9dpo
Totalnie nic mi nie dolega.. także nawet nie mam czym wkręcać sobie ewentualnej ciąży.
Jutro jadę oglądać suknie ślubne, bo przyjaciółka wybrała mnie na swoją świadkowa (ślub 14.10.23). Jakby się udało w tym cyklu to byłby to przewidywany okres porodu 😅
Niestety wybrała sobie salon 150km od Szczecina, a więc podróż zaczynamy, o zgrozo, o 7 w sobotę, bo w salonie na 9.
Ale dobrze, wyrwę się głową od codziennych spraw.
13dc
Wczoraj spotkanie z dziewczynami bardzo dobrze mi zrobilo, wpadły nawet trzy drineczkk 😁 dobrze się wygadać i posłuchać o innych sprawach. Najważniejsze że chociaż na chwilę oderwalam myśli od pracy i staran. Musimy to robić częściej !
Śluz cały czas jest piękny, test owulacyjne nadal negatywne ale ciemnieją z dnia na dzień. Narazie robię po jednym po pracy.
Rano byłam w laboratorium i zrobiłam TSH, FT3, FT4, mam nadzieję że do popołudnia dostanę wyniki, bo o 16:30 mam ginekolog i zrobimy monitoring.
Lewy jajnik pobolewa od 3dni. Dziewczyny, może wy mi pomożecie. Kiedyś miałam kilka torbieli na lewym jajniku właśnie. Czy możliwe jest, że co miesiąc w trakcie owu i przed okresem może boleć mnie tylko lewy jajnik? Nie mam tak, że na zmianę mnie boli prawy i lewy. Najczęściej boli mnie lewy. Czy to może być od tego że jest dużo zrostów na nim i jak rośnie w cyklu to boli tylko ten jeden? Boję się, że jajeczka rosną tylko w lewym który właśnie średnio wypuszcza te jajeczka...
Odebrałam dziś z paczkomatu żel conceive, już się grzeje na wieczór, będziemy aplikować i próbować 😁
Edit: 14:00
Wyniki
TSH: 1,26 (0,27-4,20)
FT3: 3,37 (2,00-4,40)
FT4: 1,30 (0,93-1,70)
Edit 18:30
Muszę muszę, bo się udusze !
Jestem po wizycie iii ... Ciałko żółte jest, tzn że owulacja była i to z lewego jajnika. Płynu brak, endometrium też ok jak na ten dzień cyklu.
Ale przy badaniu drugiego.. aż nie mogłam uwierzyć. Gotowe jajo 16mm, wygląda że mam podwójna owulację w tym cyklu.
Kamień z serca. Tak się bałam że nie jajeczkuje z lewego jajnika, a owulacja była ( dziwne że tak wcześnie, musiała być albo wczoraj albo przed wczoraj, chociaż dr nie była w stanie powiedzieć kiedy. Ja wnioskuje po temperaturze, chociaż nie wiem ile płyn po owulacji się utrzymuje. Dziś nic nie było, tylko ciałko żółte. To ta obecność płodnego śluzu już w 9dc świadczyła o owulacji najprawdopodobniej. Po zbadaniu szyjki obie sprawdziliśmy śluz, już jest poowulacyjny.
Ale w ogóle jaki szok, jest szansa na bliźniaki 😁✊ a u mnie w rodzinie moja mama jest bliźniakiem, kuzynka też urodziła bliźnięta, także prawdopodobieństwo jest całkiem spore..
Uśmiech nie schodzi z twarzy mimo że dostałam ochrzan od mojej dr że za dużo o tym myślę i powinnam wyluzować 😁😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2023, 18:35
Swiezynka Blastocysta 5.2.2. jest juz ze mna 🥹❤️🙏
Wiem, ze moze byc roznie ale dzisiaj jestem przeszczesliwa, spokojna i pelna nadzieji.
Reszta Zarodeczkow dalej pod obserwacja, na dzis tylko jeden utworzyl blastke. Ale liczymy jeszcze na jakies ❄️❄️❄️
336 dni szczęścia ❤️🔥
48 tydzień mojego cudu !
Mamy 11 kg szczęścia i jesteśmy 247 dni w domu !
Mamy 11 miesiąc życia, pierwszy dzień mamy z dwójką dzieci 🥳‼️ Mój pierwszy inny dzień mamy, mój pierwszy dzień z dwoma uśmiechami z czterema rączkami, po prostu z Wami moje dzieci ! Dziękuję że jesteście za siłę która mi dajecie i radość, jesteście moim szczęściem.
Nela jest po prostu cudem, moim cudem. Mój syn, nie wiem ale jest po prostu perfekcyjny, nie wiem jak sobie zasłużyłam, czym, że mam ich tu przy sobie takich perfekcyjnych, takich moich.
Pierwszy wyjazd do Polski zaliczony, Nela poznała dziadka (mojego tatę) przez chwile była zachwycona, skończyło się płaczem .. 🤷♀️ poznała pradziadków, kuzynów, była zachwycona. Cóż wróciłyśmy do szarej rzeczywistości żeby mieć tylko siebie.
