Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 19 lutego 2023, 11:56

Miesiąc leżenia za mną.
Z jednej strony nie pomyślałabym, że to minie tak szybko z drugiej nigdy tyle się nie nudziłam co teraz i co najgorsze stałam się leniem. Rasowym prawdziwym leniem. Nawet jak mam zrobić coś (dokumenty, codzienne sprawy), to odkładam to na ostatnia możliwą sekundę 😱
Oczywiście odliczając dni do kolejnej wizyty mam wrażenie, ze czas wlecze się niemiłosiernie. Teraz został już tylko tydzień - co bardziej stresuje będzie to wizyta i od razu usg prenatalne.
Dla uspokojenia nerwów zamówiłam sobie detektor tętna i jestem z tego zakupu bardzo zadowolona. Używam go sporadycznie, ale zawsze w momentach jak w głowie zaczyna się rodzic za dużo złych myśli. Oczywiście szukanie Bobo przyprawia niekiedy dużą dawkę emocji, ale jak już go znajdę to wszystko mija. Nie skupiam się tez za bardzo na parametrach itp. najważniejsze dla mnie, ze Bobo tam jest 💖
Z całego leżenia i oczekiwania dobre jest to, ze czuje się psychicznie dobrze, staram się nastawiać pozytywnie i nie dopuszczać za dużo dołujących myśli. Miłe jest jak kogoś informujemy o ciąży, jak każdy się cieszy - nigdy nie ukrywaliśmy, ze staramy się i walczymy o dziecko (oczywiście bez większych szczegółów).
Wg. aplikacji dziś zaczynam 13tc. i zdecydowanie mogę powiedzieć, ze brzuszka już nie wciągnę. Łapie się na tym, ze stoję przed lustrem i nie wierzę… Podoba mi się ta moja „krągłość” mimo że wyglada mało „instagramowo” przyozdobiona siniakami po heparynie i proletuxie.
A teraz wdech i wydech i czekamy na wizytę

Dziś jestem trochę nostalgiczna. Najchętniej zasnęłabym na parę miesięcy i obudziła się znowu, po tych wszystkich badaniach, będąc w ciąży i myśląc, że wszystko było jedynie złym snem.. Że nic się nie stało i moje Dziecko jest nadal ze mną.

Mam jeszcze 6 tygodni zwolnienia, dużo czasu dla siebie, a jednocześnie nie za bardzo umiem znaleźć sobie miejsce. Wszystko robię 10 razy wolniej niż zwykle i nie zachwycam produktywnością.
Potrzebuję planu działania. Chciałabym teraz pozałatwiać wszystkie rzeczy, których nie wolno w ciąży - zrobić kontrolę u dentysty, rentgen zatok itd. I polecieć na ten urlop, który odwołaliśmy. Oj tak, tego nam potrzeba..

To głupie, że jako staraczka, robiąc wszystko, by zajść w ciążę, czułam się nieprzygotowana na to Maleństwo. Może to też znaczy, że nauczyłam się żyć normalnie? Miałam poumawianych lekarzy, niedokończone leczenie, zaklepane wakacje.. Zaczęło do mnie docierać, że w naszym mieszkaniu nawet nie ma miejsca na postawienie wózka, a co dopiero urządzenie pokoiku.. Choć teraz wszystko bym oddała, aby wrócić do tych "problemów".

Dziś miałam wizytę u ginekologa. Miała być ona wizytą kontrolną w 10 tygodniu, ale wyszło jak wyszło.. Wczoraj trochę ją przeżywałam, bałam się powrotu wspomnień.. Ale nie było tak strasznie.

