Chyba potrzebuje psychiatry 🤣
Ale od początku... przed ciąża cykle były regularne jak w zegarku, 26-28 dni... Po pierwszej ciąży wszystko się rozjechało, było 21, czasami 24... wjechał duphaston, było 26 dni... pi tej ciąż też było 21-24... dzisiaj jest 27tc, po ciąży nis miałam tak długiego bez leków... to głupie, ale pomyślałam że mogę w ciąży... 🫣 z jednej strony nawet chciała, z drugiej chciałam transfer... Z jednej rozum wie, że szanse są prawie żadne, z z drugiej z każdą chwilą bez okresu myślę o tym tylko bardziej 🫣🫣
Jął to napisałam to zaczal sie nowy cykl... niby nie wierzyłam, ale trochę się rozmarzyłam... Może to znaczy że jestem gotowa na kolejny transfer? 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2023, 23:02
CHOLINA
Aha, wszędzie trąbi się o kwasie foliowym, a o cholinie prawie nikt nie słyszał. Ja usłyszałam od mojej dietetyczki w maju 22', pamiętam też, że Krąsi o niej pisała. Znalazłam ciekawy artykuł:
"Większość kobiet w ciąży ma niedobory choliny. Substancja ta ośmiokrotnie zmniejsza ryzyko występowania zespołu Downa i autyzmu u dzieci"
https://biznes.newseria.pl/news/wiekszosc-kobiet-w,p1379932202
Ważny fragment:
"Institute of Medicine rekomenduje dzienne spożycie choliny na poziomie 450 mg dla kobiet w ciąży i 550 mg choliny dla kobiet karmiących piersią. W diecie europejskich kobiet ciężarnych średnie spożycie szacuje się na 336 mg na dobę. Wśród ciężarnych Amerykanek 90 proc. nie przyjmuje zalecanej dziennej ilości choliny.
Dostarczenie odpowiedniej ilości choliny jest bardzo trudne. Aby uzupełnić zapotrzebowanie organizmu na ten składnik, przyszła mama powinna zjeść dziennie ponad 3 jajka, około 1,5 kg tuńczyka, 2 kg szpinaku lub pszenicy albo nieco ponad 0,6 kg pistacji. Jednocześnie wrogami choliny są wysoka temperatura i powszechnie stosowany cukier, alkohol i kawa. Dlatego eksperci zalecają suplementowanie tego składnika."
Znowu gdzieś zniknęłam, chcąc nie chcąc.
Spieszymy z budową, mamy deadline. Trzeba się wyrobić.
Przez tydzień byłam chora, potem udało mi się wyzdrowieć na baby shower przyjaciółki i kolejny tydzień full zawalony.
Są chwile lepsze i gorsze. Odpalił mi się syndrom wicia gniazda, chciałam też sama stworzyć paśnik. Jak nikt nie pomoże mi po prostu zdjąć belek które mi są potrzebne, to go nie zrobię bo te w moim zasięgu są po prostu za krótkie. 
Słucham sobie podczas gdy coś robię audobiooku "Mundra". Są to relacje położnych które wykonywały zawód na przestrzeni wielu lat, w różnych krajach, opowiadających o codzienności swojej pracy oraz o porodach ich oczyma. Naprawdę bardzo wartościowa lektura, pomagająca wyobrazić sobie jak to właściciel wszystko wygląda i przebiega, jak powinno wyglądać i przebiegać. Zdarzyło się że z kilkoma rzeczami się nie zgadzałam (np. umniejszanie depresji poporodowej przez jedną emerytowaną już położną), ale ogólnie na duży plus.
Mogę polecić.
Owulacja chyba wystąpiła w niedzielę i raczej rano. W sobotę uciagaly mnie jajniki, miałam biegunkę, szyjka już była nisko i otwarta, slimaczyla się. W niedzielę śluz kremowy, temperatura jak widać w górze jest.
Ze staraniami się raczej spóźniłam, bo nie spodziewałam się owulacji tak wcześnie.
Cześć!
