Odwołałam dzisiaj badania prenatalne, wypełniłam formularz badań genetycznych (mikromacierze) w Genesis, wysłałam maila do Paśnika z tym co się stało i co dalej. Czy wogóle coś dalej.
Jestem na jakimś autopilocie, jak automat.
Hej ❤️
Dziś pobudka o 5:00. I tak to niezły wynik, w ostatnich dniach budzę się codziennie o 3/4 nad ranem i już nie mogę zasnąć. Schemat wygląda zawsze podobnie: lekko się wybudzam -> myślę sobie: jestem w ciąży! 😳 -> gonitwa myśli pt. "co to będzie?" -> kręcę się godzinę w łóżku, po czym idę do salonu, żeby nie budzić męża 😂
Wczoraj po wybudzeniu poczułam jakiś taki dziwny głód. Jakbym nie jadła dosłownie nic przez kilka dni. Zaczęło mi się robić lekko niedobrze. Wygłuszyłam trochę tę myśl, ale dzisiaj po godzinnym przewracaniu się w łóżku naprawdę musiałam wstać i zjeść kawałek suchej bułki. Z jednej strony nie chcę sobie nic wkręcać, ale z drugiej było to naprawdę dość osobliwe.
Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. Beta i dwie kreski mówią "on tam jest", a dla mnie to jest totalnie jakaś abstrakcja. Jakbym była aktorką w jakimś filmie. Wszyscy inni - ok, ale naprawdę ja?
Moje pobudki nocne kończą się zazwyczaj tym, że w ciągu dnia padam i śpię, śpię, śpię, a później nie wiem co się stało i w jakiej epoce się znajduję 😂 Staram się większość czasu leżeć, bo po ostatniej wyprawie do sklepu dostałam beżowego plamienia i nieźle się wystraszyłam. Więc teraz naprawdę nigdzie nie wychodzę i dużo odpoczywam. Trochę mnie przez to bolą plecy i w nocy między innymi przez nie się budzę, a koło się zamyka. Najchętniej wyszłabym w miasto i wykupiła cały dziecięcy dział w Zarze, także ten mój reżim domowy może nie jest taki zły 😀
Bety dalej nie sprawdzam, za dużo stresu mnie to kosztowało. W mojej klinice niestety nie wysyłają wyników, dostępne są one od godz. 14:00 jedynie telefonicznie. I oczywiście od godziny 14:00 linia jest non stop zajęta. Za każdym kliknięciem w przycisk "połącz" dostawałam małego zawału serca, aby za chwilę usłyszeć "osoba do której dzwonisz prowadzi właśnie rozmowę, spróbuj później". Po 20/30 próbach się udało, choć przez chwilę naprawdę bałam się, że zaszkodzę tym stresem Dziecku. Dosłownie serce stawało mi w gardle. I w dodatku pani w recepcji nie chciała mi powiedzieć, jaki dokładnie był wynik, tylko mówiła "wszystko wygląda dobrze". Musiałam ją kilkukrotnie prosić, żeby powiedziała mi wynik w liczbach. Ehh, co za kraj.
Bety co prawda nie sprawdzam, ale robię sobie domową betkę, czyli testy 😀 Wczorajsza fioletowa linia aż biła po oczach. Myślę sobie: będzie dobrze. Musi być. Nigdy nie doszłaś tak daleko.
Kolejna wizyta 27.01. Jestem spokojna i zdaję sobie sprawę, że wiele jeszcze nie zobaczymy. Powinien być pęcherzyk ciążowy, ale na serduszko za wcześnie, będzie to dopiero 5 tydzień i 5 dzień.
Odkryłam, że dla dłuższych cykli te dni ciąży liczy się trochę inaczej, bo jak dziewczyna ma owulację np. w 30 czy 40 dniu, to chwilę po zapłodnieniu byłaby w 5/6 tygodniu, a to bezsens 😀 Nie wiem, czy pani doktor może wyliczyć wiek ciąży po samym pęcherzyku, czy niezbędny jest zarodek z serduszkiem?
