Ciąża rozpoczęta 27 kwietnia 2023

Dzień Matki... Nasz pierwszy wspólny 🥹
Patrze na niego po tych 9 miesiącach i czasami nadal ciężko uwierzyć, że po tym wszystkim tak po prostu jest...
Droga do tego miejsca nie była łatwa, ale ważne że skończyła się najlepiej jak to możliwe...
Kiedyś to był dzień jak każdy inny, potem jeden z najgorszych w roku, bo uświadamiał mi, czego, a w zasadzie kogo mi w życiu brakuje do szczęścia... Po 9 miesiącach mam jedno swoje szczęście koło siebie, wreszcie to także mój dzien 🥹 miało być inaczej, ale już wiem, że na pewne rzeczy nie mam wpływu, nadal chciałabym mieć ich oboje ... dzisiaj najważniejsze, że się udało, jestem matka żywego dziecka 🥹 coreczko, wiem że Ty też jesteś z nami, szczególnie dzisiaj z mamusia 🥹💔

Sheelie Moje życie 29 maja 2023, 09:54

Hej dziewczyny czy ja zwariowałam?

10 dpo
Robie test ciązowy tak z ciekawości i teraz nie wiem czy to jest testowa kreska czy ona jest tam !

2d66c1129d65.jpg



Na żywo wygląda blado różowo. Tylko ciężko zrobić zdjęcie bladej kresce.
Nakręciłam się.. płakać mi się chciało i cała się trzęsłam aż nagle sobie mówię chwileczkę to może być testowa kreska .... I teraz nie wiem co mam zrobić brać luteine jeszcze ?
Proszę doradzicie mi

28.05.23
11+1
Dzień mijał mi bez komplikacji. Byliśmy chwilę w starym mieszkaniu, potem pojechaliśmy do jednych rodziców, potem do drugich. Fajna słoneczna niedziela. Założyłam ładną, jasną dopasowaną sukienkę, by cieszyć się już widokiem ciążowego brzuszka. To był dzień, gdzie przez chwilę byłam spokojna. Skoro brzuszek rośnie to maluchy chyba też. Nie spodziewałam się tego co się wydarzy wieczorem.
Wieczór z mężem spędziliśmy na tarasie, wszystko było w porządku. Zero bóli, skurczy nic. Wstałam i poczułam jak ciepła ciecz spływa mi na bieliznę. Pierwsza myśl, że lutinus się rozpuścił i wypływa ale tego było zdecydowanie za dużo. Druga myśl, czyżby już nietrzymanie moczu? Pobiegłam do łazienki, krew płynęła mi po nogach i kapała na płytki, sukienka z czerwoną plama. Najgorsze myśli przychodziły mi do głowy. Cała się trzęsłam.
Zawołałam męża i bez większego rozmyślania wzięłam kapicie, koszule, podpaski, dokumenty i czym prędzej pojechaliśmy na IP.
Na IP byliśmy jakoś przed 22. Sprawnie mnie przyjęli i zrobili USG. Maluchy całe i zdrowe, fikają koziołki, mają po około 5cm ale blisko jednego z maluszka jest krwiak 2x3cm. Nakaz leżenia. W międzyczasie cały czas krwawie. To nie było krwawienie jak w pierwszych dniach okresu. Ono było zdecydowanie mocniejsze. Krawiłam całą noc, co chwilę zmieniałam podpaski. Nie wzięłam nic do przebrania a wszystko miałam ubrudzone krwią. Dopiero nad ranem krwawienie się znacznie zmniejszyło.
Byłam okropnie osłabiona. O 4 rano z trudem doszłam do łazienki a ledwo z niej wróciłam. Okropnie kręciło mi się w głowie, oblał mnie pot, robiło mi się ciemno przed oczami, czułam że za chwilę stracę przytomność. Kilka razy siadałam na podłodze. Przy 4 razie przyszła do mnie położna, dała szklankę wody i pomogła mnie zaprowadzić do łóżka. Czułam się naprawdę paskudnie.
Dzisiaj jest 11+3 i dalej jestem w szpitalu. Nie wiem kiedy mnie wypuszczą, wiem że będę tu conajmniej kilka dni. Chciałabym, żeby zrobili mi dzusiaj USG i powiedzieli, że ten brzydal się wchłonął a przynajmniej zmniejszyl. 😔 Trzymajcie za nas kciuki, módlcie się za moje cudeńka. Ja wiem, że moje robaczki to siłacze ale też wiem, że są bezbronne wobec tego całego zagrożenia.