Nela siedzi sama, obraca się z plecków prawie na brzuszek, robi papa i reaguje na swoje imię, je co popadnie, naprawdę je wszystko z rozszerzeniem diety nie mamy problemu bo je wszystko, dosłownie wszystko 😂🫣 ma niebieskie oczka choć jedno jest trochę zielone, po mnie 😉 ma dość długie kręcone włosy, to napewno po mnie 😂 gaworzy, gaduli, śmieje się, je stopy 🦶 zaraz kończy rok, a ja nie wiem gdzie ten czas uciekł .. Rozwija się prawidłowo, wszystkie badania są lepiej niż w porządku. Czekamy na wizytę u okulisty niedługo będziemy wiedzieć czy operacja się udała i czy Nelka potrzebuje okularów, jak na moje „oko” jest w porządku 😌 zobaczymy.
Ja ? Ja wróciłam do pracy na wieczory, mąż ? Matko w dzień w dzień ma pretensje że Nelka mu płacze i nie chce spać, tęskni, tęskni za mną i to jego wina bo to on stwierdził że ja chciałam dziecko i ja mam się nim zajmować to się zajmuje i Nelka po prostu tęskni..
koszmar, dlaczego mnie nie może teraz wspierać gdy dla mnie powrót do pracy też jest ciężki, zostawić Nele też mi ciężko 😥 nadal czuje się winna temu co się wydarzyło, nadal gdzieś tam w głowie siedzi ten strach 😧 i wiecie co ? Jestem zmęczona 😥 nie dziećmi, on mnie męczy, wkurza i doprowadza do wątpienia, przez niego wątpię że jestem wartościowa i w to że jestem dobra, przez niego gdzieś tam jest to uczucie że nie zasługuje na to co mam.. powinien mnie uskrzydlać, uczyć latać .. jestem zmęczona …

16 cs, ale w sumie bez szalonych starań 😜
O ja, jaki fajny miesiąc, bez stymulacji, bez testów owu, bez szukania sensacji owulacji 😎
W tym miesiącu mam się stawić między 18-25dc na wizycie w Invimedzie.
Skoro mamy się stymulować do IVF w przyszłym cyklu to stymulacja w tym miesiącu nie miałaby żadnego sensu. Jajniki sobie odpoczną.
Z badań do kolejnego etapu brakowało nam:
- biocenozy pochwy (badanie straciło ważność)
- pcr chlamydia z szyjki (badanie straciło ważność)
- amh (wyszło mi 5,1 🙁, jakieś duże w sumie)
- kariotypy u obojga
Bez stymulacji to nawet ciężko mi powiedzieć czy owulacja była, niby coś się składało na to, ze będzie, bo sluz taki owulacyjny. Alee.. jakoś zmian dla drugiej fazy cyklu nie obserwuje, wiec może jednak bezowulacyjny. Przytulanki były, ale tak dla zasady, bo bejbik w takim cyklu to musiałby być ósmy cud świata 🤪
W piątek 20.01 wizyta i dowiem się jak tam dalej z naszym planem.
Ostatnio słuchałam mądrego wywiadu na spotify z prof. Kurzawa, który powiedział, ze przy invitro z prawidłowych 3 genetycznie zarodków, szansa ciąży u partnerów w prawidłowym wieku (do 35r.z), do 3 transferów wynosi 90%.
Podbudowałam się! Czyli przy trzech transferach mogę liczyć, ze w końcu się uda:
Kurcze, kiedyś myślałam, ze in vitro to taka daleka rzeczywistość, ze nawet nie będę musiała sobie takimi procedurami głowy zaprzątać, ze ten temat nie będzie mnie dotyczył.
Dzieje się..
Docent P. Wysłał mi zalecenia- znowu intralipid a raczej Smoflipid bo to jakaś nowa wersja intralipidu… próbuje ogarnąć lek w aptece- wiadomo problem jest.. a jakżeby inaczej.. dzis mam wizytę monitoring cyklu przy lametta- zobaczymy.. nie nastawiam się, bo powinnam na tym etapie już być po 1 wlewie a w owulacje mieć drugi- owulacje może będę mieć pod koniec tygodnia, wiec raczej ciężko ogarnąć wlew do tego czasu.. także taki cykl bo cykl.. dobrze ze Doktor Anioł w lutym… to mysle podzialamy już konkretnie..
Mam za to nowy problem dłoń mi puchnie, dretwieje, boli.. od wczoraj ruszyło leczenie.. pierwsze podejrzenie mnie zwaliło z nóg- zakrzepica 🤷♀️🤦♀️ odrazu mutacje moje mi się przypomniały.. ale niby wykluczone.. w poniedziałek mam neurologa.. miałam wracać do pracy, ale wezmę zwolnienie lekarskie i jeszczcze jakiś czas będę w domu z Młodzieńcem moim. Wiadomo, ze trochę mi głupio w pracy, ale co zrobić, jak się tak wszystko nie składa… będę widzieć ile mi zajmie diagnostyka.. i co to za cholerstwo jest.. wcześniej jeszcze miałam bóle nóg takie jakby mi ktoś żyły ciągnął… sypie się… prawa reka średnio sprawna i bolącą- średnio jest.. nie umiem nawet obrączki ubrać.. tez mam od dłuższego czasu jakos psychicznie gorzej… wejście w nieplodnosc- oby to było teraz ostatni raz.. czekam na szczęśliwy rozwój sytuacji..