Lekarz włączył minę numer 5, wszedł do gabinetu smutny i powiedział, że bardzo mu przykro, bo ciąża na ostatniej wizycie rozwijała się prawidłowo. Ponoć tak się zdarza i nic nie byliśmy w stanie zrobić..
Od razu przypomniały mi się jego słowa sprzed kilku tygodni, kiedy to próbował mnie pocieszać, że 9 na 10 pacjentek z krwawieniami stawia się u niego do porodu. No to ja miałam okazję być tą jedną..
Los się chociaż na tyle nade mną zlitował, że wszystko oczyściło się samo. Nie było widać już nic oprócz gładkiego endometrium.

Pan doktor był trochę niezbyt kumaty jeśli chodzi o temat niepłodności i badań po poronieniu.
Dostałam na własną prośbę skierowanie do laboratorium genetycznego, najbliższy termin mają dopiero w kwietniu.. Więc umówiłam się dodatkowo na wizytę w mojej dawnej klinice leczenia niepłodności, może tam mają większe pojęcie. Jeśli będą mogli zrobić mi choć część badań na fundusz, to odłożymy trochę pieniędzy na dalsze leczenie. Resztę badań wykonamy u pani doktor w PL.

Mam też trochę wyrzuty sumienia..
Parę dni temu, choć miałam jeszcze delikatne plamienie, przytulaliśmy się z mężem. Pierwszy raz od początku stycznia, bo w ciąży mieliśmy zakaz minimum do 5 miesiąca.. Tak, prawie zostałabym zakonnicą.
I chyba nie był to najlepszy pomysł, bo po wszystkim znowu zaczęłam plamić i pojawiły się bóle brzucha.
W internecie wyczytałam, że należy poczekać do końca krwawienia, bo inaczej można nabawić się infekcji. Więc oczywiście zeschizowałam, że znowu nawaliłam, że po tym całym trudnym czasie nawet nie wolno mi się zbliżyć do męża.. Strasznie się boję jakiejś infekcji, powrotu zrostów i zaczęcia wszystkiego od początku..
Ehh.. nie mam litości dla siebie..

W piątek mamy teleporadę u naszej pani doktor, ciekawe co dalej.. Nawet nie wiem kiedy mogę spodziewać się okresu? Jak będzie on wyglądał? Czy w kwietniu będziemy gotowi, by starać się ponownie? Dziwnie tak żyć w zawieszeniu.

11 miesięcy (za kilka dni 😉)

Ah ale ten czas leci! Są dni lepsze i gorsze. Moje ultimatum dla męża przyniosło pozytywny skutek i już wraca do domu o normalnych porach (czyli np 17 a nie 21).czekam z niecierpliwością na powrót do pracy, po wybraniu zaległego urlopu wypada w czerwcu 😄

Hmm ogólnie uważam, że ten urlop macierzyński to rok wyjęty z życia 😉 dopiero teraz jak syn zrobił się bardziej ogarnięty mozna coś sobie zaplanować.

Rozwój ruchowy u niego jest na bardzo, bardzo dobrym poziomie. Zaczął raczkować gdy miał 8 miesięcy (korygowane 6) a po 2 tygodniach juz stał i chodził przy meblach. Już powoli widzę, że ma ochotę "puścić się" i chodzić, daje mu kilka dni i chyba pierwsze kroczki będą za nami 😄
Motoryka mała tak sobie ale ćwiczymy. Rozwój społeczny bardzo fajnie, robi papa, przybija piątkę, lubi się bawić z ludźmi i śmieje się jak robię coś głupiego. Boi się obcych, trwa mamoza. Zniknę w wc i już za mną "biegnie". Ostatnio nie chciał jeść, na horyzoncie jest już 7 ząb, pewnie jutro się wybije więc zacznie być normalnie 😄 ma już 1 drzemkę w ciągu dnia. Śpi cała noc (ok 11 h ciągiem ❤️). Jestem najbardziej wyspaną matką na świecie. 😄

Jest śliczny, widzę nieraz na spacerze albo w restauracji jak ludzie się na niego patrzą, chyba zgarnął wszystkie nasze najlepsze cechy 😂 charakterek ma dość mocny, jak mu się coś nie podoba to nie zrobi, zaprze się albo krzyczy. 11 kg, ubrania 80/86