Ps. USG dopiero jutro.

🙏 Nasze Cuda, tak długo na Was czekaliśmy. Zostańcie z Nami. 🙏❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2023, 08:54

Sheelie Moje życie 30 maja 2023, 13:23

Przyszedl wynik bety 41,10 czy to jest ciąża? Bo już zgłupiałam .. chyba tak hehe i to wczesna tak mi się wydaje:)

Ale się mega cieszę 🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2023, 14:14

19dc 6dpo

IMG-1985.jpg

Moja porcja leków i suplementów na dziś.
Po ostatniej sytuacji z zarzio miałam dwa ciężkie dni. Brakowało mi sił, byłam jakaś taka smutna i przygaszona. Jak nie ja.. Już jest lepiej, ale czuję, że te leki nie pozostają obojętne dla mojego organizmu.

Wydaje mi się, że to chyba nie będzie nasz cykl.. 😞 Ciężko to wytłumaczyć, po prostu nie mam zbyt dużych nadziei. Owulacja zaskoczyła nas kompletnie nieprzygotowanych. Ja leki na immunosupresję brałam zaledwie dwa dni. Mąż dopiero co odstawił gluten i mleko. A tu pozytywny test owulacyjny - w 12 dc. Trzeba działać przez najbliższe dwa dni. Zero ochoty, presja żeby zdążyć. Mąż miał ciężki tydzień w pracy i ostatnie o czym myślał to to.. Ja w sumie podobnie - ta owulacja jakaś słaba, w porównaniu do zeszłych cykli śluzu owulacyjnego prawie nie było. Podziałaliśmy, ale z przyjemnością nie miało to nic wspólnego..

Jest 6dpo, a ja czuję się nijak. Co prawda czasem zakłuje mnie w podbrzuszu, ale to nic nadzwyczajnego. Piersi jak przestały boleć w lutym, tak nie bolą do dziś. Czuję się trochę słabo, bez energii, ale już sama nie wiem, co powodują hormony, a co przyjmowane leki. Jedyna różnica jest taka, że nie mogę wieczorami zasnąć, a w nocy bardzo dużo mi się śni i pamiętam te sny po przebudzeniu.

Pani doktor powiedziała, że może i lepiej, jakby się jeszcze w tym cyklu nie udało, to przygotujemy się lepiej do kolejnego. Ale tych leków długo nie można brać, zarzio chyba maks 3 cykle i trzeba odstawić. Zaraz jadę na morfologię zobaczyć, czy nie wzrósł mi za bardzo poziom leukocytów. Mój internista jest przerażony tymi lekami. Ale tu o immunologii za bardzo nie słyszeli. Do tego stopnia, że pan w aptece po przedłożeniu recepty nie chciał mi sprzedać zarzio.
Majowy cyklu, czy będziesz udany?
Zaraz to będą 2 lata starań..

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 1 czerwca 2023, 18:00

13+2
Musze nadrobic zaleglosci. 30.05 bylam na usg prenatalnym. Wszystko wyglada ok. Zrobilam pappe i wyniki tez ‚w miare’ przyzwoite.

Teraz czekam w kolejce do gina. Bede pracowac do konca czerwca. Praca mnie wykancza. Musze drzemac w ciagu dnia, bez tego lipa.

Synkowi jeszcze nic nie mowilam, chyba dopiero jesienia. Moj kochany 5latek, moja pociecha i wysysacz energii :D

Zosis Pamiętnik starań Zosi 22 maja 2023, 20:51

10 dc
Dzisiaj dzień pod znakiem sprawdzania.

Najpierw rano badanie czystości. Jest OK. Mamy stopień 0/I, więc wręcz idealnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dwutygodniowy okres brania antybiotyku. Tutaj wynik zawdzięczam (chyba) profilaktyce. Łykałam probiotyk i kilka dni wcześniej dowcipnie Lactovaginal.