W ogóle tyle mam pytań, a zero odpowiedzi. Nikt nic nie wie, do moich rodziców będziemy jechać dopiero za 2 miesiące, a chciałabym, żeby byli ze mną w tym wszystkim wcześniej. A tak przez telefon mówić to też trochę głupio..
Dziś, z okazji soboty, i - co za tym idzie - mojego ósmego dnia w domu, mam nadzieję na jakąś dobrą kolację na mieście z mężem. Tak bym już chciała gdzieś wyjść!
I w ogóle to mam taką ochotę na jalapeno.. Myślałam o nim cały wczorajszy wieczór 🤔🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2023, 07:36
9+6
Czekam w kolejce do gina. Czuję się jak trup. Synek chory, byłam z nim dziś w przychodni etc i wymęczyło mnie to niesamowicie. Sama zmagam się z katarem i takimi paskudztwami. Biorę co najmniej 2tyg zwolnienia z pracy. Ze względu na synka i siebie.
38 dc
w piątek bylam na badaniach bo mialam zalegly wykupiony vocher na badanie przeciwcial plemnikowych i estriadom dorobilam jeszcze progesteron o lh..
na przeciwciala czekam bo wynik moze byc nawet do 15 dni..
lh 8,90.
progesteron 0,680
estriadol 741.. nigdy takiego nie miałam jakbym miala kilka pecherzyków... raczej myhsle ze to kolejna torbiel albo to ten plyn po peknieciu tamtej torbieli ale czyh on by wytwarzał estradol ?
chociaz w 15 dc moj estriadol wynosil 28.. a wtedy ta torbiel musiala byc wiec wgl nie pasuje w srode powtorze badania po prostu i zobaczymy.
5/6 sie prawidlowo zaplodnilo !!! 🥹🥹🥹🥹❤️❤️
Mamy 5 Zarodeczkow 💪 Walczcie Kropki i dzielcie sie w blastocysty 🙏🙏🙏
Od 6:00 nie spie. Medytowalam, modlilam sie (nie modle sie wiec szukalam modlitw w internecie i szeptalam do siebie w salonie jak maz jeszcze spal), poskladalam pranie, szoruje meble kuchenne. Jak na kolanach szorowalam podloge telefon z Kliniki i zawal.
Ale jest dobrze 🌸🌸🌸🐬🐬
Mamy wyniki nasienia!
Ilość: 2,1 ml (norma: ≥ 1.5 ml)
Brak aglutynacji
Koncentracja: 16.562 mln/ml (norma: ≥ 15 mln/ml)
Całkowita ilość plemników: 34.781 mln/ml (norma: ≥ 39 mln/ml)
Żywotność: 60% / 20.868 mln (norma: ≥ 58% / 22.6 mln)
Ruchliwość:
- typ a - ruch postępowy szybki - 10%
- typ b - ruch postępowy wolny - 20%
- typ c - ruch niepostępowy - 30%
norma: Typ a + Typ b ≥ 32% lub Typ a + Typ b + Typ c ≥ 40%
Morfologia: 6% / 2.086 mln (norma: ≥ 4% / 1.6 mln) - WOW! ✅
Leukocyty: 2.815 mln/ml (norma: < 1.0 mln/ml) ❌
Uwagę zwraca skąpa ilość nasienia, ale spełniająca kryterium oceny objętości. Ta relatywnie niska objętość ejakulatu będzie wpływała na ocenę wartości liczbowych parametrów oceniających plemniki w całej objętości nasienia.
Chyba tylko ocena bezwzględna ilości plemników żywotnych w całej objętości nasienia jest za niska, ale na to może mieć wpływ generalnie mała ilość nasienia oddana do badania. WTF?!
Najbardziej niepokojące są chyba te leukocyty, które zdecydowanie są za wysoko. Może to sugerować obecność stanu zapalnego, który wpływa na jakość nasienia. Tylko, że Mąż się nie skarżył na nic w ostatnim czasie... Ciekawe.
