13 dc (37 cs)
Ten cykl jest idealny. Przytulamy się z mężem co dwa dni, staramy się wysypiać, nie byliśmy chorzy, zdrowo się odżywiamy, zaczęliśmy używać żelu ferti lily (był dość drogi - zobaczymy czy wart swojej ceny).
Wczoraj był też Chrzest Święty mojego bratanka. Zostałam drugi raz Matką Chrzestną. Tuliłam wczoraj mojego chrześniaka i marzyłam, że za 9 miesięcy będę tak tulić swoje dzieciątko.

"Co mi tutaj po tym, że będę Ciebie chcieć
A może niebo chciało Cię bliżej mieć..."

16 stycznia 2023, 13:17...
"Niestety, nie mogę znaleźć bicia serca, płód zatrzymał się na 7tygodniu, przykro mi" - słowa lekarza, po których na chwilę zatrzymało się też moje serce, żeby po kolejnej chwili rozpadło się na milion kawałków.

Nie tak miało być, przecież miałeś rosnąć Maluszku, przecież miałeś przynieść nam ogrom szczęścia... Przecież tak bardzo na Ciebie czekaliśmy i pokochaliśmy Cię jeszcze przed Twoim pierwszym biciem serduszka.

A dzisiaj?
Dzisiaj niestety czekamy aż będziesz gotowy żeby pożegnać się z nami. Opuścisz swój bezpieczny dom, swoją bezpieczną przystań, gdzie miałeś rosnąć przez najbliższe parę miesięcy, żeby na koniec urodzić się i poznać swoich rodziców.

Byłeś moim największym skarbem, największą miłością, jeszcze Cię dobrze nie poznałam, a już kochałam Cię bezgranicznie. Dziś razem ze stratą Ciebie, straciłam kawałek siebie i juz nigdy on do mnie nie wróci.

Choć Twoje serduszko przestało bić już parę dni temu, to po ostatnim zobaczeniu Cię dzisiaj na USG każdy następny 16 stycznia będzie mi się tylko kojarzył z wielkim bólem, stratą i tęsknotą.

Byłeś i zawsze będziesz moim pierwszym wymarzonym dzieckiem, moim Maluszkiem.

Dzisiaj niestety muszę Cię pożegnać, bo oprócz bycia moim dzieckiem, wybrałeś bycie moim małym Aniołkiem.

Żegnaj Maluszku, opiekuj się mamą i tatą, gdziekolwiek jesteś prześlij nam dużo siły.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2023, 16:11

