Jutro skończyłabyś 5 lat 💔
Córeczko to Ty pokazałaś mi, że pomimo przeciwności losu nie można się poddawać. To Ty pokazałaś mi jak ważne jest życie, tak bardzo o nie walczyłaś 💔 to Ty pokazałaś mi piękniejszy świat. To Ty sprawiłaś,że pokochałam jak nigdy wcześniej...nie wiedziałam,że tak ogromna miłość istnieje. Córeczko to Ty byłaś moim największym marzeniem, to Ty wypełniłaś me życie kolorami tęczy choć lekko nie było. Dzięki Tobie wiem, że muszę iść do przodu i nie mogę się poddać. Nie jest łatwo. Nie jest przyjemnie. Jest ciężko, bardzo ale wiem, że muszę pokonać wszystkie kłody rzucane mi pod nogi, bo patrzysz na mnie z góry, a ja nie chcę Cię zawieść. 5 lat temu o 9:35 zmieniło się moje życie, zmieniłam się ja. Tak bardzo chciałam pokazać Ci świat, tak bardzo wierzyłam, że razem pokonamy wcześniactwo..byłaś tak maleńka jak moja dłoń, a silna jak największy wojownik świata. Tęsknię. Kocham. Myślę. 💔
Baw się jutro z siostrzyczkami na chmurkach, trzymajcie się mocno za rączki i bądźcie szczęśliwe ❤
Kocham Was. Mama.

Niaha Udało się 🥹 1 marca 2023, 20:31

No niestety wyniki dzisiejszej bety nie są zadowalające.
beta-HCG 7,57 mIU/ml
Pewnie niedługo przyjdzie 🐒

Mężowi chyba było bardziej przykro niż mi, ale się nie poddajemy. Powtarzam sobie od kilku dni, że to i tak duży sukces, że cokolwiek się ruszyło. Teraz może być już tylko lepiej.
Chociaż z drugiej strony naczytałam się, że taki przyrost może sugerować ciążę pozamaciczną... ale to pewnie za dużo wujka google.

Jutro mam konsultacje z lekarzem z kliniki (ordynator tej kliniki, bo moja babeczka jest na urlopie) i chcę go poprosić o wskazówkę, co teraz?

Nie bardzo wiem, czy hsg ma sens, w końcu właśnie ten cykl udowodnił, że przynajmniej jeden jajnik jest drożny 🧐. A no i nie wiem czy chcę inseminację, skoro teraz się udało.

Jak tu żyć? No jak?

Mam kolejnego wroga do pokonania: endometrium polipowate.

Kurwa, ja pierdole.

Ja nie wiem czy to się kiedyś skończy... Mam wrażenie, że zaprzepaściłam swoją szansę, że Igorek to moje ostatnie dziecko i nigdy już nie wezmę w ramiona noworodka bo spieprzyłam sprawę 😔

Ale muszę zawalczyć, o swoje zdrowie i o odwrócenie tego złego losu.
Dziś nie mam siły ale doedukuje się w kwestii endo. Nigdy nie miałam z nim problemów bo to teraz tak... Nigdy nie mów nigdy.

Plan w tej kwestii jest taki, że najpierw usg w czasie okresu żeby więcej zobaczyć. Później jak coś to histero i pewnie antybiotyki i oby to pomogło!
Ale zabieg to temat na czas przed transferem.

Teraz dalej cisnę ze swoim stanem zdrowia ogólnym.

Czeka mnie chirurg, kolonoskopia, dentysta, endokrynolog. Muszę to wszystko trzymać w ryzach.

Małymi kroczkami do przodu.
Pozbędę się wszelkiego zła z mojego organizmu.