Później monitoring cyklu u Doktorka. I tutaj ciekawie... Śluzówka i endometrium OK (nie dopytałam, ile miało dokładnie, ale skoro OK to OK). Śluz w szyjce ładny. I teraz uwaga... Pęcherzyk 15 mm na prawym jajniku! Przy moich cyklach i owulacji około 15-16 dc nie powinien być taki duży! Doktorek dwa razy aż mnie dopytywał, czy dobrze policzyłam dni cyklu.

Początkowo trochę spanikowałam, bo policzyłam sobie, że owulacja przypadnie gdzieś na 13 dc, czyli... Idealnie w terminie HSG. 😯 Ale ogarnęłam się. Po to robimy monitoring cyklu, żeby zobaczyć, jak pęcherzyki rosną, jak pękają i kiedy. Bo tego nie wiemy. Może pęknąć 25.05, mając 21 mm, a może poczekać i pęknąć dopiero 27.05, mając 25 mm i wtedy by pasowało na 15 dc. Dodatkowo nie wiemy, czy pęcherzyk rośnie książkowe 2 mm na dobę. Sprawdzamy.

Kolejny monit w środę. Wtedy też decyzja, czy się staramy czy robimy HSG. Póki co zalecenie wstrzymać się z ❤️ do decyzji. Ale wydaje mi się, że decyzję podjęliśmy. Wstrzymamy się do czwartku z ❤️ i najwyżej odpuścimy ten jeden cykl, żeby mieć za sobą HSG, które dorzuca swoje stresu. Wtedy sprawdzimy dwie rzeczy w tym cyklu. Raz drożność, a dwa pełny monitoring. Będziemy kolejne dwa kroki do przodu, nawet jeżeli się okaże, że odpuściliśmy starania. A może wcale się nie okaże, że odpuściliśmy, bo pęcherzyk da nam czas i poczeka z pęknięciem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2023, 06:43

11dc

Ok, wracam z zaleceniami.
Od tego cyklu startujemy z mocną artylerią. Prograf, intralipid, heparyna, acard i zarzio - odpowiednik accofilu. To również zastrzyki. Podobno zapobiegają procesowi włóknienia kosmówki. Oprócz tego duża dawka progesteronu po owulacji i czekamy na rezultaty.
Pani doktor powiedziała, że wiele leży w rękach mojego męża. Musi trzymać ścisłą dietę, bo od jakości nasienia zależy, czy dzidziuś się dobrze "wklei" w endometrium. Ja całą ciążę będę na lekach, więc teraz on musi dać z siebie wszystko. Ten cykl będzie taki 50/50 - owulacja jest za kilka dni, a on dietę rozpoczął dopiero wczoraj, więc nie jesteśmy super przygotowani. Ale spróbujemy. Do tego dorzucimy TenFertilOn i clostilbegyt, który ostatnio pięknie wyrównał mu testosteron (i myślę, że wpłynął dobrze na jakość nasienia).
Ja muszę przejść jeszcze na 60 dniową kurację przeciwwirusową, bo mam przebytą mononukleozę - to akurat pani doktor zaleca podobno każdemu, ale zaufam i spróbuję. Mogę brać leki i się starać - ponoć są bezpieczne dla płodu.
Tydzień po włączeniu zarzio mam zrobić kontrolną morfologię, bo to nie cukierki.

Czuwaj nad nami, nasz Aniołku!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2023, 10:24

Sheelie Moje życie 23 maja 2023, 17:30

Czy to jest dziwne ze od piątku czasami pobolewa mnie podbrzusze ? Czy możliwe jest że miesiączka szybko przyjdzie ? Mamy 4 dni po niby owulacji czyli tym mega mocnym bólu . Moja koleżanka powiedziała ze kiedyś też tak miała ten mocny ból podbrzusza i rozpierajacy ból jajnika , poszła do ginekologa i powiedział jej że owulacji jeszcze nie było ale jest już tak mocno napęczniały że lada moment będzie. Zobaczymy. Nie chcę się nastawiać bo to najgorsze co mogę zrobić sobie .
Ale jak się nie uda a tak samo będę miała w 6 cyklu starań to w ten dzień jeszcze będzie przytulanko. Bo teraz nie było w piątek.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 21 września 2023, 19:03