Emka06 Nasza historia 19 stycznia 2023, 20:35

8dc
Zaczynamy działać. Mam w sobie spokój - jak to zawsze u mnie bywa w pierwszej połowie cyklu. Nie liczę za bardzo na ten miesiąc, bo przez grudniową gorączkę męża wydaje mi się, że wszystkie plemniki się usmażyły 🙈 Moje TSH też mnie przybiło, bo myślałam, że u mnie wszystko pod kontrolą. Idąc do ginekologa w kwietniu 2022 miałam TSH na poziomie 2,34, więc nie było źle, ale do starań dobrze było je obniżyć. Przepisany Euthyrox25 i jazda. Co dwa miesiące sprawdzałam wynik. Sukcesywnie sobie spadał. W sierpniu 2022 TSH wyniosło 1,41, więc idealnie. W listopadzie kolejna kontrola - 0,68. Tu już lekki stresik - czemu tak nisko? Sms do pani doktor i zalecenia, żeby kontynuować branie leku. Chwilę jeszcze brałam, ale w końcu odstawiłam na własną rękę. Kilka dni temu zrobiłam powtórne badanie, byłam przekonana, że TSH odbije, a tu wielki szok - 0,24. I tak tkwię teraz w martwym punkcie, nie wiedząc co robić. Ginekolog nie odpisała. Nie jestem pod kontrolą endokrynologa, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Dostałam namiary na dobrą panią doktor w mojej okolicy. Poczytałam na jej temat - specjalizuje się w leczeniu endokrynologicznych przyczyn niepłodności. Długo nie czekałam, zadzwoniłam się zarejestrować. Spytałam o najwcześniejszy termin i tu kolejny szok: MAJ. Szok, przecież to wizyta prywatna. No trudno, poczekam w nadziei, że do maja nie będę potrzebować tej wizyty.
*
Piszę ten pamiętnik, bo liczę na to, że kiedyś, jak już zostanę mamą, wrócę tu, uśmiechnę się i przepełni mnie wdzięczność, że mogę tulić swoje wyczekane dziecko. A gdy nadejdzie ciężki dzień, gdy będzie brakowało siły, wrócę tu znowu i przypomnę sobie jak bardzo o to walczyłam. Czas starań jest dla mnie trudny i chyba nigdy nie będę go miło wspominać. Ekscytacja już dawno minęła, a zamiast niej pojawiło się zwątpienie. Niemniej, te starania uczą mnie pokory i cierpliwości, której tak bardzo mi brakowało. Zawsze osiągałam to, co sobie zaplanowałam, dlatego tym trudniej znoszę comiesięczną porażkę. Wierzę jednak, że wszystko dzieje się po coś, że każde wydarzenie kształtuje nasz charakter. I widzę, że te starania kształtują też nasze małżeństwo. Może gdyby udało się od razu to nie dostrzegłabym w moim mężu tego, co widzę teraz. Wiedziałam, że jest super facetem (przecież za niego wyszłam 😉), ale podczas tych starań poznaję i doceniam go jeszcze bardziej. Jak coś robi to daje z siebie wszystko. I tak też jest w przypadku starań - daje z siebie 100%. Łyka wszystkie suple, przekonał się do soku pomidorowego, psychicznie już szykuje się na badania, które go czekają. Powiedział mi, że zrobi wszystko, żeby się nam udało. I za każdym razem, gdy pytam go: "Myślisz, że będziemy mieć dzieci?" - odpowiada z taką pewnością w głosie, że ja mu wierzę. Skoro on w to wierzy, to ja też. Kiedyś zostaniemy szczęśliwymi rodzicami ❤️🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2023, 20:40

Spuromix A może to już czas? 25 stycznia 2023, 08:23

Prześpię połowę swojej ciąży.....

Czuję się fatalnie....
od kilku dni umieram... Jak nie zjem jest mi niedobrze jak zjem to żygam, przespała bym całe dnie, osłabienie i zadyszki do tego czuję się jak w zaawansowanej ciąży. Każdy ruch to eksplozja w cyckach, a nie daj boże jakiś dotyk to aż się zwijam tak bolą, że aż palą.
Teraz jeszcze złapałam opryszczkę i katar ehhh ale dla groszka wszystko :)
Zmieniły się mi maksymalnie smaki, odrzuciło mnie od słodkiego po kwaśnym mam zgagi a po gorzkim mam kaca XD
Podobno na początku brzuch nie rośnie a mnie zaczyna wszystko cisnąć i ugniatać, a jak mnie ugniata to jest mi niedobrze i tak w kółko XD W sumie to lepiej ciążę przespać niż przewisieć nad kiblem, co chyba zbliża się wielkimi krokami bo z rana jak się przebudzę to muszę pędem biec do lodówki coś na szybko zjeść inaczej wymiotuję....

Mąż się śmieje i twierdzi, że boi się co będzie później a ja mnożę na to że to tylko początki są trudne :P

Zaczynają się zachcianki i już wiem skąd one się biorą! tak! to nie są zachcianki to jest szukanie co w tym momencie zaspokoi chęć na coś dobrego, bo jeżeli kiedyś była to kostka czekolady teraz może się okazać że jest to marynowana pieczarka. Mężu tkwi w tym ze mną :D kupujemy soczek wypija pół butelki i twierdzi że jesteśmy w ciąży więc musimy się nawadniać :D szkoda że nie działa to w każdym aspekcie a tylko w tym zachciankowym :D

Powiedzieliśmy o ciąży mojej mamie. Ucieszyła się, troszkę tak jakby z opóźnieniem złapała co się kroi ale w końcu złapała :D jak jej powiedzieliśmy to podkreśliliśmy żeby zatrzymała na razie tą informację dla siebie bo jest to malutka ciąża i w dodatku zagrożona i oczywiście się wygadała bratu XD on znowu nie bardzo się ucieszył że będzie wujkiem :P znowu jego kieszonkowe pójdzie na zaspokojenie wnusia lub wnusi XD

Nie mogę się już doczekać wizyty we wtorek.... Mam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce... Dopiero co widziałam tą małą kropeczkę a już minął tydzień i zaraz kolejny.... Rany jeszcze tyle do zrobienia a czas leci....
Chcę zabrać męża na jedno USG niech zobaczy co zmajstrował i niech go to troszkę kopnie do działania bo na dzień dzisiejszy chyba jeszcze nie do końca dowierza że to się stało, że już niedługo będziemy tulić swoje małe szczęście.