Moje okresy stały się niebolesne, nie wiedziałam, że tak się da!! Nie wiem czy jest jakiś blog gdzie kobiety opisują prawdę związana z macierzyństwem, ale jeśli nie ma, to powinien powstać i być jako obowiązkowa lektura przed rozpoczęciem starań o dziecko😉
I nadal trwam przy założeniu, że będzie jedynakiem 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2023, 07:58

Zosis Pamiętnik starań Zosi 20 lutego 2023, 11:07

7 dc
W weekend poszalałam. Spotkałam się z Przyjaciółką na drinka 🥂 i clubing. 💃
Nagadałyśmy się i przetańczyłyśmy całą noc.
Potrzebny mi był taki reset. Dużo lepiej się po nim czuję. Psychicznie.
Aczkolwiek niedziela była ciężka. To już chyba "nie te lata" na klubowanie i powroty do domu po 4:30 nad ranem. 🤣 Co nie zmienia faktu, że nie żałuję. Chyba jeszcze się nam nie zdarzyło, tak jak tym razem, zostać we dwie na parkiecie. 🤣 Tak, można powiedzieć, że w sobotę zamknęłyśmy klub. 🤣

***
Powoli zbliżamy się do terminu HSG - to już w ten czwartek. 😵
Stresik jest - nie samym badaniem, co jego wynikiem.
Z drugiej strony wiem, że lepiej wiedzieć, z czym walczymy ewentualnie.
Dzisiaj zrobiłam czystość pochwy (tak na wszelki wypadek, bo wynik mam sprzed 🐒, no i teraz zrobiłam po 🐒).
Wyszedł stopień pośredni 0/I.
Na początku się przestraszyłam, bo - żeby było śmiesznie - 0 - nieprawidłowy, I - prawidłowy, ale poczytałam już i raczej z takim wynikiem HSG mi zrobią.
Także teraz czekamy... Do czwartku!

***
Cały wszechświat działa na moją korzyść.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2023, 11:07

zmija Myślałam, że to łatwiejsze 21 lutego 2023, 10:44

Dwie kreski.

Udało się umówić do ginekologa, JEST PĘCHERZYK. Pani doktor powiedziała JEST PANI W CIĄŻY.
Jeszcze w to nie wierzę, nikomu nie mówiłam, wyskoczyłam do lekarza w z biura.
Za dwa tygodnie usg żeby sprawdzić, czy w pęcherzyku rozwija się zarodek.
Dzisiaj jeszcze wizyta u endokrynologa, żeby podziałać z hashimoto.

Od dwóch tygodni cycki bolały mnie bardziej niż zwykle, do teraz, myślałam, ze to PMS.

Chyba jestem w szoku


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2023, 15:58

Sheelie Moje życie 22 lutego 2023, 23:02

Cześć!

Wczoraj miałam test owulacyjny pozytywny !
Zrobiliśmy z mężem co mogliśmy w tym cyklu .
Teraz od 15 dc biorę luteine do 25 dc ... a po luteinie zrobię test i zobaczymy czy coś się zadziało u mnie w brzuszku 🤞🤞🤞 proszę trzymajcie kciuki . 😆


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2023, 12:14

Kolejny krok milowy.
Nasz Mały Wielki Człowiek postanowił pożegnać się z pieluchą na noc. Oczywiście my jesteśmy przygotowani ze stertą podkładów, pościeli i piżamek na zmianę, ale jestem dumna, że Córeczka sama podjęła taką decyzję nawet jeśli czeka nas trochę nieprzespanych nocy z powodu wpadek😅🤷

Ayayanee Hurricanes and Suns 11 maja 2022, 23:31

11.05, 3 lata temu o 12:38 zaręczyny.
15:00 - Pierwsza stracona nadzieja.