Edit- cykl do skasowania.. nic nie rośnie.. także czekamy na lutowa klinikę..
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2023, 08:32
3 podglad: 11 ladnych pecherzykow !!!! Aaaaaa!!!!!!! 18-22 mm. Konczymy ! Dzis Ovitrelle, w piatek punkcja 🙏 o 8:00 rano.
Drza mi rece nadal z emocji. Powiedzial, ze patrzac na AMH to jakby inny jajnik !!! Jeszcze zobaczymy co z tego bedziw dojrzale ale jest DOBRZE. Nie jakies smutne 2 -3, ale 11.
Pobrali krew na proga i estradiol. Kolejne kroki:
1) teraz dotrwac do punkcji;
2) przezyc punkcje;
3) aby Maz sie spisal na medal;
4) zeby Jajeczka byly dojrzale;
5) zeby sie zaplodnilo ladnie wszystko ❤️🌸🥹
Moj nastroj dzis: 🥹🥹🙏🙏🙏
EDIT:
Estradiol: 2925,1
Progesteron: 0,43
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2023, 15:33
Wracam po przerwie. Od tamtego czasu sytuacja z seksem się poprawiła. Jak się okazało chodziło nie o seks, ale o gotowośc psychiczną po męskiej stronie i inne takie. Te chłopy to są momentami przewrażliwione jak nie wiem co. Gdyby przechodzili przez to co my to by chyba umarli w ciagu pierwszego roku życia jako kobieta. Dobrze że zapisałam notatki we wrześniu, bo zapisałam tam, że bolał mnie brzuch przed okresem. To może być istotna informacja. Od tamtego czasu zrobiłam badanie AMH (7,06), co mnie ucieszyło, bo to wysoki poziom. Niemniej, zaczęłam się bardziej obserwować i przejrzałam historyczne badania USG. W nich było kila razy wspomniane ,,PCO?" jako wskazówka od robiącego USG do lekarza. Powiedziałam o tym Beatce (bo w końcu poszłam do niej prywatnie) i skierowała mnie na pomiar androstendionu. Niestety wyszedł za wysoki (2,14), co by potwierdzało chyba PCO. LH 6,51 i FSH 4,89 - w 3. dniu cyklu, więc raczej tu się zgadza. Zadzwoniłam do niej, bo mi nie odpisała na maila z wynikami i powiedziała, że jeśli andro wyższy to najprawdopodobniej mamy do czynienia z PCO i że kontynuujemy Norprolac i Duphaston od 16.dc.
Wczoraj dostałam okres i zaniepokoiłam się... Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu mam bardziej bolesne pierwsze dni. Pamiętam że przed 30stka to prawie nie czułam, że mam okres. Miałam zawsze PMS, ociężałe nogi przed okresem i w trakcie czasem, ale jakoś nie pamiętam bólu. Nawet nigdy nie nosiłam ze sobą przeciwbólowych, bo naprawdę sporadycznie zażywałam takie leki większość życia. Natomiast wczoraj na wieczór zaczęło mnie bardziej boleć, tak że stwierdziłam, że wezmę nospę max. Akurat ją miałam w domu, bo też pamiętam że kiedyś wzielam nospe na ból, ale nie czułam poprawy więc gdy już potem zdarzyo się, że chciałam wziąć coś na ból to nigdy nospe. Po 1. tabletce coś tam chyba podziałało, coś robiłam w kuchni, malowałam akwarelami, ale ogólnie czułam że mam okres. Potem znowu wzięłam druga, bo zaczął się dyskomfort jakiś większy. Nie wiem czy już psychicznie po prostu nie byłam gotowa na ból... Bo ja mam zdawało mi się wysoki próg bólu. Ostatnio u dentystki zrezygnowałam przy borowaniu ze znieczulenia, bo nie lubię tego drętwienia w ustach po zabiegu, więc spokojnie przetrzymałam całe borowanie bez wspomagaczy. A tu nagle miesiączka i jakoś mi się słabiej zrobiło. Ostatecznie nie poszłam jeszcze długo spać, bo piekłam ciastka i coś tam robiłam, a ból znów się zaczął więc wziełam 3. nospę i juz czekałam żeby zaczęła działąć, bo byłam zmeczona i chciałam zasnąć. Dopiero po godzinie minęło i usnęłam. Natomiast w nocy obudziłam się zlana potem, cała, aż musiałam się przebierać w coś innego. I dzisiaj przypomniało mi się, że to drugi raz gdy tak się zdarzyło w nocy. Nie pamiętam niestety, czy poprzedni raz był w trakcie okresu czy nie.