Wczoraj po pracy gdy czekałam na mojego męża miałam załamanie, popłakałam się. Wspomniałam sobie o moim Aniołku [*] za 3 miesiące miałby 2 latka , pomimo że to był dopiero 9 tydzien ciąży i tak mała fasolka zawróciła mi w głowie , zakochałam się w niej od patrzenia na nią w USG .Gdy już sobie popłakam.. poczułam niemoc i niesprawiedliwość.
Bardzo chciałabym być w ciąży, donosić i urodzić zdrowe dziecko , czasami uważam że to dla mnie nie jest możliwe i że długo z mężem będziemy się jeszcze starać o dzidzie.
Umówiłam się z mojego ginekologa na 6 marca .. muszę iść bo mi się luteina kończy. Zastanawiam się nad badaniem drożności jajowodów ale dopiero gdy po 4 miesiącach starania się nam nie pyknie.
Pomimo że jestem optymistką , to czasami dopada mnie lekka depresja .
Życzę wam miłego weekendu .
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2023, 17:37
14 dc
Cholera jasna!
Cały czas pod górkę...
Dwa dni miałam "wyjęte z życia" przez ten cholerny tramal. Jak w końcu doszłam do siebie to... Mąż mi się wczoraj rozchorował. Mnie też coś gardło drapie i jakby uderzenia gorąca mam (chociaż gorączki nie mam). Zastanawiam się, czy to właśnie ja nie "przywlokłam" czegoś z tego szpitala do domu...
Owu teoretycznie za 2 dni, ale coś czuję, że ten cykl pójdzie na zmarnowanie...🙁 Żadne z nas nie ma ani siły ani ochoty na serduszkowanie przy takim samopoczuciu... 🙁 Ehh...
Jak to mówią: "jak nie urok, to sraczka"...
Aż się wszystkiego odechciewa...
Że też to choróbsko przyszło akurat teraz... Że też nie mogło sobie kilku dni poczekać... Cholerne wirusy...
No to sobie ponarzekałam...
Teraz w ruch gorąca herbata, witaminki i... Trzeba to jakoś przetrwać!
***
Cały wszechświat współgra dla mojego dobra... 
I już wiem wszystko... Maj nie moze być szczesliwy...
Boli trochę mniej niż miesiąc temu, chyba każdy miesiąc boli mniej, coraz bardziej gidze się z porażka... jego mi szkoda, patrzę na niego i chciałabym żeby nie był sam, myślę że byłby cudownym starszym bratem, ale nic nie zależy ode mnie... Co mogłam zrobiłam...
Plan jest z pozoru prosty... powtórka NK I będę wiedzieć czy z intralipidem czy bez... liczę że tymrazem harmonogram kliniki nic już nie zepsuje...
Czy wierzę w czerwiec? Chciałabym, ale z tyłu głowy kysl, że coś pójdzie nie tak... marzec był pewniakiem, potem kwiecień, maj... 🫣
Błagam daj mi siłę i cierpliwość w walce o🌈...
7 dc (37 cs)
Co można zrobić aby zwiększyć swoją płodność?
Jem suplementy: kwas foliowy, kwas omega-3, magnez, witaminę D. Pije 2 litry wody dziennie, staram się zdrowo odżywiać. Niestety mam stresujący tryb życia (odpowiedzialna praca, budowa domu, szalejąca inflacja a co za tym idzie wysokie ceny).
Wynik sobotniej bety w 28 dniu cyklu 0,2 duphaston odstawiony i dziś rozpoczyna mi się 1 dzień cyklu. Jest to pierwysz dzień smutku ale i nadziei, że następny może się uda. No właśnie może przez duże M.
Wyniki męża nie wiem czy są dobre. O ile polepszyła się ruchliwość to morfologia spadła z 4 na 1% i zastanawianie się dlaczego. Co się stało że po 3 miesiącach suplementacji zamiast być lepiej jest gorzej. Ale nic nie poddajemy się mimo że mamy kryzys wiary, wstajemy otrzepujemy się i walczymy dalej 💪💪. Wizyta u androloga z wynikami męża, monitoring owulacji, a później zobaczymy.
3 doba
W dalszym ciągu mamy 6 maluszków. Wszystkie są pierwszej klasy.