29.09 mamy termin wizyty z Programu Rządowego!
Nie mogę się doczekać! Na pewno powiem o wielu rzeczach... Cyklach które stały się bezowulacyjne, chyba infekcjach po niemal każdej miesiączce, tym że w sumie plamię (minimalnie ale jednak jest różowo) a jest 8 dzień cyklu, że dalej bolą mnie cycki i że mam bardzo dziwny śluz na początku cyklu.
Mam przygotowaną tabele ze swoimi wszystkimi badaniami, przeniosłam cykle na wykresy, zostały mi tylko ostatnie 3 bezowulacyjne (jeden ponad 80 dni, drugi ok 40-50 i trzeci 30 dni). Wypełniłam swoją ankietę, mąż musi jeszcze wypełnić swoją. Nie mogę się doczekać!

A tak ogólnie to... mój nastrój na pewno jest lepszy. I dwa dni temu przebiegłam swój pierwszy półmaraton. Czas może nie powala bo to 2h i prawie 16 minut ale jak na pierwszy raz to może być. 😇 Kiedyś się zejdzie z czasu na mniej niż 2h. 💕

6tc (5+1)

Dobra. To się dzieje. Nadal do mnie nie dociera, bo nie mam żadnych objawów oprócz wrażliwych cycków i większego apetytu.
Pykło.
I to z owulacji, którą byliśmy pewni, że przegapiliśmy :D
Nie zapisałam się jeszcze do lekarza, raczej biorę to wszystko wolno i bez gorączki. Dziś może zadzwonię, albo w środę i umówię się na przyszły tydzień, bo teraz to i tak nic nie będzie widać. Z Alą w ciąży u lekarza byłam chyba na początku 8 tygodnia, także izi pizi.
Na becie byłam dwa razy - ładny przyrost, progesteron też w normie.

O maj gat - PYKŁO! :D


Jeszcze nigdy „TU” nie byłam. Każdy krok teraz jest dla mnie nowością i abstrakcją, ale też złapanym oddechem.
Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej, emocje przed nią były ogromne, bo sprawa krwiaka ale także sam strach o Bobo…
Pierwsze sekundy badania USG i pokazał się nam fikający koziołki Bobas 💖 nie potrafiłam się napatrzeć, obraz którego jeszcze nigdy nie było mi dane widzieć. Mały zarys rączek, nóżek i dźwięk bijącego serca 💖💖💖

W takich chwilach czuje się, ze po to jest ta cała walka. W tych 2,5cm małego człowieka kumuluje się cały sens starań.
Złapaliśmy kolejny oddech, tym razem ten oddech przyniósł również pierwsze łzy szczęścia oraz uśmiech i wiarę, ze to się dzieje.
Kolejna wizyta jest zaplanowana na 28.02 już wraz z badaniami prenatalnym (sama myśl o nich byla dla mnie kosmosem, a teraz mam już konkretną datę) ale nadal mam nakaz „księżniczkowania”, żeby całkowicie pożegnać krwiak i nie zwiększać ryzyka pojawienia się innych. Efekty przymusowego lenistwa widać, wiec nie mam już zamiaru narzekać tylko grzecznie czekam na koniec lutego

W weekend byliśmy na weselu wyjazdowym, planowanym od prawie 2 lat, ostatnio planowanym pod kątem, że będę tam w ciąży. Wszyscy mniej więcej w naszym wieku, poza parą 26 latków, byli z dziećmi w wieku 0-4. Wózki, zabawki. A my jak dwa kołki. Nie myślałam, że takie wydarzenia mogą mnie tak pozamiatać. Na weselu piłam białe wino i walczyłam z tym aby się nie popłakać w łazience, w niedzielę w dzień poprawinowy konkretnie się nawaliłam. Nie pamiętam kiedy tak ostatnio, może z 5 lat temu.
Umówiłam się do psychologa, już normalnie, na wizytę twarzą w twarz, do tego, którego znam. Muszę się chyba po prostu komuś na żywo wygadać i wypłakać. Za dużo kosztuje mnie udawanie przed ludźmi, że jest ok. Bywa, że mam lepsze dni, ale bywa tak jak i od tego weekendu, że tylko siedzę i płaczę. I mam wrażenie, że moje życie się rozsypuje. Nie chodzi tylko o poronienie. Jestem jedną wielką porażką.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 17:20

Aurore Wyboje mojego życia. 24 maja 2023, 21:11

Wpis na szybko, bo nie mam za bardzo czasu tutaj w tygodniu siedzieć.