Puste jajo płodowe... Czasami zastanawiam się jak to jest ze jeden lekarz traktuje puste jajo jak nic a kolejny mówi że 'jest ważne bo oznacza to że coś się zadziało'.
Dla mnie było i jest ważne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2022, 23:33

Sheelie Moje życie 20 lutego 2023, 12:29

Ból owulacyjny jajnika pojawia się w momencie jajeczkowania, kiedy to pęka pęcherzyk Graafa, a jajo dostaje się do jajowodu. Jeśli cykl menstruacyjny kobiety trwa 28 dni, to ból owulacyjny pojawia się w ok. 14 dniu tego cyklu.


Nie rozumiem , ja w styczniu miałam cykl 32 dniowy , sugeruje sie nim bo od września nie miałam swojej miesiączki, a nie 28 dniowy ..
dzisiaj jest 14 dc dlaczego więc czuje dzisiaj i od paru dni kłucie jajników? Głównie z lewej strony .. ( lewy jajnik widocznie jest po mojej stronie, bo zawsze pracował , pierwsza ciąża była także z lewego jajnika , czułam go mocno i przy stymulacji też go czuje , prawy się trochę odzywa może się wybudza ze snu zimowego ? 😅) Tak więc jak to jest ? Bo popadam w paranoje .. a testy mi tego nie ułatwiają bo nadal nie mam peak ..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2023, 12:53

Brak kwalifikacji do transferu z powodu bardzo cienkiego endometrium. Próbowaliśmy w inny sposób niż dotychczas. Kiedyś przynosił efekty ale nie tym razem.

Dr poleciła dać sobie spokój na jakiś czas, bo dalsze próby nie mają sensu. Dostałam też informacje, w których krajach jest legalna surogacja 😭

Brak sił, brak słów, brak pomysłów co dalej. Po 6 latach walki i całkowitego poświęcenia się nie mamy absolutnie żadnej nadzieji, że to się kiedykolwiek uda. Płaczemy już oboje. K. długo się trzymał ale też już nie daje rady. Przeklinamy dzień, w którym zamarzyliśmy o byciu rodzicami. Tego nie da się anulować w głowie. Marzenie o cudzie rodzicielstwa stało się naszym koszmarem i wciągnęło do piekła. Jest tak cholernie, cholernie ciężko 😢


Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2023, 11:41

30+6
Nie wierze jak czas leci. Jestem zbyt leniwa by pisac na ovu nawet haha.
Synek w brzuszku rosnie, jest duzy wg wszelakich badan (ok 2kg). Wszystkie wyniki ksiazkowe, wierci sie strasznie, spac nocami nie daje.
Powoli pora kompletowac wyprawke, jakos mi sie nie chce nawet haha. Sporo rzeczy dostane od rodziny wiec czuje sie mniej wiecej zabezpieczona. Wchodze do gabinetu gina, napisze wiecej po

2 dc (37 cykl starań)
Mam dylemat. Nie chce już pracować w firmie, której pracuje. Chciałabym zmienić pracę.
Ale jest ale. Boje się, że jak się zwolnię to wtedy zajdę w ciąże (o ironio!).
I zostanę na utrzymaniu męża i na kosinakowym.
Ale czy warto jest się męczyć?

Dziś byłam na usg brzucha. No i mam... Jednak nie wali mi pod deklem, że ciągle chodzę zgięta w pół bo mnie brzuch boli.
Mam kamicę pęcherzyka żółciowego. Całą garść kamoli, minimum 15 szt, każdy około 8 mm.
Także ekhm... Jeszcze tego mi ku@&a brakowało. Ale przynajmniej wiem, że mi nie odwaliło.
Narazie czas się zabrać za siebie.
Jeszcze te jelita muszę sprawdzić, napewno coś jest z nimi nie tak, dziś na usg lekarz powiedział, że sa opuchnięte, a choroba Leśniowskiego crona może powodować kamienie. No to by się składało w całość ale oby to jednak nie było nic poważnego.
Już wizja operacji mnie przeraża mimo, że to robią laparoskopowo.