Dodatkowo wczoraj większość wieczoru chodziłam na sikanie i dwójki luźne. Baaardzo często wizytowałam w toalecie. Niby to też normalne, że podczas okresu chce się bardziej sikać i ma się luźniejsze stolce. Tzn na pewno wiele dziewczyn tak ma, w tym moja koleżanka, ale czuję się zaniepokojona. Myśląc o tych wszystkich objawach opisanych wyżej, zaczęłam się zastanawiać, czy nie mam może endometriozy... No bo skąd nagle te bóle miesiączkowe, nocne poty, luźne stolce? Zaczęłam sprawdzać objawy kliniczne w necie i one oczywiście do wszystkiego pasują, nie są specyficzne w większości 
Z pozytywów to w grudniu odnotowałam pierwszy raz na teście owulacyjnym owulację! Jakiś mały sukces. W styczniu mi się nie udało codziennie testować, gdy był czas i miałam 3 dni luki więc nie wiem czy była owulacja, ale mam przeczucie, że nie. Na USG Beata widziała więcej pęcherzyków, ale jeden rokował na dojrzewanie potencjalne. Niemniej, z ciekawostek powiedziała mi jeszcze, że plemniki mają u mnie utrudnioną drogę, bo mam wąziutkie wejście w szyjce macicy. To tak moimi słowami, chodzi o tę szczelinę w szyjce, która w trakcie cyklu zwiększa się i zwęża i przez którą np. wypływa krew miesiączkowa. Nie czułam się pocieszona. Już i tak nie jest łatwo, a tu jeszcze jakieś wąskie wejście...
Nie wiem co teraz robić. Nie chcę znowu wpaść w paranoję jakąś, ale dotychczas moje przeczucia się sprawdzały, bo tak podejrzewałam, że mam PCO i proszę. Zastanowię się na spokojnie, co teraz, czy badać sprawę endometriozy. Lepiej byłoby wiedzieć i wykryć wcześniej niż się oszukiwać.
6cs 8dpo
Od tego cyklu totalnie udało mi się "zluzować gacie" i przestać siedzieć jak na szpilkach.
Wszystko co związane z planowaniem dziecka zrzuciłam na męża i na dobre mi to wychodzi. On czyta i decyduje w zgodzie z ginekologiem o ewentualnych suplementach, planuje posiłki, a ja je robię (odwieczny problem co na obiad spadł mi z głowy). Zaznacza wykresy z temperaturami i innymi wytrzycznymi, kontroluje objawy.
Kontrola objawów to jest dla mnie hit, bo wyłączyło mój mózg Staraczki i natrętne myśli. Wygląda to mniej więcej tak:
Ja: boli mnie brzuch i jest mi niedobrze.
Kontroler objawów: ok, a porównując do ostatniego bólu przy okresie, gdzie zwnięło Ciebie w kłębek to gdzie jesteś na tej skali?
Ja: no gdzieś tak 3/5pkt
Kontroler: uhm, czyli coś w stylu kopnięcie w brzuch prawie jak okres? I wtedy gdy nie możesz spać w nocy?
Ja: raczej kłucie.
Mąż: czyli mniej?
Ja: no jak porównam już do tego to jest 1/5.... No może 0,5/5 bo nie czuję cały czas.
Kontroler: wzięłabyś tabletkę?
Ja: no nie, bo to tylko mi czasem przeszkodzi jak zakłuje.
Mąż: to nie jest objaw. Mdłości - zwracałaś?
Ja: jest mi niedobrze, ale nie zwracałam.
Mąż: masz odruchy wymiotne? Słabo ci?
Ja: nie, czuję że mi ciężko na żołądku.
Kontroler: to nie ten objaw. Pewnie coś zjadłaś. Chcesz miętowej herbaty?
I tak to się kończy. Ja nie analizuję, nie obrażam się na niego, że może bagatelizować mój ból czy objawy, ale też nigdy nie mówi rzeczy w stylu "wydaje ci się" albo "przesadzasz". Nie wywraca oczami, nie podśmiewa się. Kiedy widzi, że naprawdę cierpię, to jest na każde moje zawołanie.
Dzięki temu unikam stanu zawieszenia w tych okropnych dwóch tygodniach po owulacji, gdzie nagle moje zmysły były ostre jak brzytwa i ciało dawało mi niesamowicie dużo znaków. Przestałam zwracać na nie uwagę. Jasne, że czasem coś poczuję, ale jak potem pomyślę, że miałabym mówić mężowi, a męczy mnie myśl drążenia tematu upierdliwymi pytaniami to ja już sama wiem, że to nie jest mityczny objaw*.
Co do spraw technicznych z monitorem to znowu mnie fajnie zaskoczył. Od pierwszego dnia testowania, który sobie wyznaczy przeznacza szacunkowo 10 kolejnych dni na testowanie (w paczce jest zawsze 20 sztuk testów). Jeżeli szczyt się nie pojawia w pierwszych 10 wyznaczonych dniach to dodaje kolejne 10.
W tym cyklu pierwsze wskazanie było niskie, a później 8 dni wysokich. Został mi ostatni test z pierwszej 10 i myślę sobie, że teraz to już na pewno mi wskaże, że jest wysoki nawet przy szczycie, żeby przeciągnąć i testować dalej.
Ale nie. Ostatni test wyszedł szczyt. Myślę sobie - ekstra, ale czy i tak będzie chciał, żeby sikać na patyk jutro w celu potwierdzenia? Nie. Nie kazał. Z automatu wyznaczył kolejny szczyt i wysoki jako dzień po dwóch szczytach.
Teraz już do końca odczyt jest niski bez testowania. Czekam aż zamryga, że zostały 3 dni do 🩸 i można zrobić pierwszy test ciążowy. (prawdopodobnie będzie to niedziela).