Kochany mój przyszły bobasku, mama wyszykuje Ci dobry domek na 9 miesięcy 💪

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 2 marca 2023, 18:32

2.03.2023

Wizyta u lekarza.
Myślałam, że już nie dotrę.. wczoraj cały czas bolała mnie okropnie głową, wieczorem doszła temp do 38.1 :( na szczęście w nocy "wypocilam" gorączkę. Za to od rana bol gardła, chrypa i pokaslywanie. Mąż chyba sprzedał mi wirusa :(

Na szczęście udało się z wizyta.
Wg OM: 14t6d
Wg USG: 14t6d

CRL: brak
HC (obwod glowki): 10.56cm
AC (obwod brzuszka): 8.40cm
FL (nozka): 1.35cm
ASP: 155/min
Waga: 98g
Wody płodowe ok. AFI 14
Szyjka: ok, 4cm

Z Bobo wszystko w porządku, będzie kolejne ruchliwe - bo ciężko było pomiary zrobić tak się ruszało 😀
Nóżki skrzyżowane- także podglądu płci nie było.

Schodzimy też z progesteronu - do kolejnej wizyty do zera + odstawiam powoli Encorton wg zalecen Paśnika.

Lekarz zgadza się z amniopunkcja. Jeśli tylko nie rozłoży mnie przeziębienie- zrobimy ja w przyszłym tygodniu.

Powiedziałam też już przełożonemu w pracy, muszę powiedzieć jeszcze współpracownikom. Ale jakoś nie mogę się przemóc..

No i najważniejsze powiedzieć naszej pierworodnej o rodzeństwie- to będzie najtrudniejsza przeprawa - bo o ile dzieci uwielbia i bawić z nimi też to cały czas powtarza, że nie chce mieć rodzeństwa.
Poczekamy do wyników amniopunkcji i wtedy spróbujemy.

Kolejna wizyta za 4 tygodnie :o

Objawy: wciąż wrażliwość na zapachy i zmęczenie, wciąż odrzuca mnie od mojej ukochanej kawy i herbaty, choć już trochę mniej.

Cały czas chyba moja głowa nie może uwierzyć, że to się dzieje na prawdę..

Kropku walcz, rośnij zdrowo I proszę zostań już z Nami na zawsze 🙏😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2023, 19:24

23 dc, 12cs
Mam już dosyć tego cyklu...skoro jest bez "normalnej" owu to chcę mieć już go z głowy i zacząć od nowa...
W poniedziałek byłam u endokrynolog (prywatnie)...dostałam moc badań do zrobienia...glukozę, insulinę z obciążeniem, tsh i makro tsh, ft4, dhea-so4 i 17-hydroksyprogestron.
Od ginekolog mam skierowanie na prl z obciążeniem.
A dziś znowu w ramach pakietu medycznego co by nie płacić za badania...druga lekarka od razu stwierdziła, że jak powtórzone badania tsh i prl będą wysokie to dostanę leki...ale niestety nie chciała mi przepisać wszystkich badań...na razie dostałam prl z obciążeniem, testosteron, tsh, ft4...
Jutro pójdę robić te badania...dodatkowo zrobię glukozę, insulinę na czczo oraz morfologię.
Ciekawe jak to wszystko wyjdzie...Jutro się przekonam...
Generalnie jestem coraz bliżej ułożenia sytuacji...
16.03 idziemy z mężem na darmową wizytę do Invicty, tam amh i badanie nasienia...
Zaczyna się to jakoś układać...Pierwsza endokrynolog podniosła mnie na duchu, oczywiście, poważnie traktowała wszystko, poczułam jakby moje problemy były do rozwiązania...jakbyśmy leczyły katar ;) tak mi się skojarzyło. Zaprosiła mnie z wynikami, a gdybym zaszła w ciążę do od razu zrobić tsh i ft4...i życzyła mi tego. W ogóle ona także obejrzała usg i stwierdziła, że te moje jajniki nie są takie złe...
Ogólnie jestem na dobrej drodze chyba...
Miłego wieczoru!

Na weekend wyjeżdżamy z mężem nad morze do Kołobrzegu , rocznicowo zapoznawczo 4lata miną .Musimy odmóżdżyc głowę od wszystkiego co ostatnio nas spotyka . Tylko nie wiem teraz czy z jacuzzi i basenu mogę korzystać hmmm ??