Ale wszystkie plany szlag trafia... Kolejne l4 przy operacji to w sumie równia pochyła do tego, że na koniec roku zamiast się starać o dziecko to będę szukała nowej pracy.
Pytanie jak długo w naszym kraju czeka się na taką operacje?
Więcej dowiem się za jakiś czas od chirurga.
Tymczasem w połowie marca mam kolonoskopię. Czekam niecierpliwie 😑
Jednocześnie biorę teraz antybiotyki na helikobakter, 4 na raz, kuracja pełna.
Działam.

Z dodatkowych porażek życiowych to zaczęłam popalać... Trzeba mi wpierdolic bo tłumaczyć nie ma co...
Nie umiem się ogarnąć. Mam wrażenie, że sama się pcham w coraz większy dół jednocześnie licząc na to, że jak już osiągnę dno to będę miała się od czego odbić, narazie tylko spadam w dół..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2023, 11:35

26 dpt
6+1
CRL 0.4 cm i jest serduszko ❤️🥹

Jestem po poznej, wyblaganej wizycie u mojej Dr sprzed ivf. Jechalam na nia z mysla, ze juz jest po wszystkim. W czwartek wieczorem po ostanim wpisie dostalam krwotoku.. Moj Maz prawie zemdlal. Znowu IP i byl pecherzyk, ale wg nich nie urosl, nie ma jeszcze Zarodka i ciaza “do obserwacji”. Piatek przeplakalam w glos … plamienie nie ustawalo, dodatkowo znalazlam jakas gluto - tkanko - nitke, szaro - czarna. Google, czarna otchlan, slowem sie do nikogo nie odezwalam praktycznie do dzisiaj. Moje uczucia: rozpacz /brak uczuc/przeblyski racjonalnosci, ze moze bedzie dobrze/ rezygnacja/ bol. Nikomu tego nie zycze. Ale objawy ciazowe caly czas mialam i mam - piersi, kolorowe i erotyczne sny, zmiany w apetycie.

No i jest moj maly Cud. Walczy 💪
Pytam Pani Dr jak zaczela robic USG “jest pecherzyk? Ile ma?
“Pecherzyka nie mierze, bo widze tu Malego Czlowieka. A tu migocze serduszko” 💗💗💗
I poplynely lezki.

Jest tez krwiak, ale przynajmniej wiadomo skad ta krew.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2023, 22:25

16cs 11dc

Mój lewy jajniczek obudził się ze snu letniego i po 2 miesiącach wyprodukował pęcherzyk i to taki, że zajął pół monitora 😅 nie no żarcik, ale faktycznie tak było, że oglądałyśmy prawy jajnik, cisza, nic nie widać, przechodzimy do lewego, trochę coś tam pływa (chwila mojego zawahania, że nic nie urosło) i nagle bach, na ekranie wyskoczyło wielkie jajko niespodzianka 😂
Pęcherzyk ładnie przybierał po 2 mm na dzień i dziś ma 18 mm. Stąd decyzja, że inseminację robimy nie w poniedziałek, a już jutro.

Takim sposobem będzie to moja druga inseminacja we wrześniu, użycie ovitrelle trochę skraca mi cykle. Ale dobrze - jak się nic nie zadzieje, to będziemy mogli szybciej przystępować do następnych kroków.

Dziś miałam też pobranie krwi w celu wykluczenia insulinooporności, trochę mnie pokłuli. Robię sobie zdjęcia, chciałabym dokumentować drogę, którą przechodzimy. Jak nam się kiedyś uda, to pokażę naszemu dziecku jak bardzo się staraliśmy, żeby przyszło na świat i jak bardzo je kochaliśmy, zanim się pojawiło.
Dlaczego wszyscy mówią, że ta glukoza jest taka obrzydliwa? Toć to pyszne było, słodziutkie, mogłabym ją pić codziennie 😂 choć może faktycznie coś nie tak z moim cukrem, skoro mam takie odczucia 🥴 Wyniki dopiero w przyszłym tygodniu, jak będą dzwonić to znaczy że coś jest nie tak, a jak nie zadzwonią to mogę spać spokojnie. Ale chciałabym, żeby coś znaleźli - to brutalne.