Mamy już wyniki badania nasienia.
Objętość ejakulatu 3.00ml
Liczba plemników w 1ml 175.86mln/ml
Liczba plemników w ejakulacie 527.58mln
Plemniki o szybkim ruchu postępowym 29%
Plemniki o wolnym ruchu postępowym 14%
Suma plemników o ruchu postępowym 43%
Plemniki żywe 66%
Plemniki o prawidłowej budowie 7%
pH 8.0
TZI (teratozoospermia indeks) 1.57

Parametrów jest więcej, ale nie wiem czy jest sens żeby wszystko przepisywać.
Nie potrafię interpretować takich rzeczy 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 21:21

33+5tc

Aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze jestem w domu... przynajmniej do wtorku. Jutro USG i sprawdzamy wagę maluszka, a we wtorek znowu transaminazy i kwasy żółciowe. Tydzień temu kwasy były 9,75. Powyżej 10 już stwierdzają cholestazę i zamykają na oddziale, także...powinnam się już chyba pakować😔 najgorsze to jest to, że ja faktycznie mam od jakichś dwóch tygodni objawy cholestazy bo mega swędzi mnie skóra. Wszędzie, nawet na brodzie😳 i oczywiście dłonie, stopy jakoś mniej. Smaruję olejkami dla mam, masłem shea, na chwilę ulga i znowu drapię się jak upośledzona😑

Co do wagi synka, zwanego przez starszą siostrę Lewonkiem😅 to ostatnio pomiar był na początku września 31+1tc i wtedy wyszło że ma tylko brzuszek za mały na 29tc i wskazanie do obserwacji hypotrofii, reszta pomiarów ok. Waga wtedy 1600. Porównywalnie Marysia w 31+6tc miała 1400. Więc Synek wypada trochę lepiej, ale jutro zobaczymy co wyjdzie. Niestety będzie inna aparatura, inny lekarz więc wiadomo, że w takim wypadku może być większy rozjazd pomiarów.

Najgorsze jest to, że mimo świadomości, że lada moment mogą mnie zamknąć w szpitalu, to nie jestem w stanie sensownie się ogarnąć i spakować nawet torby do szpitala. Zamówienie apteczki na Gemini czeka od kilku dni i ciągle coś dorzucam. Kwota tylko rośnie. Nie liczę już Allegro bo tam też czasami zamawiam. Nie mam siły przygotować miejsca na ubranka, posprzątać chociaż trochę itp.😔

Dziś apogeum, bo nawet nie poszłam z mężem i córką do kościoła. No normalnie nie mam siły. Ostatnio przeszłam zapalenie ucha środkowego. Antybiotyk pomógł na ból, ale od tego czasu mam zatkane jedno ucho i nawet ciężko mi się mówi, bo mój głos brzmi mi jakoś od środka tego ucha i nie może się z niego wydostać. Idiotyczne uczucie stereo w mózgu😳 Do tego złapałam jakaś infekcję gardła bo mam chrypkę, jestem mega osłabiona i oczy mnie pieką. Do tego oddycham jak parowóz po wyścigach. Przejdę parę kroków i sapię, ledwie łapię powietrze i muszę się położyć. Mam wrażenie że z nawiązką nadrabiam dolegliwości z pierwszej ciąży, gdzie do końca czułam się rewelacyjnie🫣

Z pozytywów, które mnie zaskoczyły, to córeczki też za bardzo nie czułam. Ruchy pisały się na ktg, ale ja sama ledwie mogłam te 10 ruchów naliczyć. Teraz mega czuję jak maluszek reaguje np na każdy głośniejszy dźwięk. Jak się przeciąga, wypycha i ogólnie co jakiś czas tam go w środku czuję. Czasami nawet da się wyodrębnić, że to kończyną, a nie plecki czy głowa. Nie zawsze to przyjemnie fizycznej, ale śmieszne i mnie cieszy każdy przejaw życia ze środka❤️