Niaha Udało się 🥹 3 marca 2023, 14:13

Dzisiaj mąż był u androloga, niestety nie wygląda to ciekawie.
Lekarz stwierdził, że z jego strony bardziej nie pomoże. Sugeruje nie tracić czasu na inseminację (ze względu na małą ilość nasienia) tylko od razu podejść do in vitro.
Widzę, że mąż lekko się załamał.
Częściowo przegadaliśmy sytuację w drodze do domu. Postanowiliśmy, że do IVF podejdziemy jak już się wprowadzimy do domu (do zakończenia budowy zostało max 1.5roku). Do tego czasu dalej będziemy brali suple tak jak braliśmy, dalej będziemy się starali i zobaczymy jak się uda to super, jak nie to zostanie to ivf.
W weekend jeszcze raz przysiądę do analizy supli męża, poszukam czegoś na poprawę ilości żołnierzy.

Z mojej strony to wczoraj miałam dwie rozmowy z gin.
Wieczorem zadzwonila do mnie ginekolożka (nie z kliniki) i przekazała, że z cytologii wyszło jakieś zapalenie, więc poleciła zakupić provag i invag. Jeśli uda mi się tego pozbyć w ciągu dwóch tygodni to w najbliższym cyklu jeszcze zrobię to HSG.
Dodała też, że brak przyrostu bety w środę, wcale nie znaczy, że ta ciąża się nie utrzyma (podobno na samym początku ciąży tak czasami się zdarza), poleciła też zrobić ponownie betę na następny dzień (czyli dzisiaj). Od razu po tej rozmowie zrobiłam test ciążowy i nie było widać ani cienia kreski, więc niestety w moim przypadku to się nie sprawdziło. Dzisiejszych wyników bety jeszcze nie mam, ale patrząc po tym teście nie ma na co liczyć.
Druga rozmowa była z ginekologiem z kliniki, on z koleji stwierdził, że o ciąży się mówi jak wynik jest około 50. Co lekarz to opinia 😓. Polecił zrobić to HSG pomimo tego, że coś tam się ruszyło i w sumie więcej informacji nie przekazał. I za to nic zapłaciłam 230 zł 🤯. A i dodał jeszcze, że do przed rozmową z anestezjologiem do hsg mam dostarczyć im negatywny wynik bety.

Edit. Wynik bety 2,27 mIU/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2023, 17:57

Ayayanee Hurricanes and Suns 3 marca 2023, 15:23

Ostatkami sił.
Marzec.

6a78bf053f40.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2023, 15:24

"Niektóre dusze są tak cenne, że Bóg nie chce, by doświadczyły tego świata...".
Choć staram się być silna, to tęsknię, Maluszku.
bde31700a6fa.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2023, 22:24

To nie będzie dobry wpis, więc jak ktoś nie chce sobie tego brać do głowy to nie czytajcie proszę.

Nie ma już Naszego Małego Cudu. Ciąża zatrzymała się na 6+5, czyli jakoś 24 lutego, kiedy miałam swój "dzień mocy" z dobrym samopoczuciem. Wczoraj był 7+5, byłam na USG sama, Mąż wyjechał służbowo za granicę. Widziałam od pierwszej sekundy że jest źle, jaki Kropek jest mały i że nie miga serduszko, chociaż Dr powiedział żebym podłożyła pięści pod pośladki bo macica jest tak ułożona, że pada mu cień. Ale ja już to zobaczyłam.
Płakałam w gabinecie, chociaż bez histerii tylko same łzy. Pod kliniką wyłam na ławce i nie wiedziałam jak to mam napisać Mężowi. Oddzownił zaraz z płaczem. Kolejne 3 h ledwo pamiętam. Ogarniają mnie dwie przyjaciółki również po takich przejściach i Mąż - wszyscy zdalnie.
Szczęście w tym nieszczęściu, że USG robił Mój Lekarz, który jest empatyczny i nie padło nic zimnego ani strasznego, tylko było po prostu bardzo, bardzo smutno.
Mam skierowanie do szpitala, ale na razie odstawiłam leki i czekam. Wróciłam na stary, dobrze znany wątek na P i tam też dziewczyny mnie wspierają. Ta moja pierwsza ciąża to była CP, nie wiem co mnie czeka teraz.
Mam teraz moment, że jestem w stanie coś napisać jakoś myśleć, ale wczorajszy dzień pamiętam jak przez mgłę. Nad zdjęciem z USG serduszkowego wyłam na kolanach w głos. W nocy nic nie spałam, zamykałam oczy i miałam przed oczami tą Małą Ukochaną Plamkę.
Mąż mówi, że jesteśmy w tym razem, to było Nasze Dziecko, przejdziemy przez to i będziemy próbować aż do skutku.
Ale ja nie wiem czy mam jeszcze siłę. Boże dlaczego to tak boli?