We wtorek mam monit u ginekologa to skonsultuję te wyniki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2023, 16:58
Hej Dziewczyny!
11tydz + 4d
We wtorek widzieliśmy Bobo 🤍 piękny mały człowiek rośnie 🥳
https://files.fm/u/jzk2dy4bb
Wszystkie badanie w normie, Dzidzia wyprzedziła poprzednio wyznaczony termin o 1 dzień. Widzieliśmy jak rusza rączkami i nóżkami 🤗Cudowny widok.
Wieczorem po wizycie powiedzieliśmy moim rodzicom i potem siostrze. Były łzy, radość i dużo pytań 🤭 Następnego dnia powiedzieliśmy teściowej, która też przyjęła to entyzjazmem.
Jutro dzień babci. Do mojej mamy na imieniny przychodzi większość bliskiej rodziny. Przy wszystkich wręczymy prezenty dziadkom 😇 znowu będzie płacz 😂
W następnym tygodniu mówię kierownikowi 🥺
Na dany moment czuję się wciąż bardzo dobrze, jedynie bardziej ssie mnie głód 😅 ale oby tak dalej 🤞
Odkąd jesteśmy razem marzyłam i wciąż marzę o wspólnym dziecku. Niesamowite jest to, że spotykasz kogoś i po jakimś czasie marzysz o małym człowieku, który będzie miał i Twoje i Jego cechy. To jak przypieczętowanie całej więzi łączącej dwie osoby, jakby nie dało się już więcej wyprodukować miłości między dwojgiem ludzi i trzeba ją wylać na nowego człowieka. Razem.
Cofnę się trochę. Cofnę, bo kiedyś bolało za bardzo, by do tego wracać. Dziś boli, ale bez tego bólu już nie wyobrażam sobie siebie. Pierwszy wpis jest bezpośrednio do Ciebie. Żebyś wiedział, mój przyszły cudzie, że przed Tobą „ ktoś tu był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma”.
Pierwsze 2 kreski - 23.07.2023 roku. Żaden szok, bo przecież staraliśmy się. Ogromna radość. Beta pozytywna następnego dnia. Już widziałam w swojej wyobraźni maluszka razem z maluszkiem mojej przyjaciółki, który urodził się 2 miesiące wcześniej. Znamy się 15 lat, zawsze tego pragnęłyśmy. Nasze dzieci razem w podobnym wieku.
Mijały dni, nie mogliśmy wciąż uwierzyć, beta rosła chociaż nie spektakularnie. Pierwsze sygnały chociaż nie alarmujące - bóle z prawej strony dość delikatne, ale charakterystyczne. Nawet mówiłam Twojemu tacie, że wiem chyba, w którym miejscu sobie maluszek ścieli miejsce na kolejne miesiące. Martwić zaczęłam się 3 dni przed tragedią. Poleciałam nawet na betę, żeby się trochę uspokoić, bo bóle były coraz mocniejsze i już ciężkie do zignorowania. Był 3.08. Beta była dobra. Po prostu dobra. Powtarzałam sobie - wytrzymaj do 9ego, wtedy masz wizytę. 6ego już wiedziałam. Po prostu to czułam. Będzie pozamaciczna. Napisałam to swojej przyjaciółce. Powiedziałam tacie. Martwili się, ale dla nich scenariusz z ciążą pozamaciczną był wytworem mojej solidnej nadinterpretacji - przecież to jest dość rzadka sytuacja, więc czemu akurat miała by mnie spotkać. Nie winię ich, sama bym tak komuś powiedziała, ale ja wiedziałam. Pojechaliśmy na izbę przyjęć, próbowali mnie odesłać na chirurgię, bo przecież nie mam jeszcze potwierdzonej ciąży, a skoro prawa strona to na pewno wyrostek. Nie dałam się spławić. Czekałam 4 h. Doczekałam się. Było po północy. Zaczął się nowy tydzień. Tydzień, w którym miałam go pierwszy raz zobaczyć. Padły słowa po których mój świat stanął w miejscu. Rozpacz za maluszkiem, choć ogrzewał moje serce przez zaledwie 2 tygodnie. Tyle czasu wiedziałam o nim. Ból jakbym straciła kogoś, kogo znałam całe życie. Udało mi się go zobaczyć. Jeden jedyny raz. Nigdy o nim nie zapomnę. Ty też będziesz o nim wiedział, że nie byłeś pierwszy, że masz swojego anioła stróża. Nasza rodzina zawsze będzie nasłuchiwać tuptania małych, niewidzialnych stópek.