Od dłuższego czasu podczytuję akademię płodności i staram się przemycać do naszej diety czarnuszkę, kurkumę, orzechy, dużo więcej warzyw i owoców. Uważam, że nie odżywiamy się źle, bo codziennie gotuję, od kiedy pamiętam jemy tylko pełnoziarniste pieczywo (orkiszowe jest super), nie smażę na głębokim tłuszczu. Ale często wyjeżdżamy i wtedy jesteśmy skazani na to, co wpadnie nam w łapki.
Mąż codziennie pije sok pomidorowy z olejem z czarnuszki i bierze witaminki. Nie muszę mu nic przypominać, codziennie widzę szklankę po soku pomidorowym w zlewie (tak, nie w zmywarce, to facet 🤣). Wiem, że mu też bardzo zależy, mimo, że niechętnie o tym mówi. Dzisiaj pani doktor potwierdziła, że wyniki nasienia były ostatnio bardzo dobre. Czyli chyba nasza niepłodność nazywa się teraz idiopatyczna..

Podpytałam doktor, co robimy jak 3 inseminacje nie wyjdą - powiedziała, że następnym krokiem jest in vitro. Zapytałam, czy mogłybyśmy zrobić po inseminacjach jakieś badania np. immunologiczne, bo może się okazać, że jest jakiś problem z zagnieżdżeniem/odrzucaniem zarodka itd. (ovufriend uczy i bawi ❤️). Pani doktor powiedziała, że to są bardzo rzadkie przypadki, i często jak nie znamy przyczyny niepłodności, to invitro już samo w sobie jest rozwiązaniem wielu problemów. I że przeszłam już ciążę biochemiczną, więc to w pewnym sensie pokazuje, że zajść w ciążę mogę. Co o tym sądzicie? Szczerze to myślałam, że mnie jeszcze jakoś przebadają, gdyby IUI nie wyszło.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2022, 11:56

11.07.2021 - dzień, który ja i mój mąż zapamiętamy na zawsze. Dzień, w którym pierwszy raz na głos powiedziałam, że "jestem w ciąży". Dzień, w którym on dowiedział się, że będzie tatą.

To był dziwny cykl - zaczął się 13.06.2021, przewidywana wstępnie owulacja 25.06.2021 (dzień wesela). Zaczęłam robić testy owulacyjne trochę wcześniej, nic nie pokazywały - w dniu wesela, nie zrobiłam (miałam zwyczaj robić je późnym wieczorem). Potem kolejne dni i kolejne. Testy owulacyjne rano coraz bliższe pozytywnego, wieczorem blade jak śnieg. Uznałam, że chyba będzie to cykl bezowulacyjny, ale na szczęście miałam wizytę u ginekologa 01.07.2021 - wtedy tak myślałam. Niestety w dniu wizyty, odwołano ją - wróciłam do testów. 19dc - test w końcu pozytywny! Czyli owulacja jutro (02.07.2021) - można działać. Pojechaliśmy do Zakopanego. Będąc tam i spacerując po Krupówkach powiedziałam: "wiesz Misiu, nie będzie prezentu na urodziny, ale może uda się na rocznicę? A jak nie to na moje urodziny? A jak nie to na jakąś inną okazję." Wróciliśmy do domu i 05.07.2021 kręciło mi się w głowie. Kolejny dzień - to samo. Pomyślałam sobie wtedy, w trakcie dnia: "zrobię z siebie wariatkę, ale ch*j tam - zrobię test. I tak nie wyjdzie, w końcu jestem 4dpo". Jakie było moje zdziwienie, kiedy pojawiła się druga kreska. Druga kreska, której nie musiałam się doszukiwać! Siadłam i stwierdziłam, że to przecież niemożliwe. Test musiał się pomylić. Powtórzyłam kolejnego dnia - delikatnie ciemniejsza. I właśnie wtedy - 06.07.2021 poszłam zrobić beta-HCG. Kiedy dostałam wynik, łzy napłynęły mi do oczu, a ja zaczęłam się cała trząść - 43,9! Kolejny dzień - zawroty głowy nie ustępują, wieczorem w toalecie zauważyłam śluz - myśl: "czyli po wszystkim..". Jednak kolejnego dnia, gdy przez całą noc więcej plamienie się nie pojawiło, poszłam powtórzyć badanie. Na wyniki czekałam ok. 2h, przyszły - 144,8!