41 dc
Wczoraj przyszły wyniki na przeciwciala przeciw plemników No i ujemne zdziwiona bylam bo myslalam ze skoro na koncie 0 ciaz to znalazłam powod ale jednak nie... masakra mam dość...
Wczoraj dostałam jakiegoś delikatnego plamienia i myslalam ze się rozkreci ale wieczorem cisza już... jak do 8 sie nic nie zadzieje to ide na badania bo serio juz nwm o co chodzi 😔 ten mój organizm ewidentnie w konia mnie robi...

Zosis Pamiętnik starań Zosi 25 stycznia 2023, 09:43

17 dc, owulacji nie było
Cieszę się, że trafiłam do obecnej ginekolog. Nie żałuję tych 200 zł za wizytę. W końcu czuję, że ktoś chce sprawdzić, dlaczego nie możemy doczekać się Maleństwa. No, ale po kolei...

Wczoraj byłam na monicie. Miałam nie iść, bo przecież ❤️ i tak nie było, ale stwierdziłam, że chociaż skonsultuję wyniki swoje i Męża. Zakładałam, że usłyszę, że jestem już po owu i cykl stracony przez tę cholerną kłótnię, a tutaj... Owulacji jeszcze nie było!😯 W opisie USG: "Trzon macicy w przodozgięciu AP 36 mm, jednorodny echogenicznie. Endometrium jednorodne echogenicznie grubości 9 mm. Obydwa jajniki prawidłowych rozmiarów i echogeniczności. W rzucie jajnika lewego pęcherzyk wzrastający 14 mm. Zatoka Douglasa wolna." Owulacja, wg przewidywań Pani Dr. powinna być w okolicach 31.01/1.02 lub może się zdarzyć cykl bezowulacyjny - obserwować. Pęcherzyk jest, więc jest szansa, że jeszcze urośnie i pęknie. Generalnie rozmawiałam z Panią Dr. o tym, jak wygląda mój cykl obecny i prawdopodobnie mogło być tak, że organizm zbierał się do owulacji, ale przyszła burzliwa kłótnia z Mężem, organizm dostał strzał z prolaktyny i owulacja w związku z tym się przesunęła. Oczywiście, pęcherzyk może też już nie pęknąć, skoro nie pękł standardowo, ale tego póki co nie zakładamy - jest wzrastający, więc niech rośnie i pęka.

Dostałam skierowanie na HSG do szpitala. Rozpoznanie: "niepłodność pierwotna". Jakbym dostała w twarz. Serio, póki nie wybrzmiało to nigdzie, to jakoś po prostu się nie udawało, a teraz jest to już nazwane... No nic... Trzeba walczyć. Zrobiłam od razu wczoraj posiew, mam dorobić jeszcze AMH i umawiać się do szpitala po 🐒.

Skonsultowałam też wyniki nasienia Męża. Dostał skierowanie na badania: morfologię krwi, FSH, LH, estradiol, prolaktyna, TSH, testosteron. Na poprawę nasienia (w związku z dużą liczbą leukocytów) - antybiotyk - Doxocyklinę. Z wynikami pojawić się po moim HSG.

Coś tam więc jest zaplanowane. Muszę to sobie jeszcze poukładać w głowie. Póki co spisałam to trochę chaotycznie. Muszę to przemyśleć i poukładać "po swojemu".

***
Między mną a Mężem nadal cisza. Chociaż jakby mniejsza, mniej wybrzmiewająca. Idzie ku dobremu. No bo jakże inaczej? Ale kiedy będzie dobrze, to jeszcze nie wiem. Uda się przed owulacją?