To nie był koniec traumatycznych wydarzeń tego tygodnia. Mało brakowało, a by mnie tu nie było, ale jestem. Jestem i walczę o Ciebie cudzie.
19 dc
Otwieram pamiętnik, żeby poukładać swoje myśli. Ten tydzień to był rollercoaster. W poniedziałek wizyta w klinice Invimed. Dzień wcześniej pik na teście owulacyjnym. Podczas USG lekarka stwierdzila, że jestem już po owulacji (15 DC). Zrobiła ze mną wywiad odnośnie moich cykli i wydała werdykt, że mam za późno owulacje (około 17/18) i są słabej jakości. Jeszcze się nigdy nie spotkałam z takim twierdzeniem, mam wrażenie że tu na forum z takich owulacji najczęściej są ciąże. Poza tym podejrzewa polipa 0,6 cm w jamie macicy. Zaproponowała monitoring i stymulację od kolejnego cyklu. No i może byłoby to spoko, gdyby nie fakt że Staremu zapisała w tym samym czasie receptę na antybiotyki (bakteria w nasieniu) i wizytę u androloga. Jak po pół roku nie uda się zajść, to in vitro, bo daje najwieksze możliwości dalszej diagnostyki komórek jajowych. Z tego co wiem, nasienie po antybiotykoterapii jest marne, więc cały ten program leczenia skreslilam.
Ze względu na fakt, że nie wzbudziła mojego zaufania, w te pędy wysłałam Starego do androloga z bardzo dobrymi opiniami. I tu znowu totalnie confusing informacje. Badanie nasienia z marca (to z niską ruchliwością) wcale nie było takie złe i powinniśmy mieć już okazję zajść w ciążę, więc równoległe trzeba badać mnie. Niestety wyszły też żylaki powrózka nasiennego. Przez 3 msc stary ma brać jakiś lek na lepszą erekcję i lepsze nasienie + Diosminex. Po tym czasie badanie nasienia. Jak się nie poprawi i żylaki się nie zmniejsza, to zrobi zabieg. Teraz jeszcze leczenie bakterii i wstrzemięźliwość przez 2 tygodnie.
W kolejny poniedziałek mieliśmy iść do drugiej kliniki, ale odpuszczamy. Przesuniemy to na za 3 msc. W międzyczasie sprawdzę czy mam dalej polip, będę działać z dietetykiem żeby naturalnie jeszcze poprawić owulację i jakość śluzu. A właśnie. Lekarka z Invimedu nie poleca testu PCT, androlog poleca.
Gdzie się nie ruszymy, tam sprzeczne diagnozy i zalecenia. Ogólnie mam już tego dosyc. Stary chodzi smutny, mówi że teraz to już czuje te żylaki. Realistyczne patrząc, na poprawę po antybiotyku potrzebujemy z pół roku (dwa procesy spermatogenezy). Tak zakładam. No i próbuje się pogodzić z tą myślą, że mam małe szanse na #rodzew2024. Ale nie jest łatwo. Myślę ile przeszkód jeszcze przed nami. Stary podgaduje o inseminacji, ja wciąż marze o ciąży naturalnej.
😔😔😔
Cześć.
Jestem 4 dni po tym jak się dowiedziałam iż owulacje mialam .