Jeszcze w piątek, poszłam na zakupy - kupiłam, co trzeba i czekałam do niedzieli.

11.07.2021

Mąż pojechał do pracy, a ja zabrałam się za sprzątanie. Umyłam włosy, ubrałam sukienkę i czekałam aż wróci. Na stole leżała torebka z prezentem (dla zmyłki kupiłam mu pasek do spodni). Odpakował, podziękował, dał buzi. Kiedy posprzątałam po kolacji, w drodze powrotnej wstąpiłam do swojego gabinetu po właściwy prezent. Weszłam do salonu, położyłam go przed nim na stole i powiedziałam: "żartowałam z tym prezentem. Tutaj masz właściwy prezent na urodziny".

33b07de22bd8.jpg
Nie byłby sobą, gdyby nie zaczął trząść pudełkiem :D, więc powiedziałam by tego nie robił, tylko delikatnie rozpakował. Tak zrobił. Otworzył pudełko, przybliżył je do siebie i się zaczęło:

K - no co ty gadasz? Nie gadaj, że jesteś w ciąży!
P - tak Misiu, jestem w ciąży. *ze łzami w oczach i łamiącym się głosem*

Wstał z kanapy, podbiegł do mnie, mocno przytulił i powiedział:
K - naprawdę jesteś w ciąży? Nie żartujesz?
P - nie Misiu, naprawdę jestem w ciąży. Pokazać Ci wyniki badań?
K - tak, pokaż. *chwila namysłu* Tyle mówiłaś, że chciałaś mi dać taki prezent na urodziny. Udało Ci się, wymarzyłaś go sobie. To najpiękniejszy prezent, jaki mogłem dostać! Dziękuję. Kocham Cię.

I tak staliśmy w tym uścisku, ze łzami w oczach, uśmiechami na twarzy jakąś chwilę. Gdy już pierwsze emocje opadły powiedział, że więcej na brzuszku mi leżał nie będzie. Dopytywał o każdy szczegół, kiedy zrobiłam badanie, jak wyglądały testy, po co dzwoniłam do lekarza - układał w puzzle to, co ja przez 6 dni przed nim ukrywałam - jak widać - udało się.
Jak zapytałam, czy się domyślał to odpowiedział: "jestem tylko facetem". Śmiałam się, że sam wiózł mnie na badania i nie był tego świadom.

Jako ciekawostkę dodam, że gdy przyszedł do nas kot, wziął go na kolana i powiedział: "Kot, będziesz spał z młodym?"
Przypadek, czy nie?

Gdy położyliśmy się spać, przytulał się. Czułam, jak mocno mnie łapie, tylko po to, żeby za sekundę dotykać mnie delikatniej. Boi się. Powiedziałam, że nie musi się martwić, może mnie mocno przytulić. Tak zrobił. A to był uścisk, który pamiętam z dnia, kiedy pierwszy raz zasnęliśmy w swoich ramionach. Cały czas się uśmiechał, ja zasnęłam. Z uśmiechem na twarzy i dobrą myślą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 15:24

Czekanie…

Znowu u nas ten etap.. tym razem czekamy na wyleczenie boleriozy.. także taki „gratis” dostałam od losu.. poki co mam antybiotyk na miesiąc i zobaczymy co dalej.. jak się uda, ze wystarczy, to możemy potem ruszać ze stymulacja.