Super - zaoszczędziłam testów na kolejny raz.
Przestałam jakiś czas po owulacji testować parametry szyjki i śluzu przy jej ujściu. Tu musiałam odpuścić, bo okazało się że nasza suczka ma ranę na fafli/faflu (nie wiem jak to odmienić) i jest zakażona gronkowcem, więc mocno się babrze. Dostaliśmy antybiotyk w tabletkach i zestaw do oczyszczania rany i wsmarowywania jej maści antybiotykowej. Robię wszystko w rękawiczkach i myję ręce oczywiście, no ale po co ryzykować.
Z moją stopą jest coraz lepiej. Z początkiem lutego wracam do pracy, a w połowie będę na kontroli u ortopedy.
Także czuję, że jadę w tym cyklu na pełnym luzie.
______
*Termin mityczny objaw/mityczne objawy bardzo mi się spodobał i wchodzi do mojego słownika na stałe. Wymyśliła go Ayayanee w konwersacji pod wykresem i strasznie mnie rozbawił.
Hej Dziewczyny!
Ale dawno mnie tu nie było, a ja pamiętam te emocje jakby to było wczoraj...
Obecnie jestem w 33+4 tygodniu ciąży, rany, jak to zleciało 🙈
Z dwóch kropków został jeden. Wstępnie mogę powiedzieć, że jest to zdrowa dziewczynka, ale wiadomo, to stwierdzą dopiero jak się urodzi.
Niech ten piękny sen wciąż trwa, pomimo, że jestem klasycznym przykładem dolegliwości ciążowych: ból pleców, pachwin, krocza, ciągnięcie w pochwie, hemoroidy, nietrzymanie moczu, rozstępy, opuchnięcie całego ciała, zgaga i pewnie kilka innych o których teraz zapomniałam. Czuję się i wyglądam jak słoń, ale gdzieś tam w wyobraźni już widzę metę i moment poznania naszego dziecka. Nasze dziecko... Nawet teraz, pisząc to się popłakałam. Mała już od dawna obija mi wnętrzności, a do mnie wciąż jakby nie docierało to, że ona jest PRAWDZIWA I W KOŃCU STAMTĄD WYJDZIE NA TĘ STRONĘ BRZUCHA 😱
Na tej długiej drodze spotkało nas jeszcze sporo stresów - nieprawdopodobnie wysoka Beta(oczywiscie google -> zespół downa), sprawdzanie echa serca dziecka itp., ale to już pominę.
Ku pamięci swojej(może mi się to jeszcze kiedyś przyda) i też dla Was chciałabym za to napisać co zmieniliśmy/wprowadziliśmy w udanym cyklu:
- 3 miesiące poprzedzające bez alkoholu
- 6 miesięcy męskiej suplementacji (najpierw fertilman+, a potem zwykły fertilman)
- 6 miesięcy mojej suplementacji (też zaczęłam od fertilwoman plus, ale potem brałam pregnę start, omegamed optima start, no ogolnie wydziwiałam).
Jak wyglądał mój udany cykl już Wam przedstawiam - absolutnie nie traktujcie tego jak porady medycznej czy wskazówek dla własnego postępowania - na pewno jesteście pod opieką świetnych lekarzy!
Leki i suplementy:
Od 1 do 9 d.c - Omegamed optima start, bo akurat miałam to, w kolejnych dniach pregna start
Ovarin od 1 do 13 d.c.
NAC 3-7 d.c.(gdyby problemem byl zbyt gesty śluz to tu miało być rozwiązanie)
Bromocorn - brałam do 13 d.c., potem odstawiłam
Wit. C 1000mg 8-13 d.c., przy czym w 11 dc tak jak pisałam złapałam problemy pęcherzowe i tego jednego dnia zażyłam aż 5 tys.mg
Magne B6 forte 8 d.c (wlasciwie nie wiem po co?)
W 7 i 8 d.c. miałam pozytywne testy owulacyjne.
11,12 d.c. 0.5 tabletki duphastonu(samowolka lecznicza pierwsza klasa... Czułam po prostu, że to już druga faza cyklu i chciałam wspomóc to zagnieżdżenie jak tylko umiałam),
13 d.c. duphaston 1 tabletka
I od 14 d.c. już 2x1 tabletka(to już z tego co pamiętam z polecenia lekarza).
W 15 d.c. wystąpiło mikroplamienie, a w 17 d.c. zrobiłam te badania o których pisałam B=2.2, prog 20,3.
W 19 d.c. wyniki były już jednoznaczne, B=32,73, a prog 38,8.
W całym cyklu starałam się jeść różnorodnie i zdrowo, ale moja szczególna uwaga była zwrócona na migdały i orzeczy brazylijskie - od początku cyklu jadłam około garści jednych i drugich, a między 8 a 11 d.c. było ich na pewno więcej (obecnie nie mogę nawet na nie patrzeć 😆).