W środę i czwartek bolał mnie tak niesamowicie brzuch inaczej niź na miesiączkę a także inaczej jak w poprzedniej ciąży.. czułam się chodzby ktoś mi tam balon na siłę chciał wepchnąć .. Także miałam mdłości lekkie .. czy to luteina , chcoiax w poprzednim cyklu z luteina takich objawów nie miałam może doszło do zapłodnienia.. no nic muszę czekać do 2 giego lutego aby zrobić testy 🤞🤞🤞🤞🤞🍀🍀🍀🍀☺️🤗
Postanowiłam, że będe zapisywac te infwcjw od córki. Znoqu mamy chorobę. I serio ciezko mi dobrać leki bo jak podam dosutnie to wymioty jak tyłkiem to biegunka.
To juz 2 infekcja w tym miesiącu. Na dodatek przyjechał do nas siostrzeniec i tez musze go postawic na nogi bo tez zawsze nam pomaga a tym razem on potrzebuje pomocy ja narazie się trzymam jem te witaminy i chyba zaczne znowu biegać tylko kiedy znaleźć czas na te ćwiczenia ? Mógłby powiwdzieć hallo masz czas skoro nie śpisz o 2 no tak a przed chwila sprzatałam po biegunce robiłam hurtowo herbaty podawałam leki oby mnie nic nie rozlożylo bo to najgorsza opcja z możliwych.
Przygotowania do kolejnego cyklu - Luty
(Moje)
💊 Suplementy i leki: Viridian Fertility For Woman, Letrox, Neurovit (co 2 dzień), Fertistim, B12 (500mcg), Omega 3, Metformax, Probiotyk (Sanprobi)
🌡️Pomiar temperatury od 2dc do 🤰
🤸♀️Sport: Rowerek stacjonarny
--> Do owulacji:
🌡️ Testy owulacyjne: horieny (od 4dc)
🥗 Dieta: nasiona słonecznika, orzechy brazylijskie, 2.5l wody dziennie
➕ Dodatki: Żel conceive plus
--> Owulacja:
💊 Suplementy: ACC Optima, NAC (3-7dc)
➕ Dodatki: Żel conceive plus
--> Po owulacji:
🧾 Testy ciążowe: testeo i doz
🥗 Dieta: plasterek ananasa dziennie, ciepłe posiłki (szczególnie zupy)
💊 Suplementy: magnez
(Męża)
💊 Suplementy i leki:
- Fertilman plus (3tab) + supramen (3tab), agapurin, cyklo3forte, tamoxifen, witamina C 1000, omega 3 (2x1000), maca, ACC Optima (owulacja), l karnityna (1000), n acetylo l karnityna (500), l glutation (500), tauryna (do dopisania), maca (2x500), acertin (1saszetka), koenzym Q10 (200), tauryna (1.5 TAB ok. 1125), l arginina (2000)
- sulfasalazyna, doloxib, mesopral, probiotyk (na ZZSK)
🥗 Dieta: 2l wody dziennie, ograniczenie fast foodów
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2023, 19:02
5 dpt
Nadal budze sie ok 4:00 😵💫🫣 Na bete ide jednak w srode 1/02 czyli 7dpt. Jakby nie wyszlo >0,200 to moglabym sprawdzic przyrost w piatek 3/02. A tak to od piatku 3/02 48h mija w niedziele 5/02 i nie ma jak sprawdzic.
Jestem od dzisiaj do srody sama, takze zaraz odpalam Netflix’a i tzw. chill.
A weekend byl naprawde super - kolacja z przyjaciolmi w niedziele, Hala Gwardii w sobote, akupuntura w piatek. I leca dni 🙃
30 dc. 8 dni od zastrzyku. Od soboty biorę luteinę. Ma w tym cyklu zwiększona pod język rano a wieczorem do pochwy. Pod język jest gorzka mega ale ujdzie. Z objawów tylko troszkę plecy mnie bolą na dole i czasem dół brzucha jak na okres. Śluz się zmienił na kremowy ale to zawszę tak jest przy luteinie. No cóż spokojnie czekam co będzie to będzie:( czekam aż jeszcze do 7.02..
Ten ból jest tu dlatego, że MIŁOŚĆ była pierwsza...