37tc+3
Antek już spi na mnie 😍😍😍

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 21 lutego 2023, 11:02

Bardzo dziękuję za gratulacje. Nie ogarniam rzeczywistości jeszcze. Nie spałam w nocy nic z tych emocji.
Od kilku dni ciągle płakałam. Na wizytę jechałam z nastawieniem że pozamaciczna i trzeba będzie do szpitala się udać. Bolał mnie jajnik z którego była owulacja, krwawienie, plamienia... Nie wyglądało to dobrze. Stąd nie chciałam się tutaj zbytnio udzielać.
Na USG się okazało że jest już zarodek i na szczęście w jamie macicy. Zeszło ze mnie powietrze. Co lepsze, było już serduszko. Przy wsuwaniu sprzętu widziałam sporo czarnych miejsc. Akurat widok z USG nie jest dla mnie czarną magią. Miałam chwilowy paraliż, że to więcej niż 2, bo wyglądało na 4/5 sztuk w środku. Po czym ginka mówi że jest jeden pęcherzyk z zarodkiem. Wymierzyła, wszystko się zgadzało. I nagle zobaczyłyśmy drugi. Trochę się chował. Ale również z serduchem... Miałam zawał. Nie spodziewałam się, chociaż od kilku dni miałam przeczucie... Mimo całej sytuacji z plamieniami. Na USG widać było jeszcze dwa czarne punkty. Ponoć są to jakieś żyłki ale na 100% powinniśmy się dowiedzieć na następnej wizycie 3.03.
Ja mam nadzieję że na dwóch się skończy. Mamy już starszaka w domu i na trójce chcieliśmy skończyć. Nie sądziliśmy tylko że od razu 😂
Przez bardzo powikłaną pierwszą ciążę mam potworne obawy. Ale chcę być dobrej myśli.

Odpowiadając też na pytania, nie ma w rodzinie żadnego bliźniaka. Przynajmniej z tego co wiem. Więc tym bardziej jeszcze większy szok.
Na razie czuję się o wiele lepiej niż w pierwszej ciąży. Jednak mam wrażenie że od samego początku brzuch jest jak balon. Już w 4 tygodniu musiałam wymienić spodnie.
Tyle na razie z mojej strony. Uspokoiłam się że w środku wszystko ok. Nie było plamienia od soboty. Bardzo dużo leżę i odpoczywam. Boję się co będzie jak M poleci za miesiąc na statek i zostanę z 4- latkiem...

98b6d2027450.jpg

Bejbik nr 1
b66ad8a46f02.jpg

Bejbik nr 2
61070521fc30.jpg

zmija Myślałam, że to łatwiejsze 6 lutego 2023, 17:02

[2023-01-25]
Zlecone badania w 3dc:
FSH 17,1 mIU/ml
Estradiol 350 pg/ml
Prolaktyna 12,6 ng/ml

[2023-02-06]
Komentarz do powyższych wyników - to nie mogą być Pani wyniki, wyglada jak galopująca menopauza, co nijak ma się do AMH. Na usg owulacji brak, dodatkowo jakaś cysta (albo ciałko żółte). Bardzo słabe endometrium. Progesteron do powtórzenia, kolejna wizyta w piątek. Zagadka rozwija się dalej.


—————
No i chyba się wyjaśniło - wyniki z 3dc wskazują na owulację i to właśnie wtedy prawdopodobnie do niej doszło (był stosunek). Wyglada na to, ze duphaston ją przyblokował i po odstawieniu (przy krwiawieniu z odstawienia) zdecydowała się pojawić. To nie była cysta, tylko ciałko żółte (bo było już po).


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2023, 16:02

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)