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 27 stycznia 2023, 09:00

Updated: plamienie

Emka06 Nasza historia 29 stycznia 2023, 21:46

18dc
Dziś 3dpo, ale to tylko moje domysły, bo nie mierzę temperatury, nie robię owulaków i nie sprawdzam śluzu. Moim wyznacznikiem jest ból owulacyjny oraz zauważalna zmiana w śluzie podczas ❤️. Ten miesiąc był bardzo intensywny pod kątem starań, więc mam w sobie dużo nadziei na szczęśliwy finał tego cyklu. Z drugiej strony minął dopiero miesiąc od choroby męża, co trochę studzi moją nadzieję. Ale może akurat, zobaczymy🤞
*
Mała aktualizacja na temat mojej tarczycy. Zdecydowałam się na teleporadę z panią endokrynolog, którą znalazłam na Znanym Lekarzu. Miała dobre opinie, więc zaryzykowałam, choć płacenie 250 zł za wizytę, na której lekarz nie wykona nawet USG brzmiało absurdalnie. Pani doktor przejrzała moje wyniki i uspokoiła mnie, twierdząc, że reszta wyników jest w normie i nie powinnam się negatywnie nakręcać. Zaleciła powtórzenie TSH po 8 tygodniach, a w międzyczasie mam zacząć suplementować jod, którego nie zawierają moje witaminy prenatalne. Nie żałuję tych wydanych pieniędzy, bo pani doktor odpowiedziała na wszystkie moje pytania, rozwiała wątpliwości, a przy tym podniosła mnie na duchu. Wybrałam się też na USG tarczycy. Lekarz, u którego byłam nie jest endokrynologiem, lecz chirurgiem, ale specjalizuje się w wykonywaniu USG. Dzięki temu czas oczekiwania na wizytę nie był tak długi, jak w przypadku endokrynologa. Pierwszy i ostatni raz na USG tarczycy byłam 3,5 roku temu. Wtedy moja tarczyca nie wyglądała ciekawie - mała torbiel, niejednorodny obraz tarczycy sugerujący Hashimoto i wielkość tarczycy w górnej granicy normy. Lekarz zlecił wówczas wykonanie pakietu tarczycowego i jeśli wyniki z krwi byłyby nieprawidłowe - wizyta u endokrynologa, a jeśli wszystko byłoby okej - kontrola za rok. Wyniki z krwi były dobre, więc nie poszłam do endokrynologa. Czas upływał, a ja odwlekałam w czasie ponowne USG. Ostatni wynik TSH zmotywował mnie do umówienia wizyty. Stresowałam się okropnie, wiedząc, że na ostatnim USG obraz tarczycy był niezbyt zadowalający, a do tego doszło to moje niskie TSH. A tu.. miłe zaskoczenie. Doktor spojrzał na opis USG, który ze sobą wzięłam i stwierdził, że wszystkie zmiany się wycofały. Tarczyca o prawidłowych wymiarach, torbiel zniknęła, obraz tarczycy jednorodny ❤️ Lekarz nie znalazł nic nieprawidłowego i życzył powodzenia w staraniach. Jestem więc wstępnie przebadana i zdecydowanie spokojniejsza. Wizytę u endokrynologa w mojej okolicy mam umówioną na maj (najszybszy termin) i póki co jej nie odwołuję. W lutym mam umówioną wizytę u ginekologa. Muszę zrobić w końcu USG piersi, bo ostatnie badanie miałam 1,5 roku temu. Niekończące się wydatki. Jakiś czas temu moja ciężarna znajoma narzekała, że te wizyty u ginekologa są strasznie kosztowne. Ja zapłaciłabym każde pieniądze za wizyty, na których mogłabym obserwować moje rozwijające się dziecko. Ale cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mam nadzieję, że niedługo dołączę do mojej znajomej, a nasze dzieci będą mogły razem dorastać 🤍

Po wizycie. Widziałam dzidka <3 wygląda zdrowo, ruszał się!

Dzień 2.
Czekam.
Już wczoraj rano odstawiłam luteinę. I czekam.
O 4:00 obudziły mnie skurcze jak na okres, nie mogłam już później zasnąć. Póki co nie mam jeszcze żadnego krwawienia, nawet plamienia. Ale czekam. Skoro są skurcze to ciało powoli zaczyna rozumieć, że musi działać żeby wyrzucić to, co już się skończyło.
Po odstawieniu luteiny zrozumiałam, że to ona była odpowiedzialna za te ciążowe objawy, nie Maluszek. Dzisiaj po jej odstawieniu nie bolą mnie już piersi, nie czuję mdłości, nie czuję zmęczenia. Został tylko ból i pustka w sercu, tego nie naprawię lekami.
Czekam...
Od wczoraj jestem wrakiem człowieka, nie jem, leżę i patrzę się w ścianę.
Narzeczony rozumie, wspiera, ale jeszcze nie był związany z Maluszkiem tak bardzo jak ja, więc myślę, że jemu jest łatwiej...
L4 póki co na tydzień, w przyszłym tygodniu mam iść do ginekologa, sprawdzić czy wszystko się oczyściło, o ile oczywiście to wszystko zacznie się samoistnie. Jak nie to pewnie na wizycie będziemy wybierać inną opcję...
Chciałabym żeby już się zaczęło. Maluszka już i tak tam nie ma. Nie mogę patrzeć na swój brzuch, nie mogę go dotknąć, bo wiem, że już i tak jest za późno, że już straciłam szansę na to żeby poczuł jak bardzo go kocham.