Jeden z nich jest już kompaktujący. 🍀
❤️❤️❤️❤️❤️❤️
🍀Oby tak dalej. 🍀
Wiem, że na tym etapie może się jeszcze wszystko zdarzyć. Moje dzielne maluszki. 🥺
Skończyło mi się L4, ale to dobrze, bo zajmę czymś głowę. Wczoraj znowu minimalne planiemienie, brązowe, malutko, no ale lekki stres mnie złapał. Dr mi mówił, że tak może jeszcze być i się nie przejmować. Rzeczywiście na spokojniej podchodzę ale humor jednak trochę zjechał w dół. Mimo, że teraz już wiem, że to nie ma wpływu na rozwój Kropka. Przetrwał krwotok, a tu jakieś plamki. USG mam w klinice w tym tygodniu w piątek, 3 marca. Dlatego dobrze z tym L4, bo zaczynam już po malutku się nakręcać.
Wizyta Teściów jak zwykle. Teść spoko, Teściowa trajkotała o siostrzenicach mojego Męża, których jest nianią, kucharką, opiekunką, sprzątaczką i kierowcą. Nic co u nas, jak żyjemy, co słychać. Tam to wogóle w rodzinie jest kwas. Krótko i ogólnie mówiąc, my jesteśmy wykluczeni, młodsza siostra mojego Męża jest wykluczona, bo .... nie mamy dzieci! Ha! Ironio losu. A starsza siostra to Królowa Matka, której się wszystko należy i wokół dzieci której kręci się świat. "Najwięcej osiągnęła z was bo ma dzieci". To cytat. Nie muszę wyjaścniać jak to boli. Dlatego mnie trochę stresuje co będzie jak im powiemy, bo coś czuję, że nawet jak w końcu Nasze Dziecko będziemy mieli, to nie wiele się zmieni.
Na szczęście moi Rodzice pod tym względem są normalni i dzieci traktują równo.
Idę dziś z Mężem do kina, w środę idę z przyjacielem do Teatru, w piątek USG. Niestety idę sama bo Mąż wyjechany będzie służbowo 
I już po wizycie...
Mam przepisany Estrofem i mam go brać do momentu aż dr powie stop. Po drodze miedzy 1 a 5 d.c. ( miesiączka wystąpi 4-5.05) mam podejść do gina , zobaczymy co i jak ( cały czas biorąc tab .) .
Następnie rozpoczyna się stymulacja ( zastrzyki ) przyjmuje preparaty powodujące wzrost pęcherzyków jajnikowych. I działamy dalej...
Na razie zobaczymy jak będę się czuła po estrofemie bo kazał mi zakupić od razu lek i wziąć 1 tab. i czuję delikatne mroczki przed oczyma...
Owulacja wystąpiła w tym cyklu w prawym jajniku:
* CL+drobne pęcherzyki + endo 11mm
* lewy jajnik : drobne pęcherzyki
Błona śluzowa 8,8 mm
18dc.
Mam mieszane myśli.
Z jednej strony wiem, że nie ma prawa nic pyknąć, bo R. ma chujowe nasienie - sauna dwa razy w tygodniu, testosteron w zastrzyku (od tego miesiąca zrezygnował, ale normalizacja nasienia trwa z 2 miesiące).
A z drugiej strony od czasu teoretycznej owulacji czuję na zmianę oba jajniki, chce mi się pić i uczucie jak przed okresem. A przecież jeszcze za wcześnie, żeby cokolwiek czuć, dlatego dostaję do głowy.
Chyba powinnam przestać o tym myśleć.
W sumie jak dostanę okres to nawet spoko - będę mogła wydepilować laserowo nogi, o.
P.S. Brakuje mi w tych pamiętnikach opcji przeskakiwania do ostatniego posta.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2023, 13:05
Spóźniał mi się okres 1 dzień.. było mi słabo, niedobrze.. głowa już zaczęła pracować… nawet testu nie robiłam, tylko dzis beta hcgg i oczywiście co- nic… duzo emocji, duzo nadzieji.. a wychodzi jak zawsze..
jestem 3-ci tydzień na antybiotyku, jeżeli się uda, to skończę po 4rech tygodniach i potem możemy działać w klinice. Cykl marcowy działać możemy bez wspomagaczy..