Pierwszym objawem jaki miałam był na prawdę okropny trądzik, uwierały mnie staniki, a dodatkowo zrobiłam się strasznym płaczkiem 😅
Dziewczyny pozdrawiam Was bardzo bardzo serdecznie, za każdą z Was trzymam mocno kciuki i czekam na Was na fioletowej stronie ❤️🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2023, 17:38
Cześć
Mam pytanie:)
Dzisiaj stuknoł mi 5 miesiąc ciąży. Nie potrafię siedzieć więcej niż 5 minut .. dlatego że boję się iż coś zrobię dziecku ( wiem że jest chronione na tyle że da sobie radę) , po drugie gdy siedzę bolą mnie więzadła. Jedynie co mogę to stać i leżeć.. I to czasami nawet nie na lewym boku bo czuje że mała tam siedzi .
Próbowałam siedzieć na pół leżąco z nogami w górze. Boli mnie wtedy kręgosłup.. I zaczynają tak jakby rozciągać się więzadła a coza tym idzie ból . Tak więc odpada .
Jakie wy mieliście / macie sposoby na siedzenie ?
Bardzo dawno nie badalismy nasienia, zwykle jedynym problemem była niska morfologia oscylująca wokoł 2%. Tym razem wszystkie parametry idealne (morfologia podskoczyła aż do 8%), jednak pojawiły się leukocyty w nasieniu... Najprawdopodobniej czeka nas oboje antybiotykoterapia...
Nie mogę zasnąć..
Obok mnie leży małe wtulone dziecięce ciałko. Mój syn. Prawdziwy, namacalny, możliwy do dotknięcia, słucham jak oddycha i tak sobie myślę, że nie ma piekniejszego dźwięku na świecie niż oddech ukochanej osoby.. nie tylko dziecka, ale też partnera/partnerki, rodziców, czy innych bliskich osób, rodziny z krwi lub z serca.. Taka prosta rzecz, a taka bezcenna. Oddech.
Byłam u ginekologa. Dostałam artrotec na poronienie żeby się oczyścić z tych resztek.
Ogólnie wychodzi na to, że zajebali mi ten zabieg. Tego w środku nie powinno być.
Także mam 2 dni brać tabletki i oby się oczyściło... Koszmar poronienia jeszcze się nie skończył.
Te same tabletki brałam w szpitalu i nie podziałały więc nie wiem co teraz będzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2023, 16:09
Jestem po. Pobrali 8 jajeczek, 6 było prawidłowo dojrzałych. Oczywiście w głowie jest myśl "a czemu nie wszystkie 8?" ale ok, nie ilość a jakość się liczy i może tych 6 jest super. Jak patrzę na moje notatki z podglądów to 6 właśnie dośc równo rosło i to pewnie jest TE 6. Jutro będę miała info ile się zapłodniło i nie wiem co tu zrobić aby do tego czasu nie ześwirować.
Sama punkcja i atmosfera w klinice - dla mnie jak SPA. Mając porównanie do pobytu w szpitalu na NFZ dwa miesiące temu - bajka. Bylismy tam już o 7:15. Ja na czczo, Mąż po śniadaniu nr 1, ostatniej póki co garści supli (w tym 1000 mg l-argininy), kawce no i chyba podziałało bo mówił, że swoje zrobił w 2 minuty 
Na sali pozabiegowej byłam sama bo byłam pierwsza. Anestazjolog super, położne super. "Kasieńko bliżej rączka do siebie". "Teraz podajemy Pani szampana". "A teraz takie powietrze - zefirek". "Niech Pani policzy motylki na suficie". 1,2,3,4 i mnie nie było
Jak mnie budzili to "co się Pani śniło?" Śniła mi się biedronka z kropkami. Może 6 a może 8 tych kropeczek było
Jak doszłam do siebie to od razu sennik: biedronka symbolizuje opiekę sił wyższych, zapowiada szczęście i pomyślność, szczególnie gdy widzisz ją, jak siada na Twojej dłoni.
Jak zaczęli o 8:15 to o 8:30 byłam już wybudzona na sali pozabiegowej. O 9:00 piłam już herbatę i jadłam kanapkę. O 10:20 już w domu i sobie dzisiaj wypoczywam. Zjadłam makaron, zaraz zjem tosty - czyli wszystko czego sobie ostatnimi miesiącami odmawiałam. W międzyczasie telefon od embriologa ile Jajeczek było dojrzałych.
Lekarz po punkcji mówił, że jest dobrze. Że przy tym AMH to jest dobry wynik i teraz już tylko czekamy bo rzeczy teraz dzieją się same. Ja uważam, że szału nie ma z tą 6 ale no zobaczymy. Jajniki są ok, brzuch praktycznie nie boli, lekko jakby przed okresem, progesteron ok, estradiol w ryzach, więc są szanse na świeży transfer. Wstępnie we środę 25.01.
Martwię się o nasienie Męża, bo fragmentacja była kiepska, ale liczę że za nami ponad 2 miesiące supli, brak sauny, roweru, duuużo soku pomidorowego. Twierdzi, że libido mu skoczyło więc może i na plemniki też podziałało. No i jeszcze mi zrelacjonował, że dzisiejsze nasienie "takie gęste". Od razu Dr Google: "jeżeli sperma ma biały kolor , jest gęsta i nieco galaretowata można, mieć ponad dziewięćdziesięcio procentową pewność, że mężczyzna jest płodny."