Płaczę.
I czekam...

Zosis Pamiętnik starań Zosi 17 stycznia 2023, 10:56

9 dc, owu powinna być w ciągu tygodnia
W czwartek Mąż ma badanie nasienia. Jakkolwiek to zabrzmi - trochę się boję. W sumie nawet nie wiem, czego dokładnie. Po prostu. Obiektywnie, wiem, że nie ma czego - jeżeli wyjdzie coś nie tak, jak powinno, to przynajmniej będziemy wiedzieli, na czym stoimy i co robić dalej. Po prostu... Czytałam tu, na OVU, wiele historii, gdzie facet dbał o siebie, trenował, jadł zdrowo, nie pił, nie palił i wyniki nie były wcale fajne. U nas jest z tym wszystkim katastrofa - piwko wjeżdża często za często, są papierosy (choć od roku przynajmniej "tylko" GLO), a ulubione jedzenie ma niewiele wspólnego ze zdrowym. Na szczęście grzecznie łyka Nucleox i kwasy omega, więc chociaż tutaj plus. Mam nadzieję, że jednak nie będzie najgorzej... 🙏Mój Mąż nie umie rozmawiać. Jeśli coś wyjdzie nie tak obawiam się... kryzysu chyba. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko było dobrze.🙏

Hach Być dobrej myśli? 17 stycznia 2023, 08:51

9 dc.
Wczoraj wykonałam test owulacyjny (polecany na forum z Rossmanna), który wyszedł negatywny. W tym drugim okienku wyszla mi kreseczka, ale bardzo jasniutka. Mam tak już od paru dni. W nocy natomiast zaczął mnie "boleć" jajnik lewy, a później nieco prawy. Zastanawiam się, czy to owulka, czy z jakiegoś innego powodu 🤔 Dziś rano śluz płodny, rozciągliwy, przeroczysty i wygląda jak białko jajka kurzego. Rano oczywiście ❤ po zmianie popołudniowej, po prqcy oczywiście poprawimy 🤣
Myślicie, że to był bol zwiastujacy owulacje? Dziś też zrobie test, tylko koło południa i zobaczymy. Pierwszy raz je robię, więc nie wiem jak to powinno wyglądać. Ale nie spinam się, bo przecież to dopiero drugi miesiąc starań.
W grudniu byłam chora i brałam antybiotyk, więc wymyśliłam sobie, że przez to może nam się nie udało w pierwszym cyklu.

Nadal jestem dobrej myśli! Wręcz podekscytowana.

EDIT.
Robiłam test na owulacja. Wyszedł (chyba) pozytywnie, ale to nie jest jeszcze szczyt. Myślę że pewnie dzis wieczorem albo jutro będzie szczyt owu. Będę kontrolować to i męża ❤❤🤣


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2023, 13:04

Nie spałam całą noc. 2 h od 4:00 do 6:00. I to nie z nerwów a z pobudzenia przez tą stymulację. Jestem strasznie jakoś nakrecona. Dzisiaj meliska i melatonina i oby przespać noc 🙏

Rano mnie wcisnęli na konsultacje z anestazjologiem i jestem nią miło zaskoczona - bardzo dokładny wywiad, poświęcony czas, wszystko elegancko wytłumaczone. Nie to co w szpitalu przed laparo (hehe). W sumie to się dziwię, że mnie tam nie uśmiercili w tym całym bajzlu.