Nie jestem w szoku. Plamienia, krwawienia, to zwiastowało coś złego, plus no jestem tu od 2019 i widzę jak jest. Statystyka że jedna na 6 ciąż jest utracona nie pokrywa mi się z tym co widzę na Ovu i wśród moich koleżanek. Raczej ostatnio 1 na 6 jest udana. Ale co to zmienia? Kocha się to Dziecko od momentu kiedy jest Zarodkiem. Ten czas od transferu do teraz to był najszczęśliwszy czas w moim życiu od 4 lat. Nic, albolutnie nic nie jest w stanie zastąpić tego uczucia.

Co dalej? Nie wiem. Płaczę, leżę, wertuje forum, patrzę na to co kazała mi zrobić przyjaciółka - spakować torbę do szpitala, pić dużo wody, mieć leki przeciwbólowe, pojemniczki na mocz, sól fizjologiczną, podpaski, jeść cokolwiek, Encorton odstawiać stopniowo.
Najpierw nie chciałam słyszeć o badaniu genetycznym, ale Mąż mówi, że zróbmy, bo będziemy wiedzieli chociaż troche co dalej. Czy wada - nie mamy wpływu i gramy w loterii aż do skutku, czy coś innego - immuno, złe dawki leków (za mało heparyny? Encortonu? Coś z insuliną ? może jednak Jerzak i jej prograf?).

Ja to przetrwam, znam siebie. Jestem jak czołg, nie do zajechania. Ale wczoraj, dziś i przez najbliższe dni jestem w piekle. Serce mi pękło i wszystko mnie pali w środku.
Pójdę do psychologa, bo nie wiem co nas dalej czeka. Nie umiem sobie już sama tego poukładać.

Kochamy Cię Nasza Mała Kruszynko. Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach.
💔💔💔

Aurore Wyboje mojego życia. 9 marca 2023, 22:18

I tak oto rozpoczynam 8 cykl starań.

Podsumowanie 7cs:
9dc start testowania,
25dc wyryto pierwszy szczyt,
26dc drugi szczyt.
Wykorzystałam wszystkie 20 testów.
14 dało wynik wysoki + 4 niski + 2 szczytowe.
Zrobione 2 testy ciążowe. Oba negatywne.
___________
Nie ma co się nad sobą rozczulać, tylko trzeba założyć te specjalne okresowe majtki na tyłek i mieć to za sobą. Nadzieja tylko w tym, żeby okres minął bezboleśnie i w miarę szybko, bo nienawidzę spać w gaciach.

Nie jestem rozżalona, że się nie udało. Tym razem towarzyszy mi inna emocja. Jestem wściekła na siebie, że dałam się tak łatwo zrobić w jajo z tymi objawami.
Nie zaszłam nigdy tak daleko. Chociaż co to znaczy? Bo przecież mogło wydarzyć się wszystko i nic podczas poprzedniego cyklu, a ja tego nie wiem, bo nie mam przecież czasu przez pracę na zrobienie badań.
Czasem to czuję jak najlepsze momenty życia uciekają mi przez palce i chcę iść na urlop, zadbać o siebie, a potem widzę blankiet do zapłaty do zusu na 3600zl i już wiem, że nic nie mogę.

Końcówka tego cyklu sprawiła, że zagubiłam się bez reszty w tym poczuciu nadziei. Teraz jak patrzę na swój poprzedni wpis to czuję się bardzo zażenowana. To dosłownie to samo uczucie, które towarzyszy Ci jak kładziesz się spać i przypominasz sobie tą jedną żenującą chwilę ze swojego życia i masz taki dreszcz na plecach i grymas zniesmaczenia.

