim i tak trzeba go dokończyć i doczekać co będzie, nie wiele jest opcji wyjścia. Zwykle zaczyna się od krótkiego, jak nie zadziała to wtedy próbują z długim.
Będziemy zapładniać wszystkie komórki bo u nas największe ryzyko, że będzie ich mało i że nie będzie lub będzie mało zarodków. Dostałam Rekovelle od 2dc, 6 dc pierwszy monitoring, na którym mam się zjawić z Orgalutranem (od wielkości pęcherzyków będzie zależało kiedy dokładnie podamy 1 dawkę, możliwe, że już na wizycie). Mam odstawić Acard od 1dc, suplementy mogę dalej brać. Nie uprawiać sportów przy których "coś się trzęsie", bo jajniki będą większe i ciężkie.
IMSI i pICSI nam nie poleca (IMSI przestarzałe, pICSI nie pamiętam). Poleca zwykłe ICSI i ZYMOT do selekcji plemników. Poczytam.

Co do moich przeczuć - może to naiwne i życzeniowe myślenie, ale mi się wydaje, że wcale nie będzie tak źle z tymi jajeczkami. Lekarze mówią, że takie słabe, że może być ich mało a w swojej głowie mam jakieś dziwne przekonanie, że wcale tak nie jest. Chodziłam na monitoringi, owu zawsze, czasem 2 pęcherzyki dominujące się zdarzyły. W każdym razie, lepiej mi póki co z tym przekonaniem, że mimo endomendy mam wspaniałe jajeczka i będzie ich optymalna ilość. Bardziej martwi mnie nasienie. Ale módlmy się o to, że suplementy przez te 2 miesiące zadziałały. Jeszcze jedna rzecz, którą wyczytałam w poczekalni - u mężczyzn sport wyczynowy działa źle na spermatogeneze. A już szczególnie jazda na rowerze... Mój Mąż to zapalony kolarz amator. Jak ja zrobiłam w zeszłym roku ponad 1500 km na rowerze to on kilka razy więcej, przy czym u niego to nie rekreacyjne przejażdzki, tylko trasy po dobrych kilka godzin z dużą prędkością. I teraz tak: badanie nasienia wykonywał 4/11 a 1/11 jeszcze byliśmy razem na bike tripie (80 km - specjalnie sprawdziłam w aplikacji). Od tego czasu rower już na zimowaniu. Może te popsute plemniki były wynikiem przegrzewania na rowerze? A teraz będą lepsze? Zobaczymy wkrótce.

Rekovelle widzę mam z refundacją, więc się ucieszyłam. Muszę się przejechać do polecanej apteki wszystko wykupić no i cóż - czekamy na przyszły tydzień.
Wieczorem idę w końcu na jogę, bo jakoś muszę dać ujście tym wszystkim emocjom. Po klinice chodziłam i miałam ochotę im coś tam poprzestawiać, może kurtki ludziom porozwieszać. Wczoraj nagotowałam fasolki na 2 dni i wysprzątałam całą kuchnię. Jak mam stres to muszę się ruszać. Ale świeci dziś słońce, nie boję się bo powtarzam sobie, że "szczęście sprzyja odważnym".

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 4 stycznia 2023, 13:06

Nasze drugie serduszko zgasło.

Hej Dziewczyny!

9 tyg + 6 d

Czas leci powoli... Dopóki nie powiemy rodzinie i bliskim o Bobo to będzie się dłużyć. Plan jest taki.... 🤗:
-17.01 wizyta u ginekologa 🤍
-21.01 imieniny mojej mamy i dzień babci! Wykorzystamy ten zbieg wydarzeń i powiemy o Bobo rodzicom, siostrom, dziadkom i pewnie chrzestnym. To będzie weekend, więc bedziemy mogli na spokojnie powiedzieć najbliższej rodzinie.
-23.01 mówię kierownikowi, ponieważ na 28 i 31.01 mam zaplanowany PAPPA, więc musze mieć wolne/L4. Chyba najbardziej stresuję się mu powiedzieć. Myślę, ze bardzo ceni sobie moją pracę, a w firmie w styczniu planowane są podwyżki, wiec czuję, że może chcieć mi taką przyznać. Jak przyzna przed moim ogłoszeniem to bedzie mi głupio, bo pomyśli, ze specjalnie czekałam, żeby ją dostać 😅 a jak ja powiem pierwsza to na pewno mi nie da więcej 😂 tak źle i tak niedobrze 🤭
-28.01 jestem umówiona na spotkanie z przyjaciółmi. Chcę im wtedy powiedzieć 🤍 z jednej strony będą się na pewno cieszyć, ale z drugiej strony kumpel ma sytuację, w której bardzo chciałby dziecko, ale jego żona zmieniła priorytety i na ten czas nie planuje ciąży. Jest załamany tą sytuacją, trochę się mu nie dziwię, bo widzę jakie to dla niego ważne i pewnie ja doleje trochę oliwy do ognia... Ale mam nadzieję, że nie wywołam tym jakieś burzy....
-10.01 mamy 30stke kumpla. Bedzie tam również cała nasza paczka. Żeby nie przyćmić dnia solenizanta, chcemy powiedzieć po północy 😅 chyba dobre wyjście, co?