No i cóż.
33 dc
USG od 10.10 bez zmian, błona śluzowa macicy wygląda na drugą fazę cyklu. Brak pęcherzyków dominujacych.
Badania z piątku:
-Estradiol 54 pg/ml
-prog 0,49 ng/ml
-shbg 40,35 nmol/l (zakres 32,4-128) kapkę niskie
-androstendion 3,05 ng/ml (zakres 0,4-3,4) przy górnej granicy
-dhea-so4 271 ug/dl (98,8-340)
-testosteron 46,70 ng/ml (6-82)
I nie wiem. Czy to ma szansę jeszcze ruszyć? Jajniki co rusz cholernie kłują. W poprzednim cyklu miałam podobny estradiol w 21 dc, owu przyszła w 33/34. Nie wiem tylko jak wyglądala błona śluzowa... Nie wiem czy warto czekać te dwa tygodnie, czy na pewno nie ma szans na owu w tym cyklu i trzeba poprawić koronę, zacząć żreć luteinę na wywołanie krwawienia. 🤕
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2022, 15:37
Co się zadziało?
22.02, 8dpo, 25dc
Progesteron wyniósł 27,80 mg/ml
26.02, 12dpo, 29dc
Wyszły delikatne, ledwo widoczne kreski na testach

27.02, 13dpo, 30dc
Progesteron 13,50 ng/ml
B-HCG 7,00 mIU/ml
Po konsultacji z lekarzem otrzymałam receptę na cyclogest (400mg progesteron) oraz od dzisiaj włączam pragna uno
facelle paskowy, rano

facelle strumieniowy, po południu

Plan na najbliższe dni:
28.02 – powtórzyć testy ciążowe
01.03 – beta + progesteron + TSH
02.03 – konsultacja z lekarzem w sprawie wyniku progesteronu?
Jestem podekscytowana ale też pełna obaw, czy uda się kropka utrzymać.
To, że doszło do pozytywnej bety i tak jest aktualnie dla mnie cudem. Ostatni raz widziałam pozytywną betę 4 lata temu, kiedy skończyło się to CB, od tego czasu nic, jedynie oszukańce na testach z zerową betą.
Bardzo się martwiłam, że nigdy naturalnie się nie uda, a na tym najbardziej mi zależało.
Aktualnie wiem, że robię wszystko co mogę. Dostarczam odpowiednie suplementy i wdrożyłam progesteron. Więcej aktualnie zrobić nie mogę 🤞
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2023, 10:38
5 dpo owulacji I...
I mdli mnie strasznie na przemian z głodem , myslałam rano że to z papryki..bo miałam w bułce , odbijało mi się papryką ale przeszło,gardło pobolewa , mam dziwny ból brzucha , jestem wkurzona na wszystko co moj mąż zrobi i powie , na maksa zmęczona, spiąca .
Nie nastawiam się że to ciąża bo nie chce sobie nadzieji robić .
Mąż pojechał do pracy po 17 nastej to poszłam spać.
Wstałam po 18 nastej.. mdłości minęły, głód pozostał, czasami czuje lekkie zawroty głowy.
Najlepsze jest to że miesiąc temu gdy brałam luteine to miałam bol jajnika .. a teraz po owulacji czasami mnie lewy lub prawy zakłuje a później cisza . Ciekawe to jest no nic czekamy dalej .
Jest 8 ma 28 luty
Mam lekkie mdłości , zawroty głowy , czuje się dziwnie i zauważyłam ze czesto chodze do WC
chyba mnie coś zbiera . Brzuch czasami mnie zaboli ale to nie jest ból na okres ,jest inny , przytłumiony .Może jakaś bakterie mam ?
01.03 godz 11.30. 7 dpo owulacji.
Dzisiaj od rana nie miałam mdłości, za to czułam ból podbrzusza , jajniki lewy i prawy tak jakby pracowały? Czuje kłująco - ciągnący ból i czasem mocny .. promieniuje do podbrzusza ..