Tak bardzo obnażyłam się ze swoimi emocjami. Popłynęłam z wyobrażeniami idealnych rodzinnych scenek. Aż mi niedobrze na samą myśl jak mogłam do tego dopuścić.
Normalnie oszalałam i nie byłam sobą.
A potem zobaczyłam biel na teście i było jakoś tak... Dziwnie. Kolejnego dnia widzę znowu osamotnioną jedną kreskę i czuję, że puszczają emocje. Trochę więc płaczę, bo było gorzej niż za każdym poprzednim razem.
Moje łzy działają na męża. Rozmawiamy, on mnie pociesza i przeprasza, że nie pomógł mi przygasić tego entuzjazmu. Czuje się winny, że nie wyszło. Chce mi dać gwiazdkę z nieba, więc obiecuje mi, że zrobi wszystko co chcę żeby mnie uszczęśliwić.

Tylko, że to nie jest tak.
Ja jestem szczęśliwa i spełniona jako żona. Mam za co być wdzięczna, bo żyję spokojnie i bardzo sobie to cenię. Lubię równowagę, stabilizację i swego rodzaju monotonię.
On nie potrafi zrozumieć, że ja nie mam żalu, a płaczę, bo dałam się nabrać.

Najwidoczniej taka była decyzja Boga (losu/wszechświata/ wpisz sobie co tam jest dla Ciebie najważniejsze), że to nie jest jeszcze nasz czas. I może on nawet nie nadejść.
Przyjmę taki wyrok z pokorą, ale to nie oznacza że mamy przestać próbować.

Jednak nie opuszcza mnie złość na samą siebie.
Głównie na moje ciało, z którym nie jestem zresztą w dobrych relacjach.

Dzisiejszy dzień zaczęłam od ujrzenia wielkiego klucza ptaków 😊 Coś dobrego wisi w powietrzu.

Wczoraj miałam rozmowę telefoniczną z panią z kliniki leczenia niepłodności. Zapytałam, co może nam zaproponować po 3 stracie. Włączyłam głośnomówiący, mąż słuchał.. I dawno się tak nie śmialiśmy – po cichu oczywiście 😀
Pani powiedziała, że nic się nie da zrobić. Że to może być frustrujące, ale tak się czasem zdarza.
Nie ma to jak podnieść kogoś na duchu 😉
Zapytałam, czy może jakieś hormony zbadamy? Na to ona, że przecież miałam w czerwcu 2022 badane, więc po co znowu?
Żadnych leków mi nie potrzeba, progesteron był taki ładny zawsze (mam niedomogę lutealną i plamienia przed okresami) 😀
Powiedziała, że w ciąży miałam też piękny progesteron, powyżej 40, co jest rzadko spotykane (byłam na duphastonie i prog besins) 🤦🏽‍♀️
Immunologii się nie bada, bo to nic nie daje 😀
I tu wpadła na genialny pomysł, że możemy zrobić histeroskopię, bo mogę mieć jakieś polipy, zrosty.. Dzięki Bogu trafiłam do nowej doktor i histero zrobiłam już w listopadzie, miałam mnóstwo zrostów, a u nich w klinice jestem od czerwca ’22 i nikt mi jej wcześniej nie zlecił, mimo, że opowiadałam na samym początku o historii z zapomnianym tamponem, stanie zapalnym i cystach. Dziewczyny, cieszmy się, że mamy możliwość leczyć się w Polsce. Toż to dramat jakiś co tu się dzieje..
Jedyny nowy pomysł, jaki miała, to to, aby pobrać nam krew i zbadać chromosomy. Czyli chyba chodzi o badanie kariotypow. Tego jeszcze nie mieliśmy, pójdziemy na dniach, nic nas to nie kosztuje.
Na koniec zapytała, czy chcemy kolejną inseminację 😀

Ehh.. Dopiero teraz doceniam ile robię, ile czytam, doceniam to forum, Was dziewczyny, Wasze złote rady, wsparcie. Jak człowiek się sam nie zajmie swoimi problemami, to może tkwić w takiej klinice jak tamta.. A jest naprawdę przepełniona po brzegi. Współczuję tym ludziom na korytarzu, że dają sobie wmawiać takie bajki. Jestem wdzięczna, że drążyłam temat dalej, że trafiłam na OV, bo gdyby nie to skończyłabym z diagnozą niepłodność idiopatyczna i podchodziła do in vitro z macicą pełną zrostów.
 