Nie ma dnia w którym byśmy nie tęsknili.
Ciąża zakończona 5 listopada 2023
Dawno się nie kłóciliśmy. No to dzisiaj poszły iskry na budowie. Dosłownie. Pierwsze ścięcie mieliśmy około południa. Jednak zacisnęłam zęby i poszłam sprzątać, bo takie miałam plany. Przyszedł po jakieś pół godzinie, przeprosił, pogadaliśmy, spoko. Drugie ścięcie przyszlo około 15. I tu już poszło "na noże". Poleciały piwko i glo przez okno, wiem, głupie to było z mojej strony, ale już słów na Niego nie miałam. Doszło do tego, że ten Dureń nie chciał wracać ze mną do domu. No dureń. Jest zima, a my na budowie nie mamy ogrzewania, poza kominkiem. 🤦 Psa bym nie zostawiła, co dopiero Męża. Wróciliśmy do domu, oczywiście obrażony, że Go nie zostawiłam. Poszedł spać. I wiecie co? Ja nawet nie wiem już o co się zaczęła ta kłótnia. 🤦 A wiem, że potrwa, oj, potrwa... Tak czuję w kościach... I nie, nie będzie seksów na zgodę. Nie tym razem...
Wzięłam gorący prysznic. Nalałam sobie czerwonego wina (a co! niech chociaż endo korzysta). Wyciągnęłam zbożowe krakersy. Zaraz włączę sobie jakiś film. Jak to nie pomoże, to mam jeszcze Kinder Bueno na dobicie. Szlag z tą dietą pod IO. Dzisiaj potrzebuję.
Głowa mnie od tego wszystkiego boli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2023, 18:45
19.01.2023
Kolejna wizyta kontrolna.
Weszłam na nią z łomotającym sercem. Lekarz super - od razu zaprosił mnie z marszu na USG.
Bałam się tego co zobaczę- dojrzałam najpierw dużego Kropka ale nie widziałam migającego punktu.. lecz po kilku sekundach lekarz mowi: wszystko wygląda dobrze 😍
Wg OM: 8t6d
Wg USG: 8t5d
CRL: 2.05cm
FHR ❤ 183 BMP
Wszystko wygląda bardzo dobrze i fizjologicznie, pępowina ok, żadnych obrzęków. Nie ma na ten moment nic, co wskazywałoby, że może zadziać się coś niepokojącego.
Pytałam oczywiście o ryzyko, że coś pójdzie nie tak - mówił, że 8/9tydz jest taki graniczny, ryzyko jest coraz niższe.
Plan dzialania:
-wizyta za 2tyg
-badania krwi 1 trymestru + tarczycowe + mocz i morfo
-krzywa cukrowa ze wzgledu na moją IO.
Accofil zgodnie z zaleceniami dr P odstawiłam w 7t6d.
Teraz również mam już odstawić Glucophage. Jeśli z krzywej wyjdzie cukrzyca ciążowa to wtedy zobaczymy.
Progesteron zostawiamy jeszcze do następnej wizyty w niezmienionej formie.
Bardzo się bałam tej wizyty - ostatnie dni są dla mnie łaskawe - praktycznie zero objawów, więc główka pracuje.. ale Kropek walczy 💪 mój kochany Kropek mądrzejszy od mamusi..
🥰
Edit:
objawy z ostatnich 2 tyg:
Senność, zmęczenie, mega wyczulenie na brzydkie zapachy, czasem wzdecie/lekkie mdłości, apetyt raz jest a raz nie ma, dziwne sny, od 4tej rano nie mogę spać
Odrzuciło mnie od kawy (mnie kawosza :o I herbaty)
Kiszone i słodkie mogę jeść kilogramami
A i mąż mówi że marudzę 🤣
Kropku walcz 💪 i zostań z nami na zawsze 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2023, 09:06
Boje sie jutra. Ze zadzwoni telefon, wyświetli sie nazwa kliniki i to beda embriolodzy z informacja, ze Zarodeczki nie przetrwały 😣
Wiem, ze nie mam już na nic wpływu a te myśli jedynie sprawiają, ze czuje się zle. Ale im dalej w ta niedziele, tym bardziej boje sie tych kolejnych dni. Z pozytywnym mysleniem mam rozne doświadczenia. Akurat w temacie staran czy w czasie ciazy nic nie pomogło. Przeciwnie, wzmogły szok. Wiec chyba najlepiej nie myśleć, ale jak ?