Błagam Drogie Jajeczka i Plemniczki - pięknie się tam łączcie i zapładniajcie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2023, 15:01
19 cs, 24 dc, 11 dpi
Temperatura w górze, jakieś drobne inne objawy są, ale dziś biel na teście...a nawet na dwóch różnych...
Wiem, że to może być za wcześnie.
Nie lubię tego etapu w cyklu...taka niepewność.
Takiej temperatury to chyba jeszcze nie miałam, może jedynie w 16 cs który zakończył się biochemem...
Dziś mam ostatni dzień urlopu, siedzę w domu, nie umiem się na niczym skupić, myślę o tym, jak bardzo chciałabym aby się udało.
Ale myślę też o tym jak bardzo się boję.
Boję się, że pomimo tego, że na tym etapie zrobiliśmy i sprawdziliśmy wszystko co mogliśmy, nie uda się...
Boję się też kolejnej porażki, straty...
Jestem rozemocjonowana. Chce mi się płakać.
Następny test chyba zrobię pojutrze, jutro chyba też może być za wcześnie, a ja nie chcę się dołować bielą...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2023, 13:59
Jesteśmy po badaniach nasienia. W związku z tym, że mieszkamy niedaleko Laboratorium, dostaliśmy zielone światło na dostarczenie nasienia z domu. Poranek był nerwowy, ale mam wrażenie, że raczej z mojej strony. Mąż spokojny, po prostu zrobił co do Niego należało. Cały On. ❤️ W Labo podjął nas sam kierownik. Wziął próbkę. Zadał kilka pytań. O czas oddania nasienia, ostatni stosunek, coś jeszcze, ale już nie pamiętam. Tyle. Na koniec tylko dodał, że próbka raczej skąpa, ale w granicy normy. Powodem mógł być, oczywiście, stres przed badaniem. Bo i mi się raczej wydawało, że zwykle więcej ze mnie wypływa tej dobroci. No i tutaj zobaczyliśmy różnicę w podejściu moim i Męża. Bo co ja zapamiętałam z ostatniej wypowiedzi? Mało spermy, znaczy mało plemników, hmm, coś by trzeba było z tym zrobić. A co mój Mąż? Jest w granicach normy, także spoko.
Wyniki mają być jutro wieczorem. Wszystko dostaniemy na e-maila. Także czekamy...
Poza tym...
11 dc
Zaczęłam coś dzisiaj plamić. Delikatnie, ale jednak w południe śluz był podbarwiony na beżowo, a teraz już ewidentnie ciemnoczerwona krew. Hmm... 🤔 Chyba deko za wcześnie na owulacyjne. Chociaż... Plamienie owulacyjne jest w trakcie, przed czy po owulacji? W sumie tego nie wiem. Chyba poprzytulam się dzisiaj do Męża na koniec dnia, tak na wszelki wypadek. 🤗 Należy nam się.
Cykl3
6 kwietnia
Ten cykl to już zupełnie inna bajka. To był czas badań. Czas poznawania siebie jeszcze głębiej, na nowym poziomie.
Do ginekologa chodziłam regularnie, co roku. Ale dopiero teraz – po zawirowaniach, przeprowadzkach i dojrzewaniu decyzji – trafiłam do tej, którą chcę nazwać swoją lekarką. Myślę, że jest profesjonalna i uważna. Dostałam zielone światło do starań o Cud. Powiedziała, że przez pół roku niech Natura robi swoje, a potem zobaczymy.
To potwierdzenie dodało mi sił. Moje cykle zawsze były w porządku. Czasem się wydłużały – ale to był stres. Nic więcej. Mimo drobnej sylwetki – nigdy nie zniknęła miesiączka. Moje ciało, choć delikatne, zawsze walczyło o równowagę.
Niska waga to efekt wybredności pokarmowej i choroby - metaplazji jelitowej. To taki stan, gdy komórki żołądka udają komórki jelit. Ciało samo szuka sposobu, by się bronić.
Ale nie jestem bierna. Jestem pod opieką gastroenterologa i dietetyka. Badania krwi robię regularnie. I – co zadziwiające – wyniki są prawie wzorowe. Jakby ciało mówiło: "Ja dam radę, tylko daj mi czas."
Jednak walczę. Walczę o każdy kilogram i nie jest to proste. Mało kto jest w stanie to zrozumieć. Mówią - jedz więcej to kg same przyjdą. To nieprawda, a właściwie nie jest to takie proste jak się wydaje.
W każdym razie, po wizycie u pani ginekolog, sama – z własnej potrzeby – postanowiłam zrobić kilka dodatkowych badań. Chciałam upewnić się, że wszystko gra, że nic mi nie umyka. Chciałam mieć poczucie, że robię, co mogę. I tak:
1. TSH: 1,96 µIU/ml
Norma: 0,27–4,2
Idealnie przy staraniach: 1,0–2,5. Mój wynik jest bardzo dobry. Dla kobiet planujących ciążę TSH najlepiej, by mieściło się poniżej 2,5. Tarczyca nie powinna stanowić przeszkody w zajściu w ciążę.
2. LH: 8,61 IU/l | FSH: 7,80 IU/l
LH i FSH powinny być podobne — ich stosunek <2:1
Mój stosunek LH:FSH wynosi ~1,1, co jest bardzo korzystne. To oznacza, że nie ma cech zespołu policystycznych jajników (PCOS) i gospodarka gonadotropinowa działa prawidłowo.