W między czasie powiemy bliższym i dalszym 🤭 Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze 🤍

Na daną chwilę czuję się super, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Pomimo moich zaburzeń odżywiania, radzę sobie z widokiem odstającego brzucha. Jem więcej, żeby Bobo miało siłę i energię na wzrost. Boję się jednak czasu, gdy wszystcy będą wiedzieć i zaczną się komentarze:"ale przytyłaś", "ale masz brzuch!" "ciężko Ci bedzie wrócić do formy" "nie dasz rady do niej wrócić".. Niestety, ale będę musiała wszystkich poprosić, żeby powstrzymali się od takich uwag...

Nawiązując do wagi. Załączam Wam wykres. Raczej jest bez zmian z lekkimi wahaniami.

Trzymajcie kciuki 🤞🤍

https://files.fm/u/wfkcw9mcs

Dzień doberek. Czekamy w kolejce do endokrynologa męża :/ termin na kwiecien o zgrozo.

5 dc
4 ds

Jutro rano pierwszy podgląd i krew. Zaczynam się stresować. Czy coś tam w ogóle rośnie? Czy w ogóle będą z tego jakieś jajeczka a potem zarodki? Czy Mąż "da radę" z nasieniem (w sensie oddać :)? Zadziwnia mnie nadal, że faceci jednak z ławością jakoś to robią. Ja bym nie mogła.
Schiza z guzem nadal trwa.

Na pracy nie mogę się skupić, więc dziś już chyba nic nie zrobię. Może odpalę kompa jutro lub w niedzielę i ponadrabiam. Jeszcze jakoś rano tak między 7:00 a 10:00 jestem w stanie się skupić, a potem mój umysł zaczyna swoją codzienną wędrówkę.

Z pracą to jaja wogóle. Miałam w środę ocenę roczną (korpo klasyk). Przygotowałam się do niej na 45 min przed spotkaniem (mamy na to 3 tygodnie...) bo przecież ja NIE MAM CZASU ;) no i zaskoczenie, bo dostałam na pograniczu meeting expectations/exceeding expectations. Bardziej w kierunku exceedeing. Oraz laurkę: "wzbudasz zuafanie, dowozisz, masz bardzo dużą wiedzę, bla bla bla". Hehe. No nie powiem, miło mi się zrobiło ale przysięgam.. ja przez ostatnie 3 miesiące NIC nie robię konstruktywnego. Jestem reaktywna max. Minimum. Jakbym nie miała czego innego na głowie, to byłaby inna historia. W każdym razie fajnie, że spokojnie w tym temacie chociaż.

Plan był trzymać teraz dietę na 1000%. 85 gr białka dziennie, pół kilo warzyw dziennie. I d***. Nie mam apetytu. Jem z rozsądku i na siłę aby jakoś wcisnąć te garście supli po każdym posiłku. Wczoraj do 12:00 rano nic, potem grzanka gryczana z sardynkami, po której zwymiotowałam :/ Ok 14:00 wmusiłam w siebie 2 jajka z pomidorami (niby szakszuka ale bardziej breja) i koktajl owocowo - białkowy. I wieczorem trochę sushi bo akurat poszliśmy do znajomych. Dziś: rano owsiankana siłę, teraz krem z zielonego groszku z grzankami i pestkami dyni i 2 vasy z masłem orzechowym. Niby lepiej.

Trzymajcie kciuki za jutrzejszy monitoring. Ja trochę nie wierzę, że to się dzieje.

38 dpt

13 mm dzieciaczka w brzuszku rośnie 🥰

Ciąża jest młodsza niż wynika z transferu ale z córką też tak było więc już tak nie panikuje.
Odstawiam acard i powoli będę schodzić też z innych leków. Mam rozpiskę do końca marca.

Oby teraz było spokojniej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)