Jestem niecierpliwa. I to bardzo. Chciałabym wszystko na już, badania i wyniki na już. Tutaj, gdzie mieszkam, obdzwoniłam kilku lekarzy, terminy są na lipiec... Zadzwoniłam do diagnostyki i mają w ofercie wszystkie badania, które nas interesują, a przyjechać możemy codziennie w godzinach otwarcia, bez terminu. Wyniki aTPO, aTG są niemalże od razu, na przeciwciała pp i ANA trzeba poczekać do 7 dni, kalprotektynę 5 dni, więc ogólnie nie jest długo. Tylko na wyniki cytologii czeka się do 16 dni roboczych ☹ Podzwonię w innych miejscach, może gdzieś będzie krótszy czas oczekiwania. Chyba że możecie polecić coś w Poznaniu?

Wczoraj byłam u dentysty (robię kontrolę jak obiecałam) i się okazało, że pod korzeniem zęba, który był leczony kanalowo, mam stan zapalny. Stomatolog zaproponował zabieg chirurgiczny z wycięciem i oczyszczeniem tego miejsca. Wiem, że prawdopodobnie będzie się to wiązało z przyjmowaniem antybiotyku jakiś czas po. Na pewno nie będę też mogła jeść normalnie przez jakiś czas. Chyba moje plany o staraniach w najbliższym cyklu muszę przesunąć w czasie, bo nie przeskoczę niektórych rzeczy 😔

Czekam też na okres, bo miałam zrobić to badanie na bakterie tlenowe i beztlenowe. Ale ani widu ani słychu. Dziś około 30 dc, brak objawów okresowych, chociaż mąż mówi, że mam ciężki humor. Oberwało mu się parę razy 🫣 No nic, muszę dać czas swojemu organizmowi na powrót do dawnego funkcjonowania, a w międzyczasie będę działać z badaniami.

Walczymy dalej ❤️
W weekend jedziemy do teściów pić winko domowej roboty. A co. Chciałabym też z nimi porozmawiać, żeby wiedzieli, z czym się mierzymy. Po poronieniu powiedzieli mi, że czuli, że się staramy i codziennie się za nas modlili. A nigdy w życiu nie usłyszeliśmy z ich ust choć jednego komentarza na ten temat. Nigdy nie sprawili mi przykrości. Trafiłam na fajną rodzinkę 😊

Cieszę się ze zmiany lekarza :) Jeszcze nie mieliśmy 1wszej wizyty, a już jestem po drugiej teleporadzie. Pierwszą teleporade zrobiliśmy dlatego żeby przeleczyć już grzyby i bakterie, które nam z Mężem wyszły. Po tej konsultacji, kiedy Pani dr widziała już część badań, które zrobiliśmy, dostałam do zrobienia jeszcze 2 badania i jedna z tych chorób mi wyszła... Nie wiem jak Pani dr to dostrzegła.. Mononukleoza, która wpływa na ciąże i jej utrzymanie, więc Pani dr zaproponowała leczenie przeciwwirusowe, które potrwa 60 dni, w czasie których mamy się nie starać (czymże to jest w obliczu 4,5 roku starań o ciąże). Nasza wizyta została przeniesiona o tydzień później. I już wtedy zajmiemy się dalej immunologią, tym co mi wyszło i moim Mężem. Dla mnie to jest niesamowite, ze w końcu znaleźliśmy kogoś, kto odnajduje i widzi rzeczy do naprawienia! A przecież do tej pory niby wszystko było dobrze i miałam się po prostu trzymać diety na nietolerancje pokarmowe. Do tej pory lekarz nie widział przyczyny niepowodzeń.. A Pani doktor, do której trafiliśmy widzi.. i mówi nawet, że jest dużo do zrobienia. Ale mnie to nie przeraża, bo w końcu wiem, że dążę do wyleczenia źródeł i w efekcie może w końcu zajdę w ciąże :)
No to wykupuje dziś receptę i działamy :)