Po 13 stej myślałam że dostałam miesiączki, czułam mokro .. pomyślałam " no to super mamy z głowy ten cykl " poleciałam do łazienki i zobaczyłam na bieliźnie Resztki luteiny dopochwowej i śluzu bardzo dużo śluzu jak na moje możliwości.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2023, 15:25
A co mi tam. Troszkę zdjęć z mojego świata.
Paśnik skleciłam, bez dachu. Powiedziałam że nie będę się mordować znowu tą małą piłką do drewna (nawet nie piłą) i nie robię nic aż nie naprawią spalinowej.
14 marca moja kobyła ma termin. Podgladam już ją na kamerach, patrzę w srom i cycuchy, szukając oznak nadchodzącego rozwiązania. Mam nadzieję, że niee będzie mi znowu kazała czekać do miesiąca po terminie. 🙈

html site hosting



JAK SIĘ DOSTAĆ DO GURU IMMUNOLOGII 
doszłaś do punktu, w którym została Ci tylko immunologia? nie wiesz co dalej, gdzie iść, kogo szukać?
zdecydowana większość odpowiedzi, jakie dostaniesz, będzie brzmiała "Paśnik" - doktor/docent/lekarz.
wchodzisz więc na znanegolekarza a tam...brak terminów. i niech Cię to nie zdziwi, to pokazuje tylko jak wiele kobiet potrzebuje pomocy tak samo, jak my.
Jak się więc do niego dostać?
1️⃣ salve w Warszawie - wyłącznie teleporady - raz na jakiś czas ogłaszają na znanymlekarzu, że będzie możliwość zapisu - któregoś dnia, zazwyczaj o 10.00 "rzucają" kilka terminów - zazwyczaj na dwa weekendy w nadchodzącym miesiącu. terminy rozchodzą się w 3 minuty, więc warto od 9.50 czatować, odświeżać, liczyć na cud i brać to, w co trafisz - bez zastanawiania się czy Ci ten termin pasuje. Serio 🤷 warto być zalogowanym na konto i na wszelki wypadek mieć skopiowany numer pesel, żeby - jeśli będzie trzeba - wpisać tylko ctrl+v a nie całe 11 cyferek.
2️⃣ w taki sam sposób ogłaszają zapisy do Łodzi do APC (pierwsza wizyta obowiązkowo stacjonarna, kolejne mogą być już jako teleporady). rozchodzą się tak samo szybko, z tym że 2 listopada były zapisy mailowe na przyszły rok. już 1 listopada napisało do APC tyle osób, że do dziś dostają potwierdzenia wizyty, już na kwiecień?, a myślę, że panie z rejestracji jeszcze nie skończyły odpisywać. myślę też, że jak umówią wszystkich, to będą "rzucone" kolejne terminy - nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi.
do APC można pisać maile (mało działa obecnie - do czasu, aż rejestracja nie odgrzebie się z maili listopadowych) oraz dzwonić (też nie jest lekko), choć najprawdopodobniej usłyszy się, że terminów nie ma🤷
3️⃣ czasem w ramach takich łapanek na znanymlekarzu dziewczyny z forum łapią termin i potem oddają - ja tak dostałam wizytę od Misii. jej już nie była potrzebna wiec przepisałyśmy termin na mnie (jestem jej za to dozgonnie wdzięczna
).
4️⃣ jest grupa na FB "starając się z pomocą dr P" czy jakoś tak, jest tam post o wymianie albo rezygnacji z wizyty, ale też trzeba w parę sekund się zgłosić, bo chętnych jest...to mnie przeraża ile osób potrzebuje tej wizyty, ale jest ich mnóstwo.
5️⃣ jest opcja, że będziesz nieustannie odświeżać znanego lekarza - czasem dziewczyny się zamieniają, jedna zwalnia druga ma odebrać i wtedy czasem się udaje osobie trzeciej - i w ten sposób łapiesz termin. w pracy przy komputerze - polecam.