Ostatnio p. docent kazała mi już odstawić Acard, co trochę przeraża, bo zwiastuje perspektywę wcześniejszej cesarki, a ja tak bardzo bym chciała dotrwać do tego 37tc🙏 Marysi jest z 36+2tc ale młody nie musi jej przecież pobijać🙏



Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2023, 12:02

Zosis Pamiętnik starań Zosi 24 maja 2023, 11:44

12 dc
Z cyklu "Mąż rozkminia". Rozmawiamy wczoraj o HSG i planach, co dalej. I mój Mąż w końcu pyta, co to za badanie, bo On dalej nie rozumie, więc Mu tłumaczę. Drożność, kontrast i tak dalej... Chwila zadumy i potem podsumowanie. Czyli że może być tak, że moje plemniki wpadają na bramkę na autostradzie i się odbijają? No w sumie... Trochę tak. 🤣 Dziwne te Twoje jajniki. A Ty im przekazałaś akt ślubu i informację, że ja płacić nie muszę? 🤣

Uwielbiam Jego poczucie humoru, serio. 😍 I od wczoraj widzę te plemniki na autostradzie. 🤣


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 11:46

Za nami 3cie prenatalne, tym razem o dziwo do niczego się lekarz nie doczepił.. jedyne co to powiedział, ze prawdopodobnie czekamy na małego Maluszka i najlepiej jakbym donosiła do 37 tc.. tez sobie tego życzę.. poki co Malutka wazy 1 kg 😍

26 maja. Ten szczególny dzień.. znów muszę wrócić do wpisu sprzed roku, gdzie pisząc go było mi tak cholernie przykro, że to co zgotował nam los daleko odbiega od naszych wyobrażeń. Kolejna partia łez spływała po policzkach i w sumie tylko te łzy przynosiły wtedy ukojenie...

"Wczoraj był Dzień Matki. Dzień, w którym prawie wszystkie mamy dodawały zdjęcia na FB ze swoimi dziećmi i dziękowały im, że mogą być ich mamami. W głowie przemknęła mi myśl, czy kiedykolwiek i mnie będzie przeznaczone cieszyć się co roku tym dniem 💐"

Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że za kilka dni zaświeci dla mnie ☀️ i dowiem się, że jestem w ciąży. Ten widok dwóch kresek na teście na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

I o ile TEN Dzień Matki właśnie dzisiaj jest dla mnie wyjątkowy, o tyle mam szczególnie w sercu Was wszystkie, które nadal walczycie i za każdym razem podnosicie się od nowa, gdy rzeczywistość zwala Was z nóg. Dzisiejszy dzień jest dla mnie pełen refleksji. Myślę o naszej walce o rodzicielstwo, o tym ile łez musiałam wylać i ile stresu, nerwów i złych wspomnień za mną. Dzisiejszy dzień wynagradza to wszystko, ale mam w sobie ogromne poczucie niesprawiedliwości, że jest Was tak dużo i musicie walczyć o tak piękną rolę w życiu, jaką jest rola Matki, a powinien to być piękny moment, nie poprzedzony tak trudną walką.

Ale ja wracam do swoich wpisów po coś. Po to, by dać Wam nadzieję, że dzisiejszy dzień może być zły i deszczowy, ale przyjdzie w końcu jutro i jutro zaświeci słońce. Ja to wiem ☀️

Spuromix A może to już czas? 31 maja 2023, 11:24

Zaczynamy leniwie 24 tydzień ciąży, przekraczamy kolejną magiczną barierę zwaną przeżywalnością płodu... myszko teraz twoje szanse na przeżycie poza brzuszkiem wynoszą 25% i z każdym dniem ta szansa wzrasta....

Kochanie nie śpiesz się! Ja wiem że masz tam już mało miejsca i zaczyna robić się ciasno, ale tam Ci teraz najlepiej a poza tym mamą jeszcze nie wszystko ma gotowe :) końcem sierpnia możesz już wychodzić ale teraz grzecznie czekaj ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)