Sporo się wydarzyło, moja ukochana ciąża zakończyła się dużo wcześniej niż się tego spodziewałam. Postaram się opowiedzieć to co się stało bez emocji bo z tym mam teraz największy problem. W 33 tygodniu i 6 dniu ciąży obudziło mnie ciepłe uczucie w majtkach, byłam przekonana że to nadmiar śluzu, wstałam do toalety, co widzę- krew, całe majtki we krwi, obudziłam męża, że musimy jechać do szpitala po czym usiadłam na toalecie, wypadł ze mnie krwiak wielkości jabłka. 45 minut drogi do szpitala, myśli najgorsze, trzęsłam się jak galareta. Krwotok ustał, nie wiadomo skąd się pojawił. Dwa dni później w szpitalu odeszły mi wody, w 34 tygodniu urodziłam synka, mimo, że za wszelką cenne próbowałam go jeszcze zachować w brzuchu. Tego samego dnia po porodzie musieliśmy zmienić szpital, brak miejsca na neonatologii dla synka. Przewożą nasz karetką- osobno. Jego w południe, mnie 2 godziny później. Spędzamy 3 tygodnie w szpitalu. Teraz jesteśmy w domu. Walczę z depresją poporodową, strach, lęk, bezsenność...

Od poniedzialku zostaje sama z córką:/
Mam sporo rzeczy na głowie ale jedna już odpadła i naszczęście udało się dogadać z osobą, żeby zalatwić w późniejszym terminie sprawę.
W następnym tygodniu wyprawiam urodzinki córki nie wiem czy maż przyjedzie ale mam nadzieję, że jednak się uda i nie bedę sama w ten dzień. Imprezka skromna bedzie tylko 8 osób ;) Tort zamówiony, nie chce mi się naprawde jeszcze bawic w pieczenie tortu ale zamiast tego zrobie ciasto ;) i inne rzeczy :) ozdoby kupiłam jakies kolorowe balony serwetki nie mam tez ochoty robic akcji tematycznych może w następnym roku na pierwsze urodziny zrobiłam w stylu leśnym teraz totalnie nie zwracam na to uwagi ;)
Odwiedziłam ostatnio bibliotekę znowu wrócilam do czytania to mnie bardzo uspakaja ;) polecam.
Chce wrócić równiez do treningów i ogólnie do wiekszego poświecenia czasu sobie i rozwojowi osobistemu. Jesli chodzi o sprzedaz ciuszkow idzie to jak,, krew z nosa" wystawiłam 3 rzeczy i stwierdzilam jak pójdzie bedę sprzedawać, a jak nie, to zajmę się tym spokojnie od stycznia nie mam juz nadziei na dziecko los musiałby nieźle nas zaskoczyć ale jesli nawet to przecież można znowu kupić i miejsce się zrobi bo narazie jestem przerażona ile rzeczy nam przybywa.

Sasanka55.. Uwielbiam Lentilki 3 marca 2023, 00:53

Pani dr z czeskiej kliniki zlecila kilka badan przed kolejnym transferem:
- Emma, Alice
- NK z macicy
- MBL
- Posiewy
Postanowilam zrobic je w Ostravie, aby wynik NK ocenil ich immunolog. Mam dosc bujania sie od lekarza do lekarza, wiec to swietne rozwiazanie. Umowilysmy sie wstepnie na marzec, ale niestety ze wzgledu na encorton, ktory zarlam na zlecenie polskiego ginekologa, pani dr zmienila zdanie -wyniki moglyby byc zaburzone, zatem czeka mnie miesiac odpoczynku. Bylam zawiedziona, bo przeraza mnie kazdy cykl zwloki, ale teraz sie ciesze. Przydadza mi sie wakacje od lekow, a moze uda sie gdzies wyjechac. Niczego juz nie polkne bez pozwolenia Czechow, zaufam jedynie im i tyle.