No i wisienka na koniec. Hormony. Zgodnie z moimi przewidywaniami estradiol szybuuujeeee w kosmos. Wyniki z wczoraj:
E2: 1778,2
LH: 0,74
Prog: 0,17

Rozmawiałam z lekarzem już. Rekovelle tylko delikatnie zmniejszyli bo ważniejsze aby tam wszystko rosło i dojrzało niż transfer teraz. Ja się poza tym pobudzeniem czuję generalnie ok. Więc no nie wiem. Nie analizuję już dzisiaj bo mi głowa pęka. Siadam do maili, musze popłacić kilka rzeczy, a wieczorem może przejdę się na jogę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2023, 17:06

Zosis Pamiętnik starań Zosi 18 stycznia 2023, 16:06

10 dc
Dobrze, że jutro i w piątek wzięłam wolne. Jakiś taki 💩 dzień mam dzisiaj w pracy. Dwa dni wolne + weekend może pozwoli nabrać dystansu i wszystko sobie w głowie poukładać. Nie chodzi o to, że mam jakiś nawał pracy. Wręcz przeciwnie. Po grudniu i początku stycznia jest wręcz "HI LIFE". W dodatku szef zdjął ze mnie dzisiaj część obowiązków i przerzucił na asystentkę... I chyba to właśnie spowodowało, że czuję się tak jakoś 💩... Nie wiem, co o tym myśleć. Nie, żebym nie lubiła mieć czas na kawkę ☕w pracy, ale jednak...

Jutro rano badanie nasienia Męża. Dobrze, że umówiliśmy się od rana (mamy wizytę na 8:00). Zrobimy to badanie i "będzie z głowy". Stres jest. Z mojej strony na pewno. Z Męża? W sumie nie wiem. Wczoraj tylko mnie zapytał, na którą mamy tam być. Wieczorem spojrzał na piwko i mówi do mnie: "ta perełka się do mnie uśmiecha"... 🤣 To się tak będzie uśmiechała do czwartku co najmniej. I koniec tematu. Ciekawa jestem, co ten mój Chłop ma teraz w głowie, skoro ja się stresuję, ale nie ma szans, że jakkolwiek to z Niego wyciągnę. Zresztą nawet nie zamierzam próbować. Sam musi chcieć. Także czekamy do jutra. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło dobrze.🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2023, 16:07

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 27 stycznia 2023, 09:18

9dpo
Totalnie nic mi nie dolega.. także nawet nie mam czym wkręcać sobie ewentualnej ciąży.

Jutro jadę oglądać suknie ślubne, bo przyjaciółka wybrała mnie na swoją świadkowa (ślub 14.10.23). Jakby się udało w tym cyklu to byłby to przewidywany okres porodu 😅
Niestety wybrała sobie salon 150km od Szczecina, a więc podróż zaczynamy, o zgrozo, o 7 w sobotę, bo w salonie na 9.
Ale dobrze, wyrwę się głową od codziennych spraw.

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 19 stycznia 2023, 10:45

13dc
Wczoraj spotkanie z dziewczynami bardzo dobrze mi zrobilo, wpadły nawet trzy drineczkk 😁 dobrze się wygadać i posłuchać o innych sprawach. Najważniejsze że chociaż na chwilę oderwalam myśli od pracy i staran. Musimy to robić częściej !
Śluz cały czas jest piękny, test owulacyjne nadal negatywne ale ciemnieją z dnia na dzień. Narazie robię po jednym po pracy.
Rano byłam w laboratorium i zrobiłam TSH, FT3, FT4, mam nadzieję że do popołudnia dostanę wyniki, bo o 16:30 mam ginekolog i zrobimy monitoring.
Lewy jajnik pobolewa od 3dni. Dziewczyny, może wy mi pomożecie. Kiedyś miałam kilka torbieli na lewym jajniku właśnie. Czy możliwe jest, że co miesiąc w trakcie owu i przed okresem może boleć mnie tylko lewy jajnik? Nie mam tak, że na zmianę mnie boli prawy i lewy. Najczęściej boli mnie lewy. Czy to może być od tego że jest dużo zrostów na nim i jak rośnie w cyklu to boli tylko ten jeden? Boję się, że jajeczka rosną tylko w lewym który właśnie średnio wypuszcza te jajeczka...
Odebrałam dziś z paczkomatu żel conceive, już się grzeje na wieczór, będziemy aplikować i próbować 😁

Edit: 14:00
Wyniki
TSH: 1,26 (0,27-4,20)
FT3: 3,37 (2,00-4,40)
FT4: 1,30 (0,93-1,70)