Słucham muzyki, takiej z moje „młodości” (bo nadal jestem młoda
) i trochę mi lepiej, ale tylko trochę i na chwile. Biegać nie pójdę bo nadal mam wzdęty lekko brzuch i czuje momentami jajniki.
Myślę tez, ze progesteron, który teraz ładuje w siebie w dużych dawkach nie pomaga w jakiejkolwiek równowadze.
Zaczęłam tez od dziś Encorton 10 mg - 3 dni przed transferem. Zapomniałam zapytać o heparyne - od kiedy. Dzień przed czy od dnia transferu ? Poczytam.
Przewertowałam tez watek o relanium. Poproszę o to. Jeśli dojdzie w ogóle do transferu 
Ehh, ide gotować peczotto bo w piątek i wczoraj sobie pofolgowala i wcale nie bylo to dobre dla mojego zoladka czy ogólnego samopoczucia. A potem książka, może spacer, przesac noc i przezyc kolejny dzien 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2023, 13:43
Jest cudownie. Wszystkie moje problemy jakby na chwilę gdzieś uleciały 🤍
Temat zbyt wysokiej homocysteiny przez ostatnie miesiące siedział mi w głowie. Bo utrudnia implantację, bo zwiększa ryzyko wad u płodu. Zaczęłam się suplementować, a tu wynik wzrósł jeszcze bardziej. No koszmar. Śniło mi się to po nocach, serio. Że za rogiem ivf, a mi takie wredne coś popsuje wszystkie plany. Lekarze rozkładali ręce, a ja zaczęłam szukać pomocy na ovu.
Wywaliłam wszystkie suple, które brałam do tej pory i przeszłam na polecane przez dziewczyny:
1. Swanson B6 P-5-P 20 mg
2. Swanson Quatrofolic 800 ug
3. Naturell B12 500 mg
4. Cholina 500 mg
5. Cynk 15 mg
6. TMG 3000 g
Wczoraj (po 3 tygodniach) skontrolowałam poziom homocysteiny i w pierwszym momencie pomyślałam, że mój wynik to jakaś pomyłka.
Kwas foliowy spadł z 27,3 na 21 ng/ml.
Witamina B12 spadła z 1020 na 804 pg/ml.
Ale hitem jest homocysteina. Z 23,3 zmniejszyła się do 10,2 umol/l!!! 🥹
Spodziewałam się może lekkiego drgnięcia w dół, ale taki wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jestem taka szczęśliwa. Spadł mi ogromny kamień z serca. Czy ktoś chce buziaka? Z chęcią Was ucałuję ❤️
1 listopada odebraliśmy plan leczenia z naszej kliniki i wysłaliśmy go ekspresem do nowej kasy chorych. Teraz czekamy na zgodę. Klinika poprosiła w naszym imieniu o dofinansowanie 3 procedur ICSI. Kwalifikujemy się do 100% refundacji.
Jeśli kasa chorych da nam w miarę szybko zielone światło, 20 listopada zaczniemy stymulację. W tej euforii pomyślałam nawet o odpuszczeniu badania zarodków i transferze już w grudniu. Ostatni Dzidziuś był przecież genetycznie zdrowy.. Ale nie chcę podejmować żadnej decyzji w emocjach. Porozmawiam z lekarzem na ten temat.
Pogoda za oknem staje się coraz bardziej "moja". Kocham zimę - kojarzę z nią najwięcej pięknych wspomnień. W każdą zimę od początku naszych starań przynajmniej raz byłam w ciąży. Niech to będzie dobry znak.
🤍🤍🤍
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.