3. Estradiol (E2): 42,6 pg/ml
Norma w fazie folikularnej: 12–166.
Czyli wynik prawidłowy.
4. Prolaktyna: 22,9 ng/ml
Norma: 4–23 (zależnie od laboratorium, u mnie ponoć prawidłowa, ale myślę, że powinnam to monitorować)
5. DHEA-SO4: 192 µg/dl
Norma: ok. 65–380
DHEA to androgen nadnerczowy, a jego nadmiar może zakłócać cykl. Mój poziom jest spokojny.
6. Testosteron: 0,27 ng/ml
Norma: 0,1–0,6 Ja mam wartość w dolnym zakresie normy, co jest typowe dla kobiet. Brak cech hiperandrogenizmu.
7. SHBG: 62,10 nmol/l
Norma: 18–114 U mnie prawidłowy, może być lekko podwyższony przy niższej masie ciała lub przy niskim poziomie testosteronu co u mnie widać. Nie stanowi problemu.
8. Kortyzol: 14,1 µg/dl
Norma poranna: 5–25
Prawidłowy.
9. Insulina: 4,4 µIU/ml
Norma na czczo: 2,6–24,9
Wynik bardzo dobry. Nie ma cech insulinooporności.
10. Witamina D3: 27,3 ng/ml
Optymalnie przy staraniach: >30 ng/ml
U mnie wynik jest suboptymalny. Niski poziom witaminy D może wpływać na jakość owulacji, dojrzewanie endometrium i implantację zarodka.
11. Witamina B12: 275 pg/ml
Norma: 200–900 (ale >400 uznaje się za bardziej korzystne)
Mój wynik był dobry jeśli chodzi o normy laboratoryjne, ale powinnam rozważyć suplementację. B12 jest ważna dla podziałów komórkowych, owulacji i wczesnego rozwoju zarodka.
Zaczęłam suplementację.
Te badania... Tak naprawdę chciałam poczuć, że mam wpływ. Choć odrobinkę.
Bo czasem to właśnie daje siłę – ta drobna, osobista decyzja, że zrobię coś więcej.
To był cykl wiedzy. Odwagi, by zmierzyć się z faktami. I czułości – wobec siebie samej.
Zaczynam rozumieć, że czasem „staranie się” nie polega tylko na odliczaniu dni. Czasem polega na przytuleniu siebie, na spojrzeniu swojemu ciału w oczy i powiedzeniu mu: „Dziękuję, że się starasz. Ja też się staram.”
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2025, 21:18
16 cs… ostatni przed IVF 🤭🤭🤭
O ja! Ale się dzieje, od przyszłego miesiąca startujemy ze stymulacja do IVF 😬
Czuje takie podekscytowanie 🤭
Moja stymulacja to Gonal i Orgalutran.
Na razie koszty do IVF z badań i wizyt:
- kariotypy 460zl x 2 (Invimed)
- biocenoza - ok. 30zl (Invimed)
- chlamydia PCR - 220zl (Invimed)
- amh - 190zl (Invimed)
- wizyta u Androloga + usg jąder - 320zl (Invimed)
- wizyta u Dr Ginekolog - 220zl (Invimed)
Mieliśmy:
- badanie nasienia ok 300zl
- cytologię ok 100zl
- usg piersi ok 150zl
- sonohsg NFZ Polna Poznan
- histeroskopia + laparoskopia NFZ Polna Poznan
- wymaz chlamydia + ureaplazma (badanie straciło ważność) ok 250zl
- biocenozę (badanie straciło ważność) ok 50zl
- wyniki grupy krwi ok 60zl
- badania serologiczne w kierunku chorób zakaźnych (cytomegalia, HIV, różyczka, toksoplazmoza itp) ok 400zl / os
Koszt leki -
1. Gonal - 145zl z refundacja (1045 zł bez refundacji)
2. Orgalutran - jeszcze nie wykupiłam i zapomniałam zapytać ile kosztuje 😑
😬😬😬
19 I 2023.
13 cykl starań rozpoczęty.
3 tygodnie do zaplanowanego zabiegu.
***
Myśli kłębią się w głowie. Strach miesza się z nadzieją. Czekam na ten zabieg mentalnie traktując go jak zamknięcie rozdziału , zwieńczenie, kropkę. Nie rozmawiamy z Mężem o dziecku, omijamy ten temat, skupiamy się na bieżących sprawach. Czuję, że mam dni płodne. W tym cyklu nie robię testów, nie mierzę temperatury ale po ponad rocznym obserwowaniu swojego organizmu potrafię wychwycić ten moment. Moje ciało daje mi znak, a ja chyba nie umiem z nim współpracować.
***
W głowie tworzę już plan. W sumie dwa. Wersję A i B w zależności od wyników zabiegu i badania nasienia. Nastawiam się na każdą opcje, zostawiam sobie wolną głowę jednocześnie bezpiecznie opracowując plan działania - to takie w moim stylu.
Nie potrafię odpuścić, nie podjąć rękawicy.
Cena jest zbyt wysoka aby poddać się bez walki ❤️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.