Kupilam amulety do kolejnego transferu, ktory tym razem ma byc na cyklu naturalnym :)
b279926e365c.jpg

PS. Maz, gdy zobaczyl, ze nie spie, przytulil mnie z calych sil <3 Bardzo go kocham i wiem, ze razem zwyciezymy te walke. Jest dla mnie olbrzymim wsparciem. Maly Hranolek bedzie miec fajna rodzine :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2023, 01:07

Sheelie Moje życie 3 marca 2023, 14:59

Czekam do 8 mego marca na testowanie , nie czuje żadnych objawów ani na miesiączkę ani na ciążę.. wczoraj lekki ból brzucha miałam promieniujących do lędźwi le trwał 30 minut nie więcej... czuje się bardziej przeziebiona , lekko katar gnębi , gardlo mnie boli i "płuca także " bo płuca nie bola bo nie mogą boleć , wczoraj w nocy bolał mnie brzuch i miałam uczucie mdłości?zobaczymy co czas przyniesie... 🤔🤔🤔

Jest godzina 16.28
Znów mam ból brzucha to nie jest ból podbrzusza tylko brzucha ale taki dziwny bardzo i na mdłości mnie zbiera ...🤔

Wczoraj po 22 ..
Znów mnie bardzo bolał brzuch , mdłości miałam i ten dziwny ból " płuc" .. a dzisiaj czyli sobota 4 marca nic mi nie dolega.. WTF ? . Dziwne to bardzo .


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2023, 13:42

14dc.
Robiłam wczoraj test na owulację - wyszedł pozytywny, (w sensie dwie kreski były do siebie zbliżone kolorem, mimo że robiłam popołudniu, a nie rano) i czułam jakoś w kościach, że to chyba już. Zaraz więc poszły wiadomości do Pana Taty To Be, który siedział w biurze: „Przyjeżdżaj, grzmoć mnie jak piorun samotne drzewko”, i pół godziny później przyjechał. Oczywiście, wieczorem poprawka, a jak.

Generalnie apka pokazuje, że owulacja jest niby dzisiaj, ale jakoś tego nie czuję. Bardziej czułam to wczoraj. Byłam radosna, miałam dużo energii na posprzątanie chaty, no i najważniejsze - byłam tak napalona, że byłam w stanie rzucić się na swoje odbicie w lustrze ;)

Nie wiem, czy pyknie w tym cyklu. Pan Tata To Be może mieć poskładanych żołnierzy z powodu wstrzykiwanego testosteronu, a czytaliśmy, że nasienie wraca do normy jakoś 2-3 miesiące po odbloku. Może uda nam się w ramach jego urodzin? Mój czerwcowy cykl wypada akurat tak, że na jego urodziny będę mogła robić testy ciążowe. Byłoby pięknie.
W tym cyklu okres przypada na moje urodziny, bo mam 18, a dzień miesiączki 20. także też byłby super prezent :D

Jutro wizyta u ginekologa. Zobaczymy.

Update:
Zamówiłam sobie te ziółka ojca Sroki, o których piszą babeczki i staraczki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2023, 11:22

Sheelie Moje życie 4 marca 2023, 19:51

10 dpo owulacji.. a ja nie mam parcia na testowanie 🧐🧐 dziwne to ... zawsze chciałam wiedzieć szybko co i jak .. może pogodziłam się z tym że naturalne nie zajdę w ciążę? Chociaż narazie nie mam podstaw żeby tak sądzić.
Drożność jajowodów dopiero będę robiła pp 4 miesiącach bezskutecznego starania .
Dziś nie miałam żadnych mdłości czy też dziwnego bólu brzucha, także ustąpiło "ból płuc "
Jedyne co to jajniki dały o sobie znać..

Pełno śluzu kremowego ' lepkiego .


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2023, 13:27

Sheelie Moje życie 1 kwietnia 2023, 21:02

Nie rozumiem tego.. wczoraj skończyłam brać luteine a dzisiaj dostałam miesiączki co oznacza że poprzedni cykl miał 25 dni .. jak ? Pytam się jak ? Poprzednio czekałam 7 dni po luteinie na miesiączkę a teraz mam jeden dzień po ? Czy ktoś tu może mnie poinstruować o co chodzi ? Co ejet nie tak .. no i los kolejny raz mi w twarz dał.. eh Witam w 4 cyklu starań 😑😥😥
Chyba naprawdę się przejdę do kliniki niepłodności zrobić to badanie drożności jajowodów. ..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)