Edit 18:30
Muszę muszę, bo się udusze !
Jestem po wizycie iii ... Ciałko żółte jest, tzn że owulacja była i to z lewego jajnika. Płynu brak, endometrium też ok jak na ten dzień cyklu.
Ale przy badaniu drugiego.. aż nie mogłam uwierzyć. Gotowe jajo 16mm, wygląda że mam podwójna owulację w tym cyklu.
Kamień z serca. Tak się bałam że nie jajeczkuje z lewego jajnika, a owulacja była ( dziwne że tak wcześnie, musiała być albo wczoraj albo przed wczoraj, chociaż dr nie była w stanie powiedzieć kiedy. Ja wnioskuje po temperaturze, chociaż nie wiem ile płyn po owulacji się utrzymuje. Dziś nic nie było, tylko ciałko żółte. To ta obecność płodnego śluzu już w 9dc świadczyła o owulacji najprawdopodobniej. Po zbadaniu szyjki obie sprawdziliśmy śluz, już jest poowulacyjny.
Ale w ogóle jaki szok, jest szansa na bliźniaki 😁✊ a u mnie w rodzinie moja mama jest bliźniakiem, kuzynka też urodziła bliźnięta, także prawdopodobieństwo jest całkiem spore..
Uśmiech nie schodzi z twarzy mimo że dostałam ochrzan od mojej dr że za dużo o tym myślę i powinnam wyluzować 😁😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2023, 18:35

Swiezynka Blastocysta 5.2.2. jest juz ze mna 🥹❤️🙏

Wiem, ze moze byc roznie ale dzisiaj jestem przeszczesliwa, spokojna i pelna nadzieji.
Reszta Zarodeczkow dalej pod obserwacja, na dzis tylko jeden utworzyl blastke. Ale liczymy jeszcze na jakies ❄️❄️❄️

336 dni szczęścia ❤️‍🔥
48 tydzień mojego cudu !
Mamy 11 kg szczęścia i jesteśmy 247 dni w domu !

Mamy 11 miesiąc życia, pierwszy dzień mamy z dwójką dzieci 🥳‼️ Mój pierwszy inny dzień mamy, mój pierwszy dzień z dwoma uśmiechami z czterema rączkami, po prostu z Wami moje dzieci ! Dziękuję że jesteście za siłę która mi dajecie i radość, jesteście moim szczęściem.

Nela jest po prostu cudem, moim cudem. Mój syn, nie wiem ale jest po prostu perfekcyjny, nie wiem jak sobie zasłużyłam, czym, że mam ich tu przy sobie takich perfekcyjnych, takich moich.

Pierwszy wyjazd do Polski zaliczony, Nela poznała dziadka (mojego tatę) przez chwile była zachwycona, skończyło się płaczem .. 🤷‍♀️ poznała pradziadków, kuzynów, była zachwycona. Cóż wróciłyśmy do szarej rzeczywistości żeby mieć tylko siebie.

Nela siedzi sama, obraca się z plecków prawie na brzuszek, robi papa i reaguje na swoje imię, je co popadnie, naprawdę je wszystko z rozszerzeniem diety nie mamy problemu bo je wszystko, dosłownie wszystko 😂🫣 ma niebieskie oczka choć jedno jest trochę zielone, po mnie 😉 ma dość długie kręcone włosy, to napewno po mnie 😂 gaworzy, gaduli, śmieje się, je stopy 🦶 zaraz kończy rok, a ja nie wiem gdzie ten czas uciekł .. Rozwija się prawidłowo, wszystkie badania są lepiej niż w porządku. Czekamy na wizytę u okulisty niedługo będziemy wiedzieć czy operacja się udała i czy Nelka potrzebuje okularów, jak na moje „oko” jest w porządku 😌 zobaczymy.