6️⃣ możesz też wybrać innego lekarza, przynajmniej na wszelki wypadek mieć termin, w razie gdyby się nie udało złapać Paśnika. to kilka nazwisk:
🔸Malinowski (Łódź, akceptuje tylko badania zrobione u niego - wychodzisz chudsza o kilka tysięcy)
🔸 Wilczyński (Łódź, podobno jest spoko, terminy dużo łatwiejsze, jego zalecenia delikatnie się różnią od Paśnikowych)
🔸 Sydor (Kraków, Katowice, ogólnie Śląsk, myślę że na równi z Paśnikiem, uczył go, terminy lepsze choć szału też nie ma, to na pewno nie jest z tygodnia na tydzień, tylko bardziej kilka miesięcy - w tym roku ciężko mu przyjąć nowa pacjentkę, myślę że od stycznia będzie lepiej z zapisami, ale warto pisać maile, pytać o listę rezerwowa, może ktoś coś zwolni akurat)
🔸 Suchanek (nie wiem skąd, wiem że ma teleporady, jest polecana ale nie uznaje KIRów - nie zleca więc accofilu)
🔸Jerzak (Wwa, opinie sprzeczne - na pewno bardzo droga, terminy okej, bardzo szybkie, niektórzy mówią że wszystkich leczy szablonowo, niektórzy zachwyceni, wiem że ma humorki i bywa bardzo specyficzna, powiedzmy że może być po prostu niemiła)
5 doba
Nie wytrzymałam, zadzwoniłam.
Dalej mamy 6 serduszek.
❤️❤️❤️❤️❤️❤️
4 serduszka zostaną dzisiaj zamrożone a 2 są wczesnymi blastkami i prawdopodobnie również dołącza do rodzeństwa. 🥰
Serce się raduje.
Moje dzielne maluchy. 🥺
Narazie wynik 6/6
Edit. Taki stan pozostaje i serduszka są już śnieżynkami. ❄️❄️❄️❄️❄️❄️
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2023, 15:00
27+0 zostajemy w szpitalu..
Tydzień wcześniej trafiłam do poradni patologii ciazy. Przejeli mnie w całości, zatem mam nowego prowadzącego (cale szczęście, ze ten sam lekarz w poprzedniej ciazy towarzyszył mi przy każdej wizycie w szpitalu, więc czulam sie.. bezpieczniej). Wizyta bardzo dokładna, a co za tym idzie.. szczegółowo zostało mi wyjaśnione, ze istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, ze problemy okolociazowe sie powtórzą. I jak grom z jasnego nieba podczas pierwszej wizyty padla informacja, ze szyjka ma 22mm.. Gdzie kilka dni wcześniej miala 36mm.
Nakaz lezenia, wymazy, kontrola za tydzień.
Przyszedł czas na kontrolę szyjki i decyzję, co dalej.
Tak jak się spodziewałam, nie ma możliwości założenia go w poradni, więc muszą mnie przyjąć na oddział (kocham ten system 🤦♀️). Wszystko w porządku, tylko.. Czy nie mogłoby to być w poniedziałek?
I tu usłyszałam cos, co mnie jednak zaskoczyło. "W poniedziałek nie będę mial juz na co Pani zakładać pessara". Szyjka skróciła się do 15mm. Rozwarcie zewnętrzne, wewnętrzne..
A wiecie co jest najgorsze? Że naprawdę ostatni tydzień lezalam, nie dźwigałam, nie nosilam. Z powodu ograniczenia aktywności do minimum rozbolał mnie kręgosłup, a to i tak nic nie dalo..
Historia lubi sie powtarzać. Ciekawe czy tylko w tym zakresie, bo wg lekarzy jest duże ryzyko powtorki calosci. I tak sobie myślę, ze cos moze w tym byc, bo dzidzia dzis w 18 centylu (norma, choć nisko), do tego dużo wod (jeszcze nie ZA dużo, ale dużo).
Tak czy siak, niech zrobią, co trzeba, by zabezpieczyć dziecko. Cokolwiek by sie nie dzialo, damy rade!
27+2 wracamy do domu. Witaj pessarze! Rozgość się i trzymaj jak najlepiej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2023, 22:09
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.