Ja ? Ja wróciłam do pracy na wieczory, mąż ? Matko w dzień w dzień ma pretensje że Nelka mu płacze i nie chce spać, tęskni, tęskni za mną i to jego wina bo to on stwierdził że ja chciałam dziecko i ja mam się nim zajmować to się zajmuje i Nelka po prostu tęskni..
koszmar, dlaczego mnie nie może teraz wspierać gdy dla mnie powrót do pracy też jest ciężki, zostawić Nele też mi ciężko 😥 nadal czuje się winna temu co się wydarzyło, nadal gdzieś tam w głowie siedzi ten strach 😧 i wiecie co ? Jestem zmęczona 😥 nie dziećmi, on mnie męczy, wkurza i doprowadza do wątpienia, przez niego wątpię że jestem wartościowa i w to że jestem dobra, przez niego gdzieś tam jest to uczucie że nie zasługuje na to co mam.. powinien mnie uskrzydlać, uczyć latać .. jestem zmęczona …
IMG-3531.jpg IMG-3479.jpg IMG-3416.jpg IMG-3062.jpg

16 cs, ale w sumie bez szalonych starań 😜

O ja, jaki fajny miesiąc, bez stymulacji, bez testów owu, bez szukania sensacji owulacji 😎

W tym miesiącu mam się stawić między 18-25dc na wizycie w Invimedzie.

Skoro mamy się stymulować do IVF w przyszłym cyklu to stymulacja w tym miesiącu nie miałaby żadnego sensu. Jajniki sobie odpoczną.

Z badań do kolejnego etapu brakowało nam:
- biocenozy pochwy (badanie straciło ważność)
- pcr chlamydia z szyjki (badanie straciło ważność)
- amh (wyszło mi 5,1 🙁, jakieś duże w sumie)
- kariotypy u obojga

Bez stymulacji to nawet ciężko mi powiedzieć czy owulacja była, niby coś się składało na to, ze będzie, bo sluz taki owulacyjny. Alee.. jakoś zmian dla drugiej fazy cyklu nie obserwuje, wiec może jednak bezowulacyjny. Przytulanki były, ale tak dla zasady, bo bejbik w takim cyklu to musiałby być ósmy cud świata 🤪

W piątek 20.01 wizyta i dowiem się jak tam dalej z naszym planem.

Ostatnio słuchałam mądrego wywiadu na spotify z prof. Kurzawa, który powiedział, ze przy invitro z prawidłowych 3 genetycznie zarodków, szansa ciąży u partnerów w prawidłowym wieku (do 35r.z), do 3 transferów wynosi 90%.
Podbudowałam się! Czyli przy trzech transferach mogę liczyć, ze w końcu się uda:

Kurcze, kiedyś myślałam, ze in vitro to taka daleka rzeczywistość, ze nawet nie będę musiała sobie takimi procedurami głowy zaprzątać, ze ten temat nie będzie mnie dotyczył.

Dzieje się..

Docent P. Wysłał mi zalecenia- znowu intralipid a raczej Smoflipid bo to jakaś nowa wersja intralipidu… próbuje ogarnąć lek w aptece- wiadomo problem jest.. a jakżeby inaczej.. dzis mam wizytę monitoring cyklu przy lametta- zobaczymy.. nie nastawiam się, bo powinnam na tym etapie już być po 1 wlewie a w owulacje mieć drugi- owulacje może będę mieć pod koniec tygodnia, wiec raczej ciężko ogarnąć wlew do tego czasu.. także taki cykl bo cykl.. dobrze ze Doktor Anioł w lutym… to mysle podzialamy już konkretnie..
Mam za to nowy problem dłoń mi puchnie, dretwieje, boli.. od wczoraj ruszyło leczenie.. pierwsze podejrzenie mnie zwaliło z nóg- zakrzepica 🤷‍♀️🤦‍♀️ odrazu mutacje moje mi się przypomniały.. ale niby wykluczone.. w poniedziałek mam neurologa.. miałam wracać do pracy, ale wezmę zwolnienie lekarskie i jeszczcze jakiś czas będę w domu z Młodzieńcem moim. Wiadomo, ze trochę mi głupio w pracy, ale co zrobić, jak się tak wszystko nie składa… będę widzieć ile mi zajmie diagnostyka.. i co to za cholerstwo jest.. wcześniej jeszcze miałam bóle nóg takie jakby mi ktoś żyły ciągnął… sypie się… prawa reka średnio sprawna i bolącą- średnio jest.. nie umiem nawet obrączki ubrać.. tez mam od dłuższego czasu jakos psychicznie gorzej… wejście w nieplodnosc- oby to było teraz ostatni raz.. czekam na szczęśliwy rozwój sytuacji..
Edit- cykl do skasowania.. nic nie rośnie.. także czekamy na lutowa klinikę..


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2023, 08:32

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)